Reklama

Lech ma już dość tego sezonu

Przemysław Michalak

Autor:Przemysław Michalak

30 kwietnia 2023, 20:30 • 3 min czytania 107 komentarzy

Emocje w Ekstraklasie powoli nam się kończą. Po niedzielnej porażce Śląska Wrocław nawet w temacie trzeciego spadkowicza trudno zakładać jakiś zaskakujący obrót wydarzeń. Po dzisiejszym Lechu gołym okiem było widać, że dla niego ten sezon też mógłby się już zakończyć, że ma go już po prostu dość.

Lech ma już dość tego sezonu

Ishak kolejny raz oszczędzany, Skóraś z wyjaśnioną przyszłością i ogłoszonym porozumieniem z Club Brugge, Gurgul debiutujący w wyjściowym składzie, Karlstroem będący cieniem samego siebie, niepewny Dagerstal – ustępujący mistrz Polski myślami zdaje się już być na urlopach. Urlopach w przekroju całego sezonu zasłużonych, ale tu jak na złość trzeba dokończyć ligę i przypadkiem nie wypaść z pierwszej czwórki, co oznaczałoby brak europejskich pucharów. Dla Lecha byłaby to oczywiście katastrofa, więc choć podopieczni Johna van den Broma zapewne chcieliby się wreszcie rozluźnić, muszą zachować czujność na finiszu i dla własnego spokoju wygrać jeszcze przynajmniej jedno spotkanie.

Lech Poznań – Górnik Zabrze 0:1. Premierowy gol Yokoty dał wygraną

Z Górnikiem się nie udało, bo goście bardzo dobrze wypadli jako zespół i nie zamierzali iść na wymianę ciosów. Zamiast tego od połowy boiska podchodzili bardzo agresywnie i właśnie po takim odbiorze poszła kontra na zwycięskiego gola. Piłkę stracił Joel Pereira, prawa strona Lecha została odsłonięta, więc Dani Pacheco mógł sobie biec i biec, aż wreszcie wycofał do Yokoty, który idealnie trafił przy słupku. Nie popisali się przy powrocie Kwekweskiri i Karlstroem, którzy kompletnie nie kontrolowali tego, co robi Japończyk.

Yokota powinien skończyć mecz z dwoma golami, ale po przerwie przegrał pojedynek z Bednarkiem, gdy świetnie odegrał mu Krawczyk. Nie zmienia to faktu, że te japońskie skrzydełka Górnika nieźle śmigają i mogą być zagrożeniem dla każdej defensywy Ekstraklasy. Okunuki tym razem dla odmiany wypadł nieco słabiej – najbardziej wyróżnił się zdzieleniem łokciem Pereiry – ale biegał sumiennie.

I to był klucz, Lech nie miał się jak przedrzeć. Jeśli zatrudniał Bielicę, to po strzałach zza pola karnego. A jak już dostał się w pole karne rywala, przeważnie obrońcy robili swoje – zwłaszcza Emil Bergstroem. W pierwszej połowie Szwed ratunkowo wybijał piłkę spod nóg Velde i blokował strzał Sousy. Dziś grał jak prawdziwy lider swojego zespołu. W zasadzie naprawdę bliski szczęścia był dopiero w końcówce Dagerstal, który wyskoczył wyżej niż Janża, ale uderzył głową tuż obok słupka.

Reklama

Lech jak Velde

Zobrazowaniem postawy poznaniaków w ofensywie powinna być akcja, w której Velde najpierw efektownie minął obrońcę ruletą przy linii bocznej, by zaraz potem niemal wywrócić się na piłce. Nawet jeśli coś się dobrze zaczynało, to w dalszej fazie zawsze czegoś brakowało.

Daniel Bielica w dniu swoich 24. urodzin po raz trzeci z rzędu zachował czyste konto, a Górnik po raz trzeci z rzędu wygrał do zera. 38 punktów przy takim tłoku w drugiej części tabeli daje bardzo duży komfort przed czterema ostatnimi kolejkami.

Lech nie zdobył bramki po raz pierwszy od inauguracji rundy wiosennej ze Stalą Mielec. Z jego perspektywy tyle dobrze, że nigdzie nie musi się ruszać, ponieważ za tydzień znów zagra u siebie (z Cracovią).

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Reklama

Fot. Newspix

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

107 komentarzy

Loading...