Papszun: Nie jesteśmy jeszcze drużyną, która wychodzi i zamiata

Paweł Wojciechowski

Opracowanie:Paweł Wojciechowski

02 lutego 2025, 09:31 • 2 min czytania 23

Reklama
Papszun: Nie jesteśmy jeszcze drużyną, która wychodzi i zamiata

Pierwsze koty za płoty. Wicelider z Częstochowy stracił punkty w Krakowie (0:0 z Cracovią) i dzięki temu prowadzący w tabeli Lech Poznań powiększył przewagę nad najgroźniejszym rywalem. Po meczu trener Rakowa Marek Papszun przyznał, że było to bardzo trudne spotkanie dla jego zespołu.

Reklama

Szkoleniowiec Medalików mówił o „meczu walki” i o „klasycznym meczu na 0:0”. Podkreślał, że choć toczył się na dużej intensywności, to z obu stron było sporo nerwowości. Zaznaczył też, że pierwszy raz od dawna Raków nie przyjechał do Krakowa w roli faworyta.

– Nie jesteśmy do końca zadowoleni z wyniku, ponieważ przyjechaliśmy do Krakowa po zwycięstwo. Pierwsze mecze po przerwie zimowej zawsze są trudne. Zwłaszcza na początku była widoczna u nas nerwowość. Brakowało mi w naszej grze spokoju, chłodnej głowy w wykończeniu. To nie jest jeszcze drużyna, która wychodzi i zamiata. Musi minąć jeszcze czas, żeby tak było – stwierdził na konferencji prasowej trener Papszun.

W barwach Rakowa obejrzeliśmy kilka powrotów i debiutów. Po przerwie na boisku zameldowali się wracający po kontuzji Srdan Plavsić, czy czołowy strzelec ligi w tym sezonie, Leonardo Rocha. Papszun przyznał, że to nie są gracze, którzy są w stanie od razu rywalizować na najwyższym poziomie. Takich graczy wracających po kontuzjach, którzy jeszcze nie są gotowi, jest zresztą więcej.

– To są zawodnicy, na których ja bardzo liczę, ale to nie jest proste, żeby wejść na takiej intensywności. Oni w tym momencie jeszcze nie są gotowi, żeby dac konkrety, a ja tego oczekuję od rezerwowych. Nie że „coś tam pokazali”, tylko że zamkną nam mecz. Ale promyk optymizmu jest – przyznał szkoleniowiec.

Reklama

Z dużo lepszej strony pokazał się inny napastnik, czyli Jesus Diaz. Kolumbijczyk również wszedł po przerwie, a jego pojawienie się na boisku przyniosło spore zamieszanie pod bramką rywali.

– Posiadaliśmy kulturę gry, ale nie o to nam chodzi, tylko o konkrety w trzeciej tercji, brakowało nam czegoś ekstra. To, co dał nam na przykład Diaz, który umiał złamać pressing, zagrać jeden na jeden. Brakowało nam takiego błysku w ofensywie. Doceniam wysiłek zespołu. Wiem, że dali z siebie tyle, ile mogli. Wierzę, że rozkręcimy się i damy więcej – dodał szkoleniowiec Rakowa.

Reklama

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

23 komentarzy
Paweł Wojciechowski

Kibic FC Barcelony od kiedy Koeman strzelał gola w finale Pucharu Mistrzów, a rodzice większości ekipy Weszło jeszcze się nawet nie znali. Fan Kobe Bryanta i grubego Ronaldo. W piłce jak i w pozostałych dziedzinach kocha lata 90. (Francja'98 na zawsze w serduszku). Ma urodziny tego dnia co Winston Bogarde, a to, że o tym wspomina, potwierdza słabość do Barcelony i lat 90. Ma też urodziny tego dnia co Deontay Wilder, co nie świadczy o niczym.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Dwustu graczy z lig angielskich na mundialu. Ekstraklasa za Cyprem i Rosją

AbsurDB
1
Dwustu graczy z lig angielskich na mundialu. Ekstraklasa za Cyprem i Rosją

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Dwustu graczy z lig angielskich na mundialu. Ekstraklasa za Cyprem i Rosją

AbsurDB
1
Dwustu graczy z lig angielskich na mundialu. Ekstraklasa za Cyprem i Rosją