Najciekawsza walka o tytuł? W Ekstraklasie i La Lidze!

AbsurDB

Autor:AbsurDB

03 marca 2025, 19:42 • 8 min czytania 11

Reklama
Najciekawsza walka o tytuł? W Ekstraklasie i La Lidze!

W których ligach walka o tytuł mistrzowski wiosną zapowiada się na najbardziej wyrównaną, a w jakich emocje się już praktycznie skończyły? Są tacy, co prowadzą z ponad dwudziestopunktową przewagą, ale w wielu miejscach na piłkarskiej mapie świata kolejne miesiące zapowiadają się fascynująco. Dla nas najważniejsze, że jest wśród nich Polska i Ekstraklasa, lecz tę przebije chyba w tym roku La Liga – przedsmak wielkich emocji w walce o prymat w Hiszpanii już jutro, w derbach Madrytu w Lidze Mistrzów.

Reklama

W siedemnastu ligach europejskich walka o tytuł mistrzowski jest już praktycznie rozstrzygnięta, bo przewaga lidera jest tak duża, że tylko kataklizm mógłby pozbawić go tytułu. W czternastu kandydat do wygrania rozgrywek jest zdecydowany, ale nie powinien jeszcze mrozić szampana.

W dziesięciu walka jest tak wyrównana, że trudno nawet jednoznacznie wskazać jednego głównego faworyta. Najciekawiej zapowiada się wiosna w La Lidze, szwajcarskiej Super League i tradycyjnie – w Ekstraklasie.

 

W tych ligach nie ma o co grać wiosną

Crvena Zvezda wygrała dwadzieścia cztery mecze i zremisowała dwa. Od początku grudnia mniej niż trzy gole w meczu ligowym strzeliła tylko raz – w spotkaniu wygranym 2:1 w Backiej Topoli. Jej bilans bramkowy to imponujące 93:17, co oznacza, że średnio każdy mecz wygrywa trzema bramkami. Klub z Belgradu grał w tym sezonie w za trudnej dla niego Lidze Mistrzów, w której zajął ostatecznie dopiero 29. miejsce. Patrząc na jego wyczyny na krajowym podwórku, rodzi się pytanie: jak sprawowałby się w tym sezonie w którymś ze słabszych pucharów?

Reklama

Inny znany serbski zespół, Partizan, spisuje się znacznie słabiej i traci aż dwadzieścia jeden punktów do lidera! Co ciekawe – sam ma aż dziesięć oczek przewagi nad trzecim klubem z Kragujevaca. Do startu rundy mistrzowskiej zostały jeszcze cztery kolejki. Jednak próżne są nadzieje tych, którzy spodziewają się, że tam rozpocznie się walka w czołówce. Serbska liga nie dzieli bowiem punktów w drugiej części rozgrywek, co powoduje, że zapowiadają się one przeraźliwie nudno. Zostało do rozegrania jedenaście kolejek o nic.

W Szkocji Celtic ma aż szesnaście punktów przewagi nad Rangersami, którzy po kompromitującej porażce z St. Mirren zwolnili trenera Clementa, znanego z Brugii i Monaco. W Irlandii Północnej dziewiętnaście oczek  do liderującego Linfield traci drugi Glentoran. Trzynaście punktów to przewaga nad kolejnymi ekipami najlepszej drużyny w Kosowie (Drita) i praskiej Slavii, ale przede wszystkim PSG i Liverpoolu. We Francji, przy przewadze jakościowej paryżan nad resztą stawki, oznacza to w praktyce koniec walki o tytuł. W Anglii nie jest to aż takie oczywiste, ale i tak bukmacherzy płacą za mistrzostwo Arsenalu aż 25 do jednego, co oznacza, że walka jest jedynie iluzoryczna.

Dwucyfrową przewagę punktową nad rywalami mają obecnie także TNS z Adamem Cieślewiczem w Walii, Ludogorec z Jakubem Piotrowskim w Bułgarii, Karabach z Mateuszem Kochalskim w Azerbejdżanie i Buducnost w Czarnogórze. Osiem oczek to strata Bayeru do Bayernu, ale według ekspertów, po uwzględnieniu terminarza i bardzo korzystnej różnicy bramek monachijczyków, to starcie też jest już praktycznie rozstrzygnięte.

Reklama

Tytuł wisi w powietrzu

W kilku ligach sytuacja staje się coraz bardziej klarowna. Pojawia się zdecydowany faworyt, ale do fety jeszcze bardzo daleko. Olympiakos wygrał w niedzielę niezwykle istotny mecz na stadionie wicelidera AEK-u, w barwach którego nie wystąpił Damian Szymański. Czerwoni mają już pięć punktów przewagi.

Na powrót na tron mistrzowski po trzech latach szykuje się Ajax. Nie tylko dzięki swoim dobrym występom, ale przede wszystkim dzięki degrengoladzie PSV, które w lutym w lidze nie wygrało żadnego meczu, choć przecież w Lidze Mistrzów ma ostatnio na rozkładzie Juventus i Liverpool! Strata ekipy z Eindhoven wynosi w tym momencie już osiem oczek…

Dynamo Kijów ma sześć punktów przewagi nad  Ołeksandriją i osiem nad Szachtarem. W kilku ligach przewaga lidera jest niewielka, jednak jest on drużyną ze znacznie większym potencjałem oraz łatwiejszym terminarzem, i wszystko wskazuje na to, że powinien utrzymać prowadzenie do końca sezonu. W takiej sytuacji jest Inter we Włoszech, Galatasaray z Frankowskim we Włoszech, Steaua w Rumunii i Kopenhaga w Danii. W dwóch ostatnich krajach wszystko rozstrzygnie się w rundzie mistrzowskiej.

Reklama

Walka na żyletki

W dziesięciu ligach ciężko nawet jednoznacznie określić, kto jest faworytem wyścigu o mistrzowski tytuł. W Chorwacji Dinamo ma już siedem punktów straty do lidera i prawdopodobnie straci koronę po siedmiu latach. Trudno jednak powiedzieć, kto je zastąpi, bo Rijeka ma tylko o oczko więcej od Hajduka. Niesamowite byłoby gdyby zespół ze Splitu, który od dwudziestu lat próbuje odzyskać tytuł, znów, jak w 2017 roku, nie wykorzystał kryzysu klubu ze stolicy i dał się znów wyprzedzić Rijece. Nas ucieszy sukces obu tych klubów, bo w przeciwieństwie do Dinama mają ranking UEFA niższy od Legii, Lecha, a możliwe, że i Jagiellonii, co oznacza przewagę naszego potencjalnego reprezentanta w eliminacjach Ligi Mistrzów.

Portugalia i Belgia

W Portugalii dwie drużyny z Lizbony mają po 53 punktów, a Porto traci do nich tylko trzy oczka. Walka będzie zatem trwała do końca, a lekkim faworytem jest Sporting. W Belgii aż dziewięć punktów przewagi ma niespodziewanie Genk. Szanse Brugii byłyby iluzoryczne, gdyby nie fakt, że za dwa tygodnie liga dzieli się na trzy grupy, a zespoły kontynuują walkę z połową swojego dotychczasowego dorobku. Możliwe zatem, że strata drużyny Michała Skórasia do Genku będzie do nadrobienia w jednym bezpośrednim spotkaniu między tymi drużynami! W grze jest zatem cały czas także Union St Gilloise, a nawet czwarty Anderlecht. Belgowie byli piętnaście lat temu inicjatorami wszelkiego rodzaju baraży i podziałów ligi na grupy w drugiej części sezonu, co zostało wprowadzone nawet u nas. Dziś poszli po rozum do głowy i od 2026 roku przywracają normalny system z ligą liczącą 18 zespołów rozgrywających między sobą po dwa spotkania w systemie każdy z każdym.

Austria i Węgry

Nie wpadły na to władze ligi austriackiej, dzięki czemu Salzburg po katastrofalnym – najgorszym od czasu nabycia klubu przez Red Bulla – sezonie, wciąż ma szanse na tytuł! Sześć punktów straty do Austrii i Sturmu lada chwila zmieni się bowiem w różnicę o połowę mniejszą dzięki podziałowi punktów w rundzie mistrzowskiej. Wszystkie trzy kluby mają zatem całkiem realne szanse na tytuł.

Na Węgrzech Puskas Akademia Wojciecha Golli (na zdjęciu) ma cztery punkty przewagi nad Ferencvarosem, ale czeka ją wyjazd na mecz na stadionie Fradi. Mniej więcej pół na pół wynoszą w tej sytuacji szanse na zakończenie sześcioletniej dominacji stołecznej drużyny i na pojawienie się nowego, piętnastego klubu na liście mistrzów Węgier. Zostałby nim klub z miejscowości liczącej mniej niż dwa tysiące mieszkańców, bo tyle liczy Felcsút, w którym gra Puskas Akademia.

Reklama

Ekstraklasa znów wśród najciekawszych

Wśród trzech lig z najbardziej wyrównaną sytuacją jest polska Ekstraklasa. To nie pierwszyzna, bo przecież rok temu pisałem:

Właściwie niezależnie od tego, jakie mierniki przyjmiemy, Ekstraklasa zapowiada się na najbardziej wyrównaną spośród wszystkich lig europejskich

https://weszlo.com/2024/02/09/najbardziej-wyrownana-liga-w-europie-ekstraklasa/

Reklama

Cztery drużyny miały wtedy realne nadzieje na tytuł. Dziś według portalu EuroClubIndex, 40% szans na mistrzostwo ma Lech, 35% – Raków, a 17% Jagiellonia. Nie można jeszcze ostatecznie skreślić Legii (7%), a nawet Pogoni czy Cracovii z jednym procentem. W prognozowanej tabeli końcowej pierwszą trójkę dzielą zaledwie trzy punkty, a Legia traci w niej do Jagiellonii tylko dwa oczka. Nie trzeba zatem podziału na grupę mistrzowską, by mieć emocje w walce o podium do samego końca. Każde spotkanie w tej sytuacji jest rozgrywane z nożem na gardle, a sytuacja może się dość mocno wyklarować już za dwa tygodnie, gdy w niedzielny wieczór 16 marca Raków podejmie Legię, a Jagiellonia – Lecha.

Szwajcarska zadyma

Tylko w dwóch ligach sytuacja jest bardziej wyrównana niż u nas. Największa „zadyma” ma miejsce w Szwajcarii, gdzie liderem tabeli w tym sezonie było już… siedem z dwunastu klubów w lidze, a nie był nim ani przez chwilę zdecydowany (dwanaście punktów przewagi) triumfator z zeszłego roku – Young Boys, który prowadził wtedy bez przerwy od szóstej kolejki. W tym sezonie przez sześć rund klub z Berna był… ostatni w tabeli, a obecnie walczy o to, by nie grać w grupie spadkowej. Liderem byli już za to: beniaminek ze Sionu, Zurych, Lugano, Sankt Gallen, Lucerna, Servette i Bazylea. Uff! Pierwszą drużynę od ósmej dzieli tylko dziewięć punktów, a pierwsze obecnie w tabeli Basel zdobyło 45 punktów w 26 meczach. Ma zatem znacznie gorszą średnią punktów na mecz niż Jagiellonia w zeszłym sezonie.

Na szczęście w Szwajcarii nie ma podziału punktów, bo za chwilę walka toczyłaby się w grupie mistrzowskiej właściwie od zera. Obecnie kandydatami do mistrzostwa są przede wszystkim Basel i Servette, ale nie można odbierać szans także Lugano z Kacprem Przybyłko czy Lucernie, a nawet Zurychowi i siódmym Young Boys z Łukaszem Łakomym!

Reklama

Ważna wiosna Lewandowskiego i Szczęsnego

Wygląda jednak na to, że oczy całej Europy będą w tym roku skupione na Hiszpanii. Nie dość, że Barcelona odrobiła stratę i ma już trzy punkty przewagi nad Realem, to jeszcze bardzo dobrze spisuje się Atletico, które przegrało tylko dwa spotkania ligowe – z Leganes i Betisem. Prognozowana przez EuroClubIndex tabela końcowa La Liga wygląda obecnie ekscytująco:

Barcelona 83 punkty

Real 83 punkty

Atletico 83 punkty

Reklama

Każdy z tych klubów ma ponad 30% szans na tytuł! Możemy ostrzyć sobie zęby na wiosenną walkę o miano najlepszego klubu w Hiszpanii, w której każdy remis ze słabszym rywalem będzie zmieniał faworyta do tytułu. Strach pomyśleć, jakie emocje wzbudzi rozgrywane za dwa tygodnie spotkanie Barcy z Atletico, nie wspominając o majowym El Clasico. Przedsmak tych emocji czeka nas w derbach Madrytu rozgrywanych w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz już we wtorek!

Fot. Newspix.pl

11 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Raków celuje w piłkarza serbskiego giganta. Złożył pierwszą ofertę

Mikołaj Duda
5
Raków celuje w piłkarza serbskiego giganta. Złożył pierwszą ofertę