Prezes Radomiaka po stronie Feio. „Bardzo to wszystko przeżył”

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

20 lutego 2026, 15:30 • 3 min czytania 11

Prezes Radomiaka po stronie Feio. „Bardzo to wszystko przeżył”

Nie milkną echa ubiegłotygodniowego skandalu na stadionie w Radomiu, gdzie na boisko wtargnęli kibice, a w powietrze wzniosły się latające, szklane butelki. W wyniku tamtych zdarzeń doszło do nałożenia kary na pełniącego rolę gospodarza Radomiaka, który nie zabezpieczył należycie imprezy masowej, podczas której ucierpiał choćby Michał Siejak, dyrektor do spraw marketingu i komunikacji Korony Kielce. Teraz sprawę komentuje prezes ekipy z Radomia, Sławomir Stempniewski.

Reklama

Cóż powiedzieć, jest jak jest, trzeba takie problemy brać na klatę. Podjęliśmy pewne konieczne działania. W piłce wszystko się szybko dzieje, myślę, że następne mecze będą zacierały to złe wrażenie – zaczął prezes Stempniewski, który był gościem programu „Odprawa przedmeczowa” w Canal+ Sport.

Reklama

Sławomir Stempniewski komentuje zamieszki w meczu z Koroną. „Przydałaby się pewna samokontrola”

Radomiak poznał już wyrok Komisji Ligi, która po przesłuchaniu świadków postanowiła nałożyć na klub następującą karę:

  • zapłata kary finansowej w wysokości 200 tysięcy złotych,
  • zamknięcie na dwa mecze sektorów rodzinnych (z zawieszeniem wykonania tej części kary na rok),
  • zakaz wyjazdu kibiców na kolejne cztery mecze z Koroną,
  • audyt pod kątem organizacji imprezy masowych.

Prezes Stempniewski nie chciał jednak komentować decyzji. Zwrócił jednak uwagę na to, że regulamin – jego zdaniem – zakłada karanie ogółu za działania jednostek.

Jestem stroną w tym wszystkim, więc niezręcznie mi komentować wyniki rozważań grupy prawników z Komisji Ligi. Przyjmujemy ten wyrok i już. A działania podjęliśmy, więc audyt już się rozpoczął. Trochę szkoda, że tak jest to wszystko skonstruowane, że nieodpowiedzialne działanie jednostki wywiera skutki na całą społeczność. Tak już jednak jest, trzeba się z tym zmierzyć – stwierdził działacz.

Dodał również, że klub też nie ponosi całkowitej winy za wydarzenia sprzed tygodnia. – To na pewno uchybienia firmy, którą wynajęliśmy do ochrony meczu. To był błąd w sztuce jej pracowników. Będziemy dążyć do tego, żeby taka sytuacja się po prostu nie powtórzyła – podkreślił.

To jednak dobry moment na refleksję dla całej społeczności, która musi sobie uświadomić, że takie zachowania nie licują z tym, co chcemy razem stworzyć w Radomiu. Tu przydałaby się pewna samokontrola tego środowiska – dodał.

Goncalo Feio zawieszony. „Źle się poczuł”

Prezes Radomiaka Radom skomentował także reakcję Goncalo Feio na wydarzenia towarzyszące spotkaniu z Koroną oraz zawieszenie, które w związku z nimi zostało na niego nałożone.

Nie chciałbym otwierać drzwi do kuchni i wystawiać tego, co jest w szatni na widok publiczny. Trener Goncalo bardzo to wszystko przeżył – do tego stopnia, że źle się poczuł i był chwilowo chory w domu. Na pewno u niego też ta refleksja jest. Ja mam nadzieję, że i dla niego to będzie na tyle silne przeżycie, że oczyści te jego silne emocje – mówi Stempniewski, stając niejako murem za trenerem.

Przypomnijmy – Feio został zawieszony na najbliższych pięć spotkań za sugerowanie sędziom, że zostali oni skorumpowani. „Trener Radomiaka Radom został usunięty z ławki rezerwowej w wyniku czerwonej kartki otrzymanej w konsekwencji za zniesławienie sędziego. Na trenera Radomiaka została nałożona kara 5 meczów dyskwalifikacji. Zgodnie z art. 62 par. 3.2. jest to minimalna sankcja meczowa w takim przypadku. Ponadto trener został ukarany karą 20 tys. zł” – napisano w oficjalnym komunikacie Komisji Ligi.

Prezes Radomiaka jest jednak przekonany, że warto zaufać portugalskiemu szkoleniowcowi i wspierać go w sytuacji, w której się teraz znalazł.

– Ja mu bardzo pomagam, by przeszedł przez ten zły dla siebie moment. Musimy pokazać, że jesteśmy jedną drużyną, tak na to patrzę – mówi Stempniewski.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

11 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama