post Avatar

Opublikowane 07.03.2020 17:22 przez

Jan Ciosek

W życiu Joanny Jędrzejczyk nie ma miejsca na nudę. Polska wojowniczka dziś w nocy stanie przed wielką szansą na odzyskanie mistrzowskiego pasa federacji UFC. W międzyczasie Joanna Jędrzejczyk jest po prostu Joanną Jędrzejczyk: pewną siebie, wyszczekaną, zdecydowaną i świadomą swoich możliwości wojowniczką.

Po tym, jak mistrzyni UFC Weili Zhang pokazała polskim kibicom środkowy palec, JJ zareagowała ostro i w swoim stylu. „You don’f fuck with Polish nation” wypaliła Chince prosto w twarz. Czyli – sprawa nagle urosła do rangi międzynarodowej.

W rozmowie z Weszło wieloletnia mistrzyni najlepszej federacji MMA na świecie opowiada jednak nie tylko o sporcie i nastawieniu przed walką z Zhang, jest także o kluczowej różnicy między porażką, a przegraną, o zrzuceniu 7 kilogramów w 14 godzin, o bliznach na sercu i duszy oraz o pomyśle na zostanie… panią minister.

Jak tam pogoda w gorących Stanach?

Wcale nie tak gorąco, nie pięknie i nie słonecznie, dopiero się rozpogadza. Ostatnio strasznie padało i było nieciekawie.

No, ale przecież nie o pogodzie będziemy rozmawiać. Może za to chociaż przed walką z Chinką Weili Zhang jest już gorąco?

Na pogodę nie będę narzekać, nie mam na to wpływu. Na Florydzie padało, w Nowym Jorku na dniu medialnym było jeszcze zimniej. A jeśli chodzi o nastawienie przed walką, to jest bardzo dobrze. Ta ciężka praca jest już za mną. Bardzo często ludzie, którzy nie siedzą w tym biznesie sztuk walki, myślą, że to walka jest takim najtrudniejszym etapem i wtedy jest najcięższa praca. Tak naprawdę ciężka harówka jest na wiele tygodni, a nawet kilka miesięcy przed wyjściem do oktagonu. To już za mną. W ostatnich dniach przed walką miałam tylko po jednym treningu dziennie, więc zdecydowanie mniejsza dawka, zeszłam z 13 treningów w tygodniu do 6. Chodzi o to, żeby odświeżyć organizm przed walką.

Organizm to jedno. A głowa?

Oj, bardzo zmotywowana. Człowiek nie może nabrać jeszcze więcej pewności siebie inaczej niż tylko ciężką pracą i poświęceniem temu, co się kocha.

Ciężka praca to coś oczywistego w sportach walki i w twoim przypadku. Powiedz co się zmieniło w twoich przygotowaniach w porównaniu do wcześniejszych obozów przygotowawczych?

Zdecydowanie, teraz wychodzą mi rzeczy, które wcześniej mi nie wychodziły. Zawsze tak jest, że gdy uczymy się czegoś nowego, to potrzebujemy czasu, żeby ciało się do tego zaadaptowało. W sporcie często mówimy o pamięci mięśniowej. Dużo pracowałam nad rozwojem swojej gry zapaśniczej, bardzo lubię ten styl amerykańskich zapasów. Odpowiada mi, bo jest szybszy, nie tak siłowy, jak u nas w Polsce. Lubię trenować w American Top Team. Sama siebie zaskakuję, że mogę pracować jeszcze bardziej, jeszcze więcej, jeszcze ciężej. Przed każdym campem sobie myślę, że trzeba stawiać na jakość ponad ilość, a potem widzę, że mogę łączyć obie rzeczy. Jestem starszą i bardziej doświadczoną zawodniczką, więc pewne rzeczy i kwestie inaczej widzę i rozumiem. Na tym campie poświęciłam się jeszcze bardziej, miałam więcej treningów, na których ciężej pracowałam. Jestem z tego bardzo zadowolona.

Twoim atutem w walce z Zhang będzie głównie dobre przygotowanie?

Zdecydowanie, kondycja będzie po mojej stronie. Jestem zawodniczką naturalnie obdarzoną bardzo dobrą kondycją. Brzydko mówiąc, ja zajeżdżam moje przeciwniczki. Po pięciu rundach walki mistrzowskiej mam jeszcze siłę na więcej. Pomyślmy sobie, że musimy 25 minut skakać w oktagonie i jeszcze dać dobrą walkę. Moimi atutami będą jeszcze wzrost, zasięg, praca na nogach i umiejętność utrzymania odpowiedniego dystansu. Ważną rolę mają zagrać też ciosy lewą ręką i kopnięcia.

A rywalka? Co wiesz o Weili Zhang?

Weili jest mistrzynią, teraz ona jest najmocniejsza na świecie. Jest bardzo niebezpieczna, wyjątkowo muskularna, cały czas idzie do przodu i atakuje, wyrzuca silne, okrężne ciosy. One nie są może techniczne, ale bardzo groźne, nokautujące. Jest też bardzo niebezpieczna w klinczu, potrafi złapać i nie puszczać, tylko kopać kolanami na brzuch. W naszym starciu ważne będzie nie tylko to, co wypracowałam przez 9 tygodni przygotowań, ale przede wszystkim głowa, mądrość, cwaniactwo. To będzie kluczem.

Czyli doświadczenie. Przez wiele lat byłaś mistrzynią UFC, masz na koncie wiele walk na mistrzowskim dystansie pięciu rund. Zhang nie ma ani jednej. To będzie miało duże znaczenie?

To jest bardzo ważne i przemawia na moją korzyść. To będzie jej pierwsza obrona, a pas zdobyła wygrywając już w pierwszej rundzie.

To może dać ci dużą przewagę, o ile walka potrwa na pełnym dystansie. Tego się spodziewasz?

Jestem gotowa na wszystko. Chciałabym wygrać przed czasem, ale nastawiam się na mocną walkę. Żeby było jasne: to nie jest łatwy orzech do zgryzienia, walczę dla najlepszej organizacji na świecie, która nie ma sobie równych. Tu jest ponad 500 zawodników i zawodniczek z całego świata, a ja po raz 10. walczę o tytuł mistrzowski. To ogromne wyróżnienie i dam z siebie wszystko. Wyczekuję tej walki, bo we mnie budzi się taka bestia, oczy robią się lodowe, pojawia się sportowa złość.

Złość na rywalkę?

Na różne rzeczy. Pojawia się na przykład głód treningowy. Możesz codziennie zjeść jedno ciastko, ale jak zostają dwa tygodnie do walki, to nagle możesz zjeść tylko pół. Oczywiście, ja nie jem ciastek w czasie przygotowań, przez te 9 tygodni jestem na bardzo ostrej diecie, ale po prostu przed walką łaknie się więcej. Ja teraz łaknę treningu, rywalizacji. Kurczę, ja kocham rywalizację. Nawet gdy gram ze szwagrem w chińczyka, mocno walczę. On też lubi porywalizować, więc różnie się to kończy (śmiech).

Celem jest oczywiście odzyskanie tytułu mistrzowskiego. Czy dla ciebie było zaskoczeniem, że ten pas u nikogo nie zagrzał miejsca? Namajunas po zwycięstwie nad tobą przegrała z Andrade, ta z kolei w pierwszej obronie uległa Zhang. 

Miałam taki wywiad w UFC, w którym dziennikarz powiedział mi coś takiego: „dziewczyno, ty byłaś mistrzynią przez 966 dni, minęły 842 dni i już mamy trzecią mistrzynię”. Jeżeli są ludzie, którzy ciągle podważają moją karierę i pytają, czemu ja znowu walczę o pas, to to jest właśnie ta odpowiedź. To ja jestem odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu, to ja mam po to pójść. Moje dziedzictwo, moje doświadczenie jest bardzo duże. Moje zwycięstwo w nocy z 7 na 8 marca będzie znaczyło więcej niż cała dotychczasowa kariera. Bo po tym, jak straciłam tytuł mistrzowski, pojawiła się blizna na mojej duszy i sercu sportowca. Ona nigdy nie zniknie, nawet, jeśli wygram.

Chcesz coś udowodnić?

Nie, ja to robię dla siebie, nikomu niczego nie muszę udowadniać. Sobie też nie. Oczywiście robię to także dla mojej rodziny, religii, kraju, dla fanów. Polscy fani są niesamowici, otrzymuję od nich takie wsparcie każdego dnia. Są najlepsi. Ostatnio o tym rozmawiałam z Adamem Kownackim. To dla nas ogromne wsparcie w najtrudniejszych chwilach, jesteśmy za nie bardzo wdzięczni. To fanom zadedykuję tę walkę.

Wracając do tych ruchów na tronie. Czy bardziej zdziwiła cię porażka Namajunas z Andrade, czy Andrade z Zhang?

Mój były menedżer dziś jest menedżerem Jessiki Andrade, więc trochę porozmawialiśmy. Mówił mi: „Asia, bardzo nam utrudniano w Chinach zbijanie wagi, nie przynosili jedzenia na czas i tak dalej”. Te sekundy i gramy w ostatnich momentach zbijania wagi są bardzo ważne. Ja byłam zaskoczona tym, jak Andrade się pokazała. Widziałam, że to nie była ona. To się tak łatwo mówi: wyjdź i znokautuj ją. Ale organizm czasem po prostu nie idzie. W normalnym życiu czasem się źle czujemy, czy mamy nieprzespaną noc. A tutaj? Na coś pracujesz tyle tygodni, a nagle ten gorszy moment przychodzi w dniu walki. To się zdarza. Niestety, to nie jest sport, w którym możesz się sprawdzić co tydzień, czy nawet co miesiąc, tylko raz – dwa razy do roku. I nie masz kolegi, który pomoże ci ze skrzydła, jesteś sam na sam z przeciwnikiem.

A porażka Namajunas z Andrade?

To też było zaskoczenie. Rose w pierwszej rundzie świetnie się broniła przed sprowadzeniami, ale później Jessika ją przełamała. Ja się bardzo cieszę, że Rose Namajunas, która mnie pokonała, jest dziś zdrowa, bo ten upadek na głowę był naprawdę niebezpieczny. Ale cóż, niedługo będzie rewanż, jestem ciekawa, jak to będzie wyglądać.

Właśnie, a propos walk rewanżowych. W dwóch walkach z Rose Namajunas zaliczyłaś dwie bolesne porażki. Czy myślisz…

Nie, nie porażki. To były dwie przegrane. Wiem, że ludzie cały czas spekulują: co ona gada, ale każdy ma swój punkt widzenia. Dla mnie porażka jest wtedy, gdy mówisz: nie robię tego więcej, poddaję się, nie dam rady. Przegrane zdarzają się każdego dnia w życiu, codziennie się potykamy. Przegrane w sporcie są takimi potyczkami. Możesz mieć pas, medal, mistrzostwo, ale klasę pokazujesz tym, jak się podnosisz po upadkach. Gdybym się nie podniosła, to byłaby porażka. Mam nadzieję, że nigdy nie doznam porażki, w żadnej dziedzinie swojego życia, prywatnego, zawodowego, czy biznesowego. Wiem, do czego dążysz, do tych przegranych z Rose. Ta druga walka była bardzo wyrównana, mogła pójść w jedną, lub drugą stronę. Zabrakło mi ułamka procenta wiary w samą siebie. Teraz tego nie zabraknie, wyjdę do walki o tytuł w pełni sił fizycznych i psychicznych.

Podoba mi się ta filozofia…

Często ludzie mówią: przyznaj się do przegranej. Tak! Przyznaję się do przegranej, to było przecież widać. Ludzie mówią: ona znów o tym samym gada. A co ja mam mówić?! Jeżeli ja sobie kiedyś założyłam, że chcę być człowiekiem prawilnym i szczerym, dawać ludziom tylko prawdę, to chyba tylko o mnie dobrze świadczy. Ja nie wymyślam historyjek. Jestem powtarzalna, mówię tylko prawdę. Niektórzy mówią, że odklepałam w walce z Rose. Ludzie, ja zostałam znokautowana, ja nie wiedziałam, co się działo z moim ciałem! Podejrzewam, że szukałam balansu, chciałam wstać i walczyć, dać ludziom to, po co przyszli, czyli walkę. Tego ludzie są głodni: igrzysk i chleba. Przyznaję się do tych przegranych, widać je czarno na białym. W pierwszej walce zostałam uśpiona, w drugiej nie dyskutuję z werdyktem sędziów.

Słusznie. Po ostatnim pojedynku na szczycie bokserskiej wagi ciężkiej pokonany Deontay Wilder szukał strasznie dużo usprawiedliwień, z których niektóre były totalnie absurdalne. Nie po tym się poznaje wielkiego mistrza…

No, nie. Ale o pewnych rzeczach warto mówić. Tylko trzeba pamiętać, że sporty walki wydają się łatwiejsze niż są naprawdę. Ale każda praca jest ciężka, wymaga innego poświęcenia…

Chciałem wrócić do Rose. Słychać, że to ciągle siedzi w tobie. Zastanawiam się, czy masz już w głowie scenariusz, w którym teraz odzyskujesz pas, a potem toczysz trzecią walkę z Namajunas?

Póki co nie wiem. Po walce na pewno będę chciała odpocząć, spotkać się z rodziną, z bliskimi. Ponad 40 osób przylatuje z Polski na walkę, nawet mój tata po raz pierwszy leci do Stanów. Po walce chcę się z nimi napić szampana, zjeść coś, co bardzo lubię. A sportowo? Zobaczymy. Na razie skupiam się tylko na tej walce, na tym pasie. Weili jest naprawdę twardym orzechem do zgryzienia.

Czy w walce z Chinką masz więcej do zyskania, czy do stracenia?

Ja nie mam nic do stracenia. Mogę tylko zyskać. Cała presja jest na niej. Ja już zyskałam bardzo dużo: szczerych, nowych ludzi, nowych fanów, nowych współpracowników. Z pasem, czy nie, można czuć się jak mistrz. Czy ktoś odbiera mistrzowi olimpijskiemu złoto, kiedy po czterech latach nie obroni tytułu? Ze mną tak samo. Ja na zawsze zapisałam się w kartach historii MMA.

Do byłego prezydenta też się przecież mówi: panie prezydencie.

Ja to nie prezydent, może pani minister w przyszłości. Ale to zobaczymy, to plan na przyszłość, na razie nic więcej nie powiem.

No dobrze, to w takim razie teraźniejszość, a w niej powrót do wagi słomkowej. Jak trudno było ci zbijać wagę na tym etapie kariery?

Zdecydowanie, to nie jest łatwa sprawa. Przez 9 tygodni jestem na bardzo ostrej diecie. Jem tylko warzywa, białko i tłuszcze, bardzo mało węglowodanów, a przecież siła na trening musi być. Mam jednak wokół siebie nowych ludzi i te zbijania wagi są tylko lepsze. To jednak wymaga ogromnej dyscypliny, poświęcenia, organizacji czasu. Mimo tego, czuję się bardzo dobrze. Ludzie nie rozumieją pewnych rzeczy. Ja na przykład kocham M&M-sy, albo donaty po walce. Czekam na to tyle tygodni, żeby je zjeść. W czasie obozu ktoś czasem mówi: zjedz kawałek czekolady, czy batonika, nic się nie stanie. Nie! Stanie się! Tu chodzi o mentalne wytrwanie w imię czegoś. Ja wiem, jak ten jeden kawałek czekolady może wpłynąć na końcowy efekt. Ja nie chcę się męczyć, przeżyłam ciężkie cięcia wagi, przegrałam walki przez to, bardzo źle się czułam. Spróbuj nie pić wody przez jeden dzień. Jak się będziesz czuł? Zawroty głowy, fatalne samopoczucie i tak dalej. To teraz pomyśl, że musisz na dobę przed ważeniem wyrzucić ze swojego organizmu pięć kilogramów wody! A potem musisz wyjść i walczyć.

Wielka walka przed tobą, ale także duże pojedynki za nami. Jak ci się podobał spektakl w wykonaniu Janka Błachowicza?

Bardzo! Tym bardziej, że się znamy bardzo wiele lat, jeszcze z czasów muay-thai. Kiedy w Korei w 2008 roku Jano zostawał mistrzem świata, ja zdobywałam srebrny medal. Wspieramy się od lat, jesteśmy blisko. Bardzo się cieszę z jego zwycięstwa i mam wielką nadzieję, że dostanie wymarzoną walkę o pas z Jonem Jonesem. Janek na to zasługuje, ale kolejka jest długa, mówi się, że Jones najpierw stoczy rewanż z Reyesem.

Obok radości po zwycięstwie Jana Błachowicza, mieliśmy też powody do smutku, bo brutalnie przegrała Karolina Kowalkiewicz. Oglądałaś tę walkę?

Niestety, nie, ale wysłałam wiadomość do jej trenera, bo bardzo się zmartwiłam jej zdrowiem. Karola odesłała wiadomość, trzymam za nią mocno kciuki za to, żeby wróciła do sportu. Ale jeśli zrezygnuje, zrozumiem to. Ona już się zapisała na kartach historii, walczyła o mistrzowski pas najlepszej federacji MMA na świecie, ta dziewczyna zrobiła już swoje.

Na ile taka brutalna kontuzja przypomina takim zawodnikom jak ty o tym, jak niebezpieczna jest to zabawa?

Bardzo mocno. Przeżyłam cięcie wagi w 2017 roku, finalnie przegrałam walkę z Rose. Kochani, ja zrobiłam 7 kilogramów w 14 godzin przed ważeniem, na 36 godzin przed pojedynkiem. Powinnam wtedy pójść do lekarza i podejrzewam, że walka zostałaby odwołana. A ja nikomu nic nie powiedziałam. Może to głupie, ale tak, podejmujemy ogromne ryzyko. Ktoś nazwie nas głupcami? Kiedy idziesz po ulicy, coś może cię uderzyć, w każdej chwili możesz stracić życie. Tato zawsze mi mówi: Asia, wiem, że kochasz adrenalinę, sport i szaleństwa czasami, ale pamiętaj, z głową, z umiarem. Tak się to powinno dozować, nie przekraczać pewnej linii. To co się stało Karolinie, cóż, ona jest wojowniczką, my jesteśmy wojowniczkami, musimy być trochę szalone w tym, co robimy. To jest część naszego sportu, my tam wychodzimy, podejmujemy ryzyko i nikt z nas nie narzeka z tego powodu. Nikt.

ROZMAWIAŁ: JAN CIOSEK

Fot. Newspix.pl

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 4
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
skandaloza
skandaloza

A kogo to lanie po mordzie interesuje? Co ma w sobie akcja kiedy jadna kobieta walnie drugą w łeb?

Fan kibolkiewicza
Fan kibolkiewicza

Takie samo pytanie chciałem zadać. Są sporty, które wybitnie nie pasują paniom, są zaprzeczeniem kobiecości.

zgred
zgred

Baby się biją, a faceci wciskają w rurki. Ta cywilizacja musi upaść.

Wróżka Weszława
Wróżka Weszława

Trzymam kciuki za Chinkę, oby mocno obiła to zadufane, chamskie babsko.

Bukmacherka
28.03.2020

Yunost pewnie zmierza po tytuł – postaw na hokej w Superbet!

Yunost Mińsk świetnie rozpoczął finałową potyczkę z Szachtarem Soligorsk. W pierwszym meczu o mistrzostwo Białorusi w hokeju gospodarze wygrali aż 5:1. Drugie spotkanie na własnym terenie będzie dla faworytów finału szansą na zwiększenie przewagi. Sprawdzamy, na co warto postawić w drugiej odsłonie tej rywalizacji! Yunost Mińsk – Szachtar Soligorsk Ostatnie mecze bezpośrednie: WRWWR Poprzednie mecze […]
28.03.2020
Weszło
28.03.2020

Kluby czekają na koniec pandemii. My nie wiemy, czy przystąpimy do rozgrywek…

– Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wszystkie kluby czekają na koniec pandemii i wznowienie rozgrywek z większymi czy mniejszymi problemami. Raczej każdy przystąpi do rozgrywek. My tego pewni nie jesteśmy. Sytuacja z wirusem tylko tę sprawę pogłębiła i spowodowała, że nasze problemy z dużych stały się ogromne. Nie wiemy kompletnie, co nas czeka […]
28.03.2020
Bukmacherka
28.03.2020

Wysokie kursy na Szachciora – sprawdź ofertę Totolotka!

Szachcior Soligorsk zimą wzmocnił się po to, żeby w nowym sezonie włączyć się do gry o mistrzostwo kraju. Po słabym początku piłkarze z Soligorska mogą pokazać siłę na lubianym terenie. Haradzieja jeszcze nigdy nie postawiła się mocniejszemu rywalowi, a my możemy na tym nieźle zarobić. Sprawdźcie, co warto postawić w Totolotku! FK Haradzieja – Szachcior […]
28.03.2020
Weszło
28.03.2020

Świerczewski, Sawicki, Kowalczyk i Rokuszewski u Stanowskiego!

Wczoraj intensywny dzień – pakiet pomocowy PZPN-u jeszcze nie został dobrze przeanalizowany przez środowisko, a już rekomendację ścięcia pensji o połowę opublikowała Ekstraklasa SA. Krzysztof Stanowski zaprosił do omówienia wczorajszego dnia sekretarza generalnego PZPN-u, Macieja Sawickiego, oraz właściciela Rakowa Częstochowa, Michała Świerczewskiego. Ponadto w „Stanie Futbolu” stali goście, Wojciech Kowalczyk oraz Mateusz Rokuszewski. Zapraszamy! Program […]
28.03.2020
Weszło
28.03.2020

Kryzys sprawi, że kluby Ekstraklasy spojrzą wreszcie w stronę akademii?

– Dziś trudno przewidzieć jakikolwiek scenariusz, bo sytuacja zmienia się z godziny na godzinę. Ale kiedy wrócimy do normalnego życia, a kluby do grania, może się okazać, że trzeba będzie pewne rzeczy poukładać na nowo. Zaczynając od budżetów, a na kadrach zespołów kończąc. Szukanie oszczędności może doprowadzić do sytuacji, w której do tej pory niechętnie […]
28.03.2020
Bukmacherka
28.03.2020

BATE wraca na zwycięski szlak? Postaw na to w Milenium!

Wicemistrzowie Białorusi są na musiku. Po porażce w pierwszej kolejce znaleźli się nawet w… strefie spadkowej. Teraz czeka ich wyjazdowe starcie z sąsiadem w tabeli ligowej, więc wygrana jest ich koniecznością. Co warto postawić w sobotnich meczach ligi białoruskiej? Sławija Mozyrz – BATE Borysów Ostatnie mecze bezpośrednie: PPPPR Poprzednie spotkania Sławiji: PWWPW Ostatnie mecze BATE: […]
28.03.2020
Weszło
28.03.2020

Prezes Żelem nie lubi ludzi. Nigdy nie miał dla mnie czasu

– Spędziłem w tym klubie wiele lat. Najpierw jako piłkarz. Bywało ciężko, wiele lat nawet nie zarabiałem tutaj pieniędzy, a co więcej dokładałem. Zresztą nie tylko ja. Nie brakowało ludzi, którym bardzo zależało na istnieniu Piasta i pomagali wpłacając środki. Nie mówię nawet o sponsorach, ale też właśnie o piłkarzach. Na pewno nie było możliwości […]
28.03.2020
Weszło
27.03.2020

I liga wzorem Ekstraklasy – minus 50%, 4 tysiące kwoty minimalnej!

To było pewne jak sobota po piątku – po tym, jak komunikat na temat obniżenia kontraktów piłkarzy wydała Ekstraklasa, na podobny krok zdecydowały się władze zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej. Podobny, bo taki sam być rzecz jasna nie mógł, gdyż pierwsza liga operuje na trochę innych kwotach. I tak jak zgadzają się procenty – tu i […]
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

Ranking najbarwniejszych postaci XXI wieku (61-70)

Kto ucieszył się, że może odebrać wypłatę w kafelkach? Kto do kogo w loży VIP krzyczał, że ma „spierdalać”, a potem zmienił zdanie, że jednak ma „wypierdalać”? Czyj podpis tatuowano na ręce? Kto chciał przekonać PZPN, że piętnaście minut przerwy to za mało, bo nie da się skorzystać z cateringu i wrócić na czas? Zapraszamy […]
27.03.2020
Blogi i felietony
27.03.2020

Gorąca prośba do prezesów – nie rozwalcie pieniędzy od PZPN-u

PZPN zrobił to, co właściwie musiał zrobić w tej sytuacji – zaproponował klubom pomoc, a kluby tę pomoc przyjmą, bo innego wyboru nie mają. Po to związek chomikował pieniądze na koncie, by właśnie w takim momencie móc nimi ulżyć reszcie: na nic przydałyby się te miliony pod materacem, gdyby liga padła. Natomiast mam gorącą prośbę […]
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

„Cięcia u piłkarzy to najlepsze, co spotkało kanapowych hejterów”. Ligowcy o decyzji Ekstraklasy

Mamy dużo numerów w naszej redakcyjnej bazie. Chcemy porozmawiać na jakiś temat o konkretnym klubie? Nie ma problemu – lista jest bogata. Ale dzisiaj coś było chyba nie tak z siecią telekomunikacyjną, bo większość telefonów odbierał jeden człowiek. Miał być piłkarz X, był on. Miał być zawodnik Y, był on. Miał być działacz Z, był […]
27.03.2020
Kanał Sportowy
27.03.2020

Smokowski i Pol o programie pomocowym PZPN, Hejt Park ze „Smokiem” i Podolińskim

Tomasz Smokowski i Michał Pol zapraszają na specjalny program dotyczący pomocy od PZPN dla polskich klubów. A po jego zakończeniu – HejtPark. Gościem Robert Podoliński.
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

Prawnik: „Odbieram uchwałę Ekstraklasy jako środek nacisku, a nie rozwiązanie, które zamyka sprawę”

ESA wydała uchwałę, która ma obciąć pensje piłkarzom o połowę. Czasami jednak zdrowy rozsądek swoją drogą, a prawo – inną. Pytanie brzmi więc: czy taka decyzja w ogóle ma umocowanie prawne? Spytaliśmy o to więc Mateusza Stankiewicza, prawnika, specjalisty od prawa sportowego. Jego zdaniem – nie ma. A piłkarze, jeśli zdecydowaliby się iść na wojnę, […]
27.03.2020
Blogi i felietony
27.03.2020

Zamiast Klubów Kokosa otwierajmy Kluby Wesołego Szampana

Kiedy po raz pierwszy zapytałem piłkarza, czy skoro nie chce grać, to nie chce także zarabiać nie brakowało osób, które uważały, że to populizm. Bo dlaczego miałby nie zarabiać? Koronawirus nie jest jego sprawką. Dzisiaj jesteśmy o kilkanaście dni dalej i o… kilkadziesiąt procent dalej. Ekstraklasa SA przyzwoliła obciąć pensje i to aż o połowę, […]
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

Oficjalnie: kluby Ekstraklasy mogą obniżyć pensje piłkarzy o połowę

Mocny komunikat Ekstraklasy SA. Rada Nadzorcza uchwaliła dziś zasady, na jakich kluby mogą obniżać kontrakty swoich zawodników. No i tym graczom, którzy nie chcieli godzić się na niższe zarobki polubownie, tak czy siak dostanie się po tyłkach. Najważniejszy element komunikatu? Kluby mogą obniżyć pensję zawodnika o 50%, aż do kwoty 10 tysięcy złotych. Czytamy w […]
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

„50 procent klubów zastanawiało się nad startem w nowym sezonie”

Kryzys nikogo nie oszczędza, najwięksi muszą ciąć koszty. Ale jednak nie da się ukryć – z dala od najbardziej uczęszczanych piłkarskich traktów i bez kryzysu zdarzało się ledwo wiązać koniec z końcem. Druga liga, czyli trzeci poziom rozgrywkowy w Polsce, to dobry przykład – już wysoko jeśli chodzi o hierarchię w piramidzie piłkarskiej, już poziom […]
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

Pomoc od PZPN-u? To dalej równanie z wieloma niewiadomymi

– Z tego, o czym na szybko rozmawiamy z kolegami prezesami innych klubów wynika, że istotny jest termin, w jakim pieniądze zostaną przelane. Zaraz się może okazać, że największy problem z płynnością finansową klubów będzie w okresie maja i czerwca, a nie za osiem czy dziesięć miesięcy, kiedy być może sytuacja wróci do normy. Z […]
27.03.2020
Bukmacherka
27.03.2020

Ile goli padnie na Białorusi? Sprawdź promocje w Superbet!

Liga białoruska to łakomy kąsek dla wszystkich fanów bukmacherki, a legalny bukmacher Superbet chętnie z tego korzysta. Dzięki Superofercie znajdziemy tu ciekawe zakłady na piątkowe spotkania. Co warto zagrać? Sprawdzamy! Opóźnione zapłony Osiem spotkań pierwszej kolejki i tylko dwa gole do 20 minuty spotkania. Taki bilans pozwala nam zakładać, że na Białorusi gole zbyt szybko […]
27.03.2020