Stomil Olsztyn po dziesięciu latach spadł z I ligi. Najdłużej występujący klub na zapleczu Ekstraklasy znalazł się w trudnym położeniu, bowiem może nie przystąpić do rozgrywek II ligi. O tym, a także całej pierwszoligowej przygodzie Dumy Warmii porozmawialiśmy z wieloletnim kapitanem olsztyńskiego klubu – Januszem Bucholcem.

„Jak było tak dobrze, to dlaczego Stomil spadł?”

Czy można było się spodziewać spadku Stomilu Olsztyn z I ligi?

Patrząc na to, co się działo przez ostatnie 10 lat, to stałe utrzymywanie się w I lidze było wynikiem ponad stan. Nie dość, że klubem targały problemy finansowe i infrastrukturalne, to my jako piłkarze również mocno odczuliśmy kłopoty z pieniędzmi. W zasadzie żyliśmy z ciągłymi obietnicami wypłat, które zalegały wiele miesięcy. A mimo to potrafiliśmy się utrzymać. Teraz w teorii wszystko wyglądało stabilnie. Nie byłem już w kadrze tego zespołu przez ostatni rok, ale doszły mnie słuchy, że wszystkie pensje regulowano na czas. Niemniej jednak ani sportowo, ani organizacyjnie klub nie dorósł do I ligi. Można to też zrzucić na garb niezainteresowanego losem Stomilu miasta.

Wszystko było stosunkowo dobrze poukładane pod względem finansowym. Dokonano wartościowych wzmocnień latem i zimą. Ściągnięto przed sezonem, wydawało się, trenera, który powinien to wszystko poukładać. Zaczęto nawet nieco wybiegać w przyszłość i myśleć nie o walce o utrzymanie, a zaatakowanie baraży. A koniec końców Stomil po 10 latach zleciał z I ligi. Dlaczego?

Jak widać, coś nie zagrało. Wygląda na to, że zawiódł model funkcjonowania i budowy zespołu pod względem sportowym. Trzeba teraz sobie zadać pytanie, skoro wszystko było dobrze, to dlaczego jest źle? Myślę, że rotacje w filozofii na budowę drużyny zawiodły. W Olsztynie raz zatrudniano trenera, który chciał przez lata budować ekipę, chcącą grać w piłkę. Za moment zwolniono tego szkoleniowca i zatrudniono drugiego, preferującego grę z kontry i bazującego na charakterze zawodników. Takie zresztą były też zapewnienia trenera Adriana Stawskiego. Coś tu nie zagrało.

Jedyną słuszną drogą dla polskich klubów pozostaje obrać jeden sportowy model budowy zespołu i trzymać się go, mając jednego trenera, nawet kosztem spadku. Taki szkoleniowiec powinien mieć zapewnioną swobodę pracy i otrzymać bardzo duży kredyt zaufania. Mówię tu o dwóch, trzech latach, a nie pół roku, co pozostaje często praktykowane. Piłka nożna to nie tylko płacenie na czas. Piłka nożna to zbudowanie strategii i wizji klubu, a nie życie od sezonu do sezonu z myślą, że jakoś to będzie. Tego aspektu z pewnością w Stomilu zabrakło.

Dodałbym jeszcze jedno a propos futbolu. Piłka nożna to przede wszystkim emocje i charakter, którego w moim odczuciu zabrakło Stomilowi w ważnych meczach, tzw. na nożu. Wystarczy podać przykłady porażek z GKS Jastrzębie, Górnikiem Polkowice czy ostatni remis z Zagłębiem Sosnowiec. Charakteru nie można było odmówić staremu Stomilowi z Bucholcem, Skibą i innymi weteranami w składzie. To oni utrzymywali pierwszoligowy byt przez 10 lat, choć wielkich sukcesów – najwyżej sklasyfikowany był na siódmym miejscu – nie było. 

Jest co wspominać, bo to były piękne czasy. To przede wszystkim wspaniała atmosfera towarzysząca każdemu treningowi i meczowi budowała ten zespół. Kto spędził w Olsztynie trochę więcej czasu, mógł się poczuć jak w rodzinie. To przez długi czas pozostawało największą siłą Stomilu. Kibice jak i piłkarze pielęgnowali, by klub wciąż się liczył w Polsce i dbali o swojską atmosferę. W bardzo trudnych chwilach, to nas utrzymywało przy życiu. Wspieraliśmy jeden drugiego. Szybko zapobiegaliśmy również wszelkim fermentom w szatni.

W zasadzie każdego dnia odliczałem minuty, by pójść do szatni. Czasami jechałem półtorej godziny szybciej na trening, by posiedzieć w klubie, wypić z kimś kawę i porozmawiać o piłce. To zawsze była ogromna przyjemność dla mnie. Można powiedzieć, że pomimo wielu, wielu przeszkód Stomil funkcjonował dość przyzwoicie w I lidze. Tylko tak można ocenić najwyższe siódme miejsce. Jednak myślę, że gdyby w pewnym momencie za trenera Mirka Jabłońskiego, gdy znajdowaliśmy się w czołówce, zostalibyśmy wzmocnieni sportowo i finansowo, to losy Stomilu mogłyby się inaczej potoczyć. Co ja mówię. Może wystarczyłoby, żeby zorganizowano nam obóz z prawdziwego zdarzenia i uregulowano zaległości za pięć, sześć miesięcy, bo mniej więcej tyle wtedy wynosiły, to dziś rozmawialibyśmy inaczej.

To ludzie od lat tworzą Stomil. Od kibiców przez piłkarzy aż po pracowników biurowych. Wszyscy mieli ten klub w sercu. Teraz trochę to się rozmyło.

Niemal tradycją stały się problemy finansowe Stomilu. Jakie były najtrudniejsze momenty w tych 10 latach?

Mógłbym książkę na ten temat napisać. Jak masz jakieś możliwości to możemy coś wydać. Było pełno tych problemów. Ja współczułem prezesom, zarządom tego łatania dziur. Bardzo często musieli ryzykować po całości. Dla przykładu płacili nam jedną z sześciu zaległych wypłat kosztem nieopłacenia jakichś podatków czy ZUS-u. Inni pewnie współczuli nam, piłkarzom, że musieliśmy radzić sobie z takimi zaległościami. Oprócz tego trzeba było stale wywierać presję na górze, bo każdy z nas miał nóż na gardle.

Problemy ciągnęły się niemal cały czas. Drobna stabilność nastąpiła po przyjściu Michała Brańskiego do Olsztyna. Wtedy nawet miasto zaczęło interesować się klubem. Dzięki temu długi zostały spłacone. Myślę, że moje ostatnie dwa lata w Stomilu pozostawały spokojne. Podobnie jest chyba teraz, z tego co mi wiadomo. Wcześniej była jedna wielka walka o każdą złotówkę, wypłatę. Rzadko zdarzało się tak, że wszystkie pensje trafiały do nas na czas. W I lidze nie przypominam sobie dwóch sezonów z rzędu, by co miesiąc nie martwić się o pieniądze.

Nadal jednak twierdzę, że to nie wina prezesów, zarządów czy innych działaczy, a miasta. Olsztyńscy politycy od lat są ślepi na możliwości promocji stolicy Warmii poprzez sport. Jak pokazują inne przykłady, to podstawa funkcjonowania sportowego miasta.

Jakie były największe zaległości finansowe w Stomilu? Czy to było te wspomniane pół roku, czy też dłuższy czas?

Sześć miesięcy to okres, który na pewno się zdarzył. Nie chcę przesądzać w stu procentach, czy zdarzył się jakiś dłuższy czas. Do zaległości dochodziły premie za mecze i inne dodatki. Po latach już ciężko sobie przypomnieć dokładny czas zaległości.

Można mówić kwotami.

Zgadza się, ale nie w tym rzecz. Dla każdej osoby, która wtedy występowała w Stomilu mam ogromny szacunek. Nie mówię przez pryzmat sportowy. Choć każdy mówi, że na boisku nie myśli się o pieniądzach, to głowy nie da się tak zupełnie odciąć się od problemów finansowych, które sięgały wielu miesięcy. Bardzo dobrze wiem jak się szło na trening. Czym były zaprzątnięte myśli. Te same odczucia pewnie mieli pracownicy w biurach. Po latach nie mam do nich pretensji, bo wiem jak duży ciężar brali na klatkę. W sumie ich podziwiam, bo klub dotrwał do tych stabilniejszych czasów. Szkoda, że za płynnością finansową nie poszła odpowiednia płynność gry i satysfakcjonujące wyniki.

Jedną z ciekawszych anegdot o finansach Stomilu jest to, że za awans do I ligi, piłkarze zamiast premii otrzymali karnety na basen.

To już kultowa opowieść. Jednak warte podkreślenia jest to, że ten awans zrobiliśmy miejscowymi chłopakami. Do tego doszły dwa, trzy wzmocnienia z zewnątrz. Klimat tamtego okresu był niepowtarzalny. W zespole występowali zawodnicy, którzy chodzili do jednej podstawówki, siedzieli razem w ławce czy wychowywali na jednym osiedlu. To i mądre zarządzanie zasobami trenera Kaczmarka zadecydowało o naszym awansie. Trzeba podkreślić, że wtedy też prowadzenie klubu przez Irka Sobieskiego czy Andrzeja Bogusza również stało na odpowiednim poziomie. To chyba najpiękniejszy moment mojej kariery w Olsztynie. Nie było to poparte ogromnymi pieniędzmi czy marketingiem tylko zebrała się ekipa z osiedla i zrobiła awans. To było jak spełnienie marzeń.

Pewnie to najbardziej boli, że mnóstwo chłopaków, którzy wychowali się w Olsztynie, powiedzmy na Jarotach pokroju braci Gikiewiczów, szansy zaistnienia w Stomilu nie otrzymali.

Tego zabrakło. Ci najzdolniejsi musieli i nadal muszą tułać się po innych klubach, w niższych ligach. Szkoda, że tak się dzieje. Za dużo się o tym mówi, a za mało się robi. Między innymi dlatego stworzyłem firmę, która opiera się na treningu indywidualnym, by pomóc takich chłopakom wziąć sprawy w swojej ręce.

Czy założenie własnej firmy było powodem rozstania ze Stomilem czy też pojawiły się inne okoliczności?

Czułem się niechciany w Stomilu. Każdy prezes wiedział, jaki jestem. Nigdy w język się nie gryzłem, ale gdy przychodziło do rozmów, zawsze można było się ze mną dogadać. Mówiąc oględnie przez pryzmat końcówki tamtego sezonu nie doszliśmy do porozumienia z szefostwem. Szczegóły chciałbym jednak zostawić dla siebie. Niech tak pozostanie. Pomysł na siebie miałem już od lat, więc dobrze się odnalazłem. Indywidualizacja szkolenia to przyszłość i w tym kierunku poszedłem.

Spytałem o twoje rozstanie ze Stomilem a propos braku doświadczenia w kluczowych meczach. Klub z Olsztyna przegrywał ważne mecze. W meczach z drużynami walczącymi o ligowy byt – Jastrzębie, Górnik Polkowice, Zagłębie Sosnowiec – Duma Warmii zdobyła tylko pięć punktów. Bardzo mało.

Też rozpatruję spadek Stomilu w kontekście braku doświadczenia. Każdy trener wie jak cenni są tacy piłkarze. Po prostu ci starsi zawodnicy w ważnych momentach izolują szatnię, biorą ciężar odpowiedzialności na siebie i poniekąd dyktują odpowiednią drogę funkcjonowania drużyny. Każdy wie jak ciężko gra się o życie. Doświadczyła tego choćby Legia Warszawa, która po mistrzostwie niemal do ostatniej kolejki musiała drżeć o utrzymanie. Wtedy każdy przeciera oczy ze zdumienia, jak zawodnicy z dużymi umiejętnościami, mówiąc kolokwialnie, kopią się po czołach. Wtedy trzeba polegać na doświadczonych zawodnikach.

Z drugiej strony ciążyła na nas duża presja. Stale słyszeliśmy, że musimy się utrzymać, bo jak tego nie zrobimy to pogrzebiemy klub. A drużyna, w której wychowałeś się od dziecka, grałeś cały czas, nie może spaść. Ta myśl determinowała nas do jeszcze intensywniejszej pracy. Mimo bardzo trudnej sytuacji finansowej, utrzymując się, rokrocznie robiliśmy wynik ponad stan. Na przekór opiniom dokonywaliśmy tego przez 10 lat.

Kibice w Olsztynie śpiewają: Stomil nigdy nie zginie. Ale czy tak jest w rzeczywistości? Czy przypadkiem spadek w tym momencie nie jest podpisem pod testamentem klubu?

Teraz jest najważniejszy czas, by środowisko się zjednoczyło, a nie dzieliło na mniejsze grupy szukające winnych. Wszyscy powinni usiąść do jednego stołu i omówić sprawę wyglądu Stomilu w najbliższym czasie. Przede wszystkim powinni zrobić wszystko, by klub przystąpił do rozgrywek II ligi. Jak dla mnie najważniejszym byłoby, by na takim spotkaniu wypracować model rozwoju drużyny. Mogłoby to odbyć się nawet kosztem spadku do III ligi, ale żeby klub szedł własną, wydeptaną ścieżką. Nie ma innej drogi. Należałoby jasno zakomunikować, że za wszelką cenę będziemy starali się grać w piłkę, młodymi piłkarzami i nic tego nie zmieni, nawet degradacja o kolejną klasę rozgrywkową niżej.

Powiedzmy, że taki model – wesołej gry – przyjął Sokół Ostróda.

Pytanie na jak długo. Czy nadal Sokół będzie grał otwartą piłkę w III lidze? Na razie mówimy o takim planie w perspektywie półrocznej. A mi chodzi, by klub obrał plan na co najmniej trzy lata. Uważam, że Sokół obróci swoją filozofię o 180 stopni. A tak nie powinno być. Wnioski wyciągajmy po trzech latach. Sprawdzajmy czy piłkarz, który był u nas na początku, występuje teraz w reprezentacji Polski czy czołowym klubie Ekstraklasy.

Kluby powinny zaufać na trzy lata jednemu trenerowi. Oczywiście, taki szkoleniowiec powinien raportować to, jak rozwija się drużyna. W jakim kierunku zmierza. Popierać to twardymi danymi, ale mimo wszystko należałoby dać trenerowi wolną rękę. Problem w Polsce jest taki, że nawet jeśli takie raporty pojawiłyby się na biurkach szefów, to oni nie potrafiliby tego sprawdzić ani ocenić. Często dzieje się tak, że w naszych klubach na kluczowych stanowiskach pracują osoby, które na piłce się nie znają albo znają w małym stopniu.

Taką drogę obrał Raków Częstochowa. Obaj się zgodzimy, że to dobra droga, ale bardzo ciężka. Oprócz cierpliwości do trenera, musiał mu również zaufać w kwestiach taktycznych, czyli gry trójką obrońcą, w dobie systemu 1-4-2-3-1. To było bardzo trudne, ale jak się okazało, opłacalne. Gdyby zwątpił po pół roku, Rakowa w Ekstraklasie by nie było.

Podobną drogę obrała Stal Rzeszów. Wróćmy jednak do Stomilu. Czy gdyby pojawił się telefon z klubu z prośbą o powrót do gry w II lidze, zgodziłbyś się?

Już zimą postanowiłem, że ten rozdział jest dla mnie zamknięty. Nie zdołałbym wytrzymać już takiej intensywności. Nie pomógłbym zespołowi, bo byłby to dla mnie zbyt wysoki poziom. Rok w IV  lidze zrobił swoje. Obecnie czuję się bardziej trenerem. Stomilowi zawsze pomogę, ale na boisku byłoby ze mnie marne wsparcie. Jestem otwarty na rozmowy, ale obecnie jestem związany z DKS Dobre Miasto i mam tam ciekawy projekt, który też chcę kontynuować. Myślę, że wszystko jest do pogodzenia. Z pewnością nie chciałbym być zapchajdziurą i na taką rolę się nie zgodzę. Jak mam w coś wejść, muszę to czuć i określić jasne zasady współpracy. Tylko wtedy jest szansa na zbudowanie czegoś trwałego.

Jakie są twoje odczucia odnośnie do gry Stomilu w II lidze? Klub przystąpi do rozgrywek?

Ciężko mówić o odczuciach nie znając bilansu finansowego. Jeśli ten będzie pozytywny, to nie widzę przeciwwskazań, by Stomil wystartował w II lidze. Degradacja do IV ligi to pewnie ośmioletnie zesłanie w niższych klasach rozgrywkowych. Dodatkowo trzeba zakładać spadek w pierwszym roku gry w II lidze, bo tak może się stać. Zespołu może nie być stać na utrzymanie piłkarzy, dlatego należałoby zbudować nową drużynę na nowych zasadach i w jednej filozofii, o której wspominałem. Ponadto odbudowa zespołu nie powinna zakończyć się na pierwszej drużynie. Renowacji wymaga również akademia, która nie funkcjonuje jak należy.

By nie kończyć tak negatywnie, to spytam o te najprzyjemniejsze momenty w Stomilu. Jaki mecz czy wydarzenie zapadło ci najbardziej w pamięci?

Z pewnością zapamiętam do końca życia spotkanie w Głogowie, po którym utrzymaliśmy się w I lidze w ostatniej kolejce. Odbyło się to pod wodzą trenera Kamila Kieresia. Pamiętam, że na pięć kolejek do końca sezonu mieliśmy dziewięć punktów straty do bezpiecznej strefy, a udało nam się utrzymać. Całą drużyną wtedy pojechaliśmy pociągiem świętować do Warszawy. Piękne chwile. Utrzymanie w takich okolicznościach, w których wszyscy nas już przekreślili, smakowało rewelacyjnie.

Smakowało tak dobrze, bo wiedzieliśmy, że klub po spadku mógłby przestać istnieć. Jak wykwintny lekarz potrafiliśmy przeprowadzić udaną operację utrzymywania pacjenta przy życiu. Generalnie rzecz biorąc, każde zwycięstwo niebywale nas cieszyło. Po każdej wygranej świętowaliśmy. I nie mówimy już o jakiś wyjazdach do Warszawy, bo czasem zwykłe posiadówki u kolegów w mieszkaniu w bloku zapadają nam na dłużej w pamięci.

Najlepszą puentą tego jest chyba ostatnia wymiana zdań między Ulim Hoenessem, a prezesem VfB Stuttgart – Alexandrem Wehrle. Pierwszy z nich powiedział, że Stuttgart z utrzymania cieszył się tak, jakby zdobył Puchar Świata. Na co Wehrle odpowiedział, że feta Bayernu Monachium z okazji zdobycia 10. mistrzostwa Niemiec z rzędu wyglądała jakby piłkarze świętowali co najwyżej 10. miejsce w Bundeslidze.

Podpisuję się pod tym. Lepszej puenty bym nie wymyślił.

WIĘCEJ O I LIDZE:

Fot. Newspix

Suche Info
28.06.2022

Decyzje kadrowe w Zagłębiu Lubin. Dwóch zawodników w rezerwach, Czech odchodzi

Dzieje się w ekipie Miedziowych. Dziś klub poinformował, że napastnik Karol Podliński i bramkarz Kamil Bielikow dostają wolną rękę w poszukiwaniu nowych klubów. Obaj zaczną przygotowania do sezonu w drugoligowych rezerwach. Dodatkowo lubinianie przekazali, że klub nie skorzysta z opcji wykupu czeskiego skrzydłowego Erika Daniela. Tym samym 30-latek wróci do słowackiego Slovana Bratysława, z którym ma jeszcze roczną umowę. Decyzję o przesunięciu do drugiej drużyny Podlińskiego (22 występy, gol i dwie […]
28.06.2022
Suche Info
28.06.2022

Wieczysta wygrała baraże i awansowała do III ligi

Wieczysta Kraków pokonała w drugim meczu barażowym rezerwy Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Tym razem drużyna prowadzona przez byłego selekcjonera Franciszka Smudę wygrała 3:0. W pierwszym spotkaniu zwycięstwo było okazalsze, bo klub wspierany przez biznesmena Wojciecha Kwietnia zwyciężył 4:0. Dwumecz barażowy z drugim zespołem Słoni nie miał być wcale spacerkiem. Przypomnijmy, że w finale play-off spotkali się ze sobą mistrzowie dwóch grup małopolskiej IV ligi: Wieczysta (gr. […]
28.06.2022
Ekstraklasa
28.06.2022

Przepisy FIFA pomogą Lechowi ściągnąć Citaiszwilego?

Heorhij Citaiszwili, który kilka tygodni temu błyszczał w Ekstraklasie w barwach Wisły Kraków, ma wrócić do Polski. Według informacji „Meczyków” zawodnik jest bliski transferu do Lecha Poznań. Jak udało nam się ustalić, taki ruch ma być możliwy dzięki przepisom FIFA. Kilka dni temu FIFA podjęła decyzję w sprawie kontraktów piłkarzy grających na co dzień w Rosji i na Ukrainie. Zawodnicy otrzymali zielone światło na kolejne czasowe zawieszenie swoich umów. […]
28.06.2022
Suche Info
28.06.2022

Barcelona wyśle kolejną ofertę za Lewandowskiego. Całość propozycji to 50 mln euro

Saga transferowa z Robertem Lewandowskim i jego przejściem z Bayernu do FC Barcelony toczy się w najlepsze. Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl informuje, że kataloński klub jest gotowy na przedstawienie mistrzom Niemiec trzeciej propozycji. Najnowsza oferta ma wynieść 40 mln euro podstawy i kolejnych 10 mln w bonusach. Ponoć prezydent Barcelony Joan Laporta w ostatnich dniach rozmawiał na temat transakcji z kapitanem reprezentacji Polski i jego agentem Pinim Zahavim. Szef […]
28.06.2022
Sporty zimowe
28.06.2022

Nie zniszczyć własnej legendy. 7 wyzwań Adama Małysza jako prezesa PZN

77 na 80 – tyle głosów poparcia otrzymał Adam Małysz w wyborach na stanowisko prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Okej, był jedynym kandydatem – ale to, że ostatecznie nikt inny nie zdecydował się kandydować, również świadczy o sinej pozycji jego oraz popierającego go środowiska. Ikona polskich skoków została głową polskiego narciarstwa, kładąc na szali własne nazwisko – w dużej mierze wciąż dobrze kojarzące się rzeszy kibiców. A prezesa […]
28.06.2022
Suche Info
28.06.2022

TVP i Polsat rezygnują z walki o Ekstraklasę. Zostają tylko Viaplay i Canal+

Wygląda na to, że walka o pokazywanie Ekstraklasy w latach 2023-27 rozstrzygnie się między Viaplay i Canal+. Krzysztof Stanowski poinformował, że z walki o główny pakiet transmisji spotkań naszej ligi zrezygnowały Telewizja Polska i Polsat. Kilka dni temu informowaliśmy, że TVP rozważa wystartowanie w przetargu. Zaznaczyliśmy jednak, że władze telewizji publicznej muszą dostać na to zgodę przedstawicieli rządu. Najwidoczniej nie było na to zielonego światła. O Polsacie nigdy tak na dobrą sprawę nie był wymieniany w gronie […]
28.06.2022
Ekstraklasa
28.06.2022

Przepisy FIFA pomogą Lechowi ściągnąć Citaiszwilego?

Heorhij Citaiszwili, który kilka tygodni temu błyszczał w Ekstraklasie w barwach Wisły Kraków, ma wrócić do Polski. Według informacji „Meczyków” zawodnik jest bliski transferu do Lecha Poznań. Jak udało nam się ustalić, taki ruch ma być możliwy dzięki przepisom FIFA. Kilka dni temu FIFA podjęła decyzję w sprawie kontraktów piłkarzy grających na co dzień w Rosji i na Ukrainie. Zawodnicy otrzymali zielone światło na kolejne czasowe zawieszenie swoich umów. […]
28.06.2022
Sporty zimowe
28.06.2022

Nie zniszczyć własnej legendy. 7 wyzwań Adama Małysza jako prezesa PZN

77 na 80 – tyle głosów poparcia otrzymał Adam Małysz w wyborach na stanowisko prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Okej, był jedynym kandydatem – ale to, że ostatecznie nikt inny nie zdecydował się kandydować, również świadczy o sinej pozycji jego oraz popierającego go środowiska. Ikona polskich skoków została głową polskiego narciarstwa, kładąc na szali własne nazwisko – w dużej mierze wciąż dobrze kojarzące się rzeszy kibiców. A prezesa […]
28.06.2022
Weszło
28.06.2022

Adwokat Michniewicza: – Selekcjoner będzie miał prawo nie pamiętać

Dlaczego obraża się za przypominanie mu kuriozalnych tłumaczeń z czasów, gdy reprezentował interesy „Fryzjera”? Czy jego przeszłe adwokackie powiązania z Ryszardem Forbrichem szkodzą Czesławowi Michniewiczowi? Jakie konkretne dowody na zniesławienie selekcjonera przez Szymona Jadczaka udało mu się zebrać? Dlaczego będzie nalegał na swojego klienta, żeby sprawa miała jawny charakter? Czy zmienił zdanie na temat artykułu 212 kodeksu karnego, którego istnienie jeszcze niedawno krytykował? Ile będzie musiał pamiętać Michniewicz? Czy doświadczony […]
28.06.2022
Tenis
28.06.2022

Mecz trudniejszy, niż wskazywałby wynik. Świątek w drugiej rundzie Wimbledonu

Pierwsze mecze bywają trudne. Zwłaszcza po zmianie nawierzchni. Tym bardziej, gdy od kilku tygodni nie występowało się w żadnym turnieju. A w ogóle wtedy, gdy wchodzi się na trawę, na której rozegrało się ledwie 12 seniorskich spotkań w ciągu swojej kariery, trwającej już ponad trzy sezony. Iga Świątek, mimo że walczyła z 252. w rankingu Janą Fett, wcale nie musiała więc mieć dziś łatwo. I nie miała. Choć wynik mógłby sugerować coś zupełnie innego. […]
28.06.2022
Brama dnia
28.06.2022

Zbigniew Boniek kontra James Rodriguez | BRAMA DNIA

Czas na kolejny odcinek „Bramy dnia”. Do wspólnej zabawy zapraszamy wraz z partnerami z Gatigo. ZBIGNIEW BONIEK VS BELGIA (28.06.1982) W zasadzie wszystkie trzy gole Zbigniewa Bońka ze starcia z Belgią na mistrzostwach świata w 1982 roku nadają się, by umieścić je w naszej zabawie. Pierwsze trafienie – kapitalny, bardzo mocny strzał pod poprzeczkę. Drugie – świetny lobik z główki, na dodatek po asyście również dogranej głową. Zabawa polskiej drużyny na boisku. […]
28.06.2022
Weszło
28.06.2022

Z ziemi angielskiej do włoskiej, czyli drugie życie w Serie A

Piłkarzu Premier League! Nie idzie ci w klubie? Grasz słabo albo w ogóle? Nie martw się. W Serie A przyjmą cię z otwartymi rękoma. Nieważne, czyś młody, czy stary. Lepiej bronisz czy atakujesz. I tak prawdopodobnie podniesiesz poziom i wszyscy będą zadowoleni. Piłkarze z Premier League w Serie A – przepis na sukces Na przełomie XIX i XX wieku, kiedy calcio raczkowało, większość podstawowych artykułów potrzebnych do gry importowano z Anglii. Piłki, buty, stroje. W jednej z wersji historii […]
28.06.2022
Liczba komentarzy: 20
Subscribe
Powiadom o
guest
20 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wojtek Hadaj-Kowalczyk
Wojtek Hadaj-Kowalczyk(@wojtek-hadaj-kowalczyk)
1 miesiąc temu

Jak to spadł? To te dwie czarne perły z Kongo, Fundambu i ten drugi Kunta Kinte, nie pomogły? Przecież Zakolak przekonywał, że to mega koty i rozjebią Ekstraklasę i zaraz wyfruną co najmniej do belgijskiej Jupiler League, a może nawet wyżej. I sobie poradzili w 1 lidze? No kto by pomyślał, że Ksysiu na piłce zna się jak Mioduski, nie do uwierzenia 🙂

gzuz
gzuz
1 miesiąc temu

Ekstraklasy nie roajebali ale twoją starą na luzie. Podobno nawet im nie przeszkadza to że twoja stara ma pizde jak rękaw czarodzieja.
Opisz pozniej jak chłopakom poszło.

Adaśko
Adaśko
1 miesiąc temu
Reply to  gzuz

Japa kurwo zawszona

eugeniuszsmietana
eugeniuszsmietana
1 miesiąc temu

Przecież całe szczęście, że w końcu spadli. Bez takiego tąpnięcia to jechaliby kolejne dziesięć lat na picu.

A tak możliwe, że coś realnie się tam wydarzy, coś zmieni, czy chociaż obiorą dobry kierunek. Co roku Stomil powinien spadać, ale zawsze był ktoś gorszy, a to była jakaś reforma rozgrywek, a to ktoś upadał. I tak się toczył ten rakowy klubik z sezonu na sezon.

Żadna strata, zarówno dla Olsztynian jak i piłkarskiej Polski. Jestem wręcz przekonany, że te wyrwane utrzymania wręcz zastopowały ewentualne zmiany i przyszły rozwój.

Gdyby się zjebali 7 lat temu, byliby zapewne 7 lat bliżej do normalności. A Stomil to taki typowy klub z dupy. Od pierwszego do pierwszego, nie da miasto to nie da nikt, a miasto dawać nie chce.

Trzeba przejść przez czyściec niższych lig i może się odbuduje. Ale z drugiej strony? Skoro nie ma wielkich chęci, to całkiem możliwe, że II liga to realny poziom na którym Olsztyn powinien grać. Bo I liga to nie jest już spęd bankrutów, tylko jest tam całkiem sporo ekip z ambicjami, a Stomil nie ma żadnych. Jedyne co chcą to przetrwać i nie upaść za szybko. Więc jak spadną jeszcze niżej – to będzie moim zdaniem okej. Bo się brandzlujemy, że Stomil, że tak walczą. Chuj w to, skoro lepsze warunki oferują gównowiejskie kluby.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
1 miesiąc temu

Jestem rodowitym Olsztyniakiem. Chodziłem na Stomil od lat 90-tych, jeszcze w ekstraklasie (wtedy nazywała się I ligą). Najbardziej boli to, że po prostu masz rację i choć serce boli, to się niestety musiało tak skończyć. Znowu, bo Stomil już raz upadł, a co do zasady, to dzisiejszy Stomil to nie jest de facto ten, w którym Sokołowski i Czereszewski debiutowali w ekstraklasie. Obecny Stomil powstał, gdy tamten jeszcze dogorywał. Nazywał się wtedy OKP Warmia i Mazury, a jakiś czas po tym, jak ówczesny Stomil padł, zmienił nazwę najpierw na OKS 1945, a potem dopiero na Stomil. Historia nieco podobna do Pogoni Szczecin, choć bez dziwacznych epizodów w stylu Brazylijskiej ekipy.

Belfer
Belfer
1 miesiąc temu

Oglądało sie ten Stomil lat 90, bako,Małkowski,Szwed, salami,Klimek, szulik i wielu innych, się pamięta, ech, dzikie, sympatyczne lata

czerkasow
czerkasow
1 miesiąc temu

OKP WiM powstało na bazie rezerw Stomilu, tak gwoli ścisłości.

weź
weź
19 dni temu
Reply to  czerkasow

Dokładnie, więc stomilowski rodowód został zachowany. A jeśli chodzi o obecny spadek – nie mogło być inaczej. Ten sezon zaczął się fatalnie i fatalnie dla Stomilu skończył. Niewykluczone, że kolejny będzie równie „fascynujący”.

Major Wojciech S. (bo rodo)
Major Wojciech S. (bo rodo)
1 miesiąc temu

Jaki stadion taki klub

czerkasow
czerkasow
1 miesiąc temu

Oj Jasiu. Wszystkiemu winne miasto? A z czyich pieniędzy otrzymywałem ostatnie wypłaty, jak nie z dwóch baniek co rok z kieszeni olsztyńskich podatników? Ech, za dużo makaronu ktoś Ci nałożył na uszy.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
1 miesiąc temu
Reply to  czerkasow

Jasne, że nie. Niemniej nie jest tajemnicą, że Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna, gdyby mógł, utopiłby Stomil w łyżce wody. Bał się jednak stanowczo odmawiać dofinansowań, bo interes polityczny był taki, by dawać kroplówki, pudrować trupa, przedłużać agonię i nie tracić głosów kibiców. Narobił w portki, gdy fani zaczęli go kilka lat temu nazywać „grabarzem Stomilu” i stanął okrakiem. Niby nie chciał, ale i tak kasę dawał.

czerkasow
czerkasow
1 miesiąc temu

Pozostaje kwestia jak przed te trzy lata dysponowano tymi pieniędzmi. Nie od dziś wiadomo, że każdy odchodzący prezes pobierał sowitą odprawę. I jeszcze boski Adrian. Włodarze klubu chętnie z tych pieniędzy korzystały.

rododendron
rododendron
1 miesiąc temu

Jedna rzecz mnie zastanawia – prezydent Olsztyna zdobył ponad 34 tysiące głosów w poprzednich wyborach. Średnia frekwencja na stadionie w Olsztynie – łącznie z przyjezdnymi – to ok. 1300 osób. W jaki sposób kibice Stomilu mogliby wpłynąć na wyniki wyborów? Aż tylu kibiców jest zainteresowanych potencjalnie polityką, a w mniejszym stopniu dobrem klubu?

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
1 miesiąc temu
Reply to  rododendron

Frekwencja nie mówi wszystkiego, bo potencjalnie głosujących za lub przeciw, z uwagi na zachowanie wobec klubu,było znacznie więcej. Kibic kanapowy, to też kibic i wyborca.
Grzymowicz wygrał ostatecznie o 5653 głosy. Nawet te wspomniane 1300, przy takiej różnicy, było bardzo cenne, a z pewnością ten fragment elektoratu negatywnego, mógł być dla niego znacznie większy i pewnie by był.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
1 miesiąc temu

Nie było dobrze i choć boli, że Stomil spadł i (obym się mylił) może być kłopot z dalszym graniem, to zwyczajnie stać się musiało. Dlaczego spadł? Brak kasy skutkował kadrą z łapanki o wątpliwej jakości i organizacyjną prowizorką. Stadion to kupa gruzu i to się nie zmieni. Nie ma szans.
Oczywiście zabrakło wparcia z ratusza (nie oceniam, czy to dobrze, czy źle), ale nie jest tajemnicą, że prezydent Olsztyna jako pierwszy zatańczy na grobie Stomilu, gdyby ten upadł. Do tej pory nie chciał dawać kasy, ale nie miał jaj by twardo to oznajmić i gdy polityczny interes przeważał, wspomagał klub finansowo, bo się bał straty głosów kibiców. To śliska postać, więc ta postawa nie dziwi i paradoksalnie facet, który ma wywalone na sport w mieście, bo podniecają go tylko kolejne linie tramwajowe (czym zadłuży Olsztyn, ale to inny temat), przysłużył się przedłużaniu agonii Stomilu. Prawda jest taka, że od paru lat to było piłkarskie zombie. Niby trup, a się ruszał.

Tajskie kopyto
Tajskie kopyto
1 miesiąc temu

Ja to pamiętam ten sezon jak Stomil awansował choć wcale nie mieli tego w planach. Wygrali grupę wschodnią 2 ligi choć nikt w ogóle nie brał ich za drużynę, która może zrobić awans. 10 lat w 1 lidze to i tak sporo patrząc na infrastrukturę i finanse klubu. Niestety w Olsztynie to chyba w ogóle nie ma już parcia na sport kiedyś jeszcze była siatkówka mężczyzn w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
1 miesiąc temu
Reply to  Tajskie kopyto

Siatkówka niezmiennie jest. Indykpol AZS Olsztyn zajął szóste miejsce w rozgrywkach Plus Ligi, choć tyci, tyci zabrakło do półfinału.

Belfer
Belfer
1 miesiąc temu

Ale za to wrócą derby północy z wigramibedzie znowu gorąca atmosferka

Arczibald77
Arczibald77
1 miesiąc temu

Najgorzej jak obrażony potykacz bredzi o braku wypłat przez 6 miesięcy a zarabia 20 tyś. Dostał za grę 5 wynagrodzeń i to mu spokojnie starczy do przeżycia, dlatego tyle wytrzymywał w tym klubie. Biednie ale bajecznie 5 lat niewypłacania na czas ale on się kutwa łudził że się poprawi. Lacha na takich piłkarzyków, a on śmie teraz przywoływać wszystkich do porządku a sam ze swoimi kumplami doprowadził do takiego zarządzania klubem…

Mam dość tych bzdur
Mam dość tych bzdur
1 miesiąc temu

Co ten Buxolz p.li?! Wykwintny lekarz? Przeciętny kopacz sprzedaje rzewne kawałki. A kto uciekł do Suwałk, będąc kapitanem? A koledzy i trener do Siedlec, które spuścili? Jak Remisz i spadek Gieksy. Powracaliście tu na swoje włości bo nigdzie indziej się nie nadawaliście. Biało-niebieskie serca. A teraz bredzisz o 3 latach spokoju i planie na drużynę. Widać jakie masz pojęcie o zarządzaniu czymkolwiek. Stomil spadł również przez dawanie niewypałowi Stawskiemu pracować. Łażenie po stadionie i bzdury w stylu my tu jeszcze k wrócimy nie zmieni faktu, że jesteście nieodrodnymi synami tego grajdołu i zaścianu. W tym się czujecie doskonale. Braliście udział (Lech to chyba w każdym) w większości spadków tego klubu od spadku z Ex. Wracacie tu nie wiem na ch i coraz bardziej ten klub leci. O utrzymaniu za Kieresia i PJS też różne rzeczy słychać na mieście. To miasto i ten klub to stan unysłu co widać po tym wywiadzie. Każdy normalny człowiek powinien trzymać się z daleka.