post Avatar

Opublikowane 06.05.2020 14:03 przez

Szymon Janczyk

Całkiem niedawno, kiedy na naszym portalu informowaliśmy o problemach Radomiaka, wywołaliśmy ogromne poruszenie w Radomiu. Klub, który w XXI wieku przeżył „twardy reset” i spadek do IV ligi, znów znalazł się w kłopotach. Bardzo szybko na pomoc ruszyli kibice ze Stowarzyszenia „Tylko Radomiak”, którzy wzięli los drużyny we własne ręce. Nie po raz pierwszy zresztą, bo to oni odbudowali klub, kiedy zadłużenie było tak ogromne, że komornicy zajmowali każdą złotówkę wpływającą na konto. Nic dziwnego, że nauczeni doświadczeniem, wolą w porę zainterweniować i nie dopuścić do powtórki sytuacji sprzed lat. Ich walka o Radomiaka to dowód, że zawsze jest światełko w tunelu. Dlatego też postanowiliśmy przybliżyć tę historię i pomóc im w obecnej bitwie o ocalenie klubu, który w tym roku świętuje 110-lecie istnienia.

>Zbiórkę kibiców na wsparcie klubu znajdziecie tutaj<

***

25 sierpnia 2008 roku. Radomiak rozgrywa pierwszy domowy mecz nowego sezonu. Rywal? Mało atrakcyjny. Piast Piastów. Nie ma co się dziwić – to w końcu IV liga. Kilka lat po tym, jak Zieloni rywalizowali na zapleczu Ekstraklasy, kibice trafili w zupełnie nową rzeczywistość. Wyjazdy na Amur Wilgę, Zryw Sobolew czy Spartę Jazgarzew nie wyglądają już tak ciekawie, jak gra z Widzewem czy Śląskiem Wrocław o pierwszoligowe punkty. Fani z Radomia wiedzą jednak, że tak będą wyglądały ich najbliższe miesiące. Wspomniane wycieczki do Łodzi czy Białegostoku może i były ciekawe, jednak wpakowały drużynę w ogromne długi. Żeby złapać oddech i rozpocząć nowe życie, trzeba było odciąć się od tamtych spraw. – Od początku skupialiśmy się na tym, żeby pomóc w trudnej sytuacji, w której klub znalazł się po czasach pozornej prosperity, gry na zapleczu Ekstraklasy – mówi Łukasz Podlewski, ówczesny prezes klubu, dziś lokalny polityk.

Podlewski był jedną z osób, która reprezentowała Stowarzyszenie Kibiców „Tylko Radomiak”. W 2006 roku kibice zorganizowali się, żeby wprowadzić do zarządu swoich ludzi. Nie po to, żeby rządzić. Po to, żeby ratować, bo Radomiak złożył wówczas wniosek o upadłość z postępowaniem układowym. – Chcieliśmy w ciężkim czasie zadbać o interesy klubu. Zaczęło się od 15 osób, które założyły stowarzyszenie, potem grupa ewoluowała i było w niej coraz więcej osób. Każdy dokładał swoje trzy grosze, działał z różnymi tematami, mieliśmy swoich znajomych. Głównie chodziło o to, żeby na walnym zebraniu wprowadzić nowy zarząd. Mocno się zorganizowaliśmy i to się udało – tłumaczy nam Dawid Zwierzyk, reprezentujący SK „Tylko Radomiak”.

Jak zła była wówczas sytuacja? – Nie było nawet ciepłej wody, trzeba było się kąpać w zimnej. Na pieniądze się czekało – wspomina Maciej Lesisz, dziś asystent, wtedy piłkarz Radomiaka. – Pamiętam, że zastanawialiśmy się z chłopakami, czy zostać w klubie. Większość została, bo nam wychowankom zależało na tym, żeby pomóc – dodaje.

Kiedy kibice robią transfery

Ludzie związani ze Stowarzyszeniem przejęli klub jeszcze w trzeciej lidze. Dlaczego więc rok później Radomiak znalazł się na niższym szczeblu? Okazało się, że twardy reset był jedynym logicznym rozwiązaniem. Długi były tak ogromne, że nie było czego ratować. – Klub zalegał praktycznie w każdej instytucji i podmiocie, z którym współpracował. Pogotowie, ochrona, rachunki za wodę i telefon… Umów czy ugód zawartych z piłkarzami oraz sztabem nikt nie spłacał. Dzięki działaniom Stowarzyszenia udało się rozpocząć sezon 2007/2008, ale nie dało się tego kontynuować rok później. Pieniądze od sponsorów, które pozyskiwaliśmy, od razu zajmował komornik. Poprzednie władze zostawiły rachunki z niezapłaconym VAT-em na 20 tys. zł. Każdy, kto orientuje się w ekonomii, wie, że skoro tak, to przychód był. Kiedy poszliśmy do Urzędu Skarbowego po ugodę, usłyszeliśmy, że nie możemy jej dostać, bo cztery poprzednie zostały zerwane, to była już recydywa – opowiada Podlewski.

Na kibicowskiej stronie Radomiaka znajdujemy notkę z tego okresu. Informuje ona o tym, że w 2007 roku nowe władze postanowiły założyć Spółkę Akcyjną, która była jedyną szansą na uratowanie klubu. Mirosław Hernik, ówczesny właściciel Zielonych miał wyłożyć potrzebne pół miliona złotych. Dzięki temu ruchowi długi wobec piłkarzy czy PZPN przejąłby nowy podmiot, a zobowiązania wobec ZUS czy US ciążyłyby na poprzednim. – Wtedy prawo stanowiło tak, że osoby, które doprowadziły do zadłużenia, odpowiadały za nie swoim majątkiem – mówi nam ówczesny prezes klubu.

Nie było w klubie kompletnie nic, trzeba było to położyć, innego wyjścia nie było. Prowadziliśmy wtedy mnóstwo działań przy ROZPN, żeby nie trzeba było zaczynać od B Klasy. To się udało i zaczęliśmy w IV lidze – tłumaczy Dawid Zwierzyk.

Paweł Tarnowski trafił do Radomiaka dzięki kibicom. Tu w meczu z 2011 roku, w akcji z piłkarzem Legionovii, Maciejem Turskim. Coś wam to nazwisko mówi? Nic dziwnego, dziś Turski zajmuje się sportami walki, m.in. w Kanale Sportowym. Fot. FotoPyK

Stowarzyszenie Kibiców „Tylko Radomiak” zorganizowało wtedy wszystko. Od strojów dla piłkarzy po nawet… transfery. To dzięki kibicom udało się sprowadzić do klubu Pawła Tarnowskiego czy Dariusza Mortkę. Każdy uruchamiał swoje kontakty, znajomych i tak do klubu dołączali sponsorzy czy darczyńcy. W Radomiu grała wtedy drużyna głównie złożona z lokalnych piłkarzy, którzy nie mieli żadnych problemów z wygraniem IV ligi. – Mogę się pochwalić, że za moich czasów w Radomiaku 90 proc. zawodników pochodziło z regionu. To była też zasługa tamtej młodzieży, wtedy graliśmy o mistrzostwo Polski juniorów z Koroną Kielce. Udało się też awansować do trzeciej ligi – mówi Podlewski.

Spokój? Tylko na chwilę

Radomski klub odciął się od przeszłości. Kiedy Podlewski w 2010 roku odchodził ze stanowiska, długów już praktycznie nie było. – Do dziś mam dokumenty, w których stoi, że na koniec 2010 roku nie zalegamy z żadnymi składami. Mieliśmy ok. 100 tysięcy długów, ale to była bieżąca działalność, coś nieodczuwalnego – zdradza były prezes.

Za pracę, którą wykonali Podlewski z Hernikiem, przyszło im… stanąć przed sądem. Poprzedni właściciele próbowali zrzucić z barków długi, które wygenerowali i obciążyć nimi dopiero co uratowany klub. – To była działalność złośliwa – ocenia Podlewski. Hernik natomiast, po szczęśliwym zakończeniu sprawy nie krył, że kosztowała go ona dużo zdrowia.

Kibice wiele zrobili dla podniesienia klubu, także pod względem marketingowym. Radomiak zaczął być kojarzony dobrze, ale jak się okazało, nie był to koniec problemów. Już w 2011 roku dało się wyczuć wzajemną niechęć między Stowarzyszeniem a Mirosławem Hernikiem. Kilka miesięcy wcześniej właściciel klubu chciał sprzedać kibicom akcje, jednak ci uznawali, że przejęcie przez nich Radomiaka to ostateczność. Niemniej nie pasowało im to, jak wyglądał klub.

Troszkę inaczej wyobrażaliśmy to sobie w momencie zmian strukturalnych. Jesteśmy wdzięczni, że wyciągnął do nas rękę, ale na niektóre rzeczy musimy ponarzekać. Radomiak to miała być nowa jakość na każdej płaszczyźnie, w co włożyliśmy wiele działań. Radomiak nie poszedł do przodu, tak, jak tego oczekiwaliśmy. Tułamy się po niskich ligach. Gdzie dziś jesteśmy, dlaczego ciągle popełniamy te same błędy? Powstała jakaś hermetyczna bańka, w której funkcjonuje kilka osób, zamkniętych na współpracę z inwestorami i sponsorami – tłumaczył wówczas Rafał Rezulski, prezes Stowarzyszenia Kibiców w rozmowie z portalem „SportRadom.pl”.

Ostatecznie, w sezonie 2012/2013 Radomiak pojawił się w drugiej lidze, więc krok do przodu został wykonany. Ale jednocześnie był to ostatni rok, w którym klub był w rękach Hernika. Znów trzeba było zmierzyć się z długami. – Każdy wie, że za Hernika było wiele problemów, to nie był high life. Szanujemy podaną nam rękę, ale to człowiek, który, choć jest miłośnikiem sportu, miał ograniczone horyzonty w wielu sprawach. Kiedy odchodził znów były długi, ale to trzeba zaznaczyć: znacznie, znacznie mniejsze niż poprzednio – mówi nam Zwierzyk.

Jak trwoga to do… kibiców

Stowarzyszenie znów zabrało się do pracy, żeby Zieloni zostali w lidze, do której tak długo próbowali się dostać. Widmo reorganizacji rozgrywek sprawiało, że był to cel niezwykle trudny do wykonania. Zwłaszcza dla klubu, który musiał znaleźć nowego właściciela. – Zaczęły się działania, żeby sprowadzić tutaj kogoś, kto tę sytuację ogarnie. Dzięki kontaktom czy znajomościom udało się przekazać klub w ręce pana Piotra Nowocienia – przybliża sprawę przedstawiciel SK „Tylko Radomiak”.

Niestety, utrzymać ligi się nie udało. W zasadzie nic dziwnego, skoro po pierwszym sezonie w drugiej lidze większości zawodników wygasały kontrakty, a kadrę trzeba było budować od nowa. Oczywiście znów stawiano w dużej mierze na ludzi z regionu. Spadku nikt nie miał Zielonym za złe, wręcz przeciwnie. Kibice zaprezentowali wtedy pamiętną oprawę: robimy krok w tył, żeby się rozpędzić. – Wsparcie kibiców odczuwaliśmy zwłaszcza po reorganizacji, wtedy ponieśli nas do awansu – wspomina Maciej Świdzikowski, obecny kapitan Radomiaka. – Trener Magnuszewski zmontował wtedy świetny zespół, stworzył kolektyw. Trzymaliśmy się ze sobą poza boiskiem i na nim, to byli ludzie stąd. Dzięki temu udało się szybko powrócić do drugiej ligi. Choć powiem szczerze, nie było to zakładane przed sezonem, nie było takiej presji. Tamta trzecia liga też była silna, był tam ŁKS czy Polonia – dodaje.

„Banda Magnolii” do dziś jest w Radomiu wspominana jako jeden z najlepszych zespołów ostatnich lat. Rzeczywiście ciężko było znaleźć wówczas osoby, które nie były zżyte z Radomiakiem. Nawet Nigeryjczyk Chinonso Agu szybko stał się częścią rodziny i niedługo potem przyjął obywatelstwo polskie. Z drużyną pełną piłkarzy z regionu utożsamiali się kibice. Na wyjazdowy baraż do Sandomierza, gdzie decydowały się losy awansu, pojechały setki osób, mimo że klub nie dostał biletów. Stali pod bramą i stamtąd dopingowali drużynę. Piłkarze natomiast odwdzięczyli im się później, wspólnie fetując awans.

A jak to wyglądało od strony organizacyjnej? Świdzikowski twierdzi, że żadnych problemów z płynnością w klubie nie było. Kiedy klub przejmował Piotr Nowocień, nie dało się tego nawet odczuć. Zresztą do właściciela dołączył Paweł Redestowicz i jego firma Windoor, która jako główny sponsor zadbała o stabilność Radomiaka.

Nowe rozdanie

Miłe chwile szybko trzeba było jednak puścić w niepamięć, bo przed klubem stanęło duże wyzwanie. Gra w scalonej drugiej lidze niosła za sobą wyższe koszta. Dlatego grono współwłaścicieli miało się powiększyć. Na horyzoncie pojawili się Grzegorz Gilewski oraz Sławomir Stempniewski, byli sędziowie, a obecnie biznesmeni, którzy mieli zagwarantować nie tylko to, że Radomiak przestanie balansować między trzecią a drugą ligą, ale też, że zacznie piąć się w górę. – Kiedy wchodzili nowi właściciele, Piotr Nowocień wszystko już wyprostował. Klub był na zero, zaczynał z czystą kartą. Przekształcono go wtedy ze spółki akcyjnej w spółkę z.o.o. Władze rozszerzono po to, żeby pójść do przodu – mówi Dawid Zwierzyk.

Twarzą klubu został Stempniewski, który utworzył jednoosobowy zarząd. Kibice byli pełni nadziei, bo „sympatyczny pan Sławek z Canal+” dobrze się kojarzył i pozytywnie wpływał wizerunkowo na drużynę. Czynił też odważne zapowiedzi. – Dlaczego Radomiak? Jestem biznesowo związany z Radomiem od ładnych paru lat, to nie powinno dziwić. Dwaj współwłaściciele poszukiwali nowych opcji, chcieli wdrożyć kogoś nowego, podnieść potencjał. Postanowiłem więc pomóc również ja: logistycznie, mentalnie i finansowo – tłumaczył na konferencji prasowej. – Fakt, mówi się, że na piłce nie można zarobić, ale czy tu chodzi o konieczny zarobek? Można przecież w piłkę się pobawić, a za dobrą zabawę się płaci – dodał i zwłaszcza te ostatnie słowa warto zapamiętać.

Drużyna przeszła wtedy przebudowę i powoli zaczęła tracić regionalność. – Faktycznie, roszad było sporo, jeszcze kiedy pracował trener Magnuszewski. Ale tak to chyba wygląda, że im wyżej, tym ciężej opierać się tylko na chłopakach z regionu – uważa Świdzikowski.

Kibicom nie zawsze jednak to pasowało. Początkowo nie było jeszcze najgorzej, ale z czasem zarząd coraz mocniej przebudowywał klub. Zaczęło się od zwolnienia trenera Magnuszewskiego, którego miejsce zajął Werner Liczka. Znany szkoleniowiec z równie znanymi wadami. Po pierwsze, ciężko było posądzać jego drużynę o efektowny futbol. Po drugie, ciężko było posądzać go o nowoczesne metody. W drugim sezonie w drugiej lidze Radomiak miał już walczyć o awans, jednak wyłożył się w rundzie wiosennej. Drużyna wspominała po latach, że Liczka kompletnie ich zajechał zimą. Podobnie mówił zresztą trener Robert Podoliński, który w kwietniu otrzymał misję uratowania awansu. Nie udało się, w barażach radomianie przegrali 0:4 i 0:2 z Bytovią. Po domowym meczu kibice byli sfrustrowani, za co werbalnie oberwało się wielu piłkarzom. Pretensji nie kierowano jedynie do „ludzi stąd”, bo co do ich zaangażowania nikt nie miał wątpliwości.

Piękne pozory

Wspominamy o tym dlatego, że kolejny etap czystki dotknął m.in. Szymona Stanisławskiego, który mocno przeżywał tamto niepowodzenie. Napastnik, chcąc nie chcąc, stał się symbolem zmian w Radomiaku. W jego miejsce sprowadzono Czecha Jakuba Rolinca, z którego żartowano, bo… w żaden sposób nie mógł trafić do bramki. Stanisławski natomiast w żaden sposób nie mógł udowodnić, że jest lepszy, bo grał tyle, co kot napłakał. Zimą trener Jerzy Cyrak zakomunikował przed kamerami, że jeśli chce grać, powinien znaleźć sobie inny klub. To tylko pogorszyło podejście kibiców do wyplewiania z Radomiaka lokalnych akcentów. Zwłaszcza że potem Zieloni znów zawalili awans, przyklejając sobie łatkę wiosennych niepowodzeń i wykładania się na ostatniej prostej. Zmienił to dopiero Dariusz Banasik, który podobnie jak Magnuszewski postawił na kolektyw. Być może bardziej warszawski, bo do klubu trafiło sporo osób, które współpracowały z tym szkoleniowcem w Legii, jednak zmianę atmosfery dało się wyczuć i zaowocowała ona awansem do pierwszej ligi.

Pewien krąg został więc domknięty – Radomiak po latach tułaczki i podnoszenia klubu przez kibiców, wrócił na zaplecze Ekstraklasy. W mieście zapanowała euforia, tym bardziej że zapowiedzi znów były odważne. Prezes Stempniewski stwierdził, że „nie chce być efemerydą”, a znaczna podwyżka miejskich stypendiów pozwoliła radomianom na transfery, o jakich inni beniaminkowie mogli pomarzyć. Za tym poszły rzecz jasna wyniki. Nie bez przyczyny Zieloni po jesieni mogli szykować się do bitwy o awans. Udany rok 2019 sprawił, że trochę w cień odsunęły się czarne chmury, które wisiały nad drużyną.

Kibice Radomiaka świętują awans do pierwszej ligi, fot. Aleksandra Krzemińska/Newspix

Po latach zakończonych nieudaną bitwą o awans kibice często podawali w wątpliwość funkcjonowanie klubu, zwłaszcza pod względem finansowym. Tajemnicą poliszynela były też nieporozumienia nawet na szczeblu właścicielskim. Tam też nie wszystko było jasne i czytelne, co nie wszystkim pasowało. Sukcesy przykryły te dyskusje, jednak wróciły one ze zdwojoną siłą w 2020 roku.

Jeśli dotarliście do tego momentu, pewnie dobrze wiecie, kiedy wszystko się zaczęło. Jeśli nie, opisywaliśmy to szerzej m.in. w tym tekście. Doszło do tego, że w kwietniu demony ze starych lat powróciły. Miasto ogłosiło zamrożenie stypendiów, o zaległości zaczęli upominać się obecni oraz byli piłkarze. Kiedy pisaliśmy tekst o tym, że Radomiak może nawet nie otrzymać licencji, sytuacja była naprawdę zła. Zobowiązania, które trzeba było natychmiast spłacić, sięgały kilkuset tysięcy złotych. Przed oczami niektórych osób znów mogły przelecieć wyjazdy na Amur Wilgę i bitwy o wydostanie się z trzeciej ligi. I wtedy weszli oni, cali na biało.

Za dobrą zabawę trzeba zapłacić

Stowarzyszenie Kibiców „Tylko Radomiak” znów ruszyło klubowi na pomoc. Przede wszystkim zorganizowano zbiórkę, która ma na celu zebranie 100 tysięcy złotych, żeby przetrwać trudny okres i nie zatracić płynności. Oczywiście nie będzie tak, że te pieniądze zostaną po prostu przekazane klubowi, bez upewnienia się, na co zostaną one wydane. Na Facebooku Stowarzyszenie zaznacza, że nie wyobraża sobie, że nie będzie miało na nic wpływu. To samo słyszymy od Dawida Zwierzyka. – Mimo że klub to obecnie spółka prawa handlowego, społeczność i kibice oczekują jasności związanej z funkcjonowaniem i przyszłością, przede wszystkim pod względem finansowym. Czynimy starania, żeby wyjaśnić sytuację. Na tę chwilę nie możemy mówić o szczegółach choćby jeśli chodzi o zadłużenie, ale zapewniamy wszystkich, że każda złotówka będzie odpowiednio wydana.

Starania fanów Radomiaka to jednak nie tylko zbiórka. Stowarzyszenie mocno pomogło w tym, żeby załatwić najpilniejsze potrzeby i zobowiązania. Kiedy okazało się, że sytuacja klubu nie jest zbyt wesoła, nawet osoby nie do końca dogadujące się z prezesem Stempniewskim, zaczęły pomagać, właśnie dzięki zaangażowaniu kibiców.

Co to zmieniło? Dużo. Dogadano się m.in. z piłkarzami, którzy wcześniej nie chcieli rozmawiać z zarządem o obniżkach pensji, bo czuli się niesprawiedliwie potraktowani w sprawie zaległych premii. Teraz w końcu dostali konkretne informacje i zapewnienia, dzięki czemu najbliższe miesiące w Radomiu będą znacznie łatwiejsze. Co ciekawe, nawet piłkarze spoza regionu, bardzo się przejęli możliwością upadku klubu. Zresztą to nic nowego – podczas zbierania wieści o zaległościach od wielu osób słyszeliśmy: „Szkoda, że tak to wygląda. Świetne miasto, świetni kibice, tylko to zarządzanie…” Tak jak pisaliśmy w poprzednich artykułach, niektórzy zawodnicy byli nawet gotowi do rozmów, ale mieli dość milczącego telefonu i olewania prób kontaktu z ich strony.

I właśnie to udało się wyprostować, dzięki interwencji Stowarzyszenia. Znamienne zresztą, że kiedy jeden z zawodników niezwiązanych poza piłkarsko z Radomiem usłyszał, że klub może upaść, był gotów zrzec się zobowiązań, byle tylko czarny scenariusz się nie sprawdził. Nazwiskami sypać nie będziemy, ale miejscowi fani zapewne domyślą się, o kogo chodzi.

Płatności pilnej potrzeby udało się już załatwić, więc z przyznaniem Radomiakowi licencji nie powinno być problemu. Teraz Stowarzyszenie w porozumieniu ze współwłaścicielami zajmie się prostowaniem bieżących spraw. Niewykluczone też, że do pomocy włączy się rada miejska w Radomiu. Stypendia dla klubu cofnął prezydent, który tłumaczył to pilniejszymi wydatkami. Po tym, jak okazało się, że zespół wróci do gry i podstaw prawnych do wycofania stypendiów nie ma, miasto zobowiązało się do wsparcia klubu w inny sposób. W tej sprawie brakuje jednak konkretów, a przecież do gry Zieloni wrócą za niespełna miesiąc. Dlatego można powalczyć o to, żeby stypendia jednak zostały wypłacone.

Najszybszą drogą dostarczenia pieniędzy jest jednak wsparcie zbiórki, o co apeluje również radny Łukasz Podlewski. – Renoma Stowarzyszenia, które tę zbiórkę prowadzi, jest chyba wszystkim dobrze znana. Osobiście mogę poręczyć, że ci ludzie każdą złotówkę obejrzą nawet nie dwa, a trzy razy i pomogą klubowi. Dlatego każda wpłata, nawet ta symboliczna, jest bardzo ważna.

Stowarzyszenie zachęca do wpłat i dziękuje za wsparcie. – Chcielibyśmy z tego miejsca podziękować wszystkim niewymienionym z nazwiska członkom za zaangażowanie i walkę o to, żeby Radomiak trwał i był jak najwyżej na mapie piłkarskiej Polski – mówi nam Dawid Zwierzyk.

Jako media zajmujemy się przede wszystkim informowaniem, ale skoro nagłośniliśmy to, że ktoś doprowadził do tak nieciekawej sytuacji w Radomiaku, sprawiedliwie jest też powiedzieć, że ktoś chce to naprawić. Historia upadku i odbudowy radomskiego klubu to materiał na mocną książkę. W niej wzmianka o tym, jaki udział w akcji ratunkowej miało Stowarzyszenie Kibiców „Tylko Radomiak”, pojawiałaby się zapewne w każdym rozdziale. Dlatego teraz, wspólnie z nimi, warto zadbać o to, żeby ta książka nie doczekała się kontynuacji.

Link do zbiórki znajdziecie TUTAJ.

SZYMON JANCZYK

Fot. Aleksandra Krzemińska/Newspix

Opublikowane 06.05.2020 14:03 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 12
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jakub Kibolkiewicz vel Jacob Olkenbaum
Jakub Kibolkiewicz vel Jacob Olkenbaum

Idiotyzm. Ten klub jest źle zarządzany, zawodnicy przepłacani, z kontraktami na które nie stać właścicieli bo wszystko opiera się na kasie od miasta.

Gks1962
Gks1962

Brawo wy .
Kilkatysięcy worków z cebulą i po kłopocie!

Mateusz
Mateusz

Zebrali już 11 tysięcy PLN. Tymczasem 1 (słownie: jedno) miesięczne stypendium dla legendy polskiej piłki, supersnajpera Macieja Górskiego zgodnie z kontraktem wynosi 15 tysięcy kafli.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Dlatego kluby po miesiącu bez przychodów padają jak muchy.
Piłkarze (nie tylko u nas) są horrendalnie przepłaceni.

RR1910
RR1910

Kto nie był w Wildze w środę o 11 życia niezna

Kibic sportowy
Kibic sportowy

Spektakle Radomiaka zostawiają sporo do życzenia ale jeszcze więcej atmosfera panująca na trybunach . To nie jest miejsce dla rodzin a przecież o to chodzi by iść na mecz, spotkanie sportowe z rodzina. Atmosferę jaka panuje na trybunach można porównać do atmosfery w Iranie pod czas spotkania siatkówki . Banda naj…..ch chłopów zwracających odwagę ….”co nie śpiewasz, masz śpiewać k….a !” Itp. LudZie do spektakli sportowych trzeba dojrzeć . Doskonały przykład był kiedy w 2019 roku w Radomiu na stadionie Mosiru na tym samym obiekcie na którym gra Radomiak odbywały się Mistrzostwa POlski w lekkoatletyce . Kibicowali wszyscy młodzi, starzy, kobiety i męszczyźni słowem całe rodziny. Co chwile na stadionie rozlegały się oklaski oraz okrzyki w stylu brawo , dawaj , jest będzie pierwsze. Na koniec brawa dla stowarzyszenia ale klientela zostawia sporo do życzenia . Pozdrowionka dla weszło tam klimat jest

piknik
piknik

To Ty chyba na niewielu polskich stadionach piłkarskich byłeś. Nawalone stare chłopy drące mordy i zaczepiające ludzi to standard na każdym młynie/trybunie kibolskiej 😀

Kibic sportowy
Kibic sportowy

Jeśli uważasz ze takie zachowanie powinno być normą to ok każdy ma prawo do swojego zdania

piknik
piknik

Czytaj żesz ze zrozumieniem. Nie uważam to za normę, ale twierdzę że to standard i ten Radomiak o którym piszesz żadnym wyjątkiem nie jest

Marcin
Marcin

Kibicu nie wiem ile masz lat I jak dlugo juz podazasz z zielona rodzina ale wiedz ze wszedzie na kazdym stadionie jest cos co nazywa sie,,mlyn” I siadajac tam dobrowolnie zgadzasz sie na darcie 90 min. Zmien miejsce na bardziej piknikowe .nikt ci nie powie bys spiewal bedziesz wsrod lekko atletycznych krytykow .beda bic brawo I itp.masz klimat ,,weszlo”do glowy.a klijentela nazywaj sobie swoich klijentow 60-tko.

Marco
Marco

Zawodnicy są przepłacani bez dwóch zdań taki Michalski 16 tys stypendium plus 8 tys z klubu ludzie o czy my mówimy niektórzy tyrają za 2 tys i chcą się dorzucić 10 zł dla gwiazdeczek przecież to kpina nie dziwię się ze mało wpłacone inna sprawa to zarządzający ehhh szkoda gadać

Yutiu
Yutiu

Tak podsumowujac sytuacje przedstawiona w tych paru artykulach – w Radomiaku powstal przedziwny konglomerat polityczno-„byznesowy”, ktory w polaczeniu z zaleznymi lokalnymi dziennikarzami mydlil oczy zwyklym mieszkancom i kibicom. Obecny prezydent z Platformy wydal juz na Radomiaka i inne kluby oprocz milionow na chory system stypendialny, kolejne miliony na niedokonczony stadion. Setki tysiecy zlotych plyna szerokim strumieniem na prywatny klubik francuza, wlasciciela hipermarketu, efemryde zwana Radomka Radom. Z drugiej strony srodowisko p. Podlewskiego, notabene spowinowaconego z jednym z wysoko postawionych politykow partii rzadzacej, kiedy bylo u wladzy w Radomiu kierowalo pieniadze wartkim strumieniem do koszykarskiej druzyny bez nazwy, dawnej Rosy Radom. Wynikl z tego prawomocny wyrok skazujacy bylego wiceprezydenta miasta za korupcję. Poszlo o interesy z wlascicielem tego koszykarskiego klubu. Wyborcza wyskrobala nawet o tej sprawie artykul zwany „Ukladem Radomskim”. I co by nie mowic o zrodle, to jednak tajemnica poliszynela jest swiadomosc, ze cos na rzeczy byc musialo. Gratuluje Panu Szymonowi tej serii artykulow, poniewaz przyblizyl chociaz w minimalnym stopniu patologie wydawania miejskich pieniedzy na zawodowcow na przykladzie Radomia.

Weszło
25.05.2020

Wyścig o powrót kibiców trwa. Pribram wpuści część karnetowiczów

Gdy to się wszystko zaczęło, mówimy o tej cholernej pandemii, na temat wielu rzeczy można było spekulować. Pesymiści wieszczyli koniec piłki na cały rok, optymiści (a bardziej – realiści) tak sceptycznych poglądów nie przedstawiali, natomiast obie te grupy spotykały się często w jednej opinii: kibice na stadiony długo nie wrócą. Wygląda jednak na to, że […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Co z karnetami, jeśli mecze odbędą się bez publiczności? Piast i Jaga wyznaczają kierunek

Każda sekunda, każda minuta, każda godzina, każdy dzień zbliżają nas do powrotu PKO Bank Polski Ekstraklasy. Niby można się śmiać, że najbardziej cieszą się masochiści, ale nie będziemy tacy okrutni, nie teraz, nie w takich czasach. Zbyt jesteśmy wyposzczeni brakiem krajowej piłki. Inna sprawa, że nie wiemy, jak się będzie ten nasz rodzimy futbol odbierać […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Ranking TOP 100 – cała setka w jednym miejscu!

Wiedzieliśmy, że kiedyś przyjdzie nam odpowiedzieć na te trudne pytania. Górnik Zabrze lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, czy jednak Wielki Widzew Smolarka i Bońka? Legia Warszawa Kazimierza Deyny czy jednak ekipa, która w latach dziewięćdziesiątych osiągała na europejskiej arenie wyniki, których długo nikt już raczej w Polsce nie przebije? Szombierki Bytom, sensacyjny mistrz z 1980 roku, […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Chrzanowski: Pordenone mnie zaskoczyło, ale bardzo chciałem wrócić do Włoch

Adam Chrzanowski ma dopiero 21 lat, a już szykuje się do drugiego zagranicznego wyjazdu w karierze. Mimo że w Ekstraklasie nie ma pokaźnego dorobku, uwagę na niego zwróciło walczące o Serie A Pordenone. Obrońca zapracował sobie na to grą w młodzieżówce Fiorentiny. W rozmowie z nami Chrzanowski wspomina pobyt we Florencji i to, czego się […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

50 odcieni tęsknoty za Ekstraklasą. Czego nam najbardziej brakowało?

Cieszymy się, że możemy to napisać: to już ten tydzień, żaden następny, nie musimy już odliczać, patrzyć tępo w kalendarze i pocieszać się Bundesligą. Nasza ułomna, ale jednak piłka, wraca. Jutro rozsiądziemy się wygodnie w fotelach i obejrzymy starcie Miedzi z Legią. Pierwsze od ponad dwóch miesięcy. Jakkolwiek zagrają – będzie pięknie. W każdym razie […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Romanczuk: Dwa miesiące temu miałbym wątpliwości, teraz głód jest taki, że grałbym i na piachu

– Dwa miesiące temu pewnie powiedziałbym, że trochę się boję grać, jeśli ktoś nie ma negatywnego wyniku testu.. Teraz jestem jednak już tak głodny piłki, że mogę grać na piachu, w lesie, z testami czy bez – mówi w rozmowie z Weszło FM Taras Romanczuk z Jagiellonii Białystok. O pandemicznych warunkach, powrocie do ligi, transferze […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Wirus uzdrowił Kotwicę? Zmierzch finansowego eldorado w Kołobrzegu

Koronawirus zatrzymał nie tylko futbol, ale i gospodarkę, co niesie za sobą wiele zmian w polskiej piłce. O tym, jak ma się sytuacja finansowa naszych klubów pisaliśmy w ostatnich tygodniach wielokrotnie. Rozmawialiśmy z zespołami od Ekstraklasy po ligi okręgowe i temat ograniczonych możliwości finansowych powracał jak bumerang. W niektórych przypadkach oznaczało to, że biedni będą […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Dzisiaj łatwo cieszyć się z Piątka siedzącego na ławce, ale zalecałbym cierpliwość

Lubimy historie o wzlotach, ale jeszcze bardziej lubimy historie o upadkach. Przyjemnie ogląda się uroczystość odsłonięcia pomnika, ale dużo efektowniej wygląda jego burzenie. Dlatego nie dziwi mnie to, że wokół Krzysztofa Piątka narasta atmosfera, którą można skwitować jednym „to gwiazdka jednego sezonu, już się skończył”. Bo przecież oglądanie z ławki Ibrahimovicia zamienił na oglądanie z […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Kolejny pozytywny sygnał: piłka z kibicami w Szwajcarii od lipca?

Od kiedy Zbigniew Boniek rzucił pomysł grania Ekstraklasy z 999 kibicami, z jeszcze większą uwagą śledzimy, jakie koncepcje powrotu widzów na trybuny obierają inne kraje. Nie oszukujmy się – piłka sama w sobie ma swoją niezaprzeczalną wartość, ale mecze bez kibiców ogląda się… No, sami wiecie – cisza, te wszystkie górnolotne hasła polskiej myśli trenerskiej […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Stokowiec: „Najbardziej się boję o fizyczność zawodników”

– Ja się najbardziej boję o fizyczność. Piłka nożna to jednak bieganie. Co innego przez siedem tygodni biegać po prostej, gdzie w futbolu jest zmienność, złożoność tego ruchu. Skok, zwrot, start. Zupełnie inna historia. Dzisiejszy monitoring daje nam dobry obraz tego wszystkiego. Dawniej, jeszcze za moich czasów – a nie jestem jeszcze aż tak wiekowy […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

„Zieliński to najlepszy rozgrywający w Europie. Milik? Ważniejsze pozostanie Mertensa”

W poniedziałkowej prasie m.in. Robert Lewandowski zbliżający się do rekordu, rozmowa z Ivicą Vrdoljakiem o Legii i rynku transferowym, Łukasz Załuska wspomina czasy w Warszawie, Bożydar Iwanow o powrocie I ligi w kontekście transmisji w Polsacie Sport i Diego Maradona junior oceniający Polaków z Napoli.  PRZEGLĄD SPORTOWY Robert Lewandowski jest coraz bliżej wyrównania własnego rekordu […]
25.05.2020
Bukmacherka
25.05.2020

Oskubaliśmy bukmacherów w niedzielę – kolejne trafione typy!

Niedziele mogą być przyjemne. Zwłaszcza jeśli obstawiacie spotkania ligi niemieckiej razem z naszymi typerami z działu bukmacherskiego. We wczorajszych meczach udało nam się przedłużyć dobrą passę i zakończyć weekend na dużym plusie. Takie weekendy to my lubimy! W sobotę trafiliśmy cztery typy, z których każdy kręcił się – lub przekraczał – wokół kursu 2.00. A […]
25.05.2020
Weszło Extra
25.05.2020

Wrogów nie przekonam, a przyjaciół przekonywać nie muszę

Czy jest arogantem? Skąd decyzja o rozpoczęciu pisania książki i czy będzie to literatura piękna? Dlaczego od decyzji o odebraniu kapitańskiej opaski Januszowi Golowi trudniejsze dla niego były zwolnienia pracowników w Cracovii? Czego spodziewać się po zbliżającym się oknie transferowym? Czy zmienił pogląd na toporny styl Cracovii? Jak wygląda jego plan na budowanie silnej drużyny […]
25.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Liga Minus – Misterium Chotomowskie

To już ostatni taki odcinek Ligi Minus. Wraca Ekstraklasa, więc choć quizowe odcinki całkowicie nie znikają, to nie będą już tak regularne. Ale nic, cieszmy się, póki możemy to przeżywać. Co zobaczyliśmy tym razem? Żenującą anegdotę Wojtka Pieli o Jacku Krzynówku. Kapitalną anegdotę Wojtka Pieli o telefonie do Jerzego Engela. Pawła Brożka, który za długo […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Szkoła pięknej gry według Lipska

To był spektakl godny teatru broadwayowskiego. Oczywiście, przy pełnych trybunach oglądałoby się to pewnie jeszcze przyjemniej, ale nie będziemy narzekać, bo piłkarze RB Lipsk zagrali tak widowiskowo, tak nowocześnie, tak ofensywnie, że jedyną właściwą reakcją było wygodne rozsądzenie się w fotelu i delektowanie się ich kunsztem. I choć jednostronne mecze, a ten był wyjątkowo jednostronny, […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Schalke null Gelsenkirchen

Fatalnie, po prostu fatalnie prezentuje się od pewnego czasu Schalke Gelsenkirchen. Już pal licho, że od dziewięciu meczów nie wygrali. Już pal licho, że po pandemicznej pauzie najpierw Borussia ogoliła ich 4:0, a dziś ośmieszył Augsburg, wywożąc ze stadionu rywala trzy punkty i trzy zdobyte bramki. To Schalke jest po prostu przeraźliwie słabe piłkarsko, posiada […]
24.05.2020