Włodzimierz Andrzejewski to jedna z osób, które awansu Radomiaka wyczekują najbardziej. Nic dziwnego, w końcu sam pamięta jeszcze, jak smakowała najwyższa liga w Polsce w Radomiu. Z „Zielonymi” związany był jako piłkarz i trener, a my zapytaliśmy go o wspomnienia sprzed 36 lat, gdy Radomiak po raz ostatni grał w Ekstraklasie. Dlaczego klub musiał za niego zapłacić wagon butów? Jak smakuje gol wbity Wiśle Kraków i zwycięstwo nad gwiazdami z Widzewa? Jak sędziowie wypaczali mecze radomian z Legią? Czy faktycznie istniał układ, przez który Radomiak spadł z ligi, czy może zabrakło czego innego? Jak wyglądał wówczas klub od strony organizacyjnej? Zapraszamy na kawał historii nie tylko radomskiej, ale i polskiej piłki.

Piłkarz za wagon butów i sędziowskie układy. Andrzejewski wspomina Radomiaka w Ekstraklasie
Nie jest pan z Radomia, a ciężko znaleźć osobę, która na dzisiejszy mecz czeka bardziej od pana.

To prawda, bardzo chciałem być dzisiaj w Grodzisku, ale się nie udało. Od lat jeżdżę na wyjazdy za Radomiakiem, jestem na meczach domowych. Pochodzę z Radzynia Podlaskiego, ale lata temu trafiłem do Radomia i „trochę” się z tym miastem i z tym klubem zżyłem…

To o tyle ciekawe, że najpierw przez lata grał pan w Broni Radom. Do Radomiaka trafił pan dopiero wtedy, kiedy awansował do Ekstraklasy i wtedy także musiał pan na nią trochę poczekać.

Sprawy wyglądały tak, że po sezonie 1983/1984 kończył mi się kontrakt w Broni. Myślałem o przedłużeniu, ale nikt ze mną na ten temat nie rozmawiał, nikt mi nic nie oferował. Pamiętam, że Broń i Radomiak często mijały się na przedsezonowych zgrupowaniach w Pionkach i Janek Fitas zawsze żartował do działaczy Radomiaka, żeby brali Andrzejewskiego, bo to najlepszy piłkarz Broni. No i w końcu wzięli. Pewnego dnia trener Józef Antoniak zapukał do drzwi:

Słuchaj, a chciałbyś zagrać w Ekstraklasie?

Długo mnie nie trzeba było namawiać. Miałem wtedy już prawie 30 lat i wiedziałem, że to dla mnie ostatnia szansa. No a ta Ekstraklasa, wtedy jeszcze I liga, to dla takiego chłopaka z Radzynia spełnienie marzeń. Nastawiłem się na ten transfer, trener Antoniak także, bo w klubie początkowo mieli wątpliwości, byłem po poważnej kontuzji kolana. Gdy grałem w Broni i pojechaliśmy na Koronę Kielce, to tak mnie przecięli, że straciłem ponad pół roku.

Andrzejewski jako kapitan Radomiaka

Załatwienie takiego ruchu nie było jednak łatwe.

Słyszałem, że sprawa doszła na szczebel wojewódzki, miała rangę polityczną. Broń nie chciała mnie puścić, po spadku chcieli wokół mnie zbudować drużynę na awans do II ligi. Ale jak pytałem o umowę, to słyszałem „jutro, jutro”. W końcu, jak się dowiedzieli, że Radomiak mnie chce, to się zainteresowali. Wszystko mi chcieli dać, padały niesamowite kwoty i obietnice. Ale ja już byłem zdecydowany na Ekstraklasę. Zgłosiliśmy papiery, ale Broń dalej blokowała transfer. Czekałem na swój moment długo, zadebiutowałem dopiero w 7. kolejce. Wcześniej, w meczu z Ruchem Chorzów miałem zadebiutować, już siedziałem na ławce rezerwowych, ale zadzwonili do klubu, że nie udało się dopiąć formalności.

Nie wiem, jak w końcu udało się to załatwić i ile Radomiak musiał za mnie zapłacić. Wiem tylko, że prezes Marian Telęga po latach mi zawsze powtarzał: „Włodek, ty mnie kosztowałeś wagon butów!” Radomiak był wtedy pod patronatem firmy „Radoskór” produkującej buty. Czyli to chyba prawda.

Z drugiej strony, kiedy już pan zagrał, to cierpliwość została wynagrodzona.

Debiutowałem w meczu z Wisłą Kraków w Radomiu. Duża sprawa, po drugiej stronie Janusz Nawrocki, Adam Nawałka, Krzysztof Budka. I tak się jakoś ułożyło, że w 13. minucie strzeliłem gola. Trochę namieszał wtedy Adam Benesz, piłka gdzieś się odbiła, ja poszedłem za akcją, bo czułem, że coś się wydarzy. Tam chyba był jakiś rykoszet, a ja dopadłem do piłki i strzeliłem z 11 metrów.

Do czasu tego meczu i tak byłem z drużyną, ale już się paliłem do wejścia. Inaczej oglądać tę Ekstraklasę z ławki rezerwowych, trenować z chłopakami, a inaczej z perspektywy boiska.

Ale nawet z tej ławki rezerwowych można sporo zaobserwować. Na przykład to, jak kibice z Radomia reagowali na historyczne, pierwsze mecze w najwyższej lidze.

Pamiętam, jak dziś, wygraliśmy na inaugurację z Bałtykiem Gdynia 3:0. Na pierwszy mecz przyszło 20 000 osób. Nie wiem, jak oni się tam pomieścili.

Na 90minut.pl, na podstawie kronik ligowych, twierdzą, że 15000.

15? 15 000 to – jak to się mówi – z palcem w nosie tam weszło. Przeważnie przed meczami byliśmy na zgrupowaniach w Zbożennej. Na ligowe spotkania jeździliśmy dwie godziny przed meczem i już wtedy był prawie pełny stadion. To robiło wrażenie, byliśmy strasznie zmobilizowani. Kibice ustawiali się też na trasie tego naszego autobusu, którym wracaliśmy ze zgrupowania. Pamiętam jeszcze, jak jako piłkarz Broni jechałem na derby z Radomiakiem. Wsadzili nas do opancerzonego autobusu, jechaliśmy w eskorcie policji. Kibice Radomiaka byli wszędzie. Ja do dziś twierdzę, że poza kibicami Legii, to w Polsce nie ma lepszego kibica niż kibic Radomiaka. Chociaż… kibic jest czasami za a czasami też przeciw.

Chodzi panu o to, że przychodząc z Broni, był pan na „cenzurowanym”?

Nie, nie miałem negatywnych odczuć, nie jestem ani z Plant, ani z Gołębiowa, ja jestem chłopak z zewnątrz. My się wszyscy znaliśmy, więc w szatni też nie byłem anonimem. No i coś potrafiłem. Ale wiadomo, jak to jest – jak dajesz z wątroby, to nawet porażkę idzie zrozumieć. Jak brakuje umiejętności, to musisz chociaż pokazać, że ci zależy. Wtedy kibic bije ci brawo. A jak nie? To czasami i w mordę można dostać! (śmiech)

Ale panu to chyba tylko brawo bili! Przynajmniej taką mam nadzieję.

Tak, ale powiem szczerze – mój potencjał chyba nie był do końca wykorzystany.

Trzy bramki w Ekstraklasie to za mało?

Pewnie. W drużynie podzielono zadania tak, że ja miałem bardziej defensywne role, co nie leżało w mojej naturze, bo zawsze byłem ofensywnym zawodnikiem, potrafiłem strzelać bramki. Ale było tak dlatego, że Adam Benesz grał z przodu, a ktoś musiał go asekurować. Wydaje mi się, że mogłem dostać bardziej ofensywną szansę. Może teraz mógłbym o tym z trenerem podyskutować, ale wtedy były inne czasy. Byłeś w składzie, to nie dyskutujesz, tylko wykonujesz zadania.

Bramek mogło być więcej, bo słyszałem, że mógł pan strzelić gola Legii.

Mam do siebie o to pretensje, pamiętam to jak dziś. Odebrałem piłkę w środku pola i zagrałem do Benesza. Benesz wyszedł na sam na sam, w Legii bronił chyba wtedy Jacek Kazimierski. Odbił piłkę, a ja poszedłem za akcję i piłka spadła mi pod nogi. Została praktycznie pusta bramka, był tylko Stefan Majewski. On dał w prawo, no to ja w lewo, żeby go zmylić. Walnąłem po długim, trafiłem w niego. Sędzia stwierdził, że trafiłem w rękę i dał nam karnego. Majewski protestował, mówił, że dostał w głowę, ale powtórek nie było, karny został.

To był dziwny mecz, wyrównany, bo my się Legii nie baliśmy. Poszła akcja, Andrzej Buncol strzelił z pięciu metrów i było 1:1. Tyle że wtedy był spalony. Ja wtedy grałem na Buncola, którego pamiętałem jeszcze z niższym lig. To był taki „tur”. Jakby poszedł na jeden na jeden, to nie było z nim szans. Trzeba było go zmuszać, żeby grał do boków. Trudno było, Legia to Legia. Potem graliśmy rewanż przy Łazienkowskiej, gdzie wcale nie byliśmy gorszym zespołem. Był taki moment, że dostałem piłkę, jechałem na sam na sam, a sędzia się pomylił i pokazał spalonego.

Na Legii zagraliśmy jeden z lepszych meczów, kibicom mogło się to spodobać, wstydu nie było. Mnie też chyba poszło nieźle, bo po tym meczu „Przegląd Sportowy” zaprosił mnie na wywiad.

Kibice Radomiaka chyba najbardziej wspominają domowy mecz z Widzewem.

Piękne wspomnienia. Włodzimierz Smolarek, Dariusz Dziekanowski, Mirek Jaworski… Tego ostatniego pamiętam, bo to był ciekawy niuans. On był w Białej Podlaskiej juniorem, a wtedy junior musiał grać pół meczu. Wychowywaliśmy go tam, również ja, w czasach, gdy grałem w AZS-ie, a po latach spotkaliśmy się w najwyższej lidze. On młody, ja już karierę kończyłem. Ja grałem na Dziekanowskiego.

Czyli łatwo nie było.

Benesz hasał w tą i w tamtą, a ja go musiałem asekurować. Ciężko było odebrać piłkę Dziekanowskiemu, trzeba było go wypychać w jedną, w drugą stronę, zmuszać, żeby odegrał do tyłu. Oj, napracowałem się wtedy. Piłkarz, pełną gębą.

Zawodnicy Widzewa się wywyższali? Były jakieś słowne utarczki?

Nie, ale przyjechali po swoje. Wydawało im się chyba „co to tam Radom, my jesteśmy firma”. Ale firma przyjechała do firmy. Z każdą minutą okazywało się, że to nie jest takie byle co, że ten Radomiak to nie są chłopki. Nie wychodziło im, a my w końcu strzeliliśmy bramkę z karnego i utarliśmy im nosa.

Pana najlepszy mecz to starcie z Motorem Lublin, wygrane 3:0. Strzelił pan wtedy dwa gole.

Strzeliłem wtedy najładniejszą bramkę w życiu. Poszła kontra, Marek Wojdaszka wrzucił piłkę z boku, a ja rzuciłem się szczupakiem. Chciałem Motorowi coś pokazać, bo to był obok Avii Świdnik wiodący klub z moich stron. Druga bramka to już moja zasługa, zabrałem piłkę Leszkowi Iwanickiemu i poszedłem środkiem. Podałem do Mirosława Sajewicza, on odegrał w pole karne. Przyjąłem, spojrzałem, bramkarz wychodził, ale już było za późno. Dałem po długim roku i byłem „na kolanach” (śmiech). Pamiętam jeszcze, że wiosną w rewanżu w Lublinie zagrałem na lewej obronie. Ja na obronie, kto by pomyślał!

Andrzejewski „na kolanach” po bramce strzelonej Motorowi

Po rundzie jesiennej byliście na piątym miejscu w lidze. Jakie wtedy były nastroje w zespole?

To nas chyba trochę zgubiło. Wkradło się takie samozadowolenie. Z kolei trener Antoniak się podpalił, pojechaliśmy na obóz w góry. On był znany z ciężkich przygotowań, ale wtedy… Było bardzo ciężko. Tak jak mówię, wtedy dyskusji nie było, robiliśmy to, co kazał. Wyszło tak, że wiosną było dużo kontuzji. Na pierwszy mecz pojechaliśmy do Bałtyku i było jeszcze 0:0, a potem to się już rozlazło. Szkoda, bo ekipa była taka, że mogliśmy się utrzymać. Z trenerem Antoniakiem był taki temat, że w trakcie rundy jego posada wisiała na włosku. Zapytano nas wtedy o zdanie.

To czemu drużyna tego nie poparła, skoro przygotowania były za trudne?

Tak to wtedy było. Wierzyliśmy w trenera i gdy zarząd nas spytał o zdanie, stanęliśmy za nim. Pamiętam, że w grę wchodziła wtedy kandydatura Pawła Kowalczyka.

Prawdą jest to, że wiosną skręcili was sędziowie? Marek Wojdaszka powiedział: „O tym, że spadniemy z ligi, zadecydowano zimą w trakcie przerwy w rozgrywkach. Niestety, taki był wtedy układ wśród klubów ekstraklasy”.

Może i tak, ale co ja mogę wiedzieć? Ja byłem z zewnątrz. Zabrakło nam wtedy takiego człowieka w drużynie, który pierdolnąłby ręką w stół, wziął wszystko do kupy. Brakowało nam wtedy przecież punktu czy dwóch bramek do utrzymania. A sędziowie? Coś tam było, różnie bywało. Jedziemy do Sosnowca, wygrywamy do 80. minuty 1:0. Ostatnie minuty spotkania, Jan Urban strzela nam dwie bramki, przegrywamy 1:2. Były takie mecze, ale ja nigdy nie byłem człowiekiem, który szuka drugiego dna. Ale z drugiej strony, nawet ten ostatni mecz z Wałbrzychem… Nie wiedziałem, co jest grane na boisku. Powiem szczerze, nie wiedziałem.

Ten mecz akurat wygraliście. I to też dość niecodziennie, bo aż 5:1.

Był układ, czasami na boisku nie wiedziałem, w którą stronę mam patrzeć. W przedostatniej kolejce graliśmy ze Śląskiem, przegraliśmy 0:2. W ostatniej my graliśmy z Wałbrzychem, a Śląsk z Lechią. Mogliśmy jeszcze się utrzymać, Śląsk przegrał z Lechią, ale przegrał bezpiecznie, 2:3, strzelając gola w ostatnich minutach. Nie mogli przegrać więcej niż jedną bramką. Nam tej jednej bramki zabrakło, ale jak pan Wiesław Karolak panu Włodzimierzowi Ciołkowi ustawia trzy rzuty wolne na 16 metrze, to wiadomo, że w końcu trafi.

Tu nie tylko o Śląsk chodzi, bo mógł utrzymać się i Śląsk, i Radomiak. Ale Bałtyk Gdynia ograł Wisłę, a w „Echu Krakowa” wprost pisano o ustawce: „Goście musieli mecz wygrać, aby niezależnie od rezultatów na innych boiskach, gdzie grały zagrożone degradacją zespoły, utrzymać się w ekstraklasie I cel swój osiągnęli. Wśród obserwatorów tego pojedynku krążyło wiele plotek kto „puścił mecz”, za ile, kto gra a kto markuje. Jak było nie mnie wyrokować. Sherlockiem Holmesem nie jestem. Zresztą nie w tym sprawa. Przecież nie tylko w Krakowie uzyskano na boisku wynik, jaki był potrzebny”.

Były wtedy różne ruchy, jedni chcieli się utrzymać, inni awansować… Bałtyk musiał wtedy wygrać. No i wygrał. A że my wygraliśmy aż 5:1? Co ja mogę powiedzieć… (śmiech) Szkoda, że wtedy spadliśmy. Można było zbudować drużynę na parę lat. Ale dzisiaj to wszystko jest do nadrobienia.

Pierwszy gol z Motorem – rzekomo najładniejszy w karierze

Było na kim budować. Marek Sadowski i Andrzej Niedziółka zagrali nawet w reprezentacji Polski B.

W obronie na pewno. Sadowski i Arkadiusz Skonieczny to była klasa. Paweł Zawadzki – siła spokoju, solidność. Ryszardowi Mrozkowi nikt nie fiknął. Ofensywa miała dobre momenty, ale mogliśmy bardziej przycisnąć. Piłkarsko nie można było nam wiele zarzucić, ale jak drużynie nie idzie, to wychodzi charakter. W tej lidze to było potrzebne, jak coś się waliło, to brakowało czegoś w szatni. Trzeba było nas pobudzić, bo przecież nikt nie chciał spaść. Godziliśmy się na to, co jest, to mi się trochę nie podobało.

Ale chyba nie chodziło o to, że w Radomiaku było biednie i smutno.

Było bardzo dobrze. Były te zgrupowania w Zbożennej, cisza, spokój, chodziliśmy sobie na rybki. Wszystko było w porządku, płacili dobrze. Mieliśmy jedną z najlepszych odnów biologicznych w Polsce, sauna, solanki, pełna opieka. Patronat „Radoskóru” swoje robił, na nic nam nie brakowało. Premie? Powiem tak – jakby te moje premie z całej kariery były opodatkowane i ozusowane, to ja bym dzisiaj miał emeryturę godną. Prawie jak ministrowie! (śmiech)

ROZMAWIAŁ SZYMON JANCZYK

Przeczytaj inne historie o Radomiaku:

Fot. Archiwum prywatne

Suche Info
16.08.2022

Ukraina zagra ze Szkocją w Krakowie

Ukraińska federacja piłkarska podała dokładną datę i miejsce rozegrania swojego meczu w dywizji B Ligi Narodów. Reprezentacja Ukrainy we wrześniu zagra trzy mecze w ramach rozgrywek Ligi Narodów. Rozpocznie od dwóch spotkań wyjazdowych – 21 września w Glasgow zmierzy się ze Szkocją, a 24 września w Erywaniu z Armenią. Swój jedyny mecz w roli gospodarza Ukraińcy rozegrają 27 września, o godzinie 20:45. Zagrają w nim ze Szkocją. Jak poinformowała dziś […]
16.08.2022
Suche Info
16.08.2022

Chelsea ściąga utalentowanego Włocha

W najbliższych dniach do stolicy Anglii trafi 19-letni Cesare Casadei. O nadchodzącej transakcji poinformował Gianluca di Marzio. 19-letni Casadei od dłuższego czasu wzbudzał spore zainteresowanie wśród klubów, choć nie zanotował jeszcze oficjalnego debiutu w pierwszej drużynie Interu. Piłkarz ten jest uniwersalnym zawodnikiem środka pola. W młodzieżowych ekipach Interu grał na kilku pozycjach. Włoch odnajdywał się zarówno jako szóstak, jak i jako ósemka. Transfer piłkarza […]
16.08.2022
Bundesliga
16.08.2022

Teczka Atakana Karazora. Czy piłkarz Stuttgartu jest gwałcicielem?

Atakan Karazor wychodzi z fury, przekłada pęk kluczy z dłoni do dłoni, ogląda się po opustoszałym parkingu, żeby zaraz zniknąć w budynku klubowym Stuttgartu. Zaledwie kilka dni przed tamtym leniwym porankiem kończącego się lipca opuścił zakład karny na hiszpańskiej Ibizie po czterdziestu trzech dniach odsiadki. Kilka tygodni później wybiegnie na boiska Bundesligi – zagra minutę z Lipskiem i osiem z Werderem Brema. Otrzyma brawa i słowa wsparcia, nasłucha się […]
16.08.2022
Premier League
16.08.2022

„Seksualny drapieżnik”. Benjamin Mendy na ławie oskarżonych

– To kolejny rozdział bardzo starej historii o mężczyznach, którzy gwałcą i napadają seksualnie na kobiety, bo uważają, że są potężni, a wszystko ujdzie im na sucho – w ten sposób prokurator Timothy Cray opisał sprawę byłego piłkarza Manchesteru City Benjamina Mendy’ego przed sądem w Chester. Nie było to jednak najgorsze, co usłyszeli i zobaczyli obecni na sali sądowej. Wydarzenia, które miały miejsce w posiadłości mistrza świata w Cheshire mrożą krew w żyłach, ale najgorsze jest to, że to nie pierwszy […]
16.08.2022
Suche Info
16.08.2022

Nacho Monreal zakończył karierę

22-krotny reprezentant Hiszpanii poinformował o tym za pośrednictwem mediów społecznościowych. 36-latek z Pampeluny w swojej bogatej karierze reprezentował barwy Osasuny, Malagi, Arsenalu i Realu Sociedad. W tym ostatnim zaliczył naprawdę solidny start, po którym odniósł poważną kontuzję kolana. Od tego momentu nigdy już nie wrócił do pełnej, sportowej sprawności. Odczuwał ból nawet podczas prostych ćwiczeń, co poskutkowało tym, że nie mógł brać udziału w treningach. Po trzech sezonach w Sociedad piłkarz zdecydował […]
16.08.2022
Suche Info
16.08.2022

Dwa miesiące przerwy Ledermana

Raków Częstochowa poinformował o wynikach badań swojego pomocnika. Lederman kontuzji nabawił się w 69. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Pechowo upadł na murawę i opuścił boisko z opatrunkiem na bark. Jak się okazało – doszło do zwichnięcia stawu barkowego. Po serii konsultacji lekarskich zawodnik rozpoczął już rehabilitację. 22-latek będzie pauzował przez około dwa miesiące. Piłkarz Rakowa nie ma szczęścia do początków sezonów. W ubiegłym roku również musiał zmagać się […]
16.08.2022
Bundesliga
16.08.2022

Teczka Atakana Karazora. Czy piłkarz Stuttgartu jest gwałcicielem?

Atakan Karazor wychodzi z fury, przekłada pęk kluczy z dłoni do dłoni, ogląda się po opustoszałym parkingu, żeby zaraz zniknąć w budynku klubowym Stuttgartu. Zaledwie kilka dni przed tamtym leniwym porankiem kończącego się lipca opuścił zakład karny na hiszpańskiej Ibizie po czterdziestu trzech dniach odsiadki. Kilka tygodni później wybiegnie na boiska Bundesligi – zagra minutę z Lipskiem i osiem z Werderem Brema. Otrzyma brawa i słowa wsparcia, nasłucha się […]
16.08.2022
Premier League
16.08.2022

„Seksualny drapieżnik”. Benjamin Mendy na ławie oskarżonych

– To kolejny rozdział bardzo starej historii o mężczyznach, którzy gwałcą i napadają seksualnie na kobiety, bo uważają, że są potężni, a wszystko ujdzie im na sucho – w ten sposób prokurator Timothy Cray opisał sprawę byłego piłkarza Manchesteru City Benjamina Mendy’ego przed sądem w Chester. Nie było to jednak najgorsze, co usłyszeli i zobaczyli obecni na sali sądowej. Wydarzenia, które miały miejsce w posiadłości mistrza świata w Cheshire mrożą krew w żyłach, ale najgorsze jest to, że to nie pierwszy […]
16.08.2022
La Liga
16.08.2022

Atomowy start Hiszpana, czyli Alvaro Morata 2.0

Wrócił do Atletico po 656 dniach. Spadochroniarz, piłkarz, którego nie dało się wypchnąć na stałe. Początkowo miał być numerem pięć w hierarchii Diego Simeone, ale dzięki odpowiedniej postawie zapracował na pierwszy skład Los Colchoneros. Alvaro Morata błyszczał w sparingach i błysnął w pierwszej kolejce ligi hiszpańskiej. W ten sposób otwiera nowy rozdział w swojej bogatej karierze, która miała minimum kilka zakrętów. Czego spodziewać się po tym piłkarzu i jak należy go oceniać? […]
16.08.2022
Ekstraklasa
16.08.2022

Gol Legii prawidłowy. Ale zabrakło aż czterech czerwonych kartek

Sporo było sytuacji kontrowersyjnych w tej kolejce. Nie byliśmy świadkami jednoosobowych sędziowskich show, jak w poprzednim tygodniu, ale i tak kilka sytuacji musimy zweryfikować w naszej „Niewydrukowanej Tabeli”. Żeby nie przedłużać — lećmy z konkretami. Zaczynamy od głośnej kontrowersji z meczu Widzewa z Legią. Josue w akcji bramkowej dotknął piłki ręką. I tutaj takie zagrania musimy podzielić na dwie kategorie: jedna to takie, w której zagranie ręką bezpośrednio następuje przed golem lub w ogóle gol jest strzelony […]
16.08.2022
Weszło
16.08.2022

Tomas Prikryl kontra Marco Asensio

Kto dzisiaj zwycięży w głosowaniu na „Bramę dnia”? Wybór – jak codziennie – zależy tylko od was. TOMAS PRIKRYL VS GÓRNIK ZABRZE (16.08.2021) Do dzisiejszego głosowania wrzucamy dość świeże trafienie, bo z poprzedniego sezonu Ekstraklasy. Jagiellonia Białystok przegrała na własnym boisku 3:1 z Górnikiem Zabrze, ale ozdobą spotkania był gol na otarcie łez gospodarzy. Prikryl otrzymał piłkę przy linii bocznej i postanowił przenieść akcję do środka boiska. Poszukał […]
16.08.2022
Weszło
16.08.2022

Regularne bandyctwo na polskich boiskach. Ligowcy, ogarnijcie się!

Sasa Balić miał wczoraj ewidentny problem z dostawą prądu – odcięło chłopa i zgłupiał, w efekcie czego musiał opuścić boisko bardzo wcześnie. Mamy nadzieję, że dostawca wznowił przesyłanie energii do piłkarza Korony i ten pozostanie piłkarzem elektrycznym, bo słabym można być, trudno, taki mamy ligowy klimat, ale równie bandyckim… No, to wybaczyć już niełatwo. A – mamy wrażenie – że na początku tego sezonu sporo ligowców głupieje […]
16.08.2022
Liczba komentarzy: 2
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Koala Lump z Ur
Koala Lump z Ur
1 rok temu

Wyruchali Radomiaka na korzyść Legii? No prawdziwa niespodzianka!

Koala Lump z Ur
Koala Lump z Ur
1 rok temu

Kolejna niespodzianka- Milicjorz sprzedawał mecze nawet Bałtykowi.