Dariusz Mioduski nazwany wizjonerem. „Grałem w kosza z Obamą”

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

20 kwietnia 2025, 16:50 • 3 min czytania 81

Reklama
Dariusz Mioduski nazwany wizjonerem. „Grałem w kosza z Obamą”

Niby Wielkanoc nie słynie z tradycji obdarowywania, ale pod swoim koszyczkiem Dariusz Mioduski znalazł dziś bardzo fajny prezent. Właściciel i prezes Legii Warszawa dostał piękną laurkę od portalu Give Me Sport. – Zaczął od skromnych początków i szybko stał się jednym z najważniejszych wizjonerów europejskiego futbolu – pisze tam Ben Jacobs.

Reklama

Dziennikarz miał zresztą okazję porozmawiać z prezesem Mioduskim w Warszawie. Właściciel Legii opowiadał o wyjeździe z Polski i życiu na emigracji, w Houston. I o początkach jego kariery, która zaczęła się na amerykańskim uniwersytecie. – Ameryka po prostu coś we mnie obudziła. Zacząłem wierzyć, że to, co robię, ma znaczenie. Byłem ambitny, więc złożyłem podanie na Harvard i się dostałem. Spełniłem marzenie, które większość uważała za niemożliwe do spełnienia – mówi Mioduski w rozmowie z Give Me Sport.

Prezydent i właściciel Legii. Jakby co – to dwie różne osoby

Prezes klubu z Warszawy opowiedział też Jacobsowi anegdotę z czasów uczelnianych. Dariusz Mioduski uwielbiał w młodości grać w koszykówkę, a wśród jego rywali był choćby… Barack Obama. – Mieszkałem w akademiku obok siłowni i po wykładach chodziliśmy z kolegami pograć w koszykówkę – wspomina Mioduski. I przypomina sobie, że w rywalizacji wyróżniał się pewien gość. – Ten jeden facet grał naprawdę świetnie. Studiował rok wyżej i był dobry. Nie wiedziałem, kim on jest, ale ktoś powiedział mi, że to prezes Harvard Law Review, co oznaczało, że jego rówieśnicy uważali go za najlepszego studenta – czytamy wspomnienia budującego napięcie właściciela Legii.

Był wyższy ode mnie, dość chudy… i nazywał się Barack Obama! Nie byliśmy przyjaciółmi, a po prostu dwoma facetami grającymi razem w koszykówkę trzy razy w tygodniu. A potem on został prezydentem Stanów Zjednoczonych – kończy tę opowieść Dariusz Mioduski.

O Legii też jest kilka słów. „Mamy największą markę sportową i klub w Polsce”

Prowadzenie klubu piłkarskiego jest dla Dariusza Mioduskiego jednym z ważniejszych zadań. Właściciel Legii twierdzi, że warunki do rozwijania tego typu instytucji są w Polsce bardzo dobre, a w przyszłości może będą nawet lepsze. – Legia ma szczęście, ponieważ mamy największą markę sportową i klub w Polsce, w dodatku z ogromną bazą fanów. A polska gospodarka rośnie. Jestem bardzo optymistycznie nastawiony do przyszłości polskiej piłki nożnej – mówi w rozmowie z Jacobsem.

Reklama

Naszą ambicją jest regularna gra w Lidze Mistrzów. I myślę, że polska piłka nożna zmierza w kierunku, w którym ranking naszego kraju się poprawi, co stworzy realną możliwość, aby to osiągnąć – ocenia Mioduski, tłumacząc, czym jest jego zdaniem rozwój sportowy polskiego futbolu.

Czy Legia mogłaby kiedyś zostać klubem filialnym jakiegoś europejskiego giganta? Pytanie o taką kwestię też padło, a na pewno padła odpowiedź prezesa: – Nie wyobrażam sobie, żeby Legia kiedykolwiek była klubem dowożącym, na przykład do drużyny z Premier League – zaznaczył właściciel stołecznego zespołu. – Legia mogłaby być jednak częścią grupy obok mniejszego klubu Premier League, który niekoniecznie rywalizuje o Ligę Mistrzów, a to mogłaby być dobra współpraca pod względem rozwoju zawodników. Byłoby to bardzo mile widziane i dlaczego nie? – dopytuje retorycznie Mioduski.

Poruszonych wątków jest jeszcze więcej. Nowoczesny ośrodek szkoleniowy, klubowa akademia, Liga Konferencji i jej zalety. No i kierunek, w jakim zdaniem Mioduskiego zmierza piłka nożna w ogóle.

Mamy dużo pracy do wykonania, zarówno w celu ochrony tego, co zbudowaliśmy, jak i dalszego rozwoju. Spodziewam się, że kolejne kilka lat upłynie nam znowu pod znakiem transformacji i zmieni się sposób, w jaki patrzymy na futbol.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O LEGII WARSZAWA NA WESZŁO:

Fot. FotoPyK

81 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Watkins blisko odejścia z Aston Villi. Emery: Możecie zadzwonić do jego agenta

Adrian Mańko
0
Watkins blisko odejścia z Aston Villi. Emery: Możecie zadzwonić do jego agenta
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
9
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
43
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!