Jakub Rzeźniczak to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich piłkarzy ostatnich kilkunastu lat. Choć ma za sobą bogatą karierę w barwach Legii Warszawa, wielokrotnie można było o nim usłyszeć z racji wydarzeń pozaboiskowych. W rozmowie dla Weszło TV, jednym z tematów było jego wejście do świata freak-fightów. Były piłkarz warszawskiej drużyny ma już kilka walk na koncie.
Rzeźniczak szczerze o karierze w oktagonie
Były obrońca Widzewa, Legii oraz reprezentacji Polski w wieku 36 lat podpisał umowę z Kotwicą Kołobrzeg. Okazało się to dużą porażką, zwłaszcza z finansowego punktu widzenia. Walki o pieniądze z Adamem Dzikiem spędzają sen z powiek zawodników i trwają miesiącami. To właśnie przez to Rzeźniczak wylądował w świecie freak-fightów. Ma on za sobą m.in. walkę z Rogerem Sallą i – poza aspektem finansowym – trenowanie sztuk walki zapewnia mu sporo satysfakcji.
– Moje wejście w świat freak fightów spowodowane był zawirowaniami z Kotwicą. Sądziłem się z nimi, pół roku nie mogłem z nikim podpisać. Wtedy zgłosił się Clout, była to propozycja intratna finansowo. Pewnie gdybym jej nie wygrał, nie byłoby drugiej w Fame. Trenowałem pod okiem trenera Naruszczki. To fajna rzecz dla ciała i dla duszy. (…) To było dużo mniej niż kwota 7-cyfrowa. Kwota kilkuset tysięcy złotych była kusząca. To raptem dwa miesiące treningów i walka, to było kuszące.
– Pięć miesięcy po Cloucie nie trenowałem, oferta przyszła miesiąc przed walką. Wiedziałem, że Roger to osoba spokojna i że nie będzie dymów. Był ode mnie 10 kilogramów cięższy, więc wyzwanie. Wiedziałem, że moją mocną stroną będzie kopanie. Okazało się to prawdą, bo przyznał, że jeszcze 2-3 kopnięcia i wygrałbym tę walkę.
🇵🇱 Jakub Rzeźniczak znokautowany przez Rogera Salę w pierwszej rundzie walki na gali FAME MMA! 😲
Co sądzicie o piłkarzach na galach freakfightowych? pic.twitter.com/3X3BvzdQdl
— Typowy piłkarz Ekstraklasy (@typowy_pe) December 7, 2024
Rzeźniczak przyznał też, że żałuje przejścia do sztuk walki na tym etapie życia zawodowego. Zawirowania pozaboiskowe wywołały zamieszanie w kontekście jego sportowej przyszłości i trzeba było podjąć męską decyzję.
– Żałuję, że zrobiłem to już w tym wieku. Jak poszedłem do Kotwicy to się czułem bardzo dobrze fizycznie. Prezes Dzik wiemy jak wiele osób oszukał, więc trochę zostałem do tego [freak fightów – przyp. red] przymuszony. Jak nie grałem pół roku to nie wiedziałem czy np. iść do drugiej ligi, ciągnąć rodzinę pół Polski. To przy zarobkach z Legii były raczej śmieszne pieniądze.
Z jakiej federacji przyjąłby propozycję walki? Wszystko zależy od rywala, choć wolałby on uniknąć starcia w ramach federacji Prime.
– Z tego, co widzę na tych shortach to z Prime oferty bym nie przyjął, bo tam jest chlew totalny. W Fame MMA – zależy z kim. Podpytywał mnie Seweryn Kiełpin, chyba ofertę dostał. Bardzo się lubimy. Nie wiem jak on stoi wagowo, ale z nim byłaby fajna walka. Wynagrodzenie raczej byłoby niższe, bo to się opiera na dymach, z tym się nie utożsamiam. Mniej się wtedy zarabia.
Cały wywiad z Jakubem Rzeźniczakiem obejrzycie na Weszło TV!
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Rzeźniczakowi nie płacili w Kołobrzegu. Nie płacili też w Kraśniku
- Rusza Alfa Football! Na czym polega format?
- Kotwica przedmiotem śledztwa. Chodzi o zaginioną dotację
Fot. Newspix