Henriques: Bramkarz trafił też rywala, ale to normalne, że nie jest w stanie zatrzymać rąk

Szymon Janczyk

08 sierpnia 2025, 21:06 • 3 min czytania 8

Reklama
Henriques: Bramkarz trafił też rywala, ale to normalne, że nie jest w stanie zatrzymać rąk

Radomiak Radom po raz pierwszy w tym sezonie schodził z boiska pokonany. Wcześniej odniósł dwa efektowne zwycięstwa na własnym stadionie (5:1 z Pogonią Szczecin i 3:1 z Rakowem Częstochowa) oraz zremisował na wyjeździe z Arką Gdynia (1:1). W tej kolejce przegrał jednak aż 0:3 w bardzo ważnym dla kibiców starciu z Koroną Kielce.

Reklama

– W tym meczu były dwa, trzy momenty, które zdefiniowały to, jak on wyglądał. Złe wejście Radomiaka w to spotkanie, potem zła decyzja sędziego. 0:2. Druga połowa – lepsza gra, brak szczęścia. Nie strzeliliśmy bramki, Korona to zrobiła i zamknęła temat. Chcę powiedzieć naszym kibicom, że nie jesteśmy takim zespołem i następnym razem to pokażemy. Koronie gratuluję występu, zwłaszcza pierwszej połowy – mówił trener Joao Henriques.

Trener Radomiaka po porażce z Koroną Kielce

Jego zdaniem Koronie nie należał się rzut karny po interwencji Filipa Majchrowicza, który wychodząc na przedpole ostro potraktował Nono.

– W mojej opinii skoro sędzia spędza pięć minut przy VAR, to nie mówimy o klarownej sytuacji, tylko o szukaniu czegoś. Bramkarz wybił piłkę, oczywiście trafił też rywala, ale to normalne, że nie jest w stanie zatrzymać rąk. Gol lub dwie bramki straty do przerwy to różnica. Popełniam błędy, zespół też popełnia błędy. Nie bronię się przed tym, że źle weszliśmy w mecz, ale uważam, że sędzia się pomylił. To niemożliwe, żeby stwierdzić, że to oczywisty rzut karny – uważa portugalski szkoleniowiec.

– Czego zabrakło, że pierwsza część meczu wyglądała w taki sposób, bez agresji, intensywności? Wszystkiego. Nie mówię tego, żeby wykpić się łatwą odpowiedzią, po prostu to prawda – brakowało wszystkiego, kontroli piłki, aspektów technicznych, taktycznych. Po przerwie byliśmy lepsi nie dzięki zmianom, lecz reakcji. Mamy przygotowane rozwiązania, byliśmy w stanie wyrównać grę i ją zbalansować, mieliśmy szanse i gdybyśmy strzelili gola, mecz mógłby wyglądać inaczej. Czas mijał, spadała pewność siebie, tak to wyglądało – analizował Henriques.

Reklama

Korona odrodzona. W Kielcach odbili się po derbach sprzed roku

– Mieliśmy zły dzień. To nie wynikało z nerwowości, problemów. Gdy masz zły dzień, trudniej jest myśleć szybko, grać tak, jak chcesz. Powiedziałem w szatni o wszystkim, co nie wyszło. Zawodnicy są tego świadomi. Jesteśmy zawiedzeni, teraz musimy jak najszybciej zareagować we właściwy sposób. Nie brakowało nam motywacji, po prostu nie mogliśmy wejść na nasz właściwy poziom. Nie mówcie, że zabrakło nam zaangażowania. Zawodnicy zrobili wiele, żeby wygrać ten mecz, ale nie byli w stanie tego zrobić. Rywale zyskiwali pewność siebie, my ją traciliśmy. Takie sytuacje zdarzą się jeszcze wiele razy. Nam i naszym rywalom – podsumował trener Radomiaka.

Korona w następnej kolejce zagra na wyjeździe z Lechem Poznań. Radomiak wraca na swój stadion, by zmierzyć się z Jagiellonią Białystok.

CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix 

Reklama
8 komentarzy
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Raków celuje w piłkarza serbskiego giganta. Złożył pierwszą ofertę

Mikołaj Duda
5
Raków celuje w piłkarza serbskiego giganta. Złożył pierwszą ofertę