Manchester United stracił punkty. Trzeba liczyć wygrane od nowa

Patryk Idasiak

10 lutego 2026, 23:22 • 4 min czytania 2

Manchester United stracił punkty. Trzeba liczyć wygrane od nowa

To miał być najłatwiejszy mecz Manchesteru United ze wszystkich pięciu. Jakich pięciu, zapytacie? Otóż cały świat patrzył, czy wreszcie uda się odhaczyć słynny challenge. Na pewno piłkarze słyszeli o tym chłopie, co to już prawie 500 dni się nie obcina, dopóki Czerwone Diabły nie wygrają pięciu meczów z rzędu. Przed starciem na London Stadium z ekipą ze strefy spadkowej licznik wynosił cztery. No i Tomas Soucek sprawił ogromnego psikusa. Trzeba liczyć od nowa. Gol Benjamina Šeško to było za mało. 

Reklama

Pierwsza połowa jakby się nie odbyła

W pierwszej połowie oglądaliśmy taki mecz, że nic… tylko usnąć. Oba zespoły nie stwarzały praktycznie żadnego zagrożenia. Nie było ani szybko, ani ciekawie, ani Manchester United nie wyglądał na zespół, który wyszedł wyjątkowo zmotywowany, by odhaczyć piąte zwycięstwo z rzędu. Naprawdę, mniejsza nuda jest w grze Monopoly i to nawet po dwóch godzinach, gdy jeden gość wykupił wszystkie hotele na samym końcu planszy.

Raptem jedna indywidualna akcja Crysencio Summervile’a, po której ściął ze skrzydła, minął Dalota i przymierzył po dalszym słupku to było wszystko ze strony West Hamu. Dał się rozgrzać Senne Lammensowi.

Reklama

Manchester United był bliżej trafienia po rzucie rożnym. Luke Shaw już prawie cieszył się z gola, ale z samej linii piłkę wybił… jego były kolega z zespołu, czyli Aaron Wan-Bissaka, ustawiony w odpowiednim miejscu i czasie. Mads Hermansen nie miałby szans na interwencję. No i ten jeden korner to też było wszystko ze strony gości.

Tyle. Raptem dwie szanse przez 45 minut. O reszcie nie ma sensu nawet wspominać.

Tomas Soucek postanowił zakpić z challenge’u kibica

To miał być ten mecz. Ze wszystkich stron Internetu atakują nas obrazki pewnego kibica Manchesteru United, który postanowił, że nie będzie się strzygł, dopóki jego ulubieńcy nie wygrają pięciu spotkań z rzędu. Jeszcze nie miał tak doskonałej okazji:

  • vs Manchester City (2:0)
  • vs Arsenal (3:2)
  • vs Fulham (3:2)
  • vs Tottenham (2:0)

W krótkim czasie przybyło mu na Instagramie ok. 300-400 tys. obserwujących i ma ich 1,3 mln! Chyba w obawie, że skończy się ten „fryzurowy content” postanowił w wywiadzie dla Sky Sports wyznać, że… po pięciu zwycięstwach rozpocznie challenge od nowa. Raczej nie spotkało się to z pozytywnym odbiorem. Ani z logicznym myśleniem twórcy, że to już będzie raczej odgrzewany badziew.

W zasadzie wszyscy już z góry założyli, że Czerwone Diabły odhaczą piątą wygraną z zespołem, który jest w strefie spadkowej. Tomas Soucek postanowił zakpić z tego wydarzenia i wyzerował licznik. Całą akcję stworzyli doświadczeni piłkarze, którzy razem wzięci mają ponad 500 występów dla West Hamu. Jarrod Bowen wygrał główkę, podając piłkę do Soucka. Ten szybko odegrał Anglikowi na skrzydło. Czech w tym czasie wbiegł w pole karne i dostał idealną asystę.

Manchester United przechodził zupełnie obok meczu. Zero zaangażowania, zero pomysłu, zero kreatywności. W 76. minucie – zmiennik – Benjamin Šeško oddał dopiero pierwszy celny strzał w drugiej połowie. Nie można bowiem do nich zaliczyć gola Casemiro. To był moment, w którym wydawało się, że Czerwone Diabły się napędzą. Mainoo świetnie obsłużył Brazylijczyka, ale ten nie do końca cieszył się z trafienia. Czuł, że znajdował się na minimalnej pozycji spalonej. Miał rację. Bramki nie uznano.

A później… zespół Carricka kompletnie niczego nie pokazał. To była zupełnie inna motywacja od tej z derbów Manchesteru czy nawet starcia z Fulham. Niby menedżer coś tam próbował ratować zmianami, nawet wprowadzony Joshua Zirkzee był milimetry od zdobycia wyrównującej bramki po strzale z główki, ale się nie udało.

Udało się za to innemu napastnikowi. Naprawdę sporego kunsztu wymagało to, żeby z takiej pozycji zdobyć bramkę, a Benjamin Šeško to zrobił. Uprzedził Axela Disasiego i w trudnej sytuacji uderzył idealnie technicznie. Hermansen nie sięgnął piłki i West Ham stracił w ten sposób dwa cenne punkty, które pozwoliłyby na zrównanie się z Nottingham Forest.

Manchester United wyszedł z tego starcia odrobinę z twarzą. Oddał jednak tylko dziewięć strzałów. To kiepska statystyka, zwłaszcza że mówimy o zespole, który najczęściej uderza w Premier League – średnio ponad 16 razy na 90 minut. Tutaj obudził się dopiero w samej końcówce, a ten West Ham wcale wiele nie zrobił i był śmiało do ogrania.

Słynny kibic znowu będzie liczył od nowa. Ale nie dlatego, że challenge się skończył.

West Ham United – Manchester United 1:1

  • 50′ – Soucek 0:1
  • 90+6′ Šeško 1:1

Statystyki meczowe dostarczone przez Superscore

 

Fot. Newspix

2 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama