Reklama

Starzy wyjadacze, nowa tożsamość? Mourinho i Sarri chcą w spokoju odmieniać Rzym

redakcja

Autor:redakcja

26 września 2021, 11:54 • 5 min czytania 2 komentarze

Derby Rzymu zawsze niosą ze sobą gigantyczny ładunek emocji. To mecze tego rodzaju, jakich nie trzeba dodatkowo reklamować – ciężar gatunkowy spotkania jest wystarczająco wielki, by przyciągnąć widzów na trybuny i przed telewizory. Ale akurat dzisiejsze starcie Lazio z Romą jest na swój sposób niezwykłe. Oba kluby z Wiecznego Miasta szukają bowiem nowej tożsamości pod wodzą bardzo doświadczonych szkoleniowców. Doświadczonych, a jednocześnie starających się nieco odmienić własny wizerunek po ostatnich niepowodzeniach. I pragnących przede wszystkim spokoju, o który nie tak łatwo w rzymskim kotle.

Starzy wyjadacze, nowa tożsamość? Mourinho i Sarri chcą w spokoju odmieniać Rzym

Mourinho uspokaja

Jeżeli chodzi o AS Romę, początek sezonu 2021/22 należy uznać za bardzo udany. Po pięciu ligowych kolejkach Giallorossi mają na swoim koncie 12 punktów, przegrali tylko jedno spotkanie w Serie A. Generalnie pod wodzą Jose Mourinho rzymska ekipa wygrała jak dotąd siedem z ośmiu meczów, jeśli doliczyć też występy na europejskiej arenie. To kapitalny bilans, bez dwóch zdań. Ale ocenianie postawy Romy tylko przez pryzmat suchych rezultatów nie mówi nam wszystkiego o tym zespole. Weźmy choćby głośne starcie z Sassuolo, tysięczny występ Mourinho na ławce trenerskiej. Koniec końców rzymianie zgarnęli trzy punkty po golu w doliczonym czasie gry, a The Special One szaleńczo cieszył się wraz ze swoimi podopiecznymi oraz kibicami.

ROMA WYGRA Z LAZIO? KURS: 2,75 W FUKSIARZU!

Efektowne obrazki, takie coś dobre się sprzedaje jako viral. Tworzy pozytywną atmosferę wokół klubu.

Reklama

Jednak prawda jest taka, że Roma równie dobrze mogła ten mecz przegrać. Rui Patricio dwoił się i troił między słupkami, powstrzymując napastników Sassuolo. Giallorossi nie mieli kontroli nad meczem, urządzili sobie jazdę bez trzymanki i to jest aktualnie jeden z ich głównych problemów. W co aż trudno uwierzyć, biorąc pod uwagę jak pragmatycznym szkoleniowcem na ogół jest Mourinho. Tymczasem jak dotąd starcia z udziałem jego Romy często przypominają potyczki rewolwerowców na Dzikim Zachodzie. Albo ja jego, albo on mnie. Zero kalkulacji. Po prostu wymiana ciosów.

Nie ma zresztą przypadku, że po wyszarpanym triumfie nad Sassuolo przyszła porażka 2:3 z Hellasem Werona. Porażka pokazująca niejako Romie miejsce w szeregu i przypominająca, jak wiele temu zespołowi jeszcze brakuje, by uznać go za dzieło ukończone.

Co ważne, sam Mourinho świetnie zdaje sobie z tego sprawę. – Nie sprzedaję marzeń. Nie chcę mówić o celach, których na razie nie możemy zrealizować – mówił ostatnio Portugalczyk. – Roma to projekt, który dopiero się rozpoczął. Widzieliście mnie w euforii po zwycięstwie nad Sassuolo, bo to był mój tysięczny mecz i zdobyliśmy gola w ostatniej minucie. Ale moja euforia potrwała minutę, potem powróciłem do równowagi. Zawsze powtarzam, że Roma zaczęła ten sezon z 29 punktami straty do Interu. Taka jest nasza sytuacja. Nie będę pesymistą po jednej porażce.

Zarejestruj się na Fuksiarz.pl

Graj mecze EARLY PAYOUT. Drużyna prowadzi 2:0 w dowolnym momencie, wygrywasz zakład

Komunikat jest jasny – na razie głównie wygrywamy, ale częstsze porażki przyjdą.

Mourinho zdaje się przygotowywać na to zawodników, kibiców i przełożonych. Ostatecznie nie mógł zapomnieć o tym, jak znakomicie zaczął się dla niego poprzedni sezon jeszcze w Tottenhamie. Sezon, którego nie było mu dane dokończyć, bo stracił robotę tuż przed finałem Pucharu Ligi Angielskiej. Portugalczyk ewidentnie nie chce powtórki. Wyraźnie marzy o klubie, w którym działacze pozwolą mu przezwyciężać kryzysy formy.

Reklama

TRIPLETTA MOURINO. DEKADĘ TEMU JEGO INTER BYŁ NAJLEPSZY

Sarri wyhamował

Od kryzysu przygodę z rzymskim Lazio zaczął natomiast Maurizio Sarri. Wprawdzie Lazio w ostatnich latach spisywało się w Serie A znacznie lepiej od rywali zza miedzy, Simone Inzaghi stworzył w Rzymie naprawdę świetną ekipę, tak teraz na Biancocelestich nie patrzy się z przyjemnością. Choć początek mógł być nieco zwodniczy – Sarri zaczął pracę w klubie od pokonania Empoli i zmiażdżenia Spezii. Ale potem było tylko gorzej. – Najważniejsze jest, żebyśmy czerpali przyjemność z gry – mówił szkoleniowiec Lazio. – Musimy ciężko pracować w tygodniu, żeby później mecz był dla nas zabawą.

Cóż, w tej chwili radochy po graczach Lazio nie widać. Przegrali z Milanem, potem ulegli również Galatasaray w Lidze Europy. Następnie zremisowali w Serie A z Cagliari oraz Torino. I, co gorsza, wyglądali w tych spotkaniach naprawdę marnie.

Jeśli chodzi o zdobyte gole w lidze, Lazio i Roma mają w tej chwili na koncie po 12 trafień. Ale już współczynnik xG (spodziewane bramki) dowodzi, że jedni i drudzy szumią jak na razie nieco ponad stan. W przypadku Giallorossich xG wynosi 9,6. U podopiecznych Sarriego sytuacja jest jeszcze gorsza – ich xG to zaledwie 7,7. Oczywiście były szkoleniowiec Napoli i Juventusu już w przeszłości słynął z tego, że potrafi „oszukiwać” model spodziewanych bramek, ale mimo wszystko jest to niepokojące zjawisko i prędzej czy później ofensywna bryndza Lazio musiała zostać obnażona.

To nie jest PlayStation – zauważył Sarri. – To futbol, na boisku znajduje się 25 umysłów i każdy może wpłynąć na przebieg spotkania. Dla każdego, kto – tak jak my – chce grać kolektywny futbol, ścieżka do celu jest bardzo długa i skomplikowana. Niektóre drużyny do osiągnięcia sukcesu potrzebują niewiele czasu, inne wymagają bardzo dużo cierpliwości. A niektórym zespołom nigdy nie udaje się osiągnąć szczytu.

LAZIO WYGRA Z ROMĄ? KURS: 2,55 W FUKSIARZU!

***

Summa summarum można odnieść wrażenie, że ani Sarri, ani Mourinho nie postrzega dzisiejszych derbów Rzymu jako spotkania, od którego coś znaczącego faktycznie zależy. Stawką meczu jak zawsze jest prestiż, lecz obaj szkoleniowcy sprawiają wrażenie ludzi, którym po ostatnich trenerskich przygodach – Mourinho w Tottenhamie i Manchesterze United, Sarriego w Juventusie – zależy jedynie na świętym spokoju.

Presja wewnątrz szatni? Większą czułem w Serie C, przed meczem Sangiovannese z Montevarchi. To derby Toskanii, rywalizacja o stuletniej tradycji – palnął w swoim stylu Sarri. – Chcę, aby mój zespół miał ambicje wykraczające poza derby. To nie jest nasz jedyny cel w tym sezonie – stwierdził zaś Mourinho. I to chyba najlepsze podsumowanie sytuacji tak Romy, jak i Lazio.

fot. NewsPix.pl

Najnowsze

Piłka nożna

1 liga

Motor w wielkim finale barażu o Ekstraklasę. „Oni już byli. Teraz pora na nas!” [REPORTAŻ]

Jakub Radomski
14
Motor w wielkim finale barażu o Ekstraklasę. „Oni już byli. Teraz pora na nas!” [REPORTAŻ]

Komentarze

2 komentarze

Loading...