Raków Częstochowa wygrał dziś z Lechią Gdańsk 3:1, a dobry mecz rozegrał Jonatan Braut Brunes. Norweg mógł ustrzelić nawet hat-tricka, ale ostatecznie skończył spotkanie z dubletem podarowanym mu w prezencie przez kuriozalne błędy gdańszczan. Mimo to trener Marek Papszun wyraźnie docenił występ swojego podopiecznego.
– Cieszę się, że się przełamał. Strzelił dwa gole, mógł jeszcze kolejne dwa. Szkoda, że nie skończył meczu z hat-trickiem, bo to byłby wyczyn – powiedział szkoleniowiec Medalików. – Zrobił spory progres i ciężko pracuje na kolejne bramki. Mieliśmy w tygodniu jeden dzień na regenerację, a on poprosił wówczas o dodatkowy trening. Jestem bardzo zbudowany jego postawą – docenił zaangażowanie Norwega Papszun.
Natury nie oszukasz. Cyrkowcy w obronie Lechii podarowali Rakowowi zwycięstwo [CZYTAJ RELACJĘ]
Dla Brunesa dzisiejsze gole były kolejno piątym i szóstym trafieniem w tym sezonie Ekstraklasy. Wcześniej jego bramki dały ekipie z Częstochowy wygraną z Widzewem Łódź (3:2) czy ze Stalą Mielec (1:0).
Do tej pory Jonathan Braut Brunes opuścił tylko jedno ligowe spotkanie – przez nadmiar żółtych kartek pauzował w jedenastej kolejce i nie zagrał wówczas z Radomiakiem Radom.
Jean Carlos kontuzjowany. ” Podjęliśmy ryzyko”
Kibiców Rakowa mogła dziś zaniepokoić zmiana w przerwie, kiedy boisko opuścił Jean Carlos. Okazuje się, że obawy są jak najbardziej uzasadnione. – Jeszcze przed meczem doznał urazu, a my podjęliśmy ryzyko – wytłumaczył Papszun. – W przerwie doszliśmy jednak do wniosku, że nie ma sensu dalej tego ciągnąć – dodał trener.
Na razie nie wiadomo, jak poważny jest uraz piłkarza Rakowa.
WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Apel Weszło do szefa sędziów. Niestety – to czas na dymisję
- Lewandowski przed sądem. Kolejny rozdział starcia z byłym agentem
- Stal Mielec sięga po byłego reprezentanta Portugalii. Grał w Anglii i Francji [NEWS]
Fot. Newspix