Magda Linette wychodziła na kort w Melbourne ze świadomością, że wcześniej tego samego dnia z turnieju odpadli Linda Klimovicova i Kamil Majchrzak. Doświadczona polska tenisistka walczyła więc o zmianę tego niekorzystnego dla nas kursu i udało jej się to. Amerykankę Ann Li pokonała w bardzo dobrym stylu w dwóch setach. Dla Linette to powrót do III rundy turnieju wielkoszlemowego po dwóch i pół roku!
Magda Linette wróciła! Polka w III rundzie Australian Open
Wiecie, jak wyglądały ostatnie dwa lata Magdy Linette w Wielkim Szlemie? Otóż tak: I runda, I runda, I runda, I runda, I runda, I runda, I runda i, zgadliście, I runda. Osiem razy z rzędu Polka odpadała ze Szlemów od razu, w swoim pierwszym meczu. Czasem z rywalkami notowanymi wyżej, czasem z takimi, które powinna była ograć. Dla tenisistki, która w przeszłości potrafiła dojść nawet do wielkoszlemowego półfinału – zresztą w Melbourne – to musiały być rezultaty niezwykle frustrujące.
W Australii zapowiadało się, że ta seria nie zostanie przerwana. W losowaniu Magda trafiła na turniejową „15”, Emmę Navarro. Ale zagrała znakomity mecz i Amerykankę pokonała.
W nagrodę utworzyła się przed nią droga do dalszych faz turnieju. W drugiej rundzie trafiła bowiem na Ann Li – też Amerykankę, ale notowaną niżej, bo na 38. miejscu zestawienia WTA. To wyższe miejsce, niż to, które zajjmuje aktualnie Magda, to fakt. Ale jednak Li nie jest zawodniczką, której rezultaty i gra przesadnie by imponowały. Linette musiała wiedzieć, że ma szansę dojść przynajmniej do trzeciej rundy – tam, na papierze, sprawa powinna się skomplikować, bo idąc za rozstawieniami, dojść powinna do tego spotkania Karolina Muchova, turniejowa dyszka.
Ale to mniej istotne. Kluczowe było, by po prostu z tej wypracowanej własnymi rękami i nogami szansy skorzystać, awansować o jeszcze mecz dalej. I Linette to właśnie zrobiła.
Polka dość szybko – po kilku nerwowych punktach – zaczęła zyskiwać przewagę na korcie. Była dokładna, popełniała stosunkowo mało błędów. I to przynosiło efekt, bo Amerykanka z kolei piłkę często czy to wyrzucała, czy to pakowała w siatkę. Pierwsze przełamanie w efekcie przyszło więc dość szybko – już w trzecim gemie. Li łatwo oddała wtedy serwis i okazało się, że był to decydujący moment dla losów całego seta, bo zyskana przewaga pozwoliła Magdzie grać spokojny, ale przy tym dość ofensywny tenis.
„Fenomenalnie❗”
Chyba najładniejsza akcja @MagdaLinette z pierwszego seta z Ann Li 👀 Polka dobrze czuje się na korcie, oby tak dalej❗ ✊
▶ Eurosport 1 pic.twitter.com/gUenLuIngW
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) January 21, 2026
Polka bez większego trudu utrzymywała własne podanie, z kolei przy serwisie Li niezmiennie dociskała. W siódmym gemie rywalka jeszcze się wybroniła. W dziewiątym już jej się nie udało. Straciła podanie, a wraz z nim całego seta.
W drugiej partii Linette nie zwolniła. Ba, wręcz przeciwnie – docisnęła gazu, choć na starcie musiała wybronić się przed atakami Li. Ta miała dwie szanse na przełamanie, ale nie skorzystała z ani jednej. W efekcie nie tylko przegrała tego gema… ale i trzy następne. Dopiero wtedy Amerykanka się przebudziła, zdołała nawet – po raz pierwszy w meczu – przełamać Magdę. Stać ją było jednak tylko na częściowe odrobienie strat. Przy stanie 5:2 i jej serwisie obie zawodniczki rozegrały maratońskiego wręcz gema, trwającego dobrych 11 minut, w czasie którego Polka miała piłki meczowe.
Ich nie wykorzystała. Ale przy swoim podaniu już się to udało. Zamknęła mecz świetnym serwisem przy piątym meczbolu.
I awansowała do trzeciej rundy. Po raz ostatni udało jej się to na Wimbledonie 2023. Warto było poczekać.
Magda Linette – Ann Li 6:3, 6:3
Fot. Newspix