post Avatar

Opublikowane 06.05.2018 12:45 przez

redakcja

Niektórzy ludzie są po prostu skazani na sport. Nawet jeśli los otwiera im rozmaite ścieżki na życiowej drodze, to środowisko i geny determinują ich karierę sportowca. Tak było z Janem Bednarkiem, który dorastał na stadionie. I to dosłownie. Daniel Bednarek, tata Janka, był i nadal jest dyrektorem Ośrodku Sportu i Rekreacji w Kleczewie. Rodzina zamieszkała więc w lokum OSiR-u, które mieści się kilkanaście kroków od boiska miejscowego Sokoła. Placem zabaw dla malutkiego Jasia była właśnie zielona murawa, na którą wychodził wprost z mieszkania.

Geny też robiły swoje. Pan Daniel jest byłym siatkarzem, studiował na Akademii Wychowania Fizycznego w Gorzowie Wielkopolskim, a ostatecznie wylądował w Koninie. Tutaj się osiedlił, tutaj znalazł pracę. Mama Janka też uprawiała siatkówkę, a po zakończeniu kariery została nauczycielką wychowania fizycznego. W domu dużo rozmawiało się o sporcie, kibicowało się Lechowi, trzymało kciuki za polską reprezentację. Nad łóżkami chłopców wisiały szaliki Kolejorza, Janek od małego znał wszystkie lechowe przyśpiewki. – Myśmy nie musieli gonić Jana i Filipa do sportu. To wszystko przychodziło naturalnie, bo całe nasze życie kręciło się wokół aktywności fizycznej. Razem z żoną od zawsze pracowaliśmy przy sporcie, jak mamy czas wolny, to też spędzamy go w ruchu. Gdy zabieraliśmy chłopaków na wakacje, to w bagażniku zawsze lądowały piłki do siatkówki czy rakiety tenisowe. Jan i Filip od najmłodszych lat kształtowali koordynację i sprawność. Każdy nowy sport przychodził im z naturalną łatwością – mówi głowa rodziny.

Filip, starszy z braci, pierwszy poszedł na trening do miejscowego Sokoła. Trafił pod skrzydła trenera Wojciecha Bielawskiego. Janek, gdy dorósł już na tyle, by nikt nie musiał martwić się o jego bezpieczeństwo, także dołączył do swojego brata. Od zawsze trenował z chłopakami starszymi od siebie, czasami starszymi nawet o cztery czy pięć lat.

***

Ze szkołą nigdy nie miał problemów. Zawsze należał do klasowej czołówki jeśli chodzi o średnią ocen, zawsze przynosił świadectwa z czerwonym paskiem. Choć już w szkole podstawowej i gimnazjum zdarzało mu się opuszczać lekcje przez liczne wyjazdy na turnieje i mecze kadr województwa. Pewnego razu przyszedł na zajęcia nieprzygotowany i zgłosił to nauczycielce. – Bednarek, ty nie będziesz miał żadnej taryfy ulgowej – powiedziała. – Ale ja nie chcę taryfy ulgowej. Zgłaszam nieprzygotowanie, nie byłem ostatnio na lekcji, wróciłem z kadry, nie miałem kiedy się tego nauczyć – odpowiedział Jan. Nauczycielka pogroziła mu palcem i do końca roku szkolnego miał u niej pod górkę. Wkurzył się i do dotychczas nielubianego przedmiotu zabrał się ze zdwojoną siłą. Efekt? Na koniec roku nauczycielka musiała postawić mu piątkę, tak wychodziło ze średniej.

pele

Bednarkowie wozili swoich synów na korepetycje z języka angielskiego – stąd później bezproblemowa aklimatyzacja Filipa w Holandii czy bardzo dobry kontakt Jana z obcokrajowcami, którzy dołączali do Lecha. – To bardzo komunikatywny chłopak. Typ lidera, który ciągnie za sobą resztę. Podobało mi się to, że łączył w szatni różne grupki. Świetnie mówił po angielsku, więc szybko łapał kontakt z obcokrajowcami. Jako młody człowiek siłą rzeczy miał dobre relacje z młodzieżą. Ale był też lubiany i szanowany przez starszyznę – opisuje go Nenad Bjelica. Kleczewianin szczególnie dobrze dogadywał się z Łukaszem Trałką i Dariuszem Dudką. Wcześniej też i z Hubertem Wołąkiewiczem. Z czasem stał się regularnym bywalcem imprez rodzinnych u Trałki. Dla byłego kapitana Lecha był równorzędnym partnerem w dyskusji, a dzieci doświadczonego pomocnika dopytywały, kiedy wuja Janek przyjdzie na grilla.

***

Z czasem Kleczew stał się za ciasny dla Bednarka, który coraz poważniej zdradzał oznaki dużego talentu. Na jednym ze zgrupowań kadry województwa wpadł w oko ludziom ze szkółki MSP Szamotuły, która blisko współpracowała z Lechem Poznań i przez którą przewinęli się chociażby Łukasz Fabiański czy Grzegorz Rasiak. Przez Szamotuły trafił ostatecznie do Wronek. Ale już w trakcie pobytu w Lechu dostał propozycję z Anglii – do Kolejorza zgłosiło się Reading. Bednarek wyjechał na tygodniowe testy, a Brytyjczycy powiedzieli „chłopie, bierzemy cię”. Jednak podczas obrad w rodzinnym gronie zapadła decyzja, że Jan zostaje w Polsce. – Nie chciał iść drogą Filipa, który wcześnie wyjechał do Holandii. Jemu marzył się Lech, to tutaj chciał się rozwijać. Decyzję podjął sam, choć wcześniej dyskutowaliśmy – wspomina tata Daniel.

W kolejnych grupach juniorskich wyrastał na kluczową postać. Zdecydowany, wygrywający wiele pojedynków, dobrze radzący sobie z piłką przy nodze. W rezerwach Lecha przyszło mu też… zagrać na bramce. Podczas jednego z meczów z czerwoną kartką z boiska wyleciał Marcin Matysiak, a że limit zmian został już wcześniej wykorzystany, to do założenia rękawic zgłosił się Bednarek. Kilka minut między słupkami zakończył z czystym kontem, choć – jak mówią świadkowie tamtego meczu – miał trochę farta. Raz instynktownie obronił strzał z bliska, przy drugiej interwencji rywal trafił prosto w niego.

Szczęście dopisało mu też przy okazji debiutu w pierwszym zespole. Właściwie był już gotowy do występu w meczu rezerw, wyszedł na rozgrzewkę, ale do sztabu szkoleniowego drugiej drużyny zadzwonił Mariusz Rumak. Kolejorz miał wtedy problemy kadrowe, podstawowi stoperzy wypadli z kontuzjami i trzeba było łatać dziury wychowankami. Patryk Kniat, trener rezerw, zawołał do Janka: – Młody, idź do szatni się przebrać, jedziesz do Gliwic.

Do Gliwic musieli zasuwać też rodzice Bednarka. Wówczas 17-latek nie miał ze sobą ani dowodu osobistego, ani paszportu, bo dokumenty zostały w Kleczewie. A na legitymacji szkolnej nie mógł zagrać. Bednarkowie do Gliwic wpadli właściwie tuż przed „godziną zero” i Jan zaliczył wymarzony debiut. – Nie do końca wiedziałem co się wokół mnie działo. Pojechałem, zagrałem i tyle. Nie miałem czasu na rozmyślanie – powie po czasie.

***

Na regularną grę w Lechu nie miał jednak co liczyć. Latem 2015 roku przyszła propozycja wypożyczenia do Górnika Łęczna. I tak zaczął się jego najtrudniejszy moment w ekstraklasowej piłce. W Górniku grał niewiele, a sam klub cieniował. Defensywa Łęcznej spisywała się słabo, a Bednarek wciąż oglądał to wszystko z ławki. Wkurzał się i frustrował. Na treningach nie czuł się gorszy od rywali, ale trener Jurjij Szatałow dawał mu do grania jedynie epizody. Janek często dzwonił wtedy do brata, który przez trzy lata studiował coaching i trening mentalny. Rozmawiali godzinami, a młodszy z braci uczył się cierpliwości. Tej cierpliwości zabrakło mu podczas pierwszego podejścia do Lecha – trafił wtedy do słynnej Szkoły Mistrzostwa Sportowego „Trzynastka”, ulokowano go w bursie. Kilka dni po rozpoczęciu roku szkolnego napisał SMS-a do mamy – „Mamo, chyba nie dam rady”. Rodzice przyjechali do Poznania i zabrali go do Kleczewa.

NIECIECZA 2016.04.30 T - MOBILE EKSTRAKLASA PILKA NOZNA SEZON 2015 / 2016 34 KOLEJKA TERMALICA BRUK-BET NIECIECZA - GORNIK LECZNA NZ JAN BEDNAREK LECZNA FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl NIECIECZA 2016.04.30 FOOTBALL T - MOBILE EKSTRAKLASA SEASON 2015 / 2016 ROUND 34 TERMALICA BRUK-BET NIECIECZA - GORNIK LECZNA FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

W Górniku nabrał krzepy, bo we własnym zakresie wykupił sobie karnet na siłownię. Z Poznania wyjeżdżał z posturą maturalną, a gdy wrócił, koszulka zdecydowanie mocniej opinała się na bicepsie. Po treningach w Górniku zostawał z Veljko Nikitoviciem i Sergiuszem Prusakiem. Zresztą Prusak to też kibic Lecha, razem pojechali na finał Pucharu Polski, w którym Lech przegrał z Legią. Na zajęciach indywidualnych, które Bednarek organizował sobie sam, pracował nad wyprowadzaniem piłki z obrony, przerzutami, grą głową. Regularnie w Łęcznej zaczął grać dopiero w rundzie wiosennej – występował jako środkowy obrońca, ale i w roli defensywnego pomocnika. Jednak to nie były jakieś spektakularne występy. Nikt wtedy nie stawiał, że po powrocie z wypożyczenia do Lecha stanie się liderem defensywy i czołowym obrońcą ligi.

Czy to był najtrudniejszy czas dla Janka? Tak, też mam takie wrażenie. Gdy mieszkał w Poznaniu i miał jakiś problem, to wsiadaliśmy w samochód i jechaliśmy te kilkadziesiąt kilometrów z Kleczewa. A do Lublina była wyprawa na pół dnia. Nie mogliśmy bywać u niego regularnie. Czuł się samotny, miał za dużo czasu na rozmyślanie o tym dlaczego nie gra. Myślę, że pomoc Filipa była nieoceniona. Ale ten czas w Górniku go zahartował. Wrócił silniejszy psychicznie, ale i lepszy piłkarsko – mówi Daniel Bednarek.

***

– Gdybym nie był piłkarzem, to byłbym… kucharzem! – odpowiadał Bednarek w ankiecie Canal+. – Oj tak, do gotowania ciągnie i Jana, i Filipa. Teraz może już rzadziej, ale wcześniej co chwilę dzwonili do domu i pytali „a to jak upiec? A jakiej przyprawy dodać”. U nas w domu to częściej ja gotowałem. Przychodziłem do domu i pytałem „co dzisiaj robimy?”, a oni „jak zawsze coś dobrego”. Nie byli wybredni, ale z czasem zaczęli się interesować co i jak trzeba gotować, co i kiedy dodać, jak łączyć smaki – wspomina głowa rodziny.

W Lechu śmiano się, że klubowy kucharz Artur Dzierzbicki powinien pilnować swojej roboty, bo następca już czeka na jego miejsce. Bednarek to fachowiec od kuchni włoskiej – makarony, pasty, łączenie ich ze smakami Azji. Z czasem śladem Roberta Lewandowskiego przeszedł na dietę bezglutenową.

POZNAN 01.10.2017 MECZ 11. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2017/18: LECH POZNAN - LEGIA WARSZAWA 3:0 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: LECH POZNAN - LEGIA WARSAW 3:0 JAN BEDNAREK Z DZIEWCZYNA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Już po powrocie do Poznania szukał sposobów, by rozwijać się jeszcze szybciej. Tomasz Magdziarz, jego menedżer, polecił jemu i kilku innych lechitom treningi u duetu „Luta Criativa”. To zajęcia prowadzone przez instruktorów sztuk walki (m.in. capoiery) – Piotra „Gatuno” Kurka i Patryka „Torpedo” Kusińskiego. Bednarek wciągnął się w te zajęcia – uczył się kontrolowania mięśni głębokich, prawidłowego oddechu, rytmu w trakcie ruchu. – Nie prowadzimy typowych zajęć treningu personalnego, gdzie narzucamy chłopakom kilogramy na sztangę i każemy im to dźwigać. Pokazujemy ich prawidłowe wzorce ruchu, szukamy możliwości, by usprawnić ich sposób poruszania po boisku i lepiej przygotować ich na walkę z rywalem – opowiadają.

Po transferze do Anglii Bednarek zaprosi ich obu do Southampton. – Byliśmy z Jankiem cały czas w kontakcie, dostawał od nas filmy z treningami. Ale pojechaliśmy potrenować, pogadać, skontrolować jego postępy. To bardzo pojętny chłopak, szybko chłonie nową wiedzę – mówią Kurek i Kusiński. W Southampton niemal każdy zawodnik pracuje indywidualnie. Bednarek praktycznie każdy trening w klubie rozpoczyna wcześniej – przychodzi do salki funkcjonalnej, pracuje nad stabilizacją, wzmacnia swoje ciało na wypadek kontuzji.

W Lechu męczył Rene Pomsa, asystenta Nenada Bjelicy. – Przychodził i pytał o swoje ustawienie w defensywie, prosił o dodatkowe analizy, chciał się rozwijać. To taki zawodnik, który ciągle szuka drobiazgów mogących mu pomóc w zrobieniu kroku naprzód – opisuje go Chorwat.

***

Aha… Chyba poważna sprawa – pomyślał pan Daniel, gdy pod dom Bednarków w Kleczewie podjechał Tomasz Magdziarz. Szef agencji „Fabryka Futbolu” przyjechał z Janem i konkretną propozycją z Southampton. Bednarkowie znów usiedli przy stole i tak jak przed przeprowadzką do Kleczewa omówili wszystkie „za” i „przeciw”. Dyskusja trwała prawie pół dnia. Ale klamka zapadła, choć w tym, że postawienie na „Świętych” było słusznym ruchem, utwierdzili się dopiero na miejscu. Bednarek z menadżerami zajechali do Southampton na rekonesans, oglądali klubowe obiekty treningowe, zobaczyli stadion. Wreszcie zostali zaprowadzeni do tzw. salki kinowej. Tam pokazano im film z fragmentami kilkudziesięciu meczów, w których skauci „Saints” oglądali ówczesnego lechitę. Bednarkowi przedstawiono prezentację z zaplanowaną ścieżką rozwoju, pokazano mu, ilu piłkarzy wypromowało się w tym klubie. – Mają na mnie plan, nie jestem dla nich anonimem, chcą mnie w klubie. Tomek, ja jestem zdecydowany – powiedział Bednarek. Klamka zapadła, rekord transferowy w historii Ekstraklasy został pobity.

ENG, FA Cup, FC Chelsea vs West Ham United

Gdy jesienią część kibiców zdążyła okrzyknąć go „drugim Kapustką”, który pojechał do Anglii i przepadł, sam Bednarek spokojnie pracował na swoją pozycję. – Tak jak w Łęcznej się frustrował, tak teraz był spokojny. Trenerzy doceniali jego pracę, zauważali jego wysiłek, ale dostawał jasne sygnały, że to jeszcze nie ten moment – mówi tata Jana. Przez pierwsze pół roku wychowanek Lecha miał przygotowywać się do tempa gry w Premier League. Dopiero wiosną mógł liczyć na swoją szansę, ale tak czy siak musiał czekać na pecha kolegów z obrony – kontuzje, kartki. Gdy wreszcie Jack Stephens złapał zawieszenie, otworzyły się drzwi do pierwszego składu.

Na debiutancki mecz z Chelsea w tajemnicy pojechała pani Beata, czyli mama Janka, oraz jego dziewczyna Julia. Ojciec musiał zostać w domu przez obowiązki zawodowe. Gdy Bednarek strzelił gola na 2:0 rzucił się na niego cały zespół. – Opowiadał nam, że ma dobre relacje z kolegami z szatni. Ale ta radość pokazała nam, że on jest naprawdę lubiany, że każdy tam trzyma za niego kciuki – mówi tata. Na stadionie rozpłakała się mama, łzami zalała się dziewczyna. – I nawet we mnie coś pękło, choć raczej twardy chłop jestem… – panu Danielowi łamie się głos: – Debiut w Premier League, mecz z Chelsea i jeszcze chłopak gola strzela. Chciałbym to jakoś opisać, ale w słowniku brakuje na to słów. Jesteśmy bardzo dumni z synów.  Nasza rola już gdzieś się skończyła, puściliśmy ich w świat i teraz możemy już tylko kibicować. Największa radość? Jak dzwonią i pytają co u nas.

DAMIAN SMYK

fot. Newspix.pl/400mm.pl/archiwum prywatne

***

Sprawdź inne materiały z cyklu „Kierunek jest jeden”:

 Lodówka pełna celów. Damian Kądzior nie przestaje marzyć

Bereszyński: Gdyby nie transfer do Legii, widzę siebie w drugiej lidze

Piotruś został w Ząbkowicach. Rodzinne pogotowie, nagrody na zeszyt, łzy we Francji

Najskromniejszy chłopak z najlepszą lewą nogą

Wyciskam ile mogę z tego, co mi jeszcze zostało

Opublikowane 06.05.2018 12:45 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mareck1
mareck1

Bardzo ciekawa seria. A Jankowi pozostaje tylko życzyć powodzenia w Anglii w przyszłym sezonie, oby pozostał w najwyższej klasie rozgrywkowej 🙂

Przepraszam, czy to Twój kasztan?
Przepraszam, czy to Twój kasztan?

Zgarnięcie Damiana Smyka to jedna z lepszych decyzji Weszło w ostatnim czasie, poziom tekstów na stronie wzrósł. Szanuję i pozdrawiam

Sebastian Ro(L)ewski
Sebastian Ro(L)ewski

fajny art i sporo seria

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Linetty, Kownacki, Bednarek mieli wg niedodymanych hejterów odbić się od poważnej piłki. Następnymi, którzy pójda ich (piłkarzy nie hejterów) drogą, będą Gumny i Jóźwiak, pisałem o tym już ubiegłego lata. Z ostatnich wychowanków Lecha jedyny, który się odbił to Bielik…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

OrtalionowyRycerz
OrtalionowyRycerz

Problemem Bielika są kontuzję, latem gdy miał możliwość wypożyczenia do klubów lepszych niż Birmingham to pojawiły się problemy zdrowotne, podobnie w okienku zimowym przez co trafił do Wallsal, gdzie odnowił mu się jego poprzedni uraz zanim zdążył zagrać.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Vinni
Vinni

Życzę Jankowi wszystkiego dobrego, bo widać że facet ma łeb na karku. Ogarnięty, oczytany, nie poddający się i co najważniejsze stale pracujący nad sobą i cierpliwy. To może być kawał solidnego obrońcy jeżeli nadal będzie tak bardzo nad sobą pracował, oby wiodło mu się jak najlepiej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Weszło
28.09.2020

Najbardziej naiwny zespół Premier League?

Rusza na ciebie z pressingiem Sadio Mane, Roberto Firmino i Mohamed Salah. Linie podań do bocznych pomocników oddzielają Andrew Robertson oraz Trent Alexander-Arnold. Stoisz na piątym metrze od własnej bramki, golkiper jest dwa metry dalej, drugi ze stoperów znajduje się na wyciągnięcie ręki. Co robisz? Wydaje nam się, że jakieś 99,5% piłkarzy świata wywala piłkę […]
28.09.2020
Inne sporty
28.09.2020

W Warszawie da się biegać, czyli jak zorganizowano cztery maratony w… dwa dni

Koronawirus, rzęsisty deszcz i porywisty wiatr – to wszystko nie zatrzymało uczestników 42. PZU Orlen Maratonu Warszawskiego. Impreza, która odbywała się w miniony weekend w stolicy, okazała się równie oryginalna, co udana. Cztery serie po 250 biegaczy. Pierwsza startująca w sobotę o 16, ostatnia w niedzielę o 13. Pomiędzy nimi elita biegnąca o 8 rano, […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Stal Mielec doczekała się zwycięstwa, Piast okopuje się na dnie

Mielec świętuje! Od dziś ostatnim zwycięstwem Stali w Ekstraklasie nie jest 4:1 ze Stomilem z 11 maja 1996 roku. Beniaminek jako pierwszy w tym sezonie ligowym pozwolił Piastowi Gliwice na strzelanie goli, do siatki trafił nawet Dominik Steczyk, ale nic to gościom nie dało. Kolejny raz przegrali i nadal zamykają tabelę. Bracia Fornalikowie muszą się […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

WESZŁOPOLSCY: BIAŁEK, ROKI, PACZUL, MILEWSKI, SŁAWIŃSKI, SZCZYGIELSKI

Poniedziałek, 20:00, czyli czas na kolejną odsłonę „Weszłopolskich” w Kanale Sportowym i Weszło FM. Tym razem w składzie: Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul i Leszek Milewski. Kogo dziś gościmy? Jarosława Mroczka, prezesa Pogoni Szczecin, Pawła Tomczyka, dyrektora sportowego Rakowa Częstochowa oraz Damiana Zbozienia, piłkarza Wisły Płock. Nie zabraknie także części poświęconej pierwszej lidze, w […]
28.09.2020
Weszło Extra
28.09.2020

Jak szybko skończyć z graniem i nie żałować? „Zarabiam więcej niż jako piłkarz”

Większość zawodników kończy kariery w sposób mniej więcej kontrolowany. Grają do określonego momentu i wreszcie mówią „dość”, bo już brakuje sił, odzywają się stare kontuzje, zwyczajnie zaczyna im brakować motywacji albo zapalili się do czegoś nowego. Czasami są pechowcy, którzy schodzą z boiska przedwcześnie ze względu na poważne problemy zdrowotne. Wtedy więcej od nich do […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Kwiatkowski: „Brzęczek nie ma już gorączki. Nie ma żadnego zagrożenia dla meczów kadry”

– Jerzy Brzęczek przejdzie trzy kolejne testy. Jeśli wynik dalej będzie pozytywny, to też nic złego się nie stanie. To, że trener nie może usiąść na ławce trenerskiej, to nic specjalnego, nic wielkiego, nic zaskakującego, bo są różne sytuacje losowe, które mogą uniemożliwić selekcjonerowi poprowadzenie swojej drużyny z linii. Może być na przykład ukarany czerwoną […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Ufland: „Kwarantanna? Na dziś uśrednionym terminem granicznym jest 5 października”

– W tym momencie wszyscy pozostają w izolacji. Również ci, u których stwierdzono wynik negatywny. Zamykamy na cały tydzień budynek administracyjny klubu i stadionowy sklep. Pracownicy przechodzą w tryb pracy zdalnej. Wszystko po to, by mieć pewność, że to ognisko, które się u nas pojawiło będziemy wygaszać – mówił Krzysztof Ufland, rzecznik prasowy Pogoni Szczecin, […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Gdzie jedzie sędzia po meczu B klasy w Sosnowcu? Na izbę przyjęć…

Wiadomo, że B klasa to nie są Himalaje futbolu, nawet nie kopiec kreta, czasem trzy podania z pierwszej piłki mogą się przytrafić, jeśli podsumujemy cały sezon. Natomiast to wciąż są duże emocje. Futbol tworzy je wszędzie – niezależnie od poziomu i stawki. Jednak zawsze dobrze, gdy te emocje przekuwają się na coś pozytywnego, a tego […]
28.09.2020
Bukmacherka
28.09.2020

Zakład bez ryzyka. Co to jest i gdzie można z niego skorzystać?

Zakład bez ryzyka jest jednym z bonusów przyznawanych na start przez firmy bukmacherskie. W nagrodę za rejestrację użytkownicy otrzymują możliwość zakładu bez ryzyka, czyli nawet jeśli ich pierwszy kupon będzie przegrany, bukmacher zwróci im jego stawkę. Z kolei w przypadku trafionego typu, otrzymujemy pełną wygraną. Jest to jedna z ulubionych ofert graczy, gdyż mają możliwość […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Animucki: „Lech i Legia walczą dla całej ligi. Tak budujemy wizerunek Ekstraklasy”

– Walczymy o ranking dla wszystkich klubów Ekstraklasy. Nie tylko dla Legii czy Lecha, bo wskakując na 28. miejsce w rankingu UEFA nie będziemy zaczynać od pierwszej rundy, tylko od drugiej rundy. Wszystkie nasze cztery drużyny. To dwa tygodnie więcej czasu na przygotowanie. Tak się buduje wizerunek ligi, tak się buduje wartość sportową ligi. Dla […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Hiszpan w Polsce: inwestycja długoterminowa

ŁKS Łódź w I lidze zaczął sezon od pięciu zwycięstw. 3 gole i 3 asysty uzbierał Jose Antonio Ruiz Lopez, znany również jako Pirulo, 2 gole i asystę ma również Samuel Corral. Ten duet na finiszu Ekstraklasy też potrafił błysnąć. Pierwszy z nich bardzo długo był jednym z niewielu tak często grających ofensywnych pomocników bez […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Pytanie dnia: czy Piast strzeli wreszcie gola w lidze?

Piast Gliwice całkiem przyzwoicie zaprezentował się w europejskich pucharach, odpadając dopiero w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Po starciu z FC Kopenhagą, która – nie oszukujmy się – dla takiego klubu jak Piast była rywalem niemalże zaporowym. Awans byłby sensacją. Jednak łączenie występów pucharowych i ligowych jak dotąd wychodziło gliwiczanom gorzej niż marnie. Dość […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Liga pragmatyków? Aż 47% bramek pada po stałych fragmentach

Raków Częstochowa wszedł do ligi z osławionymi 140 wariantami rozegrania rzutów rożnych. Wisła Płock w zeszłym sezonie pokazała, że posiadanie gościa potrafiącego świetnie zagrać ze stojącej piłki to już połowa sukcesu w walce o utrzymanie. Nasza liga kocha wrzutkę z rogu na stoperka, wolny z czterdziestego metra, po którym trzy czwarte drużyny wchodzi w pole […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Piast się przełamie i wygra do zera?

Po niedzieli bez Ekstraklasy poniedziałek z nią smakuje jeszcze lepiej. Nawet jeśli na boisku zobaczymy Piasta Gliwice, który w tym sezonie nie zdobył jeszcze bramki. W meczu ze Stalą Mielec w barwach drużyny ze Śląska zabraknie dwóch czołowych napastników – Piotra Parzyszka oraz Jakuba Świerczoka. Czy Piast zdoła się w końcu przełamać? Typujemy to spotkanie […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Pora sprawdzić się w dorosłym graniu. Marcin Bułka przejdzie do FC Cartagena

Marcin Bułka w wieku dwudziestu lat już ma piękne CV jeśli chodzi o kluby, Chelsea i PSG to nazwy robiące wrażenie. Na dobrą sprawę jednak ciągle mowa o bramkarzu, o którym trudno powiedzieć, co on tak właściwie potrafi i jaki ma styl gry. Z prostego powodu: w piłce seniorskiej wciąż dopiero raczkuje. Teraz jednak ma […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

„W szatni żarty idą ciężkie. Ale te żarty pomagają w złapaniu dystansu”

Marcin Stefanik do szesnastego roku życia miał piętnaście operacji. Wizyty w szpitalu stanowiły rutynę. Wszystko przez to, że urodził z wadą kończyn górnych. Nie przeszkadza mu to dziś jednak w żaden sposób, a ciekawe, że duże znaczenie miała w tym piłka nożna, w szczególności klimat szatni. Byłemu juniorowi Arki Gdynia nieodzowna tam szyderka i żarty […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Show Zielińskiego, hattrick Mierzejewskiego, XI kolejki Gikiewicza | STRANIERI

To był zdecydowanie udany weekend dla polskich piłkarzy rozrzuconych po świecie. Nasi stranieri strzelali bramki wszędzie – od USA aż po Chiny. A jeśli nie strzelali, to podawali kolegom, dzięki czemu ich zespoły zaliczały ważne wygrane. A jeśli nawet nie podawali, to chociaż bronili tak, że zasłużyli na wyróżnienie przez lokalne media. Bilans weekendu? Osiem […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Dziekanowski: Kiedy właściciel Legii zwolni prezesa?

W poniedziałkowej prasie m.in. echa koronawirusa u Jerzego Brzęczka i w Pogoni Szczecin, wywiad z Ireneuszem Mamrotem, doping wśród medalistów z Barcelony czy szyderka z książki Małgorzaty Domagalik.  PRZEGLĄD SPORTOWY Selekcjoner Jerzy Brzęczek z koronawirusem, sztab kadry na kwarantannie. Kto poprowadzi zespół podczas najbliższych meczów? Dlatego niewykluczone, że najbliższe mecze faktycznie poprowadzi z ławki jeden […]
28.09.2020