W 2020 roku nie było w piłce nożnej większego pośmiewiska niż Schalke 04 Gelsenkirchen, które wygrało swój ostatni mecz ligowy 17 stycznia (!). Porozmawialiśmy więc z trójką kibiców z Schalke Fan Club Polen 04 – Kacprem Jagiełło, Krzysztofem Bardelem i Enrico Niersmansem o tym, jak to jest być przegrywami roku. Próbujemy też dojść do odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób „Die Königsblauen” zapracowali na okupowanie ostatniej pozycji w tabeli Bundesligi.

Jak być piłkarskim przegrywem roku? Pytamy kibiców Schalke
Przepraszam, ale musimy zacząć z grubej rury, bo sytuacja jest, jaka jest. Czy jesteście największymi piłkarskimi przegrywami 2020 roku?

Krzysztof: – Zdecydowanie tak! Ciężko podać jakikolwiek inny klub, który wypadłby tak fatalnie jak my. I to już nawet abstrahując od tej horrendalnej serii meczów bez wygranej. Spójrzmy na pojedyncze spotkania. Mecz z Augsburgiem zremisowany w ostatniej minucie, gdy już wydawało się, że się przełamiemy. Niedawne spotkanie z Arminią Bielefeld, którego nie mieliśmy prawa przegrać. Proste rzeczy, jak sytuacja z Goncalo Paciencią – wypożyczamy napastnika, który ma rozwiązać nasze problemy w ataku, a on po kilku meczach wypada na prawie cały sezon. Do tego sytuacja z trenerami. W tym sezonie mamy już czwartego. Dwóch z nich – Wagner i Baum – są na kontrakcie do 2022 roku. A w Schalke kasa jest, delikatnie sprawy ujmując, pustawa. Jesteśmy pechowcami – żeby nie określić tego dosadniej – na każdym polu.

Enrico: – Sytuacja sportowa to jedno, zarządzanie było w tym roku na horrendalnym poziomie. Idziemy w nowy sezon, po katastrofalnej rundzie, wiedząc, że nie mamy żadnego prawego obrońcy. Dopiero później wyszło w wywiadach, że Manuel Baum (zatrudniony 30 września – red.) musiał w ostatnich dniach okienka naciskać na Schneidera, by ten sprowadził kogoś na ostatnią chwilę. Ściągnięto gościa, którego Baum kiedyś trenował, czyli Kiliana Ludewiga, który okazał się kompletnym niewypałem.

Podobnie jak Vedad Ibisević. Decyzja o jego zatrudnieniu była na pierwszy rzut oka super. Miał być postacią, która wreszcie wniesie do drużyny jakiś charakter. Po miesiącu poszarpali się na treningu z Naldo i nikt juz go tu nie chce, a do tego każdy ma pretensje do Naldo. W efekcie szatnia jest jeszcze bardziej skłócona w środku. Mamy już koło 270 milionów długu. Wygląda to naprawdę okropnie.

Pół biedy, że Ibisević – o czym mówiło się głośno – przyszedł grać za śmieszną kasę.

Enrico: – Ale gdy kontrakt został rozwiązany, dostał odszkodowanie. Niby drobne, ale zawsze coś. Sytuacja się powtarza – jak z tymi trenerami na kontakcie. Dawanie Baumowi kontraktu na dwa lata było dla mnie bardzo dziwną decyzją. Tym bardziej, że sytuacja na początku sezonu była, jaka była. A to raczej trener na spokojne budowanie w środku tabeli, a nie ratowanie drużyny.

Kacper: – Domino ruszyło na początku roku. Zaczęło się od dobrej rundy Wagnera, gdy zarząd pomyślał – bo kibice raczej nie – że to będzie nowy Klopp. Był jego dobrym znajomym, podobnie się ubierał, ale jak przyszło co do czego i trzeba było wprowadzić jakiś styl poza pressingiem, a do tego wiosną wypadło kilku kluczowych graczy, to okazało się, że nie ma za wiele do zaoferowania. To trener na dół tabeli Premier League albo Championship. Gdy przyszło mu prowadzić klub, który ma jakieś ambicje, wyszło kiepsko. Zostawili Wagnera na wiosnę, mimo że było widać, że nie ma szans, by się odbudować. Nie było pieniędzy, żeby go w tamtym momencie zwalniać.

A więc straciliśmy podwójnie. Później przyszedł Baum, który i tak został zwolniony. I zamiast jednego trenera zrobiło się trzech na kontraktach, a właściwie czterech, licząc Huuba Stevensa. Te wszystkie decyzje, do tego pandemia, spowodowały, że Schalke nie tylko jest przegrywem, ale też pośmiewiskiem. Nabil Bentaleb ma kontrakt w okolicach 4 milionów euro, a żeby szukać oszczędności trzeba było zwalniać kierowców autobusów z akademii, którzy zarabiali pewnie najniższą krajową w Niemczech. Schalke zawsze stoi mocno kibicowsko, a takie sytuacje nie pomagają w tym, żeby kibice wspierali w trudnych chwilach. Cały wizerunek klubu podupada.

Zawodnicy, którzy są w Schalke dłużej, kojarzą się tylko z porażkami. Na kontraktach są tacy goście jak wspomniany Bentaleb, Oczipka, Fährmann czy Schöpf, niby powinni być liderami zespołu, a faktycznie zostają w Schalke albo dlatego, że nikt ich nie chce, albo po prostu mają tutaj dobre zarobki. A najlepsi odchodzą za darmo, w ostatnich latach było wiele takich przykładów. Lub przy pierwszej lepszej okazji uciekają z klubu, bo wiedzą, że nic dobrego ich tutaj nie czeka. Sytuacja z Ibiseviciem też to pokazuje – miał grać za premie za bramki, w pewnym momencie zorientował się, że raczej sobie nie postrzela, wszczął bójkę i wymiksował się z tego towarzystwa. Zimą będzie szukał nowego klubu.

Krzysztof: – Nie da się znaleźć niczego pozytywnego w tym klubie, szczególnie teraz. Wydawało się, że zaczynamy rok znakomicie. Przekonująca runda jesienna za Wagnera, wygrana z Borussią Mönchengladbach na start… Potem się wszystko posypało.

Kacper: – Taka Arminia jeszcze trzy sezony temu grała w trzeciej lidze i nie marzyła nawet o awansie. Od stycznia w rocznej tabeli Bundesligi ma więcej wygranych od Schalke, a gra w niej dopiero od sierpnia. Nie wygląda to poważnie, gdy nie jesteśmy w stanie wygrywać nawet z taką Arminią, którą ogrywaliśmy rok temu w pucharze. Gdzie szukać pozytywów? Z kim wygrywać, jeśli nie z nimi? Pewnym pozytywem może być to, że przybyło trochę fanów Schalke w Berlinie. Kibice Tasmanii kibicują Schalke, żeby jednak nie pobiło ich rekordu 31 meczów bez zwycięstwa. To jedyna rzecz, z której Tasmania jest kojarzona. Wszystkie kibicowskie ręce na pokład. Następny mecz gramy w Berlinie z Herthą, może przy takim wsparciu pojedziemy po przełamanie tej passy. Chociaż nie będzie to łatwe.

Jesteście jeszcze na etapie kibicowskiego wkurzenia czy już wszystko wam jedno?

Enrico: – Przez te wszystkie lata potrafiłem się cieszyć nawet z takich meczów, jak 1:6 z Realem. Każdy mecz przeżywałem bardzo mocno. Czekało się na weekend, wszystko się śledziło. Teraz już od ponad roku jest inaczej. Już za czasów Markusa Weinzierla zaczęło być nieciekawie, choć wicemistrzostwo z Tedesco dało jeszcze nadzieję. Mnie już w sumie to nawet nie boli. Po prostu wiem, że jak się pojawia nadzieja, to jest złudna. Czuje się niechęć do tej drużyny. Nie ogólnie do klubu, chociaż też były kontrowersje, jak chociażby afera rasistowska z Clemensem Tönniesem czy te decyzje z kierowcami. Czuje się niechęć. Jestem wypompowany z emocji. Chociaż teraz z Augsburgiem pierwszy raz od roku przez ostatnie dziesięć minut stałem. Ale to wyjątek, jeden mecz na cały rok. Człowiek wie, że jest, gdzie jest i za szybko się to nie zmieni. Tym bardziej, jeśli struktury w tym klubie są tak dziwnie zarządzane.

Krzysztof: – Enrico powiedział fajną rzecz na temat meczu z Augsburgiem – faktycznie, dla mnie jako kibica to był pierwszy od około roku mecz, który jakkolwiek mnie emocjonował. Miałem przyjemność z oglądania Schalke. Nie dlatego, że dobrze grali, ale pojawił się promyczek nadziei, że będę mógł mieć jakąś radość z wyniku. Jako kibice chyba nauczyliśmy się już być przegrywami. Przyjmujemy to, co nam serwują piłkarze z pokorą. Szkoda zdrowia i nerwów. Teraz jest bardziej apatia i oczekiwanie, kiedy ten koszmar się skończy. Schalke nie daje przyjemności z kibicowania. Ale o odwracaniu się od klubu nie ma mowy.

Enrico: – Już nawet nie wkurzamy się na kontuzje. A są one bardzo częste. Normalnie byłbym zły na sędziego albo przeciwny skład, martwił się „co teraz?”. Ale u nas odczuwam to tak, jakbyśmy co dwa tygodnie mieli kolejne kontuzje. Przestało już to ruszać człowieka. Mamy skład zlepiony z rezerw i młodzieżówki. Nawet już nie śledzę, kto siedzi na ławce, bo czasem są to totalnie randomowe nazwiska.

Kacper: – Jak kibice innych drużyn mówią „może to jest ten sezon”, to ja myślę sobie „może to jest ten mecz”. Ale jak wspomnieli koledzy, jak już jest jakaś nadzieja, to zostaje ona brutalnie zweryfikowana. Na przykład mecz z Mainz. Idealna okazja na przełamanie się. Szósta minuta, karny przeciwko nam. Później udaje się odrobić, gra wygląda nieźle i błędna decyzja sędziego, kolejny karny… Znowu nie ma przełamania. Mecz z Augsburgiem też dał spore nadzieje, ale była fatalna kontuzja Utha i też cały optymizm znika. Mecz Schalke trwa przeważnie do pierwszej straconej bramki. Później ta drużyna jest już mentalnie martwa i nie jest w stanie się podnieść. Trudno się dziwić – dochodzimy do trzydziestu meczów bez wygranej. Potrzeba osoby, która będzie mogła to wszystko scalić, a mamy kolejne błędne decyzje personalne. Czy to zatrudnienie trenera Bauma, nauczyciela piłkarskiego, dobrego do pracy z młodzieżą, który nie jest motywatorem, nie jest w stanie podnieść drużyny. Miał mieć zatrudnionego asystenta, Rene Rydlewicza, który był charakternym zawodnikiem. Zarząd się nie popisał, zamiast niego do klubu trafił Naldo. Wydawało się – świetna postać z poprzednich sezonów, ulubieniec kibiców, zwłaszcza przez derby z Borussią. Już za Tedesco potrafił jednak robić kwasy w szatni i teraz też nie jest zbyt lubiany. Brakuje tam charakternych postaci – i na boisku, i w sztabie. Nowy trener Christian Gross, o którym można usłyszeć, że potrafi prowadzić zawodników twardą ręką, jest ostatnią nadzieją, że uda się chociaż mentalnie podnieść. Bo piłkarsko jest tam wystarczająco jakości, by obronić się na boisku. Gdy nie ma odpowiedniego podejścia do meczu i zespół umiera po pierwszej straconej bramce, trudno myśleć jednak o takich wynikach.

Schalke mocno zapracowało na miejsce, w którym jest. Gdybyście mieli stworzyć listę grzechów głównych tego klubu, co by się na niej znalazło?

Enrico: – Podejście do zawodników. W tamtym sezonie było powiedziane Uthowi, Skrzybskiemu, Rudemu czy Bentalebowi, że są za słabi i mogą odejść. Uth chciał odejść podczas letniego okienka, ale… zakazano mu transferu do FC Köln. Okazało się, że jednak nie jest za słaby i ma udźwignąć martwą drużynę. Nie dziwię się, że takim zawodnikom później nie chce się być w tym klubie. Druga sprawa to kontrakty. Jesteśmy znani na całą Europę, że nie potrafimy przedłużyć kontraktów młodych piłkarzy i wszyscy od nas odchodzą za dramo. Wyrzucono Höwedesa, zabrano mu opaskę. Byłem za tym, żeby odszedł, ale został słabo potraktowany. Fährmanowi mówiono, żę będzie numerem jeden i też nagle mu odebrano opaskę, rzucono go na wypożyczenia do Norwich, a potem do Norwegii. Mimo że Nübel zagrał jedną dobrą rundę, kartą przetargową, żeby go przedłużyć, było podniesienie mu mocno pensji i danie opaski. Splunięcie w twarz Fährmannowi, który jest w klubie od lat. I przy okazji Höwedesowi jako wychowankowi też.

Schalke oferowało naprawdę wysokie kontrakty dla randomowych piłkarzy. Bentaleb kosztował nas przez te pięć lat 60 milionów. Rudy dostaje pięć milionów co sezon. Gdy można zarobić trochę kasy do klubu, zamiast sprzedać od razu Westona McKenniego do Juventusu, Schneider zdecydował, że go wypożyczy. Potrzebujemy kasę na teraz, dostajemy trzy miliony za wypożyczenie, oddajemy najlepszego zawodnik i nadal nie mamy kasy. To chyba najgorsze zarządzanie w ostatnich latach. Niestety – ciągnie się to już długo Osoba, która obserwuje to z bliska i widzi, jak się zadłużamy, jakie popełniamy błędy, mogła się spodziewać, że kiedyś to runie. Wiedziałem, że to się zdarzy, ale że maksymalnie bedziemy przeciętniakiem. A nie, że runie to w tak spektakularny sposób. I tak nagle.

Krzysztof: – To się wszystko wiąże z czymś, o czym nie mówi się zbyt często. Komentatorzy niemieckiej piłki twierdzą, że Schalke ma kompleks Borussii Dortmund. Od czasów, gdy BVB wróciło do topu, Schalke chciało nawiązywać równą walkę. Ale nie miało do tego ani pieniędzy, ani infrastruktury, ani szczęścia. A mimo to nie chciało się przyznać, że jest tą brzydszą połową Zagłębia Ruhry. Chciało być w ścisłym topie. Z tego wzięły się nietrafione decyzje finansowe, horrendalne kwoty za zawodników, którzy niewiele wnieśli. Zaczęto szukać własnego Kloppa, a nie stawiano na trenerów, którzy mogliby dać jakość. Władze Schalke miotały się próbując powtórzyć to, co udało się Borussii. Wydawało się, że już ten Tedesco będzie dobrym strzałem, ale – jak to w DNA Schalke – coś musiało się posypać. Co? Nikt nie wie.

Kolejna sprawa to brak takiego długofalowego planu, cierpliwości w gabinetach. Horst Heldt, były dyrektor sportowy, nagle stał się wrogiem publicznym numer jeden. To samo stało się z Christianem Heidelem. Oczywiście mieli swoje za uszami, ale taka ciągła wymiana pełnego składu gabinetów co 2-3 sezony nie może prowadzić do niczego dobrego. Wszystkie kluby w Bundeslidze z topu jak Borussia Dortmund czy Monchengladbach albo Bayer Leverkusen mają stabilne piony sportowe. W Schalke jest ciągła zmiana i nieustanne szukanie winnych. Czasami te decyzje są wywołane presją ze strony kibiców czy rozmaitych legend, które kręcą się przy klubie. Schalke jest specyficzne – za dużo osób, które kiedyś się zasłużyły, ma wiele do powiedzenia. I tak się nawarstwiały te problemy. Coraz więcej trzeba było wydawać, żeby gonić czołówkę. Czołówka coraz bardziej odjeżdżała. Przyszedł koronawirus, powiedział „sprawdzam” i jesteśmy, gdzie jesteśmy.

Kacper: – Sporo decyzji w chwili wykonania wydawało się sensownych. I to problem Schalke – wydaje się, że sytuacja jest ustabilizowana, a tu nagle jest spadek, tąpnięcie, wszystko trzeba budować od nowa. Samo przyjście Wagnera dało optymizm, że sytuacja jest uratowana, po fatalnym sezonie przyszła jakaś odnowa. Później nagle bum i tyle meczów bez wygranej. To problem Schalke – ciągle jest w tym klubie dążenie do pozycji dających grę w Lidze Mistrzów, a niezrozumienie tego, że może nie jest na to czas. Schalke nie rozumie swojej pozycji. Nie rozumie, że powinno teraz dążyć do bycia średniakiem. Może lepiej byłoby dać sobie spokój przez 2-3 sezony, postawić na skauting, swoich zawodników ze szkółki, bo jest ich wielu i spróbować zbudować coś od nowa.

A tu tak: świetny sezon za Tedesco, wicemistrzostwo, gra w Lidze Mistrzów. Kolejny był fatalny i znowu próba „a, może się uda”. Po świetnej rundzie za Wagnera przyszedł jednak jeszcze mocniejszy upadek. To najgorsze – są rozbudzone nadzieje, a potem jest jeszcze gorzej, niż było. Może faktycznie lepiej było zająć trzy razy z rzędu dziesiąte miejsce, powoli budować, nie szarżować z finansami. Bo tych decyzji nietrafionych było bardzo dużo. Szczególnie po awansie do Ligi Mistrzów poszły grube pieniądze. Kilku zawodników z tego zaciągu jak Serdar, Sane czy Mascarell naprawdę się sprawdziło. Ale 16 milionów na Rudy’ego, który dobrze gra tylko w Hoffenheim, od razu wydawało się dziwne. Później nie wiem, jak znaleziono we Francji Mendyla. W tamtym czasie do Bundesligi trafiło wielu dobrych zawodników z Ligue 1, a Schalke postanowiło wydać osiem milionów rezerwowego Lille. Dziwny ruch. Dalsze poszukiwanie, podążanie za Borussią. Oni mają Sancho, to my poszukamy w City swojego odpowiednika. Trafił do nas Matondo za niemałe pieniądze, który potrafi tylko biegać, a w dodatku – przy swoim niskim wzroście, 1,75 cm – jest wystawiany w ataku i gramy na niego długie piłki. Tu się nic nie składa.

Samo planowanie kadry wygląda bezsensownie i nie pasuje do realiów. Wszyscy chcą grać szybko, mieć dynamiczne boki i wysokiego napastnika. Boki w Schalke są od kilku lat fatalnie obsadzone. Nikomu nie przyszło na myśl, żeby sprowadzić lepszych bocznych obrońców czy może skrzydłowych, żeby móc grać takim stylem. Tedesco grał zupełnie bez skrzydeł i to wypalało, ale odszedł, a my zostaliśmy bez zawodników na bokach. Wagner próbował grać bez skrzydeł z czwórką środkowych pomocników, to dawało efekt, ale gdy przyszły kontuzje i wypadł cały środek pola, trener nie miał niczego innego do zaoferowania. Skrzydła nie działały, napastnika klasowego nie było. Mamy w ataku młodego Hoppe, który był rezerwowym w rezerwach Schalke. I on wychodzi w pierwszym składzie na Gladbach. Trzeba się zastanowić, kto planował tę kadrę.

Powiewem optymizmu jest limit, który Schalke samo na siebie nałożyło – nie zaoferuje nikomu pensji powyżej 2,5 miliona rocznie, co w zasadzie zamyka drogę do dużych nazwisk, które przewijały się przez Schalke, ale często zapominały, jak się gra w piłkę.

Kacper: – Sallary cap! Pięknie nazwane, ale raczej sam sobie czegoś takiego nie nakładasz. Nie ma pieniędzy i stąd ta decyzja. Fajnie nazwane, pod publiczkę, ale duże nazwiska nie są już w zasięgu Schalke. Może to i dobrze, bo nikomu nie przyjdzie do głowy pomysł, żeby znowu ściągać zawodników na kredyt. Obecnie w kręgu zainteresowań są piłkarze, którzy mogą przyjść jedynie na wypożyczenie. Trzeba spłacać długi, a nie wydawać.

Enrico: – Dałoby mi to nadzieję, ale i tak mamy jeszcze wielu zawodników, którzy mają wysokie kontrakty, a których nikt nie chce. Jeśli zarząd chce się trzymać planu pójścia w środek tabeli i stabilizacji, to jak dla mnie nawet przez pięć lat możemy grać na poziomie Mainz czy Augsburga – fajnie, podoba mi się taki plan. Stadion spłaciliśmy, ale jeślibyśmy teraz spadli z tymi długami, raczej nie dostaniemy licencji na drugą ligę. Byłoby to upadkiem. Fajnie brzmi to salary cap, ale nawet jak teraz było obcięcie pensji przez koronawirusa, pojawiło się wiele krytycznych głosów, że piłkarze nie chcą rezygnować z kasy. Pewnie nie wszyscy, ale to też pokazuje, że ta drużyna jest bez charakteru. Nawet, jeśli przyjdą nowi zawodnicy, to tylko na wypożyczenie. A wypożyczonym, nie ma co ukrywać, raczej nie zależy na klubie. Nie widzę tutaj sensownego rozwiązania, jeśli chodzi o budowanie drużyny na lata.

Krzysztof: – Wszyscy w Schalke – kibice, piłkarze, zarząd – muszą zmienić swoją optykę na klub. Na to, w którym miejscu się znajdujemy. Nie gonić Borussii. Jesteśmy drużyną, która walczy o utrzymanie. Jeśli się uda, będziemy dalej o nie walczyć w przyszłych sezonach. Na więcej nas teraz nie stać. Wprowadzenie tego salary cap może faktycznie pozwoli rozsądniej dysponować pieniędzmi i wprowadzi nas na drogę Unionu Berlin, który jest krótko w Bundeslidze, a potrafił zrobić szybko tak duży progres, sięgając po nietypowych zawodników, kreując niektóre nazwiska. Udało im się wyjść na wysoką pozycję w tabeli i zadomowić się w Bundeslidze na dobre, bo spadek im nie grozi. Schalke musi iść właśnie taką drogą – powolnej, spokojnej budowy. Nie szukać gwiazd. Wtedy będzie dobrze, jeśli się utrzymamy, bo w przypadku spadku może być bardzo niekolorowo.

No właśnie, czasami się mówi, że spadek bywa dla klubu pewnym katharsis, a Schalke z pewnością przydałby się twardy reset. Czyli waszym zdaniem po spadku poszłoby bardziej drogą HSV?

Kacper: – W Niemczech było ostatnio wiele spadków uznanych marek jak Kaiserslautern czy TSV Monachium, a teraz HSV. Ta droga wcale nie musi być taka oczywista, że zaraz uda się wrócić. Nie każdy jest Stuttgartem, który ma dobre zaplecze finansowe i potrafi szybko się odbudować. W Schalke problemy są zdecydowanie większe. Jeśli nawet po spadku udałoby się zatrzymać kilku zawodników, a pewnie niektórzy zdołaliby się poświęcić, by pograć rok na zapleczu, to jest problem finansowy. Nie jest łatwo dostać licencję na 2. Bundesligę. A przy takich długach, jakie są obecnie, to może być problem.

Startowanie z poziomu Regionalligi może być przepaścią dla tego klubu i zakopanie się na wiele lat. Najlepszym przykładem jest Kaiserslautern, gdzie nie wygląda to najlepiej i nie widać tam jakiejś nadziei na poprawę. Przypadek HSV nie jest jeszcze drastyczny, bo mają co roku jakiś plan, trochę do awansu brakuje, los zabiera, co dawał przez lata, gdy często balansowali na krawędzi. Nam w ostatnich latach widmo spadku tak często nie zaglądało w oczy. Nawet gdy runda wiosenna zeszłego sezonu była fatalna, spadek był mimo wszystko daleko. Ten sezon może być, niestety, przełomem. Nikt raczej nie myślał o spadku wcześniej, tak jak w HSV, gdzie mogli przygotować się na tę ewentualność. Nawet gdyby udałoby się nam posprzedawać zawodników, ich cena po spadku pójdzie mocno w dół. W optymistycznym wariancie zarabiamy 70 milionów, ale długi i tak sięgają 250. Sam jestem ciekaw, jakby to mogło wyglądać. Ale spadek raczej nic dobrego by nam nie przyniósł. Nie wydaje mi się, by był odkupieniem.

Enrico: – Chciałbym wierzyć w katharsis. Spadek i odbudowanie się brzmią super. Nawet lepiej niż utrzymanie i kolejny rok chaosu. Ale zważając na problemy finansowe i fakt, że możemy nie dostać licencji, ten klub jest po prostu za duży, nie wyrobimy się finansowo grając 2-3 lata w 2. Bundeslidze. A co dopiero niżej – totalna śmierć dla klubu. Bardzo dużym problemem jest nastawienie ludzi wokół klubu i kibiców. Najbardziej zagorzali ultrasi są są przeciwni temu, żeby zrobić z Schalke spółkę. Nawet jeśli dostaniemy za to więcej kasy, ważniejsza jest dla nich tradycja. Bardzo dużo kibiców nadal myśli, że to po prostu niefortunny rok, wina piłkarzy i trenera, ale my i tak należymy do topu i jesteśmy klubem na miarę Ligi Mistrzów. A tak już nie jest od wielu lat. Nawet, jeśli się teraz utrzymamy, ambicje kibiców i tak nie spadną. Będzie presja, by walczyć chociaż o Ligę Europy. A klub nie jest obecnie w stanie.

Czy waszym zdaniem Schalke przebije rekord Tasmanii Berlin? Innymi słowy – czy coś wam się uda w tym sezonie?

Krzysztof: – Serce mówi, że nie. Ale rozum, że tak.

Kacper: – Dwa mecze zostały do wyrównania rekordu. Trzy do przebicia.

Krzysztof: – Mamy Herthę, Hoffenheim i Eintracht. No cóż, biorąc pod uwagę obecną formę, we wszystkich tych meczach każdy inny wynik niż nasza przegrana czy remis będzie sporym zaskoczeniem. Niestety, wiele wskazuje na to, że może tak się skończyć. Ale liczymy, że tak nie będzie i niechlubny rekord pozostanie w Berlinie. Jeśli mamy upatrywać gdzieś minimum pozytywów, to Hertha też nie jest teraz w najlepszej kondycji. Być może zadziała efekt nowej miotły i uda się wreszcie wyszarpać upragnione trzy punkty.

Enrico: – Klub przejął trener, który zarządza podobnie jak Stevens, dba o dyscyplinę, ma twardą rękę. Jak Krzysiu powiedział, rozum mówi, że pobijemy ten rekord. Ale mam nadzieję, że małe poczucie sukcesu przez wygrany mecz w pucharze uda się jakkolwiek przekuć na motywację przed ligą. Gross ma doświadczenie – nie tylko uratował Stuttgart od spadku, ale też wyniósł go bardzo wysoko. Mam nadzieję, że taką brudną, ciężką pracą, będą potrafili chociażby z Herthą coś ugrać. Tym bardziej, że trochę tych pozytywów ostatnio było. Mecz z Mainz czy druga połowa z Wolsfburgiem nie wyglądały najgorzej w naszym wykonaniu. Gdyby nie decyzje sędziego z Mainz, już wtedy udałoby nam się przełamać. Pech nas nie opuszcza.

Kacper: – Mecz z Herthą może być przełomowy. W meczu z Arminią była duża presja, żeby się przełamać. Teraz na Schalke już nikt nie liczy. Sytuacja kadrowa przez święta się poprawiła. Poza Paciencią wszyscy są do dyspozycji. Hertha ma duże problemy w obronie. Takie 1:0, gdzie może w końcu zadziałają stałe fragmenty albo kontra, jest realne. Najgorsze jest to, że ta drużyna nie jest przystosowana do tego, że gra o utrzymanie. Popełnia fatalne błędy w defensywie, jeśli Raman się nie zerwie, gra z kontry nie istnieje. A tak trzeba zacząć grać. W żadnym meczu przecież nie możemy uważać się za faworyta. Nawet jak ten rekord uda się niechlubnie wyrównać czy pobić, jest jeszcze cała runda wiosenna, w której jest więcej meczów niż jesienią. Nadzieją są takie ekipy jak Arminia, Mainz czy Werder, które też mają swoje problemy. A ta strata nie jest jeszcze tak duża, by na tym etapie mówić, że ktoś spadł z ligi po trzynastu kolejkach. Bo tak nie jest.

Dla mnie to aż nie do wiary, by taka drużyna, z nazwiskami, które coś wcześniej znaczyły, nie wygrała przez 12 miesięcy żadnego spotkania w lidze. To aż brzmi absurdalnie. Czasem myślę – może to jakiś ukryty plan działaczy na ratowanie klubu? Wyczuli szansę na pobicie tego rekordu i postawili gruby zakład, by ratować klubowe finanse? Już naprawdę nie wiem jak to tłumaczyć! Przecież wszystkim udaje się czasem wygrać jakiś mecz, przepchnąć wynik. A my mamy 29 meczów i dalej nic. Wygląda to absurdalnie. Jeśli dorzucimy do tego mecz z Augsburgiem, gdy siedmiu zawodników patrzy, jak rywal zdobywa gola głową… Takiego kabaretu nie widzi się w innych ligach. Już nawet nie chcę mówić o Ekstraklasie, ale w jeszcze niższych. Może to po prostu drużyna pucharowa? W pucharze dwa mecze, dwa zwycięstwa. Może powinniśmy grać w Regionallidze albo jakiś puchar landu.

Puchar Zagłębia Ruhry – brzmi dobrze.

Kacper: – Z Dortmundem byłoby ciężko, więc i tu nam by się nie udało. Ale nawet, jeśli pobijemy rekord Tasmanii Berlin – przynajmniej wydarzy się coś, z czego będziemy po tym sezonie zapamiętani!

Rozmawiał JAKUB BIAŁEK

Fot. archiwum prywatne

Suche Info
07.12.2022

Koniec mundialu dla Danilo Pereiry

Nie tylko Nuno Mendes. Również Danilo Pereira nie zagra już na katarskim mundialu, informuje Fabrizio Romano. Pereira doznał kontuzji w pierwszym meczu z Ghaną. Wydawało się, że ten uraz nie będzie na tyle poważny, by wykluczyć go z całego turnieju – Portugalczyk miał odpocząć, ale potem być gotowy do dalszej rywalizacji. Niestety, nic z tego. Pereira na mundialu już nie zagra. W pierwszym meczu grał jako środkowy obrońca, kiedy tworzył duet z Rubenem Diasem. […]
07.12.2022
Suche Info
07.12.2022

„Słyszę, że jest bliżej rozstania niż pozostania Michniewicza”

Tomasz Włodarczyk z Meczyków podzielił się swoimi informacjami na temat ewentualnego przedłużenia umowy z Czesławem Michniewiczem przez PZPN. Włodarczyk stwierdził: – Słyszę, że jest bliżej rozstania niż pozostania Czesława Michniewicza. Ostateczną decyzję podejmie jednak Cezary Kulesza. Słyszałem jeszcze jedną wersję co do kontraktu Michniewicza – PZPN ma siedem dni od ostatniego meczu w roku, żeby przedłużyć jego kontrakt na takich samych zasadach. Najpóźniej w poniedziałek dowiemy się, co z przyszłością […]
07.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
07.12.2022

Katarski Turysta #8: Czy wejdę na mecz z flagą LGBT?

Promowanie wartości LGBT jest zakazane podczas katarskich mistrzostw świata. Czy można wejść z tęczowym symbolem na mecz mundialu? Sprawdziliśmy to! Świeży vlog Jakuba Białka naszego wysłannika na mistrzostwa świata w Katarze właśnie wleciał na WeszłoTV. Kuba zrobił drobną prowokację. Zapraszamy do oglądania ósmego odcinka „Katarskiego Turysty”.  WIĘCEJ ODCINKÓW VLOGA „KATARSKI TURYSTA”: Katarski Turysta #7. Co myślę o konferencjach Michniewicza? Piekło irańskich kobiet | […]
07.12.2022
Suche Info
07.12.2022

Niedźwiedź o przygotowaniach Widzewa

Janusz Niedźwiedź nakreślił plan Widzewa przed rundą wiosenną. Jak powiedział cytowany przez oficjalną stronę Widzewa: – Mamy kilka obszarów, w których chcemy udoskonalić się jako zespół. Na pewno chcemy poprawić niską obronę, bo choć mamy dziś 9 czystych kont, to wiem, że jest tam sporo rzeczy do udoskonalenia. Na pewno pressing wysoki w różnych konfiguracjach, a w rozegraniu akcji chcemy być bardziej zmienni w naszych systemach i wprowadzić nowe warianty. […]
07.12.2022
Inne sporty
07.12.2022

Taniec Kielc w Lidze Mistrzów trwa. Tylko ta kontuzja…

Tylko jedno spotkanie w trwających rozgrywkach Ligi Mistrzów przegrali na ten moment szczypiorniści Łomży Industrii Kielce. Dzisiaj ich ofiarą padł Pick Szeged (31:28). To o tyle istotne zwycięstwo, że wciąż oddech na plecach kielczan będzie czuć niepokonana w grupie B Barcelona. Liczymy, że polski zespół wkrótce odniesie też sukces pozaboiskowy – znajdując nowego sponsora. Co mamy na myśli? Kilka tygodni temu gruchnęła wiadomość, że drużyna z Kielc zakończy współpracę […]
07.12.2022
Suche Info
07.12.2022

Cash: – Mundial był cenną lekcją

Matty Cash w rozmowie z talkSPORT krótko podsumował mundial. Reprezentant Polski stwierdził: – Graliśmy z Argentyną, Francją i Meksykiem. To drużyny. które prezentują wysoki poziom. Ostatnie tygodnie były dla mnie cenną lekcją, to przeżycie przerosło moje oczekiwania. Jestem przekonany, że to wpłynie na moją dyspozycję w klubie. Grałem przeciwko najlepszym i nie mogę się doczekać tego w Premier League. Cash dodał także, że koszulki jakie otrzymał od Messiego i Mbappe stanowiły dla […]
07.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
07.12.2022

Katarski Turysta #8: Czy wejdę na mecz z flagą LGBT?

Promowanie wartości LGBT jest zakazane podczas katarskich mistrzostw świata. Czy można wejść z tęczowym symbolem na mecz mundialu? Sprawdziliśmy to! Świeży vlog Jakuba Białka naszego wysłannika na mistrzostwa świata w Katarze właśnie wleciał na WeszłoTV. Kuba zrobił drobną prowokację. Zapraszamy do oglądania ósmego odcinka „Katarskiego Turysty”.  WIĘCEJ ODCINKÓW VLOGA „KATARSKI TURYSTA”: Katarski Turysta #7. Co myślę o konferencjach Michniewicza? Piekło irańskich kobiet | […]
07.12.2022
Inne sporty
07.12.2022

Taniec Kielc w Lidze Mistrzów trwa. Tylko ta kontuzja…

Tylko jedno spotkanie w trwających rozgrywkach Ligi Mistrzów przegrali na ten moment szczypiorniści Łomży Industrii Kielce. Dzisiaj ich ofiarą padł Pick Szeged (31:28). To o tyle istotne zwycięstwo, że wciąż oddech na plecach kielczan będzie czuć niepokonana w grupie B Barcelona. Liczymy, że polski zespół wkrótce odniesie też sukces pozaboiskowy – znajdując nowego sponsora. Co mamy na myśli? Kilka tygodni temu gruchnęła wiadomość, że drużyna z Kielc zakończy współpracę […]
07.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
07.12.2022

Niezatapialny. Pepe chce spuentować burzliwą karierę mistrzostwem świata

Portugalia zachwyciła we wczorajszym starciu ze Szwajcarią. Błyszczały przede wszystkim młode gwiazdy ekipy Fernando Santosa, ze szczególnym uwzględnieniem Goncalo Ramosa. Ale przypomniał też o sobie niezatapialny weteran. 39-letni Pepe zapisał się wczoraj na listę strzelców i dał wyraźny sygnał, że ma ochotę spuentować swoją burzliwą karierę tytułem mistrza świata. Jeden z najstarszych We wczorajszym spotkaniu Pepe – poza tym, że jak zawsze solidnie prezentował się w defensywie – […]
07.12.2022
NBA
07.12.2022

Ile jeszcze potrwa kariera Kyriego Irvinga?

Żaden inny koszykarz NBA w ostatnich latach nie wzbudzał tylu kontrowersji. Ba, w całym świecie sportu trudno szukać kogoś takiego jak Kyrie Irving. Sezon 2021/2022 stał w jego przypadku pod znakiem buntu przeciwko szczepionkom na COVID. Podczas trwających rozgrywek trafił natomiast na celownik przez antysemityzm. Stracił lukratywny kontrakt z Nike, a w przyszłym roku będzie wolnym agentem nie tylko na rynku obuwniczym. Oczywiście lista wybryków Irvinga jest znacznie dłuższa. […]
07.12.2022
Ekstraklasa
07.12.2022

Incydent noszowy, pech w Mallorce, asysta na San Siro. Leonardo Koutris pokaże klasę w Pogoni?

W cieniu trwającego mundialu kluby Ekstraklasy zaczęły zbrojenia na rundę wiosenną. Pierwsza sygnał wysłała Pogoń, która pozyskała Leonardo Koutrisa z Olympiakosu. Gdyby u reprezentanta Grecji wszystko szło dobrze, dziś mógłby biegać po boiskach jednej z lig top5, bo do pewnego momentu jego kariera świetnie się rozwijała. Potem niektóre sprawy się skomplikowały i dlatego jest dziś w Polsce. Koutris podczas prezentacji przyznał, że już latem był blisko zespołu „Portowców”. […]
07.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
07.12.2022

Dało nam przykład Maroko, jak bronić mamy

Maroko tańczy i śpiewa po największym sukcesie w historii swoich występów w mistrzostwach świata – awansie do ćwierćfinału, a zupełnie przy okazji Lwy Atlasu obaliły mit o świetnej polskiej defensywie. Bo świetnie to bronią zawodnicy prowadzeni przez Walida Regraguiego. Biało-czerwoni musieli liczyć na szczęście i Wojciecha Szczęsnego. – Duch się rwie do wielkich rzeczy, a tu pospolitość skrzeczy – padło w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego i na stałe weszło do naszego narodowego dyskursu jako piękna […]
07.12.2022
Liczba komentarzy: 23
Subscribe
Powiadom o
guest

23 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Ciepły misio
Ciepły misio
1 rok temu

Kacper ale Arminie to ty szanuj

Kanonier
Kanonier
1 rok temu

Nie zapominajcie o Arsenalu. Też świetnie Sobie radzą‍♂️. Jako ich kibic jestem z nich dumny.

Niles
Niles
1 rok temu
Reply to  Kanonier

Ciężko nazwać największymi przegrywami 2020 roku klub, który wygrał Puchar Anglii i Tarczę, może nie najważniejsze, ale zawsze jakieś puchary. I dokonał tego świeżak Arteta, w pół roku od przejęcia klubu. Obecna forma raczej nie powinna rzutować na cały 2020 rok.

Robert
Robert
1 rok temu

Po co sięgać tak daleko jak można napisać o GKS Katowice

Czarny Piotruś
Czarny Piotruś
1 rok temu

Nic przygrywem to kibicować farsie!

Schalker
Schalker
1 rok temu

Panie redaktorze, chyba chodziło o Serdara, a nie o Sterdana! Poza tym, trudno się nie zgodzić – jako kibic Schalke, z całym szacunkiem do Christiana Grossa, nie widzę zbyt dużych szans na utrzymanie – mentalnie drużyna leży, a z Wagnerem zarząd powinien był się już pożegnać przed rozpoczęciem sezonu….

Mariusz
Mariusz
1 rok temu

Jak można być kibicem szwabskiego klubu ?!!! Dziadkowie się w grobach przewracają

Niles
Niles
1 rok temu
Reply to  Mariusz

Może dlatego można, że jest już kurwa prawie 80 lat po wojnie i czasy się odrobinę zmieniły? Nikt nie mówi, że Polacy mają zapomnieć o krzywdach, jakie wyrządzili nam Niemcy. Można przebaczyć obecnemu pokoleniu Niemców, bo nie mieli na to wpływu, ale zapomnieć nie. Mimo wszystko chyba kurwa można żyć normalnie z sąsiadami w czasie pokoju.

To idąc tym tropem ja zapytam jak jakikolwiek Polak może lubić Szwecję (a jest wielu takich), przecież chuje nas napadły 365 lat temu. No masakra, zdradzieckie mordy. Pra pra pra pra pra pra pra dziadkowie się w grobach przewracają, przecież ginęli w obronie Jasnej Góry, a tu kurwa Polak rodak do Szwecji jeździ i rucha Szwedki i mówię, że fajne i ładne. Jak tak można??!!

Matt Cabosca (Bukkakespor Kulübü)
Matt Cabosca (Bukkakespor Kulübü)
1 rok temu
Reply to  Niles

I dlatego Lech pojechał do Szwecji i zrobił porządek 🙂

Sebinio
Sebinio(@sebinio)
1 rok temu
Reply to  Niles

To może zapytam inaczej- jak Polak,mieszkaniec Poznania,Wa-wy czy Wrocławia może kibicować jakiemuś Schalke, Sampdorii czy tam Lyonowi nie mając z danym krajem czy miastem nic wspólnego? Usiadł taki 10 lat temu przed TV obejrzał mecz i teraz mieni się kibicem bo 3 razy pojechał na mecz i kupił szalik i czapkę klubu?

KONDZIUbenice
KONDZIUbenice(@kondziubenice)
1 rok temu
Reply to  Sebinio

Nie to co Ty.Ty na swojej prowincjonalnej druzynie byles co 2tyg.
Jestes cwok i to przez caly rok.
Zdrada,mosci panowie,zdrada.
Pewnie dlatego ze te zespoly prezentowaly dla niego cos duzo lepszego niz Twoja Tecza Bledow,a moze spodobaly mu sie ich koszulki gdy ogladal ich mecz w Tv.

Niles
Niles
1 rok temu
Reply to  Sebinio

 Sebinio

Normalnie? Bo może? Bo ma prawo? Nie rozumiesz tego, to tylko i wyłącznie twój problem. Tak samo nie musisz rozumieć dlaczego ktoś woli inne danie niż ty, inny film niż ty czy to, dlaczego komuś podoba się taka kobieta, a tobie zupełnie inna. Rozpatrywanie wszystkiego w taki sposób jest kurewsko egoistyczne i żałosne. Bo co? Bo komuś podoba się inna laska to znaczy, że brzydka? Że lubisz Star Warsy, a ktoś inny nienawidzi, to znaczy, że jest debilem, a ty jesteś kimś? No kurwa – raczej nie. I wyobraź sobie, że tak, ktoś mógł obejrzeć 15 lat temu mecz w TV i „zakochać” się w jakiejś zagranicznej drużynie i od tamtej pory śledzić każdy news, zbierać każdy gadżet, oglądać każdy mecz w TV, na streamie czy w barze oraz raz na jakiś czas pojechać na mecz na żywo, bo to kurwa może być pasja i ogólna miłość do piłki nożnej, jak każda inna. Co ma do chuja tutaj odległość, skoro żyjemy w czasach, kiedy wszystko jest na wyciągnięcie ręki? To jak ktoś dajmy na to nigdy nie był na meczu reprezentacji Polski, a ogląda każdy mecz, to też nie jest kibicem? Liczy się to co człowiek czuje w środku i za kogo się sam uważa, a nie to co kurwa myślisz ty jeden z drugim, wielki znawca i mędrzec rzeczywistości i tego jak powinno być w twoim chorym mniemaniu. Wolę 1000 razy bardziej człowieka, który żyje pasją do zagranicznego klubu i jeździ na mecz 2 razy w roku, a ogląda każdy co tydzień, niż te jebane małpy napierdalające się co tydzień, dla których rozrywką jest danie w ryja komuś i zajebanie mu szalika, bo kibicuje innej drużynie. Dla tych zjebów pasją nie jest piłka nożna, tylko napierdalanie się po ryju, a mecz to tylko pretekst.

KONDZIUbenice
KONDZIUbenice(@kondziubenice)
1 rok temu
Reply to  Niles

A to dlatego bo cwok mysli ze obrona jasnej gory=pokonanie Szwedow ha ha ha.
I odurzony absyntem Sienkiewicz zapomnial na koncu swojej bajkowej powiesci dodac ze,bajka ta nie opisuje wiernie wydarzen historycznych a jedynie jest efektem jego popuszczonej wodzy fantazji.i chwytem marketingowym zastosowanym w celu zwiekszenia sprzedazy he he he.

boskiG
boskiG
1 rok temu
Reply to  Mariusz

Ale Mariusz przyznaj się, passatem byś się pobujał po wsi co?

KONDZIUbenice
KONDZIUbenice(@kondziubenice)
1 rok temu
Reply to  boskiG

Narazie musi wystarczyc mu opel kadet w gazie!

KONDZIUbenice
KONDZIUbenice(@kondziubenice)
1 rok temu
Reply to  Mariusz

Mariuszek przestraszony frustrat ktory nienawidzi ludzi bo jego tempy ojciec mu tak kazal a jemu jego tempy dziad a on przekaze ta madrosc swoim tempym dzieciakom!!!!!
Chyba ze cwoku zadna Ci nie da!!

fachowiec
fachowiec(@fachowiec)
1 rok temu

Dwa zaskoczenia płynące z tego tekstu:
1. Schalke ma jakiś fanklub w Polsce
2. Jego prezesem nie jest Tomek H

floro flores
floro flores(@floro-flores)
1 rok temu

jakim cudem klub z Gazpromem na koszulkach ma problemy finansowe?

poza tym co to znaczy randomowy?

qdlaty81
qdlaty81(@qdlaty81)
1 rok temu
Reply to  floro flores

Zarządzanie po polsku… Prezes pensja 100k euro miesiecznie wyplacana regularnie a na kierowcę autobusu brak

LewTurysta
LewTurysta(@lewturysta)
1 rok temu

Fajny wywiad, widać że chłopaki mają dużą wiedzę i pasję do tego klubu. Żałuję jedynie, że nie udało się poruszyć wątku Gazpromu. Schalke ma potężne długi i problemy finansowe, a na koszulkach taki bogaty sponsor, no ciekawe. Z innej beczki: oglądałem mecz Schalke-Gladbach na początku roku, i w życiu bym nie pomyślał że tak to się potoczy. Agresja w grze, totalna dominacja, świetna atmosfera na trybunach, w pełni zasłużone zwycięstwo 2:0. W życiu bym nie przypuszczał że później będzie tak fatalnie.

Matt Cabosca (Bukkakespor Kulübü)
Matt Cabosca (Bukkakespor Kulübü)
1 rok temu

Szalke kibicowsko zawsze mi się kojarzyło z typowyi rudymi wąstami jankami w dżinsowych kapotach i milionem naszywek i szalików obwiązanych wokół rąk.

unnamed.jpg
KONDZIUbenice
KONDZIUbenice(@kondziubenice)
1 rok temu

A jak Ty im sie kibicowsko kojarzysz anonimku?

Marek
Marek
1 rok temu

Rudi Assauer szybciutko by tu pozamiatał ,za mordy i do roboty A jak się nie podoba to won próg !!!!Niestety chłopa już nie ma i Schalke jest w ciemnej dupie