Nie regulujcie monitora. Piast Gliwice jest najlepszy w Ekstraklasie

Antoni Figlewicz

04 lutego 2026, 18:19 • 5 min czytania 12

Nie regulujcie monitora. Piast Gliwice jest najlepszy w Ekstraklasie

Z rzeczy, których byście się kompletnie nie spodziewali – Piast Gliwice od przyjścia Daniela Myśliwca jest… najlepiej punktującą drużyną w Ekstraklasie. Fakty. Z nimi nie sposób dyskutować. Są oczywiście pewne warunki, bez których nie udałoby się takiego wyniku osiągnąć, ale to nadal jedna z bardziej efektownych przemian, jaką przeszedł w tym sezonie jakikolwiek zespół w lidze. No dobra, najbardziej efektowna.

Reklama

Wszyscy oczywiście wiemy, jaka była narracja Gliwiczan (nowego trenera także) jeszcze kilka tygodni temu. Zgodnie z nią podwaliny pod świetne wyniki położył Max Moelder, szwedzki wizjoner, który nauczył piłkarzy Piasta gry z piłką przy nodze. Zastał Gliwice drewniane, a zostawił murowane. Tyle że nie zdążył spić śmietanki, którą teraz z wąsów zlizuje Daniel Myśliwiec. Trener najlepszego od 23 października ubiegłego roku zespołu Ekstraklasy.

Bez transferów, wzmocnień, bez wielkich przemeblowań. Przyszedł i z najgorszej drużyny zrobił najlepszą, bo tak można tę sprawę ująć. Zwyczajnie – doceniamy.

Reklama

Daniel Myśliwiec ma czarodziejską różdżkę? Od cieniasów do kozaków

Z drugiej strony mamy jasny dowód na to, że z kadry zmontowanej latem w Gliwicach da się po prostu wyciskać więcej. Przekonywał o tym parokrotnie dyrektor sportowy klubu z Okrzei, Łukasz Piworowicz, lecz wcześniej trudno było w jego słowa wierzyć. Piast był cieniutki jak barszcz, wydawało się, że potrzeba mu cudotwórcy, a nie spokoju. – W jakimś stopniu trener Myśliwiec będzie kontynuował pracę, która została już rozpoczęta. Kadra, którą zbudowaliśmy, jest dla niego odpowiednia. Trener pokazał już, że grając właśnie w ten sposób jest w stanie osiągać bardzo dobre wyniki – mówił Weszło Piworowicz pod koniec października, niedługo po zatrudnieniu Myśliwca.

Wówczas jego zespół miał na koncie siedem punktów po dziesięciu spotkaniach.

Zajmował ostatnie miejsce w tabeli.

Różnica jest kolosalna, a Daniel Myśliwiec wydaje się dopasowany idealnie do potrzeb Piasta. Raz jeszcze fragment wypowiedzi Piworowicza z końca października, tuż po debiucie nowego szkoleniowca: – Fakty są takie, że nie doszliśmy jeszcze nawet do 1/3 sezonu. Przed nami wciąż 23 mecze ligowe. Mamy naprawdę ciekawy zespół i naprawdę dobrego trenera. Jest dobra, zdrowa atmosfera współpracy i wzajemnego wsparcia. Jestem relatywnie spokojny o to, że wyniki będą lepsze – twierdził wówczas dyrektor sportowy ekipy z Gliwic.

Zwykle takie wypowiedzi wrzucamy do szufladki z bajdurzeniem i czekamy kilka miesięcy, aż źle się zestarzeją. Ta starzeje się z gracją, bo słowa Piworowicza znajdują potwierdzenie na boisku. Jak tak dalej pójdzie, to chyba serio uwierzymy też w to, że raczej wyśmiewany za posiadanie piłki, które niczego nie wnosiło Max Moelder zbudował potwora.

„Max Moelder dał nam bazę, na której możemy budować przez lata” [WYWIAD]

Piast jest w naprawdę świetnej formie. Tabela tylko to potwierdza

Na razie wierzymy jednak, że to w największym stopniu zasługa trenera Myśliwca, za czym przemawia… cóż, właściwie wszystko. Rzućcie sobie okiem sami, tak wygląda tabela Ekstraklasy za kadencji Moeldera (zrzut ekranu oczywiście z 90minut.pl):

A teraz zerknijcie na cuda, które wyczynia Piast już bez Szweda (zwróćcie też uwagę na ciekawy spód tabeli):

Jasne, gliwiczanie zagrali w tym czasie dwa zaległe spotkania, mają gorszą średnią punktową niż Raków, Lechia czy GKS Katowice, ale czy to im w jakimkolwiek stopniu umniejsza? No nie, kompletnie nie. Nie grają może najpiękniejszej piłki w lidze, ale to też nie styl, od którego bolą zęby. Jest po prostu w porządku, co też należy docenić z perspektywy widza. I to znajduje odzwierciedlenie w wynikach. Dość powiedzieć, że w tych dziewięciu spotkaniach Piast trenera Myśliwca rozprawił się ze wspomnianymi Rakowem i GieKSą. Wygrane z Legią (dwukrotnie) i Lechem też robią wrażenie, ale nie na podstawie tabeli za ostatnie trzy miesiące z hakiem, bo w niej oba te zespoły są w strefie spadkowej.

Skoro już o strefie spadkowej mowa – małym celem trenera Piasta na ten sezon było wyskoczenie nad kreskę jeszcze przed końcem ubiegłego roku. Wiadomo, o niczym to nie świadczy w perspektywie wyników z całego sezonu i stałego zagrożenia relegacją, ale jest jasnym dowodem na to, że Daniel Myśliwiec przeanalizował całą sytuację i wyznaczył swojemu zespołowi realny cel.

To jest właśnie chyba najlepsze w całej tej przemianie – ten jeden raz wygląda ona dokładnie tak, jak zakładano w gabinetach. Trener wycisnął z dostępnej kadry więcej, jak zapowiadano. Wyrwał się ze strefy spadkowej, jak sam oczekiwał. Wykonuje pracę, na którą się umówił i z kadrą, którą uznaje za wystarczająco jakościową, by utrzymać się w Ekstraklasie.

Mi się ten zespół podobał przed przyjściem, gdyby mi się nie podobał, to bym nie podjął się tego wyzwania – mówił już w listopadzie podczas jednej z konferencji prasowych. Od tego czasu na pewno nie zmienił zdania, bo też nie miał ku temu najmniejszych nawet powodów.

Ekstraklasa. Wiosna to wielka przyjaciółka Piasta Gliwice

Teraz jeszcze kilka słów o perspektywach, które otwierają się przed drużyną z Gliwic. Jest to bowiem zespół, który w ostatnich czterech sezonach – czyli od ostatniej reformy Ekstraklasy – na wiosnę radzi sobie najlepiej ze wszystkich. To właściwie królowie wiosny.

„Ekipa z Gliwic tylko raz w ostatnich czterech latach straciła pozycję po rundzie jesiennej, a dwukrotnie zyskiwała bardzo dużo. W sumie ma najlepszy pod tym względem bilans ze wszystkich ekip grających na przestrzeni ostatnich czterech sezonów w Ekstraklasie. +18. Średnio 4,5 miejsca odzyskiwanego wiosną co sezon” – pisałem niedawno na Weszło, zauważając różne prawidłowości pomiędzy rundą jesienną i ostatecznymi ligowymi rozstrzygnięciami.

Co tabela jesieni mówi o końcowej? Sporo… ale mamy pokręcony sezon

Spodziewam się więc, choć to trudne do wytłumaczenia, typowego Piasta w wydaniu wiosennym. Nie wiem, dlaczego ten zespół lepiej czuje się w rundzie rewanżowej, ale nie zdziwię się, jeśli sezon zakończy ostatecznie gdzieś w środku stawki, ze spokojnym utrzymaniem. Przede wszystkim dlatego, że zapowiedzi sprzed kilku miesięcy – nie bez podstaw podawane wcześniej w wątpliwość – zaczynają się sprawdzać albo już się sprawdziły. Dla mnie to dowód na to, że w Gliwicach naprawdę idą zgodnie z jakimś planem, budują z pomysłem.

A plan i pomysł to w naszej lidze już chyba połowa sukcesu. Albo i więcej.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

12 komentarzy

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Obrońca tytułu gorszy od Lecha? Tylko w jednym kraju w Europie

AbsurDB
20
Obrońca tytułu gorszy od Lecha? Tylko w jednym kraju w Europie
Reklama
Reklama