Reklama

Służenie do mszy, głośna afera i kontuzja. Dziś – najlepszy środkowy świata?

Jakub Radomski

Autor:Jakub Radomski

02 lutego 2024, 17:14 • 10 min czytania 2 komentarze

Kiedyś zrobił sobie irokeza, by wyglądać jak słynny piłkarz. Sam zresztą był piłkarzem i sięgał po wicemistrzostwo Polski ministrantów, ale wybrał siatkówkę. Był jednym z bohaterów głośnej afery, a gdy doznał poważnej kontuzji, usłyszał od lekarza, że została mu już głównie modlitwa. Norbert Huber nigdy się nie poddał i dziś, zdaniem wielu osób, jest najlepszym środkowym świata.

Służenie do mszy, głośna afera i kontuzja. Dziś – najlepszy środkowy świata?

Hala w Rzymie pulsowała i była przekonana, że wielki finał ubiegłorocznych mistrzostw Europy wygrają gospodarze. Przy stanie 1:0 dla Polski w pierwszym secie na zagrywce pojawił się Norbert Huber. Mocny serwis, trudny do przyjęcia. Włochom wydaje się, że zdobyli punkt, ale sędzia decyduje o powtórzeniu akcji. Kolejna bomba z zagrywki, kontra Polaków i punkt zdobyty przez Wilfredo Leona. Huber znów jest w polu zagrywki i posyła na stronę rywali asa serwisowego. Cieszy się w swoim stylu, maszerując przez chwilę w charakterystyczny dla siebie sposób. Chwilę później posyła kolejnego asa, mimo że rywale, żeby go zdekoncentrować, wzięli czas. 4:0 dla Polski, a on gra jak w transie. Tamten genialny początek meczu miał wielki wpływ na to, że Polacy pokonali Włochów 3:0 i po 14 latach, drugi raz w historii, zostali mistrzami Europy. A Huber – człowiek, który przeszedł w siatkówce sporo trudnych momentów, o których nie każdy wie – osiągnął ten sukces w kraju, z którym jest związany ze względu na fascynację piłką nożną i Lazio.

Na pewno najlepszy w Polsce

On zaczął tamten mecz bez żadnego respektu, ale było też widać, w jak świetnej był formie. Nie miało dla niego znaczenia, kto jest po drugiej stronie siatki i jak zachowuje się publiczność. Zresztą Huber w całym tym spotkaniu był znakomity. Niby Polacy wygrali 3:0, ale to było trudne i bardzo zacięte spotkanie – mówi w rozmowie z Weszło Marcin Możdżonek.

A obecną dyspozycję Hubera były kapitan reprezentacji Polski, który również grał na pozycji środkowego, ocenia tak: – Jest kapitalny w ataku i nieobliczalny na zagrywce, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Najbardziej wyróżnia go charyzma i nietuzinkowy charakter. W ubiegłym roku zdarzały się naszej kadrze momenty lekkiego znużenia. Pod koniec czasami brakowało energii, ale wtedy pojawiał się Huber, który był impulsem do zmiany mentalnej i sportowej. W bloku jest fantastyczny: świetnie układa ręce, idealnie się przemieszcza, utrudnia zadanie atakującym rywala. Jest moim zdaniem najlepszym obecnie środkowym w Polsce i jednym z najlepszych na świecie.

Liczby potwierdzają słowa Możdżonka. W sezonie 2023/24 PlusLigi, w opinii wielu osób najlepszej w tej chwili ligi na świecie, Jastrzębski Węgiel z Huberem w składzie wygrał 17 spotkań i przegrał tylko dwa. W statystyce blokujących środkowy zajmuje pierwsze miejsce: aż 79 razy zatrzymywał w ten sposób rywali, a drugi Bartłomiej Lemański (stan na czwartek wieczór) ma tylko 48 punktów zdobytych tym elementem. Tylko Karol Butryn z Aluronu CMC Warty Zawiercie, podobnie jak Huber, aż sześciokrotnie wybierany był graczem meczu. W całym sezonie Huber zdobył już 220 punktów, czyli średnio notuje ich ponad 10 na mecz. Jak na środkowego – zawodnicy na tej pozycji nie dostają z reguły wielu piłek – to rzadko spotykany wyczyn. Możdżonek mówi o najlepszym środkowym w Polsce. Niektórzy coraz mocniej przebąkują, że Norbert Huber to prawdopodobnie w tej chwili najlepszy środkowy świata. I mają argumenty na potwierdzenie swojej tezy.

Reklama

Awantura w Spale

Bohater tego tekstu sporo przeszedł, by być tu, gdzie jest. Siatkarzem został w wyniku wakacji, na które jako 13-letni chłopak pojechał z rodzicami do Chorwacji, ale zamiast spędzać czas z rodziną na plaży, wolał zamknąć się w pokoju i oglądać transmisje sportowe. Wtedy mama stwierdziła, że zapisze go na jakieś zajęcia sportowe i Huber trafił do siatkarskiej drużyny AKS-u Resovii Rzeszów. Niedługo później, od III klasy gimnazjum, przeniósł się do Rzeszowa. Zamieszkał w internacie: nigdy nie mówił o tym wprost, ze szczegółami, ale na początku nie było mu łatwo. Nie każdy akceptował chłopaka z Humnisk – wsi na Podkarpaciu, położonej w gminie Brzozów, w której wiele osób żyje z uprawy owoców. Norbert miał momenty zwątpienia, często chciał wracać do domu. Trochę ze względu na tamte doświadczenia kilka lat temu tak duże wrażenie zrobił na nim film „Nietykalni” – opowiadający o człowieku, wywodzącym się z szemranego towarzystwa, który zaczyna opiekować się zamożnym człowiekiem i ten bogacz obdarza go dużym zaufaniem. – Według mnie to bardzo ważne, by nie patrzeć, skąd pochodzi druga osoba, ale oceniać ją i traktować tylko ze względu na to, kim jest – opowiadał mi kilka lat temu.

AKS, do którego trafił, miał zespół, który przez kilka lat, grając na różnych szczeblach, nie przegrał ważnego meczu. Zdobywał mistrzostwa Polski kolejnych kategorii wiekowych, aż doszło do półfinału mistrzostw Polski juniorów w Kętrzynie, przeciwko obecnemu klubowi Hubera, Jastrzębskiemu Węglowi. Dramatyczny przebieg: 2:2 w setach, w tie-breaku remis 10:10. Wtedy sędzia podjął kontrowersyjną decyzję, a Huber nie wytrzymał. Zezłościł się, dał temu upust i dostał czerwoną kartkę, która w siatkówce oznacza przyznanie punktu rywalom. Ta sytuacja wybiła AKS z uderzenia i ostatecznie doszło do niespodzianki. Huber zrozumiał wtedy, że cechą najlepszych sportowców jest zachowanie w tego typu sytuacjach skupienia.

Kolejną nauczkę dostał w 2016 roku. Mecz I ligi między SMS-em Spała, w którym występował, a SKS-em Hajnówka. Było o nim głośno, media rozpisywały się na temat awantury w Spale. W pewnym momencie dość napiętego spotkania Huber wbiegł na boisko z ławki. Według protokołu, miał obrażać sędziego oraz rywali. Jego kolega z drużyny, Jakub Szymański, miał nawet uderzyć jednego z przeciwników. Dziś ci, którzy pamiętają tamte zdarzenia, wspominają, że wszystko zaczęło się od tego, że jeden z zawodników z Hajnówki opluł przeciwnika. Huber i Szymański, mimo że zostali sprowokowani, wylądowali na dywaniku i zostali zawieszeni na długi czas.

Reklama

– Ludzie, którzy byli nad nami, nie wzięli w ogóle pod uwagę naszych słów. Uznali, że jesteśmy najgorsi, a ja, odświeżając wtedy Internet, co chwilę trafiałem na tytuły: <<Skandal w Spale!>>, <<Awantura w Spale!>>. Nie było łatwo sobie z tym poradzić. Słabe było też to, że zostaliśmy z Kubą za jedną rzecz ukarani trzy razy, bo sankcję wymierzyła szkoła, związek, a później jeszcze jeden organ. Wydaje mi się, że gdy człowiek popełnia jakiś niewłaściwy czyn, to każe się go raz. Tamta sytuacja dużo mówi o ludziach: tych, przeciwko którym graliśmy i tych, którzy decydowali, co z nami robić. Ona mnie nauczyła, że jeśli nie masz czegoś nagranego, jeśli nie posiadasz dowodu, nawet w postaci kartki papieru, to twoje słowa tak naprawdę nic nie znaczą – opowiadał mi Huber w 2021 r. w wywiadzie, który ukazał się w „Przeglądzie Sportowym”.

W 2017 roku był członkiem genialnej reprezentacji Polski, prowadzonej przez Sebastiana Pawlika, która wygrywała mecz za meczem i sięgnęła po mistrzostwo świata juniorów. Podczas turnieju rozgrywanego w Czechach, przed półfinałem, nieco sprowokowany przez kolegę z drużyny, Mateusza Masłowskiego, wpadł na pomysł, by ostrzyc się na irokeza. Wzorem była fryzura chilijskiego pomocnika Arturo Vidala, który występował wówczas w Bayernie Monachium. Koledzy z tamtej kadry wspominają, że chodził dumny po hotelu i ciągle powtarzał tylko: „Vidal, Vidal”. Gdy dowiedział się, że finał mistrzostw zostanie pokazany w telewizji, spontanicznie ogolił się na łyso. Doszedł do wniosku, że lepiej pokazać się tysiącom ludzi bez włosów niż z dziwnym irokezem.

Huber jako dziecko interesował się piłką nożną, nawet w nią grał. Do dziś jest wielkim kibicem Lazio, a wszystko zaczęło się od tego, że dostał koszulkę Hernana Crespo. Zakładał ją i… stawał na bramce. Jako że pochodzi z religijnej rodziny, przez długi czas był też ministrantem. Podobało mu się służenie do mszy i czytanie Biblii. Czasami można od niego usłyszeć, że sport oraz Kościół sprawiły, że nie poszedł w ślady niektórych kolegów z podwórka, z którymi było różnie. Zresztą Huber połączył jedno z drugim, bo był bramkarzem lokalnej drużyny ministrantów, która jeździła na ogólnopolskie turnieje. Na jednym z nich bronił strzały Jakuba Piotrowskiego, dziś reprezentanta Polski i zawodnika Łudogorca Razgrad. Na innym drużyna z Huberem w składzie sięgnęła po wicemistrzostwo kraju. Ostatecznie jednak wygrała siatkówka.

Kiedy w 2019 r. przechodził z Czarnych Radom do Skry Bełchatów, gdzie wydawało się, że pewne miejsce w pierwszej szóstce mają na środku Karol Kłos i Jakub Kochanowski, nic sobie nie robił z krytycznych głosów i nie bał się rywalizacji. Skra okazała się swego rodzaju trampoliną, która pozwoliła mu przenieść się po dwóch latach do Grupy Azoty ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle, która w ostatnim czasie trzy razy z rzędu sięgnęła po triumf w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Z Huberem jest tak, że jeżeli ktoś go dobrze nie zna, ma czasami na jego temat uproszczone zdanie. Pracownicy ZAKS-y na jednym z turniejów byli zaskoczeni, gdy usłyszeli, że ich zawodnik jako młody chłopak grał też w szachy. Huber miał nawet trzecią kategorię szachową, jeździł na wojewódzkie turnieje. O ile w szachach da się sporo przewidzieć do przodu, o tyle w sporcie czasem zdarza się coś niespodziewanego, co brutalnie burzy plany. W przypadku Hubera takie coś wydarzyło się 11 maja 2022 roku.

Jak Skra Bełchatów chce wrócić na tron?

W czwartym secie finału PlusLigi, w którym ZAKSA mierzyła się z Jastrzębskim Węglem, nagle upadł na boisko z grymasem bólu. W pierwszej chwili wydawało mu się, że ktoś uderzył go z tyłu albo spadł mu na nogę, ale nic takiego nie miało miejsca. Diagnoza była straszna: zerwanie ścięgna Achillesa. Niedługo później trafił do lekarza, od którego usłyszał: „Niech pan się modli, jeśli chce pan jeszcze kiedykolwiek grać w siatkówkę”. Można było się załamać. Przez pierwsze dwa miesiące w zasadzie od nowa uczył się chodzić. Rehabilitacja trwała cztery miesiące, na boisko Huber wrócił dopiero po 233 dniach. Pomógł mu kolega z ZAKS-y, Łukasz Kaczmarek, który opowiadał ze szczegółami swoją historię: jak sam miał zapalenie mięśnia sercowego i w ogóle nie było wiadomo, czy wróci do siatkówki.

Cytat z Marka Hłaski

W lipcu ubiegłego roku, tuż przed turniejem finałowym Ligi Narodów w Gdańsku, Huber cieszył się, że w ogóle jest w reprezentacji. Wydawał się pogodzony z rolą środkowego numer trzy, tymczasem w parę miesięcy Polacy najpierw wygrali Ligę Narodów, później mistrzostwa Europy, by jeszcze w dobrym stylu zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie. Huber stał się w tym czasie jedną z kluczowych postaci kadry. Dziś jest już też jedną z największych gwiazd najmocniejszej ligi siatkarskiej świata. W jego obecnym klubie słyszymy, że choć w środowisku krążyły różne historie, w Jastrzębskim Węglu dał się poznać jako miły, uczynny człowiek, który np. przed świętami Bożego Narodzenia bardzo zaangażował się w pakowanie prezentów i wysyłanie ich do różnych osób.

Z Huberem tak już jest, że trzeba go lepiej poznać, by wyrobić sobie właściwą opinię. Niektórzy postrzegają go jako śmieszka i jednocześnie osobę dość prostą, inni jako kogoś, kto nie do końca właściwie korzysta z mediów społecznościowych. Ale czy w nich trzeba być konieczne poważnym albo kimś wprowadzającym odbiorców w swoje życie prywatne? No właśnie. – Instagram to forma gry. Dla mnie to miejsce, w którym mogę zabawić się słowem czy zażartować, bywa, że zbyt dosadnie – mówił mi kilka lat temu. Kiedyś w jednym z postów zamieścił cytat z Marka Hłaski: „Ucieczka w śmieszność i groteskę stała się jedyną możliwością uniknięcia śmieszności. Lepiej być błaznem grającym przed pełną salą, niż Hamletem przemawiającym do pustych krzeseł”.

Ci, którzy go znają, uważają, że ten cytat dobrze oddaje Norberta Hubera.

JAKUB RADOMSKI

WIĘCEJ O SIATKÓWCE:

Fot. Newspix

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń

Najnowsze

1 liga

Wielka radość w Gdyni! Tylko że… to nie Arka świętowała awans [REPORTAŻ]

Michał Kołkowski
1
Wielka radość w Gdyni! Tylko że… to nie Arka świętowała awans [REPORTAŻ]

Siatkówka

Polecane

Piękna seria kadry Grbicia zakończona przez Słowenię. „Każdy z nas potrafi grać lepiej, niż dziś”

Jakub Radomski
0
Piękna seria kadry Grbicia zakończona przez Słowenię. „Każdy z nas potrafi grać lepiej, niż dziś”
Siatkówka

Siatkarze kontynuują serię zwycięstw w Lidze Narodów. Holandia pokonana

redakcja
0
Siatkarze kontynuują serię zwycięstw w Lidze Narodów. Holandia pokonana

Komentarze

2 komentarze

Loading...