PZPN wciąż w rytmie „Zazuzizazuzaj”. Chce cenzurować dziennikarzy…

Jan Mazurek

Autor:Jan Mazurek

18 listopada 2023, 20:49 • 4 min czytania

PZPN wciąż w rytmie „Zazuzizazuzaj”. Chce cenzurować dziennikarzy…

Meczyk. Kolacyjka. Nie siedzimy bez niczego. „Zizu zi zizu za!” w tle. Słyszysz te swojskie hasła, myślisz „PZPN”, prawda? Federacja pielęgnuje wizerunek towarzystwa biesiady, wódki, zakąski i disco-polo. Niby od ostatniego głośnego skandalu minęło kilka miesięcy, ale związek na taki stan rzeczy się nie godzi, więc postanowił zainterweniować: zastosować cenzurę. Cenzurę, dodajmy, dosyć prymitywną i całkowicie przestrzeloną. 

Reklama

Dziennikarz Piotr Żelazny otrzymał „wezwanie do natychmiastowego zaprzestania naruszeń oraz usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych”. 12 września 2023 roku napisał bowiem na Twitterze: „Czy związek, którego wielka reforma polega na tym, że pijani działacze będą teraz wchodzić innym wejściem do samolotu, może komukolwiek stworzyć odpowiednie warunki do pracy?”.

Jeszcze niedawno – portal społecznościowy niejakiego Elona Muska pozwala na dostęp do takich statystyk – wpis ten widziało siedem tysięcy osób. Gdy twórca „Kopalni” pochwalił się wezwaniem przedsądowym od pełnomocników PZPN-u, sformułowanie to i powstały wokół niego kwas w dwie godziny zobaczyło ponad dwieście tysięcy ludzi. 

Reklama

Genialne. Doprawdy genialne. Korporacyjny majstersztyk. Wyobrażamy sobie, że ten pomysł w PZPN-ie dojrzewał przez długie godziny obrad tęgich głów. Przewalał się przez gremia przeróżnych departamentów. W końcu zaś przerodził się w decyzję, którą podjęto i przyklepano na kilku poziomach. „A jak ludzie wezmą to za cenzurę?”, może ktoś nawet spytał (pewnie nie, ale niech będzie). „Zizu zi zizu za!”, usłyszał w odpowiedzi. „Nieeee, nikt tego nie weźmie za cenzurę”, usłyszał w odpowiedzi. 

Nie no, serio, fascynujący jest tok rozumowania ludzi w PZPN-ie. Dlaczego wybrany został akurat ten post? Nie był on ani specjalnie popularny, ani specjalnie ostry, ani specjalnie zaczepny, ani specjalnie oczerniający. Ot, promował podcast. Do tego – jeszcze raz – pochodził z 12 września, a największe szambo wokół PZPN-u wybiło w środku lata, kiedy wyszło, że na pokład reprezentacyjnego samolotu do Kiszyniowa zabrano skazanego za korupcję Mirosława Stasiaka, co w kuriozalny i po prawdzie tchórzliwy sposób tłumaczyć próbował prezes Cezary Kulesza.

Przypomnijmy, czego więc dotoczył wrześniowy przytyk Żelaznego. Po czerwcowej kompromitacji z Mołdawią tak – według relacji Przeglądu Sportowego – wyglądał powrót Polaków do kraju: Nie dość, że piłkarze byli wkurwieni po porażce, to jeszcze czuli się jak miś na Krupówkach”. Uczucie dyskomfortu wzbudzać miało zachowanie rubasznych i impertynenckich gości PZPN-u. Dlatego też przed wrześniowym zgrupowaniem sekretarz związku Łukasz Wachowski komunikował rewolucyjne zmiany w lotniskowej logistyce. Zawodnicy i sztab zostali odizolowani. Korzystają aktualnie z innego terminalu niż „przedstawiciele sponsorów, goście oraz pracownicy federacji”. W samolocie siedzą za zarządem PZPN-u, pozostali członkowie delegacji okupują tyły aeroplanu. 

Zabawnie wobec tego wezwanie przedsądowego wybrzmiewa niesławny już wywiad Cezarego Kuleszy w RMF-ie. Udzielony – dodajmy – na zaledwie cztery dni przed skandalicznym (sic!), szokującym (sic!), nieprzyzwoitym (sic!) wpisem redaktora Żelaznego. Pamiętacie, Kulesza chwali się w radiu zmienionymi procedurami”, a następnie tak ripostuje na pytanie, czy zgrupowanie kadry odbyć może się bez udziału alkoholu: – Jadą sponsorzy, jadą ich zaproszeni goście, jesteśmy my. Siadamy, kolacja jest o dziewiętnastej albo dwudziestej. Z boku stoi wino, wódka, szampan czy piwo. Kto sobie, ile życzy. Ja sobie nie wyobrażam, że pana zaproszę czy ktoś pana zaprosi, i co? Siedzicie tak bez niczego? Reprezentacja jest w innym hotelu, my jesteśmy w innym hotelu – pytał retorycznie i nie bez żalu. 

Mhm.

Czy coś tu przypadkiem się nie gryzie?

Najpierw wtopa z wiochą odstawioną przez gości własnej delegacji, potem wielkie oburzenie, że można tak „siedzieć bez niczego”, a na koniec próba cenzurowania dziennikarza po internetowym komentarzu, który niczym nie różnił się od tysięcy zachowanych w podobnym tonie aktów krytyki, jakie wylały się na PZPN po uprzednim kompletnym zrujnowaniu sobie wizerunku przez ten sam PZPN. 

To aż żenująco smutne, jak ten związek kompletnie nie ma wyczucia w takich akcjach. Brakuje jeszcze tylko, żeby podobne wezwanie przedsądowe otrzymała albańska federacja za akcję z upublicznienie elokwentnej konwersacji Kuleszy z prezesem Federata Shqiptare e Futbollit. Klimacik rozmowy z barmanem na „ol-inkluziw”, wirtuozeria small-talku, klepnięcie w klapę marynarki, rozłożenie rąk, dukanie czegoś w polish-english…

Nikt już nie jest bezpieczny.

PZPN grozi, strasz i się bawi. Strach spać i się bać.

Czytaj więcej o PZPN-ie:

Fot. Przemysław Garczarczyk (Twitter)

Urodzony w 2000 roku. Jeśli dożyje 101 lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Sensem życia jest rozmawianie z ludźmi i zadawanie pytań. Jego ulubionymi formami dziennikarskimi są wywiad i reportaż, którym lubi nadawać eksperymentalną formę. Czyta około stu książek rocznie. Za niedoścignione wzory uznaje mistrzów i klasyków gatunku - Ryszarda Kapuscińskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Toma Wolfe czy Huntera S. Thompsona. Piłka nożna bezgranicznie go fascynuje, ale jeszcze ciekawsza jest jej otoczka, przede wszystkim możliwość opowiadania o problemach świata za jej pośrednictwem.

Rozwiń

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Piłka nożna

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama
Reklama