post Avatar

Opublikowane 25.08.2020 10:36 przez

redakcja

Zapowiadane w FC Barcelonie po klęsce z Bayernem trzęsienie ziemi, póki co okazało się być ledwie niewielkim wstrząsem. Wprawdzie pracę stracił Quique Setien, jednak prezydent klubu, Josep Maria Bartomeu, zadeklarował, że pomimo rosnącej presji ze strony kibiców, nie poda się do dymisji. Wybory jego następcy odbędą się więc dopiero w przewidzianym statutem klubu terminie, tj. w 2021 roku. W najbliższym – ostatnim dla tego zarządu – sezonie przed Barçą stoją oczywiście nie lada wyzwania sportowe, ale także finansowe. Jak się wydaje, to na te drugie może zostać położony większy nacisk. Nieoczekiwanie bowiem zarząd klubu znalazł się w grze o swoje własne pieniądze. 

O tym, że FC Barcelona rządzona jest przez kibiców, tj. socios, wie niemal każdy fan futbolu na świecie. Swego czasu, była to tradycyjna struktura właścicielska hiszpańskich klubów piłkarskich. Wraz z profesjonalizacją sportu sytuacja ulegała jednak stopniowej zmianie – jej ukoronowaniem były wprowadzone w latach 90. przepisy ustawy o sporcie, które wymusiły przekształcenie się wszystkich klubów w sportowe spółki akcyjne. Wszystkich, oprócz zespołu zarządzanego przez nieugiętych Galów… nie, to nie to. Wyjątek zrobiono wyłącznie dla czterech klubów, które funkcjonując w dotychczasowej strukturze wykazywały zyski – były nimi FC Barcelona, Real Madryt, Athletic Bilbao oraz Osasuna Pampeluna. Tym organizacjom pozwolono na zachowanie tradycyjnego modelu zarządzania klubem – to znaczy wybieranego przez socios prezydenta. 

Kiedy człowiek najlepiej zarządza powierzonymi mu przez kogoś pieniędzmi? Ano wówczas, gdy bezpośrednio zależy od tego również stan jego własnego portfela. Z takiego właśnie założenia wyszły hiszpańskie władze – z zachowaniem struktury socios został więc powiązany pewien haczyk. Zarządy wszystkich wymienionych powyżej klubów zostały zobowiązane do zagwarantowania swoim własnym majątkiem 15% wydatków zaplanowanych w budżecie na kolejny sezon. Innymi słowy, jeżeli w najbliższym roku planujesz, że zarządzany przez ciebie klub wyda 500 milionów euro, to droga wolna, nie widzimy w tym problemu. Ale w takim wypadku udowodnij nam, że gdyby coś poszło nie tak, będziesz w stanie pokryć zobowiązania klubu przynajmniej w zakresie 75 milionów euro z własnej kieszeni. Dodatkowo nie uwierzymy ci na słowo, że nie uciekniesz z tymi pieniędzmi na Kajmany – przekaż nam więc uprzednio gwarancje bankowe opiewające na tę sumę, które w razie czego wyegzekwujemy.  

Oczywiście, kadencje członków zarządów klubów są dość długie (w Barcelonie to 6 lat z możliwością jednokrotnej reelekcji), a samo utrzymywanie gwarancji bankowej w takiej kwocie – kosztowne, nawet jeżeli nigdy nie zostanie wyegzekwowana. Mało kto chciałby więc pozwolić sobie na ryzyko pełnienia funkcji we władzach i dlatego od powyższego wymogu został wprowadzony dość istotny wyjątek. Mianowicie – jeżeli zyski klubu osiągnięte przez całą kadencję zarządu przekraczają 15% wydatków na kolejny sezon, to jego członkowie są zwolnieni z obowiązku przedkładania gwarancji bankowych. Układ jest więc prosty: jeżeli pokażesz, że dotychczas rządziłeś dobrze, to ufamy, że będziesz robić to dalej i nie musisz się niczym martwić. Jeżeli do tej pory powodowałeś straty, a nagle zapragnąłeś wydawać krocie – wyskakuj z własnych pieniędzy. 

Jak powyższe regulacje mają się do obecnej sytuacji w Barcelonie? Po pierwsze, trzeba pamiętać, że Josep Maria Bartomeu przejął władzę jako sukcesor Sandro Rosella, który wygrał wybory prezydenckie w 2010 roku. Od tego czasu, aż do zakończenia sezonu 2018/19, panowie na gruncie finansowym radzili sobie całkiem nieźle – przez wszystkie lata zarządzania Barçą wypracowali skumulowany zysk w wysokości 192 milionów euro. Biorąc pod uwagę, że kwota ta przewyższała 15% wydatków zaplanowanych w rekordowym budżecie na rok 2019/20 (napiszę jego wysokość rocznie, bo aż mnie przeraża – jeden miliard i siedem milionów euro), osobiste majątki włodarzy Barcelony były bezpieczne.

Ten stabilny kurs został jednak brutalnie przerwany przez sami-wiecie-jakie wydarzenie, które wstrząsnęło światową gospodarką i oczywiście nie pozostało bez wpływu również na finanse Barçy. Zamknięcie dla widzów Camp Nou, brak zysków z klubowego muzeum czy oficjalnych sklepów – to wszystko bardzo istotne ciosy dla klubowego budżetu, pierwsze szacunki mówiły wręcz o wpływach niższych o około 150 milionów euro od tych zakładanych przed sezonem. W efekcie barceloński Excel zaświecił się na czerwono, a członkowie zarządu musieli z niepokojem zacząć spoglądać w stronę własnych kieszeni.  

Na tym jednak nie koniec potencjalnych kłopotów Bartomeu. Jak już wspomniałem, trwający od 1 lipca rok finansowy 2020/21 jest ostatnim dla niego samego w roli prezydenta Barcelony (nie może już kandydować w kolejnych wyborach ze względu na odbycie dwóch kadencji). Ograniczenie odpowiedzialności zarządu do przedkładania gwarancji bankowych ma zaś zastosowanie wyłącznie podczas trwania mandatu. Mówiąc wprost – jeżeli na koniec przyszłego sezonu okaże się, że zarząd zakończy swoje 11-letnie rządy ze stratą, to wówczas powinien zostać zobowiązany ją wyrównać klubowi w pełnej wysokości.

 

Tym kibicom Barcelony, którzy skomentowali to w stylu Piotra Cyrwusa w ekranizacji kultowej pasty o fanatyku wędkarstwa, pragnę jednak wylać na głowy o ile nie kubeł, to chociaż szklankę zimnej wody. Przede wszystkim – ewentualna odpowiedzialność zarządu Bartomeu nie jest automatyczna: decyzję o wytoczeniu pozwu musi podjąć zgromadzenie przedstawicieli socios klubu, to znaczy tak zwanych compromisarios (Asamblea de compromisarios). Historia zna tylko jeden taki przypadek – w 2010 roku Barça wytoczyła Joanowi Laporcie pozew o zapłatę 48 milionów euro, które miała stracić za jego kadencji. Kibice byli w tym temacie niezwykle podzieleni, co znalazło również odzwierciedlenie w rozkładzie sił podczas zgromadzenia – 468 compromisarios poparło skierowanie sprawy do sądu, 439 było przeciw, oddano też 113 głosów wstrzymujących się. Co ciekawe, wśród aktywnie wspierających kampanię przeciwko Laporcie był ówczesny prezydent, Sandro Rosell, popierany m.in. przez… Bartomeu. Czyżby role miały się teraz odwrócić?

Tak czy owak trzeba odnotować, że po trwającym siedem lat procesie sąd ostatecznie oddalił pozew klubu przeciwko Laporcie i członkom jego zarządu. Nie chcę was zanudzać prawniczymi argumentami stojącymi za takim rozstrzygnięciem – kwestia koncentrowała się jednak wokół (nie)rzetelności sprawozdań finansowych sporządzonych przez ustępujący zarząd w porównaniu do tych przygotowanych następnie przez Rosella. W każdym razie, rezultat był taki, że ostatecznie Laporta nie musiał zwracać z własnej kieszeni ani jednego euro.

Powyższe nie zmienia oczywiście faktu, że dla Bartomeu sytuacja wcale nie musi skończyć się równie szczęśliwie. Dlatego też jego głównym celem na pozostały mu na stanowisku prezydenta Barcelony czas będzie niewątpliwie poprawienie stanu klubowych (a przez to, pośrednio – swoich własnych) finansów. Opłakane skutki dla Barçy może przynieść niestety to, że dla obecnego zarządu liczy się wyłącznie nadchodzący sezon – to wtedy dobiegnie końca okres, za który będą oni osobiście rozliczani. Stąd też, można niestety spodziewać się wykonywania ruchów obliczonych na krótką metę, mających na celu tymczasowe zazielenienie się Excela. 

Wśród licznych sposobów mających na celu krótkoterminowe polepszenie – przynajmniej na papierze – sytuacji finansowej Barcelony można wymienić między innymi operacje związane ze sprzedażą zawodników. A jeżeli nie ze sprzedażą, to chociaż z ich zamianą. Pamiętacie jeszcze transakcję Arthur-Pjanić? Brazylijczyk przeniósł się do Juventusu za 72 miliony euro, zaś Bośniak powędrował w odwrotną stronę za 60 milionów. Wydawać więc by się mogło, że zysk z tej wymiany jest bardzo prosty do obliczenia – różnica między kwotami zapłaconymi za tych panów to bowiem 12 milionów euro.

Dlaczego więc, skoro suma ta nie wydaje się aż tak znaczna, Barcelona tak bardzo chciała dopiąć transfer przed końcem roku obrotowego? Po pierwsze, dlatego, że w klubowym budżecie na ten sezon założono aż 124 miliony euro wpływów z transferów – dopiero oddanie Brazylijczyka pozwoliło osiągnąć tę kwotę. Po drugie – i być może ważniejsze – biorąc pod uwagę, że Pjanić dostał w Barcelonie 4-letni kontrakt, to koszt jego zakupu zostanie zamortyzowany w takim właśnie okresie. W każdym roku Barça księgowo „wydaje” więc na niego 15 milionów euro. Co za tym idzie, Bartomeu może wykazać w tegorocznym sprawozdaniu – w uproszczeniu, nie biorąc pod uwagę niezakończonej amortyzacji samego Arthura – zysk w kwocie nie wspomnianych 12, lecz aż 57 milionów euro (72 miliony otrzymane za Arthura pomniejszone o przypadające na ten rok 15 milionów euro przeznaczone na zakup Pjanicia). Kreatywne? Tak. Dobre dla klubu? Nie. 

Oprócz powyższego, do głowy przychodzą tak oczywiste rozwiązania jak zmniejszenie klubowych wydatków poprzez próbę pozbycia się zawodników z najwyższymi pensjami (rzuca to nowe światło na temat konfliktu na linii zarząd-Messi czy na wypychanie z klubu Luisa Suareza, prawda?) czy zwiększenie zysków poprzez sprzedaż praw do nazwy Camp Nou (ku czemu pierwszy krok został już wykonany parę miesięcy temu). Oczywiście, księgowych manewrów może istnieć jednak o wiele więcej, a o części z nich pewnie nawet nam się nie śni, ze względu na ich wyrafinowanie. Warto mieć to z tyłu głowy przy jakichkolwiek pozornie bezsensownych ruchach wykonywanych przez zarząd – gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. 

W każdym razie, Bartomeu odkryje pierwsze karty już w październiku – to wówczas do zatwierdzenia przez zgromadzenie socios compromisarios trafi zarówno sprawozdanie finansowe klubu za sezon 2019/20, jak i budżet na rozgrywki 2020/21. Przypomnijmy zaś, że to od strat z tego pierwszego dokumentu oraz wydatków z tego drugiego, bezpośrednio zależeć będzie konieczność wniesienia gwarancji bankowych przez zarząd. 

Zarówno zaś w tym najbliższym zgromadzeniu, jak i w tym, które będzie miało miejsce za rok – gdzie pod głosowanie może zostać poddane ewentualne wytoczenie pozwu przeciwko Bartomeu i jego zarządowi – udział weźmie niżej podpisany. Na pewno będziemy więc was informować o przebiegu wydarzeń z pierwszej ręki. 

MICHAŁ GAJDEK

Fot. newspix.pl

Opublikowane 25.08.2020 10:36 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 13
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Donald ma Tolę
Donald ma Tolę

Stanowski śmieje się na Twitterze, że praca nad książką o Brzęczku zapewne nie była łatwa dla korektorów, a sami tak kaleczycie interpunkcję, że aż oczy krwawią. Może sympatyczny redaktor najpierw zająłby się tym, co firmuje swoim nazwiskiem? Ja wiem, że to najpewniej tekst czytelnika, ale przed wrzuceniem na stronę powinien przejść korektę!

„Swego czasu, była to tradycyjna struktura właścicielska hiszpańskich klubów piłkarskich” – przecinek zbędny.
„Wraz z profesjonalizacją sportu, sytuacja ulegała jednak stopniowej zmianie” – przecinek zbędny.
„Wszystkich, oprócz zespołu zarządzanego przez nieugiętych Galów…nie, to nie to” – brak spacji po „Galów…”.
„przez wszystkie lata zarządzania Barçą, wypracowali skumulowany zysk” – przecinek zbędny.
„popierany m.in. przez…Bartomeu” – brak spacji przed „Bartomeu”.
„W każdym razie, rezultat był taki” – przecinek zbędny.
„Dlatego też, jego głównym celem na pozostały mu na stanowisku prezydenta” – przecinek zbędny.
„Stąd też, można niestety spodziewać się wykonywania ruchów” – przecinek zbędny.
„W każdym roku, Barça księgowo „wydaje” więc na niego 15 milionów” – przecinek zbędny.
„W każdym razie, Bartomeu odkryje pierwsze karty już w październiku” – przecinek zbędny.
„od strat z tego pierwszego dokumentu oraz wydatków z tego drugiego, bezpośrednio zależeć będzie konieczność wniesienia gwarancji bankowych przez zarząd” – przecinek zbędny.

Marcin
Marcin

po co stawiać spacje po wielokropkach? https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/wielokropek;1526.html

Donald ma Tolę
Donald ma Tolę

Po to (cytat z wklejonego przez ciebie odnośnika): „Jeżeli natomiast wielokropek oznacza urwanie wypowiedzi, np. ,,Bo wiesz…” albo ,,Ty k… jedna!”, to spację umieszczamy po nim, ale nie przed nim”.

Może najpierw naucz się czytać ze zrozumieniem? A jakieś ćwierćmózgi jeszcze ci plusują komentarz. Porażające.

Donald ma Tolę
Donald ma Tolę

Nooo, a naczelny portalu Weszło jeszcze to minusuje! Brawo, Roki! Zamiast przeprosić za fuszerkę i podziękować za feedback. Sorry, panowie, ale tak jak wy śmiejecie się z piłkarzy, którzy nie umieją grać w piłkę, tak ja mam prawo śmiać się z dziennikarzy i publicystów, którzy nie umieją pisać poprawną polszczyzną.

roki.png
Adam
Adam

w zwrocie „Brawo, Roki” przecinek zbędny. Kto mieczem wojuje…

Donald ma Tolę
Donald ma Tolę

Nie, nie jest zbędny, ponieważ to wołacz, Adamie. Chciałeś błysnąć, ale ci się nie udało. Smuteczek… https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Wolacz-a-przecinek;17664.html

qdlaty81
qdlaty81

haha, zaorane

Michał
Michał

Ej, ważniak zgłoś te przecinki do papy smerfa. Im się kasa turla, wyjebane mają w Twoje sprawdzanie dyktand. Zluzuj galoty. O ile piszesz mądrze, to i tak obrażasz ludzi. Wniosek… też nim chyba jesteś. 🙂

Fidel
Fidel

Księgi Barcelony kryją to samo co szafy czyli głównie trupy. Zaraz to może być trup przyszłości Messiego w klubie.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Piękna bajka (przedłużona zresztą do granic możliwości) się skończyła. Przyszedł wredny Szkop i obudził i teraz się trzeba wziąć do rzetelnej pracy a nie żyć wspomnieniami czasów minionych.

cehoti6269
cehoti6269

Google płaci teraz od 17488 USD do 23500 USD miesięcznie za pracę online w domu. Dołączyłem do tej pracy 2 miesiące temu i zarobiłem 21540 $ w pierwszYM miesiącu na tej pracy. Mogę powiedzieć, że moje życie zmieniło się – całkowicie na lepsze! Sprawdź, co robię …
http://www.netprofit10.com

Porucznik Kabura
Porucznik Kabura

W końcu. W końcu ktoś wytłumaczył jak kluby rozliczają transfery by zrobić właściwy wynik w Excelu.
Barca jest na 200 mln euro debecie, ale dzięki bezsensownemu (sportowo) transferowi, księgowo wychodzi na prostą.
Tylko jak kolejny sezon będzie równie biedny to trzeba będzie pokryć ponad 300 mln euro dziury. Już widzę jak grzeją się telefony i głowy, jak tu księgowo przewalić taką sumę.

Rafał
Rafał

Bardzo fajny artykuł. Wincyj takich!

Weszło
24.11.2020

Juventus ratuje zwycięstwo w doliczonym czasie. Ferencvarosu, byłeś dziś kozakiem!

Trudno było odpalać mecz Juventusu z Ferencvarosem z myślą o emocjach. Raczej mieliśmy prawo wypatrywać polskich i pseudopolskich wątków, skoro naszej drużyny próżno szukać w Lidze Mistrzów – a bo Szczęsny w bramce, a bo u gości Dvali czy Lovrencsics (kapitan) w składzie. Poza tym wiadomo: Polak-Węgier dwa bratanki, toteż można było włączyć, ale bez […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Neymar nie zachwycił, ale zwycięstwo dał. PSG dalej w grze

Gdyby piłkarze Paris Saint-Germain nie wygrali dzisiejszego starcia z RB Lipsk, to ich szanse na awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów spadłyby bardzo drastycznie. I widać było po podopiecznych Thomasa Tuchela, że czują na sobie tę presję. Kiedy tylko udało im się wyjść na prowadzenie, właściwie natychmiastowo zaczęli się koncentrować na przeszkadzaniu rywalom. Swoje ofensywne […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Trzeci garnitur Barcelony miał twarz Martina Braithwaite’a

Kiedy na konferencji prasowej Mircea Lucescu przekonywał, że brak Leo Messiego pozytywnie wpłynie na grę obronną Barcelony, w Hiszpanii rozgorzała dyskusja. Jedni mówili, że Rumun ma rację i Blaugranie naturalnie łatwiej będzie bronić w jedenastkę niż w dziesiątkę, ale inni kontrowali, że co z tego, skoro Argentyńczyk z nawiązką defensywną indolencję odrabia w ofensywie. Problem […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Francuz Francuzowi wilkiem. Giroud ratuje Chelsea

Jeśli nie oglądaliście meczu Chelsea z Rennes, to uspokajamy, nie straciliście czasu. Mogliście spokojnie machnąć jakąś dobrą kolację na mecz PSG z RB Lipsk czy zagrać kilka meczyków w Fifę. No, co najwyżej trzy razy rzucić okiem na monitor albo poświęcić minutkę na skrót, żeby zobaczyć trzy bramki, nic więcej. Średniawka, nie ma co się […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Zagłębie samo się wypięło, a Podbeskidzie tylko na początku się opierało

Coraz ciekawiej na dole tabeli. Dźwignął się Piast Gliwice, a teraz w jego ślady poszło Podbeskidzie, które odrabiało zaległości z Zagłębiem Lubin. Bielszczanie mieli dziś nieco ułatwione zadanie, ponieważ rywal chwilami robił wszystko, żeby gospodarze mogli świętować drugie w sezonie zwycięstwo. A skoro przyjezdni sami się wypinali, to „Górale” korzystali, choć nie od razu. Lubomir […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Happy Hours w TOTALbet! Zgarnij podwójne losy do Kasomanii

Niczego nie lubimy tak, jak drugiej sztuki gratis, wiadomo. TOTALbet przygotował więc kapitalną promocję dla wszystkich graczy. Obstawiając Ligę Mistrzów u tego legalnego bukmachera możemy zgarnąć losy do loterii Kasomiania. I to nie jeden, a dwa! Dobrze, a co w tej Kasomanii możemy wygrać? Nowiutke Porsche Cayman, czyli chyba warto. Sprawa jest prosta. W 4. […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Przybyłko i spółka zaczynają grę o tytuł. Czy Polak jest już gwiazdą MLS?

Osiem bramek, sześć asyst w trwającym sezonie MLS. W minionym piętnaście bramek, cztery ostatnie podania. Kacper Przybyłko to bez wątpienia jedna z czołowych postaci Philadelphii Union, która z pozycji mistrza sezonu zasadniczego przystępuje dziś w nocy do gry o zwycięstwo w całych rozgrywkach. 27-letni Polak miał udział przy 1/3 bramek zdobytych przez rewelację rozgrywek. Czy […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Kozacy i badziewiacy. Raz na rok to i kura pierdnie, ale w przypadku Prikryla liczymy na więcej

Jakiś czas nas tu nie było, ale pora wrócić do wybierania kozaków i badziewiaków. Winni jesteśmy wam jeszcze zestawienie z dziewiątej kolejki, ale tu do rozegrania wciąż pozostały dwa mecze, dlatego najpierw lecimy z dziesiątą serią gier, którą wczoraj szczęśliwie udało się domknąć. Dlatego zanim zapytacie, gdzie do jasnej cholery Conrado, pamiętajcie, że w piątek […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Cracovia nie powinna dostać rzutu karnego za rękę Pekharta

Trudno nie pogubić się w interpretacjach zagrań ręką we własnym polu karnym. Poszczególne wytyczne do odgwizdywania rąk nachodzą na siebie, czasami wręcz wzajemnie się wykluczają i trudno czasami załapać, czy ręka na godzinie trzeciej ułożona naturalnie powiększa obrys ciała, czy jednak trzeba zwrócić uwagę na miejsce zagrania piłki. I jak co tydzień w Niewydrukowanej Tabeli […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Bezrobocie, oczekiwanie na telefon i Petr Cech. Przypadki Edouarda Mendy’ego

Złośliwe życzenia powodzenia od menadżera, który obiecywał mu znalezienie klubu w Anglii. Bezrobocie. Zapisanie się do Urzędu Pracy. Myśli o zakończeniu kariery. Tak sześć lat temu wyglądała rzeczywistość Edouarda Mendy’ego. Później też nie było kolorowo. Przegrywał rywalizację w drugiej drużynie Marsylii, przebijając się praktycznie od zera i nie licząc na nic wielkiego. Ale przebił się. […]
24.11.2020
Weszło Extra
24.11.2020

Papierosy, kobiety i szachy. Michaił Tal – pokrętne losy „Czarodzieja z Rygi”

Jeśli szukać piłkarsko-szachowych analogii, Michaił Tal był dla gry królewskiej kimś takim, jak Ronaldinho dla futbolu. Żadnego z nich nie można nazwać najwybitniejszym zawodnikiem w historii dyscypliny. Są w czołówce, jasne, lecz nie na szczycie rankingów wszech czasów. Znajdą się gracze skuteczniejsi od nich, a także bez porównania bardziej utytułowani. Posiadający więcej rekordów w swoim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Wielki bunt? Piłkarze pytają EA Sports: kto wam pozwolił na nas zarabiać?

Hasło: „Leo, why? For money” znamy chyba wszyscy i nikt specjalnie mu się nie dziwi. Wiadomo, że każdy chciałby zarabiać na wszystkim, co robi. Dlatego fakt, że Zlatan Ibrahimović upomniał się o swoje, także dziwić nie może. O co chodzi? O burzę, którą Szwed wywołał jednym wpisem w social mediach. „Ibra” zapytał EA Sports, jakim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Tworek: – Nie jesteśmy zespołem, który nic nie umie i tylko wolą walki zdobywa punkty

– Musieliśmy się dostosować. Na zapleczu graliśmy wyżej, zamykaliśmy rywali, ale tam nie ma takiej jakości, jeśli chodzi o budowanie akcji przez obrońców. Zakładając pressing, zmuszaliśmy do wybicia i zbieraliśmy te drugie piłki. Byliśmy na połowie przeciwnika i mogliśmy przejść do ataku. W Ekstraklasie obrońcy potrafią grać od tyłu i jeżeli zrobimy coś źle, to […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Podbeskidzie wreszcie ma bramkarza, szanse na utrzymanie rosną

Podbeskidzie na początku sezonu nie gra najbardziej badziewnej piłki w lidze, zdecydowanie nie. Często nawet w przegranych meczach patrzyło się na ten zespół dość przyjemnie. Być może bielski beniaminek dysponuje najsłabszymi obrońcami, choć ci ze Stali Mielec chcieliby w tym temacie podyskutować. Bez wątpienia jednak do niedawna to właśnie „Górale” mieli najgorszych bramkarzy w całej […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Rozmawialiśmy między sobą: kurde, jak to możliwe, że tych punktów nie ma?

– Graliśmy osiem meczów, mieliśmy dwa punkty. Ale czy graliśmy słabo? Nie, mieliśmy dobre spotkania, tylko nie strzelaliśmy bramek. Taka jest piłka. Wczoraj nie zagraliśmy najlepszego meczu w sezonie. To nie był jakiś nasz super mecz. Ale była koncentracja w defensywie, do tego byliśmy skuteczni i jest zwycięstwo. Tak to jest. Możesz grać bardzo, bardzo […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Szymonowicz: – Futbol uratował życie 90% piłkarzy

– Jestem zdania, że futbol uratował życie 90% piłkarzy. On jest przepustką dla znacznej części zawodników do lepszego życia. Ja mam 25 lat i gdybym miał to wszystko stracić, byłby problem, żeby się odnaleźć i musiałbym pokombinować – mówi szczery Dawid Szymonowicz z Cracovii w ankiecie „Weszło z Butami”. Zapraszamy na zapis naszej rozmowy. Zanim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Krzysztof Stanowski – Dziennikarskie Zero #2

Co w drugim odcinku „Dziennikarskiego Zera” Krzysztofa Stanowskiego? – Włodzimierz Szaranowicz i Adam Małysz – Marcin Najman, życie i twórczość – Bayer Full i brudne, chińskie majteczki – Hipokryzja Stanowskiego. Zapraszamy! 
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Boniek: Wybrałem opcję spokojną, czyli Jurek dalej prowadzi kadrę

We wtorkowej prasie Zbigniew Boniek mówi o reprezentacji i selekcjonerze, Gergo Lovrencsics wspomina pobyt w Lechu, Dominik Furman opowiada o pobycie w Turcji, a Ivi Lopez nie ukrywa swoich dużych ambicji.  PRZEGLĄD SPORTOWY Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem o Jerzym Brzęczku i ostatnich wydarzeniach wokół reprezentacji Polski. (…) Piłkarze narzekali na kiepski styl już w trakcie […]
24.11.2020