W debiucie Roberta Lewandowskiego Chicago Fire przegrało w Miami 2:3. Polak przeciwko Interowi zaliczył nieco ponad godzinę, ale przyznawał, że taki czas gry był zaplanowany. Z boiska schodził przy stanie 2:1 dla gospodarzy. Szkoleniowiec „Strażaków” został zapytany o swoje wrażenia z pierwszego występu Polaka w nowych barwach. Stwierdził, że nie od razu Rzym zbudowano.
Lewandowski zadebiutował w MLS
Od porażki 2:3 w Miami rozpoczęła się przygoda Roberta Lewandowskiego w MLS. Polak zagrał około godziny. Z boiska schodził przy stanie 2:1 dla obrońców tytułu. Wszystkie bramki zdobyli gospodarze – przed dubletem Luisa Suareza mieliśmy samobója w stylu „Aj Jezus Maria, jaki błąd Boruca”. Rolę Michała Żewłakowa odegrał Ian Fray, a w Artura Boruca wcielił się Argentyńczyk Rocco Rios.
Just how everyone predicted! pic.twitter.com/tzmsY9ERnm
— Chicago Fire FC (@ChicagoFire) July 23, 2026
Trener Gregg Berhalter potwierdził po meczu to, co mówił Lewandowski – szybka zmiana Polaka była zaplanowana. Równocześnie boisko opuściło jeszcze dwóch graczy, a zameldował się na nim choćby Puso Dithejane. Skrzydłowy z RPA ledwie cztery minuty po wejściu strzelił wyrównującego gola. Według Berhaltera zmiennicy dali jego drużynie „jakąś moc”. Były selekcjoner reprezentacji USA został zapytany o występ Polaka, a także jego postawę poza polem karnym. Stwierdził jednak, że to pozostali powinni lepiej dostarczać mu piłkę w szesnastkę.
– Uważam, że jako zespół musimy wykonywać lepszą robotę z dostarczaniem mu piłki w pole karne. Kiedy będzie miał pewność, że piłka zostanie dostarczona, będzie w dobrej pozycji. Robert wyróżnia się ogromną klasą i bardzo, bardzo wysokimi standardami. Uważam, że etyka pracy, standardy i jakość, które posiada, pomogą drużynie. Było dla nas priorytetem, by mieć go dziś na boisku. Trenował tylko przez siedem-osiem dni, więc spodziewamy się, że gdy dojdzie do siebie, będzie miał ogromny wpływ.
No DNA just RSA 🇿🇦 #cf97 pic.twitter.com/E3PRZuRXWS
— Chicago Fire FC (@ChicagoFire) July 23, 2026
Na fajerwerki trzeba poczekać
Berhalter był również pytany, ile czasu zajmie Lewandowskiemu zgranie się z zespołem. Szkoleniowiec „Strażaków” apeluje o cierpliwość:
– Myślę, że warto mieć na uwadze, iż odbył on z nami zaledwie cztery-pięć sesji treningowych. Wszystko z czasem przyjdzie. Wiem, że chcielibyśmy, by wszystko pojawiło się od razu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale potrzeba czasu. Już teraz ma dobry wpływ na zespół, a z czasem będziemy widzieć więcej. Jak u wszystkich – budujesz formę, nabierasz mocy i potem jesteś gotowy. U każdego ten proces przebiega inaczej. Nie jesteśmy teraz w trakcie okresu przygotowawczego. Jesteśmy w środku sezonu, warto to mieć na uwadze.
52-latek stwierdził także, że od pierwszego spotkania z Lewandowskim poczuł, iż będzie mu się z nim dobrze współpracowało:
– Uważam, że gdy widzisz i spotykasz kogoś, możesz od razu wyczuć, czy istnieje jakiś rodzaj więzi. Gdy zobaczyłem Roberta i spojrzałem mu w oczy, zacząłem rozumieć jego drogę, przez co przeszedł i jak pracował, by dotrzeć do tego momentu. I nawiązaliśmy więź. Uważam, że jest nowa i silna. Chcesz ją dalej budować. Jak w przypadku wszystkich piłkarzy, chcesz mieć z nimi silną relację i chcesz, by wiedzieli, że ci na nich zależy.
It’s real, Fire fans 🤩 pic.twitter.com/NmhuGSueKI
— Chicago Fire FC (@ChicagoFire) July 23, 2026
Kolejny występ w nowych barwach Lewandowski zaliczy w nocy z 25 na 26 lipca o 1:30 czasu polskiego. Jego zespół zagra na wyjeździe z New York City. Tydzień później o 2:30 naszego czasu kapitan polskiej kadry pierwszy raz wybiegnie na murawę stadionu w Chicago. „Strażacy” na ponad 60-tysięcznym Soldier Field zmierzą się z Charlotte FC.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix