post Avatar

Opublikowane 28.08.2018 17:35 przez

Jan Ciosek

Tak, Peter Polansky to zdecydowanie największy farciarz w świecie wielkiego tenisa. 30-letni Kanadyjczyk właśnie zameldował się w wielkoszlemowym US Open jako lucky loser. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ta historia powtarza się po raz kolejny. Zresztą, nieważne, jak często Polansky będzie „szczęśliwym pokonanym” – i tak nigdy nie będzie miał takiej fury szczęścia, jaką miał kiedyś podczas… lunatykowania.

Na początek, tytułem wstępu, garść przepisów tenisowych. W turniejach wielkoszlemowych gra 128 tenisistów (i tenisistek, oczywiście). 104 osoby awansują na podstawie rankingu – naturalnie, nie zawsze są to gracze od 1. do 104. miejsca, zawsze ktoś wypadnie z powodu kontuzji czy choroby. 16 miejsc jest zagwarantowanych dla zwycięzców trzystopniowych kwalifikacji, do których także przystępuje 128 osób. W praktyce oznacza to, że trzeba być notowanym w okolicach 230. miejsca w rankingu ATP czy WTA, żeby móc wystartować w kwalifikacjach. Zarówno do turnieju głównego, jak i do eliminacji, organizatorzy przyznają „dzikie karty”, czyli specjalne przepustki dla graczy, którzy w rankingu są za nisko, żeby zagrać normalnie (najczęściej juniorzy, albo gracze „po przejściach”).

Mamy więc listę zgłoszeń, na niej graczy powiedzmy od 1. do 110. miejsca. Toczą się kwalifikacje, 16 osób zdobywa awans. W międzyczasie okazuje się, dość często, że ktoś z graczy turnieju głównego jednak nie będzie w stanie wystąpić (znów – kontuzja, choroba, wypadek). Żeby nie zostawiać pustego miejsca w drabince, w miejsce nieobecnego zawodnika wchodzi tak zwany „lucky loser”, czyli szczęśliwy pokonany. Jak się go wyłania? Najłatwiej, jak to możliwe – spośród zawodników pokonanych w ostatniej rundzie kwalifikacji losuje się tego, który będzie miał szansę zagrać w turnieju głównym.

Wreszcie coś wygrałem

I teraz wchodzi mister Polansky, cały na biało. Kanadyjczyk nie jest żadnym wymiataczem, ot, solidny gracz z drugiej setki światowego rankingu. Nigdy w karierze nie był tak wysoko, żeby bez eliminacji zagrać w Wielkim Szlemie (najwyżej 110. miejsce, w czerwcu tego roku). Prawie zawsze jednak był na tyle dobrze notowany, żeby łapać się do eliminacji czterech największych turniejów. W sumie od 2008 roku zagrał w nich 35 razy, odpuszczając ledwie sześć startów. Jak wypadał?

Cóż, początek miał dobry. W 2009 roku przeszedł kwalifikacje do Australian Open, Roland Garros i US Open (za każdym razem porażka w pierwszej rundzie). Rok później w Nowym Jorku wygrał kwalifikacje, a potem odprawił z kwitkiem 32. zawodnika światowego rankingu, Juana Monaco. To do dziś jego najlepszy wynik, bo w kolejnych 12 turniejach kwalifikacyjnych regularnie odpadał (najczęściej w pierwszych lub drugich rundach). W 2014 awansował do Roland Garros (porażka w pierwszym meczu), a na kolejny występ w turnieju głównym Wielkiego Szlema czekał do stycznia 2017. Wtedy, w Australian Open wygrał dwa mecze w kwalifikacjach, zanim przegrał z Yukim Bhambrim w pojedynku o awans. Szczęście się jednak uśmiechnęło do Kanadyjczyka, bo w wyniku kontuzji Thanasiego Kokkinakisa został „lucky loserem” i zagrał w turnieju głównym, za co otrzymał 60 tysięcy dolarów australijskich (zamiast 30 tysięcy za porażkę w 3. rundzie eliminacji, a wszystko dzięki szczęściu w losowaniu).

Nigdy w mojej karierze nie miałem takiej myśli, że jak nie wygram tego meczu, to już koniec. Nigdy nie było tak źle, ale jasne, zawsze miło dostać taki bonus i dużą wypłatę, to daje komfort na następne miesiące. W końcu czuję, że coś wygrałem w zawodowym tenisie, jako profesjonalny sportowiec. Gdyby mój ranking był między 200., a 250. miejscem przez resztę mojej kariery, sprawy wyglądałyby inaczej. Coś, jakbym przez 10 lat kopał i nic tak naprawdę nie wykopał – mówił wtedy w rozmowie z CNN.

W pierwszej rundzie przegrał z Pablo Carreno Bustą po pięciu setach. Potem w Roland Garros zaliczył 2. rundę eliminacji, w Wimbledonie i US Open – trzecią. Tam nie miał szczęścia w losowaniu i nie został lucky loserem. Aż tu nagle przyszedł 2018 rok i zmieniło się wszystko.

Najszczęśliwszy pokonany

W Australian Open drugi rok z rzędu Kanadyjczykowi się pofarciło i awansował do turnieju głównego, mimo porażki w ostatniej rundzie kwalifikacji. Choć brzmi to kompletnie niewiarygodnie, dokładnie tak samo wydarzyło się w Paryżu, gdzie Polansky w ten nietypowy sposób wywalczył awans do głównej drabinki. Siedzicie wygodnie? Minęło kilka tygodni i dokładnie ta sama historia powtórzyła się na Wimbledonie!

Postaram się dostać do turnieju bezpośrednio, wygrywając kwalifikacje. Ale jeśli dotrę do trzeciej rundy, to zawsze jest szansa zostać lucky loserem. Myślę, że byłoby fantastycznie, gdybym awansował w ten sposób. To trafiłoby na listę rekordów na długi czas, nie sądzę, żeby ktokolwiek zdołał poprawić taki wynik – mówił w rozmowie z magazynem „The Outlook” przed startem eliminacji US Open (w materiale pod znakomitym tytułem „The Luckiest Loser”).

Resztę opowieści już znacie: w Nowym Jorku Peter Polansky przegrał ostatni mecz eliminacji, a potem miał farta w losowaniu. Po raz czwarty zagra w Wielkim Szlemie jako lucky loser!

O tym, jak bardzo niesamowita jest ta historia, niech świadczą statystyki. Oczywiście, Polansky, przez niektórych nazywany już PoLLanskym (LL – lucky loser) jest pierwszym w historii, który dwa, a potem trzy razy z rzędu został szczęśliwym pokonanym w Wielkim Szlemie. W Nowym Jorku tylko wyśrubował rekord, który i tak wydaje się nie do pobicia. Dlaczego? Do tej pory zaledwie sześciu zawodników zaliczyło po trzy występy w tej roli… przez całą karierę. Kanadyjczyk – cztery w jednym roku.

Nic dziwnego, że taki szczęśliwy zbieg okoliczności zadziałał na wyobraźnię tenisowej społeczności. – Lepiej być fartownym niż dobrym – pisze ktoś. Inny odpowiada: PoLLansky CaLLendar SLLam – nawiązując do największego możliwego osiągnięcia w tenisie – zdobycia Kalendarzowego Wielkiego Szlema, czyli wygrania Australian Open, Roland Garros, Wimbledonu i US Open w jednym roku kalendarzowym. Sam Polansky na Twitterze komentuje: „LL GOAT”. W tym przypadku „goat” to nie koza, tylko skrót od „greatest of all time”, czyli najlepszy zawodnik wszech czasów. Fakt, osiągnięcie z kompletnie innej planety.

Wylosowane 330 tysięcy

W Australii, Francji i Wielkiej Brytanii Polansky drugiej szansy nie wykorzystał, za każdym razem odpadał w pierwszych rundach, żartując, że trzeba go trafić dwa razy, by wyjechał. W USA prawdopodobnie będzie tak samo, bo w pierwszej rundzie wpadł na rozstawionego z czwórką Alexandra Zvereva (mecz dzisiaj wieczorem).

Wejść do turnieju jako lucky loser, a potem od razu przegrać to duże rozczarowanie. Wydaje mi się, że szanse na przegranie za każdym razem w pierwszej rundzie Wielkiego Szlema są dość niskie. (tak, a szanse na wygranie czterech losowań na lucky losera z rzędu są dość wysokie, prawda, Peter?) Jeśli grasz dobrze, część meczów musisz wygrać. Ostatnie porażki były ciężkie, ale staram się myśleć pozytywnie, bo regularne dochodzenie do ostatniej rundy eliminacji też o czymś świadczy – mówi.

Co jednak ważne, poza samym przejściem do historii jako gigantyczny farciarz, Kanadyjczyk zyskał także finansowo. W zaokrągleniu i przeliczeniu na dolary amerykańskie, za każdym razem, kiedy to kartka z jego nazwiskiem została wylosowana, Polansky stawał się bogatszy o ponad 20 tysięcy. W sumie cztery występy w roli lucky loosera przyniosły mu zysk w wysokości przekraczającej 90 tysięcy dolarów (ponad 330 tysięcy złotych)!

To fantastyczny zastrzyk gotówki. Do tej pory, w ciągu 10 poprzednich sezonów Polansky zarobił łącznie nieco ponad 860 tysięcy dolarów, średnio niespełna 90 za sezon. W tym roku już przekroczył 330 tysięcy, a do końca roku jeszcze mnóstwo gry. Kanadyjczyk poważną kontuzję miał raz, w 2015 roku, kiedy nie grał przez pół sezonu. Przez lata zapracował na opinię pracusia. Gra praktycznie co tydzień, non stop lata po świecie. I walczy.

Wiem, że nie mam już 20 lat i wiek zaczyna stawać się czynnikiem działającym na moją niekorzyść. Ale czuję, że wciąż się rozwijam we właściwym kierunku. Kocham ten sport, kocham rywalizację. I co ważniejsze, kocham uczucie, które towarzyszy mi po dobrym, ciężkim dniu treningowym – mówi. – Niektórzy goście z czasem tracą motywację. Ja taki nie jestem. To zawsze było moją mocną stroną, przez całą karierę. Ja po prostu wychodzę i robię swoją robotę, dzień po dniu, nie opuszczając żadnego. I zawsze lubiłem tę część mojej pracy.

Skok z trzeciego piętra

Efekty są. Lada dzień będzie notowany najwyżej w karierze. Jeszcze chwila i może nie będzie potrzebował szczęścia w losowaniu, bo zagra w Wielkim Szlemie bez eliminacji. Inna sprawa, że Polansky jest książkową ilustracją zwrotu „mieć szczęście w nieszczęściu”. I wierzcie albo nie, ale fart w losowaniu lucky losera nie ma tu nic do rzeczy.

Polansky jako 9-10-latek kilka razy miał przypadki lunatykowania. Budził się w nocy, nieprzytomny wstawał z łóżka i chodził po domu, czasem po ogrodzie. Nic poważnego nigdy mu się nie stało i zdążył już o tym problemie zapomnieć. Do czasu. Już jako zawodowy tenisista, został zabrany jako rezerwowy na mecz Pucharu Davisa w Meksyku. Ocknął się w środku nocy i był przekonany, że w pokoju hotelowym jest włamywacz, który właśnie atakuje go nożem. Rzucił się na okno, wybijając je i wyskakując na zewnątrz. Z trzeciego piętra.

Pamiętam moment, w którym nogą rozbijałem okno, słyszałem jak pęka. Następna rzecz, którą pamiętam, to jak byłem na dole – wspominał dwa tygodnie po zdarzeniu w rozmowie z „The Globe And Mail”. Całe zdarzenie opisał jako połączenie koszmaru sennego i lunatykowania. W całym nieszczęściu miał furę farta. Pozostali koledzy z kadry mieli pokoje na wyższych piętrach, jemu przypadło „tylko” trzecie. Poza tym, wylądował na krzaku, rosnącym pod oknem, który zamortyzował upadek. Gdyby nie to, prawdopodobnie by zginął, a w najlepszym razie został inwalidą. – Najgorzej wyglądała moja noga. Lekarze powiedzieli, że została uszkodzona jedna z arterii i jakieś nerwy. Bardzo się bałem. Na początku było bardzo dużo krwawienia, myślałem, że to się skończy utratą nogi i końcem kariery.

Polansky spędził pięć godzin na stole operacyjnym, lekarze założyli mu ponad 400 szwów. Choć brzmi to niewiarygodnie, po upadku z trzeciego piętra nie doznał żadnego złamania. Mimo tego, jego stan był poważny. Dwa miesiące poruszał się na wózku inwalidzkim, o treningach mógł zapomnieć na pół roku. A jednak, i tak musiał to wszystko traktować jako przykład gigantycznego farta, który – jak widać – towarzyszy mu do dzisiaj.

JAN CIOSEK

foto: newspix.pl

Opublikowane 28.08.2018 17:35 przez

Jan Ciosek

Liczba komentarzy: 5
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
ElMundoo
ElMundoo (@elmundoo)
2 lat temu

Halo halo, przecież lucky loser nie jest losowany w tenisie! Lucky loser to koleś, który przegrywa w ostatniej rundzie kwalifikacji i legitymuje się najwyższym rankingiem spośród zawodników, którzy ponieśli porażkę i na tej podstawie jest kwalifikowany do turnieju. Tak samo jest z kolejnymi szczęśliwymi przegranymi, jak wycofuje się drugi zawodnik z turnieju głównego to wchodzi przegrany z drugim najwyższym rankingiem

ElMundoo
ElMundoo (@elmundoo)
2 lat temu
Reply to  ElMundoo

Czyli w sumie cały artykuł trochę bez sensu, bo te wyliczenia, że szanse 1/65000 nie mają nic wspólnego z rzeczywistością – wystarczy jedynie utrzymywać w miarę równy ranking, by dostawać się do wielkich szlemów jako LL

furczok
furczok (@furczok)
2 lat temu
Reply to  ElMundoo

W oryginalnym artykule na atptourcostam.com wyjasniono, ze bierze sie 4 najwyzej sklasyfikowanych i losuje sie LLkow sposrod nich, czyli szansa zostania LLem jest 25%. Szansa 4 krotnego LLstwa jest 1/4*4*4*4, czyli 1/256. Myle sie?

blasphemer93
blasphemer93 (@blasphemer93)
2 lat temu
Reply to  furczok

Do turnieju głównego awansują najwyżej rozstawieni LL (grający w ostatniej rundzie kwalifikacji) , wystarczy sobie zobaczyć na wikipedii https://en.wikipedia.org/wiki/2018_US_Open_%E2%80%93_Men's_Singles_Qualifying i zobaczyć którzy tenisiści zostali LL. Oczywiście, dalej trzeba mieć farta, by wyżej rozstawieni odpadali wcześniej bądź udało im się awansować do turnieju, ale redaktor wprowadzający w błąd piszący o losowaniu niech się zajmie swoim kolarstwem (bo Gapcio i Jan Ciosek to ta sama osoba, niestety bystrzak syn pani poseł zbyt bystry nie jest i dalej myśli że nikt tego nie widzi). Tak czy inaczej jest dokładnie jak ElMundoo napisał.

Yarek
Yarek (@yarek)
2 lat temu

Są ludzie w tak zwanym czepku urodzeni i ten Pan ewidentnie do nich się zalicza 🙂

Weszło
03.03.2021

Paraolimpijczyk i weteran wojny wyrzucony z rady piłkarzy USA. Nie poparł Black Lives Matters

Seth Jahn to weteran wojenny z Afganistanu i Iraku. Ma za sobą 11 lat służby Jako żołnierz jednostek specjalnych amerykańskiej armii został poważnie ranny podczas misji, jednak ten fakt go nie załamał. Wręcz przeciwnie. Jahn został sportowcem, dostał się do paraolimpijskiej kadry piłkarskiej USA, której zresztą był kapitanem. W Stanach Zjednoczonych pracował na opinię człowieka, […]
03.03.2021
Weszło
03.03.2021

Szokująca informacja. Stefański nie miał racji

Są dwa rodzaje ludzi: jedni widzieli drugą żółtą kartkę dla Augustyna w meczu z Piastem, inni nie. W tym pierwszym zbiorze znajduje się sędzia Stefański, a w tym drugim wszyscy inni. Tak, dokładnie: w tym pierwszym pan arbiter, w drugim cała pozostała ludzkość. Dziś Komisja Ligi anulowała żółtko dla piłkarza Jagi, a sędzia Stefański został […]
03.03.2021
Blogi i felietony
03.03.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Brak transparentności to dla mnie jeden z najtrudniejszych do wytłumaczenia grzechów ludzi i instytucji. W XXI wieku, w czasach, gdy na niczym nie da się tyle wygrać, co na bezkompromisowej szczerości, wieczne bujanie się w atmosferze tajemnicy to szkodliwy anachronizm. Firmy, które szczerze opowiadają o swoich metodach, zyskach, problemach i wtopach, wygrywają na rynku. Politycy, […]
03.03.2021
Weszło
03.03.2021

Legia przełamie Piasta, a Milik lidera rozgrywek?

Środa z piłką, ale bez Ligi Mistrzów? Mamy Puchar Polski, więc nic straconego. W dodatku – jeśli nie podoba wam się wizja wieczoru z polską piłką w tle – możemy też rzucić okiem na ligi zagraniczne. Na przykład na to, co dzieje się we Francji, gdzie Marsylia zagra z liderem – Lille. Dla Arka Milika […]
03.03.2021
Weszło
03.03.2021

Czy polski piłkarz jest za drogi? Dlaczego kluby sięgają po tylu obcokrajowców?

Jakub Kosecki będzie miał ułatwioną aklimatyzację w Cracovii, w końcu gra tam już kilku innych Polaków. Ten żart Cezarego Kowalskiego z Polsatu jest tak udany dlatego, że jest po prostu prawdziwy. Ale ta kalka o Cracovii, która jako jedyna w lidze korzysta z szerokiej ławy obcokrajowców z każdego kąta świata, jest dość krzywdząca. Z usług […]
03.03.2021
Inne sporty
03.03.2021

Sąd postanowił: Dariusz Michalczewski ma prawa do Tigera. „Wyrok jest ostateczny”

Dariusz Michalczewski od ponad dekady walczył w sądzie o prawa do korzystania z oznaczenia TIGER dla napojów energetycznych. Wreszcie sprawę wygrał. – Sąd jednoznacznie potwierdził, że prawo do oznaczenia TIGER dla napojów energetycznych należy do mnie. I od tego wyroku nie ma odwołania. Warto było walczyć i się nie poddawać – powiedział sam zainteresowany. Ale […]
03.03.2021
Weszło
03.03.2021

Ile defensywie Legii brakuje do klasy europejskiej? Pokazuje Szabanow

Przy budżecie transferowym Legii od zimowego okienka nie można było za wiele oczekiwać. Słyszeliśmy, że w stolicy się po prostu nie przelewa. A skoro na realne wzmocnienia pojawiały się dość wątłe perspektywy, rozum kibica winien był podpowiadać, że trzeba przygotować się na rozczarowanie. Minęło jednak trochę czasu, może niewiele, ale wystarczająco, żeby stwierdzić jeden fakt. […]
03.03.2021
Weszło
03.03.2021

Freebet 25 PLN na Puchar Polski w eWinner!

Darmowe bonusy za sam fakt obstawiania meczów? Brzmi fantastycznie, więc sprawdzamy, o co chodzi. Legalny polski bukmacher eWinner przygotował dla nas kolejną odsłonę promocji „Futbol Totalny”. Promocja, dzięki której możemy zgarnąć atrakcyjne bonus za obstawianie meczów, tym razem ukierunkowana jest na rozgrywki Pucharu Polski. Możemy więc zgarnąć 25 PLN ekstra za obstawienie dzisiejszych spotkań! ZAREJESTRUJ […]
03.03.2021
Weszło
03.03.2021

Boguski strzela dla Wisły dłużej niż legendy. 14 lat i licznik bije – Niezły Numer!

W sportach walki po takim osiągnięciu usłyszałby z głośników: and still… W Płocku mógł jednak co najwyżej liczyć na dobre słowo od Petera Hyballi. Rafał Boguski strzelił w weekend dwa gole dla Wisły Kraków i nie tylko zagwarantował jej zwycięstwo, ale przede wszystkim trafił do siatki po 14 latach od swojej premierowej bramki dla „Białej Gwiazdy”. Weteran […]
03.03.2021
Weszło
03.03.2021

Tymoteusz Puchacz barometrem nastrojów w Lechu Poznań

Nastroje w Lechu Poznań muszą być teraz podłe, bo inne być nie mogą. Odpadnięcie z Pucharu Polski po 0:2 z Rakowem oznacza, że droga do europejskich pucharów już nawet nie tyle jest ciernista, co pełna kraterów z gorącą lawą, do której co tydzień będzie można wpaść i ostatecznie się spalić. „Kolejorz” musi teraz zająć czwarte […]
03.03.2021
Inne sporty
03.03.2021

Halvor Egner Granerud ma koronawirusa! Co z Norwegami?

Halvor Egner Granerud z jednej strony jest w tym sezonie dominatorem. Z drugiej jednak – w najważniejszych momentach albo brakuje mu zimnej krwi, albo ma niesamowitego pecha. Przegrał Turniej Czterech Skoczni, na mistrzostwach świata w lotach był o pół punktu gorszy od Karla Geigera, a w konkursie na normalnej skoczni w Oberstdorfie wylądował tuż za […]
03.03.2021
Weszło
03.03.2021

PRASA. Arbiter skazany za korupcję wrócił do pracy. Znowu sędziuje mecze

W dzisiejszej prasie wyróżnia się felieton Antoniego Bugajskiego. Dziennikarz zwraca uwagę, że jeden ze skazanych za korupcję sędziów wrócił do zawodu. – Arbiter skazany kiedyś prawomocnym wyrokiem za przyjmowanie łapówek w ustawionych meczach znowu sędziuje w ligowych rozgrywkach. Nazywa się Hieronim Twardosz i reprezentuje Poznań. Działacze bezradnie rozkładają ręce – nie mogą mu zabronić, skoro […]
03.03.2021
Anglia
02.03.2021

Manchester City dokonał egzekucji Wilków

Manchester City jest ostatnio w takim gazie, że nawet gdyby miał zagrać mecz w niedzielę rano, a jego piłkarze wyszliby na boisko z syndromem dnia poprzedniego, to i tak spotkanie zakończyłoby się ich wygraną. Dziś po prostu wybrali się na polowanie, ustrzelili Wolverhampton, choć wcale nie była to dla nich przyjemna rozgrywka. W drugiej odsłonie […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Lech Poznań i trofea – para wybitnie niedobrana

Gdy Lech grał w Lidze Europy, słabszą formę w Ekstraklasie można było tłumaczyć tym, że gra na trzech frontach. A że nawet po odpadnięciu z fazy grupowej LE w lidze nadal poznaniakom szło jak po grudzie, zespół Żurawia postanowił pójść krok dalej. I odprawił się z kolejnego frontu. Tym samym zaprzepaścił szansę na zdobycie jakiegokolwiek […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Raków wybił Lechowi z głowy Puchar Polski. „Kolejorz” właśnie przegrał sezon?

Lech Poznań miał uratować sezon poprzez Puchar Polski, ale wyszły z tego blade cztery litery. Już z Radomiakiem cudem wygrał serię rzutów karnych, psim swędem meldując się w ćwierćfinale. Raków jednak bezlitośnie „Kolejorza” wyjaśnił. A w zasadzie to znów wyjaśnił, bo już trzy lata temu, jeszcze jako pierwszoligowiec, zespół Marka Papszuna eliminował lechitów z PP. […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Do trzech razy sztuka. Trójmiasto w końcu sprostało Puszczy

Puszcza Niepołomice w Pucharze Polski dorobiła się miana drużyny niewygodnej, a może nawet „pogromców”. Za kadencji Tomasza Tułacza, która trwa od 2015 roku, skromny pierwszoligowiec już trzeci raz zameldował się w ćwierćfinale tych rozgrywek, na rozkładzie mając między innymi takie firmy jak Korona Kielce (ekstraklasowa), Lechia Gdańsk (dwukrotnie) czy Wisła Płock. W tym sezonie los […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Środa w Weszło FM: pucharowy mecz Legii z komentarzem Kowala oraz magazyny klubowe

Środa w WeszłoFM upłynie pod znakiem ćwierćfinałów Pucharu Polski. Będziemy relacjonować oba spotkania, ale będą też premiery „TSW”, „TriGapy”, „Stacji Poznań” czy „Głosu Portowców”. Szczegóły znajdziecie poniżej: 07:00 – 10:00 – „Dwójka bez Sternika” – o dobry nastrój o poranku zadbają Monika Wądołowska i Wojciech Piela. Wśród materiałów, które usłyszycie – echa wtorkowego meczu Manchesteru […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

1312, czyli jak dziennikarz podjął próbę zrozumienia ducha ultras

– Dla niej wszyscy młodzi, łysi, tacy sami: ścierwo – twierdziła legendarna pani Janina, której przemyślenia opisał w utworze „Każdy ponad każdym” raper Sokół. Starsza kobieta z warzywniaka reprezentowała opinię nie setek czy tysięcy, ale milionów ludzi na całym świecie, nie ma co do tego cienia wątpliwości. Sam przecież czytałem to milion razy pod swoimi […]
02.03.2021