Niezwykłe rzeczy działy się 25 maja w Warszawie na Stadionie Narodowym. Zorganizowana przez Marcina Najmana „Narodowa Gala Boksu” pod wieloma względami przerosła oczekiwania szyderców – w dużej mierze za sprawą kuriozalnego występu samego pomysłodawcy. Dziwacznych aspektów było jednak o wiele więcej i pewnie można by się z nich pośmiać przy piwie gdyby nie to, że po drodze rykoszetem ucierpiała reputacja całego polskiego boksu.

Narodowa Gala Złudzeń

Problemy z całym wydarzeniem zaczęły się na długo zanim ktokolwiek wyszedł do ringu. Marcin Najman do tej pory dał się poznać jako człowiek, który ma ciekawy pomysł na biznes – organizował stosunkowo niewielkie pod względem frekwencji gale, gdzie poziom sportowy wcale nie był najważniejszy. Przyciągał widzów na przykład organizując pożegnanie Andrzeja Gołoty (nieoficjalny pojedynek z Danellem Nicholsonem w 2014 roku) lub… samemu bijąc się z wiceprezydentem Żyrardowa. Porywając się na Stadion Narodowy nie tyle „opuścił strefę komfortu”, co wyfrunął z niej z hukiem na husarskich skrzydłach.

Jedną z „twarzy” nietypowego przedsięwzięcia został Mariusz Wach (33-3, 17 KO). Zaufał Najmanowi jako jeden z pierwszych – miał być bohaterem walki wieczoru, a promotor odważnie opowiadał o planach sprowadzenia dla niego nawet samego Tysona Fury’ego (25-0, 18 KO) – jak szaleć to szaleć! Skończyło się wprawdzie „tylko” na Eriku Molinie (26-5, 19 KO) – jednak skromnie, bo zamiast byłego mistrza świata miał przyjechać pięściarz, który po dwóch ostatnich porażkach nie łapie się do rankingu żadnej z czterech liczących się światowych federacji.

Po drodze okazało się, że na Narodowym wrócą także skuszeni świetnymi jak na polskie realia warunkami finansowymi Izu Ugonoh (18-1, 15 KO) i Artur Szpilka (21-3, 15 KO). Obaj w ostatnich występach byli nokautowani na amerykańskich ringach, więc nikt nie spodziewał się z ich udziałem kosmicznych zestawień. Fajny był już sam fakt, że po wielu latach przerwy mieli wystąpić w Polsce – i to razem na jednej gali.

Czwartą walką w wadze ciężkiej miało być spotkanie samego Najmana z mocno wyciśniętym przez życie Arturem Binkowskim (16-5-3, 11 KO) – i to akurat wcale nie był taki zły pomysł. Wiem jak to brzmi, ale dajcie mi szansę! Po pierwsze – w boksie po prostu nie da się zorganizować znanych z MMA „freak fightów”. Mimo to taka walka była zdecydowanie najbliżej tej kategorii – zachowując oczywiście wszelkie proporcje. Binkowski w ostatnich miesiącach zdążył zostać prawdziwą gwiazdą YouTube’a – dał się poznać między innymi z pamiętnego sparingu pod Pałacem Kultury, gdzie zaczepił przypadkowego przechodnia spieszącego się na autobus i zaproponował mu starcie „na zasadach więziennych”, które… przegrał. Najman to Najman – w powszechnej świadomości zapisał się jednak jako człowiek, który przegrywał każdą poważniejszą walkę – z Mariuszem Pudzianowskim, Przemysławem Saletą (dwa razy) czy nawet tę mniej poważną z Robertem Burneiką.

Binkowski koniec końców wypadł z karty walk – podobno za sprawą „kontrowersyjnych wypowiedzi”. To tłumaczenie samo w sobie jest trochę absurdalne, bo przecież jaki jest Artur każdy widzi od lat – nie można powiedzieć, by nagle z miesiąca na miesiąc jakoś poważnie się zmienił. Mówi to samo od jakiegoś czasu, a jego nawijka a’la „strumień świadomości” bywa czasami fascynująca na swoich prawach. Najman został więc bez rywala – w takich okolicznościach mógł dać sobie spokój i skupić się na organizacji naprawdę gigantycznego i bezprecedensowego przedsięwzięcia. To jednak byłoby za proste – zdecydował się mimo wszystko walczyć. Zakontraktował Rihardsa Bigisa (13-6, 11 KO) – cudaka z Łotwy, o którym żaden fan boksu wcześniej nie słyszał. Trudno znać pięściarza, który nigdy w życiu nie wygrał poważnej walki.

Oprócz tej ciekawostki z pogranicza świata sportu miało być jednak konkretnie – Ewa Piątkowska (11-1, 4 KO) miała bronić tytułu mistrzyni świata federacji WBC, a kartę walk dodatkowo wzbogaciły dwa interesujące polsko-polskie pojedynki. Samą galę miały też uświetnić występy Kombi, Edyty Górniak i Liroya, a widzowie na rozgrzewkę mieli obejrzeć starcia w K-1 i MMA. Jakby tego było mało, to najważniejsze wydarzenia miał zapowiedać sam Michael Buffer, który wcześniej gościł w Polsce tylko raz – przy okazji walki Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką.

Doping? Oj tam, oj tam!

Na papierze nie wygląda to wszystko najgorzej, prawda? Prawdziwe jaja zaczęły się jednak dziać w tygodniu poprzedzającym całą imprezę. Najpierw okazało się, że najwcześniejszej z wszystkich amerykańskich uczestników imprezy do Warszawy doleciał… Buffer – fajnie, że do tego stopnia zadbano o jego aklimatyzację, ale trochę szkoda, że pięściarze zeszli na dalszy plan.

Nic tam – we wtorek (3 dni przed galą) wybuchła bomba: Molina został zdyskwalifikowany przez Brytyjską Agencję Antydopingową (UKAD). Amerykanin wpadł na niedozwolonym wspomaganiu… w grudniu 2016 (!) roku w przegranej (!!) przez ciężki nokaut (!!!) walce z Anthonym Joshuą. Jak to możliwe, że zdyskwalifikowano go dopiero teraz? „Też chciałbym to wiedzieć, Stefan”, ale to najmniej istotne z organizacyjnego punktu widzenia. Zamiast błyskawicznego odcięcia się od złapanego na dopingu pięściarza mieliśmy pierwszy akt w teatrze absurdu – długo nie pojawiał się żaden oficjalny komunikat, a spekulacje i kolejne potencjalne scenariusze mnożyły się jak króliki.

W środę (!) usłyszeliśmy od Najmana, że szanse na występ Moliny wynoszą… 50/50! Co najciekawsze, pięściarza w ogóle nie było jeszcze w Polsce – miał chyba wyjść do ringu prosto z samolotu. W czwartek podczas ceremonii ważenia na wadze stanął sam Wach i był to widok niezwykle smutny. W kuluarach mówiło się o szukaniu na gwałt jakiegokolwiek zastępcy z wyczuwalnym pulsem – pod uwagę brany był podobno nawet 37-letni Michał Bańbuła (13-30-4, 0 KO) z niższej kategorii wagowej. W piątek rano – w dniu gali (!) – oficjalnie okazało się jednak, że Wach do ringu w ogóle nie wyjdzie, bo… chciał walczyć tylko z Moliną i z nikim innym. Czy ktoś coś z tego rozumie?!

Organizacyjny i promocyjny chaos to w ogóle oddzielny wątek. Za kulisami pojawiały się przecież informacje, że Najman płaci świetnie jak na polskie warunki – Molinę miał przecież nawet „podkupić” Mateuszowi Borkowi, który przymierzał go do rewanżu z Tomaszem Adamkiem na Polsat Boxing Night. Być może pięściarzom płacił rzeczywiście godnie, ale na promocji imprezy postanowił chyba mocno oszczędzić. Warszawa w ostatnich dniach zupełnie nie żyła boksem – parę oklejonych taksówek, kilka mniejszych banerów, ale żadnego wielkiego billboardu w centrum i żadnych głośnych akcji wokół imprezy – nic!

Nie wspominam nawet o promocji w internecie – wiele organizacji (KSW i DSF chociażby) robi tam świetną robotę, którą wystarczy po prostu odtworzyć korzystając z niemal gotowych wzorców – naprawdę nie trzeba tu wymyślać kwadratowych jaj. Płatna promocja postów na Facebooku? „A na co to komu?”. Jasne, spoty radiowe w RMF FM podczas majówki były ciekawym posunięciem, ale nie żyjemy w roku 1999 – dziś do takich imprez ludzi zachęca się po prostu w inny sposób. Zwłaszcza jeśli dysponuje się odpowiednim materiałem ludzkim, a tu nie było z tym problemów.

Idealnym podsumowaniem organizacyjnej prowizorki było to, że na konferencjach prasowych promowano… transmisję Pay-Per-View za 20 dolarów (!) dla zagranicznych widzów. Miała być dostępna na oficjalnej stronie gali, ale tu pojawił się kolejny psikus. Właściwie to nie psikus, a spektakularny samobój – imprezę można było oglądać poza granicami Polski za darmo… na stronie TVP Sport. Zapłacili więc ci, którzy naprawdę nie mieli co robić z pieniędzmi – na zdrowie!

Kolejnym absurdem był proces akredytacyjny. Ustalmy jedno – każdy organizator ma prawo dowolnie przydzielać dziennikarzom wstęp i całkowicie zrozumiałe jest to, że nie zamierza wpuszczać za darmo kogoś, kto wcześniej obsmarowywał jego imprezę. Jednak brak akredytacji dla Sport.pl – gigantycznego jak na polskie warunki portalu, który wcale nie robił „kreciej” roboty tylko np. wywiad z Arturem Szpilką – jest czymś kompletnie nie do ogarnięcia. Choć jeszcze bardziej absurdalna była argumentacja organizatorów – byli na nie, bo „to przecież Wyborcza”. Przepraszam, ale czy sport nie miał przypadkiem łączyć ponad podziałami? Jedno jest pewne – doszło do niebezpiecznego i bardzo smutnego precedensu. Tym bardziej, że partnerem medialnym gali został tajemniczy portal Future-Champion.pl, który wsławił się głównie grafomańskimi określeniami promocyjnymi bez żadnego pokrycia w stylu: „największa gala sportów walki w Polsce organizowana przez polskiego promotora”. Taaak, a świstak siedzi…

Pustki takie, że aż głowa mogła rozboleć

IMG_1149
Jak po takiej „dojazdówce” wypadła sama gala? Chwilami komicznie, chwilami bardzo solidnie, ale przeważnie po prostu do bólu przeciętnie. Absurdalny przebieg miało najciekawiej zapowiadające się od strony sportowej starcie Izu Ugonoha z Fredem Kassim. Rywal jeszcze przed kilkoma miesiącami dał twardą i wyrównaną walkę Tomaszowi Adamkowi i na papierze wydawał się być groźnym testerem dla wracającego po nokaucie Polaka. W piątek poboksował chwilę i się poddał, bo… rozbolała go głowa. Bardziej wyglądało na to, że po drugiej rundzie dowiedział się, że kasa jest już na koncie i postanowił nie dać już sobie zrobić krzywdy. I tylko Izu żal –w tym długo oczekiwanym występie nie dowiedział się o sobie niczego nowego.

Na punkty wygrali Artur Szpilka i Ewa Piątkowska, ale w diametralnie różnym stylu – walka pań była najbardziej wyrównanym pojedynkiem imprezy, z kolei powrót „Szpili” najbardziej jednostronnym. Najbardziej zadowolony mógł być promotor obojga – Andrzej Wasilewski. Oficjalnie nie miał z tym przedsięwzięciem nic wspólnego od strony organizacyjnej, ale mimo to jego zawodnicy uczestniczyli w dwóch najważniejszych walkach gali. Jak to mówią – „i wilk syty, i Manchester City”.

Największą dramaturgię miało w piątek starcie Roberta Talarka (20-13-2, 13 KO) z Norbertem Dąbrowskim (22-7-2, 9 KO). W ringu krew lała się strumieniami (głównie z Talarka), a „Noras” pokazał najdojrzalszy boks od dawna i udanie zrewanżował się za porażkę sprzed roku, definitywnie rozstrzygając trylogię na swoją korzyść. Ogólnie walki fajnie wyglądały w TV „w obrazku”, ale nie da się ukryć – Narodowy straszył pustkami. Na pewno w żadnym momencie trwania imprezy na trybunach nie pojawiła się więcej niż połowa widzów – bardzo, ale to bardzo wątpię, że imprezę zobaczyło przynajmniej 15 tysięcy widzów. Ile z tych biletów rozdano – to wiedzą już tylko sami organizatorzy, ale podobno niemało.

Sam Marcin Najman okazał się w tym wszystkim dobrym wujkiem – ściągnął z Łotwy anonimowego pięściarza, który nigdy wcześniej nie wygrał z rywalem o dodatnim bilansie. Sympatyczny pan Bigis przyjechał, zobaczył Starówkę, nieźle zarobił i… będzie mógł opowiadać wnukom, że do ringu wprowadził go sam Michael Buffer, a on wbrew wszystkiemu pokonał miejscowego faworyta. Samą walkę najlepiej przemilczeć – Najman w czwartej rundzie poddał się z powodu kontuzji. Na gorąco ogłosił nawet zakończenie kariery, ale potem przyznał, że jednak chce rewanżu. Całe szczęście, że wstępnie zarezerwował już Stadion Narodowy na kolejny rok…

Niestety, nie ma się co śmiać – straty w dłuższej perspektywie mogą być nie do odrobienia. Byłem w piątek na miejscu i wychodząc ze stadionu słyszałem tylko szyderę. W bardzo dobrych miejscach na płycie (bilet wart ponad tysiąc złotych) – jakieś 40 metrów od ringu – widziałem ludzi, którzy w pewnym momencie… po prostu zasnęli. „Niedzielni” fani boksu raczej się do niego nie przekonali, z kolei ci najbardziej zagorzali musieli się w pewnych momentach mocno znieczulić, by jakoś to wszystko przeżyć.

Najgorsze jest to, że wszystko było naprawdę do uratowania. Czemu nie można było się porwać na mniejszy stadion – nawet ten Legii? A jeśli już koniecznie Narodowy, to dlaczego cały, a nie jego część z odpowiednio ustawionym ringiem, jak ma to często miejsce w USA? Balonik pękł z hukiem – gdyby Narodowa Gala Boksu była standardową imprezą, to nie byłoby się pewnie nad czym pastwić. Pompowanie balonika pod tytułem „największe bokserskie wydarzenie w historii kraju” sprawiło, że w takich okolicznościach pękł on z wyjątkowym hukiem.

Efekt końcowy pójdzie niestety w świat – jak porównać straszący 25 maja pustkami Stadion Narodowy do kompletu widzów osiągniętego na tym samym obiekcie przez KSW? Taka wizerunkowa klęska to ostatnie czego potrzebowało i tak już podzielone pięściarskie środowisko w Polsce. Chciałbym mieć nadzieję, że to wszystko zostanie potraktowane jako solidny poligon doświadczalny, ale bardzo w to wątpię. Dobrze już było…

KACPER BARTOSIAK

Fot. Kacper Bartosiak, Newspix.pl

Suche Info
27.09.2022

Kasperczak: – Skład na Walię to strzał w dziesiątkę

Henryk Kasperczak w rozmowie z Interią skomentował ostatnie mecze reprezentacji Polski. Jak powiedział: – Z Walią ze składem to strzał w dziesiątkę. Nie udało się z tym składem z Holandią, a po tych poprawkach i zmianach sytuacja się polepszyła. Jasne, Walia to nie taki mocny jak rywal jak Holandia, ale wygrana zasługuje na uwagę. To był taki mecz, że kto pierwszy strzeli gola to wygra i tak się stało. Ja byłem zadowolony z jednej rzeczy, z postawy tych naszych […]
27.09.2022
Weszło
27.09.2022

Hiszpania rzutem na taśmę ograła Portugalię i melduje się w Final Four LN

Dzięki bramce z końcówki meczu reprezentacja Hiszpanii pokonała Portugalię, wygrywając rzutem na taśmę drugą grupę Ligi Narodów dywizji A. Dzięki temu La Furia Roja awansowała do Final Four. Bohaterem kadry Luisa Enrique został Alvaro Morata, który wykorzystał podanie Nico Williamsa.  Po przegranym spotkaniu ze Szwajcarią selekcjoner Luis Enrique bił na alarm. Na gorąco po meczu stwierdził, że jego podopieczni zagrali najgorszą połówkę za jego kadencji. Zmienił nieco […]
27.09.2022
Suche Info
27.09.2022

Serbowie ogrywają Norwegię, Szwajcaria Czechów. Dzień z Ligą Narodów

Najciekawszym meczem Ligi Narodów – w założeniu – było starcie Portugalii z Hiszpanią, ale o tym piszemy w osobnym tekście. Tutaj podsumujemy resztę wyników. W dywizji A grano jeszcze jedno spotkanie – Szwajcaria podejmowała Czechy i wygrała 2:1, natomiast miała trochę szczęścia, bo Czesi zmarnowali w drugiej połowie rzut karny na remis. Czesi potrzebowali zwycięstwa, by utrzymać się w elicie, a skoro przegrali – w kolejnej edycji czeka ich walka […]
27.09.2022
Suche Info
27.09.2022

Richarlison obrzucony bananem

Skandaliczne zachowanie „kibica” w trakcie meczu Brazylia – Tunezja. Richarlison po strzeleniu bramki został obrzucony bananem. Canarinhos wygrali to towarzyskie spotkanie spokojnie, 5:1, ale niestety sielankowy nastrój na boisku popsuli troglodyci z trybun. W momencie kiedy Richarlison strzelił gola na 2:1, w jego kierunku poleciał banan. Uchwycono to na video: A banana was thrown at Richarlison during his goal celebration against Tunisia.#BRATUN #BRETUN pic.twitter.com/XBb1ZAaCTz — Ojora Babatunde (@ojbsports) September […]
27.09.2022
Inne sporty
27.09.2022

Dominacja Polek z Tajlandią. Biało-Czerwone wygrały kolejny mecz MŚ

Tajlandia nie należy do największych sił w kobiecej siatkówce, ale to zespół, który potrafi napsuć krwi każdemu. Dzisiaj jednak Polki absolutnie nie przestraszyły się rywalek z Azji. Wygrały z nimi w trzech setach i po dwóch meczach mistrzostw świata wciąż są niepokonane. Choć wielkie wyzwania w tym turnieju oczywiście dopiero nadejdą.  Dzisiejszy mecz był o tyle istotny, że mógł praktycznie zapewnić Polkom wyjście z grupy. Jak pokazywała historia: przypadki, w których zespół po wygraniu dwóch […]
27.09.2022
Suche Info
27.09.2022

Probierz: – Powinniśmy wygrać z Łotwą

Michał Probierz zabrał głos po meczu z Łotwą, który polska młodzieżówka zremisowała 1:1. Selekcjoner stwierdził na konferencji prasowej: – Daliśmy wszystkim zawodnikom pograć. Chcieliśmy, żeby wszyscy się pokazali i jest to dla nas bardzo duży materiał. Żałujemy bardzo, że nie wykorzystaliśmy dzisiaj tylu sytuacji, bo powinniśmy to spotkanie wygrać, ale w piłce nie liczy się to, co ktoś powinien, a to, kto zdobędzie ile bramek. Wiadomo, że w takim meczu przeciwnik zawsze coś […]
27.09.2022
Inne sporty
27.09.2022

Dominacja Polek z Tajlandią. Biało-Czerwone wygrały kolejny mecz MŚ

Tajlandia nie należy do największych sił w kobiecej siatkówce, ale to zespół, który potrafi napsuć krwi każdemu. Dzisiaj jednak Polki absolutnie nie przestraszyły się rywalek z Azji. Wygrały z nimi w trzech setach i po dwóch meczach mistrzostw świata wciąż są niepokonane. Choć wielkie wyzwania w tym turnieju oczywiście dopiero nadejdą.  Dzisiejszy mecz był o tyle istotny, że mógł praktycznie zapewnić Polkom wyjście z grupy. Jak pokazywała historia: przypadki, w których zespół po wygraniu dwóch […]
27.09.2022
Inne sporty
27.09.2022

Mówili, że wymyślił sobie chorobę. „Utarłem im nosa”

Kiedy w wieku dwunastu lat poznał diagnozę, zdał sobie sprawę, że będzie musiał zrezygnować z ulubionych słodkości. Nie wiedział też, czy w ogóle dane mu będzie zostać sportowcem. Z czasem zrozumiał jednak, że cukrzyca nie jest żadną przeszkodą. Nie robiły na nim wrażenia złośliwości rówieśników i w końcu zaczął zdobywać medale MŚ i ME. Poznajcie historię Mateusza Rudyka z Grupy Sportowej ORLEN, czołowego polskiego kolarza torowego. Od początku wiedziałeś, że z cukrzycą możesz odnosić […]
27.09.2022
Siatkówka
26.09.2022

Znakomity środek, rozegranie oraz brat Śliwki. Poznajcie wicemistrzów Europy U-20

Reprezentacja Polski zdobyła wczoraj srebrny medal siatkarskich mistrzostw Europy do lat 20. Z tego względu postanowiliśmy wam przedstawić nieco bliżej młode pokolenie naszych siatkarzy. Na których pozycjach mamy największe atuty? Jakich zawodników w szczególności należy obserwować w kontekście przyszłej gry w dorosłej kadrze? I dlaczego trzeba życzyć im rozwoju, i to nie tylko pod względem umiejętności? POLSKA ŚRODKOWYMI STOI Podczas rozgrywanych w Polsce i Słowenii siatkarskich MŚ na pochwały zasłużyli środkowi naszej […]
26.09.2022
Siatkówka
25.09.2022

O polską siatkówkę jesteśmy spokojni. Reprezentacja Polski U-20 wicemistrzem Europy!

Sukcesy polskiej siatkówki prawdopodobnie nie skończą się wraz z momentem, w którym Bartosz Kurek, Paweł Zatorski czy kilku innych bardziej doświadczonych zawodników postanowi zakończyć kariery. To chyba jeden z najlepiej zorganizowanych sportów w naszym kraju. A niezłe struktury szkoleniowe oraz popularność dyscypliny przynoszą efekty w postaci kolejnych znakomitych roczników. I tak możemy odtrąbić kolejny sukces polskich siatkarzy. Tym razem chodzi o reprezentację U-20 prowadzoną przez trenera Mateusza Grabdę, która dziś zdobyła […]
25.09.2022
Żużel
25.09.2022

Genialny Zmarzlik to za mało – Motor Lublin żużlowym mistrzem Polski!

Pierwszy mecz finałów PGE Ekstraligi był tak nudny, że wyzwaniem dla kibiców było to, by nie usnąć podczas jego oglądania. Ale spotkanie zakończyło się rezultatem, który stworzył spore emocje w rewanżu. W końcu Motor Lublin, faworyt do mistrzowskiego tytułu, musiał dziś odrobić aż 12 punktów, bo taką przewagę na własnym torze wypracowała sobie Moje Bermudy Stal Gorzów Wielkopolski. Na szczęście rewanż wynagrodził nam całe zło pierwszego meczu. Tu było wszystko […]
25.09.2022
Inne sporty
25.09.2022

Kipchoge poprawił swój rekord świata w maratonie!

W 2018 roku w Berlinie Eliud Kipchoge pobił maratoński rekord świata aż o minutę i 18 sekund. Eksperci mówili wówczas, że mamy do czynienia z największym biegaczem w historii na tym dystansie. Jakiś czas potem wielu z nich zwątpiło w Kenijczyka, tłumacząc przed igrzyskami w Tokio, że jego czas już się chyba skończył. GOAT pokazał im jednak, że nie mieli racji. Sięgnął pewnie po olimpijskie złoto, a ponad rok później znowu zadziwił wszystkich poprawiając swój […]
25.09.2022
Liczba komentarzy: 14
Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
KamilS
KamilS(@kamils)
4 lat temu

Nie można mówić, że to klęska boksu, bo to razem z Najmanem nie ma nic wspólnego ze sportem-monthy python byłby dumny. Parodia boksu, która wzbudzała śmiech wśród znajomych pięściarzy, a wisienką na torcie porażka wielkiego celebryty(ciekawe skąd wziął na to pieniążki).

LordInfamous
LordInfamous(@lordinfamous)
4 lat temu

Izu posługuje się lepszą polszczyzną niż niejeden narodowiec albo inny „separatysta rasowy”

Gordon
Gordon(@gordon)
4 lat temu
Reply to  LordInfamous

A dlaczego ma się nie posługiwać, skoro urodził się w Polsce, uczęszczał do polskich szkół, miał Polskich przyjaciół, jest Polakiem. To jest bardzo inteligentny, elokwentny gość.

LordInfamous
LordInfamous(@lordinfamous)
4 lat temu
Reply to  Gordon

Wiem o tym, chodzi mi o to, że jest inteligentny. Porownaj go do takiego Szpilki

Wacław Grzdyl
Wacław Grzdyl(@Waclaw-Grzdyl)
4 lat temu
Reply to  LordInfamous

no nie tylko, równiez lepiej niz niejeden kodziarz i multikulturysta

theczarek
theczarek(@theczarek)
4 lat temu
Reply to  LordInfamous

Bo to Polak to jak ma mówić, po „murzyńsku”? Raczej niektóre ameby mogą być w szoku, ze czarnoskóry jest inteligentny, no ale z pewnością większość kretynow o ciemnej skórze myśli podobnie o białych, że same przyglupy, więc to raczej naturalne.

LordInfamous
LordInfamous(@lordinfamous)
4 lat temu
Reply to  theczarek

Nic nie zrozumiałeś z mojej wypowiedzi. Nie jestem w żadnym szoku, i wcale nie o to mi chodziło. Miałem na myśli tych wszystkich separatystów rasowych uważających, ze czarny nie moze być Polakiem

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

TrolloLollo
TrolloLollo(@trollolollo)
4 lat temu

Narodowa Gala Śmiechu i główny błazen polskiego „boksu” (Marcin N.) w roli głównej.

zenek122
zenek122(@zenek122)
4 lat temu

Taki jest poziom naszego boksu, albo sorry poziom jest jeszcze niższy. W sumie upada też MMA, które przez parę lat ratowało rynek, ale to już też jest upadek, słabi konkurenci coraz więcej ustawek coraz słabsze gale, bo konkurencja bijatyki między celebrytami też już się nudzi po woli..

KamilS
KamilS(@kamils)
4 lat temu
Reply to  zenek122

Wszystko przez to, że nie ma ligi boksu, tylko jakieś zawody i walki wojewódżkie, do tego słabe zainteresowanie, brak sponsorów. Dochodzi do takich paradoksów, że Najman nazywa się bokserem, bo w big brother zagrał i stał się celebrytą.

DIABLO
DIABLO(@diablo)
4 lat temu

miałem nieprzyjemność być na tej gali, recenzja w 3 słowach: syf, kiła i mogiła.

komentator
komentator(@komentator)
4 lat temu

najman okazał się jeszcze gorszym organizatorem niż bokserem. A wydawało się to niemożliwe

Maxizer
Maxizer(@maxizer)
4 lat temu

#nikogo