Oglądając pierwszy konkurs mistrzostw świata w lotach narciarskich, długo zastanawialiśmy się, czy telewizja przypadkiem nie wykupiła praw do indywidualnych mistrzostw Słowenii. Na szczęście dla różnorodności zawodów, wewnętrzną rozgrywkę Słoweńców skutecznie popsuli Norwegowie, a we wszystko wmieszał się też Stefan Kraft. Ostatecznie, na półmetku mistrzostw prowadzi Marius Lindvik, Austiak ma do niego 6,5 punktu straty, a za tą dwójką czai się aż trzech reprezentantów Słowenii. Najlepiej spośród Polaków spisał się Jakub Wolny, który zajął 12. pozycję.

MŚ w lotach: Pierwszy Lindvik, drugi Kraft, za nimi gang Słoweńców. Polacy poza dziesiątką

PIĘTNAŚCIE MIESIĘCY OCZEKIWANIA

Fani skoków narciarskich długo musieli czekać na to, by w końcu zobaczyć swoich ulubieńców na mamucim obiekcie. We wcześniejszych sezonach zawody gościły na tego rodzaju skoczniach w okolicach lutego. Natomiast w poprzednim, w Planicy skakano już w grudniu, ze względu na przełożone Mistrzostwa Świata w Lotach. Później nastała koronawirusowa zawierucha, która poskutkowała tym, że w całym ubiegłym roku na mamutach nie udało się rozegrać żadnych zawodów z cyklu Pucharu Świata. I tak skoki powróciły na największe skocznie po równo piętnastu miesiącach przerwy.

Co nie zmienia faktu, że pomimo oczekiwania na długie loty, na papierze zawody zapowiadały się na dość nudne. Mamuci wyścig o tytuł największej skoczni na świecie doprowadził do tego, że rywalizacja w samych zawodników była tylko jednym z elementów zapewniających emocje. Kibice liczyli na coraz dalsze skoki, bicie kolejnych rekordów. I skocznia Vikersundbakken idealnie spełniała to zadanie. Najdłuższy ustany skok na świecie – 253,5 metra Stefana Krafa – został oddany właśnie tam. Podobnie jak najdalsza niezaliczona próba – Dimitrij Wasiljew w Norwegii poszybował o pół metra dalej od Austriaka.

Ale to już było i nie wróci więcej – mogliby w tym momencie zaśpiewać Słoweńcy z Planicy, na której aktualnie lata się najdalej. Bo w 2018 roku FIS nakazał przebudowę profilu skoczni w Vikersund, przez co teraz oddaje się tam znacznie krótsze skoki. Dziś przeskoczenie dwustu czterdziestu metrów na tym obiekcie to spory wyczyn. Lot o dziesięć metrów dalej – o ile ktokolwiek byłby w stanie tak daleko poszybować – wiązałby się z ryzykiem odniesienia poważnej kontuzji.

Właśnie, a kto dziś miałby polecieć najdalej? W zapowiedzi mistrzostw, którą mogliście wczoraj u nas przeczytać, zapytaliśmy o to Jakuba Kota:

Patrząc na to, jak wygląda ten sezon, typować nie jest łatwo. Logika mówi jedno, a potem weryfikuje skocznia. Czekają nas na pewno ciekawe zawody, bo to wszystko się miesza. Na pierwszym miejscu stawiałbym jednak Stefana Krafta. Aktualnie skacze świetnie, a wiemy, że potrafi daleko latać – parę razy w karierze skoczył przecież ponad 250 metrów. Jego styl też pasuje do tej skoczni. Nie wolno jednak lekceważyć Ryoyu Kobayashiego. On i Karl Geiger jadą już pewnie nieco na oparach, bo w wielkiej formie są od listopada, ale nadal potrafią skakać daleko. Do tego groźni, już tradycyjnie, będą na pewno Norwegowie.

Poza wyżej wymienionymi zawodnikami, we wczorajszych kwalifikacjach świetnie zaprezentowali się Słoweńcy Anze Lanisek i Domen Prevc, a także Michael Hayboeck. Jeżeli chodzi o Polaków, ich sukces w postaci miejsca na podium czy też zwycięstwa w zawodach, należało traktować w kategoriach myślenia życzeniowego. W szczególności w przypadku Kamila Stocha, który w karierze wygrał prawie wszystko, co tylko było do wygrania. Prawie, bo w mistrzostwach świata w lotach indywidualnie raz zajął drugie miejsce. Wszyscy chcielibyśmy, żeby Orzeł z Zębu zgarnął ten ostatni skalp, ale nie należało przy tym oszukiwać samych siebie. Forma Kamila nie predestynowała go do takiego wyniku.

SŁOWENIA KONTRA RESZTA ŚWIATA

W konkursie udział wzięło czterdziestu zawodników, zaś każda reprezentacja mogła wystawić maksymalnie czterech reprezentantów. Każda, poza Niemcami. Poprzednią edycję mistrzostw zwyciężył Karl Geiger, zatem mógł przystąpić do rywalizacji jako obrońca tytułu.

Taki warunek sprawił, że dziś o medale nie walczyli Halvor Egner Granerud czy Cene Prevc. Norweg to wicemistrz sprzed dwóch lat z Planicy, ale na treningach prezentował się najsłabiej spośród zawodników gospodarzy. Podobnie, jak Cene Prevc. Dziewiąty skoczek klasyfikacji generalnej PŚ został odpalony przez trenera Roberta Hrgotę, ale zobaczyliśmy go dziś na skoczni. Cene pełnił rolę… przedskoczka. I skoczył 243,5 metra! Wprawdzie z bardzo wysokiej czternastej belki i przy dobrym wietrze, ale trudno było nie pomyśleć, że skoro Słoweńcy rezygnują z takiego zawodnika, to jak będą skakać ci, którzy zostali desygnowani do konkursu?

Na to pytanie odpowiedział nam już brat Cene – Domen. Zadziwia nas najmłodszy z braci Prevców. Serio, w tym sezonie nie wychodzi mu absolutnie nic. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata uzbierał marne siedem punków. Przez cały rok wydawało się, że jest zupełnie bez formy. Ale gdy przychodzi do skakania na mamucich obiektach, mamy wrażenie, że Domen mógłby zostać wyciągnięty w środku nocy z suto zakrapianej imprezy, a i tak zrobiłby swoje. W pierwszej serii osiągnął 231,5 metra i bardzo długo prowadził. Aż, stojąc na dole przy ściance, którą zwykli podpierać aktualni liderzy zawodów, zapewne usłyszał głos dochodzący z góry skoczni:- Nieźle młody, ale da się lepiej!

Po czym obejrzał w akcji Petera Prevca, który skoczył aż 236 metrów. I tak skoczyło trzydziestu zawodników, słoweńscy bracia byli na czele, a Słoweńcy mieli jeszcze dwóch skoczków. Wtedy na belce pojawił się Timi Zajc, który skoczył aż 242,5 metra! Timi jako jedyny w pierwszej serii wylądował poza rozmiarem skoczni. Skok był nisko oceniony ze względu na lądowanie, lecz trudno było wymagać od Słoweńca, by w takim miejscu ustał telemarkiem.

Oczywiście, po swoim skoku objął prowadzenie, ale teraz najlepsze – Zajc i tak nie był najlepszym ze Słoweńców. Po skoku trzeciego Słoweńca, jury obniżyło belkę startową, a skakał jeszcze Anze Lanisek. Ten wylądował na 230. metrze, ale w bardzo ładnym stylu. Otrzymał też rekompensatę za niższy rozbieg i tym sposobem został liderem.

Doprawdy, wszyscy Słoweńcy byli fenomenalni – po pierwszej serii czwórka Roberta Hrgoty uplasowała się pierwszej siódemce. Na szczęście dla postronnych kibiców, konkurs nie zamienił się w indywidualne mistrzostwa Słowenii, gdyż zawodnicy gospodarzy postawili Słoweńcom twarde warunki do zwycięstwa. Pierwsza seria padła łupem Mariusa Lindvika, który nad drugim Laniskiem wypracował sobie 7,3 punktu przewagi (skoczył 232.5 metra). Z kolei na czwartym miejscu znalazł się Robert Johansson (231 m), ale do trzeciego Zajca tracił zaledwie jedną dziesiątą punktu.

Stefan Kraft pierwszą serię zakończył na szóstym miejscu. Biorąc pod uwagę to, co pokazywał w poprzednich dniach, Austriak bez wątpienia mógł czuć lekki zawód. Ale on wciąż liczył się w walce o czołowe lokaty. Tego nie mogli o sobie powiedzieć dwaj najlepsi zawodnicy Pucharu Świata – Ryoyu Kobayashi i Karl Geiger przepadli w dzisiejszym turnieju, okupując miejsca w drugiej dziesiątce.

WIATR POPSUŁ DOBRĄ ZABAWĘ

Przed startem drugiej serii zobaczyliśmy, że sędziowie zdecydowali się podnieść rozbieg aż do osiemnastego stopnia. Reakcja była słuszna, bo warunki znacznie się zmieniły, a zawodnikom doskwierał mocny wiatr w plecy. Ale ta zmiana i tak okazała się niewystarczająca. Zaczęło wiać naprawdę mocno, więc o ile pierwszą serię oglądało się super, o tyle w drugiej pasjonowaliśmy się walką o to, który skoczek doskoczy do dwieście dziesiątego metra.

Po próbach dziewiętnastu zawodników, nikomu się to nie udało. Najbliżej tego celu był Ryoyu Kobayashi, który skoczył 208.5 metra. Japończyk otrzymał aż 24,2 punktu rekompensaty za wiatr. Wreszcie sędziowie zdecydowali się nie męczyć kibiców oraz zawodników i podwyższyli rozbieg do dwudziestej belki. Rzecz w tym, że jak na złość, wówczas zaczęło wiać jeszcze mocniej. Ale po tej decyzji kolejni skoczkowie chociaż nieśmiało zaczęli przekraczać dwieście dziesiąty metr.

Trochę obawialiśmy się, że walka o prowadzenie na półmetku mistrzostw świata w lotach zakończy się w smutny sposób – rywalizacją o dobijanie do stosunkowo niewielkiej odległości. Ale wtedy na belce pojawił się Domen Prevc i jak gdyby nigdy nic skoczył 222.5 metra! A zaraz za nim skoczył Stefan Kraft, który wylądował o siedem i pół metra dalej. Stefan, jak ty nam zaimponowałeś w tej chwili. To prawda, że Słoweńcy i Norwegowie generalnie są wybitnymi lotnikami. Lecz Kraft udowodnił, że może czasami oddać słabszy skok, ale na największych obiektach jest w stanie poszybować w każdych warunkach.

Trudno napisać, że kolejni Norwegowie i Słoweńcy bardzo psuli swoje próby – wiatr naprawdę ich nie rozpieszczał, cała czołówka zanotowała przy swoich skokach ponad trzydzieści punktów rekompensaty. Ale nikt nie skoczył tak daleko, jak Austiak. Choć ostatecznie zawody wygrał Marius Lindvik, któremu również należą się słowa uznania – 226.5 metra w takich warunkach też robi wrażenie.

Przypomnijmy, że mistrzostwa świata w lotach składają się z czterech serii konkursowych. Druga część zawodów odbędzie się jutro. By zdobyć tytuł, Norweg musi obronić 6,5 pkt. przewagi, jaką wypracował sobie do drugiego Krafta. Na mamuciej skoczni, przy tak zmieniających się warunkach, to niewielki margines błędu. Dalsze miejsca w klasyfikacji generalnej mistrzostw okupują Słoweńcy: Domen Prevc (19,9 punktu straty), Timi Zajc (21 pkt.) i Anze Lanisek (30,9). Zatem jako zespół zaprezentowali się świetnie i to oni będą faworytami niedzielnego konkursu drużynowego. A i prawdopodobieństwo na medal indywidualny jest bardzo duże. Ale patrząc przez pryzmat formy ich wszystkich, każdy z nich mógł liczyć na krążek lepszego koloru.

A jak na półmetku wypadli Polacy? Cóż, wszyscy nasi reprezentanci awansowali do drugiej serii… i to byłoby na tyle pozytywów. No dobrze, Jakub Wolny zaprezentował się naprawdę solidnie. Polak zajął dwunaste miejsce, co jak na niego jest dobrym wynikiem – w Pucharze Świata w tym sezonie jeszcze nie kończył tak wysoko. Może 197 metrów w drugiej serii nie rzuca na kolana, ale pamiętajmy o warunkach wietrznych, jakie panowały na skoczni. Ale wybaczcie – możecie uznać nas za zbyt rozpieszczonych poprzednimi sezonami – trudno nam skakać z radości po tym, jak najlepszy z Polaków zajął miejsce w drugiej dziesiątce zawodów.

Reszta naszych rodaków nie może być z siebie zadowolona. Paweł Wąsek w pierwszej serii sprawiał wrażenie, jakby nieco przestraszył się dalekiego skoku. Poza tym, strasznie chwiało nim w locie. W efekcie skoczył 196 metrów. Natomiast w zupełnie zepsuł drugi skok – 181,5 metra było drugą najkrótszą próbą wśród tych, które oglądaliśmy w drugiej serii. Kamil Stoch był lepszy od najmłodszego z Polaków, ale i tak skończył za takimi zawodnikami jak Giovanni Bresadola czy Artti Aigro – zajął 21. miejsce. Niech najlepszym komentarzem jego występu będzie to, że za drugi skok otrzymał od trzech sędziów po 17 punktów, raz 16,5 i raz 17,5.

Piotr Żyła przez większość dnia chodzi uśmiechnięty, lecz z pewnością nie będzie mu do śmiechu, kiedy zobaczy swój drugi skok. Owszem, Polak miał bardzo ciężkie warunki, ale każdy skoczek je miał. Wiatr nie może być usprawiedliwieniem każdego krótkiego skoku. Żyła skoczył 187 metrów. Fettner, skaczący przed nim, poleciał 10.5 metra dalej. Kobayashi, skaczący zaraz po Piotrku, wylądował na 208,5 – a skakali z tej samej belki. Czyli się dało.

Zatem w sobotę pozostaje nam emocjonować walką Mariusa Lindvika i Stefana Krafta z gangiem Słoweńców. Chociaż obawialiśmy się o emocje, to jak widać, tych dzisiaj nie brakowało – przynajmniej w pierwszej serii. Oby jutro wiatr kolejny raz nie zepsuł świetnego konkursu.

Fot. Newspix

Czytaj także:

Weszło
08.08.2022

Wisła – Miedź. Czy zadziała logika Ekstraklasy?

Wisła Płock, absolutna rewelacja początku rozgrywek, zmierzy się z Miedzią Legnica, dotąd jednym z najgorszych zespołów, który nie wygrał jeszcze meczu. Wiecie, co to oznacza? Tak jest, to idealne okoliczności do tego, by zadziałała logika Ekstraklasy. Na papierze murowanym faworytem są „Nafciarze”, którzy w dodatku grają u siebie. Ale ile razy widzieliśmy już w tej lidze historie, gdy właśnie w takim momencie padał nieoczekiwany wynik. Zresztą, przykładów nie trzeba daleko szukać — przecież rozpędzona Cracovia została pokonana […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Włoski napastnik odchodzi z Widzewa

Mattia Montoni odchodzi z Widzewa Łódź. Kontrakt z włoskim napastnikiem został rozwiązany za porozumieniem stron.  Montini przyszedł do Widzewa rok temu jako zawodnik wyróżniający się w rumuńskiej ekstraklasie, ale rozczarował. Przez cały pierwszoligowy sezon rozegrał tylko 10 meczów, w których strzelił dwa gole. Wiosną już praktycznie nie pojawiał się na boisku. Po awansie ani razu nie załapał się nawet na ławkę rezerwowych. Jak niedawno informował „Fakt”, Włoch miał problem z profesjonalnym […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Grosicki: W pewnych momentach nasze granie jest naprawdę męczące

Pogoń Szczecin po czterech kolejkach Ekstraklasy ma na koncie dziewięć punktów, więc w tym względzie kibice narzekać nie mogą. Trudno jednak zachwycać się grą „Portowców”, którzy wygrywają w kiepskim stylu, często z dużym udziałem szczęścia. Zdaje sobie z tego sprawę Kamil Grosicki, autor pierwszego gola w meczu z Wartą. – Wygraliśmy i to jest najważniejsze, ale w pewnych momentach jest to naprawdę męczące na boisku i pewnie też dla kibiców. Staramy się jednak realizować […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Papszun: Trochę przekombinowałem, niepotrzebnie zdjąłem Sebastiana Musiolika

Marek Papszun część winy za porażkę z Górnikiem Zabrze wziął na siebie. Trener Rakowa Częstochowa był mocno niezadowolony z wydarzeń przed przerwą.  – Słaby mecz w naszym wykonaniu. Pierwsza połowa bez kultury gry, dużo nerwowości, mało zawodników, którzy mieli odpowiednią jakość tego dnia. Na domiar złego daliśmy sobie strzelić gola przed zejściem do szatni, a poza jeszcze tą jedną sytuacją, którą sami sprokurowaliśmy, przeciwnik za bardzo nam nie zagroził. Grając […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Gaul: Cieszy mnie, że szybko zrozumieliśmy, ile możemy osiągnąć intensywnością gry

Bartosch Gaul był bardzo zadowolony po zwycięstwie nad Rakowem Częstochowa. Trener Górnika Zabrze znów dużo mówić o intensywności w grze.  – Po tym intensywnym i emocjonalnym meczu cieszę się z wyniku i zagrania w drugim meczu z rzędu na zero z tyłu. Napracowaliśmy się na to zwycięstwo. Zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, z dużą intensywnością i posiadaniem piłki. Może te piłki możemy zagrywać jeszcze głębiej za plecy, ale myślę, że wiele rzeczy mieliśmy pod kontrolą. Intensywność, […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Napędzany przez złość, dynamit w nogach. Skąd wziął się Jakub Myszor

Kiedy był chłopcem – Kubusiem, jako bramkarz brał piłkę, dryblował przez całego orlika i strzelał gole. Bo drużynie nie szło, a porażki zaakceptować nie umiał. Gdy był nastolatkiem – Kubą, zdarzyło mu się zapomnieć butów z hotelu, więc grał w pożyczonych, choć każdy ruch sprawiał mu ból i obcierał stopy. Bo nie wyobrażał sobie, by nie zagrać. Jako dorosły – Jakub, powoli zaczyna stanowić o sile Cracovii. Oto droga do Ekstraklasy Jakuba Myszora. Bojszowy, Tychy, […]
08.08.2022
Sporty zimowe
28.06.2022

Nie zniszczyć własnej legendy. 7 wyzwań Adama Małysza jako prezesa PZN

77 na 80 – tyle głosów poparcia otrzymał Adam Małysz w wyborach na stanowisko prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Okej, był jedynym kandydatem – ale to, że ostatecznie nikt inny nie zdecydował się kandydować, również świadczy o sinej pozycji jego oraz popierającego go środowiska. Ikona polskich skoków została głową polskiego narciarstwa, kładąc na szali własne nazwisko – w dużej mierze wciąż dobrze kojarzące się rzeszy kibiców. A prezesa […]
28.06.2022
Sporty zimowe
25.06.2022

Adam Małysz nowym prezesem PZN

17 lat. Tyle czasu najwyższe stanowisko w Polskim Związku Narciarskim zajmował Apoloniusz Tajner. Wreszcie przyszedł jednak czas na zmiany. I choć Tajner otrzymał dziś tytuł honorowego prezesa, to jego następcą na tym „właściwym” stołku stał się Adam Małysz. Nasz były wybitny zawodnik, a ostatnio dyrektor w kadrze skoczków, sam przyznawał, że nad kandydowaniem długo się zastanawiał.  Dziś to była tylko formalność. Małysz nie miał kontrkandydata, wystarczyłby mu jeden […]
25.06.2022
Skoki
03.04.2022

Kim jest Thomas Thurnbichler? Poznajcie przyszłego trenera polskich skoczków

Ma dopiero trzydzieści trzy lata – starsi od niego są Kamil Stoch i Piotr Żyła. Do tej pory nie prowadził żadnej dużej reprezentacji, jednak był asystentem trenera w drużynie prawdziwych potentatów – Austrii. Jako zawodnik nie zrobił kariery, a skok z którego zasłynął najbardziej, oddał kiedy miał… trzynaście lat. Pomimo młodego wieku, wyrobił sobie opinię fachowca, który nie boi […]
03.04.2022
Skoki
27.03.2022

Michal Doleżal – kontynuator sukcesów czy szczęściarz, który otrzymał złote pokolenie?

Michal Doleżal po sezonie pożegna się z funkcją pierwszego trenera reprezentacji Polski. W czwartek władze Polskiego Związku Narciarskiego spotkały się z czeskim szkoleniowcem, informując go o swojej decyzji. Nazajutrz Doleżal oficjalnie ogłosił w mediach swoje odejście, co spotkało się z mieszanymi reakcjami. Oczywiście, również ze względu na bardzo słaby styl, w którym PZN pożegnał się z trenerem, ale popularnemu Dodo nie można odmówić sukcesów w prowadzeniu polskiej kadry. Podczas jego kadencji Polacy […]
27.03.2022
Inne sporty
27.03.2022

Bez rekordu świata, ale z dalekimi lotami w Planicy. Sezon w skokach dobiegł końca

Organizatorzy zawodów w Planicy zapowiadali, że podczas ostatniego weekendu Pucharu Świata może pęknąć rekord świata – wynoszący 253.5 metrów i należący do Stefana Krafta. Dzisiaj potwierdziło się, że trochę w tych przewidywaniach było przesady. Bo do wyniku Austriaka nikt się nie zbliżył. Choć widowisko na Letalnicy i tak było przednie. Oglądaliśmy pełno skoków ponad 240 metrów, a najlepiej ze wszystkich zaprezentował się Marius Lindvik (241.5 m i 244.5 m). Rozstrzygnęły […]
27.03.2022
Skoki
25.03.2022

Michal Doleżal ogłosił, że rezygnuje z prowadzenia polskiej kadry!

Od dłuższego czasu dyskutowano na temat przyszłości Michala Doleżala. W mediach pojawiały się i upadały kandydatury kolejnych osób, które mogłyby zastąpić Czecha na stanowisku trenera kadry polskich skoczków. I choć nazwiska nowego szkoleniowca jeszcze nie znamy, to Doleżal w rozmowie z Eurosportem sam ogłosił, że nie będzie już dłużej pełnić tej funkcji. Ta zima zła, ale kadencja całkiem niezła Jeszcze wczoraj Czech mówił, że nie wie, jak będzie wyglądać jego przyszłość. – […]
25.03.2022
Liczba komentarzy: 5
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Klaus Schwab
Klaus Schwab
4 miesięcy temu

Polacy jak zwykle popelina. Zwykli turyści. Dramat.

Lusia
Lusia
4 miesięcy temu

Teraz najdalej z Polaków to skacze bocian 100 100!!

Jakub
Jakub
4 miesięcy temu

Stano? Cos o Grabowskim kurwa123? 😀

Viktor
Viktor(@viktor)
4 miesięcy temu

Jestem ciekaw ,czy znajdzie sie naprawde uczciwy i odwazny redaktor,ktory zada otwartym tekstem pytanie Tajnerowi i Malyszowi,KTO!?poniesie odpowiedzialnosc za zmarnowanie skoczkom imprezy czterolecia,czyli olimpiady,pozbawiajac ich prawdopodobnie ostatniej szansy na tytul(szczegolnie zal Kamila!).I nie zaslaniac sie medalem Kubackiego,ktory byl wyjatkowo szczesliwy.Kto jest odpowiedzialny za to ze nasi skoczkowie sa tlem dla wszystkich i kompromituja sie raz za razem.Kto poniesie odpowiedzialnosc za to ,ze nawet Kamila udalo sie tak kompletnie rozregulowac!Kto poniesie odpowiedzialnosc za klamstwa i mydlenie oczu,za opowiadanie bajek,za brak reakcji ,np. w listopadzie,gdy widac bylo ,ze juz jest katastrofa,ze Dolezal natychmiast do zwolnienia,ze trzeba zatrudnic prawdziwego trenera,fachowca(byl i jest taki!!!)Za horendalne klamstwa ,jaki to swietny z Dolezala fachowiec i juz juz wszystko wogole bedzie swietnie,bo przygotowania super itp brednie(nic osobiscie do Dolezala,dobry czlowiek ,ale trener z niego zaden).Czy znajdzie sie uczciwy i odwazny dziennikarz,ktory o to zapyta tych dwoch klamcow i mitomanow!?Znajdzie sie taki.Bo normalnie tych dwoch po takich klamstwach ,powinno sie natychmiast na zbita twarz wyrzucic!!!!

Viktor
Viktor(@viktor)
4 miesięcy temu

Jestem ciekaw ,czy znajdzie sie naprawde uczciwy i odwazny redaktor,ktory zada otwartym tekstem pytanie Tajnerowi i Malyszowi,KTO!?poniesie odpowiedzialnosc za zmarnowanie skoczkom imprezy czterolecia,czyli olimpiady,pozbawiajac ich prawdopodobnie ostatniej szansy na tytul(szczegolnie zal Kamila!).I nie zaslaniac sie medalem Kubackiego,ktory byl wyjatkowo szczesliwy.Kto jest odpowiedzialny za to ze nasi skoczkowie sa tlem dla wszystkich i kompromituja sie raz za razem.Kto poniesie odpowiedzialnosc za to ,ze nawet Kamila udalo sie tak kompletnie rozregulowac!Kto poniesie odpowiedzialnosc za klamstwa i mydlenie oczu,za opowiadanie bajek,za brak reakcji ,np. w listopadzie,gdy widac bylo ,ze juz jest katastrofa,ze Dolezal natychmiast do zwolnienia,ze trzeba zatrudnic prawdziwego trenera,fachowca(byl i jest taki!!!)Za horendalne klamstwa ,jaki to swietny z Dolezala fachowiec i juz juz wszystko wogole bedzie swietnie,bo przygotowania super itp brednie(nic osobiscie do Dolezala,dobry czlowiek ,ale trener z niego zaden).Czy znajdzie sie uczciwy i odwazny dziennikarz,ktory o to zapyta tych dwoch klamcow i mitomanow!?Znajdzie sie taki?.Bo normalnie tych dwoch po takich klamstwach ,powinno sie natychmiast na zbita twarz wyrzucic!!!!