Domen Prevc, a potem przepaść. Słoweniec największym dominatorem w historii?

Sebastian Warzecha

01 lutego 2026, 18:30 • 3 min czytania 4

Domen Prevc, a potem przepaść. Słoweniec największym dominatorem w historii?

Domen Prevc jest wielki. To wiemy w tym sezonie nie od dziś. Z każdym kolejnym weekendem, z każdymi zawodami i z każdą próbą Słoweńca przekonujemy się jednak, jak bardzo wyrasta nad resztę stawki. W tej chwili na Domena nie ma mocnych. I tuż przed igrzyskami trzeba napisać, że jeśli nie wywalczy na nich złota, to będzie to dla niego wielka porażka. Po prostu.

Reklama

Domen Prevc i reszta świata. Tak wyglądają dziś skoki

293 punkty zgromadził dziś w Willingen Domen Prevc, a po swoim drugim skoku – na 152 metry – ukłonił się publice, niczym maestro fortepianu po skończonym koncercie pełnym wirtuozerstwa najwyższych – no właśnie – lotów. Słoweniec miał ku temu ukłonowi dobre powody. Resztę stawki odsadził bowiem kosmicznie. Drugi Ren Nikaido, też skaczący zachwycająco, dobił do 261,3 punktu. Dziewiąty Piotr Żyła – swoją drogą bardzo dobry wynik – miał ich 239,2. A 30. Klemens Joniak, drugi i ostatni z Polaków z punktami, 174. Domen uciekł im wszystkim o lata świetlne.

Słoweniec skacze właściwie tak, że nie chce się pisać o kimkolwiek innym, naprawdę.

Reklama

Można jedynie wtrącić kilka słów o tym, że to był znacznie lepszy konkurs od wczorajszej parodii skakania. Sporo się działo, wielu skoczków latało daleko, a jury wytrzymywało na ogół napięcie związane z tymi dalekimi lotami. I dobrze. Bo o to w Willingen chodzi. Swoją drogą najdłuższego skoku dziś – o dziwo – nie oddał Prevc, a wspomniany Nikaido, który w drugiej serii huknął 152,5 metra. I fajnie, że Ren po raz kolejny potwierdza, jak dużym talentem jest. Niefajnie jedynie – ale tylko dla niego – że ma w tym sezonie gościa, który nie pozwala mu regularnie wygrywać.

Domen Prevc dobił dziś bowiem do 20. zwycięstwa w karierze, a 11. w tym sezonie. Zrobił to jak to on – skacząc daleko i pięknie, zachwycająco stylowo. Po jego skoku w pierwszej serii powinny się sypnąć dwudziestki, ale sędziowie spękali i dali zgodnie po 19,5. Od dawna zresztą nie wiadomo, jak trzeba by skoczyć, by dostać notę idealną, bo ta jest po prostu unikana przez jury. Uznajmy więc, że Prevc tak naprawdę ją otrzymał i przejdźmy dalej.

Dalej – czyli do igrzysk.

Tam Domen będzie wielkim faworytem na dużej skoczni. Normalna raczej może mu nie sprzyjać, choć w takiej sytuacji i olimpijski dublet nie byłby zaskoczeniem. Jeśli wygra jednak choć jedno złoto, będzie drugim skoczkiem w historii, który skompletuje pięć najważniejszych imprez w świecie skoków. Owszem, nie ma jeszcze Kryształowej Kuli, ale dla wszystkich oczywiste jest, że podniesie ją w Planicy. Brakuje więc złota IO i we Włoszech każdy inny rezultat niż wygrana na dużej skoczni będzie dla Domena rozczarowaniem.

Bo w tej chwili jest dominatorem. Wielkim, ogromnym, gargantuicznym. Ba, może najlepszym w dziejach. Statystycy przeliczą to wszystko na koniec sezonu, ale Prevc nie tylko wygrywa – on wygrywa na ogół demolując rywali. Łączy to co robili Kamil Stoch czy Ryoyu Kobayashi z tym, co pokazywał Adam Małysz. Jest po prostu niesamowity i trudno znaleźć tu odpowiednie porównania.

A na igrzyskach może cieszyć się ze złotego medalu razem… z siostrą. Bo najlepszą skoczkinią świata jest od kilku lat Nika Prevc.

Domen w końcu wziął z niej przykład.

Fot. Newspix

Czytaj również na Weszło:

4 komentarze

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama
Reklama