post Avatar

Opublikowane 30.04.2018 11:51 przez

redakcja

Andy Cole i Teddy Sheringham grając razem w ataku Manchesteru United potrafili rozmontować niejedną defensywę, choć poza boiskiem w ogóle się do siebie nie odzywali. Coś podobnego na początku tego sezonu przeżywał jeden z nowych piłkarzy Górnika Zabrze. Na murawie szybko znalazł wspólny język z Rafałem Kurzawą, ale poza nią długo nie wymienili nawet kilku słów na temat pogody. Jednak o ile w przypadku Anglików powód ciszy był mniej więcej znany (poszło o chamskie zachowanie starszego w trakcie debiutu Cole’a w kadrze), o tyle świeżak w szatni zabrzan przez jakiś czas główkował nad tym, co może być przyczyną. Spotkali się wcześniej w lidze i przesadził? Facet nie przepada za nowymi i pokazuje to właśnie w ten sposób? Nieświadomie startował do jego dziewczyny? Żadna z wersji nie trzymała się kupy. Dopiero później dowiedział się, że niczym nie zawinił. Bo Kurzawa, dziś jego niezły kolega, taki już jest. Inny. Nietypowy. Ma swój świat i musi minąć trochę czasu, zanim uchyli do niego drzwi. 

Przekonaliśmy się o tym, gdy chcieliśmy umówić się z nim na wywiad. Ludzie odmawiają nam z przeróżnych powodów. Bo nas nie lubią. Bo nie chcą się nikomu narazić. Bo nie jest im to do niczego potrzebne. Bo – nasze ulubione – za dużo jest ostatnio szumu i chcą się skupić na piłce. Rafał Kurzawa jest bodaj pierwszym piłkarzem w naszej blisko dziesięcioletniej historii, który nie chciał odpowiadać na pytania, bo – jak dowiedzieliśmy się od pracowników klubu – „taki już jest”. Mówiąc wprost – wstydzi się. 

Gdy zarzuciliśmy kiedyś Leszkowi Ojrzyńskiemu, że w czasie swojej pracy w Górniku wolał sprowadzać miernych piłkarzy, zamiast odważnie postawić na chłopaków, których miał wtedy pod nosem, a dziś prowadzą oni zabrzan do zwycięstw, obecny trener Arki starał się odbijać piłeczkę. O Kurzawie, w teorii swoim największym niedopatrzeniu, powiedział coś takiego: – Dostawał ode mnie szanse. Miał umiejętności widoczne z daleka, ale nie potrafił się sprzedać. Był jakiś problem natury mentalnej. Wszedł do szatni, zobaczył starych repów i się w niej nie odnalazł. Najwidoczniej dopiero teraz, gdy w Górniku dominuje młodzież, a jemu przypada ważna rola do odegrania, poczuł się pewniej. 

Składając do kupy te trzy obrazki, trudno nie zadać sobie pytania, czy Rafał Kurzawa ma odpowiedni charakter, by zaznaczyć swoją obecność w dużej piłce. W lidze zdecydowanie lepszej niż ekstraklasa oraz w reprezentacji, do której ostatnio powołuje go Adam Nawałka. W tym sezonie rodzimej Bundesligi pomocnik Górnika zaliczył już 15 asyst, a w całej lidze próżno szukać zawodnika, który może pochwalić się przynajmniej połową tego dorobku. Czysto piłkarsko przerósł więc kolegów po fachu zdecydowanie, ale – jak mawia Zbigniew Boniek – w dużą piłkę gra się od szyi w górę. O głowę Kurzawy postanowiliśmy zapytać tych, którzy wiedzą, co w niej siedzi. 

Świba to niewielka wioska, mieszka w niej około tysiąc osób. Nieco ponad 80 kilometrów jest stąd do Wrocławia, ale podlega pod położony ponad dwa razy dalej Poznań. Tu, w miejscowym Sokole, zaczyna się historia Kurzawy, który każdą wolną chwilę spędza na uganianiu się za piłką. A raczej „Owena”, bo właśnie tak, ze względu fizyczne podobieństwo do słynnego Anglika, wołają na niego wszyscy. Akcja szybko przenosi się jednak do oddalonego o kilka kilometrów Kępna. Kurzawa trafia do Marcinków. Zespołu, o którym dziś słyszeli nie tylko ludzie zajarani prowincjonalną piłką, bowiem to właśnie z tego klubiku w Polskę wyjechali tacy piłkarze jak Kurzawa, Patryk Tuszyński, Kamil Drygas czy Fabian Piasecki, który właśnie prowadzi Miedź Legnica do awansu do ekstraklasy. Trener Jacek Falszewski, wieloletni wychowawca tutejszej młodzieży, zapewnia, że z czasem będą następni. Przy czym zaznacza, że większego talentu od Kurzawy nie widział nigdy. 

Trudno wierzyć w przypadek, ale równie trudno uzyskać od niego odpowiedź na pytanie, skąd na prowincji taki urodzaj. Przechwałki raczej nie leżą w jego naturze. Przede wszystkim praca i koncentracja na drużynie juniorów, na co w innych miejscach nie można liczyć. Jednak jedną rzecz stara się podkreślić grubą linią. 

– Prowadzę teraz rocznik w wojewódzkiej lidze juniorów, mam w drużynie 22 chłopaków. Niech pan zgadnie, ilu z nich jest z Kępna? 

– Dziesięciu? 

– Jeden jedyny! Może mają tu za dużo atrakcji? Kępno nie jest duże, ale i tak widać różnicę pomiędzy chłopcami. Tym z wiosek się chce. Wiedzą, że muszą więcej dać od siebie, by do czegoś dojść. Przyjeżdżają do nas na rowerach, czasami po kilkanaście kilometrów. Rafał to właśnie taki chłopak. Najpierw trenował w Marcinkach, a później wracał do siebie na wieś i dalej ganiał za piłką. Kończył dopiero, gdy robiło się ciemno. Komputery już były popularne, ale on z Pawłem Baraniakiem, z którym byli nierozłączni, wolał pograć jeden na jednego. To bardzo ważne, bo widzę, że piłkarze szkoleni od początku w akademiach, gdzie kładzie się nacisk na grę piłką, mają z tym problem. Tacy jak Rafał mają przewagę, bo wynieśli to z podwórka. 

Zrzut ekranu 2018-04-30 o 10.52.56

Wspomniany Baraniak jest dziś zawodnikiem MKS-u Kluczbork. Przyznaje, że nie potrafi zliczyć goli, które strzelił z podań Kurzawy i podkreśla, że taki kolega to prawdziwy skarb. Do pewnego momentu tworzyli nierozerwalny duet. Tuż po szkole podstawowej razem przenieśli się do Poznania, by uczęszczać do klasy sportowej w gimnazjum. To ważny czas w życiu Kurzawy, bo zahukany chłopak ze wsi usamodzielnił się i zmężniał. Początki nie należały do najłatwiejszych. – Miejscowi nie lubili „piłkarzy”. Cały czas coś się działo, byliśmy zaczepiani, dochodziło do sprzeczek. Spuszczaliśmy głowy w dół i się nie wychylaliśmy. Tym bardziej, że mieszkaliśmy w nieprzyjemniej dzielnicy i kozaczenie mogło się źle skończyć. Przetrwaliśmy pierwszy rok i było lepiej. 

Po gimnazjum Baraniak został w Poznaniu, bo propozycję złożył mu Lech Poznań. – Mówiło się, że Rafał też miał możliwość, żeby trafić do Kolejorza, ale sam nie chciał iść, jednak to nieprawda. Gdyby dostał propozycję, na pewno trafilibyśmy tam razem. Na szczęście wyszło mu to na dobre – mówi przyjaciel reprezentanta Polski, a trener Falszewski dodaje: – Nie poznali się na nim w Lechu, ale błyskawicznie im się odpłacił. Z Górnikiem trafił na drużynę z Poznania w ćwierćfinale mistrzostw Polski juniorów, zagrał świetnie i jego zespół przeszedł dalej. 

Chwilę wcześniej pojawiła się nawet możliwość wyjazdu do Anglii, by tam uczyć się fachu wśród najlepszych. Wszystko za sprawą firmy Nike, która zorganizowała program „Szansa”. Wiadomo, jak bywa z „piłkarskimi diamentami” i innymi tego typu zabawami, ale sam fakt, że jury spośród tysięcy kandydatów z całej Polski wybrało właśnie Kurzawę (i Bartłomieja Kasprzaka, dziś piłkarza Sandecji Nowy Sącz), był znaczący. Młody pomocnik Górnika pojechał do Londynu, by powalczyć o jeden z ośmiu kontraktów, które czekały na 100 najlepszych kandydatów z całego świata, ale na fajnej przygodzie się skończyło. – Trzymałem kciuki, by został. Chłopakom przyglądał się między innymi Arsene Wenger, Rafał był oczarowany całą otoczką, ale koniec końców dostał tam tylko jakieś 15 minut na lewej obronie, więc nawet nie mógł się pokazać – mówi Falszewski. 

Pomimo tego, że Kurzawa odnosił pierwsze sukcesy i jego talent był dostrzegany, miewał chwile zwątpienia. Największe przyszło wtedy, gdy trzeba było postawić krok w kierunku seniorskiej piłki, a w Górniku zdany był na łaskę… Adama Nawałki. Obecny selekcjoner z jednej strony zapraszał chłopaka na treningi z pierwszą drużyną, a z drugiej – nie do końca widział dla niego miejsce w swojej ekipie. – Był taki moment, że chciał dać sobie spokój z piłką. Myślał o tym, żeby wrócić do siebie i ewentualnie pokopać gdzieś w niższej lidze. Ostatecznie zdecydował się powalczyć. Trafił do Rybnika, gdzie grał regularnie, zaliczał mnóstwo asyst i zrobił z drużyną awans do pierwszej ligi – podkreśla Baraniak. 

Gdy przytaczamy Janowi Żurkowi wspominaną opinię Leszka Ojrzyńskiego, były trener Górnika kręci głową. Pomimo wcześniejszych szans, które piłkarz dostawał, trzeba powiedzieć, że to właśnie ten szkoleniowiec jako pierwszy zdecydowanie na Kurzawę w Zabrzu postawił. Okoliczności nie były za wesołe, gdyż Górnik grał o utrzymanie, którego ostatecznie nie udało się wywalczyć. – Będąc w klubie i patrząc z boku, zawsze ubolewałem nad tym, że nie wykorzystywano jego potencjału. A naprawdę nie trzeba było wiele, by dostrzec, że to nietuzinkowy piłkarz. Tymczasem ciągle go albo wypożyczano, albo chciano wypożyczyć. Za Ojrzyńskiego było tak samo. Został w kadrze chyba tylko przez jakiś zbieg okoliczności, kontuzję innego gracza. Każdy trener ma jakieś swoje spojrzenie na zawodników, ale Rafał udowodnił, że tamto było błędne. Grał w trudnym momencie i wyglądał bardzo dobrze. 

Wtóruje mu Falszewski: To chyba był bardziej problem Leszka Ojrzyńskiego. Rafał z reguły nikogo nie krytykuje, ale dało się wyczuć, że nie było im po drodze. To chłopak z charakterem. Mało mówi, ale jest strasznie inteligentny. Poza tym, zawsze miał kolegów i był lubiany, bo broniła go postawa na boisku, gdzie – tak swoją drogą – już taki grzeczny nie jest, bo potrafi powalczyć czy złapać kartkę. Czasami ludzie mylą pojęcia, a to, że w życiu codziennym jest taki zamknięty czy nie rozmawia z dziennikarzami, nie wynika z buty czy z myśli, że jest ponad to. Po prostu oszczędza słowa. Nieraz sam mu mówię, że czasami powinien się pokazać. Teraz był na reprezentacji i miał iść na konferencję prasową. Ostatecznie nie poszedł. Moim zdaniem od czasu do czasu powinien zabrać głos, bo to też jest ważne dla jego kariery. Ciągle woli jednak odpowiadać na boisku. 

Jeszcze raz Żurek: – W szatni zawsze jest mnóstwo różnych osobowości. Prowadziłem w swoim życiu bardzo wielu zawodników i nigdy nie interesowało mnie to, czy ktoś mówi dużo czy mało, czy ma dwie kobiety czy nawet trzy. Najważniejsze było to, jak wyglądał na treningach, oczywiście do momentu, w którym osobowość czy życie prywatne nie przeszkadzały w pracy. Nie zauważyłem, by Rafał miał trudności. Był i jest bardzo lubiany. Powiem tak – jeśli ktoś jest kozakiem, to zawsze będzie. Grupa to wyczuwa i tak też było w przypadku Rafała. Ma szacun. 

Jeśli głowa Kurzawy jest potencjalnym zagrożeniem, gdy mówimy o zrobieniu dużej kariery, to za największy atut w tej walce bez zwątpieniu uznać musimy lewą nogę. Czasami wydaje się, że mógłby nią nie tyle wiązać krawaty, co radzić sobie z najtrudniejszymi węzłami, wykonywać rysunki techniczne i zajmować się innymi wymagającymi precyzji zadaniami. Falszewski wspomina, że od zawsze to było coś, co go wyróżniało: – Gdy Rafał miał jakieś 11 lat, pojechaliśmy na obóz sportowy. Akurat w tym samym ośrodku pojawił się Stefan Majewski, więc zaprosiłem go na trening. Chłopcy strzelali prostym podbiciem i większość piłek walili nad bramką. Źle ustawiali stopę. Majewski w pewnym momencie kazał im wszystkim ściągnąć buty, żeby coś pokazać. I tylko do Kurzawy powiedział: „ty chłopcze nie musisz, bo nogę masz już ułożoną!”. 

Z kolei Żurek podkreśla, że najważniejsza w tym wypadku była jednak ciężka praca. – Z tym nikt się nie rodzi. To nie tak, że geniusz Kurzawa wstał z łóżka i od razu wrzucał piłki na nos. Liczy się ćwiczenie, ćwiczenie i ćwiczenie, ile wlezie. Oczywiście trzeba mieć predyspozycje, ale przede wszystkim dużo poświęcić, żeby je rozwijać. A Rafał często zostawał po treningach i dalej zostaje, by doskonalić stałe fragmenty. W efekcie mogę powiedzieć, że nie spotkałem w swojej karierze piłkarza z lepszą lewą nogą. Z prawą bym może znalazł, ale jeśli chodzi o lewą, to nie ma szans! 

Wszyscy rozmówcy jak jeden mąż podkreślają, że do sufitu Kurzawie jeszcze daleko. Jako argument padają między innymi słowa o pozycji na boisku. U Marcina Brosza, u którego piłkarz na dobre zyskał pewność siebie i status gwiazdy drużyny, grywał nawet na lewej obronie. Poprawił dzięki temu grę w defensywie, ale na dłuższą metę nikt, włącznie z aktualnym trenerem, nie wyobrażał sobie, że piłkarz obdarzoną taką kreatywnością będzie występował tak daleko od bramki rywala. Przesunięcie na skrzydło było naturalne. Nie brakuje jednak głosów mówiących, że Kurzawa jest w stanie dać jeszcze więcej, gdy ustawiany będzie w środkowej strefie boiska. – To nie jest typ szybkościowca, który swobodnie biega po skrzydle. To znaczy potrafi rozwinąć dużą prędkość, ale brakuje mu tego odejścia na pierwszych metrach. Dużo lepiej czułby się w środku. Widzieliśmy się kilka dni temu, rozmawia ze mną szczerze i sam to przyznaje. Ale jednocześnie to typ, który bez słowa sprzeciwu zagra tam, gdzie trener go potrzebuje – zapewnia Falszewski. 

Trener Marcinków na co dzień mocno żyje dokonaniami swojego wychowanka. Po każdym meczu wymienia z nim sms-y, a gdy schodzimy na temat kadry, nie potrafi ukryć wzruszenia. – Duma to mało powiedziane. Ja się poryczałem, gdy debiutował! Doskonale wiem, ile go to kosztowało. I jest jeszcze jedna rzecz, którą u Rafała bardzo wszyscy cenimy – on wie, gdzie są jego korzenie. Przyjeżdża tu, dopytuje się, czy czegoś potrzeba, pomaga. Nie wstydzi się tego, skąd pochodzi. Szczerze mówiąc, to on żadnych wielkich pieniędzy jeszcze nie zarabia, ale i tak udziela się charytatywnie. To mnie trochę martwi, bo chciałbym, żeby z tej piłki już coś miał. Nie przedłużył kontraktu z Górnikiem i z jednej strony szkoda, bo jak odejdzie za darmo, to znowu nic nie dostaniemy dla naszych chłopaków, ale z drugiej – ma 25 lat, młody nie jest i to najwyższa pora, żeby zacząć poważnie grać i zarabiać, bo kariera nie trwa wiecznie. Dość czasu już stracił, bo ktoś go nie docenił. 

MATEUSZ ROKUSZEWSKI

Fot. Newspix.pl, FotoPyK

Sprawdź inne materiały z cyklu „Kierunek jest jeden”:

Lodówka pełna celów. Damian Kądzior nie przestaje marzyć,

Bereszyński: Gdyby nie transfer do Legii, widzę siebie w drugiej lidze,

Piotruś został w Ząbkowicach. Rodzinne pogotowie, nagrody na zeszyt, łzy we Francji.

Opublikowane 30.04.2018 11:51 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 32
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
scrollo7
scrollo7

Hahaha. Widać jacy z was oczytani redaktorzy z weszło…Na samym wstępie wpadka – nie chodziło wam o Sheringhama tylko o Yorka. Dalej nie czytam…nie pozdrawiam

redakcja
redakcja
Kroliczek
Kroliczek

Swoja droga smieszny ten Cole https://www.youtube.com/watch?v=PVZGPZtVzGU

scrollo7
scrollo7

wybiórcza strona dot. plotek a nie faktów:
Teddy Sheringham – 1997-2001 – 104 (31) większość z ławki
Andy Cole – 1995-2001 – 195 (93) kluczowy zawodnik
Dawight Yorke – 1998-2002 – 95 (47) do przedostatniego sezonu kluczowy zawodnik

Teraz przeliczcie sobie średnio lata 1998-2001 i wyciągnijcie sami wnioski, jaki duet „rozmontowywał niejedną defensywę”, fakty:
„W 1998 drużyna z Old Trafford pozyskała Dwighta Yorke’a, który został partnerem Cole’a w ataku. Zdobyli oni w sumie 53 gole, a Manchester zakończył sezon zdobyciem Pucharu Mistrzów.” wikipedia
-http://www.czasfutbolu.pl/cole-i-yorke-czyli-sila-duetu/
-https://www.youtube.com/watch?v=5VQHzJu3bYA

a te minusy rozumiem, że od lemingów

varak
varak

Tyle lat człowiek żyje, a nadal trudno uwierzyć, że są na świecie tacy ludzie, którzy postawieni w obliczu faktów twardo twierdzą że fakty się mylą, bo rację to mają oni. Cole w zalinkowanym artykule sam osobiście wykłada o co chodziło, ostatnie zdanie artykułu podaje nawet konkretnie „Cole and Sheringham scored 54 goals during 4,581 minutes playing together for Manchester United”, ale chuj tam, scrollo7 wie lepiej o co chodzi. A co mi tam, masz jeszcze po minusie, od leminga dla trolla.

W prezencie masz jeszcze jeden artykuł, tym razem na temat relacji Cole’a i Yorke’a, dokształć się (chociaż fourfourtwo to też pewnie wybiórcza strona z plotkami, a Cole nie wie o czym mówi):
https://www.fourfourtwo.com/features/andy-cole-playing-yorke-was-meeting-a-special-woman-and-falling-love

scrollo7
scrollo7

kurwa typie powyżej – 1 primo: porównanie Manchesteru United do górnika Zabrze przez redakcje – choroba umysłowa.
2 primo: „Andy Cole i Teddy Sheringham grając razem w ataku Manchesteru United potrafili rozmontować niejedną defensywę, choć poza boiskiem w ogóle się do siebie nie odzywali” zdajecie sobie sprawe ze piszecie o 1 wspolnym sezonie tego duetu?! . Andy chciał zabłyszczeć znów w mediach i przypomnieć o sobie, podal urywek sprzed 20 lat ;a wy robicie sobie z tego furtke do artykułu? Śmieszne. i tak – totalną ignorancją jest nazwanie duetu cyctatem powyzej, podczas gdy duet „bliźniaków” przeszedł do legendy a nie para z Sheringamem i jego humory

zieLu
zieLu

Rafał dawaj do Legii!!!!!!!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

technojezus
technojezus

Nie ten poziom na Legię.

Lukas
Lukas

Wielkiej kariery ten chlopak nie zrobi. Liga polska to jego maksimum , za granica przepadnie. Nie ma szybkosci potrzebnej do gry na jego pozycji , samo dosrodkowanie to za malo. W polskiej lidze to jak widac wystarcza , ale w silniejszej lidze to troche za malo. Kolejna sprawa to jak widac osobowosc – potrzebuje wsparcia , zaufania zeby pokazac pelnie swoich umiejetnosci – w obcym kraju moze tego nie dostac. Calkiem mozliwe ze to gwiazda jednego sezonu

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

theczarek
theczarek

tam presje biorą na siebie Lewy i spółka, w takiej Legii przy 0:1 nie kopnął by prosto piłki.

Oczywiście teoretyzuje, bardzo kibicuję temu chłopakowi, ma to coś w osobowości co budzi sympatie ludzi. Fajnie, jak by przeszedł do Legii i tutaj robił za gwiazdę ale obawiam się, że było by to samo, co z Masłowskim. najlepiej dla niego, w mojej amatorskiej opinii oczywiście, żeby poszedł do jakiegoś outsidera serie A, gdzie i pograł by z najlepszymi, i nie odstawał by od kolegów a i presji właściwie by nie miał narzuconej jakiejś zbyt dużej. Może by go to zbudowało i za rok, dwa mógłby zahaczyć gdzieś o drużynę grającą o wyższe cele? kto wie, oby go nie spalić jak własnie Masłowskiego.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Vooyek_Zbooyek
Vooyek_Zbooyek

Jak sobie radzić z małą presją podczas meczów towarzyskich pokazał Świerczok – dziecko w mgle. A Kurzi grał jak stary.

KrolKrak
KrolKrak

W meczu z Lechem swobodnie wygrał kilka pojedynków biegowych z bocznymi obrońcami, co i mnie zdziwiło. Ma specyficzny sposób poruszania się, dlatego wygląda trochę ślamazarnie, ale wcale nie jest powolny. Ten „luźny” styl biegania i spokój pozwala mu popatrzeć przed dośrodkowaniem lub czasem wstrzymac zagranie, jesli nie ma do kogo.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Re
Re

Brzyski w tym roku skonczy 130 lat, to gdzie on ma grać jeszcze wg Ciebie?

Mucha
Mucha

Kurzawa gadaj z mediami bo Stanowski nie będzie miał co do garnka włożyć.

JesusChristPose
JesusChristPose

Ale i tak podziwiam, że dali radę naskrobać artykuł o Kurzawie (sie-patrz-pan-złożyło jak KSG wygra z KKS to wtedy sobie przypomnieli), pomimo że ich olał i wywiadu nie udzielił 😀

Re
Re

Robotą dla jego managera jest teraz go umieścić w takim klubie w którym będzie pierwszy do wykonywania stałych fragmentów, bo to tak naprawdę połowa jego atutów na ten moment i coś dzięki czemu będzie mógł błyszczeć.
No i pozostaje liczyć,, że udźwignie psychicznie wyjazd zagranice, bo z tego co można wyczytać to charakter ma taki niewyjściowy do zrobienia kariery gdzieś poza Polską.

Bednar19951
Bednar19951

Fakt, że koleś potrzebuje dużego zaufania i dobrze czuć się w szatni, aby odpalić, może niestety skreślać go dla wielkiej piłki. Chociaż fakt, w reprezentacji na razie wypadł obiecująco, ale dawno nie było tam tak dobrej atmosfery i wspierania nowych zawodników. Nie mniej, na zachodzie nikt się nad nim nie ulituje, zwłaszcza jeżeli przejdzie tam za darmo. w Legii, gdzie konkurencja i presja są bardzo duże, też może mieć ciężko.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

JesusChristPose
JesusChristPose

W Legii wszyscy napierdalają lewymi nogami, malują wręcz nimi obrazy. A nasze stałe fragmenty gry są znane w całej Polsce po prostu. Nieustające zagrożenie i to dla przeciwnika jak i dla swoich :/

Eskel
Eskel

Powiem tak – widziałem na własne oczy Lewandowskiego jeszcze w Zniczu Pruszków – widać było wtedy, że to diament najwyższej próby choć jeszcze nieoszlifowany.
Teraz z zawodników grających w Polsce widzę tylko dwóch, którzy są nieprzeciętni – paradoks, że obydwaj grają w Górniku – to Kurzawa i Żurkowski.
Niech jadą na Mundial a potem czym prędzej uciekają z Polski bo tu ich polska myśl szkoleniowa sprowadzi do poziomu.

technojezus
technojezus

Z Kurzawą będzie tak jak ze Starzyńskim.
Zachwyty zachwyty, a potem odbicie od zachodu i wrócenie na stare śmieci.
Kurzawa nie ma szybkości, już ktoś dobrze napisał że on oprócz dośrodkowań czy strzałów z wolnego jest drewnianym zawodnikiem.

Skandaloza
Skandaloza

Kurzawa w Lechu po sezonie. Pozostały szczegółyco do dlugości kontraktu.

JesusChristPose
JesusChristPose

To jest akurat możliwy scenariusz. Pytanie jak zwykle, czy w Lechu będzie dostawał szanse, żeby grać (możliwe że tak samo i w Legii, odpowiedź brzmi „nie”). No i czy jego styl gry będzie pasował do stylu drużyny.
Ja bym się nie zdziwił, jak po MŚ Nawałka wróci do Górnika Zabrze i sobie tych młokosów zostawi w składzie. Nie wiem tylko, czy to byłby pozytywny scenariusz dla tej ekipy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sŻet
sŻet

Sprawa jest prosta, zobaczymy, co pokaże w trakcie Mundialu.
Wóz albo przewóz.

Weszło
22.09.2020

Michniewicz na tle poprzedników, czyli czy CV prawdę ci powie?

Kultowy niedźwiedź z wieloletnim doświadczeniem w rosyjskich klubach. Albańczyk, który w Belgii przewrócił się na piłkach. Mentor, który wychował tłumy młodych. Romantyczny twórca nowych definicji piłkarskich, który nie nadawał się na trenera. Jego efemeryczny następca. Awanturujący się wagabunda o wdzięcznym pseudonimie Ryszard Lwie Serce. Pan od zapieprzania. Oto poprzednicy Czesława Michniewicza na ławce trenerskiej Legii […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Kenny Saief, czyli nadzieja Lechii na choćby przyzwoity sezon

Lechia Gdańsk w ostatnich latach – delikatnie mówiąc – nie słynęła z obsady pozycji numer dziesięć. Cholera, być może trzeba się cofnąć aż do czasów Razacka Traore, by znaleźć naprawdę konkretnego piłkarza, a i on wędrował przecież na boisku w różne rejony, od skrzydła po napad. W każdym razie w kolejnych latach nikt lepszy się […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Legia z prezentem, a później pokrzywdzona. Wilusz zasłużył na wykluczenie

Czy Legia została skrzywdzona? A może tym razem zyskała na błędach sędziów? Czy Maciej Wilusz powinien pić meliskę przed meczami? No i co z tymi przeklętymi zagraniami ręką w polu karnym? Kolejny weekend znów przyniósł nam kilka weryfikacji w Niewydrukowanej Tabeli. Choć tak po prawdzie, to nie była łatwa kolejka do sędziowania. Zaczynamy od meczu […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Przeklęte Wyspy Owcze i technologiczny skok. Sukcesy i porażki Michniewicza w kadrze U-21

Czesław Michniewicz jest już jedną nogą poza reprezentacją Polski do lat 21. Odejdzie z niej raczej prędzej niż później. Ale co po sobie zostawi? Jaki bilans po trzech latach sprawowania stanowiska przez Michniewicza, mają biało-czerwoni? Co mu się udało, a co zawalił lub najzwyczajniej w świecie mógł zrobić trochę lepiej? Nie ma wątpliwości, że bilans […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Jeden klub, jeden trener. Klich i Kapustka od Tarnovii do kadry | KOPALNIE TALENTÓW

Ich pierwszy trener mówi o przypadku, twierdząc, że Mateusz Klich i Bartosz Kapustka poradziliby sobie gdziekolwiek by nie zaczynali, a on akurat miał szczęście, że na nich trafił. Większe zasługi niż sobie przypisuje rodzicom swoich najbardziej znanych byłych podopiecznych. Chyba jednak prowadzący ich za młodu Krzysztof Świerzb jakąś cegiełkę do tego dołożył, skoro nawet teraz […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Chodyna na radarze, Makowski cofa się w rozwoju

Za nami cztery kolejki nowego sezonu Ekstraklasy. Gdy patrzymy na ten okres przez pryzmat młodzieżowców, trochę brakuje nam odkryć. Jasne, poprzedni rok pokazał, że warto w tej kwestii trochę poczekać, bo choćby Michał Karbownik, Bartosz Białek czy Jakub Moder wypłynęli na szerokie wody dopiero z czasem, ale byli też tacy, którzy zaskoczyli od pierwszej kolejki […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Spokojnie, zaraz się rozkręci. Boruc jak film o facecie w łódce?

Powrót Artura Boruca do Legii Warszawa to bez dwóch zdań największe wydarzenie trwającego jeszcze okienka. Celowo nie użyliśmy w tym kontekście słowa „transfer”, bo ten ruch wykracza poza same kwestie sportowe, ale jedno trzeba wyraźnie zaznaczyć – to właśnie one wciąż powinny być na pierwszym planie. A na starcie tego sezonu nie ma co kryć […]
22.09.2020
Włochy
22.09.2020

Sfałszowany egzamin z włoskiego, czyli w co pogrywa Luis Suarez?

„Spoczywa na tobie wielka odpowiedzialność. Jeśli go oblejesz i gość nie dostanie obywatelstwa, to dopiero się zacznie. Rozpoczną atak terrorystyczny” – mówi na nagraniu rozmówca Stefanii Spiny. Czy to fragment filmu akcji? Nie. To konspiracyjna konwersacja uniwersytecka w sprawie językowego egzaminu Luisa Suareza, koniecznego do uzyskania włoskiego paszportu. Egzaminu, który Urugwajczyk podobno zdał z łatwością. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Czereszewski: Holendrzy w Stomilu? Dzięki mnie klub zarobi na nich niemałe pieniądze

Temat Stomilu, dziwnych transferów do klubu i zmian, które w ciągu ostatnich dni zaszły w Olsztynie, nie schodzi z ust kibiców. Wczoraj przyjrzeliśmy się jednej stronie sprawy, o której rozmawialiśmy także w I-ligowej części „Weszłopolskich”. Dziś oddajemy głos drugiej ze stron, a konkretniej Sylwestrowi Czereszewskiemu, który nie stroni od mocnych słów. Doniesienia portalu stomil.olsztyn.pl nazywa […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Gdy rozum śpi, a Lewandowski zagrywa krzyżakiem, budzą się demony

Środkowy pomocnik przejmuje piłkę na środku boiska, zagrywa ją na prawo do skrzydłowego, ale nie zatrzymuje się, tylko biegnie na pełnej w pole karne. I słusznie, bo zaraz dostaje podanie zwrotne od kolegi, wystarczy dołożyć nogę i po wszystkim. Tak też się dzieje – pewny strzał i bramkarz nie ma szans. Ale co to? Kibice […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Ring cię zweryfikuje. Nie masz za kim się schować”

– Moja walka? Jakbyś Rocky’ego oglądał. Cały mój plan szybko poszedł w pieruny. Myślałem, żeby dużo tańczyć, atakować seriami i odskakiwać, tak miałem zaplanowane treningi. Ale walczyliśmy na najmniejszym możliwym wymiarze ringu, więc nie było za bardzo gdzie uciekać. Trener powiedział mi więc „Kamil, musisz się bić”. A że lubię się bić, to się biliśmy. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Pół roku transmisji sportowych za darmo – promocja specjalna PKO Banku Polskiego

Nasi partnerzy z PKO Banku Polskiego mają do zaproponowania kapitalną promocję dla wszystkich ekstraklasowych świrów. I nie tylko! Do zgarnięcia półroczny darmowy dostęp do transmisji sportowych lub filmów na platformie CANAL+ telewizja przez internet. Na czym polega cała akcja? Już tłumaczymy. Najpierw trzeba założyć PKO Konto za Zero z Oficjalną Kartą Ekstraklasy. Jedną z tych, […]
22.09.2020
KTS
22.09.2020

Podryw na zerwane więzadło i kolejny rekord! KS Bednarska 1:15 KTS Weszło

Idziemy jak burza. W rywalizacji z ostatnią w tabeli Bednarską wydatnie poprawiliśmy bilans strzelecki. Drużyna nie zawiodła i zaaplikowała rywalom aż 15 bramek. Łapcie obszerne kulisy ostatniego spotkania KTS-u Weszło.  fot. FotoPyk
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

PRASA. Strejlau: Legia robi błąd. To Jacek Zieliński powinien zostać jej trenerem

Temat dnia w prasie jest oczywisty – Czesław Michniewicz w Legii Warszawa. W „Przeglądzie Sportowym” o nowym szkoleniowcu wypowiadają się eksperci. Mocną tezę wysunął Andrzej Strejlau. – Zastanawia mnie, kto zdecydował o zwolnieniu trenera Vukovicia. Strategię klubu wyznacza prezes, wiceprezes albo dyrektor sportowy. Któryś z nich popełnił błąd, decyzja o zwolnieniu była tego dowodem. Uważam, […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Bielsa uczy: największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich”

– Bielsa wychodzi z założenia, że największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich. Wtedy najłatwiej jest coś zepsuć. Trudniej wtedy spostrzec, że zespół potrzebuje zmian, żeby się rozwijać. Bo przecież jest wciąż wynik. A pewna formuła może się właśnie kończyć i trzeba nie lada geniuszu, by dostrzec ten moment nim będzie […]
22.09.2020
Anglia
21.09.2020

Wilki się nie położyły, ale na Citizens to i tak za mało

Nadspodziewanie dobrze zaprezentował się zespół Wolverhamptonu na tle Manchesteru City. A może raczej wypadałoby napisać – zaskakująco niewielki był opór Citizens przed powstrzymywaniem ataków Wolves. Oczywiście, Manchester City przeważał przez większą część spotkania. Oczywiście, utrzymał również korzystny wynik do 90. minuty. Ale chyba nikt nie przypuszczał po bramce Fodena na 2:0, że gospodarze zdołają jeszcze […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia ściągnęła Piasta na dno

Piast miał się podbudować meczem z Jagiellonią przed starciem z FC Kopenhaga, tymczasem tylko się dobił. Za nami już cztery ligowe kolejki, a gliwicki zespół ciągle czeka na premierowego gola. Na dodatek nie pomógł dziś Frantisek Plach i w efekcie „Jaga” przełamała passę czterech kolejnych porażek z podopiecznymi Waldemara Fornalika. To nie tak, że Piast […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

WESZŁOPOLSCY: MICHNIEWICZ W LEGII WARSZAWA, WIELKI MECZ GÓRNIKA

Powiedzieć, że to gorący dzień w Ekstraklasie, to nic nie powiedzieć. I trzeba przyznać, że termin naszego programu zgrał się idealnie: ledwo Legia ogłosiła Czesława Michniewicza, a wjeżdżają Weszłopolscy w składzie Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek, Paweł Paczul, Adam Sławiński, Szymon Janczyk, Samuel Szczygielski. Jaka będzie ta Legia? Co dalej z Vukoviciem? Kto w szatni Legii […]
21.09.2020