post Avatar

Opublikowane 02.05.2019 14:49 przez

Jan Ciosek

Za dwa miesiące w rodzinnym Providence będzie po raz drugi bronił pasa mistrza świata WBO wagi średniej. Co ważne, Demetrius Andrade już udowadniał, że potrafi bronić swojego na różne, niekoniecznie legalne sposoby. Maciej Sulęcki zapowiada jednak, że Amerykanin może próbować wszystkiego, ale pas wkrótce straci. Nie pierwszy raz zresztą, choć na zawodowym ringu, póki co, jest niepokonany.

O Providence większość polskich kibiców usłyszała po raz pierwszy, kiedy ogłoszono, że to właśnie tam Maciej Sulęcki ma walczyć z Demetriusem Andrade o mistrzostwo świata wagi średniej. Zanim pomyślicie, że to pewnie jakaś zabita dechami dziura pośrodku niczego, uprzedzamy: to jedno z najstarszych miast w całych Stanach Zjednoczonych (założone w 1636 roku), a także dumna stolica Rhode Island. Rzecz w tym, że wspomniany stan jest najmniejszym ze wszystkich w USA, mieszka tam zaledwie nieco ponad milion osób. Stolica – podobnie jak stan – wielkością nie grzeszy. W rodzinnym mieście Andrade mieszka niespełna 180 tysięcy ludzi (czyli mniej więcej tylu, co w Zabrzu czy Olsztynie) i zdecydowanie nie jest to metropolia. Ma to oczywiście swoje dobre i złe strony.

Mistrz z Providence

Na przykład, w takim choćby Nowym Jorku, wśród 9 milionów mieszkańców, mistrzów świata wszelakich dyscyplin jest tylu, że można się zgubić w tłumie. Jeden czempion mniej czy więcej, jedna gwiazda w tę czy w drugą stronę – nikomu nie robi to różnicy. W Providence jest pod tym względem kompletnie inaczej. Miasto może się pochwalić ledwie kilkoma sportowcami z poważnymi światowymi wynikami. W latach pięćdziesiątych tamtejsza tenisistka Beverly Baker Fleitz osiągnęła finał Wimbledonu w singlu i deblu oraz wygrała deblowe Roland Garros. Kilku tamtejszych graczy przebiło się do NFL, NHL i NBA, a Michael Parkhurst od kilkunastu lat gra w MLS, został nawet wybrany objawieniem i najlepszym obrońcą sezonu, dla kadry USA zagrał 25 razy. Był jeszcze Ernie DiGregorio, najlepszy debiutant sezonu NBA 1974. Musicie przyznać, że jak na miasto z prawie czterema stuleciami historii – trochę średnio. Na tym tle Andrade wręcz błyszczy.

Błyszczy, bo jest o nim głośno od ponad dekady. Miał 17 lat, kiedy w 2005 roku zdobył amatorskie mistrzostwo Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy. W prezencie na osiemnastkę dołożył drugie mistrzostwo i tytuł w prestiżowym turnieju Golden Gloves, który zresztą rok później obronił. Na pierwszych w karierze Pucharach Świata (2005 i 2006) – i tej myśli się trzymajmy w kontekście walki z Sulęckim – nie radził sobie z rywalami z Europy Wschodniej. W 2007 roku, w wieku 19 lat, wywalczył najpierw srebro na Igrzyskach Panamerykańskich w Rio de Janeiro (w finale 6-7 z zawodnikiem gospodarzy, Pedro Limą), a potem sięgnął po najcenniejsze amatorskie zwycięstwo. W Chicago nie miał sobie równych w mistrzostwach świata w wadze półśredniej. I pisząc „nie miał sobie równych”, nie mamy na myśli tylko faktu, że zdobył złoty medal. On był tam klasą sam dla siebie, wszystkie walki wygrywał co najmniej przewagą 11 punktów! A trzeba powiedzieć, że konkurencja była naprawdę mocna. Andrade zdemolował między innymi wicemistrza z 2005 roku, Magomeda Nurutdinowa, oraz późniejszego medalistę mistrzostw świata i tymczasowego mistrza świata zawodowców, Jacka Culcaya. W finale z Nonem Boonjumnongiem z Tajlandii prowadził już 11-3, rywal był liczony, a potem poddał się w drugiej rundzie. Z miejsca stał się jednym z głównych kandydatów do olimpijskiego złota w Pekinie. W Chinach wygrał dwie walki, ale w pojedynku o awans do strefy medalowej doznał kontrowersyjnej porażki 9-11 z Koreańczykiem Kim Jung-Joo.

Zadawałem mnóstwo ciosów, ale sędziowie nie przyznawali mi za nie punktów. To trudne dla dzieciaków w kraju, które chcą się zająć boksem na poważnie, bo jeśli pojadą na igrzyska, tylko po to, żeby zostać potraktowanym w ten sposób, to w ogóle nie ma sensu przyjeżdżać – mówił wściekły po zejściu z ringu. W tamtej chwili doskonale już wiedział, że to była pierwsza i ostatnia szansa na olimpijski medal. Demetriusa już wtedy mocno wzywały zawodowe ringi, na których mógł liczyć na większe sukcesy, większe pieniądze i większą przychylność sędziów. Nie zastanawiał się długo, tylko w tym samym roku, zanim ukończył 21 lat i mógł się legalnie napić alkoholu w USA, podpisał zawodowy kontrakt.

250 tysięcy za walkę to kpina

Potem wszystko potoczyło się dość szybko. Cztery pierwsze walki wygrał przed czasem, do końca trzeciego roku zawodowej kariery miał na koncie komplet 11 zwycięstw. Dwa lata i osiem wygranych później doczekał się swojej wielkiej szansy. W pojedynku o wakujący pas mistrza świata WBO wagi super półśredniej zmierzył się z niepokonanym w 34 pojedynkach Vanesem Martirosyanem. Andrade marzył o tym starciu od długiego czasu, ale kiedy wreszcie stanął z rywalem z Armenii oko w oko, już w pierwszej rundzie znalazł się na deskach po potężnym lewym sierpowym. Niewiele brakowało, a marzenie błyskawicznie zamieniłoby się w koszmar. Na szczęście dla Amerykanina, w dalszej części walki zdołał unikać bomb Martirosyana i skutecznie go punktował. Po 12 rundach na kartach punktowych dwóch sędziów okazał się nieznacznie lepszy, dzięki czemu wygrał niejednogłośną decyzją i zdobył swój pierwszy pas. Zaczęła się wielka popularność i przyszły większe pieniądze. Dla niego samego jednak – zdecydowanie za małe.

Za pierwszą obronę tytułu z Brianem Rose (25-1) amerykański mistrz zgarnął 200 tysięcy dolarów. Robota była lekka, łatwa i przyjemna, Brytyjczyk nie stanowił większego zagrożenia, trzy razy lądował na deskach, walka została przerwana w siódmej rundzie. W kolejnej Andrade miał się mierzyć z niepokonanym Jermellem Charlo (24-0), wszystko było już przygotowane, termin ustalony. Ostatecznie do walki jednak nie doszło, na przeszkodzie miały stanąć pieniądze. – Oni chcieli zrobić tę walkę bez rozmawiania z nami. Nie mam nic przeciwko temu pojedynkowi, przeszkadza mi tylko to, że nie chcieli nam nic zapłacić przed walką. Mam na myśli to, że 250 tysięcy dolarów za walkę z Charlo to jakieś kpiny. Tyle nam zaoferowali. Czekaliśmy na lepszą ofertę, ale się nie doczekaliśmy – komentował wzburzony Paul Andrade, ojciec i trener mistrza.

Czempion bez pasa

Walka została odwołana, a ojciec i syn Andrade doczekali się czegoś zupełnie innego. Po ponad roku bez walki, federacja WBO zdecydowała się pozbawić Demetriusa tytułu. Kiedy wreszcie wrócił na ring, boksował o znacznie mniej istotny pas – WBA International. Zdobył go, nokautując Dario Puchetę. Po kolejnym nokaucie (Willie Nelson) znów otrzymał wielką szansę i prawo walki w Niemczech z tymczasowym mistrzem świata WBA, starym znajomym z amatorskich mistrzostw świata, Jackiem Culcayem (22-1). Po 12 bardzo wyrównanych i zaciętych rundach było mniej więcej tak, jak w pierwszym podejściu Andrade do pasa czempiona – wygrał stosunkiem głosów dwa do jednego.

Wydaje mi się, że zrobiłem wszystko, co trzeba. Przyleciałem do Niemiec i zabrałem tytuł. Culcay przyszedł tu jako mistrz, ale to ja byłem lepszy w ringu. Oszukałem go w nim i wygrałem – komentował na gorąco.

Z tytułu był dumny, ale nigdy nie wyszedł go bronić. Zdecydował się przejść do wyższej kategorii wagowej – średniej. Wypunktował Alanteza Foxa, a potem stanął do walki z Walterem Kautondokwą (17-0) o wakujący pas WBO. Tym razem większych wątpliwości nie było – Andrade wygrał wszystkie rundy, w żadnej z nich bokser z Namibii nie zadał więcej niż ośmiu ciosów. W obronie tytułu było równie łatwo. Artur Akawow dostał szansę, bo jego pogromca, Billy Joe Saunders, wpadł na dopingu. Rosjanin w styczniowej walce z Andrade trafił 41 razy przez 12 rund, aż w ostatnim starciu padł na deski.

Wszystko, co mogę robić, to nadal niszczyć top 15 rankingu. Kiedy będę ich dalej niszczył, nie zostanie już nikt poza GGG, Canelo i Danym Jacobsem. O to właśnie walczymy, o wielkie walki. O to chodzi, kochanie. I niech wygra najlepszy – mówił.

Kolejnym w kolejce ze wspomnianego top 15 będzie Maciej Sulęcki. Czy jednak przypadkiem się nie przeliczy?

Striczu nie chce przesadzić

To silny gość, mańkut, do tego bardzo niewygodny. Mam do niego duży szacunek, chociaż muszę przyznać, że jeszcze nie wiem o nim zbyt wiele. Najważniejsze to to, że był mistrzem świata amatorów, a potem mistrzem w junior średniej, wygrał z Jackiem Culcayem – opowiada nam Maciej Sulęcki. – Prawdę mówiąc, już się trochę na niego szykowałem jesienią, wtedy do walki nie doszło. Teraz będziemy musieli z trenerem Wilczewskim powtórzyć te przygotowania, plus dodać znacznie więcej. Kluczowe będą dobre sparingi z odpowiednimi sparingpartnerami. Potrzebuję bardzo wiele rund z kozakami, na dużej intensywności. Jestem gotowy do najcięższej pracy w karierze, do wylewania wiader potu i krwi. Jestem bardzo zmotywowany, wręcz muszę pracować nad tym, żeby nie przesadzić.

Sulęcki także ma na koncie walkę z Culcayem. Po świetnym 10-rundowym pojedynku w Prudential Center Polak wygrał jednogłośnie na punkty (u sędziów wygrał odpowiednio osiem, siedem i sześć rund). Potem bokser z Warszawy zrobił skok na głęboką wodę i przyjął zaproszenie od Daniela Jacobsa. Przegrał, ale zrobił rewelacyjne wrażenie. W listopadzie w Gliwicach odprawił przed czasem Jeana Michela Hamilcaro, a w marcu pokonał na punkty Gabriela Rosado. Co ciekawe, ten pojedynek był rozgrywany w Filadelfii, rodzinnym mieście Rosado. Teraz Sulęcki znów szykuje się do walki na terenie rywala.

UIC PAVILION CHICAGO ILLINOIS USA 18.06.2016 WAGA SREDNIA WALKA MACIEJ SULECKI I HUGO CENTENO W UIC PAVILION W CHICAGO. SULECKI WYGRAL PRZEZ TECHNICZNY NOKAUT W DZIESIATEJ RUNDZIE. N Z MACIEJ SULECKI I HUGO CENTENO KAMIL KRZACZYNSKI / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Wręcz przeciwnie, kiedy słyszę, że kibice wspierają mojego przeciwnika, jeszcze mnie to nakręca. W Filadelfii daliśmy niezły show, było naprawdę gorąco, bo w końcówce przedostatniej rundy dałem się zaskoczyć Rosado – przypomina „Striczu”. – Teraz mocno pracuję nad tym, żeby wyeliminować błędy i nigdy nie gubić koncentracji. Na Andrade muszę być skoncentrowany na 120 procent od pierwszego gongu do ostatniego.

A więc – wojna!

Ze swoim podopiecznym zgadza się Piotr Wilczewski. Walka z Rosado była jego debiutem w roli pierwszego trenera Sulęckiego. Udanym w 85 procentach. Bo właśnie w końcówce 9. rundy „Striczu”, który kontrolował walkę i miał rywala kilka razy na deskach, dał się zaskoczyć i był na skraju nokautu. Cudem dotrwał do gongu, a całą ostatnią rundę walczył tylko o przetrwanie.

Oczywiście, że były błędy. Błędów nie robi tylko ten, kto nie rusza tyłka z domu. Dokładnie wiemy, co można było zrobić lepiej i co musimy wyeliminować. Pracujemy naprawdę ciężko – opowiada trener Wilczewski. – Maciek jest niesamowicie zdeterminowany. Praca z takim zawodnikiem to czysta przyjemność, w ogóle nie trzeba go motywować i zachęcać do treningów. On po prostu wyraźnie widzi swój cel, jakim jest pas mistrza świata, i idzie po to. Co ważne, ten chłopak bardzo szybko się uczy i potrafi wyciągać wnioski, to taka inteligentna bestia. No i ma czym gruchnąć, jak na tę wagę ma piekielnie mocny cios. Zdecydowanie stać go na pokonanie Andrade, chociaż, oczywiście, nie będzie to łatwe zadanie. Amerykanin jest bardzo niewygodnym mańkutem, świetnie się porusza i ma bardzo groźne cepy. Ma czym uderzyć, jest bardzo silny. Wszyscy wiecie, jak boksuje Maciek. Co tu dużo gadać, to będzie wojna! Ale my będziemy do niej gotowi, będziemy mieli odpowiednią amunicję na Andrade.

Właśnie, skoro mowa o amunicji, musimy wrócić do początku i do statusu gwiazdy, jaki ma w rodzinnym Providence czerwcowy rywal Sulęckiego. Kilka miesięcy temu boleśnie na własnej skórze się przekonał, że rozpoznawalna twarz nie zawsze ma pozytywne skutki. A było tak: policjant zobaczył znanego boksera, który zatrzymał swojego mercedesa, żeby pogadać z kolegą, siedzącym w innym aucie. Rzecz w tym, że Andrade zablokował w ten sposób ruch uliczny. Oficer podszedł więc do auta boksera, żeby zwrócić mu uwagę. Wtedy zauważył, że mistrz świata nerwowo zerka na leżący obok plecak. Jak się okazało, w środku była torebka Louis Vuitton, a w niej – pistolet Glock 19 i magazynek z 10 kulami. Broń palna w USA na nikim nie robi wrażenia, problem w tym, że Andrade nie miał na nią pozwolenia. Bokser tłumaczył, że potrzebuje jej ze względu na swoją „popularność i bogactwo”.

Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla posiadania broni bez zezwolenia. Kiedy przewozisz duże sumy pieniędzy, albo twoje życie jest zagrożone, możesz zdobyć legalne pozwolenie na broń. Ale nie możesz poruszać się z pistoletem w Providence bez odpowiednich papierów – skomentował major David Lapatin z lokalnej policji, cytowany przez media z Providence, które przez pewien czas żyły sprawą zatrzymania boksera. Sama sprawa rozeszła się po kościach, Andrade został zwolniony za kaucją. Teraz lokalna społeczność coraz bardziej żyje już walką swojego bohatera z Maciejem Sulęckim. To ma być pierwszy występ Andrade w rodzinnym mieście i prawdziwe święto dla Providence. Cóż, nie mamy nic przeciwko temu, żeby „Striczu” trochę im to święto zepsuł…

JAN CIOSEK

foto: newspix.pl

Opublikowane 02.05.2019 14:49 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mioduski: „Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Daliśmy z siebie maksimum”

– Artur Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Od początku było wiadomo, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjdzie u nas grać za nic, za frytki, za grosze – że musi zarabiać przyzwoite pieniądze. Daliśmy z siebie maksimum, a Boruc też podszedł do tego tematu bardzo racjonalnie. Z […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Pątnicze drogi nowicjuszy do Ekstraklasy. Który beniaminek jest najmocniejszy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Warta Poznań. Co łączy te kluby? Ano chyba to, że wszyscy beniaminkowie przyszłego sezonu Ekstraklasy ciągną za sobą historie przypominające pięty gorliwego pątnika. Już nawet mniejsza o czas oczekiwania na powrót do elity, bo choć Stal i Warta czekały ćwierć wieku i mogą tą pokaźną liczbą grać, to Podbeskidzie wróciło na […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Abramowicz: Karny z Wartą? Jak się walczy w powietrzu, to nieuniknione, że ręce lądują na rywalu

Dawid Abramowicz kontrowersyjny rzut karny w meczu Warty Poznań z Radomiakiem widział z bliska. Nawet z bardzo bliska, bo to on go sprokurował. Jak sytuacja wyglądała z jego perspektywy? Czy ma pretensje do Łukasza Spławskiego, albo sędziego Bartosza Frankowskiego? Co sądzi o finałowym spotkaniu? Jak zareagował, gdy zobaczył kibiców z Radomia pod stadionem w Grodzisku? […]
02.08.2020