post Avatar

Opublikowane 20.10.2019 11:47 przez

Sebastian Warzecha

Kolarstwo od dawna postrzega się jako sport, w którym największe sukcesy odnosi się w okolicach trzydziestki. Bo wtedy w kupę składa się wszystko: doświadczenie, przejechane kilometry, zbudowana wytrzymałość, pozycja lidera w teamie. Dlatego dziwimy się, gdy młodsi zawodnicy odnoszą sukcesy. A w tym sezonie powodów do zdziwienia mieliśmy sporo. Młodzież rozpoczęła go z przytupem i nie odpuściła do samego końca. Skąd wzięły się takie wyniki młodych zawodników?

Zanim przejdziemy do części właściwej, potrzebne jest słówko wytłumaczenia. Na potrzeby tekstu przyjąłem prosty zamysł: kolarz młody to ten, który rocznikowo ma maksymalnie 25 lat. Czyli dokładnie tak, jak w klasyfikacji młodzieżowej przy okazji Wielkich Tourów. I to wydaje się rozsądną granicą. Bo jedni zawodnicy przychodzą z toru, inni (jak Mathieu van der Poel) najpierw jeżdżą przełaje, a jeszcze inni od początku ścigają się na szosie. Ich szanse na bycie „młodym kolarzem z sukcesami” (choć niektórzy z tych, których nazwiska tu spotkacie, mają je dopiero przed sobą) trzeba więc było nieco wyrównać. Jednak zanim zaczniemy skupiać się na jednostkach, warto zadać sobie jedno zajebiście ważne pytanie.

Trend czy zbieg okoliczności?

Bo wiecie, mogłoby się okazać, że to po prostu jakiś nagły wysyp kilku wielkich talentów, który nie ma jednak wspólnych punktów. Inna sprawa, że wtedy ten tekst w założonej formie miałby mało sensu, więc pewnie już domyślacie się jak jest. Tak, trend istnieje, a przynajmniej tak się wydaje. Widzimy go sami, a nasze spostrzeżenia potwierdzają również eksperci. Na przykład Adam Probosz, komentator kolarstwa w Eurosporcie:

– To zdecydowanie jest trend. Widać zmianę warty. Wielu młodych chłopaków wygrywa wyścigi, również te najważniejsze. To pokolenie jest nieco inaczej ukształtowane. Rozmawiałem na początku roku z Matejem Mohoriciem [słoweński kolarz, jeżdżący dla grupy Bahrain-Merida – przyp. red.] i on mi mówił: „Słuchaj, my jesteśmy pokoleniem, od którego sponsorzy sporo wymagają. My to wiemy, więc jak widzimy kawałek miejsca, gdzie można się wepchnąć, to się wpychamy. Nie myślimy już sobie – jak to było kilka lat temu – że jacyś kolarze to starzy mistrzowie, przed których nie będziemy się pchać. Jeździmy zupełnie inaczej, bez kompleksów”. Myślę, że to jest ważne. To pokolenie po prostu nie ma kompleksów. Walczy o wyniki, kontrakty i wypycha przez to starszych kolarzy.

Podejście samych kolarzy zdecydowanie ma tu znaczenie. Zresztą – jak to zwykle bywa – sukces jednego napędza sukcesy innych. Bo na przykładzie kogoś, kto wygrywa duży wyścig, inni widzą, że sami też mogą sporo osiągnąć. Zasługi trzeba również oddać dyrektorom grup, bo i od nich przecież sporo zależy. Gdyby żaden z nich nie zdecydował się wpuścić młodych kolarzy, to dalej wygrywaliby niemal wyłącznie ludzie w okolicach trzydziestki. Albo i starsi. Tak, piszemy o tobie, panie Valverde.

– Trend, o którym mówimy, wynika z tego, że trochę zmieniło się podejście w ekipach kolarskich do młodych kolarzy – mówi Arlena Sokalska, zastępczyni redaktora naczelnego Polska The Times. – W peletonie nie jest już tak, jak kiedyś, że gdy przychodził młody, to musiał wozić bidony, a dopiero potem, po czasie, opcjonalnie dostawał szansę. Dziś liczy się wynik, zwycięstwo. Jeśli do zespołu przychodzi młody kolarz, który ma świetne wyniki wydolnościowe i przy tym pokazuje, że jest w stanie wygrywać wyścigi, to nikt mu nie każe czekać na szansę.

Oczywiście, są kolarze, przy których trzeba działać ostrożnie. Weźmy takiego Remco Evenepoela. Jeśli ma się w ekipie 19-latka o takim talencie, to za wszelką cenę nie chce się tego – pisząc wprost – spieprzyć. Dlatego w Deceuninck-Quick Step dość spokojnie wprowadzano go w świat World Touru i zawodowego kolarstwa. Nie oznacza to, że szans nie otrzymywał. Kilka się znalazło. Jedną zresztą wykorzystał w świetnym stylu, gdy wygrał Clasica de San Sebastian. Na razie więc plusa trzeba dać i kolarzowi, i jego ekipie.

– Teraz w największych ekipach jest tendencja do podpisywania młodzieży, przejęło się to chyba z innych sportów. Kiedyś młodzi mieli z tym problem, mówiło się, że muszą przejść przez ten czas orlika, wszystkie szczeble rozwoju itd. A teraz młody, który coś wygra, natychmiast ma kontrakt w jakiejś ekipie. Drużyny przestały się bać. Podpisują te kontrakty i to na kilka ładnych lat – mówi Adam Probosz. Słuszności tej strategii bronią wyniki osiągane przez tych kolarzy. Bo jeśli mistrzem świata zostaje niespełna 24-latek, zwycięzcą Tour de France kolarz, który w styczniu skończył 22 lata, a w jednym z najważniejszych jednodniowych klasyków triumfuje inny 24-latek, który jednak nie jeździ nawet w ekipie z World Touru (i to głównie przez swoją decyzję!), to nie potrzeba nam nawet wgłębiać się w temat, by stwierdzić, że to działa.

Oczywiście, pojawiają się też inne sugestie. Brandon McNulty, amerykański kolarz, który w tym roku skończył 21 lat, ujął to tak: – Świetnie widzieć, jak młodzi zawodnicy jeżdżą. Myślę, że to znak, że kolarstwo staje się czystsze. Mam taką nadzieję. Nigdy nie wie się tego na pewno, ale chce się myśleć w jasnych barwach. Skoro młodzi zawodnicy tak sobie radzą, to myślę, że to dobry znak dla wszystkich. Przyszłość jest ekscytująca.

I faktycznie, przyszłość kolarstwa naprawdę rysuje się ekscytująco. Ale szczególnie dla kilku krajów.

Potentaci

Zaskoczeniem nie powinien być fakt, że dobrych, młodych kolarzy produkują głównie nacje, które mają spore tradycje (no, z jednym wyjątkiem, ale to jeszcze wyjaśnimy). Wiecie, tak samo jak nikogo nie dziwi, że Hiszpanie czy Niemcy masowo wypuszczają świetnych piłkarzy, tak w świecie kolarstwa świetnych zawodników produkuje się w takich krajach jak Belgia, Holandia czy Kolumbia. Skąd to się bierze?

– Weźmy Kolumbię – proponuje Arlena Sokalska. – W niej istniał przez jakiś czas projekt prezydencki, wyławiający zdolnych kolarzy. Istniał też Team Colombia, sponsorowany przez prezydenta tego kraju, który jest w pewnym sensie dyktatorem, ale lubi kolarstwo. Takie działania sprawiają, że ci młodzi kolarze się pojawiają i przechodzą do World Touru. Choćby mistrz świata elity, Mads Pedersen, że zajrzymy do Europy. Dania ma wielu bardzo dobrych kolarzy, którzy w kategoriach juniorskich wypadają świetnie. Z Pedersenem po raz pierwszy udało im się wypaść tak dobrze na mistrzostwach elity. Duńczycy mają po prostu bardzo dobry system szkolenia, z którego do World Touru wychodzą świetni zawodnicy. Zupełnie inaczej niż w Polsce.

O polskim systemie szkolenia chętnie zresztą byśmy coś napisali, gdyby nie to, że… no w sumie to go nie ma. Nadzieję naszym młodym zawodnikom – a wbrew pozorom mamy kilku naprawdę utalentowanych – daje za to ekipa CCC z ich rozwojówką. – To spore ułatwienie dla kolarzy. Po raz pierwszy w Polsce mamy ścieżkę, po której można przejść od młodego chłopaka, jeżdżącego w lokalnych imprezach, aż do World Touru. To na pewno jest szansa i nadzieja dla naszych zawodników. To dużo ważniejsze od tego szkolenia, którego praktycznie nie ma w PZKol-u, bo brakuje na nie pieniędzy. Były i są kluby, są trenerzy wariaci, dokładający do tego pieniądze, ale taka ścieżka pojawiła się pierwszy raz – mówi Adam Probosz.

To jednak mała dygresja, wróćmy na właściwe tory. Belgowie czy Holendrzy produkują młodych kolarzy wręcz masowo, bo po prostu tradycje kolarskie mają ogromne. Podobnie Brytyjczycy, którzy jednak często zaczynają od jazdy na torze, a dopiero potem przerzucają się na peleton i szosę. U nich to wszystko funkcjonuje od dawna, wiedzą, z czym to się je i robią to świetnie, co widoczne staje się tym bardziej dziś, gdy ta młodzież coraz odważniej wchodzi do elity. Podobne zdania można by napisać też o Francuzach, Hiszpanach czy Włochach, choć ci ostatni przeżyli ostatnio załamanie, z którego teraz powoli wychodzą.

Jest jednak jeden kraj, który tradycje ma stosunkowo małe, sam zbyt wielki nie jest, a w ostatnich latach podrzucił do peletonu kilku naprawdę znakomitych kolarzy. W tym – choć nie łapie się do tego tekstu, bo jest za stary – ostatniego zwycięzcę hiszpańskiej Vuelty, Primoza Roglicia. Słowenia, bo o niej mowa, szkoli naprawdę świetnie.

– Słoweńców w peletonie zawsze było wielu, również na stanowiskach dyrektorskich, zwłaszcza w tych ekipach, które powstały na bazie włoskich ekip – zauważa jednak Arlena Sokalska. I fakt, to było (i jest) dla nich sporym ułatwieniem. Ale na mistrzowski poziom wzbili się dopiero teraz, a w najbliższej przyszłości prawdopodobnie nie odpuszczą. Mają świetną, krajową grupę, zgarniającą największe talenty i wysyłającą je do World Touru (Adria Mobil), mają ogarniętych trenerów, mają warunki do trenowania, mają spory krajowy wyścig (Tour of Slovenia). Właściwie mają wszystko. Trzeba to jednak umieć wykorzystać, a oni robią to teraz perfekcyjnie.

Na tyle, że i my moglibyśmy się od nich uczyć, jeśli chcemy wysyłać w świat wielkie talenty, których sukcesy będą nas później cieszyć. Choć mamy pewne podejrzenia, że nikt w związku na to nie wpadnie. A skoro o sukcesach, to pora poznać kilku kolarzy, którzy już mają je na koncie.

Najlepsi

Zrobimy to bez biografii, dobrze? Bo gdybyśmy chcieli się rozwlekać, mogłaby powstać z tego naprawdę gruba książka. Serio, młodych talentów jest w peletonie tyle, że aż trudno wypisać wszystkich. Tu, oczywiście, skupimy się na tych, którzy już osiągnęli wielkie sukcesy albo mają potencjał wskazujący na to, że tak się za niedługo stanie. Co naturalne – zacząć musimy od Egana Bernala.

Bo jeśli wygrywasz największy wyścig kolarski świata w wieku 22 lat, to znaczy, że jesteś kozakiem. Nie ma w tym żadnej wielkiej filozofii. Geraint Thomas, poprzedni zwycięzca Tour de France, żartował sobie, że gdy sam będzie już po czterdziestce, urośnie mu spory brzuszek i będzie przesiadywał w pubie, sącząc piwo, to Bernal po raz dziesiąty wygra Wielką Pętlę. Wiadomo, pewnie nieco przesadził, ale nie zdziwiłoby nas ani trochę, gdyby Kolumbijczyk za rok tytuł obronił. Jest znakomitym góralem, nie gubi się na płaskim, jeździ na młodzieńczej fantazji i stać go na naprawdę wiele. Zresztą już to udowodnił.

Ale gonią go inni. Potencjał na wygrywanie Wielkich Tourów z pewnością mają tacy kolarze jak Tadej Pogacar, Miguel Angel Lopez czy Enric Mas. Ten pierwszy zachwycił na tegorocznej Vuelcie, gdy w fantastycznym stylu wygrał ostatni z górskich etapów (a wcześniej dwa inne), wspinając się przy okazji na najniższy stopień klasyfikacji generalnej. To jeden z tych wielkich, słoweńskich talentów, o których wspominaliśmy wcześniej, a swój potencjał potwierdzał też zwyciężając w Volta ao Algarve czy Tour of California. Enric Mas za to rok wcześniej był we Vuelcie jeszcze wyżej – swój domowy wyścig ukończył na drugim miejscu. W tym sezonie nieco wyhamował, ale i tak często zajmował miejsca w najlepszych dziesiątkach wyścigów. Lopez? To już kolarz świetnie znany. Był trzeci w Giro i we Vuelcie, wygrywał klasyfikacje młodzieżowe obu wyścigów, w Hiszpanii zgarniał też etapy. Poza tym wygrywał kilka mniejszych imprez.

Zapomnieć nie można oczywiście o wspominanym Remco Evenepoelu, bo to – być może – największy talent ostatnich kilkudziesięciu lat. Ten gość już ma srebro mistrzostw świata seniorów, a wydaje się, że tak naprawdę wygrywać będzie mógł wszystko: klasyki, tygodniówki i Wielkie Toury. Jest uniwersalny, ciężkiej pracy się nie boi, a poza tym ma niesamowity zmysł, instynkt, z którym trzeba się urodzić. Trzeba jedynie dać mu trochę czasu, a możliwe, że za rok czy dwa oglądać będziemy go triumfującego w Giro czy Tour de France.

Podobnie może być z Mathieu van der Poelem, zwycięzcą Amstel Gold Race. On jest co prawda nieco starszy, a szosę łączy z kolarstwem przełajowym, ale potencjał ma ogromny, a do tego znakomite geny. Jego ojciec wygrywał etapy na Tour de France i wiele z najważniejszych jednodniowych wyścigów, poza tym był świetnym przełajowcem. Dziadek to legenda francuskiego kolarstwa. Zwie się Raymond Poulidor i ośmiokrotnie stał na podium Tour de France, ale… nigdy nie wygrał. Triumfował za to we Vuelcie. Z takimi przodkami Mathieu wręcz musi odnieść sukces. Nie ma innego wyjścia.

Poza zawodnikami, których typujemy do zwycięstw w klasyfikacja generalnych, są też sprinterzy, walczący o etapy, koszulki dla najlepiej punktujących i niektóre jednodniówki. W tym gronie najlepiej prezentują się Pascal Ackermann (zwycięzca dwóch etapów i klasyfikacji punktowej tegorocznego Giro) i Fernando Gaviria (klasyfikacja punktowa Giro 2017, pięć etapów włoskiego touru i dwa na Tour de France). Obaj mają potencjał na pójście w ślady Petera Sagana i nie zdziwilibyśmy się, gdyby to faktycznie zrobili.

Inni? Wiadomo, mistrz świata, Mads Pedersen. – Z Pedersenem jest tak, że fajnie się rozwija. Wygrywał już wcześniej mniejsze wyścigi, pokazywał się na MŚ w niższych kategoriach. On może nie ma takiego talentu jak Remco, ale jest umiejętnie prowadzony. Bo są talenty, które eksplodują, a są kolarze, którzy powoli się rozwijają – tak jest też trochę z Matejem Mohoriciem. On wygrał w zeszłym roku kilka wyścigów, mówiono, że w tym eksploduje, a on sam powtarzał, że ma jeszcze czas – mówi Adam Probosz. Do tego grona moglibyśmy zresztą też zaliczyć Wouta van Aerta, świetnego czasowca, sprintera i gościa, który w przyszłości może wygrać każdy z jednodniowych klasyków.

To jednak – żeby nie było wątpliwości – nie wszyscy.

Stała wznosząca?

Bo wyliczanka jest znacznie dłuższa. Pavel Sivakov (zwycięzca Tour de Pologne), Ivan Sosa, Filip Ganna (brązowy medalista MŚ), Max Schachmann, Sergio Higuita, Jai Hindley, Ivan Garcia, Nils Politt, Tiesj Benoot, James Knox, Tao Gheoghegan Hart, Kasper Asgreen, Marc Hirshi, Sam Oomen, Fabio Jakobsen, Giulio Ciccone, Laurens De Plus, a nawet nasi – Szymon Sajnok czy Staszek Aniołkowski… Można by tak naprawdę długo, uwierzcie na słowo. Przy analizie tego wszystkiego, doliczyłem się ponad 40 nazwisk, na które warto zwrócić uwagę. I to tylko tych, którzy już jeżdżą w elicie. No i mają maksymalnie 25 lat – przez to odpadł na przykład, urodzony w 1993, Richard Carapaz, zwycięzca Giro d’Italia.

A przecież są jeszcze kolarze, którzy za rok czy dwa znajdą się w World Tourze i też zaczną odgrywać pierwsze skrzypce. Piszemy tu o zawodnikach takich jak Mikkel Bjerg (wyrasta na znakomitego czasowca, od przyszłego sezonu w UAE Team Emirates), Tom Pidcock (na razie siedzi w rozwojówce, ale kwestią czasu wydaje się być jego „awans”) czy Tobias Foss (zwycięzca tegorocznego Tour de l’Avenir, najważniejszego wyścigu młodzieżowego świata, za rok będzie śmigać w Jumbo-Visma).

Stąd pytanie: czy ten trend nie tylko się utrzyma, ale i będzie pogłębiać?

Moim zdaniem tak – mówi Arlena Sokalska. – Młodzi kolarze będą dostawać szanse. Trudno powiedzieć, czy narodzi się taki talent jak Remco, który jest w pewien sposób bytem odrębnym, niesamowitym. Natomiast trend, by wpuszczać coraz młodszych kolarzy do World Touru na pewno istnieje i będzie coraz wyraźniejszy.

– To jest trend, który raczej się utrzyma – dodaje z kolei Adam Probosz. – Ta młoda fala przejmie królowanie w peletonie, starsi będą się powoli wykruszać. Ci młodzi powinni przejąć stery, wygrywać coraz więcej wyścigów. Oni sami też będą czuli na plecach kolejne pokolenia, które będą chciały wejść do peletonu. Myślę, że to stała tendencja, przez którą peleton zmieni swoje oblicze.

Przyznajcie – brzmi to optymistycznie, co? Bo jednak o to w tym wszystkim chodzi: żeby na starych mistrzów cały czas ktoś napierał, żeby pojawiały się nowe gwiazdy, żeby nie można było wygrać bez walki. Rywalizacja nakręca zainteresowanie sportem, a my mamy powody by sądzić, że najbliższe lata w kolarstwie będą pod tym względem znakomite. Jest tylko jedno „ale”. Bo skoro młodzi kolarze coraz częściej dostają w swoich zespołach ważne role i od początku jeżdżą na maksa, to czy nie ma ryzyka, że przez to szybciej się też wypalą? W zwyczaju mają to przecież już teraz Kolumbijczycy, którzy często jeszcze przed trzydziestką mocno zjeżdżają z formy.

– Myślę, że to możliwe. Weźmy Alberto Contadora, który też zaczął jako bardzo młody chłopak – do czasów Bernala był jednym z młodszych zwycięzców Tour de France i gościem, który w bardzo młodym wieku wygrał trzy Wielkie Toury. On skończył karierę szybciej niż jego kolega, Alejandro Valverde. Tłumaczył, że po prostu „chciał zacząć żyć normalnym życiem”. Bo to nie tylko kwestia tego, że nie był w stanie wygenerować z siebie takiej formy jak dawniej, ale znużenia, zmęczenia tym wszystkim – twierdzi Arlena Sokalska.

Z drugiej strony… coś za coś, prawda? A jeśli mamy obserwować tak fantastyczne zwycięstwa, jak to Pedersena na mistrzostwach świata czy van der Poela na Amstel Gold Race, to zaakceptujemy to, że mogą kończyć kariery w młodszym wieku. Bo wcześniej i tak zdążą odwalić znakomitą robotę.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

Opublikowane 20.10.2019 11:47 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
06.06.2020

Kamil Drygas wraca na teren jak po swoje

Pogoń po kilku tygodniach beznadziei doczekała się pozytywnych informacji. Pierwsza, ta najważniejsza – „Portowcy” wygrali po sześciu meczach bez zwycięstwa. Druga – do formy wraca Kamil Drygas. To jego bramka (i ciasteczko od Listkowskiego) była ozdobą meczu, a wręcz… No nie darujemy sobie wbicia szpilki – ta akcja była jedyną rzeczą, na którą w meczu […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Hertha się broniła, ale jednak nie dała rady dowieźć 0:0. Borussia skromnie wygrywa

Ostrzyliśmy sobie zęby na starcie Dortmundu z Herthą, bo i BVB wygląda dobrze w lidze – tylko Bayern po restarcie okazał się mocniejszy – i klub ze stolicy zaskakuje. To już chyba nie jest ta ekipa co wcześniej. Bruno Labbadia zebrał tych piłkarzy do kupy, Hertha punktuje i nie męczy buły, potrafiła przecież ograć Union […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Czy znajdzie się ktoś, kto wreszcie odstawi go od składu?

Macie czasami tak, że podczas oglądania horrorów nie możecie nadziwić się temu, jak durne decyzje podejmują główni bohaterowie? Właściwie sami proszą się o problemy i wychodzą prosto w ramiona potwora czy seryjnego mordercy. Mamy tak samo, gdy widzimy, że Dariusz Żuraw po raz kolejny wystawia w pierwszym składzie Karlo Muhara. To już nie jest upartość, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Radosna twórczość Zagłębia i Lecha w tyłach? Radość dla naszych oczu

Takie popołudnia z Ekstraklasą to czysta przyjemność. Jasne, w dużej mierze mecz Zagłębia Lubin z Lechem Poznań oglądało się tak fajnie dlatego, że obie ekipy miały duże braki w defensywie i nie imponowały dyscypliną taktyczną. „Kolejorz” w pierwszej połowie stworzył ze swojego środka strefę całkowicie zdemilitaryzowaną, robiąc przeciwnikowi mnóstwo miejsca w każdej akcji. Ale z […]
06.06.2020
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Miała być walka o mistrzostwo, jest sześć porażek z rzędu

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020