Zagłębie poluje na Legię. Do trzech razy sztuka?

Piotr Tomasik

28 kwietnia 2016, 11:57 • 2 min czytania

Reklama
Zagłębie poluje na Legię. Do trzech razy sztuka?

Piast Gliwice potrafił w rundzie jesiennej ograć Legię, a w tej wiosennej (rozgrywanej w grudniu) z nią zremisować. Podobnie sprawy mają się z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza – beniaminek ze stolicy wywiózł punkt po meczu, w którym gorszy nie był, a u siebie potentata wręcz upokorzył. Jednak gdy wymieniamy drużyny, które w sezonie zasadniczym sprawiły Legii najwięcej kłopotów, liczba zdobytych punktów w tych spotkaniach wydaje się być trochę myląca. Przykład? W takim układzie nawet nie pomyślelibyśmy o tym, by w czołówce umieścić Zagłębie Lubin. A miejsce to drużynie Piotra Stokowca po prostu się należy. 

Reklama

Wrzesień, ósma ligowa kolejka. Na ławce Legii zasiada Henning Berg – w lidze zdobył ledwie dwa punkty w czterech ostatnich meczach, jednak jeszcze nie ruszyła faza grupowa Ligi Europy, więc jego pozycja jest dość stabilna. Ale wtedy popełnił kolejny błąd – w środku obrony w meczu z Zagłębiem wystawił Stojana Vranjesa. Albo inaczej – przechytrzył go Piotr Stokowiec, który na eksperyment odpowiedział ustawieniem z dwójką napastników (po raz trzeci w sezonie). 17. minuta, 0-1, gol Krzysztofa Piątka. 35. minuta, 0-2, gol Michała Papadopulosa. Później Zagłębie nie potrafiło zamknąć meczu trzecią bramką (okazje były), Ivan Trickovski zaliczył debiut jak marzenie, a Stokowiec nie pomógł drużynie zmianami (za późno zrezygnował z odważnego ustawienia). Remis. Ale taki, po którym z punktu mogła się cieszyć Legia.

Luty. Po meczu numer dwa piszemy: „Stokowiec miał plan, ale Czerczesow miał armaty”. Kucharczyk i Prijović zrobili to, czego nie potrafili m.in. Woźniak, Janoszka. Strzelili po golu i Legia ten mecz wygrała, choć stroną dominującą tak naprawdę nie była. Sprawdziło się ustawienie Zagłębia z jednym stricte defensywnym pomocnikiem, bój o środek pola „Miedziowi” wygrali, jednak gola potrafił strzelić tylko – ponownie – Krzysztof Piątek. Tamto spotkanie – drugie z wiosennych – było poniekąd zapowiedzią mocnej wiosny Miedziowych.

Dwa mecze, dwa różne pomysły, dwa różne scenariusze, ale efekt mimo innych rozstrzygnięć ten sam – Zagłębie miało prawo czuć spory niedosyt.

Atrakcyjność naszego systemu polega jednak również na tym, że daje okazję, by szybko się odegrać i to w okolicznościach, w których trzy punkty ważą „troszkę” więcej. Dla uciekającej przed Piastem Legii dzisiejszy mecz jest – nazwijmy to – spotkaniem podwyższonego ryzyka utraty punktów. Zagłębie ma argumenty. Trenera, który pokazał, że potrafi przygotować coś ekstra. Starzyńskiego w formie. Krzysztofa Piątka, który akurat na warszawską drużynę ma patent…

Reklama

Jedni rozbili Cracovię, ale drudzy również wysoko klepnęli Ruch Chorzów. Legia z tyłu głowy musi mieć finał Pucharu Polski. Czwartek, godzina 18. Lepszej przystawki przed półfinałami Ligi Europy wybrać nie możecie.

09fZnCA

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
La Liga

FC Barcelona rozgromiła Elche. Świetny debiut nowych gwiazd

Braian Wilma
0
FC Barcelona rozgromiła Elche. Świetny debiut nowych gwiazd

Weszło

Reklama