Sztama z Bernardo i szklany sufit. Kim jest Ivan Cavaleiro?

Antoni Figlewicz

03 marca 2025, 21:06 • 6 min czytania 5

Reklama
Sztama z Bernardo i szklany sufit. Kim jest Ivan Cavaleiro?

Niby wiemy, że to ma być dla niego tylko przystanek i nie podejrzewamy nawet, że gdyby wszystko było z nim w porządku, to byłaby jakakolwiek szansa, że zawita do Mielca. A mimo to poturbowany ostatnio przez futbolowy los Ivan Cavaleiro wydaje się zawodnikiem w realiach ekstraklasowych więcej niż ciekawym – w końcu jadł chleb z pieców, o których większość naszych ligowców tylko skrycie śni.

Reklama

Stal Mielec sięga po byłego reprezentanta Portugalii. Grał w Anglii i Francji [NEWS]

Przegrywając 0:2 w meczu przeciwko Messiemu i Neymarowi, nie wierzysz za bardzo, że uda ci się odwrócić losy rywalizacji. To raczej dosyć nieprawdopodobny scenariusz – z nieskrywaną satysfakcją wspominał jedną ze swoich fajniejszych piłkarskich przygód Ivan Cavaleiro. Wówczas mógł sobie pozwolić na uśmiech politowania, bowiem całą historię utrzymania Deportivo La Coruna w LaLiga opowiadał już z poziomu Premier League i… również walczącego o utrzymanie Fulham. W Anglii liga wygląda jednak nieco inaczej i w tamtych realiach nowy zawodnik Stali Mielec liczył po prostu na wielki, ale to wielki sukces. Taki, jaki wróżono mu już od samego początku kariery.

Skończyło się tym, że w Polsce też pewnie będzie nam opowiadać o meczu z Messim i Neymarem i bohaterskim remisie, który dał jego zespołowi jeszcze bardziej bohaterskie utrzymanie. Usłyszycie o tym nieraz, a to było tylko niewiele znaczące wypożyczenie…

Nowy piłkarz Stali Mielec. Portugalczyk grał z wielkimi tej dyscypliny

Dla wychowanków akademii Benfiki zawsze znajdzie się miejsce w ligach z europejskiego szczytu. Joao Felix, Ruben Dias, Joao Cancelo… Wymieniać można jeszcze wielu piłkarzy, którzy przewinęli się przez struktury młodzieżowe klubu z Lizbony i stali się wielkimi gwiazdami. Największą w ostatnich latach był chyba Bernardo Silva, który z bohaterem głośnego ruchu mielczan ma zaskakująco wiele wspólnego. I nie chodzi tylko o narodowość czy młodość spędzoną w stolicy Portugalii. – Ivan to mój wielki przyjaciel, przez wiele lat graliśmy razem w Benfice i cieszę się, że mogę go przedstawić kibicom Monaco. Wierzę, że razem możemy przynieść fanom wiele radości – mówił piłkarz Manchesteru City już prawie dekadę temu.

Reklama

Cavaleiro rozegrał u boku nieco bardziej znanego kolegi wiele spotkań na różnych poziomach rozgrywkowych, w tym szesnaście w barwach Monaco. Tego Monaco – z Fabinho, Moutinho, Lemarem czy Martialem. Nawet z Kamilem Glikiem, który na boisku przeciął się z Portugalczykiem dwukrotnie.

Na taśmie w piłkarskiej fabryce marzeń. Jak szkoliła Benfica Lizbona? [CZYTAJ WIĘCEJ]

Zdarzył się nawet jeden taki mecz w pierwszym zespole ekipy z księstwa, jeden jedyny, w którym Ivan Cavaleiro stworzył linię ataku z pięć lat młodszym i wówczas kompletnie nieopierzonym Kylianem Mbappe. Panowie zaprezentowali się jednak kiepsko i pewnie obaj woleliby zapomnieć o dotkliwej porażce z Girondins Bordeaux…

W Monaco świeżo upieczony ekstraklasowicz miał jedno proste zadanie – udowodnić swoją wartość. Jedenaście lat szkolenia w akademii Benfiki to nie byle co, Portugalczycy uznają, że taka inwestycja w jednego piłkarza musi się zwrócić. Wyceniono więc Cavaleiro na piętnaście milionów euro i puszczono w świat z przekonaniem, że coś tam z niego będzie. Później nikt już nie zapłacił za skrzydłowego o wiele większych pieniędzy…

Reklama

Ivan Cavaleiro i Bernardo Silva. Piłkarz Manchesteru City lepiej odnalazł się w wielkim swiecie.

Anglia, czyli jak odnaleźć w sobie tę moc

Myślę, że chodzi o to, żeby skupić się na celu. Nie można się poddawać ani rezygnować – przekonywał swego czasu w rozmowie ze Sky Sports Cavaleiro. Przez lata wielokrotnie musiał powtarzać sobie te słowa jak mantrę, bo sezony bez większego przełomu następowały jeden po drugim. Z Monaco ofensywnie nastawiony piłkarz trafił do Wolverhampton, z Wolverhampton do Fulham, z Fulham… nawet do Alanyasporu, gdzie miał szukać formy i pokazać wreszcie, że ma papiery na wielkie granie. Ostatecznie miał je chyba na granie średnie.

Choć i tak, zaznaczmy po raz kolejny – granie, o którym wielu w Polsce może pomarzyć.

Reklama

Czy kibice w Mielcu pokochają swojego nowego piłkarza?

Bo gdzie w Ekstraklasie znajdziecie napastnika, którego trener momentami cenił bardziej od Aleksandara Mitrovicia? A tak było w wypadku Cavaleiro, który był dla Scotta Parkera opcją na nagłe zmienienie strategii zespołu. Portugalczyk nigdy nie stronił od sporego wysiłku na boisku i w Premier League był jednym z najbardziej pracowitych piłkarzy – liczbą sprintów na dziewięćdziesiąt minut bez problemu przewyższał wielu kolegów z drużyny i wobec tego oferował Fulham zupełnie inne usługi niż wspomniany Mitrović.

Cavaleiro, także z racji na swoje możliwości fizyczne, stanowił dla trenera Parkera interesującą alternatywę także na skrzydle – dlatego też raz opisujemy go jako napastnika, a innym razem jako piłkarza występującego w bocznych sektorach boiska. Jedno i drugie wychodziło mu przed laty całkiem nieźle. – Uwielbiam grać na środku ataku. To pozycja, na której czuję się najbardziej swobodnie i komfortowo, ale uważam, że piłkarz powinien grać tak, jak go poproszą. Czy to na skrzydle, czy w środku – musisz robić to, czego wymaga trener – przekonywał za czasów gry w Fulham Cavaleiro.

Reklama

Scott Parker cenił sobie współpracę z Ivanem Cavaleiro. I to z wzajemnością!

Takie podejście swojego piłkarza bardzo szanował Scott Parker, który w zamian darzył Portugalczyka dużym zaufaniem i wykazywał się niezachwianą wiarą w umiejętności wychowanka Benfiki: – To trener, który naprawdę, naprawdę dobrze rozumie swoich graczy – przekonywał Cavaleiro dziennikarzy Sky Sports. – Daje mi dużo motywacji, dużo rad i dużo pracuje ze mną indywidualnie. Myślę, że w krótkim okresie mojej współpracy z nim, stał się jednym z najważniejszych menadżerów w mojej karierze – chwalił Parkera nowy piłkarz Stali Mielec.

A skala jego talentu była na tyle duża, że nawet kiedy nie do końca mu szło, to i tak grał.

Reklama
  • 135 meczów w Championship,
  • 59 w Premier League,
  • 10 w FA Cup,
  • i jeszcze 6 w Pucharze Ligi.

A potem jeszcze fajna przygoda w Ligue 1…

Wspomnienia z Lille. Ostatni taki sezon Ivana Cavaleiro

Mimo problemów z przebiciem szklanego sufitu, Cavaleiro coś tam jednak znaczył w tym piłkarskim świecie. I nie chodzi nam nawet o podpisanie kontraktu ze Stalą, które jest ruchem zaskakującym i wyjątkowo niecodziennym. Tym bardziej, że zanim Portugalczyk z angolskim paszportem trafił do Polski, zdążył jeszcze zaliczyć jedną fajną przygodę – z Lille zagrał w emocjonującym ćwierćfinale Ligi Konferencji z Aston Villą. W barwach Les Dogues biegał po boisku tylko sezon, ale taki…

Reklama

Taki, że można uwierzyć, że przez kilkanaście miesięcy nie obniżył lotów na tyle, by nie być wartością dodaną dla Stali Mielec. I to nawet jeśli ostatnie miesiące spędził w odległej Brazylii i niewiele tam sobą reprezentował (pięć meczów dla tamtejszego RB Bragantino, cztery z ławki).

No bo kurde – do końca roku 2023 występował przecież w pierwszym składzie jednego z lepszych zespołów we Francji. Wcześniej z mniejszym i większym powodzeniem grał w Premier League. Potrafił błyszczeć, naprawdę błyszczeć w Championship. No i jeszcze ten jeden mecz dla Deportivo. Wiecie, ten przeciwko Messiemu i Neymarowi.

WIĘCEJ O TRANSFERACH:

Fot. Newspix

Reklama
5 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Raków celuje w piłkarza serbskiego giganta. Złożył pierwszą ofertę

Mikołaj Duda
5
Raków celuje w piłkarza serbskiego giganta. Złożył pierwszą ofertę