post Michał Kołkowski

Opublikowane 27.09.2020 09:48 przez

Michał Kołkowski

Jest 1 lutego 2003 roku. FC Barcelona przegrywa w lidze trzeci mecz z rzędu, a w sumie już dziewiąty w sezonie. Choć to dopiero dwudziesta kolejka hiszpańskiej ekstraklasy. Wskutek kolejnego lania Katalończycy osuwają się na piętnaste miejsce w tabeli. Wydawało się wówczas całkiem realne, że drużyna, która w latach dziewięćdziesiątych seryjnie zdobywała mistrzowskie tytuły, teraz uwikła się w walkę o utrzymanie na najwyższym poziomie rozgrywek. Ostatecznie do tak wielkiej katastrofy nie doszło – stery w zespole przejął bowiem specjalista od spraw beznadziejnych,  świętej pamięci Radomir Antić. Serb uratował honor „Dumy Katalonii” i wywindował ją na szóste miejsce w ligowej stawce. Tak czy inaczej był to jednak najgorszy wynik Barcy w La Lidze od kilkunastu lat. Patrząc na to, co się obecnie wyprawia na Camp Nou, można się zastanawiać, czy tamte ponure czasy wkrótce nie powrócą.

Przenieśmy się z powrotem do 2020 roku. A konkretnie – do 17 sierpnia. Trzy dni po chyba największej kompromitacji w dziejach Barcy, jaką była klęska 2:8 z Bayernem Monachium w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, przedstawiciele klubu ogłosili rozstanie z Quique Setienem. Rozstanie spodziewane, czy nawet wyczekiwane, choć przecież prezydent Josep Maria Bartomeu jeszcze na początku lipca zapewniał, że nie ma tematu zmiany na stanowisku szkoleniowca, a rozwój zespołu przebiega w zadowalającym kierunku. Baty zebrane od Bawarczyków dość drastycznie odmieniły jednak jego ocenę pracy Setiena. Po takiej klęsce Hiszpan musiał wylecieć ze stołka.

VILLARREAL POKONA BARCELONĘ NA WYJEŹDZIE? KURS 6,17 W TOTOLOTKU

Nikt o zdrowych zmysłach nie sądził jednak, że to Setien jest głównym powodem kolejnych niepowodzeń Barcelony. Jego zwolnienie miało być początkiem głębokich, wręcz strukturalnych zmian w drużynie. Dzisiaj, po dwóch miesiącach od tych szumnych zapowiedzi, Barca otwiera sezon ligowy 2020/21. Czy przez Camp Nou rzeczywiście przetoczyła się zapowiadana rewolucja? Niekoniecznie. Należy raczej mówić o dekonstrukcji i pierwszym etapie przygotowywania klubu na chude lata, tak ze sportowego, jak i finansowego punktu widzenia.

Czyszczenie szatni księgowości

Nie jest wielką tajemnicą, że pandemia koronawirusa potężnie wstrząsnęła budżetem FC Barcelony. Za wcześnie jeszcze na daleko idące wnioski, ale nie jest wykluczone, że spośród największych potęg europejskiego futbolu to właśnie Blaugrana okaże się tą, która najmocniej odczuje skutki kryzysu spowodowanego długotrwałym lockdownem. Co jest trochę paradoksalne. Wcześniej wspomniany już prezydent Bartomeu uchodził za człowieka, który może i nie do końca radził sobie w ostatnich latach z budowaniem na Camp Nou zespołu zdolnego do triumfu w Champions League, ale akurat marketingowo prowadzi Barcę we właściwą stronę. Czyni z niej coraz sprawniej funkcjonującą maszynkę do generowania zysków. Zatwierdzony budżet Barcelony na sezon 2019/20 przekroczył rekordowy miliard euro. To robiło wrażenie i stanowiło bodaj najpoważniejszy argument na obronę prezydentury Bartomeu.

Krótko mówiąc – nie było problemem, że klubowi brakuje kasy. Kontrowersje budził sposób jej wydawania. Od 2017 roku Barca dokonała trzech transferów, które plasują się w TOP6 najdroższych zakupów w historii futbolu. Jednak ani jednego ze ściągniętych za gigantyczne pieniądze zawodników – a mowa o Coutinho, Griezmannie i Dembele – nie można uznać za transferowy strzał w dziesiątkę.

Antoine Griezmann

W bieżącym okienku trwa na Camp Nou wietrzenie szatni. Tak to przynajmniej chcieliby przedstawiać klubowi działacze. W budzącym niesmak stylu wypchnięto z klubu gracza, który zapracował sobie na status legendy – Luisa Suareza. Za grosze oddano Ivana Rakiticia do Sevilli. Arturo Vidalowi wręcz dopłacono, żeby wyniósł się do Mediolanu. Sprzedano również Nelsona Semedo, Carlesa Pereza i Marca Cucurellę. W ramach wymiany z Juventusem stolicę Katalonii opuścił także Arthur Melo. I ten ostatni transfer stanowi niejako kwintesencję wszystkich ostatnich posunięć Barcy. Brazylijski środkowy pomocnik za sprawą swojego stylu gry był przez niektórych ekspertów postrzegany jako piłkarz jako potencjalny następca Xaviego. Wymieniono go tymczasem na zdecydowanie starszego Miralema Pjanicia, który ma za sobą bardzo przeciętny sezon w Juventusie. Gdzie tu sens?

Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Pisaliśmy na Weszło: „Brazylijczyk przeniósł się do Juventusu za 72 miliony euro, zaś Bośniak powędrował w odwrotną stronę za 60 milionów. Wydawać więc by się mogło, że zysk z tej wymiany jest bardzo prosty do obliczenia. Różnica między kwotami zapłaconymi za tych panów to bowiem dwanaście milionów euro.

Dlaczego więc, skoro suma ta nie wydaje się aż tak znaczna, Barcelona tak bardzo chciała dopiąć transfer przed końcem roku obrotowego? Po pierwsze, w klubowym budżecie na sezon 2019/20 założono aż 124 miliony euro wpływów z transferów. Dopiero oddanie Brazylijczyka pozwoliło osiągnąć tę kwotę. Po drugie – i być może ważniejsze – biorąc pod uwagę, że Pjanić dostał w Barcelonie czteroletni kontrakt, to koszt jego zakupu zostanie zamortyzowany w takim właśnie okresie. W każdym roku Barca księgowo „wydaje” na niego piętnaście milionów euro. Co za tym idzie, Bartomeu może wykazać w sprawozdaniu – w uproszczeniu, nie biorąc pod uwagę niezakończonej amortyzacji samego Arthura – zysk w kwocie nie wspomnianych dwunastu, lecz aż 57 milionów euro”.

Klasyczny przykład tak zwanej „kreatywnej księgowości”.

Josep Maria Bartomeu i Ronald Koeman

Kiedy Bartomeu i jego zarząd mówią więc o oczyszczaniu szatni i atmosfery w klubie, blefują. Nawet jeśli uznamy, że klub rzeczywiście długofalowo może skorzystać na takich zmianach, obecne władze wykonują swoje ruchy z myślą wyłącznie o najbliższych miesiącach. Oczyszczają stan klubowych finansów, żeby chronić swoją własna skórę. 1 lipca rozpoczął się bowiem formalnie ostatni rok finansowy prezydentury Bartomeu. Zakończenie go ze stratą mogłoby oznaczać, że ustępujący prezydent zostanie zobligowany do wyrównania jej pieniędzmi ze swojego prywatnego majątku. Bartomeu chce tego – co oczywiste – uniknąć.

Dlatego transferowe działania Barcy budzą coraz większe oburzenie. Rozstanie z Luisem Suarezem przelało czarę goryczy. Fakt, urugwajski napastnik ma za sobą dość przeciętny sezon. Kłopoty z kolanem bardzo niekorzystnie wpłynęły na dyspozycję 33-latka, który oczywiście wciąż jest gwarantem bramek – w sezonie 2019/20 zdobył ich na wszystkich frontach przeszło dwadzieścia – ale zatracił sporo ze swojej dynamiki i drapieżności. Niegdyś tak bardzo dla niego typowej. Sporo zastrzeżeń budziła w ostatnim czasie nawet sylwetka Urugwajczyka. W hiszpańskich mediach niekiedy wprost oskarżano go o rozleniwienie. Dlatego sam fakt, że Suareza na Camp Nou pożegnano, wcale nie musiał wywołać kontrowersji. Problem tkwi w tym, że Barca, której pozycja negocjacyjna w tym momencie jest gorzej niż beznadziejna, oddała Urugwajczyka do Atletico Madryt – bezpośrednich rywali w walce o krajowe laury. Nie zarobiła na nim ani centa. Ba, opłaciła połowę wynagrodzenia, jakie Suarez miał zagwarantowane w kontrakcie na sezon 2020/21.

No i chyba nie trzeba dodać, że jak na razie nie ściągnięto na Camp Nou żadnej dziewiątki w miejsce El Pistolero. Plasującego się przecież na trzecim miejscu w rankingu najlepszych strzelców w dziejach Barcy.

Koeman w tarapatach

Suarez pożegnał się z klubem ze łzami w oczach. – Czasem mimo ważnego kontraktu piłkarz i klub potrzebują zmian – powiedział, cytowany przez FCBarca.com. – W typ przypadku trener na mnie nie liczył. Odchodzę ze świadomością, że stanąłem na wysokości zadania, zostałem trzecim najlepszym strzelcem w historii klubu. Zostawiam po sobie wspomnienia, dobre i złe momenty. Te złe także, trzeba być samokrytycznym. (…). Jeszcze zanim Koeman mi powiedział, że na mnie nie liczy, ja już o tym wiedziałem, bo oznajmiono mi to wcześniej. Zrozumiałem to. Poprosiłem o szacunek i o możliwość dalszych treningów aż do momentu rozwiązania sytuacji. Trener nie miał z tym problemu i kilka dni temu doszliśmy do porozumienia.

– Jeśli piłkarz nie chce już tutaj być, to musisz to zaakceptować. Jeśli klub nie chce ciebie, to także musisz to zaakceptować – dodał Urugwajczyk. To oczywiście prztyczek w nos Bartomeu, nawiązujący do sytuacji z Leo Messim.

Na głowę prezydenta kolejny raz posypały się gromy. – To będzie dziwne uczucie, aby oglądać cię w koszulce innego zespołu. Jeszcze dziwniejsze będzie granie przeciwko tobie. Zasłużyłeś na inne pożegnanie. Godne jednego z najlepszych zawodników w dziejach klubu, a nie na to, by cię wyrzucili w taki sposób – oznajmił sam Messi. W bardzo podobnym tonie wypowiedział się choćby Cesc Fabregas. Oburzenie wyrazili także Samuel Eto’o, Dani Alves i Neymar.

Luis Suarez

Suarez, Rakitić i Vidal zostali sprzedani w sumie za półtora miliona euro. Licząc bardzo życzliwie, bo bez uwzględnienia rekompensat wypłaconych Chilijczykowi i Urugwajczykowi. Półtora miliona. To tyle, ile Achmat Grozny zapłacił za Konrada Michalaka. Spora porcja krytyki za kolejne niekorzystne transfery Barcy spada na głowę Ronalda Koemana, który siłą rzeczy stał się twarzą kadrowych przetasowań na Camp Nou. To przecież on dzwonił do zawodników, by poinformować ich, że zanosi się na rychłe rozstanie. Holender próbuje się bronić: – Luis trenował na maksa od samego początku. Wciąż mu powtarzałem, że będzie mieć problem z regularną grą w moim zespole, ale jeżeli zostanie, to będzie jednym z nas. Decyzję w jego sprawie podjął klub, zanim podpisałem kontrakt. To nie była moja decyzja – stwierdził Koeman. – Ludzie uważają, że to ja jestem tym złym w tej sytuacji. Nie tak wygląda prawda.

Na razie były selekcjoner reprezentacji Holandii stara się robić dobrą minę do złej gry i sprawiać wrażenie, że gra do jednej bramki z Bartomeu. Ale nawet w jego wypowiedziach widać już przejawy frustracji. Nie na to się pisał, gdy decydował się opuścić kadrę i podjąć próbę przebudowania Barcelony. Oczywiście Holender musiał sobie zdawać sprawę, że klub będzie zmuszony do cięcia kosztów, co doprowadzi do transferu paru znaczących zawodników. Zakładał jednak, że zostaną oni kimkolwiek zastąpieni. Łączono przecież z Barceloną takich graczy jak Memphis Depay czy Georginio Wijnaldum. Żaden z nich na razie nie trafił do stolicy Katalonii.

Klubu po prostu na nich nie stać.

Jedynym nowym zawodnikiem w zespole jest de facto Francisco Trincao, ale zakup 21-latka dopięto już kilka miesięcy temu. Jeżeli chodzi o transferowe życzenia samego Koemana, żadne nie zostało spełnione. „MARCA” zdążyła już poinformować, że Holender jest tym faktem niepocieszony i żali się przyjaciołom, iż jego szefowie wodzą go za nos i nadużywają jego zaufania.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

Podstawową misją Koemana będzie zatem nie poukładanie zespołu z nowych elementów, ale odpowiednie dopasowanie tych kawałków układanki, z którymi nie potrafili się uporać Ernesto Valverde i Quique Setien. Pełni swoich możliwości w Barcelonie wciąż nie pokazali wspominani już Antoine Griezmann, Philippe Coutinho, Frenkie de Jong czy Ousmane Dembele. Od dłuższego czasu pod formą znajduje się choćby Sergio Busquets. Kiedy pojawiały się pierwsze doniesienia o planowanej rewolucji w Blaugranie, takich zawodników jak Coutinho czy Busquets wymieniano jednak jako kandydatów do odstrzału. Brazylijczyka dlatego, że można na nim coś zarobić. Hiszpana, bo jest już po drugiej stronie rzeki. Tymczasem to między innymi na nich Koeman będzie zmuszony opierać swój zespół. Niby „zrewolucjonizowany”, a w praktyce tylko lekko odmieniony. Na dodatek z głęboko niezadowolonym Messim.

Do całej awantury wokół transferu Argentyńczyka wracać nie będziemy, bo właściwie wszystko na jej temat zostało już powiedziane. Przede wszystkim przez samego Messiego. Można zgadywać, że Koeman wolałby, aby po tym wszystkim Messiego już w Barcelonie nie było. Jego sprzedaż nie tylko uwolniłaby trochę środków finansowych na wzmocnienia, ale pozwoliłaby również szkoleniowcowi na nieco więcej swobody przy konstruowaniu zespołu na nowo. A tak? Niby Holender wciąż ma do dyspozycji najwybitniejszego zawodnika w dziejach Barcy, ale jest to zawodnik głęboko rozgoryczony, rozgniewany i przebierający nogami na myśl o przyszłorocznym odejściu.

Gdyby Messi postanowił pozostać w Katalonii na pokojowych warunkach, pewnie Koeman skakałby ze szczęścia pod sufit. Teraz współpraca z rozjuszonym Argentyńczykiem może być najpoważniejszym problemem Holendra. Tym bardziej że wewnątrz szatni i całego klubu Messi ma niewątpliwie więcej stronników od Koemana. – Wiele razy rozmawiałem z Leo po tym, jak ogłosił, że zostaje. Będziemy współpracować normalnie – zapewnił jednak trener. – On ma konflikt z klubem, nie ze mną.

Trzy kryzysy

Ktoś może zapytać: skoro Barca ma tak wielkie problemy finansowe, to dlaczego nie zdecydowała się po prostu wypuścić Messiego, który jest przecież najlepiej zarabiającym zawodnikiem na świecie? Sprawa jest dość prosta – posiadanie Argentyńczyka w swoich szeregach wiąże się z gigantycznymi wydatkami, ale jeszcze większymi zyskami dla klubu. Nawet biorąc pod uwagę, że Messi podpisywał z Barcą kolejne kontrakty na specjalnych zasadach, jeżeli chodzi o prawa do wizerunku. Leo niczym magnes przyciąga bowiem do Katalonii zainteresowanie kibiców oraz sponsorów. Nie ma przypadku w tym, że gdy Argentyńczyk ogłosił swój niezrealizowany ostatecznie plan odejścia z klubu, informacja na ten temat przyćmiła nawet kolejne doniesienia o pandemii koronawirusa. Niebawem wygasają kontrakty klubu z paroma najpoważniejszymi partnerami biznesowymi, między innymi firmą Rakuten. Zachowanie choćby cienia szansy na przedłużenie współpracy z Messim może uratować Barcelonę przed drastyczną obniżką korzyści wypływających z nowych umów sponsorskich.

Barcelona to marka sama w sobie, jasne. Ale jeszcze kilka lat temu motorami napędowymi klubowego marketingu byli Neymar z Messim. Jedni z najpopularniejszych sportowców na świecie bez podziału na dyscypliny. Bez ani jednego z nich na pokładzie Blaugrana nie będzie aż tak łakomym kąskiem dla sponsorów. A zadłużenie klubu już teraz przekracza pół miliarda euro. Koeman wprost przyznał na łamach „Forbesa”: – Być może jeszcze kogoś w tym okienku sprzedamy.

Leo Messi

Przed dzisiejszą inauguracją ligowych zmagań wokół Barcelony krążą właściwie same znaki zapytania. Nie wiadomo, jak przyszłość czeka Bartomeu, któremu grozi odwołanie poprzez wotum nieufności. Nie wiadomo, jak na stanowisku trenera poradzi sobie Koeman. Holender w zawodzie pracuje już od dwóch dekad, ale tak naprawdę w żadnym klubie jak dotąd nie dowiódł, że jest szkoleniowcem dostatecznie zmyślnym, by poradzić sobie z tak wielkim wyzwaniem, jakim jest praca w Barcelonie. Zwłaszcza w tak trudnym momencie. Dobre chęci to za mało, o czym boleśnie przekonał się Setien. – Jaki był główny argument za zatrudnieniem Koemana? Że rozumie on „filozofię Barcelony”zauważa Michael Cox, analityk The Athletic. – W klubie mają wciąż olbrzymi kompleks Pepa Guardioli.

– Wszystko co dzieje się na Camp Nou po 2012 roku, nawiązuje do kadencji Hiszpana. Ogromny sukces Guardioli był jednak wypadkową trzech czynników. Po pierwsze, opierał się na filozofii skoncentrowanej na posiadaniu piłki, która była głęboko zakorzeniona w klubie. Po drugie, na wybitnej grupie wychowanków. Na czele z Xavim, Andresem Iniestą i Leo Messim. Być może nigdy wcześniej żaden klub nie wyprodukował trzech tak doskonałych zawodników jednocześnie. Trzeci czynnik to osoba samego rewolucyjnego managera, który odświeżył stare pomysł na współczesną modłę i osiągnął poziom wykraczający poza wszelkie wyobrażenie. Problem polega na tym, że kombinacja tych trzech czynników jest niezmiernie rzadka – dodał Cox.

Czy Koeman może być nowym Guardiolą? To znaczy – czy będzie potrafił taktyczne koncepcje sprzed lat wykorzystać w taki sposób, by sprawdziły się w obecnym futbolu? Dotychczas Holender nie dał się poznać jako tego rodzaju wizjoner.

FC BARCELONA POKONA VILLARREAL? KURS: 1,55 W EWINNER!

Niewiadome można jednak wyliczać dłużej. Niepewny jest kształt kadry Barcelony. Kto jeszcze odejdzie, jaki transfer wreszcie uda się dopiąć? Trudno powiedzieć. Na pewno na Camp Nou nie trafi Lautaro Martinez, jeżeli Barcelona dalej będzie próbowała namówić działaczy Interu Mediolan na sprzedaż zawodnika za piętnaście milionów euro.

Nie wiadomo, do jakiego stopnia zaogni się konflikt między Messim (i gronem jego najbliższych kumpli) a zarządem. Nawet przyszłość młodych zawodników nie rysuje się w różowych barwach. Wydawało się, że kto jak kto, ale akurat Koeman chętnie sięgnie po wychowanków La Masii. Tymczasem kilka dni temu mediami wstrząsnęły doniesienia o tym, że na wylocie znalazł się 21-letni Riqui Puig. Na razie sprawa ucichła, ale hiszpańska prasa wciąż informuje o możliwym wypożyczeniu Puiga. – Miejsce młodych zawodników jest na boisku, a nie na ławce rezerwowych. Powiedziałem mu, że nie będzie dostawał zbyt wielu szans na grę, bo konkurencja na jego pozycji jest bardzo duża. On ma w tym klubie przyszłość, dlatego doradziłem mu wypożyczenie – powiedział Koeman.

Czym zaszokował, ponieważ oczekiwano, że trudny finansowo okres będzie szansą właśnie dla takich chłopaków jak Puig czy Ansu Fati. Przynajmniej ten ostatni cieszy się na razie uznaniem w oczach Koemana.

Ronald Koeman

Barceloną targają w tej chwili trzy kryzysy jednocześnie. Ten najbardziej oczywisty – sportowy. Wynikający między innymi z gabinetowych zawirowań, których efektem były lata bez klarownej wizji rozwoju zespołu, firmowanej nazwiskiem konkretnego dyrektora sportowego. Mistrzowskie tytuły wypracowywane głównie dzięki wysiłkom Messiego trochę ten problem tuszowały, ale Liga Mistrzów od dawna dotkliwie obnażała wszelkie słabości Barcy. Drugi z kryzysów to rzecz jasna kryzys finansowy. A trzeci, być może najpoważniejszy – kryzys moralny. Od dekad klimat wokół Blaugrany nie był tak fatalny jak obecnie. Afery i aferki wybuchają jedna po drugiej. Mimo to Josep Maria Bartomeu trzyma się stołka niczym minister Jaszuński w „Karierze Nikosia Dyzmy”.

Z jednym kryzysem Barca jakoś by sobie zapewne poradziła. Z dwoma? Może również by się udało. Ale katastrofa na trzech frontach jednocześnie to chyba za wiele nawet na tak potężną, globalną organizację. Bartomeu i jego nieliczni zwolennicy lubią podkreślać, że historia oceni obecnego prezydenta jako jednego z najlepszych w dziejach klubu. Cóż – nikomu nie można odbierać marzeń.

Nawet jeżeli są to marzenia ściętej głowy.

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 27.09.2020 09:48 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Sezon może być w stolicy Katalonii bardzo ciekawy. Przede wszystkim dlatego, że Messi został, choć jego zachowanie wyraźnie wskazuje, że nie szczególnie jest z tego zadowolony. Dlaczego został? Bo zrozumiał (ktoś mu w końcu uświadomił), że jego autorska interpretacja zapisów kontraktu nie ma znaczenia i w sporze z klubem jest na straconej pozycji. Został, bo musiał. Został, bo nawet City nie dałoby za niego tle szmalu, ile domagała się FCB. Pytanie brzmi, co teraz?
Będzie umiał wznieść się ponad własne urazy do zarządzających klubem i w pożegnalnym sezonie dać z siebie wszystko, a może fochy (które widzieliśmy choćby przy okazji pożegnania Suareza) wezmą górę i będziemy oglądać sezon spacerowy z człapando w roli głównej?
Zupełnie na marginesie, gdy piłkarz (niemal każdy) ma jakiś problem w klubie, to słowem klucz zwykle jest szacunek. „Nie okazali mi szacunku”. Ile razy to słyszeliśmy? A jak to się ma do zachowań zawodników? To działa w dwie strony, czy jednak nie koniecznie? Ja mam wrażenie, że ten szacunek, to tylko słowo klucz, pod które można wpasować każdy problem. Za mało gram? Brak szacunku. Nie dają podwyżki? Brak szacunku. Chcą mnie sprzedać? Brak szacunku. I weź tu prezesie (trenerze) szanuj wszystkich piłkarzy. Toż to się nie da.
Ale jak zawodnik odpieprza manianę na boisko i poza nim, to… No właśnie… A gdzie wtedy szacunek? Dlaczego piszę o tym w komentarzu traktującym głównie o Messim? A jakoś tak przyglądałem się zachowaniu Leosia w ostatnim czasie i jakoś tak mimowolnie mi się skojarzyło.

Kapitan Jastrząb
Kapitan Jastrząb

Dopóki będzie Messi w klubie nie będzie w Barcelonie żadnej rewolucji, jego obecność sprawia że nie ma na boisku prawego skrzydłowego a prawy obrońca musi zapierdalać jak motorek przez 90 minut, przy pressingu zespołowym zawsze jest jednego mniej bo Leo człapie na boisku i bardzo mało kilometrów robi na mecz. Jako kibic blaugrany chiałbym żeby tu grał do końca kariery ale skoro on już nie chce tu grać i widać (na razie) że czuje małą radość z gry i nie przykłada się do tego jak kiedyś to myśle że jego odejście będzie oznaczać początek prawdziwej rewolucji i dobrze zrobi obu stronom nawet jeśli Barcelona ma popaść w pucharową posuche przez kilka następnych lat.

kasztan
kasztan

wyrzucili Suareza i oburzenie tym faktem okazała prostytutka Neymar który potraktował Barcelonę jak starą szmatę… hhaha jeszcze brakuje żeby oburzenie tym zarządem okazał Luis Figo i to dopiero będzie truskawka na torcie :D. FC Barcelona to jednak stan umysłu.

Aż się przypomina jak TVP jako autorytet na temat prezydenta stolicy wybrała wypowiedź MARCINA NAJMANA 😀

toomek
toomek

Byłem kibicem Barcelony w latach 2003-2017. Od 3 lat nie mogę patrzeć na niegdyś ukochany klub. Kochałem ten klub za wiele rzeczy. Przez wiele lat wydawał relatywnie niewielkie pieniądze na transfery (oczywiście z wyjątkami jak chociażby Neymar) i co do zasady nie brał udziału w awanturniczej polityce transferowej (inna sprawa, że ich na to nie było wówczas stać, zwłaszcza na początku XXI w.). O sile Barcelony stanowili jej perełki z La Masii (Xavi, Iniesta, Puyol, Busquets, Pique) a nie najemnicy. Barca miała swój styl -jednym się podobał, innym nie, ale mnie właśnie ta tożsamość urzekała. Widać było chemię między piłkarzami – gra sprawiała im radość.
Co widzę teraz? Zblazowane gwiazdy, kupowane za miliony tylko po to by pożyć na tłustym kontrakcie. Nikt nie stawia na wychowanków, Barca nie ma swojego stylu. Ten sezon to będzie katastrofa, bo widać że Messi ma już w dupie ten klub i nie będzie za niego umierał.
Mam nadzieję, że gdy za rok odejdzie ten nieudacznik Bartomeu, to ktoś zrobi twardy reset, tak jak zrobił to Guardiola w 2008 r. pozbywając się m.in. Ronaldinho czy Deco. I własnie wtedy ponownie zacznę oglądać Barcelonę, nawet jeżeli by walczyli w La Liga o elimanacje Ligi Europy zamiast o mistrza.

zenek_ze_wsi
zenek_ze_wsi

Kibicuję Barcelonie (nie jestem jej kibicem bo nawet nigdy na stadionie nie byłem – kibicuję jej) od 98′. Też po części z tych przyczyn co ty. Nasunęło mi się tylko jedno – nie przyszło ci do głowy, że ta tożsamość, to nie branie udziału w awanturniczej polityce transferowej nie wynikało z tego, że ich na to nie było stać, ale właśnie dlatego, że ich było na to stać. Stać ich było dlatego, że mieli pokolenie geniuszy piłkarskich wychowanych w klubie. Dziś zadatki na takich geniuszy ma raptem dwóch wychowanków, a i rynek piłkarski na świecie za sprawą arabskich pieniędzy mocno się zmienił. Tak wielkiej polaryzacji na bogatych i biedniejszych a co za tym idzie na silnych i słabszych jeszcze 10 lat temu nie było. To se ne wrati jak by powiedział Staszek Levy. Do tego fatalne zarządzanie obecnego prezesa i mamy to co mamy. Myślę, że Barca będzie w tym sezonie do końca walczyć o miejsce premiowane grą w LM i nie wiem czy się to jej uda.

nippon
nippon

Tak z innej beczki… Cala Pogon praktycznie na kwarantannie. Zakladam ze prezes Mroczek czy jak mu tam, bedzie dazyl do tego aby nie przekladac terminow meczow Pogoni bo potem bedzie natlok spotkan i beda mieli malo czasu na odpoczynek.

Aurrellio
Aurrellio

Są sukcesy które rodzą się w bólu, na przekór jakiejkolwiek logice. Myślę że Messi w końcu się otrząśnie i zagra na miarę swoich najlepszych lat w swoim pożegnalnym sezonie, on wie że stał się Bogiem bo mu Barca to umożliwiła także ma co jej zawdzięczać, również inni piłkarze jak Griezman, Dembele, Coutinio nie powiedzieli ostatniego słowa pzdr

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

No właśnie nie jestem pewien, czy on o tym wie/czy to rozumie. Jeśli tak, to jest szansa na to, o czym piszesz, ale osobiście mam poważne wątpliwości. Ostatnie wydarzenia pokazują, że Leo ma niemałe ego (co samo w sobie nie jest zarzutem), a nad takowym łatwo nie jest jednak zapanować. Generalnie ostatnie wydarzenia wyglądają tak, że Bóg współczesnej piłki (absolutnie nie piszę tego sarkastycznie) musiał się podporządkować pogrążonemu w chaosie klubowi ze skompromitowanym prezesem na czele. Musiało boleć…

Ponton
Ponton

Tak wszyscy płaczecie nad tą Barceloną jakby co najmniej ostatnio prawie spadli z ligi. Póki co było raptem wicemistrzostwo i dotkliwa porażka w jednym meczu. W kryzysie to można powiedzieć że jest Milan bo stał się średniakiem tabeli od 10 lat albo Wisła Kraków

Weszło
27.10.2020

Cezary Kucharski zatrzymany, czyli kolejna odsłona wojny z Robertem Lewandowskim

Polskie media obiegły dziś zdjęcia Cezarego Kucharskiego z charakterystycznym czarnym paskiem na oczach. To kolejny efekt trwającej od dłuższego czasu przepychanki pomiędzy Kucharskim i Robertem Lewandowskim, jego byłym agentem. Albo raczej: wojny, bo etap przepychanek obaj panowie dawno już zakończyli. O co chodzi w całej tej sprawie? Odpowiedź na to pytanie moglibyśmy w zasadzie streścić […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Na ile Lewandowski pozwoli swoim kolegom?

Ile goli swoim kolegom pozwoli strzelić Robert Lewandowski, który jest głodny bramek w Lidze Mistrzów, po tym, jak zaliczył pusty przelot z Atletico Madryt? Czy znowu błyśnie Leroy Sane? Jak Manchester City radzić sobie będzie bez Kuna Augero? Czy ultra-ofensywne Ajax i Atalanta zrobią show i czy Real Madryt pójdzie za ciosem po zwycięstwie w […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Absurdy niższych lig. Koronawirus, Szumowski na liście, w Niemczech browarek

W niższych ligach pojawia się coraz więcej doniesień świadczących o tym, że kluby wykorzystują sytuację związaną z koronawirusem do przekładania spotkań, gdy akurat kilku zawodników wypada przez pracę czy kontuzje. Niejasne kryteria oceny, kiedy należy odwołać mecz już powodują zamieszanie, a może być jeszcze gorzej. Na dobre skończyła się początkowa sielanka. Teoretycznie nie ma kibiców […]
27.10.2020
Inne sporty
27.10.2020

Lewis 44? Raczej Lewis 92. Droga Hamiltona do rekordu wszech czasów

Lewis Hamilton wygrał 92 wyścigi w Formule 1. Zdominował niemalże wszystkie sezony od 2014 roku włącznie. Droga Hamiltona wydaje się dziś być usłana różami, albo raczej świetnymi samochodami, ale jednak wykręcenie takiej liczby zwycięstw NAPRAWDĘ nie jest najprostszą rzeczą. Przejdźmy przez jej najważniejsze stacje i przyjrzyjmy się, jak Brytyjczyk po raz kolejny przechodził do historii […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Niedźwiedź: Chcę przed czterdziestką poprowadzić klub w Ekstraklasie

Na rynku trenerskim w Polsce niewielu jest trenerów, którym z taką łatwością przychodzi dzielenie się wizją szkoleniową. Ofensywną, ambitną i skuteczną, o czym swego czasu mogli przekonać się kibice Stali Rzeszów. Tam trener Niedźwiedź dokonał rzeczy historycznej, ale ostatecznie został zwolniony. W poniższej rozmowie wracamy do tych wydarzeń, ale podejmujemy również wątki Górnika Polkowice, ambicji […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Klucz do sukcesu to skupiać się na krótkofalowych celach

Z Tomasem Petraskiem porozmawialiśmy o tym jak czuł się na zgrupowaniu reprezentacji Czech, dlaczego system 3-5-2 jest stworzony pod niego, czy odnalazłby się gdyby Papszun posłał go na stałe do ataku, na czym polega rozwój Rakowa Częstochowa, a także czy podjąłby wyzwanie MMA, które rzucił mu Maciej Żurawski z Pogoni Szczecin. Zapraszamy na zapis rozmowy, […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

„Z Rangersami może być Lechowi łatwiej niż z Cracovią”

Wtorkowa prasa to m.in. wspomnienie „Szalonego Gangu” z Wimbledonu, Kamil Kosowski uważający, że Lechowi może się łatwiej grać z Rangersami niż z Cracovią, Zagłębie Sosnowiec wracające do treningów po pladze koronawirusa i Michał Listkiewicz, uważający, że Lech zebrał za dużo pochwał po meczu z Benfiką.  PRZEGLĄD SPORTOWY Bilans Bayernu pod wodzą Hansiego Flicka jest wręcz […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Son i Kane się nie zatrzymują. Tottenham wymęczył wygraną z Burnley

Tottenham w ostatnich meczach u siebie pogubił frajersko punkty z Newcastle i West Hamem. Jednak kiedy„Koguty” wyjeżdżały poza swój stadion, układało się znacznie lepiej. W delegacjach podopieczni Jose Mourinho przejechali się po Southampton i Manchesterze United. Nic więc dziwnego, że byli wyraźnym faworytem starcia na Turf Moor. Nie tylko Tottenham gubi punkty, czołówka również się […]
27.10.2020
Weszło
26.10.2020

Tylko cud może powstrzymać Milan? Raczej kilka w jednym meczu!

Stało się. AC Milan nie wygrał meczu. Ostatnio ekipa z San Siro była w takim sztosie, że niektórzy zaczęli przypisywać Zlatanowi Ibrahimoviciowi nadludzkie moce. Odkąd ten gigantyczny Szwed wpadł do Mediolanu, jego zespół punktuje lepiej nawet od Interu i Juventusu. Dziś zresztą Zlatan znów sieknął dwie bramki, ale niestety dla fanów rossoneri – zdarzył się […]
26.10.2020
Weszło FM
26.10.2020

Wtorek z Ligą Mistrzów na WeszłoFM!

We wtorek na Weszło FM przywitają Was Kamil Gapiński i Michał Łopaciński. Tematem wiodącym audycji będzie oczywiście Liga Mistrzów. Nie zabraknie ciekawych rozmów i łączeń telefonicznych z wyjątkowymi gośćmi. O 10 miłośnicy Ekstraklasy znajdą coś dla siebie. O polskiej lidze w programie „Weszłopolscy” opowiadać między innymi będą: Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek, Szymon Janczyk i Paweł […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Górnik bezlitosny dla beniaminków – ograł już każdego

To nie był najlepszy sposób na spędzenie poniedziałkowego popołudnia. Górnik przyjechał do Grodziska w takim stanie, że nie przypominał swoją postawą nawet samego siebie ze starć przegranych z Rakowem czy Zagłębiem. Warta z kolei zagrała po swojemu – próbowała wytrwać bez straty bramki i liczyła na jakiś stały fragment w ataku. Skończyłoby się pewnie na […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

WESZŁOPOLSCY: PACZUL, ROKI, JANCZYK I BIAŁEK

MATEUSZ ROKUSZEWSKI, JAKUB BIAŁEK, PAWEŁ PACZUL I SZYMON JANCZYK. To dzisiejszy skład Weszłopolskich w Kanale Sportowym – startujemy o 20. Najpierw pogadamy o Warta – Górnik, a potem lecimy z resztą kolejki. Gośćmi będą Tomas Petrasek z Rakowa Częstochowa, Tomasz Nowak z Podbeskidzia, a w ankiecie z „Weszło z butami” przepytamy Dawida Abramowicza. Zapraszamy.   […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Od kozaka w Belgii po wysokie loty w ekipie “Mew”

Kozak, Belgia, liga angielska. Obrońcą się zabawi, asystę rzuci, bramką nie pogardzi. Logika podpowiada, że mowa o Kevinie De Bruyne. Drodzy państwo – otóż nie. Niedzielni kibice mogą tego jegomościa nie kojarzyć, wybaczamy, ale koneserzy Fantasy Premier League liczą na jego punkty właściwie co tydzień. Ba, to w końcu przyszły kolega z szatni Jakuba Modera, […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Hakan odrodzony – żołnierz Calhanoglu powraca do formy

Milan śni, Milan marzy.Milan od 8 marca tego roku jest drużyną niepokonaną. Tymczasem do niegdysiejszej świetnej gry Sukura nawiązał inny Hakan – o nazwisku Calhanoglu. Słowa o większej pewności siebie i traktowaniu San Siro jak domu nie brzmią już jak czcze gadanie. Co się stało, że tak formę wywindowało? Gdyby ktoś chciał temat spłycić, powie: […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

22 zaległe mecze na poziomie centralnym – i dużo, i mało

Wisła Kraków z Lechią Gdańsk o 18.00, Radomiak Radom z GKS-em Tychy o 13.00. A wieczorem Liga Mistrzów. Okres pandemii sprawia, że terminarz w niektóre dni przypomina sen wariata, ale paradoksalnie – to bardzo, bardzo dobrze. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i w środę faktycznie zostaną rozegrane oba mecze, nadrobimy kolejne zaległości. Kolejne, bo […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

„Idioto!”, „debilu!”, „wejdę do ciebie na boisko!”. Skandal na meczu nastolatków

Od czasu do czasu mamy niestety nieprzyjemność pisać o tym, że pojęcie uchwycone pod hashtagiem #SzacunekDlaArbitra wciąż jest obce na wielu stadionach i stadionikach w naszym kraju. Dziś niestety trafił do nas kolejny pożałowania godny incydent, gdzie sędzia padł ofiarą słownej agresji. Incydent tym bardziej oburzający, że dotyczący piłki młodzieżowej. Ba, dziecięcej. W roli głównej […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

„Siłą Rakowa jest to, że każdy wie, co ma robić na boisku”

– Napastnik żyje z goli, a cztery bramki udało mi się strzelić, ale to nie jest najważniejsze. Wygrywamy mecze. Nie było tak, że nie wykorzystywałem okazji, a my przegrywaliśmy albo remisowaliśmy, więc tak, jestem zadowolony. O to mi od początku chodziło. Inna sprawa, że to jeszcze nie koniec. Wprost przeciwnie. Jestem na początku drogi. Nic […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Czwarty sezon z VAR-em, piłkarze wciąż symulują…

Jeszcze wczoraj pisaliśmy, że najbliższe tygodnie to dla Filipa Marchwińskiego wymarzona szansa, by w końcu odpalić na dobre. Co musi zrobić, by udowodnić swój talent? Posyłać dobre podania, strzelać gole, kiwać rywali. Czego robić nie powinien? TEGO: Symulować tez trzeba umiec 🙈 pic.twitter.com/FMyOjfLxwo — Michał Rączka (@majkel1999) October 25, 2020 Ręce nam opadły. Tak samo jak […]
26.10.2020