Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Niesłowny jak John van den Brom

Jan Mazurek

Autor:Jan Mazurek

14 sierpnia 2022, 23:44 • 2 min czytania 91 komentarzy

John van den Brom, holenderski magik z Lecha Poznań, nie ma ostatnio dobrej passy. Nie dość, że w kilka tygodni zrujnował cały kapitał społecznego zaufania zbudowany przez swojego poprzednika, że pod jego wodzą mistrz Polski prezentuje się kiepsko i nierówno, że zalicza paskudny falstart w lidze, że balansuje nad przepaścią w europejskich pucharach, to jeszcze Holender okazuje się być człowiekiem deczko niesłownym. 

Niesłowny jak John van den Brom

Po meczu ze Śląskiem Wrocław miał udzielić wywiadu reporterowi Żelkowi Żyżyńskiemu w programie Liga Plus Extra. Na rozmowę zgodził się jednak, zanim Kolejorz przerżnął spotkanie z dolnośląską ekipą i umocnił się na niechlubnej ostatniej tabeli w ekstraklasowej stawce…

– Trzy dni temu potwierdziliśmy rozmowę. Przed meczem zapytałem Johna van den Broma, czy widzimy się po ostatnim gwizdku, a Holender odparł, że tak, jak najbardziej, jesteśmy umówieni. Po meczu uszanowałem fakt, że trener potrzebował dłuższej chwili dla siebie. Był to poruszający obrazek. Nie będę porównywał go do słynnej sceny z samotnie idącym tunelem Leo Beenhakkerem, ale John van den Brom był ewidentnie załamany, stał nieruchomo przez dwie albo trzy minuty, wpatrzony w swoich piłkarzy, wysłuchujących skandowania niezadowolonych fanów pod kibicowskim kotłem. Potem trener huknął pięścią w ławkę, udał się w stronę zawodników i wtedy uznałem, że będę mógł do niego podejść. Chciałem potwierdzić, czy mam poczekać na niego pięć minut, jak wyjdzie z szatni. Powiedział, że nie, nie będzie żadnej rozmowy. Spytałem: „A jak poczekam?”. Odparł stanowczo: „Nie”. Nie dawałem za wygraną: „Obiecał pan”. Powtórzył: „Powiedziałem – nie”. I trener zniknął w czeluściach szatni – relacjonował Żyżyński.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

I tak, rozumiemy, że John van den Brom mógł pogrążyć się w bezbrzeżnym smutku i obezwładniającej bezradności wobec bezmiaru syfu, jaki narobił się wokół jego drużyny, ale po co jeszcze dokładać do pieca takimi akcjami? Wypinaniem się na media, niedotrzymywaniem obietnic, dolewaniem oliwy do ognia. Słabe, po prostu, i tyle.

Czytaj więcej o Lechu Poznań:

Fot. Newspix

Urodzony w 2000 roku. Jeśli dożyje 101 lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Sensem życia jest rozmawianie z ludźmi i zadawanie pytań. Jego ulubionymi formami dziennikarskimi są wywiad i reportaż, którym lubi nadawać eksperymentalną formę. Czyta około stu książek rocznie. Za niedoścignione wzory uznaje mistrzów i klasyków gatunku - Ryszarda Kapuscińskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Toma Wolfe czy Huntera S. Thompsona. Piłka nożna bezgranicznie go fascynuje, ale jeszcze ciekawsza jest jej otoczka, przede wszystkim możliwość opowiadania o problemach świata za jej pośrednictwem.

Rozwiń

Najnowsze

Suche Info

Suche Info

Szkolnikowski: – Szpakowski z Borkiem mieli skomentować finał Euro 2024

Paweł Paczul
4
Szkolnikowski: – Szpakowski z Borkiem mieli skomentować finał Euro 2024
Suche Info

Szkolnikowski: TVP Info robiło propagandę, TVP Sport nie było polityczne

Paweł Paczul
7
Szkolnikowski: TVP Info robiło propagandę, TVP Sport nie było polityczne

Komentarze

91 komentarzy

Loading...