ŁKS ma już dość tej ekstraklasowej imprezy i chciałby wracać do domu

Paweł Paczul

10 maja 2024, 19:53 • 2 min czytania

Reklama
ŁKS ma już dość tej ekstraklasowej imprezy i chciałby wracać do domu

Czy można spędzić lepiej piątkowe popołudnie, niż oglądając spotkanie Piasta Gliwice, który o nic nie gra, bo nie ucieknie już ze środka tabeli z ŁKS-em, który też o nic nie gra? Oczywiście, że tak. Natomiast jeśli ktoś na to spotkanie się nie śpieszył – nie było powodu – i zasiadł dopiero na drugą połowę, może uznać, że przeżył miłe chwile. No, chyba że jest z Łodzi.

Reklama

Dlaczego tak – ponieważ o pierwszej części gry naprawdę nie ma co gadać. W sekcji „akcja meczu” realizatorzy wybrali uderzenie głową Ameyawa obronione przez Bobka, z tym że w ogóle bez potrzeby, gdyż piłka nawet nie leciała w bramkę.

Chyba więc rozumiecie, z jakim bagnem mieliśmy do czynienia.

Natomiast po zmianie stron – inna rozmowa. Piast wziął się ostro do roboty, przycisnął beniaminka-spadkowicza i rozpoczął strzelanie.

Wynik otworzył – a jakże – przez wrzut z autu. Piłkę jak zwykle cisnął Dziczek, przedłużył ją Felix, a Ameyaw mocnym pieprznięciem skończył sprawę. Należy zwrócić uwagę, że w tej sytuacji Gulen (185 centymetrów wzrostu) przegrał starcie w powietrzu z Felixem (172 centymetry). Z kim więc obrońca ŁKS-u planuje w ogóle wygrywać takie pojedynki, trudno powiedzieć. Można podejrzewać, że przeskoczyłby go też Peter Dinklage.

Reklama

Swoją drogą, ciekawa jest kariera Gulena w Polsce: spędził tutaj dwa sezony i dwa razy spadł z ligi. Widać powtarzalność, ale chyba nie ma potrzeby sprawdzać, czy do trzech razy sztuka.

Niemniej wracając do meczu – po tym golu ŁKS rozstroił się całkowicie. To znaczy i przed nim nie było z łodzianami za specjalnie (oprócz początku, kiedy jeszcze jako tako wyglądali), ale po trafieniu Ameyawa – kaplica. Najpierw gola upolował Wilczek z najbliższej odległości, bo obrońcy tradycyjnie byli w lesie, potem wynik ustalał Felix – bramkami na 3:0 i na 4:0.

Przy wszystkich tych trafieniach w polu karnym ŁKS-u brakowało tylko czerwonego dywanu i pytania, czy napiją się panowie z Gliwic herbatki. Wyraźnie widać, że ze spadkowicza kompletnie uszło powietrze i chce on, żeby ten sezon już się skończył. A niestety – trzeba grać. I bardzo boleśnie dostawać w cymbał.

A Piast, cóż, wziął się w garść i z ostatnich pięciu spotkań ligowych wygrał cztery. Niestety – to już nie jest cała dobra wiosna, tylko ledwie jej końcówka, więc gliwiczanie walczą już po prostu o przyjemny finisz.

Reklama

Może kiedyś dojdą do tego, że warto prezentować taki poziom nieco szybciej, kto wie.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Narodów

Efekt Ligi Narodów. Tak daleko od Euro w XXI wieku jeszcze nie byliśmy

AbsurDB
0
Efekt Ligi Narodów. Tak daleko od Euro w XXI wieku jeszcze nie byliśmy
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
1
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
1
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
18
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”