post Avatar

Opublikowane 13.09.2020 11:23 przez

redakcja

25 maja 2019 roku Valencia CF niespodziewanie pokonała FC Barcelonę w finale Pucharu Króla i sięgnęła tym samym po pierwsze ważne trofeum od jedenastu lat. W lidze ekipa z Estadio Mestalla wprawdzie długo rozczarowywała, ale ostatecznie udało jej się wskoczyć na czwarte miejsce i zakwalifikować do Ligi Mistrzów. Wydawało się zatem, że przed „Nietoperzami” naprawdę dobre czasy. Solidny trener. Parę mocnych nazwisk w składzie, na dokładkę kilka perełek o olbrzymim potencjale. Nic, tylko budować zespół zdolny do tego, by wkrótce włączyć się do gry o ligowe podium i rozbić trójcę Real – Atletico – Barcelona. Mamy jednak wrzesień 2020 roku, a z tamtej obiecującej drużyny pozostały jedynie zgliszcza. Należy więc zadać pytanie: w co gra właściciel Valencii, Peter Lim?

Stracony sezon

W sezonie 2019/20 ekipa „Nietoperzy” uplasowała się na fatalnym, dziewiątym miejscu w lidze. Z Pucharu Króla odpadła już na etapie ćwierćfinału, nawet się nie zbliżyła do obrony trofeum. Nieco lepiej poszło jej nieoczekiwanie w Lidze Mistrzów. Valencia wygrała swoją grupę, wyprzedzając w niej Chelsea, Ajax oraz Lille. Jednak ta pięknie zapowiadająca się przygoda zakończyła się już w 1/8 finału rozgrywek. Zakończyła boleśnie – przegranym 4:8 dwumeczem z Atalantą Bergamo. To była deklasacja. Inna sprawa, że już sam awans Valencii do fazy pucharowej Champions League należało traktować jako wynik znacznie ponad stan.

Niekoniecznie dlatego, że drużynie brakowało kadrowego potencjału, by rywalizować na tym poziomie. Problem tkwił w czymś innym. Na początku września z Estadio Mestalla odszedł Marcelino Garcia Toral. Szkoleniowiec będący architektem sukcesów klubu.

Marcelino

Marcelino prowadził Valencię od 2017 roku. Gdy tam trafił, zastał klub pogrążony w przeciętności i zamęcie. Wszyscy pewnie jeszcze pamiętają zdumiewające eksperymenty trenerskie na Mestalla i kolejnych managerów, którzy tracili tam robotę po paru miesiącach, czy nawet tygodniach pracy. Gary Neville, Pako Ayestaran, Cesare Prandelli… Niewypał za niewypałem. Tymczasem Marcelino okazał się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. W swoim stylu popracował z drużyną u podstaw, poukładał podopiecznych taktycznie i wyciągnął z dołka. Pod jego wodzą „Nietoperze” znów stały się zespołem należącym do ścisłej czołówki hiszpańskiej ekstraklasy. Drużyna miewała oczywiście kryzysy formy, czasem nawet długotrwałe, ale – mimo wszystko – stale się rozwijała. Trener był bardzo ceniony w szatni, świetnie układała się też jego współpraca z dyrektorem sportowym, Mateu Alemanym.

Obaj panowie mieli zbliżony pomysł na rozwój zespołu. Aż tu nagle – bum. Na początku września 2019 roku Marcelino został zwolniony ze stanowiska. Bez ostrzeżenia, bez rozmowy z kierownictwem klubu. Na trzy dni przed starciem z Barcą w lidze, sześć dni przed konfrontacją z Chelsea w Lidze Mistrzów. Wybuchł skandal. Niedługo potem, już po cichu, wyleciał też Alemany. Projekt sportowy Valencii, choć przyniósł wymierne sukcesy, został więc po prostu wysadzony w powietrze. Posadę trenera „Nietoperzy” przejął niedoświadczony Albert Celades. Utrzymał stanowisko do 29 czerwca 2020 roku i również został zwolniony. Już wcześniej było zresztą widać, że nie trzyma ciśnienia. Publicznie wytykał palcami błędy swoich zawodników. Gubił się, tracił nad sobą panowanie.

Kto wie, czy Celades w ogóle nie odetchnął z ulgą, gdy klubowi działacze poinformowali go o zakończeniu współpracy. Dzisiaj robota na Estadio Mestalla to dla szkoleniowca nic przyjemnego. Zgryzot sporo, perspektywy coraz mniej obiecujące.

Właściciel z „wizją”

Wszystkie te kontrowersyjnie posunięcia Valencii firmuje swoim nazwiskiem Anil Murthy, prezydent klubu, ale nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest on tylko figurantem sterowanym przez właściciela, Petera Lima.

Singapurski miliarder został większościowym udziałowcem Valencii jesienią 2014 roku. Dał się poznać jako człowiek futbolu. Ekscytował się przebiegiem boiskowych wydarzeń, na meczach pojawiał się często w towarzystwie całej rodziny. A także superagenta, Jorge Mendesa, z którym łączy go przyjaźń. Wydawało się, że zamożny i zafascynowany piłką Lim może przywrócić Valencii dawny blask. W sezonie 2014/15 „Nietoperze” uplasowały się na czwartej pozycji w hiszpańskiej ekstraklasie, z zaledwie punktem straty do Atletico Madryt. To był dobry prognostyk. Sęk w tym, że wkrótce potem drużynę dotknął kryzys formy, a właściciel zniknął. Nie tylko przestał się pojawiać na meczach, ale w ogóle dał sobie spokój z podróżami do Hiszpanii. Zarządzenie Valencią zlecił swojej bliskiej współpracowniczce, Lay Hoon Chan. Kobieta naturalnie nigdy wcześniej nie pełniła roli prezydenta klubu piłkarskiego.

W pewnym momencie sezonu 2015/16 Valencia osunęła się do strefy spadkowej. Wówczas na ulice wyszli kibice z transparentami „Peter, odejdź”. Swojej frustracji nie ukrywali też kolejni szkoleniowcy „Nietoperzy”. Wspomniany już Cesare Prandelli czuł się oszukany przez Lima. Singapurczyk obiecał mu cztery wzmocnienia składu, nie zapewnił żadnego. – Umawiałem się na coś innego. Może i w klubie ludzie znają się na finansach, ale futbol to nie tylko cyferki. Podstawą piłki nożnej są emocje – gorzko stwierdził Włoch.

Peter Lim (w centrum)

Wybawcą okazał się Marcelino, trener zaprawiony w bojach, umiejętnie poruszający się w bałaganie panującym na Mestalla. W sezonie 2017/18 i 2018/19 „Nietoperze” zajmowały czwartą pozycję w lidze. Atmosfera się trochę uspokoiła. Do czasu, gdy Lim nie rozpalił jej ponownie. – Nie sądziłem, że zostanę zwolniony. Kiedy usłyszałem doniesienia na ten temat, nie dałem wiary. Aż w końcu dotarła do mnie oficjalna informacja z klubu – wspominał Marcelino. – Jeszcze 19 lipca właściciel zapewniał mnie, że moja pozycja nie jest zagrożona. Dwa miesiące później już mnie nie było w Valencii. Teraz jestem pewien, że moje zwolnienie to efekt… zwycięstwa w Pucharze Króla. Już w trakcie sezonu wysyłano do mnie sygnały, że Peter Lim nie traktuje poważnie tych rozgrywek. Dla niego to była sprawa drugorzędna. Mieliśmy się skoncentrować na lidze, a nie walczyć o puchar. Ale kibice chcieli tego trofeum. Pragnęli go zawodnicy, ja także. Skoro była szansa na zwycięstwo, musieliśmy walczyć do końca. Limowi się to nie spodobało.

Z Marcelino rozstano się już po zamknięciu okna transferowego. Lim zdawał sobie bowiem  sprawę, że wielu piłkarzy nie zechce dalej grać w Valencii po takim ciosie wymierzonym w ich ulubionego trenera. Z obozu dowodzącego klubem wypuszczano jednak pogłoski, jakoby szkoleniowiec „Nietoperzy” nie chciał stawiać na młodych zawodników w takim stopniu, jakiego życzy sobie Lim. Ponoć Marcelino i Alemany sprzeciwiali się wizji właściciela, o czym miały świadczyć wypowiedzi tego pierwszego, który publicznie krytykował politykę transferową singapurskiej ekipy. Przyszłość pokazała, że były to zarzuty wyssane z palca, a Lim żadnej wizji po prostu nie ma.

Utrata płynności finansowej

Irytacja kibiców ponownie się nasiliła. Tym bardziej że do hiszpańskich mediów zaczęły przeciekać informacje o kłopotach finansowych Valencii. Fani potrafili dodać dwa do dwóch – zauważyli, że przez lata panowania Lima na Mestalla wylądowało mnóstwo zawodników ze stajni wspomnianego już Jorge Mendesa. Część z nich trafiła do Valencii będąc – delikatnie rzecz ujmując – daleko od optymalnej formy. Zresztą wśród sympatyków „Nietoperzy” dość popularna jest teoria, jakoby to Mendes de facto zadecydował o zwolnieniu Marcelino i Alemany’ego. Zaprzeczał temu Toni Hernández, reporter zajmujący się Valencią. – Mendes nie jest diabłem wcielonym. Apelował nawet do Lima, żeby ten ponownie zatrudnił Alemany’ego. Niestety – bez powodzenia.

Pandemia koronawirusa, która odcisnęła bardzo potężne piętno na hiszpańskiej gospodarce, rzecz jasna nie oszczędziła również Valencii. Lim nie ma jednak zamiaru rzucać się klubowi na ratunek z walizką pełną forsy pod pachą.

Prezydent Anil Murthy przedstawił kilka tygodni temu list otwarty, w którym wprost ostrzegał, że klubowi grozi bankructwo. Podobnie jak przed dekadą, gdy zadłużenie Valencii przekroczyło 500 milionów euro. (tłumaczenie: vcf.pl) – Skończyliśmy sezon na dziewiątym miejscu. Nie ma nas w Lidze Mistrzów. Musimy więc dokonać przebudowy. To nie jest ani początek, ani koniec. Należy wyciągnąć wnioski z przeszłości. Naciskanie na „duży stadion, świetnych piłkarzy i Ligę Mistrzów każdym kosztem” doprowadzi do powtórki tego, co już znamy. Jak powiedzieli mniejszościowi akcjonariusze, powinniśmy zmniejszyć koszty utrzymania kadry.

Jose Gaya

A więc zmniejszają. Do klubu jak dotąd nie trafił ani jeden nowy zawodnik, nie licząc tych, którzy powrócili z wypożyczeń. Natomiast lista osłabień z pewnością wpędza kibiców Valencii w podły nastrój:

  • Rodrigo (sprzedany do Leeds United za 30 milionów euro)
  • Ferran Torres (sprzedany do Manchester City za 23 miliony euro)
  • Francis Coquelin (sprzedany Villarrealu za 6,5 miliona euro)
  • Dani Parejo (odszedł za darmo do Villarrealu)
  • Ezequiel Garay (odszedł za darmo, szuka klubu)

Z Mestalla zawinął się niemalże cały trzon zespołu, z kapitanem włącznie. Podobno działacze czekają jeszcze na zadowalająca oferty za Geoffreya Kondogbię i Jaspera Cillessena. Oczywiście paru porządnych piłkarzy w Valencii zostanie. Żeby daleko nie szukać – choćby nowy kapitan drużyny, Jose Gaya. No ale trudno sobie wyobrazić, by „Nietoperze” miały poprawić swoje notowania na krajowym podwórku po takich ciosach. A przecież kolejny sezon bez europejskich pucharów będzie nie tylko sportową, ale również finansową katastrofą. Z drugiej strony – jak tu zachować płynność, gdy oddaje się kluczowych zawodników, jak choćby Parejo czy Coquelin, za takie frytki?

Nie wspominając już Ferrana Torresa, jednego z najbardziej utalentowanych europejskich zawodników młodego pokolenia. Działacze Valencii nie dopilnowali przedłużenia kontraktu ze skrzydłowym, więc ten czmychnął do Anglii. W jakim świetle to stawia ekipę „Nietoperzy”, która przecież chciała się lansować na klub promujący nowe gwiazdy? – W przypadku Ferrana Torresa, miejmy jasność: zdecydował odejść, pomimo oferty gwarantującej jedne z najlepszych zarobków w drużynie. Jego przedstawiciel powiedział „nie” naszej ofercie – zapewnia prezydent Murthy.

Niezadowolony trener

Tak czy owak – przeprowadzanymi w ten sposób transferami dziury w budżecie się nie zasypie.

A zasypywać trzeba ją czym prędzej. Kilka tygodni temu z zawodnikami spotkała się Inma Ibanez, pełniąca w Valencii funkcję dyrektora sportowego od dwóch dekad. Poinformowała piłkarzy, że klub na razie nie jest w stanie rozliczyć się z zaległych pensji i bonusów za sezon 2019/20. Piłkarzom zaproponowano podpisanie weksla, w którym klub zobowiąże się do uregulowania należności w ciągu roku. Wciąż zagadką pozostaje też kwestia dokończenia budowy nowego obiektu Valencii. Stadion nazwany roboczo „Nou Mestalla” powstaje już od dwunastu lat i powstać nie może. Prezydent „Nietoperzy” wyliczył, że na dokończenie budowy potrzeba około 150 milionów euro. Wydaje się zatem, że jeszcze trochę potrwa, zanim Valencia doczeka się otwarcia tej nowoczesnej areny.

Na domiar złego, nowy szkoleniowiec Valencii, Javi Gracia, jeszcze nie zdążył oficjalnie zadebiutować na ławce trenerskiej, a już w mediach wyraził swoje niezadowolenie ze stanu kadrowego zespołu. Jak tak dalej pójdzie, to były szkoleniowiec między innymi Watfordu za długo na stanowisku nie przetrwa, bo Lim jest bardzo wyczulony na tego rodzaju krytyczne uwagi.

Sztab szkoleniowy Valencii

– Widzę co się dzieje ze składem, wszyscy widzą – oznajmił cierpko Gracia. – Zespół został bardzo osłabiony. Pięciu ważnych zawodników odeszło, nie przyszedł nikt w ich miejsce. W takiej jesteśmy sytuacji. Jeżeli chcemy o coś walczyć, musimy się wzmocnić. Pewnych rzeczy nie rozumiem. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego niektórych piłkarzy wciąż nie ściągnięto, choć negocjacje posuwały się do przodu. Próbowałem pomóc, ale rezultaty są rozczarowujące. Wzmocnień nie ma. Jest jeszcze trochę czasu, więc mam nadzieję, że to się zmieni. W tym klubie jest wielki potencjał. Smuci mnie, że nie jest on wykorzystywany w pełni. Wiem, że odejdą kolejni zawodnicy. Trudno zaakceptować obecną sytuację. Jestem sceptycznie nastawiony względem ruchów klubu.

Oczywiście można w tym wszystkich szukać pozytywów. Odejście jednych jest szansą dla innych. Być może Valencia wreszcie stanie się rzeczywiście klubem przyjaznym młodym zawodnikom, takim jak choćby Lee Kang-in. Z drugiej strony – sprowadzenie tak potężnego klubu do rangi ligowego średniaka promującego talenty to zadanie dość karkołomne. – Mamy piłkarzy z wielkim potencjałem, ale oni potrzebują doświadczonych kolegów u swego boku – mówi Gracia. – Martwi mnie, czy zdołają już teraz wziąć na siebie odpowiedzialność.

Wygląda na to, że Gracia – podobnie jak wielu jego poprzedników w Valencii – uwierzył w zapewnienia Petera Lima o nadchodzących wzmocnieniach. No i został zrobiony w balona.

Co dalej?

Valencia po zakończeniu lockdownu odniosła zaledwie trzy ligowe zwycięstwa w jedenastu spotkaniach. I wydaje się, że to może być zwiastun dyspozycji „Nietoperzy” w kolejnych rozgrywkach. Osłabiony skład, rozgoryczony trener, zaległości finansowe, właściciel zajęty swoimi sprawami, kompletnie głuchy na głosy niezadowolenia. Brzmi jak zapowiedź dużego kataklizmu.

Sympatycy zawiązali nawet organizację Libertad VCF. Mają zamiar zmusić Lima do zmiany podejścia albo do sprzedaży udział w klubie. Jedno i drugie może być jednak bardzo trudno. – Inni chcą czekać na rozwój wypadków, my mamy zamiar działać – mówi Jose Manuel Carpio. – Musimy działać teraz. Każda minuta, gdy Lim i jego firma Meriton są w klubie, to minuta mniej życia dla Valencii. Naszym celem jest odzyskanie klubu i zdemokratyzowanie go. Kierownictwo Lima to katastrofa, której się nie do powstrzymać, a Anil Murthy to najbardziej niegodny tego stanowiska prezydent w historii Valencii. To przez niego klub został sprzedany w ręce Lima bez żadnych gwarancji. Sprawił, że Valencia stała się bezwartościowa, więc nadejście Singapurczyków było dla nas jedynym ratunkiem.

Libertad VCF działa małymi krokami. Kilkadziesiąt osób zrzeszonych w tej organizacji stara się podsycać w mieście niezadowolenie wobec Lima. Powstaje też grupa mniejszościowych akcjonariuszy Valencii, którzy mają zamiar zbudować namiastkę opozycji względem właściciela. Ale czy Lim się tym przejmie? Podpowiedzią mogą być słowa jego córki, opublikowane na Instagramie: – Jacyś ludzie ciągle atakują moją rodzinę. Zrozumcie – to nasz klub i możemy sobie z nim robić co nam się tylko podoba. Nikt inny nie ma tu nic do gadania.

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 13.09.2020 11:23 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 5
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kapitan Jastrząb
Kapitan Jastrząb

Lim jest nastawiony głównie na sprzedaż i zarobek na zawodnikach. Pamiętam jak w sezonie którym Valencia wygrała puchar króla był wywiad z trenerem który po sezonie poleciał do tego gamonia do Singapuru i nawet mu nie pogratulował za zdobycie pucharu do gabloty, ale za awans do europejskich pucharów już tak. Dlaczego? Bo przez lige mistrzów czy nawet lige europy łatwiej promować zawodników i podnosić ich ceny. Smutny obrazek, mam nadzieje że ktoś uratuje ten klub.

Kapitan Jastrząb
Kapitan Jastrząb

żeby nie wspomnieć o wypychaniu legend z klubów czy forsowaniu sprzedaży największej perełki nietoperzy Lee Kang-ina który chce zostać

viorelmoldovan
viorelmoldovan

poza tym należy pamiętać o tym co córka właściciela wypisywała na instagramie, że klub jest ich i mogą z nim zrobić co zechcą
https://as.com/futbol/2020/07/02/primera/1593674919_762012.html

Mario
Mario

Problemy z właścicielem olbrzymie ale mnie zatrzymała myśl o tym stadionie. Koszty budowy liczone w setkach milionow, a klub nie zapewnił sobie pełni finansowania inwestycji, o czym świadczy fakt że budują go 12 lat. To są podstawy zarządzania ekonomia. Jak oni chcą budować wielki klub jak nie potrafią liczyć pieniędzy. Miliony utopione a stadionu nie ma, tym bardziej że wcale nie był dla nich jakimś priorytetem

Blizbor
Blizbor

Nie budują go już od jakichś 8-9 lat, stoi szkielet po prostu.

Weszło
26.09.2020

Inter chyba sam nie wierzy w to, co dzisiaj zrobił

Końcowe minuty meczu Interu z Fiorentiną wyglądały jak runda „Trach, trach, trach” w „Awanturze o starych Słowaków”. 120 sekund i na chwilę przed końcowym gwizdkiem z 2:3 zrobiło się 4:3. Powiedzieć, że Nerazzurri wrócili z dalekiej podróży, to nie powiedzieć nic. Po prostu zobaczyliśmy dziś wesoły, otwarty futbol w wykonaniu obydwu drużyn. Albo inaczej: obejrzeliśmy typowy mecz […]
26.09.2020
Hiszpania
26.09.2020

Tak powinien wyglądać futbol, tak nie powinno wyglądać VAR-owanie

Za nami pewnie jeden z najlepszych meczów tych pierwszych tygodni sezonu 2020/21. Betis z Realem Madryt stworzyli dzisiaj prawdziwy futbolowy spektakl, który najchętniej przedłużylibyśmy jeszcze o drugie 90 minut. Z drugiej strony na scenie towarzyszyły im też czarne charaktery w postaci ekipy sędziowskiej, mylącej się we wszystkie strony i nieznośnie szarpiącej całą grę. Choć jednocześnie […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Zagłębie założyło Jagiellonii kaganiec. Miedziowi na podium

Jagiellonia, gdyby dziś wygrała u siebie z Zagłębiem, wskoczyłaby na fotel wicelidera tabeli. Brzmi to poważnie. Prawie jak sensowna drużyna. No więc Jaga zadała kłam tym pogłoskom, pierwszy celny strzał z Miedziowymi oddając w dziewięćdziesiątej minucie, a przez cały mecz stwarzając ćwierć groźnej sytuacji. Walenie głową w mur poziom ekspercki, przy tym lekcja gry obronnej […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

PILNE: Jerzy Brzęczek zakażony koronawirusem

Nie są to najlepsze dni dla Jerzego Brzęczka. O tym, jakie reakcje wywołała jego biografia, wszyscy już chyba wiedzą. Natomiast o ile z książki można się pośmiać, tak z najnowszych kłopotów żartować nie zamierzamy. PZPN poinformował, że selekcjoner reprezentacji Polski jest zakażony koronawirusem. Zdążyliśmy już trochę zapomnieć o COVID-19 w świecie polskiego sportu, bo zakażonych […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Walukiewicz utrzymał miejsce w składzie i tyle z dobrych wiadomości

Sebastian Walukiewicz po raz kolejny wyszedł w pierwszym składzie Cagliari i zagrał pełne 90 minut, nie będąc nawet bezpośrednio zamieszanym w bramki stracone przez ten klub. Właściwie na tym moglibyśmy zakończyć tekst. Zawiera wszystkie dobre informacje: bo Walukiewicz utrzymał miejsce w składzie i nie odwalił żadnego babola. Zawiera jednak również informacje złe: bo całe Cagliari […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Podbeskidzie przyjęłoby kilka bramek nawet od wioski Muminków

Staraliśmy się przed dzisiejszym meczem Podbeskidzia wlać nieco optymizmu w serca kibiców tej drużyny, szukając usprawiedliwień dla marniutkiej obrony. Myśleliśmy: może terminarz był trudny, skoro bielszczanie grali z całą czołówką? Może potrzebują chwili, by okrzepnąć na poziomie Ekstraklasy? Wierzyliśmy bowiem, że nie mogą być aż tak słabi i podawać podobną padlinę co tydzień. Ale być […]
26.09.2020
Niemcy
26.09.2020

Gikiewicz znowu zwycięski, czyli Augsburg pokonuje BVB

Na papierze sensacja. Ale tylko na papierze. To absolutnie nie był fatalny występ w wykonaniu Borussii Dortmund, ale Augsburg też wcale nie miał farta, że pyknął faworyzowanego rywala. Ekipa Rafała Gikiewicza zagrała po prostu naprawdę dobre spotkanie, które zasłużenie wygrała.  Ostatni pojedynek pomiędzy tymi zespołami miał scenariusz lepszy niż filmy Quentina Tarantino. Augsburg prowadził do […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Raków traci wynik w ostatniej chwili? Nowe, nie znaliśmy. Ale Pasy zasłużyły na remis

Może przy Kałuży nie do końca udało się odtworzyć receptę na sukces według Hitchcocka, ale trzęsienie ziemi na początek i zabójcza ostatnia scena? To dostatecznie dużo, by i sam mistrz scenariusza wybaczył przestoje w środkowej części meczu. Po Górniku także druga rewelacja otwarcia sezonu straciła punkty z krakowskim zespołem – Raków przy Kałuży zremisował po […]
26.09.2020
Uncategorized
26.09.2020

26 września – spóźniony Dzień Dziecka dla fanów boksu i MMA!

Na taki moment fani sportów walki czekali od wielu miesięcy. W sobotę 26 września zanosi się na maraton – oglądanie można zacząć o 17 i skończyć bladym świtem. Nagroda dla najbardziej wytrwałych będzie godna – wreszcie dojdzie do długo oczekiwanego pojedynku Jana Błachowicza (26-8) o tytuł mistrza organizacji UFC w kategorii półciężkiej. Pandemiczna przerwa mocno […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Kamil Grosicki i Premier League. To nie miało prawa wypalić

Dwanaście lat temu Jimson wydał klasyk polskiego rapu – „Gorączkę w parku igieł”, nawiązującą do słynnego filmu z Alem Pacino. Na okładce tej płyty przeczytamy: gdy narkotyk staje się obsesją, jest miłość w parku igieł. Ten cytat możemy przy pomocny drobnej parafrazy przenieść na sytuację Kamila Grosickiego. Dla reprezentanta Polski obsesją stała się Premier League. Tyle […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Sroga kara za nonszalancję. Korona remisuje z Miedzią

ŁKS Łódź? Komplet zwycięstw. Arka Gdynia? Również. Korona Kielce? No cóż – kibicom kieleckiej drużyny pozostaje z zazdrością zerkać w kierunku pozostałych spadkowiczów. Dzisiaj podopieczni Macieja Bartoszka byli naprawdę blisko wywiezienia trzech punktów z Legnicy, ale znów muszą się zadowolić remisem. Trochę na własne życzenie, bo mieli naprawdę wystarczająco wiele okazji, by odebrać piłkarzom Miedzi […]
26.09.2020
Live
26.09.2020

LIVE: Zagłębie wygrywa w Białymstoku i ląduje na podium

Mamy poczucie, że warto zasiąść dziś przed telewizorem. Po pierwsze dlatego, że czekają nas obiecujące mecze. Po drugie – jutro nie obejrzymy zmagań ekstraklasowiczów ze względu na przełożone mecze przez puchary. Wychodzimy więc z założenia, że warto nasycić się dziś polską piłką kopaną. Co nas czeka? Na start mecz Cracovii z Rakowem, w którym faworytem […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Lucky Loser na Serie A w Totolotku! Zakład bez ryzyka 25 PLN

Mamy już za sobą inaugurację sezonu ligi włoskiej, jednak Serie A na dobre rozkręci się dopiero w ten weekend. Do gry wchodzą już wszystkie kluby, więc z tej okazji Totolotek przygotował dla nas kilka atrakcji. Jakich? Oprócz atrakcyjnych kursów, promocję „Lucky Loser”, dzięki której w przypadku przegranego typu zgarniemy bonus 25 PLN! Kamil Glik kontra […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Kieliba: „Wyszła nam ta kołyska dla trenera Tworka, prawda?”

– Cały czas wypominano nam, że nie mamy jeszcze strzelonej bramki, ale mam wrażenie, że zespół nie był jeszcze pod dużą presją, żeby za wszelką cenę trafić do tej bramki. Nie było obsesji. Powiedzieliśmy sobie przed meczem, że na pewno to zrobimy mając wewnętrzny spokój i duży luz. Żadnego napinania. Pierwsze minuty pokazały, że jesteśmy […]
26.09.2020
Bukmacherka
26.09.2020

Freebet 25 PLN na topowe ligi w TOTALbet!

W końcu, chciałoby się powiedzieć. W końcu w jeden weekend na boiskach zobaczymy zarówno piłkarzy Ekstraklasy, jak i lig z topowej piątki w Europie. Nie tylko my świętujemy to wydarzenie, bo TOTALbet przygotował na tę okazję specjalną ofertę. Mianowicie: freebet 25 PLN na zakłady LIVE za obstawianie najciekawszych rozgrywek na Starym Kontynencie. Nie ma jak […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Futbol Totalny w eWinner – 60 PLN bonusu za obstawianie Ekstraklasy!

Trwają urodziny eWinner, który nie przestaje nas zaskakiwać! Ten legalny bukmacher przygotował dla klientów specjalną ofertę – powrót „Futbolu Totalnego”. Promocja, dzięki której możemy zgarnąć atrakcyjne bonus za obstawianie meczów, tym razem ukierunkowana jest na naszą ulubioną Ekstraklasę. W weekend czeka więc na nas 60 PLN bonusu za typowanie najlepszej ligi świata! Gracze bukmachera eWinner […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Osimhen, Hakimi, Pedro i spółka. Co nowe twarze wniosą do Serie A?

Serie A była jedną z najbardziej aktywnych lig na rynku transferowym. Włosi wydali na wzmocnienia ponad 600 milionów euro, ustępując miejsca jedynie Premier League. Dzięki temu na południe Europy trafiło wielu ciekawych zawodników, więc postanowiliśmy im się przyjrzeć i sporządzić krótką ściągawkę. Na kim warto zawiesić oko w nadchodzącym sezonie? Wybraliśmy dla was pięciu kozaków, […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Lej po bombie w defensywie Cracovii. Czy Raków zdoła to wykorzystać?

Michał Probierz dwa dni temu obchodził czterdzieste ósme urodziny. Wyobrażamy sobie, że od profesora Janusza Filipiaka mógł dostać z tej okazji w podarku butelkę swojej ulubionej whisky, ewentualnie pudełko doskonałych, kubańskich cygar. Na pewno ucieszył się i grzecznie podziękował. W głębi duszy pomyślał jednak: „w tej chwil bardziej by mi się przydał solidny środkowy obrońca”. […]
26.09.2020