Mecz jak mecz Manchesteru United, czyli zwycięstwo i do domu

redakcja

Autor:redakcja

23 września 2017, 19:49 • 3 min czytania

Reklama
Mecz jak mecz Manchesteru United, czyli zwycięstwo i do domu

Powiedzieć, że Manchester United dobrze wszedł w sezon (porażkę w Superpucharze z Realem Madryt pomijamy), to jakby nic nie powiedzieć. W końcu w maszynie Jose Mourinho zaczęły wszystkie ogniwa ze sobą współgrać, zostały uzupełnione braki w zespole, a i Zlatana udało się na jeszcze jeden rok oderwać od Stanów Zjednoczonych. Efekt tego taki, że szóstą kolejkę „Czerwone Diabły” zaczynały jako drużyna, wraz z sąsiadami z City, z największą liczbą punktów. A Southampton – tak samo, jak rok, dwa czy trzy lata temu – jest zespołem ze środka tabeli. Typ na to spotkanie mógł być tylko jeden, zwycięstwo gości. Tak też się stało w sobotnie popołudnie przy Britannia Road.

Reklama

Pogba-Mchitarjan-Lukaku – to trio wstrząsnęło całą Premier League. Faktycznie może to, że Romelu i Paul rozumieją się jak bliźniacy, było do przewidzenia po ich znanej na ogół przyjaźni, ale że Ormianin przyłączy się do tej imprezy? Przyznajemy bez bicia: nie spodziewaliśmy się. Aktualnie po kontuzji byłego pomocnika Juventusu wyniki Manchesteru będą opiewały w głównej mierze na formie wspomnianej oprócz niego dwójki. Dzisiaj obaj pokazali, że radzą sobie bez trzeciego muszkietera, chociaż bez Pogby nie byli tak efektywni i efektowni jak zawczasu.

Plan Manchesteru na spotkanie z Southampton był dość oczywisty – na początku dać się wyszumieć ekipie „Świętych”, a po pierwszym kwadransie przycisnąć pedał gazu, trafić do siatki Frasera Forstera i wrócić do kontroli spotkania. Wszystko się udało, po dwudziestu minutach drużyna Pellegrino musiała gonić wynik. Ashley Young wrzucił piłkę w pole karne, tam pojedynek w powietrzu z Wesleyem Hoedtem wygrał Romelu Lukaku i pomimo interwencji golkipera gospodarzy, wpisał się na listę strzelców. No i to by było na tyle w pierwszej połowie. Dziać się zaczęło w drugiej, gdy na murawie pojawił się Oriol Romeu.

Hiszpan naturalnie jest defensywnym pomocnikiem, który próbuje stylem gry być takim N’Golo Kante. Rzecz jasna – z naciskiem na „próbuje”. Koleś, który generalnie ma jedną sytuację strzelecką na pięć spotkań. A i tak zrobił w ofensywie w spotkaniu z liderem więcej niż duet Long-Austin razem wzięci. Mimo, że Romeu wzrostem nie grzeszy, udało mu dobrze uderzyć głową, przy czym wielu kibicom z czerwonej części Manchesteru zrobiło się ciepło. Potem był jeszcze bliżej. Minął całą obronę United, ale zabrakło mu trochę zimnej krwi i w efekcie wynik na tablicy pozostawał niezmienny. Taki stan rzeczy utrzymał się do końca spotkania.

Sami możecie łatwo wywnioskować – mecz bez głębszej historii. Ot, kolejny dzień z życia Jose Mourinho. Trzy punkty są, czyste konto również, a na plus należy zapisać występ Mchitarjana. Walka o mistrzostwo zapowiada się pasjonująco – albowiem swoje mecze dosadnie wygrali obaj potentaci do zgarnięcia tytułu. Chelsea ograła Stoke 4-0, a następnie takim samym wynikiem skończyło się starcie drugiego Manchesteru z Crystal Palace.

Reklama

Pozostałe wyniki spotkań:

West Ham – Tottenham 2:3 (Chicharito, Kouyate – Kane x2, Eriksen)
Burnley – Huddersfield 0:0
Everton – Bournemouth 2:1 (Niasse x2 – King)
Manchester City – Crystal Palace 5:0 (Sane, Sterling x2, Sergio Aguero, Delph)
Stoke – Chelsea 0:4 (Pedro, Morata x3)
Swansea – Watford 1:2 (Abraham – Gray, Richarlison)

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
2
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
24
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Premier League

Reklama