Real na piątkę. David poprowadził Goliata do wygranej

redakcja

Autor:redakcja

10 sierpnia 2022, 23:27 • 3 min czytania

Reklama
Real na piątkę. David poprowadził Goliata do wygranej

Trwa magiczny czas Realu Madryt. Po zdobyciu mistrzostwa Hiszpanii i wygraniu Ligi Mistrzów Królewscy po raz piąty w historii triumfowali w meczu o Superpuchar Europy. Eintracht Frankfurt musiał zadowolić się samym udziałem w rywalizacji o to trofeum.

Reklama

Eintracht we wrześniu zadebiutuje w fazie grupowej Ligi Mistrzów, ale Real zadbał, by ekipa znad Menu już kilka tygodni wcześniej poczuła, jak tam jest. Na europejskich salonach musisz być nieludzko uważny pod własną bramką i zabójczo skuteczny pod przeciwną, bo w innym wypadku będziesz oglądał cieszących się rywali. Jak w środę w Helsinkach zawodnicy trenera Olivera Glasnera.

Krótki moment nadziei

Ostatnie miesiące dla Eintrachtu to czas pierwszych razów. Pierwsze europejskie trofeum od 42 lat, dzięki temu pierwszy awans do Champions League i pierwszy udział w spotkaniu o Superpuchar Europy. Die Adler jako triumfatorzy Ligi Europy mierzyli się z Realem, który wystąpił w meczu o ten tytuł ósmy raz. Bez ryzyka można stwierdzić, że Dawid mierzył się z Goliatem, tyle że zwycięstwo odniósł ten drugi, za to poprowadzony ku niemu przez… Davida.

David Alaba strzelił gola na 1:0 w momencie, w którym całkiem śmiało poczynała sobie niemiecka drużyna. Przede wszystkim po odbiorze na połowie Realu doskonałą okazję miał Daichi Kamada, ale uderzył źle, przewidywalnie i zbyt lekko, więc Thibaut Courtois spokojnie obronił.

W tamtej chwili wydawało się, że zespół z Hiszpanii nie odrobił pracy domowej. Przecież doskonale wiadomo, że Eintracht najlepiej czuje się w kontratakach, kiedy przeciwnicy zostawiają przestrzeń między defensywą a golkiperem. Na tę okazję Die Adler z reguły harują, ile sił w mięśniach, co dobrze obrazują statystyki z ubiegłego sezonu. Ekipa z Frankfurtu była w Bundeslidze czwarta pod względem prób odbiorów w ofensywnej tercji (2,76), druga w doskokach pressingowych w ofensywnej tercji (43,7) i wypracowała czwarte najniższe PPDA (11,4). Słowem, nie czeka w okopach, tylko pędzi na ziemię rywali.

Reklama

Ale strata Ferlanda Mendy’ego okazała się wypadkiem przy pracy i krótkim mgnieniem, podczas którego Eintracht mógł się łudzić, że będzie jak w Lidze Europy, w której nie poniósł porażki we wszystkich 13 spotkaniach. Co prawda Die Adler dostali ostrzeżenie, Tuta wybił zmierzający do pustej bramki strzał Viniciusa Juniora, jednak najwyraźniej nie rozszyfrowali komunikatu i niedługo później Królewscy wykorzystali ich gapiostwo po stałym fragmencie. Casemiro podał do Alaby, ten z bliska pokonał Kevina Trappa i było 1:0.

Znowu Benzema

To był koniec, choć nie można powiedzieć, że nie było już nic. Była kontrola Realu. Od gola Austriaka w 37. minucie Eintracht oddał dwa strzały, przy czym ledwie jeden celny, i zanotował tylko pięć kontaktów z piłką w polu karnym Królewskich. Zespół prowadzony przez Carlo Ancelottiego trzymał rywali na dystans i dodatkowo wyprowadził nokautujący cios, którego autorami byli – a jakże! – Vinicius z Karimem Benzemą. Pierwszy asystował drugiemu, zrobiło się 2:0 i pozamiatane.

Real piąty raz zdobył Superpuchar Europy, po triumfach nad Feyenoordem (2002), dwukrotnie Sevillą (2014 i 2016) oraz Manchesterem United (2017).

Reklama

Real Madryt – Eintracht Frankfurt 2:0

Alaba 37′, Benzema 65′

WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE:

foto. Newspix

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Zainteresowanie Bartoszem Kapustką. Dwa kluby zgłosiły się do jego agenta

Braian Wilma
16
Zainteresowanie Bartoszem Kapustką. Dwa kluby zgłosiły się do jego agenta

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Zainteresowanie Bartoszem Kapustką. Dwa kluby zgłosiły się do jego agenta

Braian Wilma
16
Zainteresowanie Bartoszem Kapustką. Dwa kluby zgłosiły się do jego agenta