Dariusz Adamczuk opowiedział w programie „Ekstraklasa po godzinach” o kulisach swojego odejścia z Pogoni. W spotkaniu, na którym dyrektor sportowy omawiał z Tanem Keslerem plany transferowe na przyszły sezon, brał udział… Mariusz Mowlik.
Ale po kolei. Adamczuk został poproszony o odniesienie się do dwóch wypowiedzi Aleksa Haditaghiego z wywiadu z Weszło. Pierwsza z nich miała sugerować, że były szef pionu sportowego w pojedynkę podejmował decyzje o transferach.
Adamczuk odpowiada Haditaghiemu
– W przeszłości decyzje podejmował Dariusz, a my chcemy być komitetem, działać tak, że rozmawiamy w większym gronie, również z trenerem i skautami – mówił właściciel Pogoni w rozmowie z Pawłem Paczulem.
Co na to Adamczuk?
– Myślę, że pan Alex nie ma sprawdzonych informacji od życzliwych ludzi, którzy mu podpowiadają. Każdy transfer przebiegał w Pogoni identycznie – skauci, ja, trener, prezes. Nigdy nie zrobiłem transferu, jeśli pierwszy trener nie wyraził na to zgody. To nie była jednoosobowa decyzja Darka Adamczuka. Nigdy nie chciałbym tego robić, bo żaden człowiek nie jest pojedynczo nieomylny. To kompletna bzdura – odpowiada w Canal+.
Haditaghi twierdził również, że przed podjęciem decyzji o pożegnaniu Adamczuka jego człowiek, Tan Kesler, bardzo dobrze go poznał. Oto fragment rozmowy z Weszło…
Miesiąc wystarczy, by zdecydować, że wieloletni dyrektor sportowy klubu nie pasuje do waszej filozofii?
Cóż, kiedy wiesz, to wiesz. Jeśli zatrudniasz dyrektora sportowego, nie masz czasu, by spędzić z nim kilka miesięcy, prawda? Rozmawiasz z nim kilka godzin i decydujesz. A skoro Tan spędził z Dariuszem sześć tygodni, to tym bardziej jestem pewien, że wiedział, czy może z nim pracować, czy nie.
Jak na to odpowiedział Adamczuk?
– Co do sześciu tygodni spędzonych z Tanem, bardzo często jeździł do Londynu załatwiać wizę dla swojej żony i córki. Tego kontaktu nie było zbyt dużo. Mimo że tematów mieliśmy wiele, odbyły się bodajże dwa spotkania. Myślę, że o jedno za dużo. Na tym spotkaniu, gdzie ustalaliśmy mniej więcej, z kim mamy przedłużyć kontrakt, a z kim nie, był Mariusz Mowlik. Dla mnie to konflikt interesów, jeśli na takim spotkaniu jest menedżer – stwierdził człowiek odpowiedzialny przez długie lata za transfery Pogoni.
Mariusz Mowlik to agent piłkarski, który pomógł Haditaghiemu w przejęciu Pogoni. Jednym z jego najbardziej wartościowych zawodników jest obecnie młody talent ze Szczecina – Adrian Przyborek. Klubom Ekstraklasy zdarza się bliska współpraca z menedżerami, ale ich obecność na wewnętrznych spotkaniach dotyczących transferów to pewna nowość, o której jeszcze nie słyszeliśmy.
WIĘCEJ O POGONI SZCZECIN:
- Kolejny pracownik odchodzi z Pogoni. „Muszę być szczery wobec siebie”
- Pogoń to polski Tottenham, a Szkurin może grać jak Ronaldo [REPORTAŻ]
- Alex Haditaghi nie wziął udziału w ceremonii medalowej. “Nie wierzę w drugie miejsca”
- Pucharowa Legia, syzyfowa Pogoń. Osiem wniosków po finale PP
Fot. newspix.pl