Ma dopiero trzydzieści trzy lata – starsi od niego są Kamil StochPiotr Żyła. Do tej pory nie prowadził żadnej dużej reprezentacji, jednak był asystentem trenera w drużynie prawdziwych potentatów – Austrii. Jako zawodnik nie zrobił kariery, a skok z którego zasłynął najbardziej, oddał kiedy miał… trzynaście lat. Pomimo młodego wieku, wyrobił sobie opinię fachowca, który nie boi się wprowadzać innowacyjnych metod treningowych i uważnie śledzi pojawiające się w skokach nowinki technologiczne. 

Kim jest Thomas Thurnbichler? Poznajcie przyszłego trenera polskich skoczków

Dziś dyrektor sportowy reprezentacji Austrii Mario Stecher potwierdził, że Thomas Thurnbichler rozwiązał kontrakt z Austriackim Związkiem Narciarskim. To praktycznie oznacza, że dotychczasowy asystent  Andreasa Widhoelzla obejmie stanowisko pierwszego trenera reprezentacji Polski w skokach narciarskich. Czy młody Austriak sprawi, że Stoch i spółka powrócą do wielkiej formy?

„CHCIELIŚMY DOBRZE, WYSZŁO JAK ZAWSZE”

Chcielibyśmy zapamiętać obecny sezon w wykonaniu polskich skoczków wyłącznie z powodu brązowego medalu, który Dawid Kubacki wywalczył na normalnej skoczni olimpijskiej w Pekinie. Chcielibyśmy, ale nie możemy. Cały okres zimowego skakania, od listopada do marca, to była wielopoziomowa katastrofa.

Przygotowania do sezonu zawiodły na całej linii. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Piotr Żyła uplasował się najniżej od czterech lat. Chociaż dodajmy że czternasta pozycja to i tak przyzwoity wynik. Kamil Stoch i Dawid Kubacki zajęli odpowiednio dziewiętnaste i dwudzieste siódme miejsce. Tak słabego roku w PŚ nie zaliczyli od sezonu 2015/2016. Konsekwencje takich rezultatów poniósł głównodowodzący naszej kadry – Michal Doleżal, który 29 marca został oficjalnie przestał pełnić funkcję pierwszego trenera reprezentacji. Ponadto rozwiązano umowy ze wszystkimi członkami sztabu szkoleniowego kadry.

Oczywiście, obrońcy Czecha mogą powiedzieć, że przecież przywiózł medal z imprezy docelowej, jaką były igrzyska. W dodatku liderzy naszej kadry młodsi już nie będą. Jednak ten ostatni argument, to broń obosieczna. Skoro zarówno zawodnicy, jak i sztab szkoleniowy przekonywali, że wiek to tylko liczba, a wszelkie badania wskazują, że fizycznie są doskonale przygotowani, to niepoważnym byłoby teraz skrywać się za cyferkami w numerze PESEL.

Doleżal został zwolniony. Naszym zdaniem słusznie – były ku temu podstawy. Chociaż Stoch, Kubacki i Żyła do końca stali za „Dodo”, dając jasno do zrozumienia, że decyzja władz Polskiego Związku Narciarskiego jest nieporozumieniem. Tak negatywna reakcja zawodników była wywołana również samym sposobem pożegnania się z trenerem. Skoczkowie nie zostali poinformowani o zamiarach związku. Doleżal, który podobno nalegał na podjęcie decyzji w jego sprawie jeszcze przed zakończeniem sezonu, został poinformowany o zakończeniu współpracy dopiero w czwartek – 25 marca. Na dzień przed ostatnim weekendem skoków w Planicy. Nazajutrz Czech poinformował o decyzji opinię publiczną, czym wywołał prawdziwą burzę. Na wierzch wyszły wszystkie nieporozumienia, a miejscami wręcz konflikty na linii związek-sztab kadry-zawodnicy. I to w różnych kombinacjach.

– Komunikacyjnie ta sytuacja została rozegrana w sposób dramatyczny. Chcieliśmy dobrze, wyszło jak zawsze – mówił Sekretarz Generalny PZN, Jan Winkiel, z którym Wojciech Piela i Aleksandra Rajewska rozmawiali w „Programie Wysokich Lotów” na Kanale Sportowym.

Istotnie, podczas zwolnienia Doleżala każda ze stron popełniła błąd. Skoro Czech sam nalegał na wcześniejsze podjęcie decyzji przez władze, to mógł przy tym wstrzymać się z jej ogłoszeniem do oficjalnego zakończenia sezonu. Zakulisowo i tak już wiedziałby na czym stoi. Z kolei zawodnicy nieco zagotowali się w całej sytuacji. Rozumiemy ich frustrację, ale wypowiedzi Stocha, Kubackiego i Żyły brzmiały co najmniej tak, jakby ich głos miał być wręcz decydujący przy wyborze szkoleniowca. A z całym szacunkiem do mistrzów – nie taka jest ich rola.

Wreszcie, na całej linii zawiódł PZN, przez którego decyzje w jednym momencie struktura szkolenia kadry stanęła na głowie. Zawodnicy – którzy swoją drogą twierdzą, że wypracowany system się sprawdza – nie wiedzieli, jak będą wyglądały przygotowania do następnego sezonu. I kto za nie będzie odpowiadał. Ale już w trakcie sezonu Adam Małysz co rusz wbijał większe lub mniejsze szpilki w pracę trenerów kadry, czym z pewnością nikomu nie pomagał. Kiedy skoczkowie dowiedzieli się, że Dodo został zwolniony, dyrektor kadry po prostu wyjechał z Planicy. Jak twierdził – nie chciał psuć atmosfery. Ale bardziej wyglądało to jak ucieczka przed odpowiedzialnością.

Co najmniej nieeleganckie ze strony związku było też to, że Doleżala trzymano w niepewności w zasadzie do ostatniej chwili. Przy czym cały czas gorączkowo szukano innego szkoleniowca. A przecież dało się porozmawiać z Czechem wcześniej. Dało się przekazać podjętą decyzję zawodnikom. Nawet – jeżeli wierzyć słowom Małysza – jeśli ci nie chcieli rozmawiać w Vikersund. O swoich poczynaniach PZN mógł zakomunikować już po igrzyskach, stawiając Doleżalowi jasne wymagania, które musi spełnić, by utrzymać posadę. Na przykład cel sportowy, jakim byłby medal na mistrzostwach świata w lotach, czy przedstawienie planu naprawczego oraz raportu dotyczącego tego, co zdaniem trenera nie zagrało w już zakończonym sezonie. Wtedy każda ze stron wiedziałaby na czym stoi. Można było zapobiec wielu konfliktom, które tliły się w polskiej kadrze. Tymczasem działania związku tylko je podsycały.

PZN PROSTUJE SŁOWA PREZESA

Ale to jeszcze nie wszystko, co Polski Związek Narciarski zaserwował kibicom w związku ze zmianą szkoleniowca. Powiedzieliśmy, że intensywnie szukano nowego trenera. Pojawiały się takie kandydatury, jak Alexander Pointner, Mika Kojonkoski czy Werner Schuster. Giełda nazwisk działała pełną parą. Ale mówiono również o mniej medialnych kandydatach. Takich jak Nik Huber czy Thomas Thurnbichler. W ostatnich dniach to właśnie ten drugi wyrósł na głównego kandydata do objęcia stanowiska po Doleżalu. Jednak oficjalnie jeszcze nie podpisał kontraktu, choć rozmowy były zaawansowane.

Wtedy przed kamery Eurosportu wyszedł Apoloniusz Tajner. Prezes PZN najpierw nie mówił nazwiska kandydata, z którym rozmawia związek. Ale powiedział, że to Austriak. I że jest z rocznika 1989. Oraz że jest asystentem Andreasa Widhoelzla, jednak w końcu pragnie popracować na własny rachunek, stąd praca w Polsce jest dla niego ogromną szansę. Nie ma co, gdybyśmy mieli dojść do celu grając w grę „ciepło-zimno”, to chcielibyśmy żeby to szef PZN naprowadzał nas na poprawny trop. W końcu Tajnerowi wymsknęło się imię nowego szkoleniowca. I wtedy już poszło. Prezes przyznał, że chodzi o Thurnbichlera. Co za zaskoczenie, nie spodziewaliśmy się tego nazwiska po wcześniejszych, jakże dyskretnych wskazówkach!

To co, mamy trenera i możemy przyglądać się temu, jakie nowinki wprowadzi? Otóż nie, gdyż… po chwili Polski Związek Narciarski poinformował, że Austriak jeszcze nie jest trenerem kadry. Ale rozmowy są prowadzone.

NAGELSMANN SKOKÓW, POLSKA ODPOWIEDŹ NA HRGOTĘ?

A kim właściwie jest przyszły trener kadry A skoków narciarskich? Łatwo tu zastosować porównanie piłkarskie. Jako trener młody, ze sporym doświadczeniem szkoleniowym, jednak bez sukcesów w karierze sportowej Thurnbichler jawi się trochę jako Julian Nagelsmann skoków. Oczywiście ten z czasów swoich początków w TSG Hoffenheim, nie z Bayernu. Trudno też nie odnieść wrażenia, że Polski Związek Narciarski poszukuje kogoś na wzór Roberta Hrgoty, który święci triumfy w kadrze Słowenii. Bo spójrzcie – obu panów dzieli zaledwie rok różnicy. Thomas jest młodszy, ma dopiero 33 lata. Podobnie jak Hrgota, Thurnbichler może pochwalić się sukcesami wyłącznie z czasów juniorskich. Posiada cztery medale mistrzostw świata juniorów. Z czego trzy w drużynie.

Zanim zaczniecie wnioskować, że taka liczba medali musiała świadczyć o wybitnym talencie, musimy wyprowadzić was z błędu. Podczas mistrzostw świata juniorów medale zdobywało wielu zawodników, którzy w dorosłym skakaniu nawet nie otarli się o poważne sukcesy. Żeby nie pozostać gołosłownym: kiedy w 2008 roku Austria z Thomasem w składzie wywalczyła drużynowe srebro w Zakopanem, brązowy medal zdobyli Polacy. Nasz zespół reprezentowali Maciej Kot, Krzysztof Miętus, Dawid Kowal i Łukasz Rutkowski. O ile Kot w karierze wyskakał drużynowe mistrzostwo świata czy medal olimpijski, to reszta tej eskadry szybko wycofywała się ze skakania.

Podobnie było z Thurnbichlerem. Austriak trochę sobie poskakał w Pucharze Kontynentalnym – raz wygrał nawet zawody w Zakopanem. Ale szybko zdał sobie sprawę, że nie dane mu będzie zostać następcą Andreasa Goldbergera.

W zawodach rangi Pucharu Świata pojawił się tylko dwa razy. W sezonie 2007/2008, podczas weekendu w Bischofshofen nie przeszedł kwalifikacji do pierwszego konkursu, zaś w drugim zajął czterdzieste piąte miejsce. Kiedy dodamy do tego, że w tym samym roku mistrzem świata został Thomas Morgenstern, drugie miejsce zajął Gregor Schlierenzauer, a trzech kolejnych Austriaków zmieściło się w czołowej piętnastce klasyfikacji generalnej, to sytuacja Thurnbichlera-zawodnika była bardzo klarowna. Mógł sobie do woli skakać dla przyjemności, ale już w kraju odstawał od swoich kolegów. Osobną kwestią jest, że ówczesny poziom krajowej czołówki w Austrii był równoznaczny ze światową elitą.

Dość powiedzieć, że Thomas oddał swój najsłynniejszy skok w karierze, kiedy miał trzynaście lat. I również wykonał swój popis w Bischofshofen. Ale nie był to wyczyn podobny do tego, jaki w 2004 roku zaserwował Klemens Murańka w Zakopanem, który w wieku dziesięciu lat poszybował na Wielkiej Krokwi na 135 metrów. A wręcz przeciwnie. Thurnbichler był wtedy przedskoczkiem na zawodach Pucharu Świata. Zaraz po wyjściu z progu, dzieciak wylądował na buli… po czym rozpędzony wybił się z niej i wykonał jeszcze jeden skok. Ten niecodzienny wyczyn zrobił na kibicach spore wrażenie. Na ówczesnym dyrektorze Pucharu Świata – Walterze Hoferze – również. Kiedy nadawał kolejne komunikaty przez krótkofalówkę, na jego twarzy mieszały się złość i przerażenie.

Zatem Thurnbichler nie był najlepszym skoczkiem w kraju. Nie był nawet najlepszym Thurnbichlerem, który kiedykolwiek skakał. Jego starszy brat, Stefan, trzykrotnie zwyciężał w klasyfikacji generalnej Pucharu Kontynentalnego i widać go było w kilku sezonach Pucharu Świata.

Młody szybko zdał sobie sprawę z tego, że nie zostanie wielkim skoczkiem i tak w wieku dwudziestu dwóch lat zakończył karierę. Ale z przymrużeniem oka można stwierdzić, że jednak został następcą Andreasa Goldbergera. Po zakończeniu kariery słynny rodak związał się z telewizją ORF. Jednym z jego zajęć było skakanie z kamerką przymocowaną do kasku tak, by widz mógł jeszcze bardziej poznać perspektywę skoczka. Thurnbichlerowi zdarzyło się zastąpić Goldiego w tej roli, kiedy Andreas miał kontuzję i nie mógł pozwolić sobie na skok dla telewizji.

TRENER NIE TYLKO OD KADRY A?

Po zakończeniu kariery Thomas pozostał przy skokach narciarskich i zaczął rozwijać się na polu trenerskim. Pracował w Tyrolskim Związku Narciarskim, gdzie zajmował się grupami juniorskimi. Z kolei od 2018 roku zaczął opiekować się drużynami kadry skoczków D i C w Austriackim Związku Narciarskim. Wiosną 2021 roku Andreas Widhoelzl uczynił go swoim asystentem i tak Thomas zaczął pracować przy pierwszej drużynie.

Thomas Thurnbichler. Fot. Newspix

Nie oszukujmy się – Austriak nie posiada ogromnego doświadczenia w pracy na najwyższym poziomie. Ale od podszewki zna austriacki system skoków, a to może przynieść w Polsce wymierne efekty w dłuższej perspektywie pracy. Po wtorkowym posiedzeniu Prezydium PZN związek zapowiedział nowy podział grup szkoleniowych na kadrę A, B i Młodzieżową. To oznacza zmniejszenie liczby zawodników pierwszej reprezentacji. Trenerem drugiego zespołu będzie Maciej Maciusiak. Ale ze względu na ograniczenie kadry A do 6-7 skoczków, współpraca pomiędzy oboma sztabami będzie jednym z warunków do sukcesu.

Naszym zdaniem, na polu organizacyjnym Austriaka czeka o wiele ważniejsza praca do wykonania. Okej, będziemy się cieszyć jeżeli Stoch czy Żyła przez następne dwa-trzy sezony będą wyglądać lepiej i zakończą kariery na wysokich miejscach w Pucharze Świata, czy też przywiozą medale z następnych imprez. Ale lepiej zbudować strukturę, która da nam nadzieję na przyszłość. A wiedzy na temat pracy u podstaw Austriakowi nie można odmówić.

Oczywiście, niewielki staż pracy na najwyższym poziomie wzbudza obawy o to, czy nowy szkoleniowiec podoła zadaniu pracy z pierwszym zespołem. Ale nie znaczy to, że jego misja jest z góry skazana na niepowodzenie, a PZN zatrudnił jakiegoś dyletanta. Brak doświadczenia w prowadzeniu jednej z czołowych reprezentacji o niczym nie przesądza. Ujmijmy ten aspekt następująco: ważne jest ogólne doświadczenie szkoleniowe. Ale doświadczenie w pracy jako trener główny, nie jest wymagane do sukcesu.

Kiedy Łukasz Kruczek obejmował posadę szkoleniowca kadry A skoczków, wcześniej również był tylko asystentem Heinza Kuttina. A mimo wszystko zdołał przygotować Kamila Stocha do tego, by Polak znalazł się na szczycie. Stefan Horngacher przed objęciem stołka pierwszego trenera reprezentacji Polski prowadził drugie zespoły w Niemczech oraz w naszym kraju. To Kuttin sprowadził Steppa pierwszy raz do Polski, by trenował kadrę B. Robert Hrgota, pod którego wodzą Słowenia osiąga takie sukcesy, zanim w grudniu 2020 roku przejął stery kadry, był w niej asystentem. Ale tylko od 2019 roku. Wcześniej zajmował się szkoleniem juniorów.

Thurnbichler posiada dobrą opinię w środowisku. Uchodzi za bardzo pracowitą osobę, a przy tym potrafi zadbać o atmosferę. Jako asystent Widhoelzla, to on z tej pary był głośnym ekscentrykiem, z którym można było pożartować, zagrać w siatkonogę przed zawodami, czy też po prostu pogadać. To człowiek z innego pokolenia niż starzy trenerzy. Bardziej otwarty na nowe koncepcje treningowe, skłonny do dialogu z zawodnikami i nadążający za najnowszymi trendami w skokach. Chociażby pod względem zmian w stosowanym sprzęcie.

Skoro już jesteśmy przy wieku – trzydziestodwuletni Thurnbichler będzie najmłodszym członkiem sztabu kadry A. Jego asystentami zostaną Marc Noelke (49 lat), który będzie odpowiadał za przygotowanie fizyczne skoczków, oraz Mathias Hafele (39 lat) – specjalista od sprzętu, w tym oczywiście od kombinezonów. Mało tego, starsi od pierwszego trenera będą niektórzy jego podopieczni. Kamil Stoch i Piotr Żyła to przecież zawodnicy urodzeni w 1987 roku. Z kolei Dawid Kubacki jest tylko o rok młodszy o Thurnbichlera.

– To jest młody wilk trenerski. To jest szkoleniowiec, za którym stoją już zmiany techniczne w pierwszej fazie lotu, które mają wpływ na osiągane odległości. Z opinii kilku osób z Austrii wiemy, że to on tam jest głównym trenerem prowadzącym. Selekcjoner Widhoelz aż takiego znaczenia w tej grupie nie miał. Wiemy, że Thurnbichler chce osiągnąć sukces i zaistnieć na arenie międzynarodowej. To jest zbieżne z naszymi oczekiwaniami. My też chcemy osiągnąć sukces – powiedział Apoloniusz Tajner na łamach Eurosportu.

Jak to wszystko przełoży się na współpracę starszyzny z nowym szkoleniowcem? Mamy nadzieję, że jako ludzie z tego samego pokolenia, którzy pamiętają wspólne starty, Polacy znajdą wspólny język z trenerem. Zwłaszcza, że Thurnbichler jest ponoć osobą otwartą i bezkonfliktową. Pod tym względem warto będzie śledzić to, jak dużo do powiedzenia w kadrze A będzie miał Maciej Maciusiak, skoro współpraca z zapleczem się zacieśni. Nie jest już żadną tajemnicą, że Maciusiak nie cieszy się sympatią zawodników pierwszego zespołu. W dodatku pozostawał w sporze z Grzegorzem Sobczykiem – drugim z asystentów Doleżala. Sobczyk, który miał poparcie Kamila Stocha, właśnie z kadry wyleciał, z kolei Maciusiak może mieć jeszcze większy wpływ na to, co się w niej dzieje. Trzeba będzie uważnie nadstawiać uszu by wysłuchiwać informacji o tym, jaka atmosfera panuje w zespole.

Tajner: – Trener chce mieszkać w Krakowie i stąd dojeżdżać do Zakopanego oraz Szczyrku. Na obozach będzie z grupą, a między nimi chce dopilnowywać szkolenia w kadrze B, młodzieżowej oraz kontrolować pierwszy zespół. Bardzo racjonalne podejście.

Zatem Thurnbichlera czeka w Polsce sporo pracy. Atmosfera w polskich skokach jest bardzo napięta, co ma wpływ również na kadrowiczów. Chociaż na papierze Austriak będzie miał mniej podopiecznych, to naszym zdaniem ważniejsza część jego pracy będzie polegała na zmianie systemu szkolenia. Począwszy od kadry młodzieżowej, a skończywszy na wprowadzaniu nowych zawodników do pierwszej drużyny.

Thomas Thurnbichler otrzyma kontrakt do igrzysk olimpijskich we Włoszech w 2026 roku. Oczywiście bardzo by nas cieszył widok naszych najbardziej doświadczonych zawodników, którzy w następnych sezonach powróciliby do rywalizacji o najwyższe cele. Ale naszym zdaniem, Austriak ma do wykonania ważniejszą pracę – zwiększenia potencjału polskich skoków tak, byśmy w przyszłości wciąż mogli równać się z najlepszymi. Ale efekty tej pracy zobaczymy dopiero za kilka lat.

SZYMON SZCZEPANIK

Fot. Newspix

Czytaj także:

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Sporty zimowe
28.06.2022

Nie zniszczyć własnej legendy. 7 wyzwań Adama Małysza jako prezesa PZN

77 na 80 – tyle głosów poparcia otrzymał Adam Małysz w wyborach na stanowisko prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Okej, był jedynym kandydatem – ale to, że ostatecznie nikt inny nie zdecydował się kandydować, również świadczy o sinej pozycji jego oraz popierającego go środowiska. Ikona polskich skoków została głową polskiego narciarstwa, kładąc na szali własne nazwisko – w dużej mierze wciąż dobrze kojarzące się rzeszy kibiców. A prezesa […]
28.06.2022
Sporty zimowe
25.06.2022

Adam Małysz nowym prezesem PZN

17 lat. Tyle czasu najwyższe stanowisko w Polskim Związku Narciarskim zajmował Apoloniusz Tajner. Wreszcie przyszedł jednak czas na zmiany. I choć Tajner otrzymał dziś tytuł honorowego prezesa, to jego następcą na tym „właściwym” stołku stał się Adam Małysz. Nasz były wybitny zawodnik, a ostatnio dyrektor w kadrze skoczków, sam przyznawał, że nad kandydowaniem długo się zastanawiał.  Dziś to była tylko formalność. Małysz nie miał kontrkandydata, wystarczyłby mu jeden […]
25.06.2022
Skoki
03.04.2022

Kim jest Thomas Thurnbichler? Poznajcie przyszłego trenera polskich skoczków

Ma dopiero trzydzieści trzy lata – starsi od niego są Kamil Stoch i Piotr Żyła. Do tej pory nie prowadził żadnej dużej reprezentacji, jednak był asystentem trenera w drużynie prawdziwych potentatów – Austrii. Jako zawodnik nie zrobił kariery, a skok z którego zasłynął najbardziej, oddał kiedy miał… trzynaście lat. Pomimo młodego wieku, wyrobił sobie opinię fachowca, który nie boi […]
03.04.2022
Skoki
27.03.2022

Michal Doleżal – kontynuator sukcesów czy szczęściarz, który otrzymał złote pokolenie?

Michal Doleżal po sezonie pożegna się z funkcją pierwszego trenera reprezentacji Polski. W czwartek władze Polskiego Związku Narciarskiego spotkały się z czeskim szkoleniowcem, informując go o swojej decyzji. Nazajutrz Doleżal oficjalnie ogłosił w mediach swoje odejście, co spotkało się z mieszanymi reakcjami. Oczywiście, również ze względu na bardzo słaby styl, w którym PZN pożegnał się z trenerem, ale popularnemu Dodo nie można odmówić sukcesów w prowadzeniu polskiej kadry. Podczas jego kadencji Polacy […]
27.03.2022
Inne sporty
27.03.2022

Bez rekordu świata, ale z dalekimi lotami w Planicy. Sezon w skokach dobiegł końca

Organizatorzy zawodów w Planicy zapowiadali, że podczas ostatniego weekendu Pucharu Świata może pęknąć rekord świata – wynoszący 253.5 metrów i należący do Stefana Krafta. Dzisiaj potwierdziło się, że trochę w tych przewidywaniach było przesady. Bo do wyniku Austriaka nikt się nie zbliżył. Choć widowisko na Letalnicy i tak było przednie. Oglądaliśmy pełno skoków ponad 240 metrów, a najlepiej ze wszystkich zaprezentował się Marius Lindvik (241.5 m i 244.5 m). Rozstrzygnęły […]
27.03.2022
Skoki
25.03.2022

Michal Doleżal ogłosił, że rezygnuje z prowadzenia polskiej kadry!

Od dłuższego czasu dyskutowano na temat przyszłości Michala Doleżala. W mediach pojawiały się i upadały kandydatury kolejnych osób, które mogłyby zastąpić Czecha na stanowisku trenera kadry polskich skoczków. I choć nazwiska nowego szkoleniowca jeszcze nie znamy, to Doleżal w rozmowie z Eurosportem sam ogłosił, że nie będzie już dłużej pełnić tej funkcji. Ta zima zła, ale kadencja całkiem niezła Jeszcze wczoraj Czech mówił, że nie wie, jak będzie wyglądać jego przyszłość. – […]
25.03.2022
Liczba komentarzy: 13
Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu

Nikim. Pierwsze słyszę. PZN jak zwykle skąpi grosza na poważnego i uznanego szkoleniowca. To niepoważne, gdyż biorą jakiegoś ogóra i oczekują wielkich sukcesów. Droga donikąd, ale tyle ile sianka zostanie w kasie to ich. Polo Wąs i covidowy celebryta „no dokładnie” zarobieni i to się liczy. Dodatkowo kolejny sezon będą mogli grzać się w świetle kamer, a to, że system szkolenia nadal nie istnieje to nikogo tam nie interesuje. Beka z tych kłaków.

Mateusz
Mateusz
4 miesięcy temu

Dobrze, że Słoweńcy zdominowali końcówkę PŚ, cały sezon mieli niezły, srebro w drużynie na Io, złoto w mixie, i złoto w lotach a wzieli gościa który całe życie byl asystentem i trenerem juniorów xD, Norwegia jak wzieła Stoeckla to gosc wfu uczyl, ja wiem ze mózgu nie masz ale nie pisz takich bzdur

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

To, że w innych reprezentacjach wzięto ludzi z nikąd i do czegoś doszli nie oznacza, że w reprezentacji Polski da to ten sam efekt. To są wyjątki, a nie reguła, ale Polo Wąs i covidowy celebryta „no dokładnie” najwidoczniej wychodzą z założenia, że skoro u innych taki ruch wyszedł to tutaj też tak będzie 🙂 Może, ale nie musi 🙂 I raczej stawiam na to drugie.

igor91
igor91
4 miesięcy temu

Z ciekawości posprawdzałem, kto trenuje kadry narodowe w skokach i poza nazwiskami typu Bafia, Bajc, Hornschuh czy Vaatainen, większość to stosunkowo młodzi, góra ok. 40-letni goście, więszkość z nich pamiętam jeszcze za dzieciaka jako czynnych skoczków. Do tego w zasadzie wszyscy przechodzą taką samą drogę: zostają trenerami juniorów, potem kadra B i na końcu kadra A. Dla każdego z nich któraś kadra A będzie tą pierwszą. Thurnbichler w zawodzie siedzi już 10 lat, więc to nie jest jakiś przypadek gościa, który jeszcze niedawno odstawił narty i został trenerem.U nas panuje jakieś dziwne przekonanie, że „gość z nazwiskiem” to gwarancja sukcesu, a młody to niech tylko patrzy, notuje i uczy się

kol. Zenon
kol. Zenon(@kol-zenon)
4 miesięcy temu
Reply to  igor91

właśnie, bo kto ma te dzieciaki trenować? 60+ dziadki? treningi to wyjazdy hotele, ogólnie życie na walizkach, nie mówiąc o tym że czasem trzeba coś samemu pokazać … ci najlepsi i najbardziej medialni pracują dla róznych telewizji, a z dzieciakami trzeba cierpliwości i kasa nie jest jakaś wielka, w TV dużo wieksza tu trzeba chcieć i być trochę takim społecznym pasjonatem … mało takich, coraz mniej

Alex Legia
Alex Legia
4 miesięcy temu

Skoki w 2022… leczcie się.

Kamil Lubi Szejki
Kamil Lubi Szejki
4 miesięcy temu
Reply to  Alex Legia

Uległa w 2022…leczcie się.

rroy
rroy
4 miesięcy temu

Szejki 2w 2022…leczcie się.

Viktor
Viktor(@viktor)
4 miesięcy temu

Juz w listopadzie pisalem ,co trzeba zrobic z Dolezalem i jego sztabem ,ktorzy kompletnie zawalili przygotowania do sezonu olimpijskiego!Prosze teraz sobie i kibicom puscic odpowiedzi superlgarza Tajnera i Malysza tym jak wspaniale sa przygotowani nasi skoczkowie i jak Dolezal wie i zaraz skoryguje drobne bledy i o tysiacprocentowym zaufaniu do wspanialego trenera i tym podobnym stekiem bzdur i klamstw.To o czym pisalem w listopadzie i tak nastapilo w Planicy z duzo wiekszym hukiem i konsekwencjami.A teraz o tych wszystkich”fachowcow” i „znawcow” ktorzy obrzucali mnie obelgami i wyzywali od amatorow i laikow,chcialbym tylko uslyszec jedno slowo- przepraszam!A winowajcow jest dwoch superlgarz Tajner i Malysz.I ci dwaj powinni zostac za to wszystko rozliczeni,przedewszystkim za kompletny brak reakcji,kiedy jeszcze byl czas i za zaklamywanie rzeczywistosci i braku odwagi cywilnej.Po prostu wystarczylo powiedziec w swietle kamer-jest katastrofa,beda radykalne srodki zeby ratowac co sie da.WSTYD i ZENADA panowie Tajner i Malysz!!!!

haseboto mohamed al-sraktani
haseboto mohamed al-sraktani
4 miesięcy temu
Reply to  Viktor

wstyd to nasi skoczkowie odkad tvn ich przejal….

Loco Loco
Loco Loco
4 miesięcy temu

I kończy się Malyszomania

haseboto mohamed al-sraktani
haseboto mohamed al-sraktani
4 miesięcy temu

ale sodowka uderzyla naszym skoczkom! wystarczylo ze tvn ich przejal, forma mozno spadla,dodatkowo troche wywiadow, scianek na eventach i juz poplyneli XD
a najlepszy w tym Kubacki-bronil tvn i eurosportu razem z zona a jak trzeba bylo zaostrzyc sytuacje z nieprzepisowym niemieckim kombinezonem to on sie nie bedzie wypowiadal… smieszny gosc… Stoch tez juz inny wielka gwiazda (jednak niszowego) sportu, to juz nie ten pokorny sympatyczny chlopak co rok temu…

kol. Zenon
kol. Zenon(@kol-zenon)
4 miesięcy temu

Stoch nigdy nie był pokorny i miły. Za to ładnie się usmiechał i tyle. dla mnie to był zawsze antypatyczny facet z kompleksem Małysza. dobrze wykształcony, ale nie jakos extra bystry… swoją drogą Małysz też – nomen omen – odleciał od rzeczywistości, jedno gada, a robi drugie. chociaż zawsze wydawał się w miarę uczciwym gościem. z prostym ale konkretnym przekazem, bez owijania w kolorowy papier… pewno gówno się znam, może tak trzeba we współczesnej polityce?