FC Barcelona zagra o Puchar Gampera z UNAM Pumas. Czym są te rozgrywki? Jak wyglądały poprzednie starcia Blaugrany przed inauguracją sezonu ligowego? Czy Robert Lewandowski strzeli pierwszego gola w nowych barwach i jak wygląda pod względem statystyk w dotychczasowych sparingach?

Barcelona i Puchar Gampera. O co gra Lewandowski w debiucie na Camp Nou?

Nadajemy dla was prosto z Katalonii, gdzie zaglądamy za kulisy Pucharu Gampera i zapowiadamy nadchodzące spotkanie. W Barcelonie spotkaliśmy nawet kibiców z Meksyku, których zapytaliśmy o to, czy obawiają się starcia z Robertem Lewandowskim na mistrzostwach świata…

WIĘCEJ O ROBERCIE LEWANDOWSKIM:

Suche Info
01.10.2022

Dudek tłumaczy się ze słów o powrocie Sousy. „To było głupie”

Jerzy Dudek napisał w Przeglądzie Sportowym, że „Cezary Kulesza powinien przeprosić się z Paulo Sousą, dopóki jest jeszcze wolny, bo może on będzie w stanie coś pozytywnego z tego bałaganu zbudować”, za co wylała się na niego słuszna fala polemicznej krytyki. Teraz zasłużony reprezentant Polski wycofuje się ze swoich słów.  Choć, przyznajmy, robi to, mhm, po swojemu. – Ostatnie trzydzieści minut po strzeleniu gola – rozpaczliwa obrona, gdy Walia cisnęła […]
01.10.2022
Weszło
01.10.2022

Jastrzębowski: Flavio powinien odejść. To absurd, że klubem chce rządzić piłkarz

– Szatnia podzieliła się na dwie grupy – grupę Kuciaka i grupę Flavio. Jedni drugim nie podają ręki. To jest chyba kwestia ego, że ten i ten chciał być najważniejszy w zespole. A skoro tak, to niech Flavio idzie do zarządu i niech powie: panowie, dajcie mi rolę trenera, ja będę ustalał skład, wtedy Lechia zdobędzie mistrzostwo Polski. Tyle że tego nie zrobi, bo wygodnie jest nie brać odpowiedzialności. W moim odczuciu Flavio przekreślił się […]
01.10.2022
Suche Info
01.10.2022

Prokuratura stawia zarzuty w sprawie pobicia „Miśka”

Gazeta Krakowska informuje, że prokuratura postawiła zarzuty w sprawie pobicia Paweł M., pseudonim „Misiek”, byłego pseudokibica związanego z Wisłą Kraków, zaatakowanego przez Roberta B. na jednym z krakowskich osiedli. Paweł M. w przeszłości był liderem grupy pseudokibiców „Wisła Sharks”. W 1998 roku trafił nożem piłkarza włoskiej Parmy, Dino Baggio. Po wyjściu z więzienia przejął dowodzenie w grupie, która swego czasu rządziła krakowskim klubem. W 2018 roku, gdy policja rozbiła małopolski […]
01.10.2022
Weszło Extra
01.10.2022

Saperzy, drony i kontener. Szczecin gotowy na imprezę życia

Prowizoryczny daszek zakrywający 1500 osób. Obdrapane krzesełka. Brak jakiegokolwiek zaplecza. Wyszydzana Papricana zamieniła się w godny podziwu stadion o europejskim standardzie. Pogoń Szczecin już dawno dobiła organizacyjnie do polskiej czołówki. Od dziś może poszczycić się także topową infrastrukturą. Bo to właśnie dziś, podczas meczu z Lechią, nastąpi oficjalne otwarcie nowego obiektu, budowanego od 2019 roku. Czy Pogoń jest gotowa? Jak przebiegała budowa? Co oferuje nowoczesna […]
01.10.2022
Prasówka
01.10.2022

PRASA. Reiss: Raków pokazał, jak grać z Legią. Stawiam na 3:0 dla Lecha

Szybki i krótki przegląd sobotniej prasy, w którym znajdziemy dwie rozmowy „Super Expressu” – z Piotrem Reissem oraz Cezarym Kucharskim. Pierwszy mówi o meczu Lecha Poznań i Legii Warszawa, drugi o formie Roberta Lewandowskiego w FC Barcelonie. Sport Górnik Zabrze ściągnął aż ośmiu obcokrajowców. Skąd taka decyzja? Skąd aż tak duży zagraniczny zaciąg w górniczej ekipie? Pytamy o to odpowiedzialnego za skauting w zabrzańskim klubie Romana Kaczorka. – Chciałbym przede wszystkim zauważyć, […]
01.10.2022
Suche Info
01.10.2022

Kulesza komentuje kontrowersje wokół swojego bratanka

Mariusz Kulesza, bratanek prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, pełni rolę pośrednika transakcyjnego Bartłomieja Drągowskiego. Czy nie tworzy to sprzeczności z zapisami z Uchwały nr III/42 z dnia 27 marca 2015 roku Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej w sprawie współpracy z pośrednikami transakcyjnymi, według których osoba prawna lub inna jednostka organizacyjna nie może być powiązana (kapitałowo lub osobowo) z innymi podmiotami, o których mowa w ust. 3 lub działaniami tych podmiotów, […]
01.10.2022
Piłka nożna
29.09.2022

Pogoda dla bogaczy. Zimna wojna między PSG a Barceloną

Nasser Al-Khelaifi usilnie komunikuje, że nie w smak mu hegemonistyczne zapędy Realu Madryt, renesans siły Barcelony i konkurencja hiszpańskiej La Ligi. Katarczyk kręci nosem na politykę „magicznych zastrzyków finansowych” i apeluje do europejskich organów kontrolujących światek futbolu o uważne przyjrzenie się ostatnim wydarzeniom na Półwyspie Iberyjskim. Oto bogaci gryzą się z bogatymi.  – Czy to sprawiedliwe? Nie, to nie jest sprawiedliwe. Czy legalne? Nie jestem pewny. Jeśli pozwolą na to teraz, inni będą robić to samo. […]
29.09.2022
Weszło
23.09.2022

Baskijskie powietrze mu służy. Udany początek Ernesto Valverde

Jest, wrócił i ma się dobrze. Tak, mowa o Ernesto Valverde, który po raz trzeci objął stery w Athletiku i na ten moment należy jego powrót traktować jako dobrą decyzję zarówno dla tego trenera jak i klubu. Trochę zdążyło się już wydarzyć, więc warto podsumować ten krótki, ale owocny okres. O kulisach powrotu, zmianach, które zaszły w jego zachowaniu, podejściu do piłkarzy i celach Los Leones na ten sezon. Ernesto Valverde […]
23.09.2022
Weszło
21.09.2022

10 rozczarowań początku sezonu LaLiga

Za nami już sześć kolejek ligi hiszpańskiej, sześćdziesiąt spotkań, więc można pokusić się o małe podsumowanie pierwszego etapu tych rozgrywek. Przez ten czas trochę tematów zdążyło się nagromadzić, a przerwę na kadrę można wykorzystać do uporządkowania wiedzy. Później będzie można zweryfikować, kto wyciąga wnioski, a kto niekoniecznie. Czołówka zaczyna powoli się kreować, podobnie jak peleton i ogon stawki. Jest już kogo pochwalić, ale i zganić. Tym […]
21.09.2022
La Liga
18.09.2022

Real zatańczył na Wanda Metropolitano. Atletico pokonane w derbach

Atletico szarpało, Real tańczył – tak należałoby podsumować dzisiejsze derby Madrytu. Mistrzowie Hiszpanii wygrali na stadionie lokalnych rywali i pozostają niepokonani w sezonie 2022/23. Ba, jak dotąd nie zanotowali jeszcze nawet remisu, wygrywają wszystko jak leci. Niekiedy nawet nie wrzucając najwyższego biegu, tak jak to miało miejsce obszernymi fragmentami dzisiejszego spotkania. Atletico – Real. Dwa ciosy od „Królewskich” Atletico, trzeba to zaznaczyć, całkiem nieźle rozpoczęło […]
18.09.2022
Weszło
17.09.2022

Barcelona posiniaczyła Elche. Lewandowski trzymał bat

Na mecze z takimi rywali jak Elche trzeba uważać, by nie okazały się pułapką. Dziś FC Barcelonie nie mogło zabraknąć motywacji. Mentalne rany po porażce z Bayernem wciąż były świeże, a najlepszym sposobem na ich zszycie byłaby pewna wygrana. I to się udało. Duża w tym zasługa Roberta Lewandowskiego, na którym Franjiverdes wyłapali czerwoną kartkę, Polak strzelił też dwa gole i powetował sobie pudła z meczu z Bayernem. Elche prosiło się o lanie […]
17.09.2022
Weszło
14.09.2022

Perfekcjonizm, babole i hejt. O karierze Victora Valdesa

Indywidualista, introwertyk, tytan pracy, jedyny w swoim rodzaju. Jego życie kręciło się wokół trzech rzeczy – piłka, presja i hejt. Przeplatał fenomenalne interwencje babolami, które tworzyły wokół niego niesprzyjającą atmosferę. Jedni uważają go za legendę, inni za fajtłapę. Zdobył w piłce klubowej właściwie wszystko oprócz pełnej akceptacji kibiców. Panie i panowie. Victor Valdes. Od momentu zakończenia przez niego kariery minęło już kilka lat. To sprawia, […]
14.09.2022
Liczba komentarzy: 14
Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Blanka Lipińska
Blanka Lipińska
1 miesiąc temu

Odpaliłam komputer i nerwowo stukając w klawisze, szukałam porady u wujka Google’a. Wyskoczyło tyle stron, że aż się zdziwiłam, jak dużo leków tego typu istnieje na rynku. Poczytałam przez chwilę o ich działaniu i jak je zdobyć, a po chwili uspokojona łatwością, z jaką mogę je mieć, opadłam na łóżko.

– No widzę, że zajebiście gotowa jesteś – stwierdziła Olo, wtaczając się po schodach na górę. – Torebki nie mam, ale widzę, że ty nie masz nic, więc spoko.

Przeszła obok odprowadzona moim wzrokiem.

Wyglądała bardzo smacznie, ubrana w króciutką białą sukienkę opinającą się tylko pod biustem. Powiedziałabym nawet, że była dziewczęca, a koronka, z której była zrobiona góra, dodawała jej niewinności. Popatrzyłam na dół i odetchnęłam z ulgą: nic się nie zmieniło, po jej nogach godnie wspinały się czarne, skórzane kozaki
 

do połowy uda. Całość zdawała się mówić: jestem cnotliwa, ale daj mi bat, to zobaczysz. Zamknęłam komputer i poszłam za nią.

Olo przerzucała torebki, więc ja zaczęłam przegrzebywać stroje, które ewentualnie mogły mnie zainteresować. Z głową w wieszakach poczułam przedziwne uczucie niepokoju, więc wyciągnęłam ją i popatrzyłam na Olgę. Stała z jedną brwią uniesioną i rękami zaplecionymi na piersiach.

– Bzykałaś się – stwierdziła rozbawiona. – Kiedy zdążyłaś to zrobić?

Przewróciłam ostentacyjnie oczami i wróciłam do wieszaków.

– Po czym to wnosisz? – zapytałam, wyciągając kolejne rzeczy, które mi nie pasowały.

– Może po braku majtek?

Słysząc to, zamarłam. Spojrzałam w lustro, które wisiało na przeciwległej ścianie. No tak, kiedy trzymałam ręce w górze, moja krótka sukienka nie zakrywała mi tyłka. Z udawanym wstydem opuściłam dłonie i obciągnęłam ją.

– Majtki to nie jest jedyny twój problem. – Usiadła w fotelu, zakładając nogę na nogę. – Zdradziły cię też włosy i usta napuchnięte od pocałunku. Albo loda. No, opowiadaj.

– Chryste, nie ma czego. Spotkaliśmy się w korytarzu i tak jakoś wyszło.

Rzuciłam w nią wieszakiem.

– Przestań się cieszyć i pomóż mi, bo zaraz noc nas zastanie.

– Spotkaliśmy się w korytarzu i tak jakoś wyszło – powtórzyła za mną rozbawiona.

Pół godziny później stałam już na progu, patrząc, jak Olo na obcasach walczy z kamiennym podjazdem. Groteskowa sytuacja, pomyślałam. Niestety mnie za chwilę czekało to samo. Ubrana w niebotycznie wysokie szpilki od Louboutina, całe wysadzane
 

kryształami, miałam jeszcze mniejsze szanse powodzenia niż moja przyjaciółka. Nie chciałam się dziś stroić, dlatego wcisnęłam na tyłek podarte dżinsowe boyfriendy i najzwyklejszą białą koszulkę na ramiączkach. Zarzuciłam na to szarą marynarkę od Diora i zabrałam białą kopertówkę Miu Miu. Wyglądałam trochę jak nastolatka, a trochę jak suczysko, które tylko udaje grzeczną. Moje nowe włosy nie miały nic wspólnego z dziewczęcością.
 

ROZDZIAŁ 4

Kiedy jechaliśmy w dół zbocza, kierując się do Giardini Naxos, uświadomiłam sobie, że zapomniałam poinformować męża, że wychodzę. Ale gdy wzięłam do ręki telefon, przypomniałam sobie, że on też nie tłumaczy mi się ze wszystkiego, co robi. Wcisnęłam więc smartfona z powrotem do mikroskopijnej torebki. Poza tym i tak byłam pewna, że jeśli tylko Czarny oderwie się od swoich towarzyszy, zacznie mnie namierzać i zorientuje się, że zniknęłam. Wiedziona tą myślą przewróciłam ostentacyjnie oczami, co nie umknęło uwadze Olo.

– Co jest? – zapytała, obracając się w moją stronę.

– Prośbę mam – ściszyłam konspiracyjnie głos, jakby ktokolwiek poza nami rozumiał po polsku. – Chcę, żebyś jutro poszła do lekarza po receptę.

Jej zmarszczone brwi i skrzywiona mina mówiły mi, że nie ma pojęcia, o co mi chodzi.

– Potrzebuję tabletkę „po”.

W tym momencie jej wychodzące z orbit oczy i mina wyglądały na jeszcze bardziej zaskoczone niż przed chwilą.

– Co ty do mnie mówisz? – Olo rozejrzała się na boki, jakby sprawdzała, czy nikt nie podsłuchuje. – Lari, ty masz męża.

– Ale nie chcę znowu mieć z nim dziecka. – Spuściłam głowę. – Przynajmniej nie teraz.

Popatrzyłam na nią błagalnie.

– Wiesz, wolałabym nie stosować zasady, czym się strułaś, tym się lecz. Poza tym po tych wszystkich operacjach na razie nie
 

powinnam zachodzić w ciążę.

Modliłam się w głowie, by była to prawda, bo akurat tej kwestii nie poruszałam z lekarzami.

Olo siedziała przez chwilę, lustrując mnie badawczo, aż w końcu wzięła głęboki wdech i powiedziała:

– Rozumiem i oczywiście zrobię to dla ciebie. Ale pomyśl co dalej. Nie możesz za każdym razem, kiedy pójdziecie do łóżka, żreć tych prochów. Może wezmę ci też receptę na tabletki antykoncepcyjne?

– To była druga rzecz, o którą chciałam cię poprosić – wydukałam.

– Nie chcę, żeby Massimo wiedział. Poza tym nie mam zamiaru kolejny raz poruszać z nim tematu dzieci…

Pokiwała porozumiewawczo głową i oparła się o siedzenie. Po chwili auto stanęło pod restauracją.

– Serio? – Spojrzałam zirytowana na Olgę.

– Kurwa, Lari, a gdzie mamy iść? Wszystkie najlepsze knajpy należą do Torricellich. Poza tym chyba Massimo wie, że wyszłaś?

Patrzyła na mnie, a ja gapiłam się w siedzenie.

– Nie wie?! – krzyknęła, by po chwili wybuchnąć śmiechem. – No to będziemy miały ostro przejebane. Chodź.

Wysiadła z samochodu, przeszła przez chodnik i ruszyła w stronę wejścia. Myśl o tym, jak bardzo wścieknie się mój mąż, rozbawiła mnie. Poczułam też przedziwną satysfakcję.

– Zaczekaj – krzyknęłam, kiwając się na moich kryształowych pantofelkach.

Zaraz po wejściu do restauracji zamówiłyśmy butelkę szampana. Niby nie było czego opijać, ale fakt, że nie ma okazji, również ją tworzył. Manager lokalu, kiedy tylko nas zobaczył, kazał niemal zanieść nas na miejsce. Potem usługiwał nam bardziej, niż to było konieczne. Ustawił obok stolika kelnera, którego Olo kulturalnie
 

kazała odprawić, tłumacząc, że nie potrzebujemy specjalnego traktowania. Tylko zjemy i uciekamy.

Gdy wreszcie butelka pojawiła się na stole, poczułam niezdrową ekscytację. Pierwszy raz od wielu miesięcy miałam poczuć w ustach smak alkoholu.

– Za nas – powiedziała Olo, biorąc do ręki kieliszek. – Za zakupy, wycieczki, za życie, za to, co mamy i co nas czeka.

Puściła do mnie oko i upiła łyk. Ja, kiedy tylko poczułam swój ukochany smak, jak prawdziwa chamka opróżniłam szkło jednym haustem. Moja bystra przyjaciółka pokręciła głową i sięgnęła po butelkę, by mi dolać. Niestety, jej dłoń nawet nie zbliżyła się do coolera, bo nadgorliwy manager już stał obok. Pięknie, mamy niańkę, pomyślałam, rzucając mu spojrzenie pod tytułem „won”.

Jadłam właśnie mule w białym winie, kiedy moja mikroskopijna torebka zaczęła wibrować. Mogłam spodziewać się telefonu tylko od dwóch osób: mamy albo Massimo. Odebrałam, nie patrząc na wyświetlacz.

– Lepiej się czujesz?

Widelec, który trzymałam w ręce, brzęknął o talerz. Przerażona wstałam od stołu i spanikowana popatrzyłam na Olgę, która rzuciła mi pytające spojrzenie.

– Skąd masz mój numer? – warknęłam, wybiegając z lokalu.

– Pytasz mnie o to po tym, jak porwałem cię z przyjęcia, na którym chroniło cię kilkudziesięciu bodyguardów?

Śmiech Nacho, który rozległ się w słuchawce, był jak wybuch nuklearny. Poczułam, że do głowy uderza mi wypity alkohol, a nogi odmawiają posłuszeństwa.

– No więc jak się czujesz? – powtórzył.

Usiadłam na ławce, a jeden z moich ochroniarzy wyskoczył z samochodu zaparkowanego kilka metrów dalej. Widząc go,
 

podniosłam rękę i machnęłam, aby dać mu znać, że nic mi nie jest.

– Czemu dzwonisz?

– Ciężko się czegoś od ciebie dowiedzieć.

Nacho westchnął, kiedy kolejny raz zignorowałam jego pytanie.

– Mieliśmy być przyjaciółmi, a przyjaciele czasem do siebie dzwonią i mówią, jak się czują – ciągnął. – No więc?

– Przefarbowałam włosy – rzuciłam bez sensu.

– Ładnie ci w ciemnych. Tylko jakim cudem są takie długie, przecież…

Urwał, a chwilę później wymamrotał kilka słów po hiszpańsku.

– Skąd ty… – zdążyłam powiedzieć, zanim się rozłączył.

Patrzyłam na telefon, który wciąż trzymałam w ręce, i analizowałam, co właściwie się stało. W głowie buzowała mi szybko płynąca krew i bałam się podnieść wzrok w obawie, że Nacho za chwilę stanie przede mną. Tkwiłam tak zgięta wpół, aż nabrałam odwagi, by unieść oczy. Pomału wyprostowałam się i rozejrzałam na boki. Spacerujący ludzie, samochody, moja ochrona, nic szczególnego. W środku poczułam coś na kształt rozczarowania. I wtedy popatrzyłam wprost przed siebie. Olo stała w drzwiach restauracji z nadąsaną miną, pukając palcem w zegarek. Podniosłam się i potykając kilka razy w niebotycznie wysokich i średnio wygodnych butach, wróciłam do środka, by dojeść zimne mule.

Usiadłam i od razu wychyliłam kieliszek lekko wygazowanego szampana.

– Kto dzwonił?

Splecione ręce Olo wystukiwały palcami nerwowy rytm.

– Czarny – rzuciłam, nie patrząc na nią.

– Czemu kłamiesz?
 

– Bo prawda jest zbyt trudna – westchnęłam. – Poza tym nie wiem, co ci powiedzieć.

Wzięłam widelec i zaczęłam ładować do ust mule tak, aby się nimi zatkać i nie musieć odpowiadać na kolejne pytania.

– Co się stało na Kanarach? – dopytywała Olo, polewając nam obu i dając znać kelnerowi, by przyniósł następną butelkę.

Boże, jak ja nienawidziłam tego pytania. Za każdym razem, kiedy je słyszałam, czułam się winna i wydawało mi się, że zrobiłam tam coś złego. Poza tym ciężko było mi opowiadać ludziom, którzy umierali z niepokoju o mnie, że ja doskonale się tam bawiłam. Nie licząc oczywiście próby zabójstwa i wszystkiego, co wydarzyło się później…

Podniosłam oczy, wbijając wzrok w lekko już zirytowaną Olo.

– Jeszcze nie – wymamrotałam, pociągając kolejny potężny łyk. – I nie dziś. Dopiero zaczynam dochodzić do siebie, a ty zadajesz mi najgorsze z możliwych pytań.

– A komu chcesz o tym opowiedzieć, jeśli nie mnie? – pochyliła się nad stołem, zbliżając twarz do mojej. – Mamie raczej się nie zwierzysz, a sądząc po tym, jak się zachowujesz, Massimo nigdy nie powinien się dowiedzieć, co się tam działo. Ale kiedy widzę, jak się miotasz, jestem pewna, że najlepszym sposobem byłaby spowiedź. Wiesz, ja nie naciskam. Jeśli nie chcesz, nie mów.

Oparła się o krzesło, a ja milczałam przez chwilę, analizując to, co powiedziała. Czułam, jak wzbiera we mnie płacz.

– On był tak inny – westchnęłam, obracając nóżkę kieliszka. – Koleś, który mnie porwał. Marcelo Nacho Matos.

Na mojej twarzy pojawił się niekontrolowany uśmiech. Olga zbladła.

– Zapomnę o nim – próbowałam ją uspokoić. – Wiem to. Ale na razie nie jestem w stanie.
 

– O kurwa – wydusiła w końcu Olo. – Ty i on…

– Nic z tych rzeczy. Po prostu nie było mi tam tak źle, jak wszyscy sądzą.

Zamknęłam oczy, a przez moją głowę falami przetaczały się wspomnienia z Teneryfy. – Byłam wolna, prawie… A on dbał o mnie, opiekował się, uczył mnie, chronił…

Wiedziałam, że mój rozmarzony ton był czymś bardzo niewłaściwym. Ale nie mogłam się powstrzymać.

– Ja pierdolę, ty się zakochałaś! – przerwała mi Olo, robiąc wielkie oczy.

Zawiesiłam się. Nie byłam w stanie zaprzeczyć od razu. Czy się zakochałam? Nie miałam pojęcia. Może się tylko zadurzyłam albo zauroczyłam? Przecież miałam męża, kochałam go, był cudowny.

Najlepszy facet, jakiego mogłam sobie wymarzyć. Ale czy na pewno?

– Pieprzysz! – rzuciłam, patrząc na Olo z uśmiechem. Pokiwałam głową. – To tylko facet. Poza tym przez niego stało się tyle złego… – Wystawiłam wskazujący palec. – Straciłam dziecko. To po pierwsze.

– Dołączyłam palec środkowy. – Po drugie leżałam w szpitalu kilka tygodni, a jeszcze dłużej w domu, dochodząc do siebie. – Jako trzeci dołączył kciuk. – Do tego mój mąż oddalił się ode mnie i traktuje mnie bardziej jak wroga niż żonę.

Uniosłam wyczekująco brwi, modląc się, by Olo uwierzyła w to, co przed chwilą powiedziałam. Ja sama też bardzo chciałam w to wierzyć.

– Oj, Lari – westchnęła Olga. – On nie może sobie tego wszystkiego wybaczyć. Ucieka od ciebie, bo czuje się winny tego, że straciliście dziecko. A jeszcze bardziej tego, że musiałaś przez to wszystko przejść. Pochyliła głowę. Wiesz, że on chciał cię odesłać do Polski tylko po to, by już nikt nigdy nie skrzywdził cię z jego
 

powodu? Był gotów oddać to, co kocha najbardziej. Chciał, byś była bezpieczna.

Olo pokręciła głową, popijając z kieliszka.

– Raz nocą zakradłam się do biblioteki i słyszałam, jak rozmawiał z Domenico – uczę się tego pierdolonego włoskiego, ale nic nie rozumiem. Tylko że wtedy nie musiałam rozumieć, żeby wiedzieć, o co chodzi.

Podniosła oczy, w których kręciły się łzy.

– Laura, on płakał. Ale jak… To był dźwięk, jakby ktoś zarzynał zwierzę, dziki ryk.

– Kiedy to było? – zapytałam, łapiąc głęboki wdech.

– W nocy, zaraz po tym, jak wróciłaś na Sycylię – stwierdziła po dłuższym zastanowieniu. – Dobra, ale koniec tych tematów, napijmy się.

Tasowałam w głowie wspomnienia tamtej nocy. To wtedy rozbił szklankę i to wtedy zaczęła się nasza samotność we dwoje. Ta noc zmieniła wszystko, a mój mąż oddalił się ode mnie.

Skończyłyśmy drugą butelkę i lekko chwiejnym krokiem wyszłyśmy z lokalu. O tej porze ciężko tu było wcisnąć choćby palec. Manager osobiście otworzył mi drzwi samochodu. Ochrona podstawiła go niemal pod samo wejście, zwracając na nas uwagę wszystkich oczekujących gości. Wyglądałyśmy jak gwiazdy, chciałabym powiedzieć damy, ale kiwając się i radośnie chichocząc, z całą pewnością nimi nie byłyśmy.

Usadowiłyśmy się na fotelach, co sprawiło nam sporą trudność, Olga wydała dyspozycje kierowcy i samochód ruszył.

Było po dwunastej, a przy wejściu do klubu tłoczyło się kilkadziesiąt osób. Oczywiście on także był własnością Torricellich, więc nie czekałyśmy nawet minuty, żeby nas wpuścili. Niemal przebiegłyśmy po czarnym dywanie, który prowadził do środka,
 

wzajemnie asekurując się przed upadkiem. Wewnątrz nasi ochroniarze torowali nam drogę. Po przebrnięciu przez tłum usiadłyśmy w loży. Byłam już porządnie wstawiona, żeby nie powiedzieć nawalona, gdy omiatałam wzrokiem miejsce, do którego dotarłyśmy. Niestety, zza pleców czterech pilnujących nas mężczyzn niewiele byłam w stanie dostrzec. Kiedy Olga oznajmiła Domenico, że wybieramy się na imprezę, ten wszystko załatwił. Również to, żebyśmy nie miały najmniejszej szansy z nikim porozmawiać.

Szampan wjechał na stół. Olo chwyciła kieliszek i zaczęła rytmicznie wić się na podeście obok sofy. Byłyśmy na antresoli, więc kiedy tańczyła oparta o balustradę, ludzie poniżej mieli zacny widok na jej majtki. Wzięłam szkło i stanęłam obok niej. Byłam tak nawalona, że gdybym spróbowała tańczyć, zapewne skończyłoby się to upadkiem w tłum pod nami. Obserwowałam ludzi, którzy bawili się w klubie, aż w pewnym momencie poczułam, że ktoś mnie obserwuje. Widziałam niezbyt wyraźnie, bo wypity alkohol coraz mocniej uderzał mi do głowy, zamknęłam więc jedno oko, żeby złapać ostrość. A wtedy…

Na końcu długiego baru, ze splecionymi rękami stał Marcelo Nacho Matos i patrzył na mnie. Niemal zwymiotowałam. Zamknęłam oczy, by po chwili raz jeszcze je otworzyć. Miejsce,

którym stał przed chwilą, było puste. Zaczęłam mrugać nerwowo. Szukałam wzrokiem chłopaka z łysą głową, ale zniknął. Przejęta usiadłam na kanapie i dopiłam zawartość kieliszka. Chyba pierwszy raz miałam halucynacje po alkoholu. A może to wynik długiego niepicia? Kiedy nagle wlałam w siebie takie ilości alkoholu, mój mózg się zbuntował…

– Idę do łazienki – krzyknęłam do Olgi, która w rytm piosenki wiła się, zwisając już niemal po drugiej stronie barierki. Pokiwała
 

do mnie ręką i przechyliła się jeszcze głębiej.

Zakomunikowałam ochroniarzowi, dokąd się wybieram, więc zaczął torować mi drogę. Wtedy w mroku, przy ścianie, obok której stała gigantyczna rzeźba, znowu go zobaczyłam. Stał z rękami skrzyżowanymi na piersiach, szczerząc do mnie swoje białe zęby. Poczułam, jak żołądek mi się zaciska, a oddech grzęźnie w gardle. Gdyby moje serce nadal było chore, na pewno straciłabym przytomność. Ale teraz stałam pewnie na nogach, tylko nie mogłam oddychać.
– Od kiedy wychodzisz bez mojego pozwolenia?! – usłyszałam

nagle. Głos Massimo wdarł się we mnie, zagłuszając muzykę, a zaraz potem potężna sylwetka męża zasłoniła mi świat. Podniosłam wzrok i zobaczyłam, jak góruje nade mną

z zaciśniętymi mocno szczękami. Chciałam coś powiedzieć, ale jedyne, co udało mi się zrobić, to rzucić mu na szyję, żeby móc spojrzeć za jego plecy. Kolorowy chłopak zniknął, a ja przeraziłam się jeszcze bardziej. Może łączenie leków, które wciąż brałam, i alkoholu to jednak nie był szczęśliwy pomysł?

Wisiałam na szyi Dona, zastanawiając się, co teraz będzie. Dostanę opierdol roku? A może zawlecze mnie za moje nowe włosy do samochodu? Zaniepokojona faktem, że nic się nie dzieje, odsunęłam się od niego i z zaskoczeniem odkryłam, że lekko się uśmiecha.

– Cieszę się, że wstałaś z łóżka – powiedział, przykładając wargi do mojego ucha. – Chodź.

Chwycił mój nadgarstek i pociągnął tam, skąd właśnie przyszłam. Raz jeszcze się obróciłam, by spojrzeć za siebie, ale w rogu sali nie było nikogo.

Ziemson hujev
Ziemson hujev
1 miesiąc temu

co to za wysryw ?

bbinho
bbinho
1 miesiąc temu

poje*ały ci się portale, to nie pudelek chociaż poziom podobny. ale tak dla wytłumaczenie to jest PIŁKA NOŻNA a nie tanie romansidła dla ułomnych.

Himars wycelowany w kacapskie ścierwo-po
Himars wycelowany w kacapskie ścierwo-po
1 miesiąc temu

Pierdolca wszystkie pismaki dostają bo Lewandowski w Barcelonie. Swego czasu to samo było z Kubicą.
Prawda jest taka, że temat Lewego w Barcelonie, byłby warty takiego grzania, kilka lat temu, zanim Barcelona, okazała się bankrutem. Lewandowski też, niestety zbliża się do końca kariery, to może przypominać transfer Ronaldo do Juventusu.

Himars wycelowany w kacapskie ścierwo-po
Himars wycelowany w kacapskie ścierwo-po
1 miesiąc temu

PS. Jebać kacapskie ścierwo, tego SKURWYSYNA, który napisał, że cieszy go widok rakiet nad Winnica, zaraz po tym, jak media na całym świecie, pokazały zdjęcia zabitego 4letniego dziecka. Ten zdziczały kacapski SKURWYSYN, powinien dostawać po mordzie, po każdym ataku kacapskim, w którym ucierpią cywile. A gdy ucierpią dzieci, powinien dostawać w kacapski ryj z buta!

Bartek
Bartek
1 miesiąc temu

To o tym Nitro ?

Koniec zasiłków dla Ukraińców
Koniec zasiłków dla Ukraińców
1 miesiąc temu

Ukry wypierdalać z Polski

Maciej
Maciej
1 miesiąc temu

Ile jeszcze tego gówna o Lewandowskim będzie? Czują grą w tej Barcy a sracie pod siebie. Przed meczami, a po cisza bo gówno pokazuje

Boski Diego
Boski Diego
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej

Czują grą w tej Barcy a sracie pod siebie. Przed meczami, a po cisza bo gówno pokazuje”

a po polsku umiesz? czlowieczku, z takim poziomem jezyka to ty nawet do kosciola sie nie nadajesz

Jak tu pięknie
Jak tu pięknie
1 miesiąc temu
Reply to  Boski Diego

To jest teraz przeciętny poziom polskiego u gówniarzy. Posłuchaj kiedyś jak do siebie gadają, jakiekolwiek zasady gramatyki poszły w niepamięć, za parę lat powszechnym dialektem polskiej gówniarzerii będą monosylabowe pochrząkiwania. Więc nie dziw się, że pisać tym bardziej nie potrafią.

Bartek
Bartek
1 miesiąc temu

Niech lepiej zacznie strzelać bo zaraz się okaże,że taki wspaniały nie jest.Ogladalem mecz Bayernu i trzeba przyznać,że są jeszcze lepsi beż Roberta.Nie rozumiem jak można samemu chcieć odejść do dużo gorszego klubu.Zycze mu mnóstwa bramek i najlepiej nieć zacznie chociaż dzisiaj w towarzyskim

Meo Lessi
Meo Lessi(@meo-lessi)
1 miesiąc temu

Dzisiejszy mecz będzie transmitowany na Polsat Sport jakby ktoś chciał Lewego obejrzeć.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
1 miesiąc temu
Reply to  Meo Lessi

Wolę Górnik z Rakowem.

Pablo
Pablo
1 miesiąc temu

Twój wybór. Wolny kraj