post

Opublikowane 11.06.2018 13:05 przez

Rafal Bienkowski

Wyobraźcie sobie „Ojca chrzestnego” bez Roberta Duvalla albo „Chłopców z ferajny” bez Joe Pesciego. Niby aktorzy drugoplanowi, ale odwalili tam kawał dobrej roboty i bez nich – kto wie – mogły to być zupełnie inne filmy. Steve Kerr, kiedy biegał jeszcze po parkietach NBA, był właśnie takim Duvallem lub Pescim. Najczęściej ekskluzywny rezerwowy, ale nie przeszkodziło mu to zdobyć pięć tytułów mistrzowskich i zostać specem od rzutów za trzy punkty.

Jedną z głównych ról otrzymał dopiero jako trener Golden State Warriors i już tam zdobył właśnie swój trzeci pierścień w ciągu zaledwie czterech sezonów.

Napisać jednak, że Kerr to wyłącznie trójki i mistrzostwa, to jakby nic nie napisać. Liban, śmierć ojca zastrzelonego przez dżihadystów, bójka z samym Jordanem – jego historię po prostu trzeba przypomnieć.

*

Kwarta numer jeden – Bejrut

18 stycznia 1984 r.

Była prawie 9, kiedy dr Malcolm Kerr, 52-letni prezydent Uniwersytetu Amerykańskiego w Bejrucie, dojechał swoim samochodem do kampusu. Zanim udał się do głównego budynku administracyjnego College Hall, zajrzał jeszcze na chwilę do biura jednego ze swoich współpracowników. O 9.08 był już na dziedzińcu CH, gdzie od rana kłębili się uczniowie zapisujący się na semestr wiosenny. Kupa ludzi, w której łatwo pozostać niezauważonym.

O 9.09 wsiadł do windy. Kilka dni później jeden ze studentów zezna, że wraz z nim wskoczyło do niej dwóch mężczyzn. Sam uczniak wybrał schody, bo nie chciał tłoczyć się z nimi w ciasnej „klatce”. Tamci dwaj mogli być zabójcami. Uczniak mógł więc swoją decyzją uratować sobie życie.

Kiedy winda dojechała na trzecie piętro budynku, doktor wyszedł z niej i zaczął kierować się do swojego gabinetu mieszczącego się na końcu korytarza. W jednej ręce trzymał teczkę z dokumentami, w drugiej parasolkę. Dziennikarze „New York Times’a”, którzy kilka dni później bardzo precyzyjnie relacjonowali tamte wydarzenia, podali, że Kerr zdążył przejść nie więcej niż dwanaście kroków, kiedy na korytarz wyszli za nim dwaj napastnicy. Jeden z nich wymierzył w głowę naukowca i oddał dwa strzały. W pierwszej chwili niewiele było słychać, bo zabójca miał tłumik. Kiedy bezwładne ciało szefa uniwersytetu uderzyło o podłogę, usłyszała to dopiero jego sekretarka. Gdy podniosła głowę (rozmawiała przez telefon), zobaczyła tylko leżącego szefa i już tylko plecy dwóch uciekających ludzi. Pierwszy do zakrwawionego ciała Malcolma podszedł dziekan uczelni.

Wszystkie wykłady zostały natychmiast przerwane. Kiedy informacja o tragedii dotarła do pilnującej porządku na uniwersytecie armii, żeby wyłapać napastników, zamknięto wszystkie bramy do kampusu. Zabójcy prawdopodobnie zdążyli jednak wymknąć się już wcześniej. Kerr prezydentem uniwersytetu w Bejrucie był raptem półtora roku. Odpowiedzialność za zabicie go wzięli na siebie dżihadyści.

Jak się później okazało, Malcolm już od pewnego czasu wspominał swoim przyjaciołom, że boi się o swoje życie. Przyjął jednak propozycję wymarzonej roboty, ponieważ urodził się w Bejrucie. Całe zawodowe życie poświęcił studiowaniu Islamu oraz polityki arabskiej. Chociaż był Amerykaninem, to jednak uważał się też za człowieka stamtąd. Wśród współpracowników nazywany był „przyjacielem Libanu”. W oczach fundamentalistów był jednak wrogiem.

Jego syn Steve – który przyszedł na świat w Libanie, a później przez pewien czas kształcił się też w Egipcie – spał akurat w akademika Uniwersytetu Arizony. Telefon w jego pokoju rozdzwonił się w środku nocy. 19-latek, który był na pierwszym roku studiów, o śmierci ojca dowiedział się od przyjaciela rodziny pracującego w nowojorskiej siedzibie UAB. Kiedy zszokowani koledzy oraz trener drużyny uczelnianej próbowali składać mu kondolencje, on siedział w milczeniu na swoim łóżku. Jak wspominał po latach, potem przez pewien czas bezcelowo biegał po ulicy.

Na otrzymanie informacji o śmierci najbliższej osoby nigdy nie ma dobrych okoliczności, ale Steve i tak miał łatwiej. Jego brat Andrew o śmierci ojca usłyszał w radiu, które akurat grało w sklepie.

Malcolm Kerr był jedną z pierwszych osób, która zaszczepiła w nim miłość do sportu. Sam w wolnych chwilach szczególnie lubił grywać w tenisa i koszykówkę. Kiedy kilkuletni Steve rzucał piłką do kosza zamontowanego nad drzwiami garażowymi przy ich domu, ojciec często do niego dołączał i razem toczyli pojedynki na podjeździe. – Był leworęczny i miał dobrego haka – opowiadał później przyszły mistrz NBA.

steve kerr

Dobrze też pamiętał ojca z czasów swojej gry w młodej lidze. Gdy inni rodzice wariowali podczas meczów swoich pociech, Malcolm był obserwatorem. Dokładnie analizował grę syna, ale dopiero po meczu dzielił się z nim swoimi przemyśleniami. Steve Kerr po zdobyciu pierwszego tytułu z Golden State Warriors przyznał, że to, jakim jest trenerem, po części zawdzięcza też ojcu. Chodziło mu o spokój i dawanie graczom dużo przestrzeni, szerokiego marginesu działania.

Wtedy, będąc jeszcze na pierwszym roku studiów, wiedział że koszykówka jest tym, co chce robić w życiu. Chociaż bywało trudno, bo duchy przeszłości wracały. Pod koniec kariery uczelnianej na jednym z meczów grupa kibiców zaczęła krzyczeć do niego z trybun, dlaczego nie zaciągnie się do wojska i nie pomści śmierci ojca. – Kiedy to usłyszałem, aż upuściłem piłkę, bo ręce zaczęły mi się trząść. To mnie dotknęło, miałem łzy w oczach. Po pierwsze przywołali wspomnienie o moim ojcu, a po drugie, nie mogłem zrozumieć, że ludzie mogli zrobić coś takiego – opowiadał.

Został jednak przy koszykówce. Był jednym z liderów drużyny uczelnianej, znalazł się nawet w składzie reprezentacji Stanów Zjednoczonych, która w 1986 r. zdobyła mistrzostwo świata w Hiszpanii (Amerykanie wtedy jeszcze wysyłali tam amatorów).

*

Kwarta numer dwa – Byki

W 1988 r. stawał do draftu z opinią gościa, który ma przede wszystkim świetnie ułożoną rękę do rzutów za trzy punkty. Studia opuszczał bowiem z kapitalną skutecznością w tym elemencie – 57.3 proc., co do dziś pozostaje rekordem NCAA. Był wyróżniającym się graczem, ale też nie można powiedzieć, że kluby NBA się o niego zabijały. Podczas draftu został wybrany przez Phoenix Suns z numerem 50. Wtedy „trójkowi” po prostu nie byli jeszcze w takiej cenie.

W debiutanckim sezonie zaliczył jedynie 26 meczów, w których spędzał na parkiecie średnio 6 min. Okrzepł dopiero po przeprowadzce do Cleveland Cavaliers. To zresztą właśnie z drużyną ze stanu Ohio pierwszy raz zagrał w play-off. To, co najlepsze w karierze zawodniczej, spotkało go jednak w Chicago Bulls, gdzie jako wolny agent trafił w 1993 r. Próg szatni Byków przekroczył tuż przed rozpoczęciem obozu przygotowawczego do sezonu 1993/1994.

Wchodził do niej pełen obaw, bo miał świadomość, jak piekielnie trudnym zadaniem będzie dla niego przebicie się do wyjściowej piątki aktualnych mistrzów NBA. Znał swoje ograniczenia. Nigdy nie był atletą, jako obrońca też nie należał do najszybszych. Jego niekwestionowanym atutem był rzut z dystansu i z takiej roli miał się wywiązywać podnosząc tyłek z ławki rezerwowych. Był jednak podjarany myślą, że będzie grał z Michaelem Jordanem. Tak przynajmniej myślał w momencie składania podpisu na kontrakcie, bo kilka dni później gruchnęła wieść, że MJ kończy karierę i idzie w baseball. Po ogłoszeniu decyzji Mike co jakiś czas pojawiał się jeszcze tylko na treningach jako cichy obserwator, co i tak było sporym stresem dla 28-latka.

Bez Air Jordana Byki nie zdołały nawet dobić do finału Konferencji Wschodniej. Chicago wciąż miało silną paczkę, ale nie miało prawdziwego lidera. Kreowany na takiego był Scottie Pippen, ale okazał się zbyt miękki mentalnie. Drużyna więdła. Jordan wrócił wprawdzie na parkiet w marcu 1995 r., ale nie zdążył podnieść drużyny, która ponownie zatrzymała się na drugiej rundzie play-off. Co ciekawe, kiedy po ogłoszeniu informacji o powrocie zaczął normalnie przychodzić na treningi, raczej ignorował nowych graczy, w tym Kerra. Blondwłosy zawodnik wspominał, że zwyczajnie bał się wtedy do niego podejść.

Panowie początkowo zresztą się nie lubili, co jak łatwo się domyślić, było konsekwencją zachowania Jordana. Ten nigdy nie był łatwym gościem, uwielbiał podporządkowywać sobie innych, testować ich i Steve przekonał się o tym na własnej skórze. I nie jest to żadna przenośnia, bo Kerr pewnego dnia zwyczajnie dostał od niego w mordę. Do bójki doszło podczas treningu, na którym Phil Jackson zarządził sparing pierwszej piątki z rezerwowymi.

Jordan był tego dnia nabuzowany, grał agresywnie, stosował swój słynny trash talk zupełnie jakby to były finały ligi. Kerr miał już dość jego fauli, dlatego w końcu „poczęstował” gwiazdora łokciem, jednocześnie mu pyskując. Na ripostę nie musiał długo czekać. Już w kolejnej akcji Jordan uderzył go tak samo. Kerr wtedy już nie wytrzymał i rzucił się na niego z pięściami, czym wprawił w osłupienie pozostałych graczy (którzy pewnie marzyli o tym samym, ale zwyczajnie się bali). Mierzący 190 cm Steve naturalnie niewiele mógł jednak wskórać. Skończyło się tym, że dostał od Mike’a strzała, którego stemplem było podbite oko. Wiele lat później Kerr śmiał się, że czuł się trochę jak bohater filmu „Park Jurajski” zaatakowany przez welociraptora. Po całym zajściu Phil Jackson kazał awanturnikom pogodzić się, bo przez swoje fochy mogli rozsadzić drużynę od środka. Jordan wiedział, że przegiął, dlatego kilka dni później nagrał przeprosiny na automatyczną sekretarkę Kerra. To był moment przełomowy w ich relacjach.

Były one zresztą szczególne z jednego powodu – ojcowie obu graczy zostali zamordowani. Starszy Jordana został przecież zastrzelony podczas napadu rabunkowego w 1993 r. Michael wiedział, że Kerr też stracił ojca w podobnych okolicznościach, chociaż ponoć nigdy o tym ze sobą nie rozmawiali.

Kerr, paradoksalnie, swój najsłynniejszy rzut w karierze oddał zresztą dzięki Jordanowi. Mowa oczywiście o szóstym meczu finałów w 1997 r. przeciwko Utah Jazz. Na 28 sekund przed końcem było 86:86. Bulls wzięli czas, żeby zaplanować ostatnią akcję. Dla wszystkich jasne było, że wyprowadzi ją Jordan, ale ten uznał, że prawdopodobnie gracze Utah zdecydują się na podwojenie krycia. Powiedział więc Kerrowi, że to jemu poda piłkę. Steve kiwnął tylko głową. I na pięć sekund przed końcem trafił za dwa punkty, czym postawił Jazz pod ścianą. Później Chicago wyprowadziło jeszcze kontrę i skończyło się 90:86. Stacja ESPN uznała tamten rzut za czwarty najważniejszy w całej historii Bulls.

Tamta wygrana dała Kerrowi drugi tytuł z Bulls. Trzeci zdobył rok później, również po emocjonującej batalii z Jazz. Przez trzy mistrzowskie lata w Chicago najczęściej był pierwszym rezerwowym, dlatego spędzał na parkiecie średnio 22-24 min w sezonie zasadniczym i 19 w play-off. Później mistrzowski pierścień nakładał jeszcze dwukrotnie w barwach San Antonio Spurs w latach 1999 i 2003, ale jego rola – także ze względu na wiek – była już nieco mniejsza: w play off grywał średnio od 4 do 8 min.

Łącznie przez 15 lat gry w NBA rozegrał 910 meczów, które kończył ze średnią 6 pkt.

*

Kwarta numer trzy – Trójki

Jeśli odczuwasz strach, że nie trafisz, rzuty za trzy będą dla ciebie bardzo trudne – mówił Steve Kerr, który powszechnie uznawany jest za jednego z najlepszych fachowców w tej specjalizacji w całej historii ligi.

W lutym tego roku oficjalny serwis internetowy NBA umieścił go na 10. miejscu w rankingu wszech czasów. Wyżej od niego, licząc od dziewiątej lokaty, znaleźli się kolejno Mitch Richmond, Kevin Durant, Peja Stojaković, Larry Bird, Kyle Korver, Klay Thompson, Reggie Miller, Ray Allen i Stephen Curry. Chociaż trzeba podkreślić, że to do Kerra należy rekord ligi pod względem najwyższego odsetka trafionych rzutów – do „koszyczka” wpadało 45.4 proc. jego prób.

Kiedy wchodził do NBA, „trójki” funkcjonowały tam wprawdzie już od blisko dekady, ale wielu trenerów wciąż traktowało je bardziej jako boiskową sztuczkę, niż rzeczywistą receptę na wygrywanie meczów. Wystarczy wspomnieć, że nawet w rozkładzie jazdy Meczu Gwiazd ten element pojawił się dopiero w 1986 r. (Kerr wygrał konkurs w 1997 r.). Pierwszy poważny wzrost rzutów za trzy pojawił się dopiero w kampanii 1994/95. Było to spowodowane w dużej mierze zmniejszeniem odległości linii od kosza. Tytuł zdobyli wówczas Houston Rockets zostając przy okazji pierwszą drużyną, której średnia liczba 3-punktowych prób w spotkaniu przekroczyła dwadzieścia. Właśnie szczególnie od połowy lat 90. kolejni mistrzowie starali się mieć w swoich szeregach speców od tego elementu. Takich jak Kerr.

Zresztą to o prowadzonych przez niego Warriors mówi się, że otworzyli nową epokę w tym elemencie czyniąc z niego zabójczą broń. Pokazują to rekordy, jakie pod okiem Kerra wykręcili jego gracze: najwięcej trafionych trójek w sezonie – 402, najwięcej trafionych w jednym meczu – 13 (oba Steph Curry), najwięcej trafionych w kwarcie – 9 (Klay Thompson).

Na koniec ciekawostka. Jak wiadomo, w szeregach Golden State Warriors zielone światło na rzuty za trzy mają oczywiście wspomniani już Curry i Thompson, a także Kevin Durant. Do tego elementu rwie się jednak Draymond Green. Kerr, żeby go zmotywować do lepszej pracy nad „trójkami”, często krzyczy w momencie oddawania rzutu „Hell no!”.

*

Kwarta numer cztery – Wojownicy

Po zakończeniu kariery w 2003 r. zarabiał na chleb jako analityk i komentator telewizyjny, a w latach 2007-2010 jako generalny menadżer Phoenix Suns. Było jednak niemal pewne, że gość o takiej boiskowej inteligencji i pracujący w przeszłości z takimi szkoleniowcami, jak Phil Jackson czy Gregg Popovich, też musi spróbować tego fachu.

Feb. 20, 2015 - Oakland, CA, USA - The Golden State Warriors' Stephen Curry (30) and head coach Steve Kerr react after the referee called a defensive foul against Curry in the first half against the San Antonio Spurs at Oracle Arena in Oakland, Calif., on Friday, Feb. 20, 2015. (Credit Image: © Ray Chavez/TNS/ZUMA Wire) KOSZYKOWKA NBA FOT. ZUMA/NEWSPIX.PL POLAND ONLY! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Do Golden State Warriors trafił w maju 2014 r., chociaż dziś już nie każdy pamięta, że omal nie wylądował wtedy w Nowym Jorku. Do Knicks chciał go ściągnąć stary druh Jackson, który jest tam prezesem. Trenerski świeżak wybrał jednak Kalifornię i był to ruch idealny, bo już w swoim pierwszym sezonie w nowej roli dał klubowi pierwsze od 40 lat mistrzostwo, pokonując w finałach 4:2 Cleveland Cavaliers.

Kerr od początku podkreślał, jak ważna była dla niego spuścizna trenerów z którymi pracował, dlatego Warriors automatycznie zaczęli być porównywani do Bulls z szalonych lat 90. Steve tonował te nastroje, ale kiedy w sezonie 2015/2016 drużyna pobiła legendarny rekord Byków i wygrała 73 mecze w sezonie zasadniczym, wiadomo było, że na naszych oczach pisze się historia ligi. Potwierdziły to zresztą późniejsze sukcesy. Przypomnijmy je tylko z kronikarskiego obowiązku: w 2016 r. drużyna zameldowała się w finałach (porażka 3:4 z Cleveland), z kolei w 2017 r. ponownie zdobyła tytuł (4:1 i znów Cleveland). A po demolce z ostatnich dni i kolejnym zwycięstwie nad drużyną LeBrona (4:0) wciąż jeszcze unosi się kurz.

W czym tkwi fenomeny Warriors? Ich styl gry był już rozkładany na najmniejsze pierwiastki, pochylały się nad nim najtęższe głowy analityków NBA. Mówiąc w skrócie: wymienność pozycji, ciągła rotacja, duża liczba rzutów z dystansu, taktyka small-ball, obrona ze zamianami w kryciu, do tego duża dawka luzu. Określenie „gra podwórkowa” nie brzmi może dobrze w kontekście ligowego hegemona, ale patrząc na jego DNA, coś w tym chyba jednak jest. Oni po prostu często się bawią.

No i przede wszystkim znakomici wykonawcy.

Teraz już przed sezonem można powiedzieć, że ta drużyna jest murowanym faworytem do mistrzostwa. Mają głęboką ławkę i przede wszystkim czterech graczy, z których każdy byłby liderem w praktycznie każdym innym zespole. Mówię tutaj oczywiście o Draymondzie Greenie, Stephenie Curry, Kevinie Durancie i Klayu Thompsonie – mówił niedawno na Weszło Chris Reiko, polski dziennikarz i analityk amerykańskich lig zawodowych.

Nic więc dziwnego, że Warriors są jedną z najbardziej nielubianych ekip w lidze, a sam Kerr czasami słyszy, że taką pakę poprowadziłby nawet kierowca autobusu. To oczywiście bzdura, ale były gracz Chicago Bulls pewnego razu – może nieświadomie, ale jednak – dolał oliwy do ognia. A w zasadzie to wrzucił kanister do ogniska. Podczas lutowego meczu z Phoenix Suns oddał graczom swoje obowiązki podczas przerw na żądanie. Mówiąc wprost, przekazał tablicę do rysowania akcji Andre Iguodalii. Niektórzy trenerzy i eksperci odebrali to jako brak szacunku dla rywala.

A co na to Steve?

Ludzie zrobili z tego wielką rzecz, ale to nie miało nic wspólnego z brakiem szacunku. Moi gracze są już po prostu zmęczeni moim głosem, sam jestem już nim zmęczony. Chciałem dotrzeć do nich w nowy sposób, stąd taka sztuczka.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI 

Fot. Newspix.pl

Fuksiarz.pl - Zakłady bukmacherskie
17.09.2021

Obstawiaj Premier League w Fuksiarz.pl i zgarnij freebet!

Siemanko premierligowe świry. Przed nami piąta kolejka ligi angielskiej, więc siadamy w fotelach i wiadomo co dalej. A skoro już ligowa piłka na Wyspach Brytyjskich wraca do gry, warto rzucić okiem na promocję Fuksiarz.pl. Ten legalny polski bukmacher w najbliższy weekend rozdaje freebety za obstawianie meczów Premier League. Sprawa jest prosta – Fuksiarz.pl – da […]
17.09.2021
Uncategorized
20.08.2021

Taśma miesiąca – trzynaście zdarzeń i 2,5 tysiąca w kieszeni

Dzisiaj w „Weszło Fuksem” polecamy wam spektakularne tasiemki. Trafić pięć zdarzeń na kuponie – cóż, to już jest satysfakcja. O jakichś mocnych treblach nawet nie mówimy, bo to klasyka weekendu. Ale trafić TRZYNAŚCIE (!) zdarzeń na kuponie… Ukłony po sam pas. Jak co tydzień zapraszamy was na przegląd najciekawszych trafionych kuponów w Fuksiarzu z zeszłego […]
20.08.2021
#WeszłoFuksem
11.08.2021

Osiem tysięcy w kieszeni na połączeniu portugalsko-francusko-polskim

Coraz częściej przy robieniu cyklu „Weszło Fuksem” wychodzi z nas klasyczny janusz. Czujemy wręcz, jak rośnie nam nos, czerwienieją poliki i z jakąś taką większą estymą zerkamy na białe podkoszulki… Trudno nie zazdrościć ludziom, którzy trafiają takie kupony. A co dzisiaj mamy w „Weszło Fuksem”? Ostatnie niedobitki z Igrzysk w Tokio, sporo trafionych meczów tenisowych, […]
11.08.2021
#WeszłoFuksem
30.07.2021

Tona szczęścia w ESA, ekspert z Tokio i badminton na wagę trzech stówek

Łączny kurs 18.88 na treblu z Ekstraklasy. 7/7 z Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Zwycięstwo Legii zagrane za tysiaka. Trebel na live z igrzysk. Taki sympatyczny zestaw kuponów mamy dla was w naszym cyklu #WeszłoFuksem. Co tydzień wybieramy najciekawsze kupony z Fuksiarza, żeby uplastycznić i unaocznić wam, że komuś naprawdę wchodzą te szalone kupony! Różnie układał […]
30.07.2021
Weszło
21.07.2021

Podolski zostanie królem strzelców albo zaliczy bramkę sezonu?

Lukas Podolski trafił do Górnika Zabrze i jest to oczywiście piękna historia, tak wyczekiwany powrót do domu, natomiast dalej też musi być coś dopisane. Już na boisku. Nie wystarczy, że Podolski się uśmiechnie i sprzeda parę ładnych zdań. Potrzebne są też bramki, asysty, wpływ na zespół. Wszyscy się zastanawiamy – jak to z Podolskim w […]
21.07.2021
#WeszłoFuksem
14.07.2021

Euro, Copa America, tenis i UFC – czyli jak obłowić się w Fuksiarzu

Euro za pasem, zatem codzienne typowanko też za nami. No chyba, że ktoś lubi typować hokeja w poniedziałek, we wtorek i środę Ligę Mistrzów, w czwartek Ligę Europy, a w weekend Ekstraklasę i między to wplata siatkówkę. Tak czy siak – czas podsumować wasze najlepsze kupony w cyklu „Weszło Fuksem”. Co mamy dzisiaj? UFC, Euro, […]
14.07.2021
Skoki
21.09.2021

Gregor Schlierenzauer zakończył karierę!

Jego dorobkiem medalowym można by obdzielić kilku zawodników. Gdy wchodził do Pucharu Świata, był fenomenem, z miejsca gotowym rywalizować o najwyższe cele. I choć kilku ostatecznie nie zrealizował, to i tak przeszedł do historii jako legenda skoków narciarskich. Legenda, którą w pewnym momencie wyhamowały kontuzje i wypalenie. Od dobrych kilku lat Gregor Schlierenzauer był już […]
21.09.2021
Inne sporty
19.09.2021

Robert Kubica mistrzem Europy!

To dobry czas dla Roberta Kubicy. Polak miał niedawno okazję wrócić do Formuły 1, biorąc udział w dwóch wyścigach pod nieobecność Kimiego Raikkonena. Wtedy jednak, co naturalne, okupował miejsca przy końcu stawki. Dzisiaj natomiast może cieszyć się ze zwycięstwa. Zespół Polaka, ORLEN Team WRT, został mistrzem prestiżowej serii European Le Mans Series 2021! Już wczorajsze […]
19.09.2021
Inne sporty
12.09.2021

Szalone Grand Prix Włoch. McLaren wygrywa po raz pierwszy od 2012 roku!

Znakomite było to Grand Prix Włoch, przyniosło nam właściwie wszystko to, czego po F1 oczekujemy. Niespodziewany zwycięzca? Jest. Walka na noże dwóch faworytów do mistrzostwa? Jest. Kilka bolidów poza torem? Znajdą się. Dramaturgia wynikła z błędów kierowcy lub zespołu? Proszę bardzo. Można by się tak rozpisywać naprawdę długo. Najważniejsze są jednak dwie informacje. Pierwsza, że […]
12.09.2021
Weszło
10.09.2021

Wspomnień czar, czyli Robert Kubica na torze Monza

Grand Prix Włoch zawsze miało dla Roberta Kubicy wyjątkowe miejsce w kalendarzu. Tam polski kierowca zdobył swoje pierwsze podium w Formule 1 i również tam najczęściej sięgał po punkty. Jak pokazała przyszłość, ten tor leżał mu doskonale. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że dla Polaka był on domem w świecie wyścigów, co niech będzie smakowitą zapowiedzią […]
10.09.2021
Inne sporty
05.09.2021

Grand Prix Holandii: Kubica wrócił, Verstappen triumfował

Robert Kubica zanotował kolejny „powrót” na tory Formuły 1. Tym razem jednak miał do dyspozycji bolid, w którym – jak to sam określił – po raz pierwszy od 2010 roku naprawdę mógł się pościgać. Co z tego wyszło? Polak, który wskoczył na miejsce wykluczonego przez COVID-19 Kimiego Raikkonena, podstawowego kierowcy Alfa Romeo Racing ORLEN, zakończył […]
05.09.2021
Inne sporty
05.09.2021

Miał grać w piłkę ręczną, dziś zgarnia miliony z pokera. Jak Wiktor Malinowski doszedł na szczyt

Miał wielki talent do piłki ręcznej, w wieku 17 lat trenował nawet z pierwszym zespołem VIVE Kielce i nie odstawał wtedy od legend polskiego szczypiorniaka. Potem przyszły jednak kontuzje. Najpierw problem z łąkotką, później zerwane więzadła. Gdy się rehabilitował, brakowało mu adrenaliny. Brat polecił pokera. Okazało się, że jest w tym dobry, karty go wciągnęły. […]
05.09.2021
NBA
02.08.2021

50 najlepszych zawodników w historii NBA z podziałem na pozycje

Od środy do niedzieli publikowaliśmy na Weszło rankingi najlepszych zawodników w historii NBA z podziałem na pozycje. Od centrów poczynając, na rzucających obrońcach kończąc. Dla porządku zebraliśmy wszystkie te teksty w jednym miejscu. 50 najlepszych zawodników w historii NBA (z podziałem na pozycje) Oczywiście ten artykuł to tylko krótkie podsumowanie naszych przemyśleń. Jeżeli chcecie poznać […]
02.08.2021
NBA
01.08.2021

10 najlepszych rzucających obrońców w historii NBA

Piąta i ostatnia część naszego mini-cyklu rankingów, w ramach którego wybieramy 50 najlepszych zawodników w historii NBA z podziałem na pozycje. Dzisiaj czas na rzucających obrońców, a zatem w zestawieniu nie zabraknie gigantycznych postaci. Michael Jordan, Kobe Bryant, Clyde Drexler, Allen Iverson, James Harden… Co my wam zresztą będziemy ich teraz wymieniać. Zapraszamy do lektury. […]
01.08.2021
NBA
31.07.2021

10 najlepszych niskich skrzydłowych w historii NBA

LeBron James czy Larry Bird? Larry Bird czy LeBron James? Eksperci analizujący historię NBA przez lata nie potrafili się zdecydować, który z nich zasługuje na wyższą pozycję w rankingach wszech czasów. A przecież na tej dwójce lista znakomitych niskich skrzydłowych się nie kończy. Mamy jeszcze latającego Juliusa Ervinga, twardego jak skała Johna Havlicka, pożytecznego Scottiego […]
31.07.2021
NBA
30.07.2021

10 najlepszych silnych skrzydłowych w historii NBA

Nieustraszony Charles Barkley. Subtelny Dirk Nowitzki, charyzmatyczny Kevin Garnett, błyskotliwy Kevin McHale, legendarny Bob Pettit. Przed wami kolejny odcinek naszego mini-cyklu rankingów, w ramach którego wybieramy 50 najlepszych koszykarzy w historii z podziałem na pozycję. Dzisiaj przedstawiamy wam 10 najwybitniejszych silnych skrzydłowych wszech czasów. Zanim jednak przejdziemy do sedna sprawy, słówko o wczorajszym głosowaniu. My […]
30.07.2021
NBA
29.07.2021

10 najlepszych rozgrywających w historii NBA

Niezniszczalny John Stockton. Steve Nash, który fantazją mógłby obdzielić połowę ligi. Niedoceniany z perspektywy lat Isiah Thomas, rzucający jedną trójkę za drugą Stephen Curry, no i bestia w osobie Russella Westbrooka. Czas na drugą odsłonę naszego mini-cyklu, w ramach którego wybieramy 50 najlepszych zawodników w historii NBA z podziałem na pozycję. Wczoraj przedstawiliśmy wam dziesięciu […]
29.07.2021
NBA
28.07.2021

10 najlepszych centrów w historii NBA

Brutalnie silny Shaquille O’Neal. Hakeem Olajuwon, który zbliżył się do perfekcji w defensywie. Niespełniony, choć znakomity Patrick Ewing. Wiecznie goniący za kolejnymi rekordami Wilt Chamberlain, a także Bill Russell kolekcjonujący mistrzowskie pierścienie. Startujemy z mini-cyklem rankingów, w ramach którego wybierzemy 50 najlepszych zawodników w historii NBA z podziałem na pozycje. Dzisiaj mamy dla was zestawienie […]
28.07.2021
Inne sporty
11.09.2019

11 września: sportowe tragedie w cieniu dwóch wież

Tak jak większość z 2973 ofiar poszli tego dnia normalnie do pracy, wsiedli do samolotu, żeby załatwić swoje biznesy lub po prostu aby zacząć nowe życie w nowym mieście. Na długiej liście ofiar zamachów z 11 września, od których mija właśnie 18 lat, są także ludzie sportu. Jedno z nazwisk, które od 2001 r. widnieje […]
11.09.2019
Inne sporty
03.06.2019

Jerry, przestań się dąsać, czyli historia logo NBA

Kiedy Jerry West przyznał w telewizji, że logo nigdy mu się nie podobało i powinno zostać zmienione, skrzynkę projektanta Alana Siegela zapchało momentalnie dwa tysiące e-maili. Zdecydowana większość z prośbą, żeby pod żadnym pozorem nie ruszać kultowego znaku, nawet jeśli chce tego facet, którego wizerunek został na nim wykorzystany. Prawdziwe tło logotypu NBA ma znacznie […]
03.06.2019
Inne sporty
11.02.2019

Bison Dele. Tajemnica skrywana przez ocean

– Wszyscy powtarzają, że to historia Kaina i Abla, ale ja nie potrafię w to uwierzyć – mówiła matka Bisona Dele, mistrza NBA, którego zagadkowa śmierć na Pacyfiku pozostaje nierozwiązana od 17 lat. Tragedia byłego gracza Chicago Bulls poruszyła świat koszykówki tak, jak teraz tym piłkarskim zachwiała historia Emiliano Sali, który zginął w Kanale La […]
11.02.2019
Inne sporty
03.09.2018

Przemysław Karnowski: Ja i NBA? Byłem pozytywnym realistą

– Cieszę się, że finały NCAA odbiły się w kraju takim echem, bo jednak niewielu polskich zawodników decyduje się na wyjazd do Stanów, żeby kontynuować karierę na uniwersytecie. Kibice mogli obejrzeć chłopaka z Torunia, który jeszcze kilka lat temu latał po małej sali w Szkole Podstawowej nr 24, a teraz wybiega na stadion do futbolu […]
03.09.2018
Inne sporty
11.06.2018

Steve Kerr: strzały, które nie milkną

Wyobraźcie sobie „Ojca chrzestnego” bez Roberta Duvalla albo „Chłopców z ferajny” bez Joe Pesciego. Niby aktorzy drugoplanowi, ale odwalili tam kawał dobrej roboty i bez nich – kto wie – mogły to być zupełnie inne filmy. Steve Kerr, kiedy biegał jeszcze po parkietach NBA, był właśnie takim Duvallem lub Pescim. Najczęściej ekskluzywny rezerwowy, ale nie […]
11.06.2018
Inne sporty
02.06.2018

Chris Reiko prosto z Vegas: kac gigant wciąż męczy Amerykanów

Czym jest epidemia „Vegas Flu”? Jaki jest dziś największy problem NBA i dlaczego niektórzy koszykarze to hipokryci? Jakie żarty krążą o piłkarzach, którzy zawalili eliminacje do mistrzostw świata w Rosji? Dlaczego sportowcy mają kosę z Donaldem Trumpem? Kiedy powstanie książka o Sebastianie Janikowskim? O tym, co piszczy w amerykańskim sporcie, pogadaliśmy z Chrisem Reiko, przez wiele […]
02.06.2018
Liczba komentarzy: 6
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Miszcz Joda
Miszcz Joda (@miszcz-joda)
3 lat temu

Naprawde ogarniety facet. Przyklad Kerra pokazuje ile znaczy inteligencja w sporcie.

koziolzbrodom
koziolzbrodom (@koziolzbrodom)
3 lat temu

Lubię gościa chociaż załatwił okrutnie Utah Jazz którym kibicowałem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Tytus_Sz
Tytus_Sz (@tytus_sz)
3 lat temu

usuńcie te apostrofy przy deklinacji jego nazwiska, ostatnia litera jest wymawiana, wiec nie ma żadnego powodu, żeby dawać apostrof

MaciekGKS
MaciekGKS (@maciekgks)
3 lat temu

„Starszy Jordana”? K… nie do wiary.

Rozkalibrowany
Rozkalibrowany (@rozkalibrowany)
3 lat temu

Trzeba powiedzieć, że MJ podwójnie pomógł Kerrowi przy tym najsłynniejszym rzucie w karierze. Raz, że rozegrał z nim akcję, a dwa, że podając do zdobywcy punktów, zahaczył butem co prawda subtelnie i umiejętnie, ale z premedytacją przeciwnika biegnącego do Kerra. Cwaniak. 😀

Suche Info
22.09.2021

EFL Cup: Klich i Bednarek przechodzą dalej, Everton odpada

We wtorkowy wieczór rozegrało się kilka meczów EFL Cup. Grała połowa Premier League, a więc streścimy wam pokrótce, co działo się na angielskich boiskach. Liverpool gładko opędzlował Norwich 3:0. Czy zagrał Przemysław Płacheta? No cóż, bez zaskoczenia – nie było go w kadrze meczowej. Juergen Klopp dość lajtowo podszedł do tematu, nie zagrał nikt z […]
22.09.2021
Weszło
21.09.2021

Podpuścić i skasować, który to już odcinek?

Klasyczny Inter Mediolan. Chciałoby się nawet może napisać: klasyczny Antonio Conte, gdyby nie fakt, że Conte już z San Siro się rozstał. Podczas dzisiejszego spotkania z Fiorentiną Inter zaprezentował całą gamę swoich dobrze znanych sztuczek. Handanović wyczyniający cuda w bramce. Pozorny bałagan w pierwszym okresie gry. Przetrzymanie wzmożonego pressingu rywala. I wreszcie ten kluczowy moment: […]
21.09.2021
Suche Info
21.09.2021

Bez niespodzianki: Zagłębie opędzlowało rezerwy Śląska

We wtorkowych meczach Pucharu Polski doszło tylko do jednej niespodzianki. Co chcemy przez to powiedzieć? Ano to, że Zagłębie Lubin zgodnie z oczekiwaniami spokojnie poradziło sobie z rezerwami Śląska Wrocław. Był to mecz dla Zagłębia… co najmniej niewygodny. Gdyby lubinianom zdarzyła się wpadka z rezerwami lokalnego rywala – a „Miedziowi” wielokrotnie udowadniali, czy to z […]
21.09.2021
Suche Info
21.09.2021

Ryszard Wieczorek: – Mam nadzieję, że będzie to nawóz pod rozwój klubu

Zakurzony Ryszard Wieczorek góruje dziś nad renomowanym Kostą Runjaiciem. Co miał do powiedzenia po meczu? Cytujemy za oficjalną stroną Pogoni: – Źle zaczęliśmy mecz, myślę, że zjadła nas trochę trema. Zbyt łatwo dopuszczaliśmy Pogoń pod bramkę i straciliśmy gola. To nas odblokowało. Zaczęliśmy grać swoją piłkę. Mieliśmy dwa stałe fragmenty gry, wyrównaliśmy i uwierzyliśmy w […]
21.09.2021
Suche Info
21.09.2021

Runjaic: – Puchary rządzą się swoimi prawami

Tak! Mamy to! Czuliśmy, że to słynne hasło padnie już w pierwszej rundzie. I padło. Kosta Runjaic stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej, że „puchary rządzą się swoimi prawami”. Brawo! To są wypowiedzi, o które nic nie robiliśmy! Natomiast nie chcemy tylko szydzić, bo Runjaic wziął na siebie pełną odpowiedzialność za ten mecz. Na spotkaniu z dziennikarzami […]
21.09.2021
Weszło
21.09.2021

Hej, Pogoń. Nie startuj już w Pucharze Polski. Nigdy

Drodzy „Portowcy”, jesteście fajnym klubem, dokonujecie sensownych ruchów, macie na siebie pomysł, macie w mieście klimat do piłki, dobrze szkolicie młodzież, budujecie okazały stadion. Jako że trudno nie pałać do was w ostatnich latach sympatią, chcemy podsunąć wam pewien pomysł. Z czystej życzliwości. Gorąco prosimy o przemyślenie go na najbliższym spotkaniu pionu sportowego. Nasz pomysł […]
21.09.2021
Weszło
21.09.2021

Jaga w defensywie? Kabaret. I to taki marnej jakości

Sezon ledwie się na dobre zaczął, a Jagiellonia ma już na koncie trzy spotkania, w których przyjęła od rywali trzy bramki. Udało się to Górnikowi Zabrze jeszcze w sierpniu. A na przestrzeni tygodnia białostoczanie przyjęli trójkę od Wisły Płock i Lechii Gdańsk. Dzisiaj Jaga gładko dostała w trąbę u siebie i pożegnała się z Pucharem […]
21.09.2021
Suche Info
21.09.2021

Węgry bez kibiców. Kara za mecz z Anglią

Mecz z reprezentacją Anglii i rasistowskie oskarżenia w tle? Brzmi znajomo. Ale tak, jak podczas meczu Polaków do żadnych incydentów nie doszło, a burza wokół Kamila Glika okazała się wyolbrzymioną do granic historią, tak węgierska federacja poniesie konkretne konsekwencje. Za co? Ano za to, że z trybun padały obraźliwe hasła względem angielskich piłkarzy, zwłaszcza w […]
21.09.2021
Suche Info
21.09.2021

Kontuzja Baszkirowa. Kilka tygodni przerwy

Złe wieści dla Zagłębia Lubin. Jewgienij Baszkirow doznał urazu. Klub komunikuje, że czeka go kilka tygodni przerwy. Jeszcze nie są znane szczegóły urazu Rosjanina, który dopiero przejdzie detaliczne badania. Wiadomo, że kontuzja dotyczy kolana. Baszkirow wystąpił w ostatnim meczu lubinian z Bruk-Betem, ale został zmieniony w przerwie. W tym sezonie czterokrotnie znalazł się w wyjściowym składzie. […]
21.09.2021
Weszło
21.09.2021

Gdzie Szymański? Czemu Płacheta? – powołania Sousy | Smykałka #19

21.09.2021
Suche Info
21.09.2021

Klopp napisał wzruszający list do chorego na raka kibica

Juergen Klopp to świetny człowiek. Niewiele jest w wielkiej piłce postaci, które wzbudzałyby tak dużą sympatię. Kiedy dowiedział się, że jeden z kibiców Liverpoolu walczy z rakiem, napisał do niego list, by go wesprzeć. Niestety, historia nie zakończyła się happy endem. Chory na nowotwór Chris zmarł. Jego brat wrzucił na Twittera list, jaki wysłał szkoleniowiec […]
21.09.2021
Weszło
21.09.2021

Kamil Grosicki i stolica. Związek, który nie mógł przetrwać

W pierwszej części historii Kamila Grosickiego zajrzeliśmy do Szczecina, który był domem dla dwóch zespołów Pogoni. Gdy Dariusz Adamczuk z kumplami i kibicami budowali od zera projekt „Pogoń Nowa”, jeden z najzdolniejszych wychowanków w historii Portowców debiutował pośród brazylijskiej kolonii Antoniego Ptaka. Dziś opisujemy kolejny etap jego wędrówki. Z rodzinnego Szczecina Grosicki wyjechał do Legii […]
21.09.2021
Suche Info
21.09.2021

Patologia. Piłkarz celowo złamał rywalowi nos

Niższe ligi mają swój kapitalny urok, ale niestety przynoszą też mroczne historie – czasem wręcz rodem z kryminałów. Taka właśnie wydarzyła się na austriackich boiskach, gdzie rosyjski zawodnik, niejaki Raschid Arsanukajew, dopuścił się niewiarygodnego chamstwa. Historia wydarzyła się na boiskach dziewiątej ligi w Austrii, konkretnie w meczu Göfis Satteins 1b i FC Viktoria 62 Bregenz. Arsanukajew […]
21.09.2021
Suche Info
21.09.2021

Robert Lewandowski odebrał Złotego Buta

Usiądźcie wygodnie i cieszcie się tą chwilą. Robert Lewandowski został właśnie pierwszym Polakiem w historii futbolu, który sięgnął po Złotego Buta. W teorii już to wiedzieliśmy, ale to dziś RL9 odebrał tę prestiżową nagrodę, więc formalności zostały dopięte. 41 bramek okazało się wyczynem, którego nie przebił nikt. Podczas oficjalnej gali gratulacje Polakowi składali Herbert Heiner, […]
21.09.2021
Suche Info
21.09.2021

Kolejna kontuzja Thiago Alcantary

Są tacy piłkarze, którzy mają w sobie cząstkę geniuszu, ale kontuzje zabijają ją kawałek po kawałku. Najlepszym przykładem jest rzecz jasna Marco Reus, ale nie tylko. Thiago Alcantara także jest często trapiony przez urazy albo poważne problemy zdrowotne. Okazuje się, że pomocnik Liverpoolu znów z tego powodu znajdzie się poza grą. Jak informuje angielskie „Sky […]
21.09.2021
Suche Info
21.09.2021

Kto stracił najwięcej na pandemii? Barcelona i Juventus

Włoska „La Gazzetta dello Sport” wraca do tematu strat, jakie największe kluby piłkarskie świata poniosły z powodu pandemii. Składają się na nie zamknięte trybuny, sklepy klubowe i wiele innych spraw, które powiększały dziurę w budżecie. Które kluby straciły na tym najwięcej? Straty, o których mówią włoskie media, idą w setki milionów euro. Na szczycie listy […]
21.09.2021
Ekstraklasa
21.09.2021

Stadion Radomiaka z trzema, a nie dwiema trybunami? Jest taki plan

Co jakiś czas zaglądamy do Radomia, a konkretniej – na budowę nowego stadionu w tym mieście. Inwestycja, która może posłużyć za scenariusz do sequelu „Niekończącej się opowieści” powoli idzie do przodu. W ostatnich tygodniach można usłyszeć optymistyczne prognozy, a z naszych ustaleń wynika, że miasto chciałoby, żeby w pierwszym etapie budowy powstał obiekt z trzema, […]
21.09.2021
Skoki
21.09.2021

Gregor Schlierenzauer zakończył karierę!

Jego dorobkiem medalowym można by obdzielić kilku zawodników. Gdy wchodził do Pucharu Świata, był fenomenem, z miejsca gotowym rywalizować o najwyższe cele. I choć kilku ostatecznie nie zrealizował, to i tak przeszedł do historii jako legenda skoków narciarskich. Legenda, którą w pewnym momencie wyhamowały kontuzje i wypalenie. Od dobrych kilku lat Gregor Schlierenzauer był już […]
21.09.2021