Niedziela na halowych mistrzostwach świata była dniem Armanda Duplantisa oraz Yulimar Rojas. Oboje rozbili bank – poprawiając własne rekordy świata. 6 metrów i 20 centymetrów to od dzisiaj najlepszy wynik w historii skoku o tyczce. A 15 metrów i 74 centymetry to najlepsza próba wszech czasów w rywalizacji w trójskoku kobiet.

HMŚ. Aniołki zrobiły swoje, a Duplantis otworzył nową erę w skoku o tyczce!

Chcielibyśmy w podobnych superlatywach pisać o występach Polaków, ale niestety – okazuje się, że z imprezy w Belgradzie nasza kadra wróci z tylko dwoma medalami. Choć nie docenić występu Aniołków Matusińskiego też nie wypada – bo Polki naprawdę na wielkich imprezach są niezawodne. Mimo występu w osłabionym składzie, wywalczyły brązowy krążek w sztafecie 4×400.

Bez szału

Ostatni dzień halowych mistrzostw świata miał przynieść nam kilka szans medalowych. W tym jedną sporą – za sprawą kobiecej sztafety 4×400. Oraz trzy konkurencje, w których krążek byłby jednak pewną niespodzianką – ale kompletnie niemożliwy się nie wydawał.

Michał Rozmys bowiem – jakby popatrzeć na życiówki finalistów – mógł zaatakować medal w biegu na 1500 metrów. Ale niestety – faworyci, czyli Jakob Ingebrigtsen oraz Samuel Tefera – narzucili mordercze, niespotykane wcześniej na imprezie tej rangi tempo. Polak nie był w stanie go wytrzymywać, przez cały wyścig trzymał się ósmego, siódmego miejsca. Ostatecznie finiszował właśnie jako siódmy.

To chyba wynik na miarę jego możliwości – bo medal dla Polaka byłby bardziej realny, przy wolniejszej, taktycznej rywalizacji. Ale i tak – jak przyznał po wyścigu – dał z siebie absolutnie wszystko. Na tyle to wystarczyło.

Polskiego krążka nie było też w wyścigu na 60 metrów na płotki. Damian Czykier, który zbudował przed HMŚ życiową formę i miał jeden z najlepszych wyników w światowych tabelach, nie awansował nawet do finału. Była to konsekwencja przede wszystkim słabego wyjścia z bloków. Ten element jakoś ostatnio prześladuje Polaków – bo przecież gorzej, dwa dni temu, wystartowała też Ewa Swoboda, w biegu na 60 metrów po płaskim.

Po występach Czykiera oraz Rozmysa stało się jasne, że do medalowej puli polskiej kadry (w której do niedzieli znajdowało się tylko srebro Adrianny Sułek), mogą dołożyć się już tylko sztafety 4×400.

Plan minimum?

Sztafeta męska – w porównaniu do igrzysk – pozbawiona była przede wszystkim Karola Zalewskiego oraz Dariusza Kowaluka. I niestety – dało się zauważyć, że polscy biegacze, pod kątem indywidualnych możliwości, odstawali nieco od rywali. Przeciętnie zaczął Tymoteusz Zimny, a potem nie zrozumiał się z Mateuszem Rzeźniczakiem podczas przekazania pałeczki. Drugi z naszych czterystumetrowców również nie nadrobił zbytnio dystansu do rywali.

Wyglądało na to, że Polakom przypadnie szóste miejsce. Ale fajnie pokazał się Maksymilian Klepacki, debiutujący na imprezie tej rangi. Dał szansę Kajetanowi Duszyńskiemu na walkę na finiszu. A lider naszej sztafety zrobił wszystko, co w jego mocy. I wywalczył pozycję tuż za podium. Niezłą, ale jednak – znowu skończyło się bez medalu.

W tej sytuacji mogliśmy liczyć wyłącznie na polską sztafetę 4×400 kobiet. Ta w normalnych okolicznościach byłaby pewniakiem do medalu na HMŚ. A może nawet faworytem do złota – biorąc pod uwagę, że Amerykanki nie wystawiły na imprezę w Belgradzie takiego mocnego składu, jak na igrzyska. Ale okoliczności normalne nie były, bo zostały zakłócone przez kontuzje oraz COVID.

Koronawirus pośrednio wyeliminował ze startu na HMŚ Annę Kiełbasińską (bo z jego powodu straciła tydzień treningów), a uraz Małgorzatę Hołub-Kowalik. O ile brak jednej z nich dałoby się załatać, tak absencja dwóch musiała wpłynąć na moc naszej sztafety. Aleksandra Gaworska (która biegła w eliminacjach) oraz Kinga Gacka (która została wyznaczona na finał) jednak legitymują się nieco gorszymi życiówkami.

Co pokazał bieg eliminacyjny? Polki go wygrały, dzięki tradycyjnie kapitalnemu finiszowi Justyny Świętej Ersetic. Wiele zrobiła też Natalia Kaczmarek, która odrobiła straty, jakie mieliśmy po pierwszych kilku okrążeniach. Dopóki jednak nasze liderki nie ruszyły przed siebie – wydawało się, że dogonienie liderujących reprezentacji będzie ciężkie. I rzeczywiście było, ale się udało. Mimo tego mieliśmy pewne obawy, czy Aniołkom wystarczy sił na finał. Bo musiały dać z siebie sporo – podczas gdy Femke Bol z Holandii kompletnie odpuściła eliminacje.

Okazało się, że zmęczenie problemem nie było. Może i nic w finałowym wyścigu nie wyszło Polkom idealnie, ale wszystko było przynajmniej przyzwoite. Natalia Kaczmarek, która rozpoczynała sztafetę, nie dała uciec Lieke Klaver z Holandii. Iga Baumgart-Witan pokazała się ze znacznie lepszej strony niż w eliminacjach – po jej 400 metrach różnice w czołówce były bardzo niewielkie. Natomiast Kinga Gacka – najmniej znana postać w sztafecie – absolutnie nie przestraszyła się rywalek. Ba, wypracowała nawet małą przewagę nad Holenderkami. Po jej zmianie Justyna Święty-Ersetic nie była zatem w złej sytuacji. To Femke Bol musiała ją gonić.

Tylko że Femke pokonać jest trudno. Podobnie jak medalistkę z biegu indywidualnego na 400 metrów Stephenie Ann McPherson z Jamajki. Justyna na finiszu nie dała rady tym zawodniczkom, mimo że różnice były minimalne. Finiszowała jednak trzecia – tuż przed Amerykanką!

Nie ma co ukrywać, że medal na imprezie halowej to dla drużyny Matusińskiego plan minimum. Brąz po prostu nie jest olbrzymim sukcesem. Było to widać w reakcjach Polek po końcu wyścigu, czy też po słowach Natalii Kaczmarek, która mówiła, że „jednak trochę popsuła”. Ale jakby nie patrzeć – nawet w osłabionym składzie naszym zawodniczkom udało się znaleźć się na podium HMŚ.

To, co najważniejsze zobaczymy za parę miesięcy. Podczas mistrzostw globu na stadionie w Eugene polska sztafeta 4×400 też będzie walczyć o medal.

Rekordziści

Niedziela była dniem dwójki wybitnych lekkoatletów. Yulimar Rojas wygraną w zawodach trójskoku zapewniła sobie już w pierwszej próbie. Bo wynik powyżej 15 metrów (dokładnie 15.19) był absolutnie poza zasięgiem wszystkich rywalek. Od tego momentu rozpoczęła „pościg” za absolutnym rekordem świata. Zachęcała kibiców do dopingu, motywowała się, wiedziała, że może dokonać rzeczy wielkiej.

I jej się to udało. W ostatniej, szóstej próbie wykręciła fenomenalne 15.74. Poprawiła tym samym rekord świata, należący oczywiście do niej, o siedem centymetrów. Wenezuelka naprawdę jest jedyna w swoim rodzaju – bo nie tylko bije rekordy, ale dokonuje tego na najważniejszych imprezach. Jej poprzedni najlepszy wynik pochodził w końcu z igrzysk olimpijskich w Tokio.

Wybitnego występu mogliśmy spodziewać się też pod Armandzie Duplantisie. Szwed bez najmniejszych problemów pokonywał kolejne wysokości. Żaden z rywali oczywiście mu nie zagroził – nieźle pokazał się Thiago Braz (5.95), a nieco poniżej swoich możliwości, ale wciąż solidnie Christopher Nilsen (5.90). „Mondo” tymczasem ze sporym zapasem przeskoczył nawet 6.05. I stało się jasne, że będzie walczył z rekordem świata.

Przed tym, jak był w stanie podejść do 6.20, nastąpiła jednak długa przerwa. To widocznie roztroiło Duplantisa – który nie wykonał pełnego skoku, ani przy pierwszej, ani przy drugiej próbie. Mogło zatem wydawać się, że w trzecim podejściu nie będzie mu łatwo sięgnąć tam, gdzie nie sięgnął nikt wcześniej. Ale ten facet jest fenomenem. Tym razem już bez kosmicznego zapasu nad poprzeczką – bo ta nieco zadrżała – ale poradził sobie z 6 metrami oraz 20 centymetrami.

Jego fenomenalny wyczyn zakończył lekkoatletyczną rywalizację w Belgradzie. W końcu nikt po Szwedzie już nie startował. Cóż, to świetne zwieńczenie mistrzostw. Mistrzostw, które jednak – z perspektywy Polaków – rewelacyjne nie były. Może jednak taki kubeł zimnej wody przed ważniejszą imprezą, jaką są mistrzostwa świata w Eugene, okaże się bezcenny.

Fot. Newspix.pl

Weszło
08.08.2022

Wisła – Miedź. Czy zadziała logika Ekstraklasy?

Wisła Płock, absolutna rewelacja początku rozgrywek, zmierzy się z Miedzią Legnica, dotąd jednym z najgorszych zespołów, który nie wygrał jeszcze meczu. Wiecie, co to oznacza? Tak jest, to idealne okoliczności do tego, by zadziałała logika Ekstraklasy. Na papierze murowanym faworytem są „Nafciarze”, którzy w dodatku grają u siebie. Ale ile razy widzieliśmy już w tej lidze historie, gdy właśnie w takim momencie padał nieoczekiwany wynik. Zresztą, przykładów nie trzeba daleko szukać — przecież rozpędzona Cracovia została pokonana […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Włoski napastnik odchodzi z Widzewa

Mattia Montoni odchodzi z Widzewa Łódź. Kontrakt z włoskim napastnikiem został rozwiązany za porozumieniem stron.  Montini przyszedł do Widzewa rok temu jako zawodnik wyróżniający się w rumuńskiej ekstraklasie, ale rozczarował. Przez cały pierwszoligowy sezon rozegrał tylko 10 meczów, w których strzelił dwa gole. Wiosną już praktycznie nie pojawiał się na boisku. Po awansie ani razu nie załapał się nawet na ławkę rezerwowych. Jak niedawno informował „Fakt”, Włoch miał problem z profesjonalnym […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Grosicki: W pewnych momentach nasze granie jest naprawdę męczące

Pogoń Szczecin po czterech kolejkach Ekstraklasy ma na koncie dziewięć punktów, więc w tym względzie kibice narzekać nie mogą. Trudno jednak zachwycać się grą „Portowców”, którzy wygrywają w kiepskim stylu, często z dużym udziałem szczęścia. Zdaje sobie z tego sprawę Kamil Grosicki, autor pierwszego gola w meczu z Wartą. – Wygraliśmy i to jest najważniejsze, ale w pewnych momentach jest to naprawdę męczące na boisku i pewnie też dla kibiców. Staramy się jednak realizować […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Papszun: Trochę przekombinowałem, niepotrzebnie zdjąłem Sebastiana Musiolika

Marek Papszun część winy za porażkę z Górnikiem Zabrze wziął na siebie. Trener Rakowa Częstochowa był mocno niezadowolony z wydarzeń przed przerwą.  – Słaby mecz w naszym wykonaniu. Pierwsza połowa bez kultury gry, dużo nerwowości, mało zawodników, którzy mieli odpowiednią jakość tego dnia. Na domiar złego daliśmy sobie strzelić gola przed zejściem do szatni, a poza jeszcze tą jedną sytuacją, którą sami sprokurowaliśmy, przeciwnik za bardzo nam nie zagroził. Grając […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Gaul: Cieszy mnie, że szybko zrozumieliśmy, ile możemy osiągnąć intensywnością gry

Bartosch Gaul był bardzo zadowolony po zwycięstwie nad Rakowem Częstochowa. Trener Górnika Zabrze znów dużo mówić o intensywności w grze.  – Po tym intensywnym i emocjonalnym meczu cieszę się z wyniku i zagrania w drugim meczu z rzędu na zero z tyłu. Napracowaliśmy się na to zwycięstwo. Zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, z dużą intensywnością i posiadaniem piłki. Może te piłki możemy zagrywać jeszcze głębiej za plecy, ale myślę, że wiele rzeczy mieliśmy pod kontrolą. Intensywność, […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Napędzany przez złość, dynamit w nogach. Skąd wziął się Jakub Myszor

Kiedy był chłopcem – Kubusiem, jako bramkarz brał piłkę, dryblował przez całego orlika i strzelał gole. Bo drużynie nie szło, a porażki zaakceptować nie umiał. Gdy był nastolatkiem – Kubą, zdarzyło mu się zapomnieć butów z hotelu, więc grał w pożyczonych, choć każdy ruch sprawiał mu ból i obcierał stopy. Bo nie wyobrażał sobie, by nie zagrać. Jako dorosły – Jakub, powoli zaczyna stanowić o sile Cracovii. Oto droga do Ekstraklasy Jakuba Myszora. Bojszowy, Tychy, […]
08.08.2022
Lekkoatletyka
07.08.2022

Wystartuję tu nawet bez nogi! – reportaż z Memoriału Kamili Skolimowskiej

Pierwszy w historii polskiej lekkiej atletyki mityng Diamentowej Ligi. Wyjątkowy moment dla wszystkich, którzy z tym sportem są związani. – Gdy tylko dowiedziałam się, że mogę wziąć udział w Memoriale, powiedziałam sobie, że choćbym była bez nogi, to muszę tu wystartować – mówiła Małgorzata Hołub-Kowalik. Jej zdanie podziela wielu innych polskich lekkoatletów. Jednak nawet ci z zagranicy mówią: Chorzów powinien mieć Diamentową Ligę. Na stałe.  Wbrew pogodzie Były obawy. Jeśli […]
07.08.2022
Inne sporty
06.08.2022

Memoriał Skolimowskiej nie zawiódł. Co za wynik Kaczmarek!

Takiego mityngu w Polsce jeszcze nie było – mówiliśmy już przed startem Memoriału Kamili Skolimowskiej. A teraz możemy to zdanie tylko powtórzyć. Bo w Chorzowie posypały się kapitalne wyniki. Ze strony Shelly-Ann Fraser-Pryce, Shericki Jackson czy Armanda Duplantisa. W tym lekkoatletycznym gwiazdozbiorze rywalizującym w zawodach Diamentowej Ligi wyróżniła się też Natalia Kaczmarek, która jako pierwsza Polka od czasów Ireny Szewińskiej zeszła poniżej 50 sekund na dystansie 400 metrów! Najważniejsze pytanie, […]
06.08.2022
Lekkoatletyka
06.08.2022

Gwiazdozbiór na Stadionie Śląskim. Czas na Diamentową Ligę

– Takiej obsady nie miał jeszcze żaden mityng w Polsce – mówił Piotr Małachowski, obecny dyrektor sportowy Memoriału Kamili Skolimowskiej. To pierwszy w historii naszej lekkiej atletyki mityng w cyklu Diamentowej Ligi, a osoby zaangażowane w jego organizację liczą, że nie ostatni. Widać to zresztą po tym, kto przyjechał na Stadion Śląski. Wszyscy mają nadzieję, że wyniki również to udowodnią.  13 tygodni pracy, ale było warto Kiedy początkiem maja gruchnęła […]
06.08.2022
Kolarstwo
05.08.2022

Tour de Pologne. Hayter wygrywa wyścig, Demare ostatni etap

Czesław Lang lubi powtarzać, że Tour de Pologne kreuje przyszłe gwiazdy peletonu. Kto wie, czy te słowa nie sprawdzą się po raz kolejny – zwycięzcą 79. edycji polskiego wyścigu został Ethan Hayter. I owszem, o sporym talencie i możliwościach Brytyjczyka wiadomo od dobrych kilku lat, ale nie zmienia to faktu, że na szosie – bo jest też świetnym torowcem – to dla niego najważniejsze zwycięstwo w karierze.  Zdecydowała czasówka Już przed wyścigiem, patrząc na mapy […]
05.08.2022
Inne sporty
05.08.2022

Tomala – najbardziej niespodziewany złoty medalista na letnich igrzyskach w historii Polski

Gdy Polska szykowała się do snu, on szedł. Chociaż to złe słowo, lepiej byłoby napisać, że sunął do przodu w tempie nieosiągalnym nawet dla wielu biegaczy, nucąc sobie pod nosem hit Eminema „Lose yourself”. Po naszemu oznacza to „Zatrać się” i Dawid właśnie to zrobił – kompletnie zatracił się w swoim starcie, który dał mu złoty medal w chodzie na 50 km. Właśnie mija rok od tego wydarzenia, zdaniem wielu będącego najbardziej niespodziewanym […]
05.08.2022
Inne sporty
04.08.2022

Brittney Griner skazana na 9 lat więzienia w Rosji

Koszmar Brittney Griner zaczął się w połowie lutego. Koszykarka została wówczas zatrzymana na lotnisku w Moskwie, po tym, jak w jej bagażu znaleziono olej haszyszowy. Przez miesiące przebywała w areszcie – nie pomagały jej głosy wsparcia ze Stanów ani działania amerykańskiego rządu. A dzisiaj usłyszała wyrok. Czeka ją dziewięć lat więzienia. Griner przed rosyjskim sądem przyznała się do „winy”, to znaczy przewiezienia na terytorium Rosji nielegalnej substancji. Tłumaczyła jednak, że znalazła […]
04.08.2022
Liczba komentarzy: 4
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Alex Legia
Alex Legia
4 miesięcy temu

Mhm co to za loszki

e.w.
e.w.
4 miesięcy temu
Reply to  Alex Legia

hehe.. dobra wstawaj. zesrałes sie.

nauro
nauro
4 miesięcy temu

Może jednak taki kubeł zimnej wody przed ważniejszą imprezą, jaką są mistrzostwa świata w Belgradzie, okaże się bezcenny.” – jeśli autor ma na myśli mistrzostwa świata na stadionie, to one nie będą w Belgradzie a w Eugene.

Miltiadis
Miltiadis
4 miesięcy temu

Je t’aime