post Avatar

Opublikowane 28.11.2020 17:07 przez

Kacper Bartosiak

Znaków zapytania i wątpliwości nie brakowało od samego początku, ale wygląda na to, że już w sobotę dojdzie do skutku jeden z najbardziej absurdalnych bokserskich projektów od dawna. W nocy polskiego czasu kibice będą mogli jeszcze raz obejrzeć w ringu Mike’a Tysona (50-6, 44 KO), który spotka się z Royem Jonesem (66-9, 47 KO). Na ostatniej prostej przed godziną zero wciąż nie wiadomo, ile ta walka będzie miała wspólnego z boksem.

Pomysł pojawił się właściwie znikąd i na początku wydawał się czystą fantazją. Jasne – fajnie oglądało się wracającą do formy „Bestię”, obijającą tarcze i worki podczas kilkusekundowych klipów, które co jakiś czas podbijały szturmem media społecznościowe. Gdy zaczęło się pojawiać coraz więcej informacji na temat potencjalnego powrotu Tysona do ringu na walkę, świat boksu zastygł w niedowierzaniu. Trudno było sobie wyobrazić formułę, w której mocno przetyrany przez życie 54-latek mógłby się faktycznie sprawdzić, nie robiąc sobie przy tym większej krzywdy. Od początku wyjątkowo często powracał jeden termin – „walka pokazowa”.

W Polsce „pokazowym pojedynkiem” pożegnał się z kibicami Andrzej Gołota (41-9-1, 33 KO). Doszło do tego nieco ponad rok po ostatniej sportowej walce z Przemysławem Saletą (44-8, 22 KO). 46-letni wówczas pięściarz na gali organizowanej przez Marcina Najmana spotkał się z nieco starszym od siebie Danellem Nicholsonem (42-5, 32 KO). Cztery rundy – nawet bez specjalnego forsowania akcji i bez wskazywania po wszystkim zwycięzcy – oglądało się ciężko przede wszystkim ze względu na obawy o zdrowie pięściarzy.

Zupełnie inaczej do „walki pokazowej” podszedł Floyd Mayweather (50-0, 27 KO). 31 grudnia 2018 roku w Japonii spotkał się w takim pojedynku z Tenshinem Nasukawą. Dużo mniejszy zawodnik (specjalizujący się zresztą na co dzień w kickboxingu) został po prostu zdemolowany. Amerykanin dosłownie doprowadził go do łez, odbierając za ten osobliwy happening wypłatę wynoszącą około 10 milionów dolarów.

Co właściwie pokazała taka walka? Raczej niewiele – bo chyba nikt nie jest zdziwiony, że wybitny pięściarz był w stanie zbić mniejszego od siebie przedstawiciela innej dyscypliny na swoich warunkach. Pojedynki „pokazowe” mogą być wszystkim i niczym – w zależności od tego, czego pragną ich organizatorzy. I to chyba największy problem związany z kolejnym występem Tysona – nikt właściwie nie wie, jakiego rodzaju będzie to walka.

Wrak Tysona? Ale to już było!

Zanim zagłębimy się w technikalia, warto zastanowić się nad jednym – dlaczego „Żelazny Mike” w ogóle wraca? Tu też brakuje oczywistych tropów. Historia pokazuje, że gwiazdy boksu w zdecydowanej większości kończą ze sportem o wiele za późno i prawie zawsze nie na własnych warunkach. Boksują, bo muszą – najczęściej ze względów finansowych. Tyson nie jest w tej kwestii żadnym wyjątkiem.

Jego kariera miała kilka etapów. Na początku liczyło się tworzenie historii. Nastoletni Mike w kontrowersyjnych okolicznościach nie dostał się do olimpijskiej reprezentacji przed igrzyskami w Los Angeles w 1984 roku. Gdyby wziął udział w tym turnieju, to z dużym prawdopodobieństwem by go wygrał – w grze nie liczyli się w końcu potężni Sowieci i Kubańczycy, którzy zbojkotowali imprezę.

W gronie zawodowców zadebiutował w marcu 1985 roku. Półtora roku później był już mistrzem świata. Dokonał tej sztuki jako najmłodszy w historii i do dziś nikt nie zbliżył się do jego rekordu. Pod koniec 1988 roku „wyczyścił” scenę w kategorii ciężkiej, bijąc Tony’ego Tuckera (34-0), Michaela Spinksa (31-0) i wielkiego Larry’ego Holmesa (48-2). Wydawało się, że będzie rozdawał karty przez wiele kolejnych lat – w końcu był jeszcze przed 25. urodzinami.

W lutym 1990 roku niekwestionowany mistrz udał się do Tokio, gdzie doszło do jednej z największej sensacji w historii nie tylko boksu, ale chyba także całego szeroko pojętego sportu. James „Buster” Douglas (28-4-1) był skazywany na ścięcie, ale nieoczekiwanie podniósł się z desek, by kilka chwil później znokautować Tysona. Mit legł w gruzach, ale to wcale nie był koniec wyjątkowej kariery.

Tytuł w końcu odzyskał dopiero 1996 roku, pokonując Franka Bruno (40-4). Większość pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych Tyson spędził jednak w więzieniu. Wyszedł jako zupełnie inny pięściarz. Nie otaczał go już dawny blask wybitności. Wciąż bił się z najlepszymi, ale wygrywał z rywalami, którzy nie byli zaliczani do ścisłej czołówki. W 2002 roku symboliczną klamrą podsumowującą ostatnią jak do tej pory „złotą erę” w kategorii ciężkiej była porażka cienia „Bestii” z Lennoksem Lewisem (39-2-1).

To nie był jednak definitywny koniec. Wiele osób woli o tym nie pamiętać, ale w 2004 i 2005 roku Tysona obijali kolejno Danny Williams (31-3) i Kevin McBride (32-4-1) – zawodnicy, którzy 20 lat wcześniej nie mogliby pewnie pomagać Mike’owi w sparingach, bo nie prezentowali zbyt wiele od strony sportowej.

Chcę uciec. Wstyd mi za moje życie. Chciałbym zostać misjonarzem – mówił ze śmiertelną powagą przed ostatnią zawodową walką w karierze. I tu dochodzimy do jednej z ciekawszych kwestii związanych z sobotnim wydarzeniem – jeśli Tyson był pięściarskim wrakiem 15 lat temu, to co może pokazać współcześnie? Sportowa logika podpowiada, że raczej niewiele.

Nie jest przecież tak, że te ostatnie lata spędził w jakimś pięściarskim klasztorze Shaolin. „Żelazny Mike” nadal prowadził hulaszczy tryb życia. Miewał w życiu potworne zakręty – w nieszczęśliwym domowym wypadku stracił kilkuletnią córkę. Wielokrotnie był na skraju samobójstwa, a większość jego pomysłów biznesowych to spore niewypały.

Zielone inspiracje

W ostatnich latach coś zaczęło się jednak zmieniać. Tyson został przedsiębiorcą i zaczął zarabiać na zalegalizowanej w części Stanów Zjednoczonych marihuanie. Zaczął brylować w internecie jako twórca autorskiego podcastu, który prowadził najczęściej po kilku głębszych buchach. Pięściarza odwiedziły gwiazdy popkultury – ze Snoop Doggiem i Eminemem na czele. Życiowy przełom przyniosła jednak wizyta pewnego mało znanego medyka.

Niejaki „doktor Gerry” poczęstował Mike’a sproszkowanym jadem, który wydziela rzadki gatunek ropuchy występującej w południowo-wschodniej Kalifornii. Płaz w sytuacjach zagrożenia pluje substancją, która w osobliwy sposób paraliżuje potencjalnych drapieżców. Nie wiadomo, kto pierwszy wpadł na pomysł, by jad wydzielić, sproszkować, a potem zapalić. Pewne jest jedno – takie doświadczenie zmienia ludzi, ale mocno wpłynęło także na „Bestię”.

To skok ze spadochronem do serca Boga – reklamował doktor Gerry. Tyson w tym momencie zapewne uśmiechnął się z pobłażaniem, bo on takich skoków po różnych substancjach zaliczył dziesiątki jeśli nie setki. Mimo to po kilkunastu minutach wypalił sproszkowany jad ropuchy. Substancja przypomina DMT – jeden z najmocniejszych znanych psychodelików, a całe doświadczenie bywa wstrząsające.

Wszystko trwało może 15 minut, ale dla mnie to była nieskończoność. Raz się zaciągnąłem i bum… Przepadłem. Cały czas byłem świadomy, co dzieje się wokół mnie, ale wszystkie doznania odbierałem na innym poziomie. Zrozumiałem, że jestem nikim. Moje piękne ubrania i samochody – one nic nie znaczą. Obudziłem się do życia, zabiłem moje dawne ego – tłumaczył Tyson w rozmowie z ESPN.

W ringu o wiele za długo

Ten przedziwny eksperyment mógł uratować pięściarzowi życie. Mike od dłuższego czasu znów robił dobrą minę do złej gry, ale jego życie znów rozpadało się na kawałki. W tajemnicy przed całym światem wrócił do dawnych nałogów. Podróż do własnego wnętrza pozwoliła mu stanąć na nogi i spojrzeć na życie z nieco innej strony. Dziś farma „Tyson Ranch” prosperuje, a plany są mocarstwowe. Może powrót do boksu to ostatni element walki z dawnym ego?

Rywalem Tysona będzie Roy Jones junior – inny przykład wielkiego mistrza przeżutego przez bokserskiego Behemota. W swoich najlepszych latach był pięściarzem genialnym, który z łatwością podbijał kolejne kategorie. Udało mu się sięgnąć po mistrzowski tytuł nawet w wadze ciężkiej. Gdyby wtedy zakończył karierę z bilansem 48-1 (jedyna porażka to efekt dyskwalifikacji), to dziś jego imię byłoby wymienianie jednych tchem obok Sugara Raya Robinsona, Harry’ego Greba i Muhammada Alego w gronie największych w historii.

Roy jednak nie zakończył kariery w 2004 roku. Boksował jeszcze 14 długich lat, w trakcie których konsekwentnie rozmienił się na drobne. W poszukiwaniu pieniędzy trafił nawet do Polski, gdzie miał rywalizować z Dawidem Kosteckim. „Cygan” na kilkadziesiąt godzin przed walką trafił do aresztu, a szansę z marszu dostał Paweł Głażewski (17-0). I Polak powinien tę walkę wygrać, ale sędziowie patrzyli na dawną legendę przez różowe okulary.

Nie każde wyjazdowe doświadczenie było dla Roya tak przyjemne. Ciepło przyjęto go w Rosji (dostał nawet obywatelstwo), ale obie walki stoczono w Moskwie kończył ciężko znokautowany. Najpierw brutalnie obszedł się z nim Denis Lebediew (21-1), a w 2015 roku swoje dołożył Enzo Maccarinelli (40-7). Wracanie do tych walk to trauma dla każdego kibica boksu, który pamięta Amerykanina z najlepszych lat.

Walka, ale jaka?

Jones też potrzebuje pieniędzy – dlatego szybko dogadał się z Tysonem. Długo nie było jednak jasne, co właściwie panowie pokażą w ringu. To okaże się dopiero w nocy (początek transmisji o 3:00 w Polsacie Sport), ale nad przebiegiem walki będzie czuwać komisja ds. sportu stanu Nevada. Pięściarze wyjdą do ringu w większych 12-uncjowych rękawicach. Nie będą mieli kasków, a pojedynek odbędzie się na dystansie ośmiu 2-minutowych rund.

Trzecią osobą w ringu będzie Ray Corona. Według Andy’ego Fostera z komisji sportowej stanu Nevada arbiter… nie będzie liczył. Gdy któryś z zawodników znajdzie się na deskach, to dostanie czas na powrót do pełni sił. Sędzia może liczyć nawet do 120! Jeśli uzna, że pięściarz nie może kontynuować walki, to po prostu ją przerwie. Nie będzie ogłaszania zwycięzcy ani punktowania rund.

To będzie ostrzejszy sparing. Co przez to rozumiem? Tyson i Jones będą ciężko pracować, ale jeśli zranią przeciwnika to nie będą próbowali go wykończyć. Moim zdaniem to będzie coś, co można oglądać czasem w zaciszu sal treningowych. To rozumiem przez pojedynek pokazowy, ale na pewno nie będzie żadnego głaskania. Obaj są dobrymi, doświadczonymi atletami – przekonywał Foster.

Kiedy portal „Yahoo Sports” opublikował tekst przedstawiający te warunki z cytatami członka komisji, w internecie zawrzało. Nic dziwnego – walka będzie pokazywana w USA w systemie Pay-Per-View na mało znanej platformie Triller. Za dostęp do wydarzenia trzeba zapłacić 50 dolarów. Kto chciałby płacić za walkę, która nie zostanie rozstrzygnięta i ma przypominać sparing? To potężny cios marketingowy, dlatego w mediach pojawiła się szybka kontra.

W przestrzeni publicznej pojawiło się wiele plotek, więc czas to wyjaśnić. Organizacja WBC będzie punktować ten pojedynek. Może dojść do nokautu, a bez względu na przebieg walki zostanie wskazany jeden zwycięzca. Każdy, kto mówi, że nie będzie sędziowania i wygranego kompletnie nie rozumie zasad lub prowadzi jakąś swoją grę. Mamy partnerów, którzy przyjmują zakłady bukmacherskie na tę walkę – prostował Ryan Kavanaugh, współwłaściciel aplikacji Triller.

Z biznesowego punktu widzenia wiadomo, po co wypowiada te słowa. Bulwersującą kwestią jest tu jednak samo zarabianie na emerytach, którzy nigdy nie powinni przyjąć już żadnego ciosu. Boks to sport dla młodych organizmów – to prawda znana nie od dzisiaj. Organizacja tej walki to jednak smutny znak czasów. Nostalgia sprzedaje się jak nic innego, a wiele osób obejrzy ten pojedynek z czystej ciekawości. Do niedawna nikt przecież nie sądził, że kiedykolwiek będzie mógł jeszcze zarwać wieczór dla Mike’a Tysona. „Bestia” za ten pojedynek zarobi około 10 milionów dolarów, choć wszystko zależy od sprzedaży pakietów Pay-Per-View.

Na konferencjach prasowych było względnie spokojnie. – Młody Mike wierzył, że jest Bogiem. Stary Mike prosi Boga, by zlitował się nad jego duszą – powiedział Tyson. Podczas ważenia obaj wyglądali jak panowie po pięćdziesiątce, choć waga Tysona nie odstaje wiele od tej, którą prezentował w czasie kariery. W trakcie sobotniej gali dojdzie do kilku zawodowych pojedynków, ale bezpośrednią przystawką będzie walka… youtuber Jake Paul kontra koszykarz Nate Robinson. Ktoś jeszcze ma wątpliwości, że to się sprzeda?

KACPER BARTOSIAK

Fot. YouTube.com

Opublikowane 28.11.2020 17:07 przez

Kacper Bartosiak

Liczba komentarzy: 8
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Konik "Artur" Konislawowski
Konik "Artur" Konislawowski
1 miesiąc temu

Nic. Czysty marketing. Wzięli przykład z wiadomo kogo.

Niles
Niles
1 miesiąc temu

Nawet, gdyby dziadki Tyson i Jones wystąpili w strojach klaunów i robili fikołki na ringu, ich walka będzie miała dużo więcej wspólnego ze sportem i boksem, niż cała kariera Marcina Najmana.

Arczi Pałka Zakopane
Arczi Pałka Zakopane
1 miesiąc temu
Reply to  Niles

No właśnie nie. Fikołki to fikołki. Tyson i Jones kiedyś byli sportowcami, ale dzisiaj się wygłupiają przed kamerami dla kasy. Ich sportowa przeszłość i dokonania nie powodują, że fikołki to sport.

Slimboo
Slimboo
1 miesiąc temu
Reply to  Niles

to Najman miał jakąś kariere?

Yannick_Abalo
Yannick_Abalo
1 miesiąc temu

tyson to trochę taki maradona..

Sperma na twarzy - Polska gwiazda Porno Italiano
Sperma na twarzy - Polska gwiazda Porno Italiano (@tohp)
1 miesiąc temu

Roy Jones vs Tyson …

men-kissing.jpg
Arczi Pałka Zakopane
Arczi Pałka Zakopane
1 miesiąc temu

vs? raczej &.

Kcramsib
Kcramsib (@kcramsib)
1 miesiąc temu

Ot, Fame MMA po amerykańsku. Jedna różnica, tu przynajmniej ktoś zna uczestników.

Blogi i felietony
25.01.2021

Ile wart jest Pro Junior System w 1. lidze? Podsumowanie czterech lat programu

Co jakiś czas gracze, którzy nie załapali się na bycie promowanym przez Pro Junior System, z żalem mówią o tym, że mogliby zrobić większą karierę. Ktoś dostrzegłby ich szybciej, ktoś kupiłby ich wyżej, a tak – zakopali się gdzieś niżej i poważny futbol trochę im uciekł. Sprawdziłem więc, ile waży Pro Junior System na zapleczu […]
25.01.2021
Anglia
25.01.2021

Dzieciństwo spędził na wózku inwalidzkim, teraz gra w Sheffield Wednesday

Kiedy jesteś małym dzieckiem, chorujesz na rzadko spotykaną przypadłość, która sprawia, że nie możesz chodzić i jesteś przez pewien czas przykuty do wózka inwalidzkiego, raczej nie myślisz o tym, by profesjonalnie kopać piłkę. No chyba, że nazywasz się Declan Thompson i zrobisz wszystko, by walczyć o swoje marzenia.  Ta edycja Pucharu Anglii dla wielu kibiców […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

„Trener powiedział: jak nie pójdziecie na kroplówki, możecie wypier…”

– Naprawdę, zrozumiałbym, gdyby to była nasza wina, gdybyśmy sami poszli, sami zaplanowali, ale nam to zlecili lekarz i trener. Od trenera usłyszeliśmy wprost, przy całej drużynie: „Jak nie pójdziecie na kroplówki, możecie wypierdalać”. Przepraszam za słownictwo, ale takie po prostu słowa padły – mówi nam Marcin Kozłowski, jeden z ukaranych bezwzględną czteroletnią dyskwalifikacją za […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Kolejny polski stoper w Serie A? Raków rozmawia z Milanem w sprawie Piątkowskiego

To byłby hit okienka transferowego w Ekstraklasie. Niestety, nie chodzi o transfer do naszej ligi, ale o możliwe odejście jednego z najlepszych stoperów jesieni. Kamil Piątkowski z Rakowa Częstochowa znalazł się w orbicie zainteresowań AC Milan. Lider Serie A prowadzi intensywne rozmowy z wiceliderem Ekstraklasy – jak podaje na Twitterze Krzysztof Stanowski, sytuacja powinna się […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Bez taryfy ulgowej dla legendy. Lampard wylatuje z Chelsea

Na nic zdał się status klubowej legendy. Nie obronił go nawet nadspodziewanie udany poprzedni sezon. Ciężar letnich inwestycji i miejsce w środku tabeli Premier League przesądziło o losie Franka Lamparda. Ludzie Abramowicza uznali, że to moment, by za odbudowę Wernera, Havertza i spółki wziął się ktoś, to – jak to mówią – coś już wygrał, […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Totalizator Sportowy powstał 65 lat temu. 25 stycznia Dniem Gracza LOTTO!

Od kilku tygodni trwają jubileuszowe obchody z okazji 65-lecia istnienia jednej  z najbardziej rozpoznawalnych spółek w Polsce, jaką jest Totalizator Sportowy, właściciel marki LOTTO. Dziś, 25 stycznia, mija dokładnie 65 lat od oficjalnego rozpoczęcia jego działalności. Na pamiątkę tego dnia, z inicjatywy Totalizatora Sportowego, został ustanowiony Dzień Gracza LOTTO.  Zgodnie z Zarządzeniem nr 7 przewodniczącego […]
25.01.2021
Niemcy
25.01.2021

Wielkie tradycje i jeszcze większe problemy historycznych potęg niemieckiego futbolu

Mają mnóstwo kibiców, rozsianych po wielu zakątkach kraju, albo i całej Europy. Stoi za nimi wielka historia. Często także wielkie pieniądze, choć niekoniecznie rozporządzają nimi rozsądni ludzie. A jednak słynne niemieckie kluby w ostatnich latach notują mnóstwo bolesnych wpadek. Z najwyższym poziomem rozgrywek pożegnał się Hamburger SV, przez niekończące się zawirowania przechodzi FC Koeln, w […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Perełki w wagonach z piłkarzami. XI dekady Lechii

O ile w pierwszej dekadzie XXI wieku Lechia Gdańsk walczyła o odbudowanie się i powrót na najwyższy poziom, o tyle w minionym dziesięcioleciu ugruntowała swoją pozycję w Ekstraklasie. Raz była o gola od mistrzostwa Polski, lecz skończyła na czwartym miejscu. Innym razem zimowała na czele tabeli, lecz roztrwoniła przewagę i zgarnęła brązowy medal. Zdobyła za […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

STRANIERI. Asysta Listkowskiego, wywalczony karny Michalaka, poprzeczka Płachety

O kolejnym golu Roberta Lewandowskiego, obronionym rzucie karnym Rafała Gikiewicza, debiucie Arkadiusza Milika w Marsylii, popisach Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Skorupskiego czy wygranej Jana Bednarka i spółki z Arsenalem pisaliśmy w osobnych tekstach. Co jeszcze godnego uwagi wydarzyło się w miniony weekend z udziałem naszych rodaków? Nie po raz pierwszy w tym sezonie tureckiej ekstraklasy […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Czy jakikolwiek polski trener może w tej chwili dotrzeć do reprezentantów i zdobyć u nich autorytet?

W poniedziałkowej prasie dalsze echa zmiany selekcjonera. Komentują ją m.in. Dariusz Dziekanowski i Marek Jóźwiak, są kulisy medialnej gry Zbigniewa Bońka, a Łukasz Olkowicz zastanawia się, czy dziś jakikolwiek polski trener mógłby zyskać autorytet u największych gwiazd reprezentacji.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dariusz Dziekanowski komentuje zmianę selekcjonera. (…) Wracając do kwestii dymisji Jerzego Brzęczka. Prezes Boniek starał […]
25.01.2021
Niemcy
25.01.2021

Kozacy, ale tylko na niemieckim podwórku

Nie ma jednego złotego środka na prawidłową adaptację piłkarza w nowym środowisku. Z kolei istnieje dość popularna teoria, że jeśli zawodnik jest w dobrej formie, to nie będzie potrzebował zbyt wiele czasu, by w pełni zaprezentować swoje umiejętności. Przecież sporo było takich przypadków, że dany gracz praktycznie prosto z lotniska wskakiwał do grania i nie […]
25.01.2021
Hiszpania
24.01.2021

Atletico spełniło obowiązek lidera. Suarez i spółka nie zwalniają tempa

Wczoraj Real rozszarpał Deportivo Alaves. Z kolei dziś Barcelona spokojnie pokonała Elche. W takim razie, znając pokrętną logikę futbolu, istniało duże prawdopodobieństwo, że Atletico Madryt drugi raz w tym sezonie straci u siebie punkty. Na dodatek podejmowało Valencię, która mimo iż znajduje się w ogromnym kryzysie, potrafi spiąć się na najsilniejszych rywali. Ostatecznie ekipa Diego […]
24.01.2021
Anglia
24.01.2021

Czyli mecze Manchesteru United z Liverpoolem jednak mogą być ciekawe

Ten mecz był niczym film „Źle się dzieje w El Royale”. Nie był filmem Quentina Tarantino, ale stanowił nawiązanie do jego najlepszych czasów. Dzisiaj też po boisku nie biegali Paul Scholes i Steven Gerrard, lecz zdecydowanie nie mamy na co narzekać. Były fajerwerki, były wybuchy, jakbyśmy chcieli jechać do muzeum lotnictwa, to byśmy pewnie pojechali.  […]
24.01.2021
Weszło FM
24.01.2021

Poniedziałek w Weszło FM: Polska vs Niemcy na MŚ szczypiornistów, handballowy Hejt Park

Jutro na antenie radia Weszło FM dominować będzie piłka ręczna, wszak biało-czerwoni zagrają z Niemcami, ale kibice innych sportów nie będą zawiedzeni – bo pojawią się także premierowe wydania „Super Serii”, „Run Forest” czy „Football, Bloody Hell”. Szczegóły poniżej: 07:00 – 10:00 – „Dwójka bez Sternika” – w porannej audycji będziemy chcieli uczcić Dzień Gracza […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

QUIZ LIVE: ŁÓDŹ KONTRA RESZTA ŚWIATA


24.01.2021
Hiszpania
24.01.2021

Elche było bardzo wyrozumiałe dla zmęczonej i osłabionej Barcelony

Dość wymowne było ujęcie kamery, które telewizja pokazała widzom około 50. minuty starcia Elche z Barceloną. Ronald Koeman stał zasępiony przy ławce rezerwowych i ze znużeniem zerkał na swój zegarek. Z jednej strony – nie dziwimy się, że oglądanie tego spotkania wizualnie dyskusyjnego przyprawiało o senność. Ale z drugiej – Holender być może wtedy odliczał […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nuda na robocie – kolejny rekord Lewandowskiego

Być może dla wielu z was będzie to swego rodzaju science-fiction, ale są rekordy – poza tym Gerda Müllera rzecz jasna – których jeszcze nie pobił Robert Lewandowski. To znaczy… jest ich coraz mniej. Dziś złamał kolejną barierę. Został pierwszym piłkarzem w historii Bundesligi, który strzelił gola w ośmiu meczach wyjazdowych z rzędu. Arminia Bielefeld. […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Napoli pomyliło maraton ze sprintem. 10 sekund i po drużynie!

Dokładnie 8 sekund zajęło Napoli zdobycie bramki podczas wyjazdowego meczu z Hellas Verona. Jak obliczy każdy wytrawny matematyk – utrzymując tempo strzelania jednej bramki co 10 sekund, mecz powinien się zakończyć zwycięstwem gości w rozmiarze około 540 do zera. O dziwo – tak się nie stało. Co dziwi jeszcze mocniej – neapolitańczycy tak naprawdę po […]
24.01.2021