post Avatar

Opublikowane 10.05.2018 11:01 przez

redakcja

Jeśli ktoś uparcie wierzy w istnienie jednej recepty na sukces, powinien w tej chwili bukować bilet, brać taksówkę na lotnisko i wsiadać w samolot do Genui. Jednak nie dlatego, że właśnie tam ów przepis znajdzie. Nie, przeciwnie, znajdzie tylko dowód na to, że jednej drogi, jednego zestawu cech charakteru, gwarantujących sukces, po prostu nie ma. A tym dowodem będzie Karol Linetty.

On i Bartosz Bereszyński są dzisiaj bardzo ważnymi postaciami Sampdorii, co jest ich wspólnym mianownikiem, ale różnic widać jakby więcej. Jeśli postawić dyktafon na stole, głos tego drugiego będzie zbierany przez 80% czasu, sam chętniej odpowie na pytania otwarte, nieskierowane do konkretnej osoby. Jeśli spytamy o kolejny krok, czyli o transfer po sezonie do lepszej drużyny niż Sampa, Bereszyński łatwiej wskaże już nawet sam kierunek ewentualnej przeprowadzki, Anglię, natomiast Linetty stwierdzi:

– Nie myślę o tym. Koncentruję się na rozwoju i łapaniu każdego kolejnego dnia.

Mimo że jego agent, Tomasz Magdziarz, zapytany o to samo, mówi:

– Karol jest gotowy na kolejny krok i na każdy klub, poradzi sobie wszędzie. Jestem o tym przekonany.

A Maciej Chorążyk, kierownik kadry U17, która na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy z Linettym w składzie doszła do półfinału, dodaje:

– Pasowałby do ligi angielskiej. Nie mówię o top 6, ale środek tabeli? Jak najbardziej. Nie jest zbyt mikry, fizycznie bardzo się poprawił, poza tym na pozycjach 6-8 występują przecież mniejsi zawodnicy, żeby wziąć za przykład choćby N’Golo Kante.

Z kolei inną różnicą między Bereszyńskim a Linettym, jaką bez trudu można wskazać, jest pamiętna historia z transferem do Legii. Bartek zdecydował się na ten krok, natomiast Karol już nie. Jak mówi: – Gdy „Bereś” odszedł, w Poznaniu zaczęto patrzeć inaczej na wychowanków. Wcześniej obcokrajowcy byli na pierwszym miejscu, po tym transferze to się zmieniło. Jego odejście otworzyło wielu osobom oczy.

Linetty radził się wówczas rodziców, co robić, a ci optowali raczej za pozostaniem w Poznaniu. – Mówiliśmy mu, żeby nie patrzył na pieniądze, bo one przyjdą z czasem. Piłka ma mu sprawiać radość, a nie doprowadzać do sytuacji, kiedy boli go serce przez to, że miałby grać przeciwko drużynie, którą kocha – opowiada mama Karola, pani Elżbieta.

Może więc Bereszyńskiego i Linettego trzeba by brać niejako w pakiecie, jako dowody na to, że w futbolu jest miejsce na różne charaktery, ale przypadek Karola wydaje się… ciekawszy, bardziej intrygujący? Cóż, może to złe słowa, bo jakkolwiek spojrzeć Bartek też przeszedł dużo, natomiast w tym kontekście chyba nie będzie błędem użycie akurat tych sformułowań. Pamiętajmy, w jakich czasach żyjemy. Co krok wmawia się wszystkim, że świat należy tylko do ludzi pewnych siebie, przywódczych, beztroskich, ekstrawertycznych. Karol do tego opisu pasuje średnio, a jednak radzi sobie w silnej lidze i zaraz pojedzie na mundial.

linet1

Choć nie ma co myśleć, że szedł swoją drogą pozbawiony odwagi. Jeśli chłopak w wieku gimnazjalnym zamienia rodzinny dom w Damasławku na oddalony o 75 kilometrów Poznań, musi mieć w sobie siłę. Patryk Kniat, który wypatrzył Linettego, tak wspomina początki piłkarza: – Pierwszy raz zobaczyłem Karola, gdy miał 10 lat, na konsultacjach reprezentacji Wielkopolski. Zwrócił moją uwagę swoją zadziornością, bardzo dobrą grą w destrukcji, chęcią szybkiego odebrania piłki, pozbierania się, ciągłą mobilnością w grze. Zaraz po tym zgrupowaniu podjąłem rozmowy z rodzicami, żeby go przenieść do Lecha, bo byłem też trenerem w Kolejorzu tego samego rocznika co Karol. Nie trzeba było ich długo namawiać, Lech w Wielkopolsce jest dużą marką i wszyscy chłopcy marzą, by tam grać. Na samym początku umówiliśmy się na dwa treningi w tygodniu. To był też środek rundy, nie mogliśmy Karola transferować. Później do nas już przeszedł, dojeżdżał na dwa-trzy zajęcia w tygodniu plus mecz. W momencie jego przejścia do gimnazjum pojawił się pierwszy trudny temat, czyli namówienie rodziców, aby Karol zamieszkał w bursie w Poznaniu. Trzeba było z nimi troszkę popracować, bo nie mieli przekonania. Jednak poświęcili półtora roku na dojazdy, widzieli rozwój swojego dziecka, wiedzieli, że w wieku gimnazjalnym treningi są codziennie, toteż ostatecznie chcieli, by i Karol był w bursie. Tam przeżywał trudne chwile, gdyż jest skromnym chłopakiem. Miał pewnie wówczas też kompleksy natury małomiasteczkowej, skoro wywodził się z mniejszego środowiska. Nie mógł się czasem dogadać z rówieśnikami w bursie, też ona była wtedy w nieciekawym rejonie. Gdy Karol wracał ze szkoły w jesienno-zimowych porach, robiło się już ciemno, zaczepiali go ludzie z marginesu stojący niedaleko ośrodka. Reagowałem, przyjeżdżałem tam, wiem też, że pojawiali się kibice Lecha. Oczywiście nie doszło do rękoczynów, ale gdy tamte grupy zorientowały się, z kim mają do czynienia, odpuściły.

Mama Karola: – Wychodził z internatu, udawał, że jest okej, a nie mógł słowa powiedzieć, bo łzy cisnęły mu się do oczu. Były momenty, kiedy chciał wracać do domu. To właśnie trener Kniat dużo pomagał – gdy Karol dzwonił i mówił, że nie ma siły, dzwoniliśmy do Patryka, który zawsze był przed nami. Jak już docieraliśmy do Poznania, to Karol stwierdzał: „cześć mamuś, dzięki, że jesteście, ale ja zostaję.” Nie wiem, czym trener go przekonywał, jednak zawsze to kończyło się dobrze.

I jeszcze raz trener Kniat: – Gasiliśmy pożary, dotrwaliśmy do końca gimnazjum i dalej już poszło.

Miał więc Linetty w sobie wiele samozaparcia. Gdyby się uparł, nikt od powrotu do Damasławka by go nie odwiódł. No ale miał też szczęście, że na jego drodze znaki stawiali odpowiedni ludzie. Weźmy choćby jeszcze taką historię. – Duże słowa uznania należą się rodzicom, którzy patrzyli na dobro dziecka nie przez pryzmat pieniędzy czy tymczasowej sławy. On mógł wyjechać dużo wcześniej za granicę, jeszcze przed debiutem w Lechu, po medalu U17 z Marcinem Dorną. Miał propozycję z Borussii Dortmund. Dla rodziców, którzy nie wywodzą się z bogatych sfer, były to olbrzymie sumy. Pamiętam, że siedzieliśmy w Damasławku przy kolacji, rozmawialiśmy, przekonywałem ich, że warto poczekać, bo znając charakter Karola to nie jest dobry moment na wyjazd. To była dla mnie trudna rozmowa. Z jednej strony wierzyłem w swoje słowa, ale z drugiej wiedziałem, iż rodzice tracą szansę na bardzo dobre pieniądze. Nie miałem stuprocentowej pewności jak ta kariera się potoczy, oprócz tego, że po rozmowie z trenerem Rumakiem wiedziałem, że Karol dostanie szansę. Byłoby straszne, gdyby się jednak nie przebił, zadebiutował w lidze, ale potem zniknął. Na szczęście wszystko potoczyło się dobrze – opowiada Kniat.

Z kolei z perspektywy pani Elżbiety wyglądało to tak: – Wiedzieliśmy, że Karol mentalnie przeszedł wiele i w wieku 17 lat nie jest w stanie jechać. Chcieliśmy, by spełnił marzenie, bo zawsze pragnął grać w Lechu. Poza tym stwierdziliśmy, iż powinien iść małymi kroczkami do kolejnych celów.

Ciekawe jest też, jak różni się charakter piłkarza na boisku w porównaniu z tym poza murawą. Potwierdzają to dwie opinie. Jedna, Kniata: – On się zawsze stresował przed meczami, od dzieciaka – potrafił wymiotować, mieć bóle brzucha, być blady. Ale jak wychodził na boisko, to wszystko schodziło i się wyróżniał.

Chorążyk: – Tamta drużyna U17 była zespołem wojowników i każdy miał mocny charakter. Karol, mimo iż nie mówił dużo, wychodząc na boisko też zmieniał się w wojownika. Każdy wiedział, że w meczu da z siebie tyle, co reszta, bo z tego małego Karolka, zahukanego i stojącego z boku, na czas spotkania wyrastał demon.

Demon, który w życiu prywatnym, za pierwsze pieniądze z Lecha kupił sobie rower. Na stu piłkarzy pewnie znaleźlibyśmy może jeszcze dwóch podobnych – lista zakupów w takim momencie zazwyczaj wygląda zupełnie inaczej.

WARSZAWA 15.04.2016 MECZ 31. KOLEJKA EKSTRAKLASA SEZON 2015/16 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECH POZNAN 1:0 KAROL LINETTY FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Linetty zadebiutował w Lechu przy okazji towarzyskiego spotkania z HSV przed sezonem 12/13. To właśnie wtedy mama piłkarza po raz pierwszy naprawdę poczuła, że futbol dla Karola może być czymś więcej niż pasją – sposobem na życie. Cokolwiek napisać o trenerze Rumaku, umiejętnie wprowadzał młodego chłopaka do składu, a ten sprawnie wspinał się po szczeblach poznańskiej szatni. Zdobył z Kolejorzem mistrzostwo Polski, poznał smak europejskich pucharów, nikt nie wyobrażał sobie jedenastki poznaniaków bez tego środkowego pomocnika. Oczywiście do czasu, aż Lech i ekstraklasa stały się dla Linettego za małe. Był za dobry. Stąd oferta z Sampdorii, gdzie piłkarz radzi sobie tak zgrabnie, że zapoczątkował wręcz modę na Polaków w Genui, skoro Sampa wzięła po nim jeszcze dwóch reprezentantów ekstraklasy.

– Ludzie tutaj są uśmiechnięci, potrafią spytać sami z siebie jak się czuję, mają większe pojęcie o meczach, bo to jest ich drugie życie. Gdy chcą coś powiedzieć, to nie ukrywają prawdy, tylko walą prosto z mostu. Tu bardziej szanuje się piłkarzy niż u nas – opowiada o włoskiej mentalności piłkarz, co pokrywa się z opiniami Bereszyńskiego. (KLIK)

– Myślę, że przychodząc do Włoch, nauczyłem się dużo w sferze taktycznej. Nasz trener to fanatyk w tej kwestii, potrafi jedno spotkanie obejrzeć trzy razy i nie spać po nocach. Wiem jak się poruszać, kiedy atakować przeciwnika, kiedy zwolnić akcję. Od strony technicznej też zaliczyłem duży rozwój, bo choć na treningach mamy dużo tej taktyki, to zajęcia są z piłkami. Rozwinąłem się też motorycznie. Mam wrażenie, że tutaj ciężej się pracuje niż w Polsce – mówi dalej Linetty.

Progres piłkarza widać gołym okiem. Jest przeważnie podstawowym zawodnikiem drużyny. W tym sezonie na 30 meczów, w których brał udział, 19 zaczynał w pierwszym składzie. Rok temu miał statystykę 27/37, ale też wówczas nie stracił kilku spotkań na kontuzję. Czego mu natomiast brakuje, to – podobnie jak w przypadku Bereszyńskiego – liczb. Te bardziej szczegółowe ma znakomite, skoro sezon 16/17 kończył jako piłkarz z największą średnią liczbą odbiorów w Serie A, ale goli i asyst raczej nie widać. Cztery bramki i siedem ostatnich podań w 65 meczach. Mało. – Wiem o tym. Dlatego zostaję po treningach, by poprawić strzał z dystansu, powrzucać w pole karne. Nie skupiam się jednak tylko na jednej rzeczy, nie myślę: aha, w obronie gram lepiej, to poćwiczę coś innego. Nie, chcę się rozwijać równomiernie, poprawiać wszystkie elementy. Wracając jeszcze do liczb: miałem dobry moment, kiedy strzeliłem trzy gole w czterech meczach, ale przyszedł uraz. Nigdy nie jest łatwo wrócić po kontuzji, na szczęście to zrobiłem i jest wszystko okej, natomiast liczb potem już nie było – tłumaczy Linetty.

Może więc piłkarz powinien stać się większym specjalistą od stałych fragmentów gry? Przykład Lewandowskiego pokazuje, że wolnych można się nauczyć. A przecież po pierwsze: Linetty jest dużo młodszy od kapitana kadry, po drugie: można znaleźć głosy, że już potrafił to robić. Chorążyk wspomina: – Nie wykonuje ich teraz, ale w juniorskiej piłce bił rzuty wolne i rożne. Ma bardzo dobrze ułożoną nogę. Pamiętam mecz z Niemcami w półfinale mistrzostw Europy, na trzy minuty przed końcem mieliśmy wolnego i Karol walnął w poprzeczkę. Gol dałby nam karne, gdyż tam nie grano dogrywek. Myślę, że dzisiaj Karol jest też inaczej ustawiany, więc nie pokazuje pełni możliwości w statystykach. Dla przykładu, Sebastian Rudol fenomenalnie rzuca auty, potrafi przerzucić pole karne, ale nie jest wykorzystywany w ten sposób w lidze. To są takie cechy, które obaj zawodnicy mieli w młodym wieku, jednak w piłce seniorskiej panują inne zasady.

linetty sampdoria newspix

A propos reprezentacji – tak jak kiedyś narzekaliśmy, że Zieliński daje kadrze zbyt mało, tak teraz czekamy, aż Linetty objawi cały swój potencjał, grając z orłem na piersi. W eliminacjach do mundialu nie był przecież zawsze podstawowym zawodnikiem:

z Kazachstanem zagrał siedem minut
– z Danią wszedł na drugie 45 minut, które przegraliśmy 1:2
– z Armenią cały mecz spędził na ławce
– rewanż z Kazachstanem również

Poza tym piłkarz w tych eliminacjach nie zagrał pełnego spotkania, często był zmieniany koło 60-70 minuty. – Nie pokazałem pełni możliwości w kadrze, trochę prawdy w tym jest. Nie gram tego, co potrafię zagrać w Sampdorii. Muszę to zmienić. Mój najlepszy mecz wciąż jest przede mną. Natomiast nie było tak, że grałem nie wiadomo jak źle. Trzymałem poziom, choć oczywiście wiem, że bez fajerwerków.

Trzeba wiedzieć, że piłkarz w reprezentacji gra inaczej niż w Sampdorii. – W kadrze jestem w środku pola, nie wychodzę do boku, trzymam się tego centrum, pomagam w obronie i ataku. W Sampdorii gram pół skrzydłowego, pół środkowego. Gdy bronimy, muszę zejść do centrum boiska, gdy pressujemy, atakuje obrońca i muszę podwoić jego pozycję – tłumaczy Linetty. Natomiast nie szuka w tym usprawiedliwienia i słusznie, problem leży gdzie indziej, co dostrzegają wszyscy. Również sam zawodnik. O ile w Sampdorii Polak czuje się już komfortowo, jest pewny siebie i wie, na czym stoi, o tyle w reprezentacji tego mu brakuje. Jeszcze nie jest demonem z zespołu Dorny, jeszcze nie potrafi przejść tej metamorfozy, o której wspominali poprzedni szkoleniowcy.

Kniat: – Karol potrzebuje zaufania. Też wydaje mi się, że to jest kwestia czasu, aż zacznie grać na miarę potencjału w kadrze. Im bardziej będzie się wyróżniał za granicą, tym bardziej udowodni swoją wartość w reprezentacji.

Pani Elżbieta: – Mentalnie za bardzo chce pokazać, że potrafi, a jak człowiek za bardzo chce, to nie do końca wychodzi. Jego potencjał w kadrze jeszcze nie został odkryty. Nie może się denerwować, jeśli coś mu nie wyjdzie, musi grać swoje, wtedy wszystko się ułoży. Musi zagrać kiedyś taki mecz, kiedy zejdzie z boiska i powie: „no, to było to”. Wtedy będzie okej. Jeśli trener mu ufa, on zrobi dla niego wszystko.

Magdziarz: – Na razie nie czuje się w kadrze tak pewnie, jak w Sampdorii. Może dlatego, że nie miał jeszcze takiego fenomenalnego meczu.

Linetty: – Rzeczywiście, nie czuję się jeszcze stuprocentowo pewny siebie w reprezentacji, ale jest już z tym lepiej. Współpracowałem z psychologiem. Lubię historyjki i na przykład jedna była o smoku. Jeśli mamy wadę i myślimy o niej, to ten smok siedzący na ramieniu się zwiększa. Trzeba się po prostu z nim pogodzić, ruszyć dalej, zaakceptować to, wówczas ten smok będzie mały. Te parę lekcji dużo mi dały, zacząłem się dobrze czuć i nie potrzebowałem kolejnych. Jednak gdy miałem gorszy czas, ta pewność siebie zmalała, miałem jeszcze jedną wizytę, porozmawialiśmy i wróciłem na odpowiednie tory.

Nikt nie ma przecież większych wątpliwości, że Linetty przy okazji mundialu będzie znaczył więcej w reprezentacji niż na Euro 2016. We Francji pomocnik nie zagrał ani minuty, dziś – choćby patrząc na potencjał – jego rola powinna być jeszcze większa, niż jest. Może liczyć na występy, albo nawet na pierwszy skład. Tam widzi go choćby Chorążyk: – Myślę, że będzie podstawowym zawodnikiem na turnieju, a potem podstawowym piłkarzem przez lata. On ma wszystko poukładane: i w życiu, i na boisku. Lubi pracować, nie odbiła mu soda. To perła.

– Oczywiście, kiedy nie grałem na Euro pojawiła się we mnie sportowa złość. Tamta sytuacja dała mi jednak tylko do kopa dalszej pracy. Na mundial jedziemy z myślą o medalu, bo gdybyśmy mówili jedynie o wyjściu z grupy, sami stawialibyśmy sobie ograniczenia – twierdzi Linetty.

Coś nam mówi, że jeśli te marzenia mają się otrzeć o rzeczywistość, potrzebujemy tego demona w środku pola. Czas go uwolnić, Karolu.

PAWEŁ PACZUL

Sprawdź inne materiały z cyklu „Kierunek jest jeden”:

 Lodówka pełna celów. Damian Kądzior nie przestaje marzyć

Bereszyński: Gdyby nie transfer do Legii, widzę siebie w drugiej lidze

Piotruś został w Ząbkowicach. Rodzinne pogotowie, nagrody na zeszyt, łzy we Francji

Najskromniejszy chłopak z najlepszą lewą nogą

Fabiański: Wyciskam ile mogę z tego, co mi jeszcze zostało

Sport był mu pisany. Ale na Premier League zapracował już sam

Fot. Newspix/FotoPyk/własne

Opublikowane 10.05.2018 11:01 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 12
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Turbokoń
Turbokoń

Jeszcze niech tam Jóźwiaka wezmą, przyjemnie się patrzy na jego grę. I Szymańskiego.

lion
lion

Jóźwiak i Szymański mają jedną wadę – nie byli sprawdzeni w meczach piłki nożnej.

jezd
jezd

Rumakowi możemy dziękować za jedno za wprowadzenie Karola do dorosłej piłki.
Ps. Ja za swoją pierwszą pensję kupiłem sobie trampoline

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MeaCulpa
MeaCulpa

Karolek….

johnadams1
johnadams1

Postępów nie robi. W kadrze anonimowy, w klubie w tym roku gra mniej niż ubiegłym. Ma za dużo strat i zbyt często apatyczny, jakby podczas meczu myślami był przy partii szachów. Do tego cichutki jak myszka, mało bierze odpowiedzialności na siebie. Włoska podupadła, niepotrzebnie trzymają się wciąż 20 drużyn, gdzie zawsze nawet 2 mocno odstają, to i jest miejsce dla takich Karolów. Nie wydaje mi się by zmienił kiedyś klub na lepszy, w kadrze też się średnio przyda. Talent ma, jak na taką mameję potrafi odebrać piłkę o wiele silniejszym rywalom, dobrze się trzyma na nogach, ma podanie i strzał, ale za rzadko regularny w tym, np po super odbiorze za często poda do przeciwnika. No nie mam o nim za dobrej opinii, może wystrzeli na mundialu.

GRAND_CHAMP
GRAND_CHAMP

Liga włoska z roku na rok się podnosi; w drugą stronę za to dryfuje liga niemiecka.

johnadams1
johnadams1

Moim zdaniem sie nie podnosi. To jest wlasnie poziom niemieckiej (liga profesjonalna, ale jest duzo miejsca dla karolow), maja jeden Bayern i roznica jedynie, ze jest kilka Dortmundów. Napoli wyprzedaz idzie, Savic juz jedna noga w ManU. Juve spokojnie moze stracic Dybale (Sandro juz tera na pewno odejdzie?), Inter Icardiego i pewnie w koncu Perisic, Skriniar tez ma mnostwo propozycji, trzy filary nie?). Roma puszcza Nainggolana (z kims dogadany), Dzeko byl jedna noga w Anglii, pojdzie tera? Jechac ze slabymi klubami jak Sampdoria (Zapata odejdzie?)? Praktycznie kazdy klub serie A moze w tym sezonie puscic swego najlepszego pilkarza w swiat. Identycznie jak w niemieckiej, z tym ze niemieckie kluby maja mniej klasowych pilkarzy (jakiegos turka z freiburga chce cala anglia). To sa dzis ligi produkujace pilkarzy dla topu finansowego (nawet Rosja im podbiera. Nie ma sie co obrazac takie sa fakty. Juve sie stawia troche, ale i tak jak ktos chce cos od nich kupic to kupi.

wscieklybajpas
wscieklybajpas

najpierw piszesz o poziomie a potem bredzisz o pieniądzach. zdecyduj się wreszcie. Serie A się podnosi a obecny sezon w Europie był jednym z najlepszym w ich dziesięcioleciu. jeszcze 5 lat temu srali się czy ich portugalczycy i francuzi nie jebną a dziś mają niewielką stratę do bpl (troche ponad 0.700) co pokazuje że w ostatnich latach mocno grali w pucharach.
zawodnicy odejda? jak nie jesteś w trójce najbogatszych to wiadomo że zawodnicy się zmieniają. ale to nie problem. problemem jest to czym ich zastąpić. jesli zdołają ich zastąpić bez ubytku na poziomie sportowym to dlaczego poziom miałby spadać?
idąc twoim tokiem rozumowania to kluby takie jak PSG czy Manchester United są najmocniejsze na świecie bo mogą sobie pozwolić na utrzymanie i zakup każdego. no beka xD

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

GRAND_CHAMP
GRAND_CHAMP

pysk juz, przynudzasz

Weszło
22.09.2020

Michniewicz na tle poprzedników, czyli czy CV prawdę ci powie?

Kultowy niedźwiedź z wieloletnim doświadczeniem w rosyjskich klubach. Albańczyk, który w Belgii przewrócił się na piłkach. Mentor, który wychował tłumy młodych. Romantyczny twórca nowych definicji piłkarskich, który nie nadawał się na trenera. Jego efemeryczny następca. Awanturujący się wagabunda o wdzięcznym pseudonimie Ryszard Lwie Serce. Pan od zapieprzania. Oto poprzednicy Czesława Michniewicza na ławce trenerskiej Legii […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Kenny Saief, czyli nadzieja Lechii na choćby przyzwoity sezon

Lechia Gdańsk w ostatnich latach – delikatnie mówiąc – nie słynęła z obsady pozycji numer dziesięć. Cholera, być może trzeba się cofnąć aż do czasów Razacka Traore, by znaleźć naprawdę konkretnego piłkarza, a i on wędrował przecież na boisku w różne rejony, od skrzydła po napad. W każdym razie w kolejnych latach nikt lepszy się […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Legia z prezentem, a później pokrzywdzona. Wilusz zasłużył na wykluczenie

Czy Legia została skrzywdzona? A może tym razem zyskała na błędach sędziów? Czy Maciej Wilusz powinien pić meliskę przed meczami? No i co z tymi przeklętymi zagraniami ręką w polu karnym? Kolejny weekend znów przyniósł nam kilka weryfikacji w Niewydrukowanej Tabeli. Choć tak po prawdzie, to nie była łatwa kolejka do sędziowania. Zaczynamy od meczu […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Przeklęte Wyspy Owcze i technologiczny skok. Sukcesy i porażki Michniewicza w kadrze U-21

Czesław Michniewicz jest już jedną nogą poza reprezentacją Polski do lat 21. Odejdzie z niej raczej prędzej niż później. Ale co po sobie zostawi? Jaki bilans po trzech latach sprawowania stanowiska przez Michniewicza, mają biało-czerwoni? Co mu się udało, a co zawalił lub najzwyczajniej w świecie mógł zrobić trochę lepiej? Nie ma wątpliwości, że bilans […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Jeden klub, jeden trener. Klich i Kapustka od Tarnovii do kadry | KOPALNIE TALENTÓW

Ich pierwszy trener mówi o przypadku, twierdząc, że Mateusz Klich i Bartosz Kapustka poradziliby sobie gdziekolwiek by nie zaczynali, a on akurat miał szczęście, że na nich trafił. Większe zasługi niż sobie przypisuje rodzicom swoich najbardziej znanych byłych podopiecznych. Chyba jednak prowadzący ich za młodu Krzysztof Świerzb jakąś cegiełkę do tego dołożył, skoro nawet teraz […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Chodyna na radarze, Makowski cofa się w rozwoju

Za nami cztery kolejki nowego sezonu Ekstraklasy. Gdy patrzymy na ten okres przez pryzmat młodzieżowców, trochę brakuje nam odkryć. Jasne, poprzedni rok pokazał, że warto w tej kwestii trochę poczekać, bo choćby Michał Karbownik, Bartosz Białek czy Jakub Moder wypłynęli na szerokie wody dopiero z czasem, ale byli też tacy, którzy zaskoczyli od pierwszej kolejki […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Spokojnie, zaraz się rozkręci. Boruc jak film o facecie w łódce?

Powrót Artura Boruca do Legii Warszawa to bez dwóch zdań największe wydarzenie trwającego jeszcze okienka. Celowo nie użyliśmy w tym kontekście słowa „transfer”, bo ten ruch wykracza poza same kwestie sportowe, ale jedno trzeba wyraźnie zaznaczyć – to właśnie one wciąż powinny być na pierwszym planie. A na starcie tego sezonu nie ma co kryć […]
22.09.2020
Włochy
22.09.2020

Sfałszowany egzamin z włoskiego, czyli w co pogrywa Luis Suarez?

„Spoczywa na tobie wielka odpowiedzialność. Jeśli go oblejesz i gość nie dostanie obywatelstwa, to dopiero się zacznie. Rozpoczną atak terrorystyczny” – mówi na nagraniu rozmówca Stefanii Spiny. Czy to fragment filmu akcji? Nie. To konspiracyjna konwersacja uniwersytecka w sprawie językowego egzaminu Luisa Suareza, koniecznego do uzyskania włoskiego paszportu. Egzaminu, który Urugwajczyk podobno zdał z łatwością. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Czereszewski: Holendrzy w Stomilu? Dzięki mnie klub zarobi na nich niemałe pieniądze

Temat Stomilu, dziwnych transferów do klubu i zmian, które w ciągu ostatnich dni zaszły w Olsztynie, nie schodzi z ust kibiców. Wczoraj przyjrzeliśmy się jednej stronie sprawy, o której rozmawialiśmy także w I-ligowej części „Weszłopolskich”. Dziś oddajemy głos drugiej ze stron, a konkretniej Sylwestrowi Czereszewskiemu, który nie stroni od mocnych słów. Doniesienia portalu stomil.olsztyn.pl nazywa […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Gdy rozum śpi, a Lewandowski zagrywa krzyżakiem, budzą się demony

Środkowy pomocnik przejmuje piłkę na środku boiska, zagrywa ją na prawo do skrzydłowego, ale nie zatrzymuje się, tylko biegnie na pełnej w pole karne. I słusznie, bo zaraz dostaje podanie zwrotne od kolegi, wystarczy dołożyć nogę i po wszystkim. Tak też się dzieje – pewny strzał i bramkarz nie ma szans. Ale co to? Kibice […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Ring cię zweryfikuje. Nie masz za kim się schować”

– Moja walka? Jakbyś Rocky’ego oglądał. Cały mój plan szybko poszedł w pieruny. Myślałem, żeby dużo tańczyć, atakować seriami i odskakiwać, tak miałem zaplanowane treningi. Ale walczyliśmy na najmniejszym możliwym wymiarze ringu, więc nie było za bardzo gdzie uciekać. Trener powiedział mi więc „Kamil, musisz się bić”. A że lubię się bić, to się biliśmy. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Pół roku transmisji sportowych za darmo – promocja specjalna PKO Banku Polskiego

Nasi partnerzy z PKO Banku Polskiego mają do zaproponowania kapitalną promocję dla wszystkich ekstraklasowych świrów. I nie tylko! Do zgarnięcia półroczny darmowy dostęp do transmisji sportowych lub filmów na platformie CANAL+ telewizja przez internet. Na czym polega cała akcja? Już tłumaczymy. Najpierw trzeba założyć PKO Konto za Zero z Oficjalną Kartą Ekstraklasy. Jedną z tych, […]
22.09.2020
KTS
22.09.2020

Podryw na zerwane więzadło i kolejny rekord! KS Bednarska 1:15 KTS Weszło

Idziemy jak burza. W rywalizacji z ostatnią w tabeli Bednarską wydatnie poprawiliśmy bilans strzelecki. Drużyna nie zawiodła i zaaplikowała rywalom aż 15 bramek. Łapcie obszerne kulisy ostatniego spotkania KTS-u Weszło.  fot. FotoPyk
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

PRASA. Strejlau: Legia robi błąd. To Jacek Zieliński powinien zostać jej trenerem

Temat dnia w prasie jest oczywisty – Czesław Michniewicz w Legii Warszawa. W „Przeglądzie Sportowym” o nowym szkoleniowcu wypowiadają się eksperci. Mocną tezę wysunął Andrzej Strejlau. – Zastanawia mnie, kto zdecydował o zwolnieniu trenera Vukovicia. Strategię klubu wyznacza prezes, wiceprezes albo dyrektor sportowy. Któryś z nich popełnił błąd, decyzja o zwolnieniu była tego dowodem. Uważam, […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Bielsa uczy: największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich”

– Bielsa wychodzi z założenia, że największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich. Wtedy najłatwiej jest coś zepsuć. Trudniej wtedy spostrzec, że zespół potrzebuje zmian, żeby się rozwijać. Bo przecież jest wciąż wynik. A pewna formuła może się właśnie kończyć i trzeba nie lada geniuszu, by dostrzec ten moment nim będzie […]
22.09.2020
Anglia
21.09.2020

Wilki się nie położyły, ale na Citizens to i tak za mało

Nadspodziewanie dobrze zaprezentował się zespół Wolverhamptonu na tle Manchesteru City. A może raczej wypadałoby napisać – zaskakująco niewielki był opór Citizens przed powstrzymywaniem ataków Wolves. Oczywiście, Manchester City przeważał przez większą część spotkania. Oczywiście, utrzymał również korzystny wynik do 90. minuty. Ale chyba nikt nie przypuszczał po bramce Fodena na 2:0, że gospodarze zdołają jeszcze […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia ściągnęła Piasta na dno

Piast miał się podbudować meczem z Jagiellonią przed starciem z FC Kopenhaga, tymczasem tylko się dobił. Za nami już cztery ligowe kolejki, a gliwicki zespół ciągle czeka na premierowego gola. Na dodatek nie pomógł dziś Frantisek Plach i w efekcie „Jaga” przełamała passę czterech kolejnych porażek z podopiecznymi Waldemara Fornalika. To nie tak, że Piast […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

WESZŁOPOLSCY: MICHNIEWICZ W LEGII WARSZAWA, WIELKI MECZ GÓRNIKA

Powiedzieć, że to gorący dzień w Ekstraklasie, to nic nie powiedzieć. I trzeba przyznać, że termin naszego programu zgrał się idealnie: ledwo Legia ogłosiła Czesława Michniewicza, a wjeżdżają Weszłopolscy w składzie Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek, Paweł Paczul, Adam Sławiński, Szymon Janczyk, Samuel Szczygielski. Jaka będzie ta Legia? Co dalej z Vukoviciem? Kto w szatni Legii […]
21.09.2020