Życie w czerni i bieli. Fotograficzne powołanie Ernesto Valverde

Opublikowane 22.01.2022 08:29 przez

Jan Mazurek

Życie jest kolorowe, ale zdjęcia muszą być czarno-białe, mawia Ernesto Valverde i obserwuje swoje otoczenie. Krople deszczu spływające po przedniej szybie autokaru, białe kaski policjantów i wyczekujący draki kibice. Tył czyjejś głowy, deska rozdzielcza, flagi na wietrze, dym rac i agresywna euforia greckich kiboli. Młodzi ludzie i setka telefonów. Azjaci błagający o autografy. Smutny facet z bronią w ręku. Tyłek nagiej kobiety. Trochę krwi, trochę brzydoty, trochę śmierci, trochę życia, trochę piękna, trochę nocy, trochę dnia. Ernesto Valverde jest nie tylko uznanym szkoleniowcem, ale też pasjonatem cykania zdjęć. Wydawane są jego albumy, wystawiane i recenzowane są jego fotografie. Co o świecie i piłce nożnej opowiada artystyczna twórczość 57-letniego trenera? 

– Valverde bardziej lubi fotografię niż piłkę nożną – wyzłośliwiał się Emilio Perez de Rozas na łamach kanaryjskiej gazety La Provincia. Hiszpański dziennikarz właśnie dowiedział się, że nici z gadki o kulisach wielkiego futbolu. Dwukrotny zdobywca mistrzostwa Hiszpanii i trzykrotny zdobywca mistrzostwa Grecji będzie opowiadał o swoich fotografiach. Koniec, kropka, basta, nie ma dyskusji. Być może nikt nie powinien się temu dziwić, bo pasja Ernesto Valverde nigdy nie była tajemnicą.

Fragment wywiadu z nim w roku głównej w La Vanguardia:

– Najpiękniejszy jest ten moment, kiedy znajdujesz się w laboratorium fotograficznym i czujesz kwas octowy, utrwalacz, wywoływacz, który zmieszałeś w domu… coś się rodzi, powstaje obraz. Ten moment jest niesamowity, niepowtarzalny.

Słyszymy, że to coś magicznego.

– Nie wiem, jak to zdefiniować, ale to jest moment, który cię naznacza, to cię wciąga. 

Tak nie opowiada się o rzeczach błahych.

Uśmiech po porażce

13 stycznia 2020 roku. Barcelona liże rany po przerżniętym spotkaniu z Atletico Madryt w półfinale Final Four o Superpuchar Hiszpanii. Podopieczni Diego Simeone wyszarpali zwycięstwo w samej końcówce. Znów ozwał się demon katalońskiej kadencji Valverde. Wróciły żałosne wspomnienia. Majacząca w oddali kompromitacja w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z 2018 roku – 4:1 i 0:3 z Romą. I wciąż niezabliźniona rana po półfinale Champions League z 2019 roku – 3:0 i 0:4 z Liverpoolem. Cierpliwość się skończyła. Oskarżycielski palec milionów fanów Barcy wskazywał tylko jednego winowajcę. Ernesto Valverde musiał trafić na szafot.

To był też zupełnie inny klub. Ciągle wielki, ciągle dumny, ciągle snujący mocarstwowe plany, ciągle rojący o własnej doskonałości. Nic więc, że Valverde punktował ze średnią 2,23 na mecz, za którą wielu trenerów dałoby się pokroić, że włożył do klubowej gabloty cztery trofea, w tym dwa mistrzostwa kraju, że zostawiał drużynę na pierwszym miejscu w ligowej tabeli i chwilę wcześniej pewnie awansował do 1/8 finału Ligi Mistrzów, a w całym sezonie 2019/20 poniósł tylko cztery porażki w dwudziestu sześciu meczach. Jeśli bowiem wymiękał i gubił się w kluczowych momentach najważniejszych meczów Champions League, nie zasługiwał na budowanie swojego pomnika na Camp Nou.

Ernesto Valverde stracił pracę. Chwilę później fotografowie przydybali go w ośrodku treningowym Barcelony. Siedział za kierownicą samochodu, patrzył się w obiektywy i… szeroko się uśmiechał. Nie wyglądał na smutnego, rozbitego, zrozpaczonego. Nie wyglądał na kogoś, kto właśnie stracił fuchę życia.

Od dwóch lat pozostaje bezrobotny, nie wraca do trenerki. Rok temu zaproponowano mu pracę w Olympique’u Marsylia, ale uznał, że lepiej poczekać na ciekawsze propozycje. Jego nazwisko krąży po rynkowej karuzeli. On sam rzadko udziela się medialnie, sporadycznie komentuje światek wielkiego futbolu, ale jeśli już to robi, przemawia intrygująco i niebanalnie.

– Piłka nożna stała się sposobem na życie. To przedstawienie, wielki dramat, dziwaczna intryga. Czy ten trener przyjdzie tu, a tamten odejdzie stamtąd? Czy ten gracz zostanie wytransferowany? Cały świat spekuluje. Problem polega na tym, że za dużo wiesz i to nawet rzeczy, które nie są prawdziwe. Ciągła papka informacyjna, ciągła dezaktualizacja. Ciągłe zwyciężanie stało się hostią tego sportu. Dochodzi do tego, że myślisz sobie: „Do diabła, jeśli nie wygramy w ten weekend, będzie koniec świata”. I nie wygrywasz, a w poniedziałek życie toczy się dalej.  Za dużo jest w tym sporcie tych końców świata, które niewiele znaczą. Pojawiają się kryzys, bałagany, non stop. Nie martw się, będzie jeszcze jedna szansa, a potem jeszcze jedna. A tydzień później kolejny kryzys. W końcu docierasz do końca sezonu i jest sąd ostateczny. I co? Odcięcie, zasypanie ziemią, kolejna kampania. Jutro wzejdzie słońce. Nowy sezon, nowa nadzieja, nowe emocje i tak w nieskończoność uzewnętrzniał się w Guardianie.

Ernesto Valverde wypowiadał te słowa podczas wystawy w Ernest Lluch Kulturetxea w San Sebastian. Już nie jako trener, a jako fotograf.

La vida a lo bestia

Świat sztuki obiegły jego fotografie z serii nazwanej „Druga strona”. To efekt wieloletniej fascynacji Valverde otaczającym go zgiełkiem i tumultem zbiorowej piłkarskiej ekstazy. Sid Lowe napisał, że jego fotografie wyróżnia nadzwyczajna zdolność do „odbierania dramatyczności rozdmuchiwanym tragediom, ukracania patosu z nasyconych nim klisz, sprawnej racjonalizacji, normalizowania świata, filtrowania hałasu”. Największe wrażenie zrobiły zdjęcia, które Ernesto Valverde cyknął obserwującym go i jego podopiecznych kibicom. To mozaika przeróżnych mikroklimatów.

W Grecji widać w tym wszystkim jakąś dzikość serca, jakieś dziwaczne szaleństwo. Kibole Olympiakosu to sami mężczyźni słusznej postury. Roją się przed obiektywem. Patrzą na wszystkie strony świata. Przepychają się z policją lub ze stewardami. Odpalają pirotechnikę. Ich masywne cielska pogrążone są w jakimś jednym wielkim piłkarskim pogo. To nieokrzesany, tłoczący się żywioł. Ernesto Valverde ujmuje to skupisko barbarzyńskiej żywiołowości w ciasnych formach, odejmuje mu skalę, skupiając się na pojedynczych gromadach, a więc robi wszystko, żeby oddać feerię emocji, ale nie pokazywać skali destrukcji, na którą stać byłoby tych samych kiboli Olympiakosu, jeśli tego akurat zapragnęłaby wola ich ludu.

W Kraju Basków podniecenie na twarzy kibiców, przepuszczających autokar z piłkarzami Athletiku Bilbao i aparatem Ernesto Valverde, jest bliźniaczo podobne do tego znanego mu z Aten, ale pojawiają się pierwsze zapowiedzi i przebłyski odmiennej kultury. Na fotografiach z tamtego okresu nie ma policji, znika pogo i wielkie męskie cielska, pojawia się więcej kobiet, przewijają się jakieś pierwsze aparaty w telefonach skierowane w drugą stronę. Jest luźniej, nie tak duszno, Valverde rozszerza więc perspektywę i szuka pojedynczych bohaterów.

Zupełnie coś innego dzieje się zaś w Barcelonie. Nagle, w jednej chwili, widać, że to fenomen na skalę światową, a nie tylko ukochana zabawka w rękach fanatycznych lokalnych kibiców. Valverde chłonie to zjawisko. Fotografuje chłopców i dziewczynki, mężczyzn i kobiety, starców i staruszki. A także setki telefonów – co zdjęcie, to las wyciągniętych w górze świecących smartfonów. Plagi współczesnych koncertów, gal i stadionów. Byle na Facebooka, byle na Instagrama, byle na Twittera. Jak najczęściej, jak najszybciej, jak najpopularniej. Barcelona to machina popularności i sławy. Valverde nawet wychodzi z autokaru. Zupełnie niezauważony fotografuje grupę fanów z Azji, wyciągających ręce jak na jakimś renesansowym sakralnym obrazie i czyhających na autograf Antoine’a Griezmanna. Zachwycały go też podróże z Leo Messim. Szał i pisk wokół niego porównywał do Beatlemanii.

Ale Valverde nie lampi się na bohaterów spektaklu, na światowej sławy piłkarskich milionerów. Dla nich nie ma miejsca na jego zdjęciach. Hiszpański trener stara się w tym zgiełku i szumie wynajdywać i ekstrahować jakieś ciekawostki, drobne anegdotki. Na jednej z fotografii rejestruje zbłąkane spojrzenie hiszpańskiej piękności – jedyne wpatrujące się nie w ekran własnego telefonu, a centralnie w obiektyw jego aparatu. Hiszpanka trochę przypadkiem kradnie cały obraz.

– Widzisz tych wszystkich ludzi, ich twarze, ich przenikające szybę spojrzenia. Zrobiłem im kilkanaście zdjęć od środka autokaru, z drugiej strony, z innej perspektywy, z miejsca, w które próbują zajrzeć. Kierunek optyki się zmienia, ale jestem ostatnim do dzielenia na „nas” i „ich”, ponieważ ostatecznie wszyscy sprowadzamy się do jednego: jesteśmy pacynkami na tej samej scenie. Scenie wielkiego futbolu. Prezesi, trenerzy, piłkarze, kibice. Samonakręcająca się maszyna. Wbrew pozorom wierzę, że popularność piłki nożnej nie jest pompowana przez piłkarzy, a przez kibiców, że to od nich wszystko wychodzi – mówił w Guardianie.

– Mógłbym być każdą z przedstawionych przeze mnie osób, identyfikuję się z nimi wszystkimi. Imponuje mi pasja tych ludzi. Stoją za drużyną. Żyją jej rytmem. Płyną wraz z jej codziennością. Uwielbiają piłkarzy. To nie jest żadna klasa społeczna. To może być sędzia i to może być górnik, to może być lekarz i to może być telefonista. Nie mówię tutaj akurat o ultrasach i rozrabiakach. Większość tych ludzi, tych kibiców, to nie są szaleńcy. Oni po prostu pasjonują się piłką nożną. Twoją drużyną, twoim klubem, twoimi ulubionymi piłkarzami. Mógłbym kłębić się wśród nich, ze swoim aparatem, ze swoim telefonem, ale nie muszę tego robić, bo teraz widzę siebie wiernie odbitego w ich zwierciadle – doprecyzował w innej rozmowie.

Życie w czarnym i białym

Ernesto Valverde nigdy nie wnosi aparatu do szatni. Nie przekracza tej granicy. Kiedyś tylko zrobił zdjęcie świętującym mistrzostwo piłkarzom Olympiakosu z wędrującym wśród nich pucharem, wśród fanfar, w akompaniamencie śpiewów i po środku wypełnionego po brzegi stadionu. To prawdopodobnie jedna z najmniej pretensjonalnych i jedna z najbardziej udanych artystycznie fotografii cieszącej się po jakiejś wiktorii drużyny w historii piłki nożnej. Valverde fotografuje swój zespół od boku, jakby po cichu, jakby po kryjomu. Nikt nie patrzy w jego stronę, jakąś twarz rozmazuje ruch. Nikt nie pozuje, nikt nie stroi min. Ktoś stoi sztywno, ktoś autentycznie się z czegoś śmieje. Widzimy dużo i nie widzimy niczego. Wszystkie jego zdjęcia są w czerni bieli.

– Widzę rzeczy w niesamowitych kolorach, ale na zdjęciach wolę czerń i biel. Czerń i biel to coś niezwykłego. Ciekawe, że rzeczywiście życie jest w kolorze i w taki sposób obrazy przedostają się do naszego umysłu, ale zostaliśmy wyedukowani w fotografii czarno-białej. To zupełnie inna rzeczywistość, inna świeżość. Moje fotograficzne oko jest wykształcone w czerni i bieli, ale nie mówię, że to jest jakaś obowiązkowość, bo są fotografowie, którzy stworzyli autentyczną sztukę koloru i potrafią mnie tym zachwycać – mówił Valverde na łamach kanaryjskiej gazety La Provincia.

Jego ukochanym fotografem jest Daidō Moriyama. Hiszpan potrafi spędzać długie wieczorne godziny na oglądaniu jego prac. Nazywa go „mistrzem nocnego podglądactwa”. Japończyk też specjalizuje się w czerni i bieli, a Valverde podkradł od niego sporo inspiracji do swojego albumu fotograficznego zatytułowanego „Medio Tiempo”. Moriyama fascynuje się nagimi kobiecymi plecami i pośladkami? Valverde na swoim koncie ma podobną kompozycję. Moriyama fotografował błąkające się, rozwścieczone psy? Valverde znajduje czarnego psa i robi mu dziwaczne zdjęcie. Moriyama czerpie z dziwactw ulicy? Valverde widzi wielką, wiszącą ośmiornicę przy jakimś straganie, więc ustawia jednego ze swoich kolegów w taki sposób, że wydaje się, jakby jego nogi wychodziły z morskiego stworzenia. 

W Grecji prosi zaś Rafika Djebboura, piłkarza Olympiakosu, żeby ubrał się na wzór drobnego ulicznego gangstera i zapozował mu do zdjęcia z pistoletem w dłoni. Algierczyk chowa się za ciemnymi okularami, wciska się w skórzaną kartkę z szelmowsko podwiniętymi rękawami, przywdziewa przydługie spodnie, nakłada schodzone trampki, bierze do prawej dłoni nienabitą klamkę i pozuje w anturażu godnym zakapiorskiego filmu. Valverde ma dla niego jedno zadanie: „nie śmiej się, zrób groźną minę”. Początkowo Djebbour nie jest przekonany. Po chwili zaczyna mu się to podobać. Tak powstaje sztuka.

Nie zatracić spontaniczności 

Piłka nożna zawsze była dla Ernesto Valverde przepustką do fotografii. Jako nastolatek edukował się w dziedzinach elektroniki i biologii, ale ani jedno, ani drugie kompletnie go nie zajmowało. Po prostu nie miał innych perspektyw. Wszystko zmieniło się, kiedy świat otworzył przed nim talent do piłki nożnej. Dostał pierwszą grubszą pensję, postanowił zainwestować i… poprosił przyjaciela, żeby ten z Wysp Kanaryjskiej przywiózł mu aparat fotograficzny za czterdzieści tysięcy peset hiszpańskich. Zamienił Alaves na Barcelonę, kopał dla obu największych klubów w stolicy Katalonii, zdążył zadebiutować w reprezentacji Hiszpanii, a równocześnie zaczął studiować fotografię w Institut d’Estudis Fotogràfics de Catalunya.

Skończył karierę zawodowego piłkarza, stał się zasłużonym trenerem, ale hobby nigdy nie porzucił. Od lat wszędzie przemieszcza się z małym aparatem, rejestrując rzeczywistość obiektywem o rozmiarze ludzkiego oka z niewielkim zoomem, przechwytującym i oddającym rzeczywistość w dokładnie taki sposób, w jaki widzi go sam fotograf, czyli Ernesto Valverde.

– Nie lubię zdjęć zadowalających, zbyt ładnych. Mogę uchwycić piękny krajobraz, ale czy to odbierze mi dech w piersiach czy to sprawi, że stanę się innym człowiekiem? Lubię zdjęcia, które uderzają cię w twarz. Wolę twarde, szorstkie obrazy niż miękkie, ugładzone. Uwielbiam zaskakiwać, szokować i słyszeć jak ludzie krzyczą: „Cholera, stary! To zdjęcie jest szokujące, inne, zaskakujące”. Bo po prostu nie spodziewali się we mnie tej surowości, w kimś, kto był piłkarzem, jest trenerem, a zostaje fotografem. Naprawdę lubię zdjęcia, które sprawiają, że czujesz się spięty, że stajesz się czujny – mówił Valverde podczas swojej wystawy.

Tak zaś Emilio Perez de Rozas opisywał jego sposób działania: – Kiedy robi zdjęcia, lubi zaskakiwać, podstępnie cykać fotki, choć w razie potrzeby prosi o pozwolenie na ich zrobienie, żeby nie było to niestosowne, bo działanie na szkodę innych to coś, na co Valverde nigdy nie przystałby, uznając to za niestosowność i brak należytego wychowania. 

Ernesto Valverde uważa też, że nie ma większego sensu robienie zdjęć w sytuacji, kiedy ktoś obcy rozpozna go za obiektywem. Znika wtedy cała magia spontaniczności, cała idea fotografowania świata.

Długi cień

Twórczość Ernesto Valverde bierze się z poszukiwania pokładów melancholii w zakamarkach własnej duszy. Bo choć jego albumy fotograficzne „Frontera” i „Medio Tiempo” kosztują kilkadziesiąt dolarów i reklamowane są jako pogląd uznanego trenera na piłkarski fanatyzm i futbolową manię społeczeństwa, to zdaje się, że Hiszpan szuka w tym wszystkim czegoś większego. 

We „Fronterze” znajdujemy wizje iście artystyczne: drzewo wyrwane z korzeniami, majaczące na horyzoncie ptaki, dłonie kobiety bez twarzy, upiornego bałwana, zaolejony staw czy rozbity samochód.

W „Medio Tiempo” pisarz Bernardo Atxaga rozwodzi się nad wrażliwością Valverde: „jego fotografie są jednocześnie delikatne i twarde, jakby były wykonane dwiema rękami. Pierwszą – japońską ręką, która czuwa nad krajobrazami, pięknością wnętrza. Drugą – niemiecką ręką, która zajmuje się portretami. Czasami ręce się splatają, przenikają, zwłaszcza, kiedy Valverde portretuje młodzież”.

Valverde zżyma się czasami, kiedy ktoś wątpi w samodzielność jego twórczości. Niewiarę części publiczności tłumaczy tym, że ludzie nie są przyzwyczajeni do wszechstronności ludzkiej natury. Że w masowym wyobrażeniu lekarze mają trzymać się szpitali, prawnicy sądów, pisarze książek, aktorzy scen, a piłkarze i trenerzy boisk. – Tak nie musi być, każdy może mieć drugie życia – przekonuje 57-letni hiszpański szkoleniowiec. Dziennikarze La Vanguardia zapytali go kiedyś, co ująłby, fotografując samego siebie.

– Sfotografowałbym swój wydłużony cień – odparł fotograf Ernesto Valverde.

Czytaj więcej:

Fot. Newspix/Ernesto Valverde

Liczba komentarzy: 9
Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek
Jacek
3 miesięcy temu

Dziękuję za super artykuł. W końcu nie tylko papka informacyjna lecz coś intrygującego.

Redaktór Bór I Wielki
Redaktór Bór I Wielki
3 miesięcy temu

Dobry tekst, stare Weszło było takich więcej

Ulfik
Ulfik
3 miesięcy temu

Valverde wydaje mi się bezpłciowym trenerem taką papeczką do łyknięcia XD

Noga Kotleszki
Noga Kotleszki
3 miesięcy temu

Tera sobie przypomniałem jak Farcelona przejebała z Romą i Liverpoolem rok po roku z wielkim Meeedżim w składzie i pisk był że to przypadek że wystarczy zamienić Valverde na Setiena hahah

Gówno prawda. Chujowy klub jak nieszczęście

bigZBIG
bigZBIG
3 miesięcy temu

Świetnie się czytało, dzięki!

ParafianinZOtwocka
ParafianinZOtwocka
3 miesięcy temu

Świetny trener dla klubu takiego jak Barcelona. Oni jeszcze tego nie wiedzą, ale będą za nim płakać przez wiele lat. Żaden Xavi ich nie zbawi. Porażki z Liverpoolem czy Romą to wina niedołężnych piłkarzy, których ego szybuje gdzies wysoko w chmurach. Im się wydawało że jak w pierwszym spotkaniu walnęli 4 gole to w rewanżu nie muszą się starać.

Yeti
Yeti
3 miesięcy temu

Absolutny sztos graty dla autora

Andi
Andi
3 miesięcy temu

Obsrane fotki na insta jak Barszmatlona na śmietnik historii.

Andi
Andi
3 miesięcy temu

Obsrane fotki na insta jak umazana gównem Barszmatlona na śmietnik historii.

Suche Info
19.05.2022

Szymon Marciniak w gronie arbitrów na mundial w Katarze

Na mistrzostwa świata w Katarze jedzie polska reprezentacja i jadą również polscy sędziowie. W gronie nominowanych arbitrów znalazł się Szymon Marciniak oraz jego asystenci – Tomasz Listkiewicz i Paweł Sokolnicki. Z kolei za monitorem VAR będzie miał okazję usiąść Tomasz Kwiatkowski. Mundial w Katarze potrwa od 21 listopada do 18 grudnia 2022 roku. WIĘCEJ O […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Gdzie odbędzie się mistrzowska feta Lecha Poznań?

Feta Lecha Poznań z okazji zdobycia mistrzostwa Polski ma odbyć się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Wcześniejsze mistrzostwa Kolejorz świętował na Starym Rynku albo na placu Mickiewicza. Pierwsza lokalizacja odpadła ze względu na przebudowę, druga, ponieważ tuż obok też trwa remont. Wybrano więc teren MTP, a konkretnie plac Świętego Marka. Po meczu z Zagłębiem Lubin […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

Wiemy kiedy odbędzie się prezentacja strojów reprezentacji Polski na mundial

Zazwyczaj w maju wygląd koszulek polskiej kadry przed dużą piłkarską imprezę jest już znany. Jednak pierwszy raz w historii mistrzostwa świata odbędą się jesienią. Mundial w Katarze zacznie się 21 listopada i potrwa do 18 grudnia. Z tego też powodu prezentacja strojów Biało-Czerwonych nastąpi dopiero we wrześniu. Dostawcą sprzętu dla reprezentacji Polski od 2008 roku […]
19.05.2022
Ekstraklasa
19.05.2022

Angielski: Zimą odrzuciłem ofertę z Rosji. Kilka dni później wybuchła wojna

Karol Angielski przed tym sezonem miał w CV cztery ekstraklasowe kluby i tyle samo strzelonych goli na tym poziomie. Teraz wreszcie pokazuje, że może być wyróżniającą się postacią w polskiej elicie. Ma już 17 bramek i powalczy jeszcze o koronę króla strzelców. W poprzedniej kolejce po wejściu z ławki zdobył trzy bramki z Wisłą Kraków, […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Aubameyang skończył reprezentacyjną karierę

Pierre-Emerick Aubameyang zakończył reprezentacyjną karierę. Były napastnik kadry Gabonu napisał: – Po 13 latach dumnego reprezentowania mojego kraju ogłaszam, że kończę reprezentacyjną karierę. Chciałbym podziękować mieszkańcom Gabonu oraz wszystkim, którzy wspierali mnie w dobrych i złych chwilach. Zawodnik Barcelony rozegrał 72 spotkania w kadrze Gabonu i strzelił 30 bramek. Największym sukcesem pozostał ćwierćfinał Pucharu Narodu […]
19.05.2022
1 liga
19.05.2022

Trenerskie przymiarki w 1. lidze. Kto poprowadzi Chrobrego i Podbeskidzie?

Pierwszy raz od dawna w 1. lidze może dojść do sporej wymiany trenerów w przerwie między sezonami. Nowych szkoleniowców szukają w Bielsku-Białej, Głogowie, Rzeszowie, Łodzi i Tychach. Jakie nazwiska są przymierzane do pracy w poszczególnych klubach? Na rynku trenerskim jest sporo szkoleniowców, którzy próbują wrócić na karuzelę. Ci znani z pierwszoligowych boisk to choćby Dariusz […]
19.05.2022
Ekstraklasa
19.05.2022

Plany transferowe Radomiaka. Powrót Mikity i nowy bramkarz?

Radomiak Radom zamyka sezon i szykuje się do letniego okna transferowego. Beniaminek dwa wzmocnienia zaklepał już wcześniej, a co dalej? W klubie nie ukrywają, że rozmowy o wzmocnieniach już trwają. Poznaliśmy kilka nazwisk, którymi interesuje się ekipa Mariusza Lewandowskiego. W Radomiu plany na letnie okienko są jasne. Klubowi zależy na ściągnięciu jednego lub dwóch prawych […]
19.05.2022
Brama dnia
19.05.2022

Jörg Böhme – dublet prawie na wagę mistrzostwa | BRAMA DNIA

Dwadzieścia jeden lat temu Schalke 05 pokonało 5:3 SpVgg Unterhaching i przez kilka cudownych chwil kibice ekipy z Gelsenkirchen byli przekonani, że ten triumf zapewnił im upragnione mistrzostwo Niemiec. Nie zdawali sobie sprawy, że Bayern Monachium nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w starciu z HSV. Wspominamy ten mecz w dzisiejszej „Bramie dnia”. 1. JÖRG BÖHME […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

„Sezon smutny jak życie w Wałbrzychu. Niech Mioduski się wstydzi”

Kibice Legii chcą „uczcić” nieudany sezon w wykonaniu Legii. Mianowicie opuścić trybuny na 17 minut. Czyli tak, by jedna minuta odpowiadała jednej porażce Wojskowych w sezonie. Na profilu Nieznanych Sprawców na Facebooku możemy przeczytać: Zwracamy się do wszystkich kibiców Legii Warszawa. Przed nami ostatni meczu sezonu. Sezonu smutnego jak życie w Wałbrzychu. Najgorszego sezonu w […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

Jak radzili sobie triumfatorzy Ligi Europy w kolejnym sezonie?

Na początku rozgrywek 14/15 UEFA zdecydowała, że zwycięzca Ligi Europy otrzyma gwarancję występów w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie. Dla wielu drużyn był to tylko miły dodatek. Dla pozostałych wielka szansa, która dodatkowo podkręcała rywalizację. Sprawdziliśmy, jak triumfatorzy Ligi Europy radzili sobie w Lidze Mistrzów i jak gra w tych prestiżowych rozgrywkach wpłynęła na ich […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Kobylański w TSV 1860 Monachium

Martin Kobylański ma nowy klub. To TSV 1860 Monachium. Przez ostatnie trzy sezony Kobylański występował w Eintrachcie Brunszwik. Awansował nawet do 2. Bundesligi, by po sezonie zlecieć i dalej grać na trzecim poziomie rozgrywkowym w Niemczech. Teraz Brunszwik znów awansował (z drugiego miejsca), ale już nie wziął Kobylańskiego na pokład. TSV jako czwarty zespół trzeciej […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

Magath utrzyma Herthę czy spełni ostatnią posługę dla HSV?

Felix Magath niespodziewanie po pięciu latach powrócił w marcu do pracy trenerskiej. Podjął się trudnego zadania utrzymania Herthy Berlin w Bundeslidze. Starą Damę objął, gdy ta znajdowała się w strefie spadkowej. Wyprowadził ją z niej, ale w ostatnich minutach 34. kolejki sezonu wylądował w barażach za sprawą zwycięstwa VfB Stuttgart nad 1. FC Koeln (2:1). […]
19.05.2022
Ekstraklasa
19.05.2022

Pogromca gwiazd. Kim jest Kamil Pestka?

Niemroźne przedpołudnie na boisku treningowym Pasów przy ulicy Wielickiej w Krakowie. Kamil Pestka siedzi na zdezelowanym krzesełku przy samej murawie w szarej bluzie i dżinsowych spodniach z dziurami na kolanach. – Whisky z Michałem Probierzem czy whisky z Czesławem Michniewiczem? – pytamy przewrotnie. – Whisky z jednym i drugim! – odpowiada zgrabnie.  Minęły dwa lata […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

„Nie zawsze wynik jest celem nadrzędnym”. Z Podwórka Na Stadion o Puchar Tymbarku w Świdnicy

Po kilku latach przerwy finały wojewódzkie turnieju „Z Podwórka Na Stadion o Puchar Tymbarku” wróciły do Świdnicy. Na obiektach miejscowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w środę rywalizacja o prym na Dolnym Śląsku rozpoczęła się od kategorii U12. Podczas ceremonii otwarcia zobaczyliśmy przykry obrazek. Podsumowanie tego, jak wiele zabrała nam pandemia. Po tym jak prowadzący zapytał […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Verratti twierdzi, że Benzema faulował Donnarummę

Marco Verratti w rozmowie “Le Parisien” wspomina dwumecz z Realem w Lidze Mistrzów i wskazuje powody, dla których PSG odpadło z Ligi Mistrzów. Zdaniem piłkarza Benzema faulował Donnarummę: – Dla mnie to był faul. W starciu z Troyes widzieliśmy, że sędzia anulował gola za podobny faul Kyliana na obrońcy, który nawet nie upadł. Jednak każdy […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Origi trafi do Milanu

Divock Origi zostanie nowym piłkarzem Milanu. Piłkarz po ośmiu latach opuszcza Liverpool na stałe. Fabrizio Romano napisał na Twitterze: – Divock Origi nie ma wątpliwości co do swojego kolejnego celu: czeka tylko na ukończenie badań medycznych i podpisanie kontraktu jako nowy zawodnik Milanu w nadchodzących tygodniach. Origi trafił do Liverpoolu z Lille w 2014 roku. […]
19.05.2022
Prasówka
19.05.2022

PRASA. Frankowski: Kuba był dobrej myśli. Przypuszczaliśmy, że będą słabsi od Wisły

Czwartkowa prasa nie rozpieszcza, ale znajdziemy w niej parę rozmów, które przykuwają uwagę. Wciąż sporo o reprezentacji, zwłaszcza o Gabrielu Słoninie. Przegląd Sportowy Tomasz Frankowski o problemach „Białej Gwiazdy”. Napastnik analizuje spadek Wisły. Wisłę tworzył zlepek piłkarzy z zagranicy, umówmy się, w większości kiepskich. Ale zdarza się, że taki zlepek tworzy solidny zespół. Uważam, że akurat […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Van Bronckhorst: – Czujemy olbrzymi ból

Giovanni van Bronckhorst nie ukrywał żalu po przegranej z Eintrachtem w finale Ligi Europy. Holenderski trener Rangersów mówił: – Karne to loteria, a my dzisiaj nie byliśmy po jej dobrej stronie. Nie mogę narzekać na moich piłkarzy, dali z siebie wszystko. Jeśli grasz w finale i wygrasz, będziesz go pamiętać do końca życia. Jeśli jednak […]
19.05.2022