Legia Warszawa przedłużyła serię meczów bez ligowego zwycięstwa do 12, co jest nowym klubowym rekordem. Po zremisowanym wyjazdowym meczu z GKS-em Katowice, kibice gości ponownie wyrazili w niewybredny sposób swoje niezadowolenie z sytuacji, w jakiej znalazła się ich drużyna. W rozmowie z Canal+ Sport ich przyśpiewkę skomentował Bartosz Kapustka.
Przed 21. kolejką PKO BP Ekstraklasy Legia znajdowała się w strefie spadkowej. Trudno o inne miejsce, jeśli drużyna nie jest w stanie wygrać od 11 spotkań. Wiemy już, że Warszawiacy pozostaną w czerwonej strefie na co najmniej kolejny tydzień. Nie byli bowiem w stanie pokonać na wyjeździe GKS-u Katowice.
Wyszli co prawda na prowadzenie w 26. minucie, kiedy po ładnej akcji piłkę z lewej strony dośrodkował Patryk Kun, a po strzale głową do bramki skierował ją Wahan Biczachczjan. Ale co z tego, skoro podopieczni Marka Papszuna znów nie potrafili wybronić stałego fragmentu gry. GieKSa strzeliła gola do szatni, kiedy już po upływie doliczonego czasu gry pierwszej połowy dośrodkowanie z rzutu wolnego na bramkę zamienił Borja Galan. Później to gospodarze byli bliżej wyjścia na prowadzenie, ale ostatecznie mecz zakończył się remisem.
Kapustka skomentował zachowanie kibiców Legii. „Gruba przesada”
W rozmowie z Canal+ Sport Bartosz Kapustka skomentował sytuację Legii po kolejnej stracie punktów.
– Jest taki czas, że każdy z nas musi pokazać charakter i jaja. Tak to wygląda. Musimy porozmawiać ze sobą i grać tak samo, niezależnie od tego, czy wygrywamy, przegrywamy czy remisujemy. Jesteśmy w takiej sytuacji, że wynik nie może plątać nam nóg – mówił kapitan drużyny. – Jaki nastrój będzie panować w autokarze po tym meczu? Na pewno nienajlepszy. Jesteśmy w takiej sytuacji, że musimy wygrywać. Dziś, niestety, musimy ten punkt szanować. Mogliśmy równie dobrze przegrać, ale Kacper Tobiasz uratował nas swoją interwencją w ostatnich minutach. Nie mamy się jednak z czego cieszyć, więc humory nie mogą być dobre – dodał.
Po meczu powtórzyła się sytuacja sprzed tygodnia, kiedy także po remisie z Arką Gdynia kibice Legii w niewybredny sposób wyrazili swoje niezadowolenie i zaczęli grozić piłkarzom. Różnica polegała na tym, że tydzień temu piłkarze wysłuchali przyśpiewki, stojąc tuż pod trybuną, a tym razem zdecydowali się nie podchodzić do kibiców. Kapustka odniósł się także do tej sprawy.
„A jak spadniemy…” vol. 2 pic.twitter.com/bEfpmbGJO4
— Legionisci.com (@LegionisciCom) February 13, 2026
– Myślę, że to była gruba przesada. Rozumiem zdenerwowanie ludzi, my też jesteśmy zdenerwowani. Rozumiem naszych kibiców, którzy jeżdżą za nami setki kilometrów i chcą wspierać Legię Warszawa. Jesteśmy w tym jednak wszyscy razem. Musimy grać w jednym kierunku. Czasami muszą paść mocne słowa, ale na pewno nie aż tak mocne – komentował zawodnik. – Okrzyki dobiegły końca i opuściliśmy murawę. Tylko boisko może nam teraz pomóc wyjść z tej sytuacji. Mamy przed sobą kolejne mecze, zostało ich bodajże 13 i to będzie dla nas 13 finałów. Musimy zrobić wszystko, by Legia Warszawa była w innym miejscu. Inaczej wszyscy będziemy bardzo zdenerwowani.
Po remisie w Katowicach Legia Warszawa zajmuje 16. miejsce w tabeli z 21 punktami na koncie. Trwającą serię gier może zakończyć nawet na ostatnim miejscu. Punkt mniej od warszawskiej drużyny mają Widzew Łódź i Bruk-Bet Termalica Nieciecza, które nie rozegrały jeszcze swoich spotkań.
CZYTAJ WIĘCEJ O LEGII NA WESZŁO:
- Papszun: Martwi to, że stracony gol tak nas podłamał
- Piąty miesiąc bez ścinania włosów dopóki Legia nie wygra 1 meczu z rzędu
- Niechlubny wyczyn Legii. Rekord meczów bez wygranej
Fot. Newspix.pl