Reklama

Bam, bam, bam – Bamford! Wysoka wygrana Leeds, asysta Klicha

redakcja

Autor:redakcja

23 października 2020, 23:48 • 3 min czytania 4 komentarze

Po meczu inaugurującym szóstą kolejkę Premier League mieliśmy prawo dużo oczekiwać. Rewelacyjna w tym sezonie Aston Villa (7:2 z Liverpoolem!) podejmowała beniaminka z Leeds, który także dobrze zaczął. Oba zespoły imponowały w ofensywie, więc można było zakładać, że czeka nas fajny wieczór z angielską piłką. Na dodatek mieliśmy pewne smaczki odnośnie poprzedniego starcia tych ekip. W końcówce sezonu 2018/2019 na Elland Road doszło do pięknego gestu fair-play, kiedy to Marcelo Bielsa nakazał swoim piłkarzom oddanie „The Villans” gola po tym jak Mateusz Klich wpakował piłkę do bramki, mimo że jeden z rywali leżał na murawie. Cała ta sytuacja mimo wszystko wzbudziła spore kontrowersje, więc dziś liczyliśmy na bardziej zdrowe emocje.

Bam, bam, bam – Bamford! Wysoka wygrana Leeds, asysta Klicha

No i w sumie… za bardzo ich nie było, bo na spotkanie dojechało tylko Leeds. Aston Villa miała szansę osiągnąć rzecz historyczną. Jeszcze nigdy „The Villans” nie wygrali pięciu ligowych meczów z rzędu. Początek wyglądał tak, jakby podopiecznych Deana Smitha ta stawka zupełnie przerosła.

Piłkarze Leeds wyszli za to bardzo nabuzowani na Villa Park. Dość łatwo stwarzali zagrożenie pod polem karnym rywali. Sam Patrick Bamford przed przerwą zmarnował dwie szanse, nawet nie trafiał w światło bramki. W temacie nieskuteczności w jego ślady szedł Rodrigo.

To i tak był wieczór Bamforda, ale dopiero po przerwie. O tym za chwilę.

Co do Aston Villi, jeśli w ogóle robiła coś dobrego, to jak zwykle za sprawą najbardziej aktywnego Jacka Grealisha. W 26. minucie miała miejsce najlepsza szansa dla gospodarzy. W dużej mierze goście sami sprokurowali tę sytuację swoim rywalom. Luke Ayling stracił piłkę blisko własnego pola karnego, by finalnie wybić ją z linii bramkowej po uderzeniu Grealisha. Wyszedł na zero.

O ile w pierwszej połowie duet Bamford-Rodrigo był nieskuteczny, o tyle po zmianie stron odkupił swoje winy. Szczególnie ten pierwszy. Bamford egzekucję na gospodarzach zaczął od dobicia strzału Rodrigo. Bułka z masłem. Drugi gol to już zupełnie inny kaliber. Anglik otrzymał piłkę przed polem karnym od Mateusza Klicha, po czym kropnął w samo okienko bramki rywali. Martinez był bez szans.

Reklama

Co cieszy Klich notuje asystę i jego liczby w Premier League na początku sezonu wyglądają naprawdę dobrze – dwa gole i dwie asysty. Inna sprawa, że, mówiąc delikatnie, nie była to najpiękniejsza asysta w historii futbolu.

Trochę przykro się patrzyło na Aston Villę w drugiej połowie spotkania. Jej zawodnicy wyglądali, jakby zupełnie odechciało im się grać, a nawet wybijać piłkę. Trudno inaczej wytłumaczyć to, że Bamford przy trzecim golu mógł zrobić wszystko będąc w tłoku i skwapliwie z tego skorzystał.  W ten sposób skompletował hat-tricka. Ten wyśmiewany niegdyś napastnik w tym sezonie Premier League ma już sześć goli. O jednego mniej niż prowadzący w klasyfikacji strzelców Son i Calvert-Lewin.

Leeds United wygrywa bez większego wysiłku i w tym momencie jest na trzecim miejscu w tabeli.

Aston Villa – Leeds United 0:3 (0:0)
0:1 – Bamford 55′
0:2 – Bamford 67′
0:3 – Bamford 74′

Fot. Newspix

Najnowsze

Anglia

Anglia

Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Damian Popilowski
9
Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Komentarze

4 komentarze

Loading...