post

Opublikowane 22.04.2019 13:42 przez

Sebastian Warzecha

Pierwsze zdjęcie. Wrzucone na Twittera w piątkowy wieczór. Dwóch synów Michele Scarponiego siedzi na plecach ojca. Ubrani są w koszulki liderów wyścigu, które tata przywiózł do domu specjalnie dla nich. Wszyscy się uśmiechają. Widać, że dobrze się bawią.

Drugie zdjęcie, wykonane następnego dnia rano. Jezdnia. Na drodze coś leży. Jest zakryte, ale nie jest tajemnicą, że to ciało. Klęczy przy nim kobieta. To Anna, żona Michele, matka radosnych bliźniaków z poprzedniej fotografii. Nie widzimy tego, ale łatwo się domyślić, że płacze.

Bo ciało nie jest dłużej bezimienne. To jej mąż. Niedługo wieść o jego śmierci pozostawi w smutku cały kolarski świat.

Scarponi zginął w swojej rodzinnej miejscowości. Filottrano, jakieś dziesięć tysięcy mieszkańców, spokojna, rolnicza okolica w centralnych Włoszech. To tam się wychował i tam zaczął przygodę z kolarstwem. Miał jakieś osiem, może dziewięć lat. Rodzice kupili mu rower marki Bianchi. Mówił, że wtedy traktował to jak zabawę. Czuł wolność, gdy odjeżdżał coraz dalej od domu. A miał gdzie, kusiło choćby wybrzeże Adriatyku, do którego z Filottrano jest blisko.

Rodzice to widzieli. Wiedzieli też, że kolarstwo jest w ich regionie popularne. Zapisali go do jednego ze stowarzyszeń. W jego barwach Michele odnosił pierwsze juniorskie sukcesy, wspierany przez rodzinę, która odpuszczała wolne weekendy, by jeździć z nim na zawody. Szybko okazało się, że takie poświęcenie się opłaci. Młody Scarponi miał spory talent, zauważyli go trenerzy kadry. Dostał się do niej jako nastolatek i przeniósł na północ. Do gór, tam gdzie centrum włoskiego kolarstwa.

A potem już poszło. Sukcesy amatorskie i profesjonalne, wielka kariera oraz jeszcze większe uwielbienie wśród kolegów po fachu. Bo Michele Scarponi był nie tylko znakomitym kolarzem, ale i wspaniałym człowiekiem. Tak zapamiętali go wszyscy.

Radość

Dusza towarzystwa. Człowiek, którego dobry humor był zaraźliwy. Przyjaciel wszystkich, potrafiący sprawić, że każdy czuł się wyróżniony. – Na najwyższym poziomie kolarstwa nie było nikogo takiego jak on. Zawsze miał coś zabawnego do powiedzenia, zawsze coś skomentował. Ale kiedy wyścig był trudny, traktował go równie poważnie, jak wszyscy inni. Kiedy się jednak kończył, po prostu cieszył się życiem. Michele przypominał nam, bardziej niż ktokolwiek inny, że jesteśmy w tym sporcie, bo go kochamy – mówił stronie Cycling Tips Chris Baldwin, były oficer prasowy zespołu Astana.

Dziennikarze, nawet ci, którzy nie znali go prywatnie, zawsze po wywiadach podkreślali, że zapamiętali głównie uśmiech Michele. Bo ten nie schodził z jego twarzy, Scarponi był człowiekiem, który w każdej sytuacji i w każdej chwili cieszył się życiem. Był prostym, wesołym gościem. – Moja pasja do tego sportu jest silna. To moja praca, ale i coś, co kocham robić – mówił. Nie było powodu, by nie miał się cieszyć swoim życiem. Kolarstwo po prostu sprawiało mu radość. – Czasem rano staję się leniwy. Mam problemy, by wyjść z łóżka i się ubrać. Ale potem wskakuję na rower i znów czuję się lekko – opowiadał dziennikarzom. Tę lekkość przenosił potem na swoje zachowanie.

Bo kto inny potrafiłby zacząć śpiewać piosenkę, znajdując się w środku peletonu na etapie kolarskiego wyścigu? I kto inny potrafiłby utrzymać pozytywny nastrój w drużynie, nad którą zbierają się ciemne chmury z powodu dopingowego skandalu?

Okej, niech każdy powie, co mu leży na wątrobie, niech wyrzuci z siebie stres. A potem po prostu się zabawmy i cieszmy, jak tylko możemy – mawiał w tych czasach Scarponi do swoich kolegów. I to na nich działało.

Potrafił żartować ze wszystkiego. Z siebie, z wyścigu, z kolegów. Gdy w trakcie jednego z obozów kolarze musieli trzymać odpowiednią wagę, złapał kubek po puddingu jednego z pracowników zespołu. Na palec nabrał resztki, oblizał go i powiedział „Nie mogę się doczekać, aż znowu będę mógł jeść”. I choć dziś brzmi to jak anegdota, która powinna kończyć się hasłem „wszyscy śmiali się i dokazywali”, to wtedy – przy rygorystycznie trzymanej diecie – ten rodzaj humoru bardzo pomagał innym kolarzom.

Często podkreślano też ogromną rolę Michele Scarponiego w triumfie Vincenzo Nibalego na Giro d’Italia. Nie tylko na trasie, ale i poza nią. Bo Nibali to gość, który jest nastawiony wyłącznie na zwycięstwa. A Michele potrafił potraktować to wszystko luźniej, zarażając tym podejściem swojego kolegę. Nibalemu było to potrzebne, żeby pozbyć się stresu. – Jeśli Vincenzo był balonem, to Michele przykładał do niego igłę i pozwolił powietrzu ujść. Rozśmieszał wszystkich. Robił głupie rzeczy: wkładał kask do mikrofali, po czym ją włączał, śpiewał piosenki przy robieniu kawy, wyskakiwał z klubowego autobusu, żeby wygłosić jakąś fałszywą przemowę do ludzi. […] To wszystko czyniło życie Vincenzo łatwiejszym, zdejmowało z niego ciężar oczekiwań – mówił Baldwin.

– Michele był dla mnie jak brat. Spędzałem z nim nie tylko czas na wyścigach, ale i poza: na zgrupowaniach i stricte prywatnie, gdy widzieliśmy się w jakieś trzy czy cztery osoby. Spędzaliśmy czas razem, zawsze o nas dbał. Raz na Tirreno-Adriatico byłem ze „Scarpą” w pokoju. Znałem go od tej prywatnej strony. Wspominam go w samych superlatywach – mówi nam Przemysław Niemiec, który ze Scarponim jeździł przez kilka lat w jednej drużynie.

– Nie oszukujmy się, w dużej części dzięki niemu wypłynąłem na szerokie wody i zasłynąłem jako super pomocnik. Wywiązywałem się przy nim z moich obowiązków, a on to doceniał. Po każdym swoim zwycięstwie był pierwszą osobą, która do mnie przychodziła i mi gratulowała. Często robił nam prezenty. Nie tylko mi, ale i innym chłopakom w drużynie. Była taka sytuacja na Giro w 2011 roku, gdy zajął drugie miejsce. Powiedział wtedy, że swoich pieniędzy z wyścigu absolutnie nie bierze, bo widział nasze zaangażowanie i chce, żebyśmy się nimi podzielili. A mógł to zrobić, bo zasada była u nas taka, że tylko zwycięzca wyścigu nie brał, pozostali tak. Często myślał o kolegach z drużyny. Wszyscy go za to cenili.

Jak najlepiej podsumować Michele-człowieka? Chyba tak, jak zrobił to Chris Baldwin: Michele po prostu widział świat w sposób, którego większość z nas nie dostrzega.

Przyjaciel

Większość z nas też nie miała towarzysza treningów, który byłby… papugą. A Michele Scarponi się z jedną zaprzyjaźnił. Właściwie można zaryzykować stwierdzenie, że w pewnym momencie Frankie stał się bardziej popularny od połowy kolarskiego peletonu.  – Nie należy do mnie, to maskotka całego sąsiedztwa. Lata po domach, wlatuje nawet do barów, gdy akurat transmitują w telewizji jakiś ważny mecz piłkarski. Poznaliśmy się kilka lat temu. Byłem zdziwiony, kiedy go zobaczyłem. Poleciał za mną. Nie byłem pewien, czy mnie nie zaatakuje, nie wiedziałem, co robić – wspominał Michele.

Kilkukrotnie wrzucał na Twittera filmy z treningów, na których Frankie siedział na jego ramieniu lub kasku. Każdy z nich bił rekordy popularności. Ptak z sąsiedztwa stał się główną atrakcją Filottrano i nieodłącznym towarzyszem treningów Michele. Swoją drogą to chyba jedyny znany przypadek, gdy papuga zaprzyjaźniła się z orłem. Skąd ten orzeł? Stąd, że właśnie taki przydomek nosił Michele.

Gdy go pierwszy raz spotkałem, pomyślałem, że to dziwne, że taki ptak znalazł się w tej okolicy. Zaczął za mną latać, gdy się zatrzymywałem, on też to robił i siadał na drzewie – wspominał Michele. Kilka tygodni później znów spotkał Frankiego. Tym razem z właścicielem, z którym zaczął rozmowę na temat papugi. Ten posadził ją po chwili na ramieniu Michele. I tak zaczęła się przyjaźń.

Może Frankie myśli, że należymy do tego samego zespołu? Kolor jego piór odpowiada kolorowi mojej koszulki Astany. Coś naprawdę specjalnego zaczęło się tamtego dnia. Teraz za każdym razem, gdy jadę na trening, krzyczę „Frankie!”. Jeśli jest w pobliżu, dołącza do mnie i lata obok, czasem siadając na rower albo moje ramię. Frankie to teraz najbardziej znana papuga na świecie! Nie wiem tylko, czy myśli, że jest kolarzem, czy też, że ja jestem arą. Jeszcze tego nie rozgryzłem – śmiał się Michele.

Ta historia ma jednak smutny koniec. Gdy Scarponi zginął, kilka dni później ludzie dostrzegli Frankiego, siedzącego w miejscu tragicznego wypadku. Czekał na swojego przyjaciela, jak zgodnie uznali wszyscy, którzy go tam widzieli. Nie wiedział, że ten już nie nadjedzie.

Cień

Michele Scarponi nie był jednak krystalicznie czysty. Jak zresztą wielu kolarzy z jego generacji. O co chodzi? Rzecz oczywista – doping. Rok 2006 to czas Operación Puerto, w trakcie której zabezpieczono kilkaset toreb z krwią, pobraną od kolarzy. Część z nich zawierała EPO, niedozwolony środek, w kolarskim światku owiany legendą. Zasłużenie złą, dodajmy. Torby należały do doktora Eufemiano Fuentesa, to on zajmował się organizacją dopingu.

Alejandro Valverde, Jan Ullrich, Allan Davis, Ivan Basso. To tylko część z kolarzy, z którymi władzom udało się powiązać torby. Innym był Michele Scarponi, który sam się do tego przyznał. Zresztą dojście do wniosku, że Włoch był w to wszystko zamieszany nie było zbyt trudne. Jego torba podpisana była bowiem słowem „zapatero”. Po hiszpańsku (Fuentes to Hiszpan) znaczy ono „szewc”. Z kolei „scarponi” to z włoskiego „buty”.

Michele przyznał się więc sam i rozpoczął współpracę z Włoskim Komitetem Olimpijskim. Podał wszystkie szczegóły, dotyczące tej sprawy, jakie tylko znał. Z tego względu zawieszono go na osiemnaście miesięcy, skracając karę z dwóch lat, jakie wlepiało się innym kolarzom. Potem ją wydłużono, ale równocześnie… skrócił się czas oczekiwania Włocha na powrót do peletonu. Bo uznano okres, w którym dobrowolnie nie wsiadał na rower, jako część odbytego „wyroku”.

Co ważne, Michele Scarponi nigdy nie przyznał się do stosowania dopingu. Potwierdzał jedynie, że brał udział i znał szczegóły Operación Puerto, ale gdy pytano go o to, czy wspomagał się nielegalnymi środkami, zaprzeczał. Podobnie zresztą jak Ivan Basso. Czy tak faktycznie było – pewnie już nigdy się nie dowiemy. Natomiast oddać w tej całej sytuacji Scarponiemu trzeba jedno. Gdy już wlepiono mu dyskwalifikację (a wielu kolarzy tego uniknęło), nie rozpaczał. Przyjął to na klatę. – Nie interesuje mnie, czy jestem jednym z niewielu kolarzy, którzy zapłacili za to, co się działo. Popełniłem błąd. Mam tylko nadzieję, że nie zostanie mi przypięta łatka dopingowicza na resztę mojego życia – mówił.

Biorąc pod uwagę, jak wspomina go peleton – nie została. I to mimo tego, że w 2012 roku zawieszono go po raz kolejny, tym razem na trzy miesiące. Nie poszło o doping, ale o kontakty z doktorem Michele Ferrarim, znanym ze współpracy z Lance’em Armstrongiem. Dopingowej, rzecz jasna. Konsultacje z nim były zabronione właśnie ze względu na jego przeszłość. Scarponi mówił, że po prostu o tym nie wiedział, a z Ferrarim skontaktował się, bo to – pomijając jego przeszłość z EPO w tle – świetny fachowiec.

Z doktorem spotkał się zresztą tylko dwukrotnie i nie robił z tego żadnej tajemnicy. Współpracę zakończył, gdy dołączył do ekipy Lampe. – Wierzę, że nie zrobiłem nic złego. Zaakceptowałem jednak trzymiesięczny wyrok. Sąd był sprawiedliwy, choć miałem nadzieję, że dadzą mi niższą karę lub w ogóle taką pominą. To nie wpłynie na mój kolejny sezon. Chcę rozpocząć następny rok w dobrym stylu i zostawić to za sobą – mówił Michele.

Nie tak, jak sobie wymarzył

Te okołodopingowe – bo tak chyba najlepiej je nazywać – przygody Scarponiego wyglądają jednak dość zabawnie, gdy pomyśli się, że największy sukces w karierze osiągnął pomiędzy zawieszeniami… za sprawą dyskwalifikacji Alberto Contadora.

W 2011 roku Michele Scarponi dołączył do zespołu Lampre i został wybrany przez zespół na lidera drużyny. – Scarponi to wojownik, który wie, jak połączyć ofiarność i klasę. Zdecydowaliśmy się podpisać z nim kontrakt, by zaoferować mu rolę lidera na etapowe wyścigi. Pokazywał już wcześniej, że potrafi w nich walczyć – mówił Giuseppe Saronni, menedżer zespołu.

Michele szybko udowodnił, że włodarze Lampre mieli rację. W Giro del Trentino, traktowanym jako etap przygotowań do Giro d’Italia, okazał się najlepszy. Sam dodawał, że w świetnej formie są też jego koledzy, co napawa go radością i optymizmem przed wyścigiem, który uważał za najważniejszy w sezonie. Niepokoiły go za to trudne podjazdy. Ale jak się potem okazało, i z nimi sobie poradził.

W Giro d’Italia zajął drugie miejsce, za bezkonkurencyjnym Alberto Contadorem. – To było najtrudniejsze Giro, w jakim jechałem. W takich wyścigach jeśli opuścisz głowę i przestaniesz widzieć zabawną stronę danej rzeczy, jesteś w dużych kłopotach. Było wiele etapów, na których moje nogi nie dawały rady, a trzymało mnie jedynie morale. Było trudno, ale po zajęciu drugiego miejsce jestem bardzo szczęśliwy – mówił.

Już wtedy było jednak wiadomo, że Hiszpan tkwi w środku afery dopingowej i w najbliższej przyszłości mógł stracić włoski triumf. Jak się potem okazało, nie trzeba było przesadnie długo czekać, by usłyszeć, że to nie Alberto Contador, a Michele Scarponi jest zwycięzcą Giro.

Z radością powitam tę nagrodę. To dla mnie wyróżnienie za bardzo dobry występ w ubiegłorocznym wyścigu. Ale chciałbym kiedyś poczuć radość ze zdobycia różowej koszulki na szosie. To będzie dla mnie dodatkowa motywacja w trakcie kolejnej edycji – mówił Michele, gdy odbierał nagrodę, niedługo przed Giro d’Italia 2012.

Z ludzkiego punktu widzenia, jest mi przykro z powodu Alberto. Z punktu widzenia profesjonalisty ta decyzja nie zmienia nic w kwestii oceny wyniku, jaki osiągnąłem. Moim marzeniem jest jednak móc podnieść trofeum w górę w Mediolanie. Nie chcę myśleć za dużo o tym, że mam już puchar. Wolę się skupić na nadchodzącym Giro. Chcę je wygrać.

Ta sztuka jednak mu się nie udała. Zresztą już nigdy nie stanął nawet na podium swojego ojczystego wyścigu. W 2010, 2012 i 2013 roku był czwarty. W 2014 nie ukończył wyścigu, rok później nie stanął na starcie. Trzy lata temu przejechał włoski tour po raz ostatni. Rok później miał być liderem swojego zespołu.

Nie doczekał tej chwili.

Koniec

Przez cztery lata nic nie wygrywał. Zamienił się w tym czasie w światowej klasy pomocnika i w tej roli miał jechać na Giro d’Italia. Kontuzji doznał jednak Fabio Aru, a Michele Scarponi – ze swoim doświadczeniem i wciąż mocnymi nogami – wskoczył na jego miejsce. I od razu zanotował zwycięstwo. Na pierwszym etapie Tour of Alps, gdy zostawił rywali za plecami.

Wreszcie udało mi się wygrać i unieść ręce w górę . Jestem szczęśliwy. To też moja pierwsza wygrana w Astanie, naprawdę jej chciałem. […] Minęło trochę czasu, więc chciałem zadedykować to zwycięstwo. Po pierwsze, synom, którzy często pytają mnie o to, kiedy wygram. Również żonie, zanim zapomnę o niej wspomnieć. Chciałbym też zadedykować te wygraną ludziom ze środkowych Włoch, w które w zeszłym roku uderzyło trzęsienie ziemi. Mój dom też się trząsł. To dla nich. Chcę wyrazić tym samym moje wsparcie – mówił.

Tour of Alps ostatecznie zakończył na niższej pozycji, ale był z siebie zadowolony. Radosny wrócił do domu, dał dzieciom koszulki lidera, pobawił się z nimi, co udokumentował na Twitterze. Następnego dnia miał wolne. Rano wskoczył na rower i wyjechał na treningową przejażdżkę. Już nie wrócił. Zderzył się z vanem, jadącym z naprzeciwka. Kierowca zeznawał, że oślepiło go słońce. Policja ustaliła później, że być może oglądał on film na smartfonie. Oficjalnej wersji nigdy nie poznaliśmy. Śledztwo przerwano w lutym 2018 roku, gdy oskarżony sam zmarł. Miał guza mózgu, pochowano go na tym samym cmentarzu co Scarponiego.

Widziałem Michele po wyścigu. Dostałem od niego wiadomość po ósmej wieczorem. Był blisko domu, chciał się upewnić, że dostanie swój czasowy rower przed zgrupowaniem przy Etnie. Rozmawialiśmy o tym – mówił Giuseppe Martinelli, menedżer Astany. – Myślę, że wyszedł wcześnie na rower, bo wcześnie chciał też wrócić i spędzić czas z rodziną. To był jego jedyny dzień, który mógł spędzić w domu. Następnego dnia miał wyjechać na kolejny obóz treningowy. Wyjechał więc wcześnie, żeby wcześnie wrócić. Znałem go na tyle dobrze, że mogę wam to powiedzieć.

Śmierć Michele pozostawiła w szoku cały peleton. Niemal każdy zawodnik znał go i lubił. „Ogromna tragedia. Brak mi słów. Spoczywaj w pokoju, przyjacielu” pisał na Twitterze Fabio Aru. „Wczoraj jechaliśmy razem, atakowaliśmy się wzajemnie jak juniorzy w górach, na zjazdach i finiszu… Na mecie zawsze uścisk dłoni, śmiech i klepanie się po plecach…” dodawał Pierre Rolland. Swoje wyrazy współczucia i szoku wyrażały wszystkie zespoły i kolarze. Alberto Contador, Mikel Landa, Vincenzo Nibali, Alejandro Valverde, Astana, Bora-Hansgrohe, organizatorzy Tour of Alps, Greg van Avermaet i wielu innych. Nikt nie mógł pojąć i pogodzić się z tym, że „Orła” nie ma już z nimi.

Jego brak odczuwali wszyscy. W Astanie mówiono potem, że bez Michele całe ich życie stało się inne. Brakowało jego śmiechu, radosnego usposobienia. Nie było żartów, nie było hałasu, przy stole wszyscy siedzieli cicho, patrzyli w telefony. Nikt nie zachęcał do rozmowy, to była rola Scarponiego. Michele był, zdaniem członków ekipy, najważniejsza postacią w Astanie. Nawet jeśli nie liderem na kolarskich trasach. – Podnosił nas w trudnych czasach. Zawsze był w dobrym humorze. Radosny, rozgrzewający serce, wszystkich wprawiał w dobry nastrój. Był prawdziwym kapitanem – mówił Alexandr Shefer, dyrektor sportowy zespołu.

Przemysław Niemiec wspominał, że do dziś ma w telefonie SMS-a, jakiego dostał od Michele kilka dni przed śmiercią „Orła”. Włoch życzył mu w nim powrotu do zdrowia, po kraksie, w jakiej polski kolarz wziął udział na trasie jednego z wyścigów. Kilka dni później Scarponiego już nie było.

Pamięć

Pochowano go w stroju kolarskim, bo „rower był całym jego życiem”, jak ujęła to Anna. Na jego pogrzeb przyszło ponad siedem tysięcy osób. Rodzina, przyjaciele z peletonu, fani. Ceremonia odbyła się na stadionie, bo tylko tam można było pomieścić tylu ludzi. Michele Scarponiego pożegnał tłum.

To nie był jednak koniec jego historii. Michele odszedł, ale pamięć o nim przetrwała. Uczczono ją minutą ciszy w trakcie Giro d’Italia, na którym miał się pojawić. Jego imieniem nazwano też podjazd pod Mortirolo, gdzie w 2010 roku triumfował. Uczciła ją – podwójnie – Astana. Najpierw nie uzupełniając składu zespołu i nie dobierając nikogo za Scarponiego. Potem specjalnymi bidonami, na których namalowany był… Frankie.

Uczcił ją Fabio Aru, który przez kolejne miesiące jeździł w koszulce Michele. Chciał w niej wygrać choć jeden wyścig. Zrobił to w trakcie mistrzostw Włoch, potem przekazał ją rodzinie Scarponiego. Sukcesy dedykowali mu też Peter Sagan, Jakob Fuglsang czy Alejandro Valverde. W jego rodzinnej miejscowości zorganizowano amatorski wyścig. Na starcie pierwszej edycji stanęło 2000 osób. Rodzina Michele założyła też fundację ochrzczoną jego nazwiskiem, mającą dbać o poprawę bezpieczeństwa na drogach.

– Dla naszej rodziny od tego pechowego dnia 22 kwietnia ubiegłego roku zmieniło się wszystko, ale na włoskich drogach nie zmieniło się nic. Ludzie wciąż na nich umierają. Pytam: co zmieniła śmierć mojego brata? Nic. Co robimy w tej sprawie? Nic. Nie możemy zaakceptować tego, że ludzie umierają na drogach w takich okolicznościach. Nie możemy się na to godzić. […] Nasze drogi nie są bezpieczne, ludzie są zagrożeni. Państwo, w którym średnio piętnaście osób dziennie ginie w wypadkach drogowych nie jest przyjazne obywatelom. Nie musimy być mistrzami w kolarstwie, ale powinniśmy być najlepsi w zachowaniu na drogach – mówił Marco, brat zmarłego kolarza.

Jeśli fundacja osiągnie swój cel, to będzie można uznać, że śmierć Michele nie poszła na marne. Ale wciąż trudno uwierzyć w to, że w ogóle miała miejsce. – Dalej to do mnie nie dociera – mówi Przemysław Niemiec. – W domu zrobiłem sobie niedawno galerię zdjęć ze swojej kolarskiej kariery. Na jednym z nich stoimy razem ze „Scarpą”, jakoś w trakcie Giro d’Italia 2013. Codziennie je widzę, bo jest po drodze do sypialni. I zawsze zawieszę na nim wzrok. Trudno mi myśleć o tym, że Michele już nie ma. Zawsze będę go pamiętał. 

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
22.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: rozpędzony Benzema, szalejąca Lechia, Warta w kryzysie

Pucharowe emocje za nami, czas zatem ponownie skupić uwagę na europejskich rozgrywkach ligowych. A weekend przed nami iście szalony, jeden szlagier za drugim i szlagierem pogania. Postanowiliśmy zatem – jak zawsze przy piątku – zaproponować wam kilka typów na nadchodzące spotkania. Tradycyjnie staramy się uniknąć wróżenia z fusów – szukamy serii, pass, tendencji. Przekonajcie się, […]
22.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
15.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Napoli w gazie, maszyna Kaczmarka, potknięcie Pogoni

Za nami okno reprezentacyjne, a to oczywiście oznacza, że znów pełno meczów ligowych do obstawienia. Nie będziemy wam jednak dawać byle typów od czapy, losowych zdarzeń i tym podobnych. Tutaj chodzi przede wszystkim o to, żeby spojrzeć na liczby. Liczby to fakty, a fakty analizuje się łatwiej. Co za tym idzie – staramy się szacować […]
15.10.2021
Weszło
09.10.2021

Fuksiarz da wam piątaka za każdego gola Polski z San Marino!

Polska gra z San Marino. Wy wiecie i my wiemy mniej więcej, co to oznacza – jest duże prawdopodobieństwo, że sobie postrzelamy, a Robert Lewandowski w jednym spotkaniem zapewni sobie tytuł najskuteczniejszego snajpera w 2021 roku. A co my będziemy z tego mieć? Jeśli jesteście Fuksiarzami, to na przykład piątaka za każdego gola biało-czerwonych. Nasi […]
09.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
08.10.2021

Wygrana Węgrów, czerwona kartka, mało goli – typy na eliminacje

Przerwa na kadrę jest jak sernik. Jedni lubią, inni nie. Chociaż sernik większość lubi. A czy większość lubi przerwę na kadrę? Dobra, dość rozkmin filozoficznych. Czas na rzetelne podejście do typów. Jak co tydzień w piątek podrzucamy wam garść ciekawych zakładów na weekend. Bez wróżenia z kropli deszczu na szybie, żadnego tak-mi-się-zdaizmu. Szukamy typów, które […]
08.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
01.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Ajax w formie, rzuty rożne Zagłębia i mało goli w Szkocji

Urocze w bukmacherce są hasła, które wręcz ocierają się o wróżbiarstwo. „Przyśniło mi się, czuje w kościach, mam czutkę” – kto z typerów nigdy tak nie pomyślał. Sęk w tym, że różnica między wróżbiarstwem a szacowaniem prawdopodobieństwa jest cienka, płynna i czasem wręcz niezauważalna. My zaczynamy nowy cykl na Weszło, gdzie będziemy wam podrzucali typy […]
01.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
17.09.2021

Obstawiaj Premier League w Fuksiarz.pl i zgarnij freebet!

Siemanko premierligowe świry. Przed nami piąta kolejka ligi angielskiej, więc siadamy w fotelach i wiadomo co dalej. A skoro już ligowa piłka na Wyspach Brytyjskich wraca do gry, warto rzucić okiem na promocję Fuksiarz.pl. Ten legalny polski bukmacher w najbliższy weekend rozdaje freebety za obstawianie meczów Premier League. Sprawa jest prosta – Fuksiarz.pl – da […]
17.09.2021
Inne sporty
27.10.2021

PSG zdominowane w Kielcach. Vive bawi się w Lidze Mistrzów!

PSG to bez wątpienia jedna z najbardziej napakowanych gwiazdami drużyn w europejskiej piłce ręcznej. Na którą pozycję byśmy nie popatrzyli – ten zespół ma do dyspozycji co najmniej dwóch kapitalnych zawodników. Łomża Vive Kielce nie przestraszyła się jednak dziś giganta. Ba, zabrała Francuzom zabawki i kupiła powrotny bilet do Paryża. Szczypiorniści polskiego zespołu po zwycięstwie […]
27.10.2021
Inne sporty
27.10.2021

Dyskryminacja na mistrzostwach świata w szachach? „Nie mieści mi się to w głowie”

Wyobraźcie sobie, że bierzecie udział w turnieju o randze mistrzostw świata, organizowanym przez najwyższe władze swojej dyscypliny sportu. Zajmujecie w nim miejsce w ścisłej czołówce, ale nie dostajecie przewidzianej regulaminem nagrody. Te jednak otrzymują… osoby, które uplasowały się za wami. Niemożliwe? Też tak myśleliśmy. Aż w kategorii U-2000 (poniżej 2000 punktów rankingowych) na szachowych mistrzostwach […]
27.10.2021
Inne sporty
26.10.2021

Siedem najważniejszych walk w historii polskiego MMA

Gdybyśmy tworzyli taką listę jeszcze dekadę temu, pewnie trudno byłoby ją skompletować. Ba, jeszcze przed pięcioma laty mogłoby to być wymagające zadanie. Dziś jednak polskie MMA ma się znakomicie i przeżywa swój złoty okres. KSW stało się rozpoznawalną na całym świecie marką, w UFC mamy swojego mistrza i byłą mistrzynię, a kolejni zawodnicy zapowiadają, że […]
26.10.2021
Tenis
25.10.2021

Andy „Braveheart” Murray ograł Huberta Hurkacza w Vienna Open!

Hubert Hurkacz nie grał dziś z zaledwie sto pięćdziesiątym szóstym zawodnikiem rankingu ATP. Po drugiej stronie siatki nie biegała żadna przebrzmiała legenda, po której zostało wyłącznie nazwisko. Co to, to nie. To był – dosłownie i w przenośni – stary, dobry Andy Murray. Gość, który tak bardzo imponował walecznością, że gdyby Mel Gibson postanowił nakręcić […]
25.10.2021
Inne sporty
25.10.2021

Najbardziej oczekiwany powrót w NBA coraz bliżej. Jest tylko jeden Klay Thompson

Na parkiecie nie było go ponad dwa lata, ale czasu wcale nie marnował. Znajdował coraz to nowsze hobby: spędzał czas w łódce, którą nazywa Nordyckim Nożem, prowadził dziennik, grał w szachy i oczywiście odpoczywał ze swoim psem Rocco. Nie są to typowe rozrywki dla gwiazdy NBA, ale to cały Klay Thompson. Ten żyjący we własnym […]
25.10.2021
Inne sporty
24.10.2021

Formuła 1: Max Verstappen zaskoczył Hamiltona w USA

Wiele argumentów miał dzisiaj po swojej stronie Lewis Hamilton. Przede wszystkim – w Grand Prix USA od lat radził sobie świetnie. Podobnie jak jego zespół. Znakomicie zaczęło się dla niego też niedzielne ściganie. Łatwo wyprzedził Maxa Verstappena na starcie i objął prowadzenie. Ale ostatecznie to nie jemu na podium najmocniej gratulował Shaquille O’Neal, wielki (w […]
24.10.2021
Inne sporty
27.10.2021

Dyskryminacja na mistrzostwach świata w szachach? „Nie mieści mi się to w głowie”

Wyobraźcie sobie, że bierzecie udział w turnieju o randze mistrzostw świata, organizowanym przez najwyższe władze swojej dyscypliny sportu. Zajmujecie w nim miejsce w ścisłej czołówce, ale nie dostajecie przewidzianej regulaminem nagrody. Te jednak otrzymują… osoby, które uplasowały się za wami. Niemożliwe? Też tak myśleliśmy. Aż w kategorii U-2000 (poniżej 2000 punktów rankingowych) na szachowych mistrzostwach […]
27.10.2021
Inne sporty
26.10.2021

Siedem najważniejszych walk w historii polskiego MMA

Gdybyśmy tworzyli taką listę jeszcze dekadę temu, pewnie trudno byłoby ją skompletować. Ba, jeszcze przed pięcioma laty mogłoby to być wymagające zadanie. Dziś jednak polskie MMA ma się znakomicie i przeżywa swój złoty okres. KSW stało się rozpoznawalną na całym świecie marką, w UFC mamy swojego mistrza i byłą mistrzynię, a kolejni zawodnicy zapowiadają, że […]
26.10.2021
Inne sporty
24.10.2021

Marcin Tybura: Do walki o pas mistrzowski UFC brakuje mi dwóch wygranych

Gościem jednego z ostatnich Hejt Parków na antenie Kanału Sportowego był Marcin Tybura. Nasz najlepszy aktualnie zawodnik MMA w wadze ciężkiej opowiadał o początkach swojej kariery, zbliżającej się walce z Aleksandrem Wołkowem (która w tę sobotę, na tej samej gali, na której zawalczy Jan Błachowicz), współpracy z trenerem, ale też… rolnictwie, którym czasem się zajmuje. […]
24.10.2021
Inne sporty
24.10.2021

KSW 64: Pudzianowski nokautuje, Przybysz broni pasa przez poddanie!

Na gali KSW 64 największe emocje miały budzić dwie walki – ta Mariusza Pudzianowskiego i ta Sebastiana Przybysza. Ten pierwszy do klatki wychodził naprzeciw ważącego niemal 150 kilogramów Bombardiera, z którym pierwotnie miał zmierzyć się już w marcu. Drugi zaliczał pierwszą w karierze obronę pasa mistrzowskiego kategorii koguciej. Obaj spisali się znakomicie i swoje pojedynki […]
24.10.2021
Inne sporty
23.10.2021

Maryna Gąsienica-Daniel znów na stoku. Sylwetka naszej najlepszej alpejki

Przez lata nie mieliśmy kogo oglądać na alpejskich stokach. Nawet jeśli w Pucharze Świata pojawiali się Polacy czy Polki – co zdarzało się bardzo rzadko – to ich przejazdy miały miejsce w grupie słabszych narciarzy, poza czasem transmisji telewizyjnej. Aż pojawiła się Maryna. I zaczęła pokazywać, że – mimo przeciwności losu, problemów oraz skromnego budżetu […]
23.10.2021
Inne sporty
22.10.2021

Złote Kolce młotem stoją. Włodarczyk i Nowicki wyróżnieni

Złote Kolce – czyli nagroda dla najlepszych polskich lekkoatletów sezonu – przyznawane są już od 1970 roku. Dawno nie było jednak takiego sezonu jak ten. Z igrzysk w Tokio nasi zawodnicy przywieźli aż 14 medali, z czego dziewięć było wynikiem startów polskich lekkoatletów. To wynik wręcz fenomenalny, tym bardziej, gdy pomyśli się o tym, że […]
22.10.2021
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
28.10.2021

7 grzechów głównych Ronalda Koemana w Barcelonie

Stało się to, na co zdecydowana część kibiców Barcelony czekała od dawna. Ronald Koeman został zwolniony. Ten ruch nikogo nie powinien zaskakiwać zważywszy na fakt, że wyniki „Dumy Katalonii” stały się wstydliwe, a gra momentami była wręcz katastrofalna. Syndromy wypalenia i toksycznej atmosfery dawały się we znaki już na początku sezonu, ale wtedy mówiło się, […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Szef organizacji plebiscytu Złotej Piłki zaprzecza, by nastąpił przeciek

Piłkarski Internet od paru dni żyje m.in. plebiscytem Złotej Piłki. Zakończyło się już głosowanie, obecnie trwa liczenie głosów oraz… przeczesywanie mediów społecznościowych w poszukiwaniu jakichkolwiek przecieków. Na razie najbardziej prawdopodobny wydawał się ten sprzed paru dni, gdzie rzekomo miała znaleźć się czołówka najlepszych. Dzisiaj w rozmowie z goal.pl glos zabrał szef organizacji plebiscytu, Nicolas Manissier. […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Sport: Xavi dogadany z Barceloną

Katalońskie media są już niemal pewne – Ronalda Koemana na stanowisku trenera FC Barcelony zastąpi wychowanek i legenda tego klubu, Xavi Hernandez. Trener obecnie pracuje w Katarze, gdzie prowadzi Al Sadd. O tym, że piłkarz wstępnie porozumiał się z nowym klubem poinformował „Sport”.  Całość rozgrywa się błyskawicznie, bo też zapewne nikt nie spodziewał się, że […]
28.10.2021
Weszło
28.10.2021

Najwyższe porażki Roberta Lewandowskiego

Dziewięćdziesiąt minut na boisku, 0:5 na tablicy wyników. Wczorajszy wieczór był dla Roberta Lewandowskiego boiskowym koszmarem. Wyżej w karierze Lewy przegrał tylko raz – z Hiszpanią za Smudy. Ale wtedy to było zderzenie drużyny historycznej, jednej z najlepszych w reprezentacyjnych dziejach, mistrza Europy zmierzającego po mistrzostwo świata, z Polską mającą Dawida Nowaka w pierwszym składzie. […]
28.10.2021
Bundesliga
28.10.2021

7 najboleśniejszych klęsk Bayernu Monachium

Jeśli wierzyć wyliczeniom portalu Transfermarkt, Bayern Monachium od 1965 roku – czyli odkąd zaczął występować w Bundeslidze – w sumie aż 36 razy przegrał mecz różnicą co najmniej czterech goli. I liczymy tutaj zarówno rozgrywki ligowe, jak i krajowe oraz europejskie puchary. Jako że mowa o przeszło półwieczu, trudno się w zasadzie dziwić, iż dotkliwych […]
28.10.2021
Weszło
28.10.2021

Jak debiutowali trenerzy Legii za Mioduskiego?

Marek Gołębiewski debiutuje dziś w roli pierwszego trenera Legii, rywala ma w zasięgu, bo Wojskowi zmierzą się ze Świtem Skolwin. Dobra, bez żartów – przeciwnika ma takiego, że musi go ograć. Legia może być w kryzysie, ale z czwartą drużyną drugiej grupy trzeciej ligi musi wygrywać. Tylko co podpowiada nam historia? To znaczy – jak […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Kibice z Bredy oddali hołd polskim bohaterom

Kibice NAC Breda jak co roku uczcili pamięć polskich bohaterów, którzy wyzwalali Holandię w trakcie II wojny światowej. Okolicznościowe oprawy odnoszące się do herosów z 1. Dywizji Pancernej dowodzonej przez generała Stanisława Maczka to już tradycja – tradycja, która ma na celu również edukowanie holenderskiego społeczeństwa.  O tym, w jaki sposób fani NAC traktują Polaków, […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Radomiak bez Miłosza Kozaka. Piłkarz pozostanie odsunięty od zespołu

Od dłuższego czasu w Radomiaku Radom ciągnie się sprawa Miłosza Kozaka. Skrzydłowy został odsunięty od zespołu za niestosowne zachowanie wobec kolegów z zespołu oraz trenera. W ostatnich dniach trwały narady drużyny, sztabu i zarządu w związku z tą sytuacją. Wygląda na to, że w końcu poznaliśmy decyzję w tej sprawie. Temat Kozaka przeciągał się od […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Bild: Gwiazdy Bayernu uciekły przed mediami

Zmieniają się ligi, zmieniają się drużyny, nie zmienia się jedno: nie jest łatwo wyciągnąć przed kamery piłkarzy faworyzowanego klubu po bezprecedensowej porażce. Tym razem ucieczkę przed dziennikarzami mieli zorganizować piłkarze Bayernu Monachium, którzy nie stanęli do tłumaczeń po kompromitującym 0:5 z Borussią Moenchengladbach.  Wyjątkiem był oczywiście Thomas Mueller, który wziął na siebie cały ciężar rozmowy […]
28.10.2021
Weszło
28.10.2021

Co Anglicy myślą o Mattym Cashu w polskiej kadrze?

W Polsce od kilku dni pojawiają się kolejne opinie i komentarze dotyczące pozyskania polskiego obywatelstwa przez Matty’ego Casha. Nadchodzące powołanie dla obrońcy Aston Villi to gorący temat na wszystkich polskich portalach sportowych. A jak na tę sytuację zapatrują się Anglicy? Jak zareagowano na te wieści na Wyspach? O komentarz poprosiliśmy dziennikarza, który na co dzień zajmuje […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Napoli obawia się podróży do Rosji

Jak informuje Corriere dello Sport, władze Napoli obawiają się lotu do Moskwy na mecz ze Spartakiem w Lidze Europy. Przyczyną nie jest oczywiście aktualna tabela grupy czy też lęk przed samolotami, ale rosnąca liczba zakażeń koronawirusem, zwłaszcza w rosyjskiej stolicy. We środę, 27 października, Rosja poinformowała o blisko 40 tysiącach nowych infekcji, zmarło ponad 1000 osób. […]
28.10.2021
Prasówka
28.10.2021

PRASA. Papszun zostaje w Rakowie przynajmniej do lata

Sporo ciekawego w czwartkowej prasie. Są bieżące sprawy, jest kilka rozmów i mamy dłuższe materiały o Janie Domarskim z okazji jego urodzin. PRZEGLĄD SPORTOWY Legia Warszawa ma dziś mecz o wszystko ze Świtem Skolwin. Dzisiejsze spotkanie ze Świtem Skolwin jest nie tylko niezwykle istotne dla Legii, ale i najważniejsze w dotychczasowej karierze trenerskiej Marka Gołębiewskiego. […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Johansson: Michniewicz mówił na mnie „IKEA”!

– Zostaliśmy niesprawiedliwie oskarżeni. Nie puścimy tego płazem. To są sprawy, które muszą ujrzeć światło dzienne. Trener nazywał mnie „szwedzkim turystą”, bo doznałem kontuzji. Mówił też na mnie „Ikea” – mówi w rozmowie dla Sport Expressen szwedzki zawodnik Legii Warszawa, Mattias Johansson. Szwed jest oburzony i raz jeszcze przekonuje, że nie było żadnej grupy bankietowej. […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Koeman zwolniony z Barcelony!

To nie mogło skończyć się inaczej. Nie mogło i już. FC Barcelona wpadła w głęboki dołek sportowy i administracyjny, przeżywa kryzys tożsamości i czas najwyższy na wielopoziomowe zmiany. Jako ich początek, jako ich zwiastun, można odbierać zwolnienie Ronalda Koemana.  Porażki Barcelony z Realem Madryt i z Rayo Vallecano przeważyły szalę goryczy. Leci głowa holenderskiego trenera […]
28.10.2021
La Liga
28.10.2021

Real wpasował się w dzień wpadek. Osasuna urywa punkty w Madrycie

Męczyli, męczyli i wymęczyli. Osasuna Pampeluna zatrzymała Real Madryt w środku tygodnia, na jego stadionie. Gościom nie udało się oddać ani jednego celnego strzału, ale nic to, bo i „Królewscy” nie błyszczeli pod bramką rywala. Real dołączył do grona faworytów, który dziś rozczarowali swoich kibiców. Barcelona z Rayo Vallecano. Bayern z Borussią. Manchester City w […]
28.10.2021
Niemcy
27.10.2021

0:5! Bayern rozwalcowany przez Borussię M’gladbach

Szok. Niedowierzanie. Masakra. Nie wracajcie do domu. Gadać, kto jest w grupie bankietowej? Bardzo możliwe, że takie komentarze dominują teraz w Monachium. Bayern 27 października 2021 roku przeszedł do historii swoich występów w Pucharze Niemiec, ale w sposób wybitnie dla siebie niepożądany. Doznał bowiem najwyższej porażki w tych rozgrywkach i to porażki całkowicie zasłużonej. A […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Zagłębie lepsze od ŁKS-u w Pucharze Polski

Zagłębie Lubin okazało się lepsze od ŁKS-u Łódź i awansowało do kolejnej fazy Pucharu Polski.  Ekipa Dariusza Żurawia wygrała jedną bramką. Już na samym początku spotkania Piotr Gryszkiewicz faulował we własnym polu karnym Filipa Starzyńskiego, a popularny Figo nie pomylił się z wapna. Czy przez resztę spotkania drużyna z Ekstraklasy była lepsza od zespołu z […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Bruk-Bet z awansem w Pucharze Polski

Oj, bliska, bardzo bliska Termalika była przedwczesnego wylecenia za burtę Pucharu Polski. Ekipa Mariusza Lewandowskiego najadła się strachu w meczu z GKS-em Katowice, ale ostatecznie wygrała po dogrywce i gra dalej.  Weźmy samą dogrywkę. Ile nerwów, ile emocji, ile zwrotów akcji. Sam początek, pierwsze minuty? Filip Kozłowski pakuje piłkę do bramki, ale okazuje się, że […]
27.10.2021