– Nie spotkałem tak wysokiego gracza z tak dobrym przyjęciem przez 15 lat mojej kariery. Jest jednym z najlepszych siatkarzy we Włoszech – mówił Marko Podrascanin na łamach mozzartsport.com. Osmany Juantorena użył z kolei słowa „fenomen”. Dziennik „Corriere della Sera” określił go symbolem nowej generacji włoskiej siatkówki. Alessandro Michieletto – bo o nim mowa – już w poprzednim roku grał przeciwko Grupie Azoty ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle w finale Ligi Mistrzów. Dziś losy tytułu najlepszej drużyny w Europie ponownie rozstrzygną się pomiędzy ZAKSĄ, a Itas Trentino. Michieletto znajduje się już jednak w zupełnie innym miejscu. Urósł – zarówno w przenośni, jak i… dosłownie. I zrobi wszystko, by poprowadzić swój zespół do udanego rewanżu.

Alessandro Michieletto – złoty chłopiec włoskiej siatkówki chce zrewanżować się ZAKSIE

SKAZANY NA SUKCES?

Życiorys Alessandro Michieletto nie jest historią o dzieciaku, którego rodzina dokonała masy wyrzeczeń, by młody chłopiec mógł uprawiać ukochaną dyscyplinę sportu. Przeciwnie – w domu rodziny Michieletto nie brakowało pieniędzy. Ale zdecydowanie najwięcej było tam sportu, ze szczególnym uwzględnieniem siatkówki. Głowa rodziny, Riccardo, na przełomie lat 80. i 90. grał w legendarnym zespole Maxicono Parma. Wywalczył z nim po dwa mistrzostwa kraju, puchary Włoch, Puchary Zdobywców Pucharów, a do tego dołożył puchar CEV i Superpuchar Europy.

Przyznacie, że to nie najgorsze siatkarskie CV. Ale to jeszcze nie wszystko – kiedy w 2006 roku Riccardo zakończył karierę, zaczął pełnić funkcję… dyrektora Trentino, które z nim w gabinecie wywalczyło w 2008 roku swoje pierwsze mistrzostwo. Do tej pory Trento jeszcze trzykrotnie zdobyło scudetto. Zespół z Trydentu trzy razy okazał się też najlepszy w Europie i tyle samo razy zdobył krajowy puchar.

Z kolei mama Alessandro uprawiała koszykówkę, a jego dwie siostry – Francesca (rocznik 1997) i Annalisa (ur. 2000) – również grają w siatkówkę. Przy czym starsza Francesca radzi sobie nieco lepiej, występując w Serie A2, zatem na drugim poziomie rozgrywkowym żeńskiej siatkówki we Włoszech.

– Siostry proszą o jakieś opinie, zwłaszcza ta, która jest leworęczna jak ja. Często kibicujemy i oglądamy swoje mecze, nie ma między nami konkurencji, czasem trochę sobie podokuczamy. Nie przesadzamy z rozmową o naszym sporcie, bo inaczej stalibyśmy się monotematyczni z całą tą rodzinną siatkówką (śmiech). Jestem bardzo dumny z moich sióstr i mojej dziewczyny – mówił Alessandro w wywiadzie dla „La Gazzetta dello Sport”.

Zaraz, a co z dziewczyną? Ano to, że sportowa wyliczanka najbliższych siatkarza, którzy uprawiają sport, nie dobiegła jeszcze końca. Od kilku lat jego partnerką jest Maddalena Bertoldi – siatkarka żeńskiej drużyny Trentino.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez (@maddalenabertoldi)

To nie koniec. Andrea – młodszy brat mistrza Europy – również poszedł w sport. Za dyscyplinę obrał sobie piłkę nożną, chociaż uprawiał również siatkówkę. Alessandro z uśmiechem popiera wybór brata twierdząc, że ten bardzo dobrze zrobił, bo czwórka siatkarskiego rodzeństwa to już za dużo. A tak, kto wie – może Andrea wybiegnie kiedyś na San Siro w barwach Interu Mediolan, którego starszy brat jest ogromnym fanem?

W każdym razie, pod względem genów i samego klimatu najbliższego otoczenia, chłopak chcący zawodowo uprawiać sport nie mógł urodzić się w lepszym miejscu.

O włoskim przyjmującym porozmawialiśmy z Jakubem Bednarukiem, który grał w zespole z Trydentu w sezonie, gdy zespół zdobył pierwsze mistrzostwo kraju: – Jego ojciec – były zawodnik Trento – obecnie pełni rolę dyrektora sportowego w klubie. To siatkarska rodzina. Kiedy ja byłem w Trento, ten młody smyk dopiero zaczynał grać w ich drużynach dziecięcych, miał sześć lat. To z pewnością duży talent, ale też taki, który znalazł się w idealnym środowisku. Zespół z Trydentu nie boi się ryzykować, stawiając na młodych zawodników. Na pewno cieszą się, że posiadają takiego zawodnika, bo Michieletto to jedna z czołowych postaci spośród siatkarzy w swoim wieku.

GEN ZWYCIĘSTWA

Istotnie, oglądając grę Włocha, trudno przypisać mu konkretną pozycję. Okej, gra na przyjęciu. Ale gdybyśmy mieli powiedzieć, w którym elemencie czuje się najlepiej, to mielibyśmy kłopot by wybrać tylko jedną cechę.

Oczywiście u Michieletto w pierwszej kolejności rzuca się jego nieprzeciętny wzrost. Jednak matka natura obdarzyła go nim dość późno. Dowód? 16 września 2020 roku Salvatore Rossini – mierzący 185 centymetrów włoski libero – wrzucił na swoje media społecznościowe poniższe fotografie. Na obu z nich pozuje do zdjęcia z bohaterem tego tekstu, lecz po lewej – wówczas aktualnej – Michieletto przerastał go o głowę. Na fotce po prawej są sobie równi. Została ona zrobiona w 2016 roku, kiedy Alessandro miał 15 lat.

Owszem, 185 centymetrów to pokaźny wzrost jak na piętnastolatka, ale na tle kolegów z zespołu Włoch w ogóle się nie wyróżniał. Trenerzy nie pchali go do wykończenia, powierzając więcej zadań defensywnych, co obecnie procentuje tym, że Alessandro posiada bardzo dobre przyjęcie.

Ale później młody siatkarz nagle zaczął rosnąć w ekspresowym tempie. W 2020 roku miał już około 208 centymetrów wzrostu, co oznacza, że przez cztery lata urósł o kolejne 23 centymetry! Mało tego, w październiku ubiegłego roku sam zainteresowany stwierdził w wywiadzie dla „La Gazzetta dello Sport”, że… urósł jeszcze bardziej i obecnie mierzy 211 centymetrów.

Gian Marco Porcellini na łamach portalu L’Ultimo Uomo dokonał szczegółowej analizy gry Michieletto. Zwrócił w niej uwagę na kilka aspektów pozwalających stwierdzić, dlaczego Alessandro jest tak wyjątkowym siatkarzem. Po pierwsze, posiada on szeroki repertuar zagrań. Wzrost pozwala mu grać mocne piłki w pierwszą strefę przeciwnika. Ale często zmienia też kierunek ataku, a w dodatku jest leworęczny. Przy czym mądrze korzysta z rozbiegu i – szczególnie jak na swój wzrost – jest bardzo gibki. Posiada pokaźny zasięg ramion, który pozwala mu skorygować niedokładną piłkę, nawet posłaną za jego plecy, i wyszarpać z niej punkt.

Ponadto, dysponuje skutecznym serwisem – podczas mistrzostw Europy zaliczył 21 asów przy 27 błędach. Mało tego, zgodnie z danymi Porcelliniego, Michieletto osiągał ponad 50% skuteczności ataku we wszystkich turniejach pierwszej reprezentacji, w których brał udział w 2021 roku. Czyli Lidze Narodów, igrzyskach olimpijskich oraz podczas mistrzostw Europy. Zadziwiająca powtarzalność.

– Posiada ogromną kontrolę nad piłką, która po prostu go słucha. Trento z pewnością może się cieszyć z takiego zawodnika, chociaż my również nie mamy się czego wstydzić jeżeli chodzi o młodych przyjmujących. Michieletto technicznie jest genialny. Ma tak ułożoną rękę, że atakuje z prostej – to sztuka złapania piłki w odpowiednim momencie. Lubię patrzeć na jego grę, bo bez względu na dyscyplinę sportu – czy mówimy o siatkówce, czy o piłce nożnej – to czuć, kiedy piłka po prostu nie przeszkadza zawodnikowi – chwali Włocha Jakub Bednaruk.

Całą obszerną analizę gry Alessandro Michieletto znajdziecie w tym miejscu. Jednak kiedy nasz ekspert zapoznał się z tym tekstem, zwrócił uwagę na jeden aspekt. Chodzi o wysokość ataku. Pomimo wspaniałych warunków fizycznych, dwudziestolatek na papierze znacznie odstaje w tym elemencie od naszego Wilfredo Leona, czy też swojego kolegi – Mateja Kazijskiego. Według danych, Michieletto atakuje na maksymalnej wysokości 3,57 metra, podczas gdy Bułgar – rekordzista w tym zestawieniu – aż 3,90.

– Nie wierzę w takie liczby. One nieraz są z kosmosu – u siebie raz widziałem 3,40, a chyba musiałbym wskoczyć na trampolinę, żeby zaatakować z tej wysokości. Wysokość jest istotna, ale siatkówka to nie jest skok wzwyż. Można atakować trzy centymetry nad taśmą i skończyć akcję. Zresztą w siatkówce mówi się, że kto skacze wyżej, ten skacze krócej. Częste bardzo wysokie skoki narażają zawodnika na kontuzję – zauważa Bednaruk.

MICHIELETTO PAŁA ŻĄDZĄ REWANŻU

Jest 1 maja 2021 roku – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonuje w finale Ligi Mistrzów Itas Trentino. Z powodu pandemii mecz odbywa się bez udziału kibiców, ale to Włosi mogą się poczuć tak, jakby grali u siebie. Wszak Weronę, w której rozgrywano mecz, dzieli od Trydentu zaledwie sto kilometrów.

Obie drużyny podchodziły do spotkania z nożem na gardle. Itas, w którego szeregach występowali Nimir Abdel-Aziz, Dick Kooy, Simone Giannelli czy Ricardo Lucarelli, w półfinałach Serie A uległ 1:3 drużynie Lube Civitanova. Jednym z bohaterów tamtej serii meczów był Osmany Juantorena. Naturalizowany Włoch pochodzenia kubańskiego i etatowy reprezentant Italii, dla którego piąty numer w reprezentacyjnej koszulce był wręcz zaklepany.

Zatem zespół z Trydentu w finale Ligi Mistrzów znajdował się na musiku. Od tego meczu zależało, czy skończą sezon z jakimkolwiek trofeum, czy też zakończą rok z pustą gablotą. Ale Grupa Azoty ZAKSA była w podobnej sytuacji. Koziołki wprawdzie zwyciężyły w Pucharze Polski, jednak dla nich najważniejsze było mistrzostwo. Tymczasem w finale dopadły ich trudy sezonu i tytuł zgarnął Jastrzębski Węgiel. Jednak dwa tygodnie przerwy, które kędzierzynianie mieli przed finałem Ligi Mistrzów, były dla polskiej drużyny niczym dar z niebios. Oczywiście, nie można sprowadzać wszystkiego do przemęczenia sezonem, jednak Itas Trentino tej przerwy posiadał tydzień.

ZAKSA zwyciężyła 3:1 w setach, lecz w przypadku bohatera tego tekstu, warto nadmienić że trener Angelo Lorenzetti zdecydował się wystawić w wyjściowym składzie Dicka Kooya. Młody Włoch na stałe pojawił się na parkiecie w trzeciej odsłonie – poprzednie dwie padły łupem Polaków. Itas wygrał trzeciego seta 25:20, ale czwarty (i ostatni) ZAKSA wygrała na przewagi – 28:26. W każdym razie, z uniwersalnym młokosem na boisku, Trento grało lepiej niż z doświadczonym, ale za to bardziej jednowymiarowym, ukierunkowanym na atak Holendrem.

W przeciągu roku sporo zmieniło się w ZAKSIE, doszło do zmian w Trentino, ale zmienił się również sam Michieletto. Kędzierzynianom poświęciliśmy niedawno osobny tekst, który znajdziecie w tym miejscu. Ale i Trydent nieco przewietrzył swoją szatnię. Przede wszystkim drużynę opuścił Gianelli. Dwudziestopięcioletni rozgrywający, który przez całą seniorską karierę był związany z Trento, zasilił szeregi Perugii. Wspomniani już Abdel-Aziz, Kooy i Lucarelli również odeszli. Ale na ich miejsce pojawili się Matej Kazijski, Daniele Lavia czy Riccardo Sbertoli.

Dzięki takim roszadom drużyna stała się bardziej uniwersalna. A uniwersalność – jak zapewne już wywnioskowaliście – to słowo-klucz w przypadku Alessandro.

Bednaruk: – Trentino gra nieco innym systemem. Tam nie ma typowego atakującego – takiego, jakim jest Kaczmarek w ZAKSIE. We włoskiej drużynie jest trzech przyjmujących, którzy wymieniają się na prawej stronie pozycją atakującego. To Lavia, Kazijski i Michieletto. W teorii Lavia gra z tyłu, ale jeżeli któremuś pasuje gra na prawej stronie, to mogą to zmienić. Więc mają kim grać, ale to też zespół poukładany pod uniwersalnych zawodników.

I Michieletto znakomicie się w nim czuje, o czym świadczy fakt, że pod koniec września ubiegłego roku podpisał kontrakt, wiążący go z Trentino do 2024 roku.

– W obecnym sezonie pełnię w drużynie inną rolę. Nie jestem już „dzieciakiem”. Spoczywa na mnie większa odpowiedzialność, i mi to odpowiada, nauczyłem się z tym radzić, obserwując wielu bardziej doświadczonych siatkarzy. Z radością kontynuuję tę ścieżkę rozwoju – mówił Michieletto na łamach „La Gazzetta dello Sport”.

Ten rozwój jest zauważalny zarówno na parkiecie, jak i w pucharowej gablocie włoskiego przyjmującego. Owszem, nie brak tu dotkliwych porażek. Takich, jak wspomniany finał Ligi Mistrzów z ZAKSĄ, czy też wynik Włochów na igrzyskach olimpijskich w Tokio. To był turniej szczególnie ważny dla starej gwardii – Ivana Zaytseva i Osmany’ego Juantoreny. Tymczasem Włosi zawiedli. Wyjście z grupy potraktowano jak obowiązek. Do fazy pucharowej przechodziły cztery z sześciu drużyn, a Italia zajęła drugie miejsce za Polakami. Jak potoczyły się nasze losy, to wszyscy wiemy. Ale Włochy też odpadły w ćwierćfinale turnieju, przegrywając z czarnym koniem zawodów – Argentyną.

Pomimo tej klęski, włoskie media zgodnie oceniły, że Michieletto był jednym z nielicznych pozytywów w kadrze. Ta musiała przejść gruntowne zmiany, zostać odświeżona, a misję tę powierzono Ferdinando De Giorgiemu. Człowiekowi, który w Polsce ma opinię zamordysty, a nieudane mistrzostwa Europy 2017, które były rozgrywane w naszym kraju, są mu pamiętane do dziś.

Tymczasem popularny Fefe wywiązał się z zadania wyśmienicie. Do mistrzostw Europy reprezentacja Włoch podchodziła bez wspomnianych Zaytseva i Juantoreny. Zresztą, ten drugi już w sierpniu – jeszcze w trakcie trwania igrzysk – dodał w swoich mediach społecznościowych zdjęcie z Alessandro, który trzyma jego koszulkę z numerem 5. Podpis nie pozostawiał wątpliwości co do tego, w kim Osmany upatruje swojego następcę.

Teraz jest twój, chłopaku! Oficjalnie zostawiam ci numer 5! Uszanuj to do końca. To była przyjemność, walczyć z tobą. Jesteś fenomenem! – napisał weteran. Następca… nie posłuchał starszego kolegi. Jeszcze podczas mistrzostw Europy występował ze „swoim” numerem 18.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Osmany Juantorena (@osmanijp5)

Wobec tego De Giorgi uczynił z Michieletto jednego z najważniejszych ogniw zespołu. Resztę już znacie. Katowice, finał imprezy, w tie breaku Włosi i Słoweńcy idą łeb w łeb. Przy stanie 9:7 dla Italii, na zagrywce melduje się Michieletto. Posyła dwa asy serwisowe, zapewniając swojej reprezentacji komfortową przewagę. To był moment, który ustawił losy tytułu najlepszej drużyny Starego Kontynentu.

Później przyszła radość. I fotografia z pucharem. Skoro Alessandro jest fanem piłki nożnej, a dwa miesiące wcześniej Włosi zdobyli Puchar Europy, inspiracja mogła być tylko jedna. Leonardo Bonucci i Giorgio Chiellini dodali zdjęcie, na którym drzemią sobie z trofeum w łóżku, zatem Michieletto oraz Francesco Recine postanowili pójść w ślady kolegów-piłkarzy.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez (@alessandro_michieletto)

Były też komplementy od Juantoreny, jak i całego środowiska włoskiej siatkówki. A już tydzień później przyszły rozgrywki klubowe. W nich Michieletto grał naprawdę dobrze, ale co z tego, skoro może przeżyć powtórkę z rozrywki? Na początku marca Itas przegrał z Perugią 1:3 w finale Pucharu Włoch. MVP zarówno tego meczu, jak i całych rozgrywek został Wilfredo Leon. Choć warto nadmienić, że po stronie Trento najwięcej punktów w finale (19) zdobył Michieletto. Z kolei w Serie A ponownie lepsza okazała się ekipa Lube Civitanova. I ponownie dokonała tego w półfinale, choć Trento na wyciągnięcie ręki miało zwycięstwo w serii meczów.

– Oni wygrywali już 2:0 w meczach, ale w trzecim spotkaniu padli fizycznie i później Lube ich stłukło. Lube to bardzo fizyczna drużyna, z długą i drogą ławką, na którą ich stać. Trento jest skonstruowane inaczej – mówi nam Bednaruk.

Dziś okaże się, czy konstrukcja zespołu opartego na wąskiej ławce, ale za to szóstce która posiada bardzo dużo jakości, kolejny raz nie wyjdzie Trento bokiem. Wprawdzie ekipa z Trydentu wygrała w tym sezonie Superpuchar Włoch, jednak to symboliczne trofeum nie wystarczy do otarcia łez po ewentualnej porażce w finale Ligi Mistrzów.

Lecz jeżeli w porównaniu do poprzedniego sezonu mielibyśmy poszukać zmiany na plus, która zaszła we włoskiej ekipie to bez wątpienia należy wskazać na Alessandro Michieletto. Dwudziestolatka, który już nie będzie wchodził z ławki, by ratować sytuację. Będzie na parkiecie od samego początku. I z pewnością będzie chciał grać na nim pierwsze skrzypce.

SZYMON SZCZEPANIK

Fot. Newspix

Czytaj także:

Weszło
05.07.2022

Van den Brom: Nie mówcie, że Ekstraklasa jest słaba

– Musieliśmy być dzisiaj odpowiedzialni w tyłach. Dlatego zagraliśmy nieco inaczej. To nie jest „mój” sposób gry w piłkę, to nie DNA klubu. Ale sytuacja była inna. Liga Mistrzów, pierwszy mecz sezonu, bardzo wymagający rywal. To wszystko razem wzięte sprawiło, że podjęliśmy decyzję o takiej grze – powiedział John van den Brom po zwycięstwie Lecha Poznań nad Karabachem (1:0). Spisaliśmy najważniejsze wątki z pomeczowej konferencji trenera Kolejorza. O samym […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Velde znów nie wykorzystał szansy

Zwykło mówić się, że zwycięzców się nie sądzi. Musimy dziś jednak znów pochylić się nad Kristofferem Velde, który ma za sobą kolejny bezbarwny mecz naznaczony błędami. Dostał kolejną szanse w Lechu, tym razem mając czystą kartę u nowego szkoleniowca. I szansę tę zmarnował. Nie tego spodziewano się po transferze Norwega. Sama obecność Kristoffera Velde w pierwszej jedenastce zelektryzowała kibiców Lecha Poznań. Dlaczego John van den Brom od razu chce […]
05.07.2022
Suche Info
05.07.2022

Inaki Williams będzie reprezentował Ghanę

Inaki Williams stracił nadzieję na występy w reprezentacji Hiszpanii. 27-letni napastnik Athleticu Bilbao podjął zatem decyzję, że zaakceptuje zaproszenie na zgrupowanie kadry Ghany. Williams w hiszpańskiej drużynie narodowej już wprawdzie zadebiutował, lecz tylko w spotkaniu towarzyskim. Z tego względu wciąż może sobie pozwolić na zmianę barw. Rodzice napastnika pochodzą z Ghany, a tamtejsza federacja mocno zabiegała o pozyskania gracza Athleticu. No i w końcu się udało. – Dzisiaj zaczyna się nowe […]
05.07.2022
Suche Info
05.07.2022

Andrzej Strejlau pożegnał Janusza Kupcewicza. „Na zawsze zostaniesz w sercach”

Na swoim koncie twitterowym Andrzej Strejlau pożegnał Janusza Kupcewicza. 20-krotny reprezentant Polski wczoraj nieoczekiwanie  zmarł. – Niespodziewanie odszedł do boskiej drużyny medalista mistrzostw świata, Janusz Kupcewicz. Znakomity technik i taktyk, imponował kreowaniem gry w klubach i reprezentacji oraz kolejnym pokoleniom młodzieży. Na zawsze zostaniesz, Janusz, w sercach nie tylko sportowej społeczności – napisał Strejlau. Żal po stracie przyjaciela wyraził też w rozmowie z „Faktem” Grzegorz Lato. – Cały […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Trzymajmy się tego, że liczy się wynik, a Lech go ma

Najgorszy możliwy rywal do wylosowania. Przewaga w jakości i doświadczeniu międzynarodowym. Faworyt dwumeczu. Prawie każdy zgadzał się z tymi komentarzami przed starciem Lecha Poznań z Karabachem Agdam. Dawno minęły czasy, w których na przeciwnika z Azerbejdżanu mogliśmy patrzeć lekceważąco i z poczuciem wyższości. To już nie wróci. Boisko potwierdziło, że Karabach jest naprawdę dobrą drużyną, którą trudno będzie wyeliminować. Jest to jednak do zrobienia. Lech Poznań – Karabach 1:0. Jakość piłkarska po stronie […]
05.07.2022
Ekstraklasa
05.07.2022

Radomiak otrzymał ofertę za Karola Angielskiego. Sprzedaż coraz bliżej

Karol Angielski w przyszłym sezonie nie zagra w Ekstraklasie. Radomiak Radom otrzymał właśnie konkretną ofertę transferową za swojego napastnika, który wkrótce przeniesie się do ligi tureckiej. Polski klub pobije dzięki temu rekord, jeśli chodzi o kwotę ze sprzedaży zawodnika. Zgodnie z tym, o czym informowaliśmy kilka dni temu, Karol Angielski jest coraz bliższy odejścia z Radomiaka Radom. Tureckie media przekazały, że zawodnik jest już dogadany z tamtejszym Sivassporem. […]
05.07.2022
Siatkówka
26.06.2022

Pokaz siły i charakteru. Polscy siatkarze pokonali USA!

Właściwie w każdym z dzisiejszych czterech setów był moment, gdy można zakładać, że Polacy tę partię przegrają. A ostatecznie przegrali tylko jedną, pierwszą. Potem – choć nie bez kłopotów – już wyłącznie wygrywali. W starciu ze Stanami Zjednoczonymi pokazali nie tylko swoje umiejętności, ale i charakter. A przy okazji zaatakowali pozycję lidera fazy zasadniczej Ligi Narodów – od Francji (którą zresztą ograli 3:1 w Ottawie) są gorsi tylko o seta.  Mocne zamknięcie turnieju, ale testy i tak trwały Tak się […]
26.06.2022
Siatkówka
23.06.2022

Nasi gromią, Janusz się ogrywa. Polska-Kanada 3:0

W trzecim secie meczu Polski z Kanadą, komentujący spotkanie Radosław Panas określił je jako miło spędzone popołudnie. I ten tekst w zasadzie oddaje wszystko to, co działo się dziś na parkiecie. Biało-Czerwoni zwyciężyli szybko, gładko i przyjemnie w trzech setach: 25:16, 25:18 i 25:15. Ale to nie znaczy, że poza chęcią poprawy sobie humoru poprzez obejrzenie wygranego meczu kadry, nie warto było poświęcić godziny i piętnastu minut na to spotkanie. Opłacało się je włączyć […]
23.06.2022
Siatkówka
22.06.2022

Polska serwisem stoi. Siatkarze pokonali Brazylię

W pierwszym turnieju tegorocznej Ligi Narodów – w Ottawie – Nikola Grbić korzystał w dużej mierze z graczy w teorii rezerwowych. Do Kanady nie polecieli bowiem między innymi zawodnicy ZAKSY, którzy odpoczywali po długim sezonie, czy też siatkarze tacy jak Paweł Zatorski i Bartosz Kurek. W Bułgarii już jednak znaleźli się wszyscy. Efekt? Dziś nasi zawodnicy poradzili sobie z Brazylią wygrywając 3:1 (25:16, 22:25, 25:16, 25:22). To już nie ta Brazylia […]
22.06.2022
Inne sporty
21.06.2022

Najpierw Brazylia, potem USA. Kolejne wyzwania przed kadrą Grbicia

W Kanadzie szansę od Nikoli Grbicia otrzymali siatkarze, którzy dopiero stawiali pierwsze kroki w reprezentacyjnej siatkówce. Drugi turniej Ligi Narodów przyniesie już jednak powrót weteranów i faworytów do wyjazdu na mistrzostwa świata. Bartosz Kurek i spółka będą musieli – w meczach przeciwko Brazylii czy USA – udowodnić, że ich pozycja nie powinna być zagrożona. Karol Butryn, Jan Firlej czy Mateusz Poręba – wszyscy ci zawodnicy wycisnęli ze swojej pierwszej przygody […]
21.06.2022
Inne sporty
12.06.2022

Drugi garnitur? Jaki drugi garnitur! Polacy ograli mistrzów olimpijskich

Do Ottawy, na pierwszy w tym roku turniej Ligi Narodów, Nikola Grbić wziął w dużej mierze siatkarzy na dorobku, takich, którzy mieli dopiero walczyć o miejsce w kadrze. Dosłownie kilku – jak Bartosz Kwolek czy Kuba Kochanowski – grało w niej od dawna. Inni albo dopiero mieli stać się jej częścią, albo grać więcej niż do tej pory. Liga Narodów to w końcu doskonałe pole do eksperymentów. Jak jednak pokazał dzisiejszy mecz z Francją […]
12.06.2022
Siatkówka
09.06.2022

Zwycięski debiut Grbicia w reprezentacji. Polska 3:0 Argentyna

Choć bez kilku ważnych w ostatnich latach zawodników i bez sporego grona takich, którzy mają stać się jej nowymi liderami, ale Polacy i tak pewnie pokonali Argentynę w swoim pierwszym meczu tegorocznej Ligi Narodów. Podopieczni Nikoli Grbicia – notującego dziś debiut w roli trenera Biało-Czerwonych – nie oddali rywalom nawet jednego seta.  Nieobecni Nikola Grbić – choć zabrał do Ottawy, gdzie Polacy grają swoje mecze kilku znanych […]
09.06.2022
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments