post Avatar

Opublikowane 26.02.2019 16:29 przez

Jan Ciosek

Jak to jest z tym Kimim Raikkonenem? Znamy go, czy wręcz przeciwnie? Fiński mistrz świata Formuły 1 to zdecydowanie nieszablonowa postać – gość z trochę innej planety niż reszta uczestników formułowego cyrku. Z wydanej właśnie w Polsce biografii Raikkonena wyłania się fascynujący obraz. Dość powiedzieć, że Kimi to prawdopodobnie jedyny kierowca F1, który w książce ze śmiechem opowiada o piciu wódki wiadrami i perypetiach, które z tego wynikały…

W Formule 1 w każdym sezonie jeździ 20 kierowców. W całej historii F1 łącznie uzbierało się ich około 800. W praktyce oznacza to, że podobna liczba ludzi była w kosmosie, co prowadziła auto w wyścigu bolid Formuły 1. Porównanie do kosmosu jest jak najbardziej na miejscu – w obu przypadkach niezbędne są gigantyczne pieniądze. Bez potężnego zaplecza finansowego w zasadzie nie ma czego szukać w tym sporcie. Ba, bez naprawdę pokaźnej walizki pieniędzy nie można liczyć na sukces nawet w niższych seriach wyścigowych. I – odwracając nieco sytuację – odpowiedni stan konta może umożliwić starty i zapewnić wyniki nawet kierowcy bez wielkiego talentu. Ot, taki sport. Tym większy szacunek należy się każdemu zawodnikowi, który do Formuły 1 dostał się bez wielkiego wsparcia finansowego, bazując na ciężkiej pracy, charakterze i czymś absolutnie bezcennym: czystym talencie. Tak właśnie zrobił Kimi Raikkonen, syn kierowcy równiarki i pracownicy biurowej.

W domu się nie przelewało, choć nikomu niczego nie brakowało. Kimi i jego starszy brat Rami od małego kręcili się przy samochodach. Ojciec startował w amatorskich wyścigach „Folkrace” i zabierał synów ze sobą. A na wyścigach, jak to na wyścigach – zawsze było coś do zrobienia. Dziś wielu młodych kierowców wszystko dostaje podane na tacy – muszą tylko wsiąść do auta i się ścigać. Kimi Raikkonen przeszedł wyścigową szkołę starego typu: przy samochodzie ojca, a potem przy swoich gokartach większość rzeczy potrafił zrobić sam i z tych umiejętności ochoczo korzystał. Dla niego wspomnienie z dzieciństwa nie ma zapachu waty cukrowej, naleśników z nutellą, czy popcornu w kinie – jego dzieciństwo pachniało smarem, benzyną i palonymi oponami. I tych wspomnień nie zamieniłby za żadne skarby.

Dzieciństwo i kartingowe lata to zresztą wspaniałe wspomnienie dla późniejszego mistrza świata także z innego powodu. To był czas, w którym cała rodzina trzymała się razem, blisko. Wspierając się, dopingując, pomagając. Cała ekipa pakowała się wówczas do wysłużonego dostawczaka i ruszała w trasę na zawody. „Czasem, gdy już wszystko zapakowaliśmy i umieściliśmy w samochodzie potrzebne na karting rzeczy, zdarzało mi się zawołać, że jestem taka szczęśliwa, że mogę brać w tym udział. My nie kryliśmy szczęścia, obejmowaliśmy się, byliśmy sobie bliscy. To był czas poświęcony rodzinie. Często mówiłam, że jesteśmy jak biali Cyganie, bo zimą spłacamy długi, a latem znów ruszamy w objazd” – wspomina w biografii Kimiego jego matka Paula.

kimi okladka

Ciekawych wspomnień z młodych lat jest w tej książce mnóstwo. Jak na przykład opowieści o podróżach przez całą Europę. Kiedyś Kimi przejechał 3,359 kilometrów z Finlandii do Włoch, na testy opon. To jednak było już wtedy, gdy miał prawo jazdy. Ale bez odpowiednich dokumentów także zdarzało mu się jeździć. Wielokrotnie. Jak choćby wtedy, gdy jechali na tor wyścigowy w Szwecji, razem z Anette Latva-Piikkilą, która ścigała się wtedy gokartami, a ojciec Kimiego pracował jako jej mechanik. „Tatę zaczął męczyć hałas wydawany przez to auto i chciał zrobić przerwę. Powiedziałem, żebyśmy się nie zatrzymywali, że ja poprowadzę. Tata odparł, żebym go obudził przed Sztokholmem. Obudziłem ich wszystkich dopiero koło portu. Miałem wtedy piętnaście lat” – opowiada Kimi. Wyłania się z tych anegdotek obraz chłopaka, który od małego wiedział czego chce. Czego? Prowadzić samochody. Jak najszybciej, jak najdłużej, przy każdej możliwej okazji. I w sposób, który zaskakiwał wszystkich dookoła.

W początkach poważnej kariery Kimiemu towarzyszył Kalle Jokinen, były kierowca kartingowy, a potem mechanik i po prostu kumpel. Bez niego prawdopodobnie wielkiej kariery by nie było. Kalle i Kimi tworzyli idealny duet. Raikkonen był piekielnie szybki i pewny siebie na torze, ale kiedy wysiadał zza kierownicy, zmieniał się w przestraszonego, nieśmiałego chłopaka, który na domiar złego nie znał słowa po angielsku. W lokalnych zawodach w Skandynawii nie stanowiło to problemu. Ale kiedy chcesz robić międzynarodową karierę, lepiej by było, gdybyś jednak potrafił się dogadać. Ewentualnie – możesz mieć kogoś, kto zrobi to za ciebie. Tak było w przypadku Kimiego.

Dziś jest znany pod przydomkiem „Iceman”, wymyślonym już w Formule 1 przez Rona Dennisa, jego szefa w zespole McLarena. Ale prawdę mówiąc, Dennis nie wymyślił nic specjalnego. W zasadzie każdy, kto poznał Raikkonena już w jego wczesnych latach, miał o nim podobne zdanie: to gość w zasadzie bez układu nerwowego, człowiek, który nigdy się nie stresuje, nie denerwuje – taki lodowy koleś. Dennisowi należą się prawa autorskie, bo jako pierwszy powiedział w ten sposób publicznie o Kimim.

To przezwisko «Człowiek z Lodu» wymyślono później, ale mieliśmy już jego przedsmak. Kimi rzeczywiście się nie stresował. Pamiętam pewien wyścig podczas Mistrzostw Europy we Francji. Kimi zawsze się spóźniał, gdy mieliśmy jechać na tor. Poprzedniego wieczoru powiedziałem mu, że nie będziemy na niego wcale czekali. Rano zadzwonił i zapytał, gdzie jesteśmy, a ja mu odpowiedziałem, że już wyjechaliśmy, bo nie było go widać. Do toru mieliśmy czterdzieści pięć kilometrów i byłem przekonany, że on nie zdąży na sesję treningową, ale pół godziny po naszym przybyciu pojawił się uśmiechnięty i rozluźniony, opowiadając, że zabrał się stopem i przyjechał samochodem innego teamu. No problem” – opowiada Peter de Bruijn. Ten były kierowca Formuły 1 to jedna z najważniejszych osób w młodych latach Raikkonena. Wspomniany już Kalle Jokinen znał Belga, bo kilka lat wcześniej jeździł w jego zespole. W 1997 roku wpadł na niego na zawodach w Lonato i od słowa do słowa – opowiedział o szybkim kierowcy, który potrzebuje lepszych silników. Kimi zarekomendował się sam – na torze, lejąc najlepszego kierowcę de Bruijna jak psa. W nagrodę dostał zapasowe silniki po najlepszych kierowcach belgijskiej ekipy. A rok później de Bruijn założył własny zespół i zaproponował miejsce Kimiemu i Kellemu. Drugi dostał posadę mechanika, pierwszy – kierowcy. Dziś jego wypłaty mają zawsze po wiele zer. Wtedy miały jedno wielkie zero. W każdym razie, w ekipie de Bruijna po raz pierwszy nie musiał dokładać do swojej pasji. Jako kierowca jeszcze nie zarabiał, ale szef obiecał mu niewielkie kieszonkowe za pomoc w składaniu samochodów i spawaniu.

kimi

Kimi jest cholernie dobry w naprawianiu silników, chyba jako jedyny z kierowców Formuły 1 sam może je wyremontować. Facet jest kompetentny pod względem technicznym. Uścisnęliśmy Peterowi łapę, a potem pojechaliśmy do Holandii. Właściwie to byliśmy cały czas w drodze, ale tam mieliśmy główną siedzibę. Kimi jeździł tak szybko, że Bridgestone zaprosił nas na testy opon. Zaczęliśmy podróżować we dwójkę. Peter wcisnął nam do ręki kartę kredytową i guldeny, i kazał jeździć na wyścigi. Robiliśmy wszystko wspólnie. Nawet razem naprawialiśmy opony, choć inni mieli do tego osobnych ludzi. Kimi zawsze sam zajmował się gaźnikiem, nikomu nie wolno było go dotykać. Teraz, gdy jeżdżę z małymi chłopakami, zauważyłem, że wszystko idzie w złym kierunku. Oni niczego nie robią, już w wieku dziesięciu lat mają własnych fizjotrenerów i menedżerów, ale o technice nic nie wiedzą. To niedobrze. A Kimi zna się na samochodach” – wspomina dziś Kalle Jokinen w biografii Raikkonena.

O szybkim Finie zaczęło się robić głośno w kartingowym środowisku. Kiedy Kimi był w Norwegii na mistrzostwach Skandynawii, jego telefon nagle zadzwonił. Odezwał się ktoś w nieznanym kierowcy języku, więc ten po prostu podał aparat Kallemu. Dzwonił Harald Huisman, norweski kierowca, właściciel toru i łowca talentów, zapraszając na spotkanie. Pojechali i znów – jeden odpowiadał za gadanie, drugi za działanie. W pewnym momencie Kalle spytał Huismana, czy chce zobaczyć nowy rekord swojego toru. Ten odpowiedział, że tor jest zakurzony, przez co samochód będzie tracił sekundę na okrążeniu. – Nie o to pytałem, tylko czy chcesz nowy rekord toru – odparował Jokinen. Po niespełna kwadransie nowym rekordzistą obiektu był Kimi Raikkonen. Kiedy tylko Finowie wyjechali, Huisman zadzwonił do Davida Robertsona, menedżera wyścigowego, który właśnie wprowadził Jensona Buttona do Formuły 1. Ten zaprosił fińską ekipę na spotkanie. Nie obyło się bez kłopotów. Autem pożyczonym od żony Petera de Bruijna dojechali z Holandii do Francji, ale na granicy nie chcieli ich puścić przez brak jakiegoś dokumentu. Co robić? Przede wszystkim – nie panikować. Raikkonen wziął do ręki mapę, pogłówkował i znalazł oddalone o 50 kilometrów miejsce na granicy, którego nikt nie pilnował. Przespali się w samochodzie pod hotelem, w którym rano mieli mieć kluczowe spotkanie. W międzyczasie ustalili, że to Kalle będzie rozmawiał, jako przedstawiciel Kimiego. Ten drugi specjalnie na tę okazję nauczył się pierwszego w życiu zdania po angielsku: „My name is Kimi Raikkonen, nice to meet you”. Zawsze coś…

Robertson zaproponował kontrakt, dał im gruby plik papierów do zapoznania się. Raikkonen przeglądał kolejne strony i nie rozumiał ani słowa. Poza jednym: nie tylko nie będzie musiał za nic płacić, nie tylko szeroko otworzą się przed nim drzwi do wielkiego sportu, ale jeszcze – zacznie na ściganiu zarabiać. Dziś może brzmi to śmiesznie, ale pierwszy kontrakt zapewniał Kimiemu wypłatę w wysokości tysiąca funtów miesięcznie. Wtedy takie pieniądze wydawały mu się fortuną. Zresztą najlepszy dowód na to, o jakich kwotach się rozmawiało w domu Raikkonenów, to kolejna anegdota. Kiedy David Robertson przysłał do Espoo faks z informacjami dla Kimiego i wezwaniem na testy do Anglii, rodzice odwieźli go na lotnisko. Na pożegnanie ojciec zapytał, czy nie potrzebuje pieniędzy na podróż, po czym wcisnął mu sto marek (odpowiednik jakichś 70 złotych)!

Reszta jest historią, którą znacie, chociaż tylko w teorii. Kimi zrobił pierwszy krok w kierunku wielkiego sportu motorowego, potem następny i następny – znacznie szybciej niż się spodziewał. Skończył na samym szczycie, jako mistrz świata, gwiazdor McLarena i Ferrari, zwycięzca 21 wyścigów (103 razy na podium). Z końcem poprzedniego sezonu wygasł jego kontrakt ze stajnią z Maranello, ale nie oznacza to jeszcze końca przygody z F1. Teraz Fin reprezentuje barwy Alfy Romeo i bardzo to sobie chwali. – Tu wszystko kręci się wokół sportu, nie ma niepotrzebnych zagrywek, polityki, jak w Ferrari i tej całej głupiej paplaniny – komentuje. On przez całą karierę podkreślał, że interesuje go tylko sport, szybkość, jazda, ściganie się. Komentował, że Formuła 1 bez obowiązków medialnych byłaby rajem. I trzeba przyznać, że coś w tym jest. Bo po 18 latach obecności w królowej sportów motorowych, setkach wywiadów, rozmów przed kamerami (w końcu nauczył się angielskiego), myśleliśmy, że wiemy o Kimim Raikkonenie wszystko. Myśleliśmy, że „Kimi jakiego nie znamy” to tylko chwytliwy tytuł. Myśleliśmy, że ta książka niczym nas nie zaskoczy. Cóż, źle myśleliśmy.

JAN CIOSEK

foto: newspix.pl

Opublikowane 26.02.2019 16:29 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Hiszpania
31.10.2020

Bum, bum, bum. To Barcelona tłucze głową w mur

Są czasami w futbolu takie spotkania, gdy piłka po prostu za nic w świecie nie chce odnaleźć drogi do siatki. I taki był właśnie mecz Deportivo Alaves z FC Barceloną. W drugiej połowie gospodarze mieli problemy, by wymienić choćby dwa czy trzy celne podania na własnej połowie. Barca cisnęła, napierała. Raz po raz uderzała na […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Polski wieczór? Skorupski znów bez czystego konta, Walukiewicz ograny przy bramce

Ech, gdy w Serie A dochodzi do tzw. „polskiego meczu” z udziałem dwóch zawodników defensywnych, wymarzony scenariusz jest jeden – bezbramkowy remis. Już po samym wyniku – 3:2 dla Bolonii – widać, że dzisiejsze starcie Łukasza Skorupskiego z Sebastianem Walukiewiczem nie ułożyło się po naszej myśli. Bramkarz gospodarzy? To jego 38. mecz z rzędu bez […]
31.10.2020
Weszło FM
31.10.2020

Niedziela z Weszło FM? Sprawdź jakie audycje pojawią się jutro w radiu!

Skoro niedziela, to pewnie jest jedno: dzień na Weszło Fm rozpocznie z Wami Marcin Ryszka. Kto będzie jego kolejnym wyjątkowym gościem w audycji „W ciemno”? Przekonacie się włączając radio o 9. Godzinę później w „Dwójce bez sternika” będziecie mogli popłynąć z piękną i bestią, czyli z Moniką Wądołowską i Adamem Kotleszką. Od 11.30 do odsłuchu […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Liverpool nie wrzucił najwyższego biegu, ale wygrał z West Hamem

Tak jak tydzień temu nie mieliśmy w co ręce włożyć, bo poprzednia sobota obrodziła wieloma ciekawymi meczami, tak dzisiaj musieliśmy szukać rozgrywki za wszelką cenę. No i spotkanie Liverpoolu z West Hamem w innych warunkach byłoby niezbyt interesujące, natomiast dzisiaj trzeba było rzucić okiem. Bo Fabiański. Bo Liverpool, nie pierwsza lepsza ekipa, lekko mówiąc. I […]
31.10.2020
Niemcy
31.10.2020

Lewy odpoczął, Bayern wygrał. Zmiennicy Polaka nie pomogli

Po ponad dwóch latach przerwy Robert Lewandowski, będąc do dyspozycji trenera, nie zagrał w meczu ligowym Bayernu. 25 września 2018 roku „Lewy” przesiedział na ławce spotkanie z Augsburgiem (remis 1:1). Później zabrakło go trzy razy, ale chodziło o kontuzję lub zawieszenie za kartki. Dopiero teraz Hansi Flick postanowił dać odpocząć Polakowi i to tak całkowicie, […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Solidny występ Recy z Atalantą, ale Crotone punktów nie urwało

Nie ukrywajmy – mecz Crotone z Atalantą to nie jest pierwszy wybór na futbolową sobotę. Natomiast nam takie spotkanie wydawało się całkiem ciekawe z prostego powodu, który ma nawet. Arkadiusz Reca kontra klub, z którego jest wypożyczony do Pitagoricich – to zawsze dobra okazja, żeby udowodnić, że w Bergamo się mylili. Jak wyszło? Bez rewelacji, chociaż […]
31.10.2020
Anglia
31.10.2020

Koło rotacji Guardioli tym razem wylosowało dobry wynik

Po przeciętnym meczu z West Hamem United, Pep Guardiola musiał wymyślić coś, co nieco przełamałoby stagnację, która zaczęła dopadać The Citizens. No i wymyślił – zakręcił swoim kołem i wymienił trzech piłkarzy. Wszyscy okazali się kluczowi. Analizę tego spotkania wypada jednak zacząć od Sheffield United. Podopieczni Chrisa Wildera wydawali się być na fali wznoszącej, po […]
31.10.2020
Hiszpania
31.10.2020

Przełamanie Hazarda, dublet Benzemy. Real Madryt wraca na zwycięskie tory

Starcie Realu Madryt z Huescą zapowiadało się całkiem interesująco. Rywal „Królewskich” niby szwendający się w okolicach strefy spadkowej, ale mimo wszystko preferujący dość otwarty, odważny futbol. Nawet w starciach z topowymi oponentami. Poza tym – urzędującym mistrzom Hiszpanii zdarzają się ostatnio wstydliwe wpadki, więc wcale nie było takie pewne, że dziś bez problemów przechylą oni […]
31.10.2020
Hiszpania
31.10.2020

Puyol, słuchaj, głupia sprawa…

Patrząc na stan barcelońskiego ogródka, aż trudno nie współczuć jego przyszłej ekipie dozorców. Roboty tyle, że nawet Bob Budowniczy mógłby wymięknąć, ale nic w tym dziwnego, skoro niekompetencja Bartomeu przejdzie do historii podręczników o zarządzaniu w biznesie. No, jak już jesteśmy przy historii, słuchajcie. Ma ktoś numer do takiego walecznego jegomościa z bujną czupryną? Nie, […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Wszechburmistrz, mały Fryzjer, przeklęte baraże. Wysoki lot Unii Janikowo

Unia Janikowo to unikalna historia o tym, jak polityk rządzący przez 30 lat miasteczkiem, ba, chwalony przez mieszkańców przez okrągłe sześć kadencji, nieomal utracił swoje stanowisko przez chwilową słabość do polskiej piłki. Jak to możliwe, żeby szanowany samorządowiec dał się wpuścić w korupcję sportową? Jak to możliwe, że Unia trzy razy z rzędu przegrała baraże […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Fabiański zatrzyma Liverpool? Mecz z West Hamem hitem dnia

Mistrzowie Anglii kontra Łukasz Fabiański. Te starcia zwykle nie kończyły się dobrze dla polskiego bramkarza, jednak tym razem może być inaczej. Przy znaczących osłabieniach w szeregach „The Reds”, West Ham może zwęszyć swoją okazję do zdobyczy punktowej. Czy tak się stanie? Sprawdźcie nasze typy w eWinner! Liverpool – West Ham Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRWW Poprzednie […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

PSG mocno osłabione. Czy Nantes to wykorzysta?

Weekend francuski? Nie, to nie promocja w popularnej sieci supermarketów. W Totolotku czeka na nas promocja, dzięki której obstawimy Ligue 1 bez ryzyka. A skoro tak, to warto poszukać wysokich kursów na niespodzianki. Jedną z nich mogą sprawić piłkarze Nantes, którzy zagrają z mocno osłabionym PSG. Sprawdźcie nasze typy na to spotkanie! Nantes – PSG […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

„Wolałem trzecią ligę niemiecką niż beniaminka Ekstraklasy”

Adrian Małachowski był kapitanem Legii Warszawa w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, gdy ta pokonywała Sporting Lizbona i remisowała z Borussią Dortmund, lecz w seniorskiej piłce przebijał się gdzie indziej. Najpierw w drugoligowym Zniczu Pruszków, a ostatnio w pierwszoligowym GKS-ie Bełchatów, z którego wypromował się do FC Magdeburg. To trzecia liga niemiecka, ale mówimy o klubie z […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

STAN FUTBOLU | BURKHARDT, WŁODARCZYK, ROKUSZEWSKI, KOTLESZKA

Czy można rozpocząć sobotni poranek lepiej niż „Stanem Futbolu”? Wiadomo, że nie. Gośćmi Krzysztofa Stanowskiego są dzisiaj: Marcin Burkhardt, Mateusz Rokuszewski, Tomasz Włodarczyk oraz Adam Kotleszka. Zapraszamy do TVP Sport oraz Weszło.FM!
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

„Cześć, jesteśmy Angel City FC” – Natalie Portman i jej towarzyszki wkraczają do świata piłki 

„Amerykanie, u nich jest ten soccer” – usłyszymy w jednej ze słynnych internetowych przeróbek studio mistrzostw świata z 2002 roku. Ten właśnie soccer za sprawą olbrzymich sukcesów kobiecej reprezentacji USA musiał być kołem zamachowym dla jeszcze większych inwestycji w sport. Nie spodziewaliśmy się jednak, że naprawdę zobaczymy coś w rodzaju żeńskiej odpowiedzi na Inter Miami. […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Troska, która nie przyniosła niczego dobrego. Jak Andora burzy pomnik swojego lidera?

Pierwszy oficjalny mecz reprezentacja Andory rozegrała w 1996 roku. Już rok później debiutował w niej Ildefons Lima, grając przeciwko Estonii. Przez 23 lata dumnie biegał w trykocie Tricolors, będąc na dobrej drodze do przejścia do historii. No właśnie, na drodze, bo to, co dobre, co jasne, co kolorowe dobiegło końca, a 40-letni Lima znalazł się […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

PRASA. Trałka: Miałem koronawirusa. Bolały plecy i głowa, nadal nie mam smaku

Co słychać w prasie w weekend bez ligowych meczów? Jest moment na analizy i dywagacje, ale także na to, by więcej uwagi poświęcić Pucharowi Polski. Łukasz Trałka opowiada w „Super Expressie” o tym, jak przechodził koronawirusa. – Złapałem go przed przerwą na kadrę, co pozwoliło w tym czasie się wyleczyć. Mój przypadek na szczęście nie był […]
31.10.2020
Weszło Extra
31.10.2020

Sroga kara za skąpstwo, czyli jak szaman z Mozambiku obłożył klątwą australijski futbol

Wiele razy w historii futbolu mówiło się o klątwach ciążących na jakimś klubie, piłkarzu czy kraju. Wystarczy przypomnieć choćby słynną klątwę Beli Guttmanna, która od dziesięcioleci uniemożliwia lizbońskiej Benfice triumf w jakichkolwiek europejskich rozgrywkach. Dzieje wielu angielskich klubów naznaczone są z kolei przez klątwy cygańskie. Zdarzało się również, że klątwy nieopatrznie rzucali artyści – Mick […]
31.10.2020